DZIŚ JEST:   17   CZERWCA   2019 r.

Św. Alberta Chmielowskiego
Bł. Teresy Portugalskiej
 
 
 
 

Czy mamy się bać Polexitu? I czy nastąpi wraz z Italexitem?

Czy mamy się bać Polexitu? I czy nastąpi wraz z Italexitem?
Sergei Fadeichev/TASS

Straszenie nas Polexitem przez liberalnych komentatorów nie ma większego sensu. Przecież Europa zmienia się dynamicznie na naszych oczach krocząc najprawdopodobniej w kierunku upadku. Czy wyjdziemy z niej, czy ona wyjdzie z nas i czy pomożemy jej w tym z nowym partnerem, tym razem już nie brytyjskim, a włoskim?

 

Po referendum w sprawie Brexitu, każde właściwie państwo de facto może stanąć wobec „zarzutu” chęci powtórzenia drogi brytyjskiej. Takie zarzuty niewiele jednak znaczą. Problemem Europy nie jest bowiem Brexit, Polexit czy nawet Germexit. Największą jej bolączką jest brak recepty na samą siebie. Jej elity są kompletnie bezproduktywne, przywódcy nie są w stanie stawić czoła przeciwnościom na krajowych podwórkach, a cóż dopiero na europejskiej arenie. Wypalona, zniszczona, z pooraną zmarszczkami twarzą, gotowa do kapitulacji, bez pomysłu na rozładowanie wewnętrznych napięć – Unia Europejska upodobnia się do swej pani, Angeli Merkel niczym pies do właściciela.

 

Czy w tym kontekście w ogóle jest sens stawiać pytania o kolejne exity? Czy to jest w ogóle na miejscu? Na naszych oczach dokonuje się bowiem przesilenie, które za kilka wieków opisywane będzie w książkach do historii jako być może jedno z ważniejszych w dziejach współczesnego świata wydarzeń. Imperia nie upadają w jeden dzień. Gdy Odoaker zrzucał z tronu Romulusa Augustulusa, nikomu do głowy nie przyszło, by drugiego dnia ogłaszać upadek Cesarstwa Rzymskiego. Zbuntowany żołnierz, magister militum rzymskiej armii, zrobił to, co buntownicy robią władcom. Podobnie jak Brytyjczycy zrobili to, co kraje unii robią uniom – czasami je opuszczają.

 

A jednak – na naszych oczach kończy się pewna epoka w życiu współczesnej Europy. Ci, którzy twierdzą inaczej, bagatelizując kryzys i wzywając do zastosowania się do stałej unijnej recepty na kryzys (więcej integracji!), są pospolitymi ignorantami. Sądzą, że jeśli przyjmiemy euro i poudajemy, że nie dostrzegliśmy nawet, gdy ważny gość spektakularnie i z chamskim okrzykiem opuścił salę balową, wszystko z czasem wróci do normy. Ale to w ogóle nie jest nasza – Polski – rola. My nie ratujemy imperiów, nie naprawimy ich. Zadaniem takich krajów, jak nasz, jest odpowiednie odczytywanie biegu politycznych zdarzeń, nim przejdą one do historii, powodując przykre konsekwencje. A gdy uda nam się je odczytać powinniśmy, w zgodzie z racją stanu, jak najlepiej się urządzić.

 

Proste? Niby tak. Ale polityka jest zawsze sumą gier o nie zawsze wiadomym wyniku. Wielu gier, które intensywnie toczą się dzisiaj w Europie. Gdzie w tym miejscu jest Polska? Czy szargana nieporadnymi próbami reform, odnajdzie się na arenie europejskiej polityki paliatywnej?

 

Wizyta Salviniego

 

Choć w Polsce zwykle nie doceniamy wagi wyborów do Parlamentu Europejskiego, tym razem ich wynik może całkowicie odmienić UE. Partie antysystemowe, nazywane też przez liberałów populistycznymi, pragną bowiem wreszcie zdyskontować popularność w swoich krajach atakując wygodny konsensus – o zgrozo! – chadeków z socjalistami.

 

Jeśli włoskiemu bohaterowi społecznej wyobraźni, wicepremierowi Matteo Salviniemu uda się do spółki z Marine Le Pen i Viktorem Orbanem zbudować sojusz w Parlamencie Europejskim, Unia zostanie poddana silnym tendencjom odśrodkowym. Nie oznacza to jej destrukcji, ale – choć europosłowie mają ograniczony wpływ na strategię polityczną UE – pojawi się potężna grupa nacisku oraz parasol ochronny dla wszystkich ugrupowań krytykowanych i sekowanych przez Brukselę. Zwłaszcza dla tych, które utworzyły rząd i przeprowadzają reformy niejako wbrew interesom unijnych urzędników – a ściślej: wbrew ich mocodawcom.

 

Czy jednak w projekcie Salviniego, któremu marzy się przewrócenie brukselskiego stolika, jest miejsca dla PiS? Włoski polityk nie ukrywa, że partia Kaczyńskiego mogłaby odgrywać istotną rolę w dokonywaniu takich manewrów. A to wielka pokusa, wszak Bruksela zdążyła już napsuć krwi rządowi w Warszawie, a zatem zagranie jej na nosie i uzyskanie zarazem większego wpływu na unijną politykę, musi być kuszące. Jest jednak pewne „ale”, które wymaga odrobiny refleksji.

