DZIŚ JEST:   23   LUTY   2019 r.

Św. Polikarpa, biskupa
Bł. Wincentego Frelichowskiego
Bł. Izabeli, królewny
 
 
 
 


Polonia Christiana nr 37  >   TEMAT NUMERU: DZIESIĘĆ LAT W UE

Piotr Doerre

Dekada pod rządami Brukseli

Dekada pod rządami Brukseli
Jaroslaw Stachowicz / FORUM

Kilka tygodni temu obchodziliśmy dziesiątą rocznicę wejścia Polski do Unii Europejskiej. Minęła zaledwie dekada, a już zupełnie bezrefleksyjnie przyjmujemy fakt obecności naszego kraju w strukturach Unii. Ilu z nas zastanawia się nad tym, co naprawdę stało się 1 maja 2004 roku i jak wyglądałaby dziś Polska, gdyby pozostała wówczas poza Unią? Nic nie wskazuje też, by miała się rozpocząć jakaś ożywiona debata publiczna, podczas której zadano by fundamentalne pytanie: czy Polska skorzystała, czy też nie na obecności w Unii? 

 

W trakcie kampanii referendalnej 2003 roku prące do integracji okrągłostołowe elity, media i unijne władze wmówiły Polakom, że akcesja to swoista konieczność dziejowa, coś kompletnie bezalternatywnego. Uwierzyło w to również wielu katolików, jakby zapomnieli, że konieczności dziejowe to fałszywy oświeceniowo‑marksistowski przesąd zrodzony z paradygmatu postępu ludzkości, który zbankrutował wszak na naszych oczach z końcem XX wieku. Skoro więc integracja z UE była tylko jednym z wielu możliwych scenariuszy, być może warto zadać pytanie, czy był to scenariusz najkorzystniejszy dla Polski pod względem ekonomicznym, geopolitycznym, a także last but not least moralno‑obyczajowym?


Jaka jest więc obecna pozycja polityczna Polski? Czy jest ona lepsza niż przed dziesięcioma laty? Czy Polska rozwija się gospodarczo na miarę swoich możliwości? Czy rozwój ten zachodzi dzięki obecności w Unii, czy też raczej pomimo niej? A może jednak argumenty i zastrzeżenia formułowane przed laty przez eurosceptyków okazały się zasadne? Kto najbardziej skorzystał na akcesie do UE? Od odpowiedzi na takie pytania nie uciekniemy, nawet jeśli na razie nie jesteśmy w stanie udzielić ich w sposób kompetentny.


Przed dziesięcioma laty znaleźli się w Polsce tacy, którzy mówili: No cóż, może w istocie wiele na Unii nie zyskamy, ale Polacy nie umieją się sami rządzić – mamy wszak we krwi kłótliwość, korupcję, niekompetencję i bałagan. Niech lepiej przyjdą Niemcy i zaprowadzą tu porządek. Tak ujęty pogląd na wartość niepodległości Polski bynajmniej nie należał (i nadal nie należy) do marginalnych, stanowi wszak spadek po niewolniczej mentalności z czasów tak zwanego realnego socjalizmu. Tę ludową „mądrość” niestety podzielały – a w istocie ją kreowały – okrągłostołowe elity, dla których pozycja „prymusa” w wypełnianiu płynących z zagranicy zaleceń chwalonego przez unijnych komisarzy wielokrotnie okazywało się ważniejsze niż dobro Rzeczypospolitej i jej obywateli. Tymczasem po dziesięciu latach, które spędziliśmy w Unii, nie czujemy wcale, byśmy żyli w lepiej funkcjonującym i zarządzanym państwie, a nawet jeśli odnosimy takie wrażenie, to jest ono raczej efektem sprawnej polityki PR‑owskiej niż faktycznych zmian. Dysponenci władzy w Unii uznali najwyraźniej, że znacznie bardziej efektywne od własnoręcznego zaprowadzania porządku jest utrzymywanie u steru kraju nad Wisłą polskojęzycznej agentury, która zapewni realizację ich interesów, ale będzie rządzić na własny sposób.

 

Jeśli nie Unia to Białoruś?

