DZIŚ JEST:   24   MAJA   2018 r.

Jezusa Chrystusa, Najwyższego Kapłana
NMP Wspomożycielki Wiernych
Św. Magdaleny Zofii Barat
Św. Wincentego z Lerynu
 
 
 
 

Dialog? Byle nie o Amoris Laetitia

Dialog? Byle nie o Amoris Laetitia
fot. Antonio Masiello/NurPhoto via ZUMA Press

Postępowo nastawieni katolicy lubią mówić o dialogu – wydaje się im remedium na wszelkie bolączki. Dialogować można z wszystkimi, za wyjątkiem jednej grupy. Której? Nietrudno dostrzec, że wobec katolików trzymających się tradycyjnej nauki i dyscypliny stosuje się nieco inne kryteria. Zwłaszcza, jeśli żywią wątpliwości odnośnie interpretacji Amoris Laetitia.

 

Ojciec Thomas Weinandy, OFMCap, na przełomie października i listopada 2017 roku zrezygnował z funkcji doradcy komisji do spraw doktrynalnych amerykańskiego episkopatu. Decyzję tę podjął po upublicznieniu swojego krytycznego listu do papieża Franciszka. A także po rozmowie z sekretarzem generalnym amerykańskiego episkopatu.

 

Ojciec Weinandy to osoba o znacznej renomie w Kościele: członek Międzynarodowej Komisji Teologicznej, były szef komisji do spraw doktrynalnych episkopatu Stanów Zjednoczonych, w 2013 roku nagrodzony medalem „Pro Ecclesia et Pontifice”. Odznaczenie to nadał mu sam papież Franciszek.

 

Choć zakonnik wysłał swoje pismo latem, to na jego upublicznienie zdecydował się dopiero na przełomie października i listopada. Tego samego dnia poinformowano o jego ustąpieniu ze stanowiska doradcy amerykańskiego Episkopatu. Co takiego napisał ów prominentny kapucyn? Dlaczego list wywołał tyle kontrowersji?  Oddajmy głos samemu duchownemu:

 

„(…) Wasza Świątobliwość, chroniczny zamęt zdaje się naznaczać Twój pontyfikat. Światło wiary, nadziei i miłości nie jest nieobecne, ale nazbyt często przyćmiewa je niejednoznaczność Twoich słów i działań” – stwierdził w liście.

 

Wśród przyczyn tego zamętu autor wymienił nominacje biskupie dla ludzi odległych od stanowiska obrony religijnej ortodoksji, niechęć do sprawowania przywództwa w Kościele, umniejszanie znaczenia chrześcijańskiej doktryny, a także niejasność głoszonych nauk. Ten ostatni zarzut wiąże się przede wszystkim z adhortacją Amoris Laetitia, a konkretnie z jej spornym, 8. rozdziałem. Oddajmy ponownie głos kapucynowi:

 

„W Amoris Laetitia Twoje wskazania zdają się być czasami celowo wieloznaczne, w ten sposób dając możliwość zarówno tradycyjnej interpretacji katolickiej nauki o małżeństwie i rozwodzie, jak również takiej, która mogłaby wskazywać na zmianę w tej nauce” – napisał do papieża.

 

„Jak mądrze zechciałeś zauważyć, duszpasterze powinni towarzyszyć i wspierać osoby żyjące w nieuregulowanych małżeństwach; jednak niejasnym pozostaje, co to towarzyszenie właściwie ma oznaczać. Nauczanie formułowane z – jak się wydaje – celowym brakiem jasności w sposób nieunikniony niesie ryzyko grzechu przeciwko Duchowi Świętemu, Duchowi Prawdy” – dodał.

 

Dość śmiałe to słowa i zgadzać się z nimi niekoniecznie trzeba. Czy jednak zasłużonemu dla Kościoła duchownemu nie należy się odpowiedź – jeśli nie od papieża, to od kogoś z jego współpracowników? Tymczasem zakonnik doczekał się jedynie potwierdzenia przekazania listu od arcybiskupa Angelo Becciu, wicesekretarza stanu Stolicy Apostolskiej. A wszystko wskazuje na to, że po upublicznieniu dokumentu amerykański episkopat skłonił go do rezygnacji z pełnionej przy konferencji biskupów ważnej funkcji.

