DZIŚ JEST:   21   KWIETNIA   2019 r.

Zmartwychwstanie Pańskie
Św. Anzelma, Doktora Kościoła
 
 
 
 


Polonia Christiana nr 35  >   TEMAT NUMERU: TEOLOGIA WYZWOLENIA. REANIMACJA?

Julio Loredo

Dla ubogich czy dla ubóstwa?

Dla ubogich czy dla ubóstwa?
fot. Bill Gentile/Fotochannels

W czasie, kiedy tyle się mówi o ubogich i o ubóstwie czy wręcz o pauperyzacji, nie brakuje ludzi, którzy chcieliby wskrzesić teologię wyzwolenia, przedstawiając ją jako wiarygodną chrześcijańską odpowiedź na sytuację nędzy i ucisku w Ameryce Łacińskiej.

 

Wiele można by mówić (służę faktami) na temat dynamiki ubóstwa w Ameryce Łacińskiej. Wystarczy stwierdzić, że każdemu, kto zna z bliska latynoamerykańską rzeczywistość, trudno rozpoznać ją w karykaturze, jaką maluje propaganda w Europie. Przede wszystkim jednak można by wiele dopowiedzieć na temat roszczeń teologii wyzwolenia do bycia teologią ubogich i dla ubogich. Te roszczenia przeczą rzeczywistości.

 

Nie dla ubogich, lecz dla walczących

Teologowie wyzwolenia utrzymują, że chcą bronić ubogich. A więc cała ich teologia jakoby ma ubogich za źródło, przedmiot i odbiorcę. Historia Boga nieuchronnie przechodzi przez ubogich – pisze hiszpański teolog jezuicki Jon Sobrino. Duch Jezusa historycznie wciela się w ubogich (…). Ubodzy stanowią prawdziwy locus teologicus dla zrozumienia chrześcijańskiej prawdy i praxis.


Locus theologicus – termin ukuty w XVI wieku przez hiszpańskiego teologa dominikańskiego Melchiora Cano – oznacza źródło czy przyczynę teologii. Lekceważąc Objawienie i Tradycję jako źródła teologii, teologowie wyzwolenia koncentrują się niemal wyłącznie na „ubogich”, wręcz przypisując im to, co urugwajski jezuita Juan Luis Segundo określił pompatycznie mianem hermeneutycznego przywileju walczących ubogich.


Już samo to określenie powinno zasiać w nas niepokój. Nie chodzi po prostu o ubogich, lecz o walczących ubogich. Według ojca tego nurtu, Gustavo Gutiérreza, teologia wyzwolenia jest próbą zrozumienia wiary od wewnątrz konkretnej, historycznej, wyzwoleńczej i przewrotowej praxis ubogich tego świata, uciemiężonych klas, wzgardzonych grup etnicznych, zmarginalizowanych kultur.


Innymi słowy, ubodzy – czyli każda kategoria uznana za uciemiężoną, wzgardzoną czy zmarginalizowaną – stanowią locus theologicus teologii wyzwolenia tylko wtedy, gdy są zaangażowani w przewrotową, historyczną praxis, czyli, gdy działają jako agenci rewolucyjnych przemian, czy to na drodze pokojowej czy też na drodze przemocy.


Bardziej uważna analiza ujawnia, że dla teologów wyzwolenia prawdziwym locus theologicus są nie tyle ubodzy, ile rewolucyjni agenci. Praxis wyzwolenia to uprzywilejowane miejsce naszej refleksji – przyznawał włoski teolog Giulio Girardi. A co się dzieje, kiedy „ubogi” zachowuje się w sposób konserwatywny, czyli kiedy nie chce być rewolucjonistą? No cóż, traci swój przywilej hermeneutyczny


Jak ubolewał Girardi, gdy sam lud, gdy same klasy pracujące, które zgodnie z naszą perspektywą powinny być siłą napędową przemian, uznają wyzwolenie za niemożliwe, to jest jedno z najbardziej wstrząsających doświadczeń.


