DZIŚ JEST:   20   PAŹDZIERNIKA   2018 r.

Św. Jana Kantego
Bł. Jakuba Kerna
 
 
 
 

Skomentuj ten arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl. Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora


"Chcącemu nie dzieje się krzywda." I tyle w temacie.
8 miesięcy temu / agricola
 
@incuss Czy górnictwo jest niezbędne? To zależy. Czy wydobycie złota na błyskotki (pomijam fakt, że teraz złoto wydobywa się przy okazji) czy diamentów albo kamieni szlachetnych jest niezbędne? Po drugie. Pisałeś kiedyś, że jesteś genetykiem to jakie masz pojęcie o środkach wybuchowych? Poza tym skąd wiesz, że nie mam pojęcie o środkach wybuchowych? Czy w kopalni jest tylko zagrożenie wybuchem? W himalaizmie podobnie jak w górnictwie są procedury i ryzyko jest zmniejszone do poziomu tolerowanego. Czy lot w kosmos albo na Księżyc też był szukaniem adrenaliny?
8 miesięcy temu / trooper
 
@trooper Polecam jakąś lekturę uzupełniającą przed pisaniem komentarza, jakaś nauka czytania ze zrozumieniem z Ekoludkiem powinna być jak znalazł. Papieża chodzącego po górach widzę zostawiłeś już w spokoju, teraz jeszcze coś tam próbujesz z tym górnictwem, ale nie za bardzo wiesz jak by się tu za to zabrać. Po pierwsze dlatego, że jest to praca niezbędna, o czym napisałem już tu kilka razy, po drugie dlatego, że ryzyko jest zminimalizowane jak to tylko jest możliwe (popatrz sobie na statystyki, popatrz na procedury). Jak nie masz pojęcia na temat procedur związanych z użyciem środków wybuchowych w tych branżach, no to naprawdę się za taką argumentację nie bierz. Chcesz to porównać z wyprawą, przy której na pewnym etapie nie ma już bezpiecznego powrotu do bazy, akcja ratownicza jest niemożliwa, a statystki tych rzekomo w Twej ocenie bezpiecznych wypraw mówią same za siebie? To nie jest bohaterstwo, to jest szukanie adrenaliny. Kończę, bo zaczynam się powtarzać.
8 miesięcy temu / incuss
 
@incuss To w takim razie praca w górnictwie, saperstwie z materiałami wybuchowymi to też samobójstwo. Tak? Tam nawet pomimo stosowania procedur zdarzają się wypadki. Nie przewidzisz wszystkiego. Lot w kosmos czy na Księżyc też były samobójczymi próbami? Przecież istniała szansa, że coś może pójść nie tak.
8 miesięcy temu / trooper
 
Ten człowiek we wczesnym dzieciństwie zostawiony był sobie (rodzice emigrowali za pracą, wychowaniem zajmowali się dziadkowie). Co czuje takie dziecko: odrzucenie, pustkę w sercu, bycie kimś bez wartości (rodzic dla małego dziecka jest wszystkim, reprezentuje cały świat, dziecko nie przyswaja informacji, że istnieją słuszne powody takich porzuceń). Konsekwencją tej pustki w sercu była heroina, niezdolność do dojrzałego stabilnego związku (rozwód) i do bycia ojcem z bliska (na co dzień, a nie tylko między wyprawą a wyprawą), a także to ciągłe szukanie wyzwań i potrzeba wykazywania sobie i światu swej wartości. Módlmy się, by dobry Bóg przyjął go do swego Królestwa.
8 miesięcy temu / Vera
 
@ trooper tak, jest samobójstwem, w najlepszym wypadku graniem w rosyjską ruletkę z 4 załadowanymi nabojami. Żadne, nawet najlepsze przygotowanie nie jest w stanie tutaj znacząco pomóc, to już po prostu jest przekraczanie granic ludzkiej wytrzymałości. Jeśli ktoś mówi, że jakiekolwiek zabezpieczenia, procedury i inne takie wystarczą, to po prostu nie zna realiów tej branży, nie wie jaki to jest tytaniczny wysiłek. Podobne jest to do twierdzeń w stylu "sport wyczynowy to zdrowie". Na to nie da się w pełni przygotować, a oni sami o tym wiedzą doskonale, to co najwyżej media (jak mocno promujące tę wyprawę tvp info) nakręcają taką narrację.
8 miesięcy temu / incuss
 