 

Z Rosją, ale dokąd?

 

Salvini uparcie twierdzi, że polskie interesy są w dziewięćdziesięciu procentach zbieżne z włoskimi. Jest przy tym politykiem z wielkim temperamentem, w czym nieco przypomina Jarosława Kaczyńskiego. Z drugiej strony – jest także politykiem innego typu, bliższym Orbanowi. Potrafi bezwzględnie walczyć o władzę, umie zjednać sobie lud, sprytnie manewrując w meandrach jego nastrojów. Wie także, kiedy podnieść konserwatywne kwestie, bo doskonale wyczuwa, iż w czasach zamętu religijne symbole i odwołania do katolicyzmu, mogą dawać poczucie bezpieczeństwa. A przy tym nie oferuje wiele więcej poza gestem i retoryką, choć oczywiście zdaje się lepiej rozumieć interes narodowy niż poprzednicy. Jest – podobnie jak Orban – do bólu pragmatyczny. Kiedyś, jako liberał, dostrzegał w południu Włoch największego wroga i darmozjada, dzisiaj jest tam największym politycznym idolem.

 

Dokąd jednak zmierza Salvini? Trudno dociec. Wiadomo, że najbardziej palącą dla niego kwestią jest rozwiązanie kryzysu imigranckiego, który dla Polski nie jest zagrożeniem. Chyba, że upór i presja ze strony Salviniego doprowadzą Brukselę do kolejnych pomysłów w rodzaju relokacji imigrantów. Wtedy Warszawa znów będzie zmuszona bronić swojej suwerenności w ramach Unii Europejskiej. Innym problemem jest kwestia Rosji. Zarówno Salvini jak Orban i Le Pen dostrzegają w Moskwie cennego partnera. Wyłączywszy francuską polityk, która przyjęła od Kremla pożyczkę, nie ma żadnych dowodów, by pozostali dwaj przywódcy byli zależni od Rosji w inny niż polityczny sposób. Dla nich Moskwa stanowi zapewne cenny równoważnik w relacjach z Brukselą. A przecież każdy dyplomata cieszy się, gdy poszerza sobie pole manewru.

 

Dla Polski prorosyjskie sympatie Orbana i Salviniego stanowią jednak poważny problem. A dla Kaczyńskiego są to wręcz kwestie nie podlegające żadnym kompromisom. Choć z drugiej strony mówimy o współpracy w ramach Parlamentu Europejskiego, która mogłaby stanowić dla nas siłę osłonową w relacjach z Brukselą. Może to okazać się szczególnie ważne w sytuacji, gdy dość opornie idą nam próby nawiązania relacji z Berlinem, nadal chyba przekonanym o tym, że cykl polityczny, w którym rządzi PiS wkrótce dobiegnie końca.

 

Salvini na pewno nie jest partnerem marzeń dla polskich władz. Kto nim jednak jest? Być może warto przetestować sojusz z nim, choćby na próbę. Pakt w Parlamencie Europejskim pozwoliłby przyjrzeć się temu energicznemu politykowi, sprawdzić, o co naprawdę mu chodzi. A przy tym można świetnie wykorzystać ogromne pragnienie włoskiego wicepremiera, by do „antysystemowej” koalicji włączyć PiS. „Antyrosyjską kartą” nasz rząd może ugrać bardzo wiele w toczących się rozmowach. Czy jednak włodarze PiS zaryzykują, by na poważnie usiąść do stołu z nowym partnerem?

 

Tomasz Figura


DATA: 2019-02-21 20:15
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
6
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Polexitu nie tylko należy się nie bać, ale wręcz zabiegać w swoich modlitwach o to, aby Najjaśniejsza Rzeczypospolita Polska, Ojczyzna nasza, rychło opuściła szeregi tego eurokołchozu, promującego zboczenia, homopropagandę oraz ideologie wrogie Kościołowi, z którego Polska powinna czerpać pełnymi garściami. Polska powinna być Bogiem silna. Jeżeli UE powróci do tego czym miała być na początku, jedynie wspólnotą gospodarczą, wtedy warto by zostać. W obecnej sytuacji lepiej uciekać z tego tonącego statku. Szczęść Boże!
3 miesiące temu / Gwałtownik
 
Tylko Jezus Chrystus Król Polski jest naszym gwarantem. Ale masońskie rządy III RP mają innego króla i innym panom się kłaniają. "Mądry pojmie w lot , glupiemu potrzebny młot" więc przyjdzie na nich młot Boży jak się nie ponawracają . Oj przyjdzie. Króluj nam Chryste !!!
3 miesiące temu / Wkurzony
 
A skądże- Polska tradycją jest tkwić w szambie do końca...za wolność waszą i klęskę naszą.Jestesmy przecież męczennikiem narodow!!- czytaj -frajerem; wiecznie jegolący jak inni po nas skaczą
3 miesiące temu / Widać i czuć
 
Salvini jeszcze nie wie, ze PiS to tylko tak udaje kogoś, kim nie jest? Ze mądrość i odwaga to się tutaj nie przelewa? A Pinokio to ulubiony wzór waszych panów z rządu?
3 miesiące temu / Antymodernista
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 
string(5) "66258"

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.