Teologów wyzwolenia nie zniechęca to jednak ani trochę. Razem z ubogimi, bez ubogich czy nawet wbrew ubogim, niewzruszenie robią swoje. Wytrwale dążyć do utopii ludowej – kontynuuje Girardi – znaczy, i to chyba jest najbardziej dramatyczny aspekt, poświęcić się sprawie ludowej, nie licząc na poparcie ani nawet na uznanie ludu. (…) To tak, jakby czuć się obcym w swoim własnym środowisku.


Kiedy ubodzy nie są walczący, po prostu nie można mieć do nich zaufania. Zgadzam się z Juanem Luisem Segundo, że teolog wyzwolenia musi zachowywać wielki krytycyzm wobec aspiracji ubogich – twierdził ojciec Alfred Hennelly. Za moich czasów w Trzecim Świecie szerokie, powiedziałbym codzienne doświadczenie pokazało mi, że ubodzy bardzo przyswajają sobie poglądy swoich ciemiężycieli oraz mocno i uparcie bronią tych poglądów.


Oto więc prawdziwe oblicze teologów wyzwolenia: obcy w swoim własnym środowisku. Czyli wcale nie obrońcy ubogich i rzecznicy ich aspiracji, tylko nietroszczący się o ich poparcie, a nawet gardzący nimi, a za to zaangażowani w ideologiczną walkę na rzecz wprowadzenia socjalistycznej utopii wywrotowcy.

 

Rozwój i dobrobyt? Nie, rewolucja i ubóstwo

Największą nielogicznością teologii wyzwolenia jest jej bezwstydna apologia ubóstwa jako ideału społecznego.

W XX wieku nastąpiła konfrontacja dwóch ustrojów społeczno‑gospodarczych, z których jeden opiera się na własności prywatnej, wolnym rynku i rozwoju, drugi zaś na ich negacji. Z punktu widzenia materialnego dobrobytu, historia przyznała rację pierwszemu. Kiedy bowiem Zachód osiągał najwyższy poziom gospodarczy i technologiczny, jakiego do tej pory nigdy nie osiągnęło żadne społeczeństwo, świat komunistyczny pogrążał się w takiej nędzy, że kardynał Ratzinger bez wahania określił ją słowami hańba naszych czasów.


Klęska realnego socjalizmu w Europie Wschodniej była czymś tak oczywistym, że nawet jego najwyżsi przywódcy nie byli w stanie jej ukryć. Wcześniej czy później ZSRR by upadło – twierdził Michaił Gorbaczow – Już dłużej tak nie można było żyć. W porównaniu z Zachodem byliśmy coraz słabsi. Kraj nie rozwijał się i panowało ogromne niezadowolenie. ZSRR nie przetrwałoby więc dwudziestu lat.


Ustrój ten przetrwał na Kubie – tropikalnym ZSRR – gdzie przeciętny miesięczny zarobek wynosi dziś zaledwie 18 dolarów, jest najniższy w całej Ameryce Łacińskiej i nie wystarcza do zaspokojenia najbardziej elementarnych potrzeb ludności, co w niedawno wygłoszonym przemówieniu w Zgromadzeniu Narodowym przyznać musiał nawet prezydent Raúl Castro.


A jednak – dziw nad dziwy! – właśnie ową hańbę naszych czasów teologowie wyzwolenia przedstawiają jako wzór dla Ameryki Łacińskiej.


W roku 1985 trzech znanych teologów wyzwolenia – bracia Leonardo i Clodovis Boff oraz dominikanin Fra Beto – udało się na Kubę. Wrażenia z ustroju Fidela Castro zwięźle zrelacjonował Clodovis Boff w niezwykłym tekście zatytułowanym List teologiczny o Kubie.


Jeśli nawet obecność Kościoła jest bardzo słaba – pisał – to obecność Królestwa, przeciwnie, jest bardzo mocna. (…) Królestwo Boże jest wpisane w kubańskie struktury.