 

Amoris Laetitia i czysta logika

Wspomniany kapucyn to nie jedyny konserwatysta, jaki w ostatnim czasie nabawił się problemów w podobnych okolicznościach. We wrześniu znany filozof i bioetyk, profesor Josef Seifert po krytyce adhortacji Amoris Laetitia został zwolniony z Międzynarodowej Akademii Filozofii w Grenadzie. Decyzję władz uczelni wywołała publikacja artykułu zatytułowanego: Does pure logic threaten to destroy the entire moral Doctrine of the Catholic Church? („Czy czysta logika grozi zniszczeniem całego moralnego nauczania Kościoła?”). Filozof określił w niej papieską adhortację mianem teologicznej bomby zegarowej. Stwierdził, że swoimi refleksjami dzieli się „z poczucia obowiązku: zobowiązania do służby papieżowi i Kościołowi”.

 

Zdaniem profesora, tekst adhortacji Amoris Laetitia „zdaje się jasno potwierdzać, że wewnętrznie nieuporządkowane i obiektywnie ciężkie akty grzechu (...) mogą zostać dozwolone, a nawet obiektywnie nakazane przez Boga”. Jeśli to rzeczywiście głosi Amoris Laetitia, to jej krytycy skupiający się na konkretnych kwestiach, związanych z dyscypliną sakramentalną „odnoszą się tylko do wierzchołka góry lodowej, do słabego początku lawiny lub pierwszych kilku budynków zniszczonych przez teologiczno-moralną bombę atomową, mogącą zburzyć cały moralny gmach Dziesięciu Przykazań i katolickiego nauczania moralnego”.

 

Jak pisze Seifert „(…) Amoris Laetitia głosi, że możemy mieć pewne moralne przekonanie, iż to sam Bóg prosi nas byśmy kontynuowali popełnianie wewnętrznie złych czynów, takich jak cudzołóstwo i czynny homoseksualizm”.

 

Jak jednak zaznacza uczony, nie podejmuje się rozstrzygać, czy na pewno takie odczytanie adhortacji jest słuszne. Jeśli jednak tak, to konsekwencje okazują się zatrważające. Gdy bowiem stwierdzi się, że „prawdą, iż Bóg może chcieć, by cudzołożne pary żyły w cudzołóstwie, to czyż przykazanie Nie cudzołóż nie powinno zostać przeformułowane na: jeśli twoja sytuacja cudzołóstwa nie jest mniejszym złem, nie cudzołóż, lecz jeśli stanowi mniejsze zło, to pozostań w cudzołóstwie”.

 

Sęk w tym, że relatywizując w ten sposób VI Przykazanie można zrelatywizować także pozostałych dziewięć. W efekcie logiczną konsekwencją tezy zawartej być może w Amoris Laetitia okazuje się dopuszczenie i pochwała w pewnych przypadkach kłamstw, złodziejstw, a nawet morderstw czy zdrad Chrystusa. Cóż – sprawa warta jest wyjaśnienia przez Watykan. Zwolnienia naukowców nic tu nie pomogą.

 

Synowskie upomnienie i zakończenie współpracy

Kolejną ofiarą ideologicznych czystek wymierzonych przeciwko krytykom liberalnej interpretacji Amoris Laetitia okazał się profesor Thomas Heinrich Stark. Ten sygnatariusz „Synowskiego upomnienia” skierowanego do papieża Franciszka wykładał na Filozoficzno-Teologicznej Szkole Wyższej Benedykta XVI w austriackim Heiligenkreuz. Na jego wystąpienie wobec papieża zareagowały władze uczelni. W oświadczeniu z 15 października zdystansowały się one wobec tego, że „(…) pracujący tymczasowo w naszej szkole wyższej uczony podpisał upublicznioną krytykę papieża Franciszka, która nazywa się eufemistycznie Correctio filialis de haeresibus propagatis’’. Trzy dni później studenci otrzymali informację o zmianie wykładowcy na ich zajęciach. Współpraca z dotychczasowym została bowiem zakończona. Cóż, oskarżenia papieża o herezję niewątpliwie budzą wątpliwości. Dlaczego jednak nie odeprzeć ich na gruncie debaty, przynajmniej jeśli mieni się siebie progresistą?