Oczywiście miało być, że nikt z nas nie jest bez wad, przepraszam za literówki, muszę większą uwagę zwracać na automatyczną autokorektę, nieraz poprawia słowa, których nie powinna.
8 miesięcy temu / Agata
 
@orzeszek Nikt tutaj nikogo nie potępia. Nikt z nas nie jest bez was i bez grzechu. Wyrażamy jedynie swoje współczucie dla człowieka, który się w swoim życiu pogubił i zapłacił za to najwyższą cenę. Jeszcze wyższą zapłacą jego najbliżsi. Nie zgadzamy się też z keowanym w mediach wizerunkiem bohatera. Dziwią mnie zarzuty zazdrości i zawiści, czego tu zazdrościć? Biedny człowiek...
8 miesięcy temu / Agata
 
@@ trooper Gdyby ludzie myśleli tak jak Ty to nie byłoby podróży dookoła świata, odkrycia Ameryki, lotu w kosmos czy lądowania na Księżycu, bo nikt tego wcześniej nie dokonał. Poza tym nie masz racji gdyż Nanga Parbat została zdobyta zimą, a pan Mackiewicz wspinał się na nią nie pierwszy raz. @ incuss Czy uważasz, że wyprawa na K2 przez ludzi, którzy są do niej przygotowani znają się na swoim fachu, stosują procedury bezpieczeństwa oraz zabezpieczenia i starają się za wszelką cenę, aby nie stała się im krzywda, oznacza samobójstwo?
8 miesięcy temu / trooper
 
"...nie potępialibyście niewinnych". Co jeśli jest niewinny. I skoro każdemu odmierzą jego własną miarą i jest w kimś z Was jakaś mała wina, to sami siebie skazujecie, wiecie na co. Co Pan Jezus wymienił jako zło: chciwość, zawiść, zazdrość, nieczystość... Śp.Tomasz nie zrobił nic złego.
8 miesięcy temu / Orzeszek
 
Oglądaliśmy wszyscy i trzymaliśmy kciuki, żeby ratować Tomka. Wcześniej go nie znałem ale z tego co słyszeliśmy był ambitny miał wielką pasję i dobre serce. Bardzo go szkoda. Jednak faktycznie z tym bohaterstwem, lekka przesada. Sam temu na początku uległem. W jakimś sensie był bardzo odważny nie poddawał się komercji i chodził po gorach ekstremalnie trudnych. Jednak miał małe dzieci i tak ryzykował. To wielka brawura. Niestety zginał, ludzie już uzbierali ponad milion na jego dzieci. Tu nasuwa sie przykra refleksja, ile rodzin straciło głowe rodziny na skutek wypadku w pracy lub lokomocyjnego i potem klepią wielką biedę, zbiórki są jak jest medialna wrzawa , anonimowi ludzie w dramatycznej sytuacji pozostają sami w swojej niedoli.
8 miesięcy temu / Michu.
 
Czy smierc pracownika biurowego który umiera na zawal pracujac na utrzymanie swojej rodziny, jest mniej wazna od smierci Tomka ? A kto o tym pisze to taka "nieciekawa" smierc
8 miesięcy temu / Servus
 
@trooper Jan Paweł II i misja na K2... Choć sam nie praktykuję, to zazdroszczę towaru ;) Porównywanie spokojnego chodzenia po górach z różańcem do niemal samobójczej wyprawy, normalnie hit mijającego dnia. Rozumiem, że tu góry, tam góry, ale to ma mniej sensu niż świnia i świnka morska (kawia ;). Miło, że też wspominasz górników. Przede wszystkim jest to ich praca (i tutaj załączę w sobie tryb Krzysztofa Karonia: praca społecznie użyteczna, dzięki której możesz siedzieć w ciepłym domciu, nastawić czajnik elektryczny na kawusię i inne takie). Po drugie, w tradycji górniczej istnieje wielkie przywiązanie do katolicyzmu. Zresztą, nawet dzieci w podstawówce wiedzą, że chyba najczęściej wypowiadaną przez górnika frazą jest "Szczęść Boże", nawet u młodego pokolenia. Przede wszystkim właśnie ze względu na niebezpieczeństwo tej profesji.
8 miesięcy temu / incuss
 