Nie mogąc zaprzeczyć skrajnej biedzie, w jaką popadła dawna Perła Antyli, teolog usiłował nadać jej charakter duchowy: Panuje tu wielka skromność i surowość. Spodobało mi się życie ograniczone do tego, co najistotniejsze. Surowość jest dla mnie ideałem życia społecznego. (…) Kuba wydała mi się wielką wspólnotą zakonników, którzy żyją ewangelicznym ubóstwem.


Po Liście teologicznym o Kubie nastąpił niemniej szokujący List teologiczny o ZSRR – owoc podróży do Związku Sowieckiego w roku 1987. Również i tam teologowie wyzwolenia zauważyli wartości Królestwa: Duch Święty objawia swoją obecność w rewolucyjnych procesach wyzwolenia, takich jak rewolucja bolszewicka w 1917 roku. (…) Nie sposób nie porównać Związku Radzieckiego do ogromnego klasztoru, w którym ludzie prowadzą skromne życie.


Dziwne: kiedy przyczyną ubóstwa jest socjalizm, teologowie wyzwolenia dostrzegają w nim wartości Królestwa. Kiedy natomiast ubóstwo jest skutkiem wolnego rynku, wówczas staje się uciskiem, z którego trzeba się wyzwolić

 

Preferencyjna opcja na rzecz ubóstwa

We wrześniu 1990 roku odbył się w Madrycie X Międzynarodowy Kongres Teologiczny zorganizowany przez Stowarzyszenie Teologów Jana XXIII na temat: Przyszłość teologii wyzwolenia wobec upadku realnego socjalizmu. W przesłaniu końcowym kongresu odnotowano głębokie niepowodzenie realnego socjalizmu w krajach Europy Środkowej i Wschodniej, po czym padło stwierdzenie: Stanowi to dla nas wyzwanie: przekroczyć socjalizm. Aby przezwyciężyć krach tak im drogiego realnego socjalizmu, teologowie wyzwolenia zaproponowali ni mniej ni więcej, jak społeczeństwo ukierunkowane na zasadę ubóstwa.


Już nie chodziło o krytykowanie społeczeństwa kapitalistycznego za to, że nie realizuje we właściwy sposób ideału postępu i materialnego dobrobytu albo realizuje go wyłącznie z korzyścią dla nielicznych; już nie chodziło o stosowanie opcji preferencyjnej na rzecz ubogich, w znaczeniu umożliwiania im dostępu do stołu obfitości; już nie chodziło o krytykowanie ekscesów dobrobytu czy konsumpcjonizmu. Chodziło o poddanie krytyce samego dobrobytu, obfitości i konsumpcji jako takich i uznanie ich za alienującewypaczające osobę ludzką. To już nie jest opcja na rzecz ubogich, lecz opcja na rzecz ubóstwa.


W dzisiejszym świecie – wyjaśnia hiszpański teolog Jon Sobrino – już się nie narzuca opcja między bogatymi i ubogimi, ale między dwiema przeciwstawnymi zasadami: zasadą bogactwa i zasadą ubóstwa. Musimy wybrać opcję na rzecz ubóstwa, musimy przyjąć zasadę ubóstwa jako podstawę wszystkiego. W konkluzji jego wywodu pada więc propozycja społeczeństwa surowego, ponad konsumpcją.


Największe brawa niewątpliwie wywołało wystąpienie siostry Marii Conchy Puy ze zgromadzenia małych sióstr Karola de Foucauld, która głosiła, że ideałem społecznym jest ubóstwo całkowite (…) jedyna alternatywa dla społeczeństwa konsumpcyjnego.


Albert Giráldez, którego wystąpienie zamykało kongres, miał za zadanie przedstawić bez ogródek cel teologów wyzwolenia: Królestwo Boże realizuje się tylko w społeczeństwie całkowicie pozbawionym pieniędzy. (…) W społeczeństwie, w którym nie istnieje nawet najmniejsza wymiana gospodarcza. Takie społeczeństwo zakłada radykalną przemianę mentalności, obejmującą nawet nasze neurony. Ideę własności‑użytkowania należy zastąpić ideą samorządności grupowej. Tylko takie społeczeństwo przyniesie wolność, do jakiej wszyscy dążymy. Giráldez na zakończenie zaproponował jako wzór wielkie plemiona (…), w których wszystko należy do wszystkich.