 

Losy dwóch kardynałów

Wątpliwości budzą także losy innego krytyka Amoris Laetitia. Kardynał Raymond Burke, bo o nim mowa, od 2008 prefekt Trybunału Sygnatury Apostolskiej (najwyższego urzędu sądowniczego w kurii rzymskiej), został z niej zwolniony w listopadzie 2014 roku. W zamian za to został patronem Suwerennego Zakonu Maltańskiego, co w oczywisty sposób uznane zostało za degradację. Wprawdzie jesienią 2017 roku duchowny wrócił do Sygnatury Apostolskiej, jednak jedynie w charakterze doradcy.

 

Jak powszechnie w katolickim świecie wiadomo, kardynał Burke to jeden z sygnatariuszy „dubiów” – listu do papieża Franciszka zawierającego pięć wątpliwości w sprawie Amoris Laetitia. Ba, uznawano go za nieformalnego przywódcę grupy czterech podpisanych pod nimi hierarchów. Amerykański purpurat mówił także o potrzebie formalnej korekty papieża, w przypadku, gdyby ten nie odpowiedział na „dubia” zgodnie z dotychczasową nauką Kościoła. Z drugiej jednak strony, sam duchowny, podobnie jak kardynał Müller, deklaruje swą lojalność wobec papieża. Pewności odnośnie przyczyn jego „degradacji” nie mamy.

 

Ponadto, zdaniem niektórych komentatorów, także kardynał Gerhard Müller utracił godność prefekta Kongregacji Nauki Wiary właśnie z powodu swej krytyki wobec Amoris Laetitia. Krytyki? Wszak niemiecki purpurat nie wypowiadał się przeciwko tej adhortacji! Wskazywał jednak, że jej interpretacja powinna być zgodna z dotychczasowym nauczaniem Kościoła. To znaczy: nie ma mowy o udzielaniu Komunii świętej rozwiedzionym (współ)żyjącym w nowych związkach. W Watykanie istniała więc nietypowa sytuacja: papież popierający, jak się wydaje, liberalizację dyscypliny sakramentów i „numer dwa” w Kościele, interpretujący jego wypowiedzi w zgoła inny sposób. Rozdźwięk ten nie trwał jednak długo.

 

Niewykluczone, że jak zauważył Gerhard Müller w rozmowie z Edwardem Pentinem z „National Catholic Register”, „życzliwi” różnego autoramentu informowali papieża o rzekomej wrogości kardynała Müllera względem niego. Słowom tym wprawdzie papież nie dawał posłuchu, ale z drugiej strony kropla drąży skałę. W każdym razie, jak twierdzi były już prefekt, o nieprzedłużeniu swojej kadencji dowiedział się podczas rutynowej audiencji. Czy rolę odegrał wiek? To akurat wątpliwe, gdyż  nowy zwierzchnik Kongregacji Nauki Wiary, kardynał Luis Ladaria Ferrer jest o cztery lata starszy.

 

Tak czy owak, warto przypomnieć, że niemiecki kardynał wyraził ubolewanie z powodu obecnych kryteriów nominacji biskupich. Jego zdaniem, w znacznej mierze są nimi poglądy w kwestii interpretacji przypisu 351 adhortacji Amoris Laetitia. Wyraził też ubolewanie karierowiczostwem i działalnością szpiegów, donoszących Ojcu Świętemu na niewygodnych im hierarchów.

 

Progresiści stale głoszą potrzebę dialogu ze wszystkimi: od protestantów i Żydów, przez muzułmanów, aż po ateistów. Dialog ten jawi się im jako wartość sama w sobie. Nie zawsze jednak wiadomo, dokąd prowadzi. „Wiadomo” tylko, że jego cele są szczytne. I że jest jakoby zawsze czymś dobrym.