Europropagandziści posuwali się przed referendum akcesyjnym do intelektualno‑emocjonalnego szantażu, dramatycznie wołając: Jeśli nie Unia to Białoruś! Tymczasem dziś Białoruś, pomimo ograniczającego rozwój absurdalnego systemu administracyjnego Łukaszenki, dość sporej korupcji, licznych utrudnień dla wolności działalności gospodarczej, a przede wszystkim silnego wpływu postsowieckiej mentalności na życie społeczno‑gospodarcze, znajduje się na poziomie rozwoju niewiele niższym od Polski. Zapóźniona i pozbawiona zewnętrznego wsparcia Białoruś w ubiegłym roku osiągnęła poziom PKB per capita niewiele gorszy od będącej, zdaniem propagandy, liderem rozwoju gospodarczego w tej części Europy Polski, a lepszy od Rumunii i Bułgarii – należących do Unii już od siedmiu lat! Czy szczycąca się przedsiębiorczością swych obywateli i nieporównanie wyższą kulturą pracy Polska – niekorzystająca z unijnych funduszy, ale równocześnie niehamowana nałożonymi jej przez Unię biurokratycznymi, prawnymi i celnymi wędzidłami – nie rozwijałaby się znacznie szybciej niż Białoruś?

 

Autostrady… nie do Nieba

Symbolem naszego przewidywanego skoku cywilizacyjnego stała się podczas kampanii propagandowej na rzecz anschlussu do UE wizja supernowoczesnych i hiperszybkich autostrad, których gęsta sieć pokryć miała Polskę od Bałtyku aż do Tatr i od Odry po Bug. Wizja ta uwiodła wszystkich Polaków, w tym również tych, którzy nie ruszają się z domu dalej niż do najbliższego miasteczka powiatowego, a i to na rowerze. Przyszło to tym łatwiej, że przed akcesem do Unii zapanowało u nas – wykreowane, jak się zdaje, przez naszych lewicowych włodarzy – przekonanie, że Polacy sami sobie nie są w stanie wybudować nawet kilometra autostrady, co symbolizować miał minister infrastruktury Marek Pol, ponoć sam dłuższy (jak głosił okrutny i niesprawiedliwy plebejski żart) od wybudowanych za jego kadencji dróg szybkiego ruchu.


Okazało się jednak, że w ciągu dekady pobytu Polski w Unii udało się jej wykorzystać jedynie niewielki procent funduszy przeznaczonych na inwestycje infrastrukturalne – gigantycznych, ale dla nas istniejących wyłącznie na papierze. Tymczasem niewielka Chorwacja, sześciokrotnie mniejsza od Polski pod względem powierzchni, a jeżeli chodzi o liczbę ludności – niemal dziewięciokrotnie, będąc jeszcze poza Unią, sama sobie wybudowała, i to w nieporównywalnie trudniejszych warunkach ukształtowania terenu, ponad 1100 kilometrów autostrad, czyli niewiele mniej niż posiadane obecnie przez Polskę 1500 kilometrów. Czy naprawdę warto było za te kilkaset kilometrów autostrad więcej pozbywać się niepodległości?


Niektórzy katolicy, w tym nawet hierarchowie Kościoła żywili złudzenia, że znalezienie się Polski w strukturach Unii Europejskiej zaowocuje procesem rechrystianizacji Europy, polskimi rękami właśnie. Posuwali się wręcz do określania eurosceptycznej postawy innych katolików mianem antyewangelicznej, gdyż według nich oznaczała ona odwrócenie się od zlaicyzowanej Europy – jakby dla prowadzenia apostolatu miało liczyć się przede wszystkim zniesienie granic! Ile warte były ich argumenty, pokazuje przykład nowych polskich emigrantów w Wielkiej Brytanii. Zamiast ewangelizować gospodarzy, większość z nich przyjęła tamtejszy styl życia i dziś, zaledwie po kilku latach od otwarcia brytyjskiego rynku pracy dla Polaków, zaledwie znikomy ich procent przyznaje się do praktyk religijnych. Jak na razie kraje takie, jak Wielka Brytania, Francja, nie wspominając nawet o Holandii czy Belgii, coraz bardziej pogrążają się w odmętach cywilizacji śmierci. Nie widać też, aby polscy politycy zmienili antychrześcijański kierunek, w jakim konsekwentnie od lat zmierzają unijne instytucje. Tymczasem wpływ dechrystianizacyjnych prądów na Polskę po jej akcesji do UE nasilił się w sposób bezprecedensowy.