Taka niekontrolowana żądza rewolucji i ubóstwa mogłaby tłumaczyć dwie rażące sprzeczności w teologach wyzwolenia. Obwołują oni siebie obrońcami wolności, jednocześnie z entuzjazmem popierając dyktatury wojskowe, oczywiście, pod warunkiem, że są komunistyczne. Obwołują siebie obrońcami ubogich, ale uporczywie odrzucają ustrój gospodarczy, który okazał się zdolny do wytwarzania materialnego dobrobytu na szeroką skalę, proponując za to system prowadzący do bankructwa, który przyniósł wyłącznie biedę i ucisk. Mogąc wybrać rozwój i dobrobyt, wybierają przeciwnie – rewolucję i ubóstwo.


Rozmawiajmy o rewolucji, a nie o reformie; o wyzwoleniu, a nie o rozwoju; o socjalizmie, a nie o modernizacji – pisze Gustavo Gutiérrez.


Uważna analiza Ameryki Łacińskiej – kraj po kraju – wyraźnie pokazuje, że wszędzie tam, gdzie wprowadzono formy polityki proponowanej przez teologów wyzwolenia, ich skutkiem okazał się znaczny wzrost ubóstwa i dezintegracja społeczna. I przeciwnie: tam, gdzie wprowadzono odrzucane przez nich ze wstrętem formy polityki społeczno‑gospodarczej, skutkowało to powszechnym wzrostem dobrobytu i zadowolenia społecznego. Jeszcze dzisiaj w krajach o ustroju socjalistycznym, bliskich ideałom teologów wyzwolenia – w Wenezueli, Boliwii czy Ekwadorze – sytuacja społeczna i gospodarcza rysuje się w coraz ciemniejszych barwach. I przeciwnie: tam, gdzie stosowana jest przeciwstawna polityka – w Chile, Peru czy Kolumbii – gospodarka się rozwija, a wraz z nią rosną wszystkie wskaźniki społeczne.

 

Peruwiański poligon

Sięgnijmy po jeden przypadek: Peru, ojczyznę Gustavo Gutiérreza, ojca teologii wyzwolenia.


3 października 1968 roku wojskowy zamach stanu pod dowództwem generała Juana Velasco Alvarado obalił demokratyczny rząd Fernanda Belaúnde, wprowadzając dyktaturę wojskową o charakterze rewolucyjnym, socjalistycznym i nacjonalistycznym, jak oświadczył Velasco w jednym z pierwszych przemówień. Nowy reżim wojskowy podjął ambitny plan… zrujnowania kraju do samych podstaw.


Wkrótce też ustawa o reformie rolnej zlikwidowała własność prywatną na wsi, przekazując ją spółdzielniom wzorowanym na sowieckich kołchozach, ustawa o przemyśle wprowadziła w nim rządy rad, a ustawa o szkolnictwie narzuciła jeden zideologizowany program dyktowany przez władze. Aby stłumić jakikolwiek głos opozycji, ustawa o mediach wywłaszczyła wszystkie środki społecznego przekazu.


Na skutki nie trzeba było długo czekać. Więzienia zapełniały się przeciwnikami reżimu z tą samą szybkością, z jaką pustoszały sklepowe półki. Któż zapomni długie kolejki po pół kilo cukru czy ryżu? Wprowadzono rygorystyczny zakaz spożywania mięsa przez piętnaście dni w miesiącu. Wraz z zakazem importu znikły z rynku artykuły luksusowe, a poziom życia wyraźnie się obniżył. Kraj znalazł się w stanie zapaści gospodarczej i psychologicznej, z której nie mógł się podźwignąć przez wiele lat.


Oczkiem w głowie reżimu była niewątpliwie reforma rolna wprowadzona po to, by zniszczyć znienawidzoną klasę właścicieli ziemskich. I ta właśnie reforma w krótkim czasie przerodziła się w jego najstraszliwszą klęskę.