 

Tymczasem we współczesnym dyskursie „dialog” nie oznacza normalnej rozmowy, lecz stanowi słowo-wytrych służące „postępowi”. Dlatego też istnieje grupa, której owo „prawo do dialogu” nie obejmuje. To tradycjonaliści, konserwatyści czy po prostu zwolennicy utrzymania dotychczasowego nauczania i praktyk Kościoła. Czy uciszanie ich to naprawdę najlepsza droga do reformowania Kościoła i do przekonywania nieprzekonanych? A może wcale nie chodzi o przekonywanie, a na naszych oczach upada właśnie teza o dialogu, jako niezbędnym czynniku nowoczesności? Bo to już nie ten etap?

 

Marcin Jendrzejczak

 

 

 


DATA: 2017-11-27 08:48
AUTOR: MARCIN JENDRZEJCZAK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
3
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Dialog oznacza SPOTKANIE...a p.Franciszek NIE chce się SPOTKAĆ z zatroskanymi o dobro KK hierarchami i świeckimi autorytetami KK....papoeż nie SŁUCHA, nie CHCE ROZMAWIAĆ i TRWA UPORCZYWIE w ignorancji autorów Dubiów i synowskiego upomnienia...jak myślisz dialogiczny dlaczego p.Franciszek boi się dialogu dot.AL
5 miesięcy temu / Megi
 
Szkoda tylko, że modernistyczna strona słysząc o KONSTRUKTYWNYM dialogu, z reguły zaczyna krzyczeć, że to wymaga wiedzy oraz samodzielnego i logicznego myślenia, dlatego z jej strony nie może być o tym dialogu mowy. Zatem nie ma jak z nią dialogu prowadzić, skoro słychać tylko nie nie nie. A może warto spróbować, a nie od razu okopać się w kamieniołomie frustracji przed stroną, która jest uzbrojona w argumenty?
5 miesięcy temu / do dialogiczny
 
Szkoda tylko,że konserwatywna strona słysząc o dialogu z reguły zaczyna krzyczeć,że to dialog ze złem,zepsuciem,że o nim nie może być mowy,albo ( tu można wstawić dowolne inne uzasadnienie ). Zatem nie ma jak z nią dialogu prowadzić,skoro słychać tylko nie nie nie.A może warto spróbować a nie od razu okopać się w kamieniołomie przed stroną,która nie jest uzbrojona?
5 miesięcy temu / dialogiczny
 
Lubię i cenię Wasz portal. Rzeczowe artykuły, gdzie dowiem się więcej i lepiej. Dziękuje za Waszą ciężką pracę!
5 miesięcy temu / Adam 27
 
@Michał: "Pytanie hipotetyczne [...] Co z dogmatem o nieomylności papieża?" /// Co robić? Być wiernym Nauce Katolickiej i ją studiować. Pan i ja musimy być szczepionką w organizmie Kościoła. Warto zapoznać się z serią "Potępione przez papieży" no i przede wszystkim "Katechizm KK", warto przeczytać Konecznego "O wielości cywilizacji" czy "Etyki a cywilizacje", warto czytać Chestertona np.: "Wiekuisty człowiek" czy całą serię "W obronie wiary/rozumu/człowieka ...". Bo coś robić trzeba już. Jak będzie większa wiedza jaka jest prawdziwa Wiara i jak dotychczas była pożyteczną nie tylko dla Katolików, to i działania będą mądrzejsze i skuteczniejsze - tak ufam.
5 miesięcy temu / Bond (James)
 
@Ania: "Nikogo do miłosci nie zmusimy." - FAŁSZ. Siebie mamy zmusić do miłości wspaniałomyślnej i rozumnej. Wszak jesteśmy, jako ludzie, tak skonstruowani, że "jeśli przyjmiemy i umiłujemy Prawdę ROZUMEM, to uczucia za tym podążą."
5 miesięcy temu / Bond (James)
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.