Jedyną z przedreferendalnych zapowiedzi, która się faktycznie sprawdziła, okazała się możliwość nieskrępowanego podróżowania Polaków po krajach Unii i legalnego podejmowania w nich pracy. Jednakowoż ów znikomy atut integracji wkrótce zamienił się w prawdziwe przekleństwo, powodując prawdziwy exodus młodych Polaków, którzy zaczęli masowo wyjeżdżać za chlebem na Zachód i osiedlać się tam na stałe. Wynikający stąd rozpad tysięcy małżeństw, faktyczne sieroctwo tysięcy dzieci i radykalny spadek przyrostu naturalnego w Polsce, to tylko niektóre z tragicznych zjawisk tym spowodowanych, których doniosłość poznamy dopiero w przyszłości. I to niespecjalnie odległej.


Piotr Doerre


Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 

Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 

Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

?Zapóźniona i pozbawiona zewnętrznego wsparcia Białoruś w ubiegłym roku osiągnęła poziom PKB per capita niewiele gorszy od będącej, zdaniem propagandy, liderem rozwoju gospodarczego w tej części Europy Polski? Białoruś osiągnęła PKB per capita ?niewiele gorszy? od Polski, a tymczasem Polska ?niewiele gorszy? od Włoch. PKB per capita w USD wg parytetu siły nabywczej (MFW): Włochy......30.289 Polska......21.214 (70% Włoch) Białoruś....15.753 (74% Polski) PKB per capita w USD: Włochy......34.715 Polska......13.394 Białoruś.....7.577 ?pozbawiona zewnętrznego wsparcia Białoruś? Dane z 2010: "Premier Rosji Władimir Putin poinformował, że Białoruś w wyniku ulgowych warunków dostaw rosyjskich surowców energetycznych oszczędza 4,2 mld USD rocznie." W 2010 r. PKB Białorusi wyniósł 55 mld USD, a więc 4,2 mld USD stanowiło 7,6% PKB Białorusi. 7,6% PKB Polski, to by była obecnie kwota około 120 mld zł.
ponad 4 lata temu / Raf Aliński
 
Strasznie jednostronny ten artykuł. Takie gdybanie, co by było gdyby fajnie było, nie wiele ma z rzeczywistością wspólnego. Zamiast narzekać, trzeba się wsiąść do roboty i w końcu ewangelizować Europe. A co my robimy? Przecież sami nie jesteśmy nawróceni. Dzieci na religii kują zamiast się nawracać. Tracimy kolejne pokolenia dzieci i młodzieży. po bo im wiedza o Mojżeszu jak one nie mają doświadczenia spotkania osobowego Boga.
ponad 4 lata temu / ja
 
a może (w końcu) nie iść głosować...
ponad 4 lata temu / PK
 
na kogo głosować?
ponad 4 lata temu / p
 
 

Portal LifeSiteNews.com jest zdania, że biskupi biorący udział w watykańskim szczycie o nadużyciach seksualnych, unikają odpowiedzi na trudne pytania. Wśród nich są te dotyczące związku pomiędzy homoseksualizmem, a skandalami i nadużyciami seksualnymi, do których miało dojść w Kościele.

 

 
 

Niemiecki Bundestag przyjął zmianę prawa dotyczącego informowania o możliwości dokonania aborcji. Lewica chciała pełnej swobody w informowaniu o „usłudze” mordowania dzieci nienarodzonych. Chadecja zablokowała tę regulację, ale zgodziła się na częściowe zwiększenie zakresu informowania o możliwości abortowania dzieci. Bundestag zagwarantował również młodym kobietom dłuższy okres dostępu do darmowej antykoncepcji.

 

Podczas konwencji Prawa i Sprawiedliwości zaprezentowano program i cele rządu na 2019 roku. Prezes Jarosław Kaczyński zapowiedział realizację nowych projektów socjalnych, prorodzinnych i infrastrukturalnych. Jednym z nich jest poszerzenie programu „Rodzina 500 plus”. Świadczenia będą wypłacane także od pierwszego dziecka.

 

Trybunał Sprawiedliwości UE zakwestionował austriacki przepis mówiący o tym, że Wielki Piątek jest dniem wolnym od pracy dla chrześcijan. Teraz władze kraju szukają rozwiązania, które umożliwi świętowanie pamiątki Męki Jezusa Chrystusa i przynajmniej częściowo ograniczy długość pracy tego dnia.

 

Polska windsurferka i medalistka Igrzysk Olimpijskich w Londynie zaprotestowała przeciwko polityce Rafała Trzaskowskiego, który wspiera homoseksualną agendę. „Mówię kategoryczne NIE dla promocji środowisk LGBT i będę bronić tradycyjnej Polski” - napisała.


Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.