Wyczerpujące badania przeprowadzone w roku 1980 przez Instituto de Estudios Peruanos – instytucję o orientacji marksistowskiej, którą z tej przyczyny nie można podejrzewać o nastawienie antyreżimowe – ujawniły: Po dziesięciu latach program reformy rolnej był już sparaliżowany. 68 procent spółdzielni rolnych praktycznie się rozpadło. 78 procent jeszcze funkcjonujących przejawiało poważne problemy strukturalne. 47 procent nawet nie prowadziło księgowości… Spółdzielnie produkujące cukier, po których, biorąc pod uwagę ich wielki rozwój przed reformą rolną, spodziewano się pozytywnych wyników, zbankrutowały. Krótko mówiąc: klęska.


W latach filokomunistycznej dyktatury Velasco Alvarado ruch teologii wyzwolenia, jako wyraz poparcia kato‑komunistów dla procesu rewolucyjnego, wyraźnie zyskał na sile.


Jednakowoż po serii zamieszek w lutym 1975 roku, kiedy dyktatura krwawo stłumiła protesty ludu ze skutkiem 86 zabitych, 155 rannych i 1012 uwięzionych, poparcie ze strony teologów wyzwolenia zmalało. Za to dyktatura wojskowa stawała w obronie Gustavo Gutiérreza, uważanego za jednego z najważniejszych jej zwolenników.

W połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, wraz z wejściem w życie nowej konstytucji, Peru zdołało wreszcie wyegzorcyzmować z siebie demony socjalizmu Velasco i wrócić na drogę normalnego rozwoju. Skutki są widoczne dla każdego, kto chce je zobaczyć. W ciągu niecałych dwudziestu lat dochód na głowę wzrósł ponad dwukrotnie, ubóstwo zmalało, a dystrybucja majątku znacznie się polepszyła. Szczególnie skorzystały na tym uboższe warstwy społeczeństwa. Te same, które teologowie wyzwolenia chcieliby ponownie wepchnąć w szpony socjalistycznej nędzy.



Julio Loredo



Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 

Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 

Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
 

Kardynał Malcolm Ranjith ze Sri Lanki w dosadnych słowach skomentował dzisiejsze zamachy, w których śmierć poniosło co najmniej 200 osób. „Ukarać bezlitośnie, bo tylko zwierzęta mogą zachować się jak winni tego zamachu” - podkreślił.

 
 

Polski były misjonarz na Sri Lance, o. Mariusz Michalik podzielił się swoją refleksją na temat zamachów terrorystycznych jakich doświadczyli tamtejsi chrześcijanie. Podkreślił, że taka skala terroru nie zdarzała się w azjatyckim kraju nawet w okresie wojny domowej (1983-2009).

 

Tragiczna śmierć chrześcijan na Sri Lance, którzy zginęli w zamachach dokonanych w Wielką Noc, to potwierdzenie dramatycznych słów wypowiedzianych przez Pana Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy: „Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować. Jeżeli moje słowo zachowali, to i wasze będą zachowywać. Ale to wszystko wam będą czynić z powodu mego imienia, bo nie znają Tego, który Mnie posłał” – mówi w rozmowie z PCh24.pl ks. Rafał Cyfka (Pomoc Kościołowi w Potrzebie).

 

Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź w homilii wygłoszonej podczas Mszy rezurekcyjnej zaapelował o aktywną obronę wartości chrześcijańskich. Ostrzegł przed zagrożeniami płynącymi z usunięcia Boga z przestrzeni publicznej, których efektem jest „akceptacja nawet największych wynaturzeń”.

 

Na Sri Lance w mieście Dehiwala, na południe od największego miasta Kolombo doszło do kolejnej, siódmej eksplozji, w której zginęły co najmniej dwie osób. Z kolei ósma eksplozja miała miejsce na przedmieściach największego miasta - Kolombo. Według najnowszych informacji w wybuchach zginęło ponad 180 osób, a 500 zostało rannych. Według miejscowej policji wśród ofiar znajduje się co najmniej 35 obcokrajowców.


Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.