1/2 Gdybym przeczytał taki artykuł jeszcze jakiś czas temu, to być może nawet biłbym tutaj pianę i zarzucał jakieś niekatolickie postawy, ale jednak obecnie jestem w stanie się zgodzić ze sporą częścią tego, co zostało tu napisane, sam miałem podobne odczucia. Należy zacząć od tego, że lingwistyczno-pojęciowa orka bardzo wypaczyła obraz bohaterstwa. Być może jest to zresztą temat na głębsze rozważania. Bardzo dobrze jestem w stanie zrozumieć pasję u ludzi, gdyż sam w mim krótkim życiu zajmowałem się bardzo wieloma rzeczami (o części tutaj piszę, o innych nie, bo pewnie dałoby się mnie odnaleźć na tej podstawie). Bardzo lubię spotykać takich "świrów", którzy potrafią się poświęcić, poprzez pewnego rodzaju wyrzeczenia dojść do wysokiego poziomu w swoich dziedzinach, nawet jeśli się na nich kompletnie nie znam lub same sobie są mi obojętne. Gdy w grę wchodzi jednak takie ryzyko, w zasadzie pewna śmierć, to nie chcę tu nikogo pouczać, ale absolutnie nie widzę możliwości
8 miesięcy temu / incuss
 
2/2 by przy tym zajmować się tworzeniem jakichś związków, tym bardziej jeśli w ich wyniku są dzieci. Tego się po prostu nie robi, to dla mnie wielki egoizm. Jeśli ktoś chce balansować na granicy śmieci (co samo w sobie już w świetle katolicyzmu pasuje w najlepszym wypadku "tak se", ale zakładam, że są to ludzie, którzy takimi pojęciami się nie posługują, wolą talizmany), to wybór ten niesie za sobą dalsze konsekwencje. Wejście na K2, ok, na pewno jest to wielka rzecz, ale istnieją rzeczy wielkie i większe, przy czym to, co obecnie jest tak pogardzane, a więc rodzicielstwo, jest (w przypadku obrania tej drogi) zadaniem absolutnie największym. Musimy pilnować, by nawet takie wzniosłości nam tego nie przysłoniły. Zginął człowiek z pasją, bez wątpienia odważny (chociaż słowo "mężny" może nie pasować). Wiedział co może go czekać, ale oczywiście każda śmierć człowieka (i to bez sakramentów) jest tragedią. Bóg jeden zna jego los, proponuję po jednym Zdrowaś od nas.
8 miesięcy temu / incuss
 
To nie bohaterstwo, to skrajny egoizm, połączony z infantylizmem. Nie żyjemy dla siebie i własnych pasji, to sprawy uboczne. Żyjemy dla tych, których powierzył nam Bóg, dla Ojczyzny, dla Narodu, wreszcie, czy przede wszystkim dla Boga. Narażanie życia dla przyjemności, a nie z konieczności, jest grzechem.
8 miesięcy temu / Antymodernista
 
Dziękuję za ten artykuł. Wreszcie ktoś nie boi się powiedzieć tego głośno. W internecie jest taka wrzawa wokół tej tragedii i takie piętnowanie osób, które nie chcą nazywać pana Tomka bohaterem, że przyznam szczerze - jestem w szoku. Dla mnie jego postawa to coś przeciwnego do bohaterstwa, to uciekanie od prawdziwego życia, swojego powołania do bycia ojcem i mężem, głową rodziny. W wielu wywiadach pan Tomek uparcie powtarzał, że dawał z siebie wszystko. Tak też mówi jego druga żona. A ja się pytam: co takiego dawał? Dzieciom z pierwszego małżeństwa zaserwował doświadczenie rozwodu rodziców. I to jest bohaterstwo? Jaki model ojca w nich utrwalił? Jest mi ogromnie żal tego pogubionego człowieka, jego rodziny.
8 miesięcy temu / Agata
 
Wyprawa nie była moralnie obojętna. Podejmowali ogromne ryzyko i wiedzieli, że w razie niepowodzenia ktoś będzie musiał narażać dla niego życie (a jakie było zabezpieczenie wyprawy?). Sami też narażali bardzo życie, bo misja była z tych niemożliwych i wiedzieli o tym doskonale. To było jak rzucenie wyzwania Bogu - zobaczysz będę lepszy/a. A to już pycha.
8 miesięcy temu / @Orzeszek
 
Z tekstu oraz komentarzy wynika "spotkało Go to na co zasłużył".Postawa zarówno Autora jak i osób komentujących jest niekatolicka, faryzejska. Zwykła zazdrość. Nie zrobił nic złego. Co najwyżej wyprawa była moralnie obojętna. Ale, na pewno nie nieodpowiednia. Czyn może być dobry, zły albo obojętny. Smutne jest to, że osoby uwazajace się za Katolików tak myślą. Zachęcam do pogłębienia relacji z Jezusem!
8 miesięcy temu / Orzeszek
 
Odważny artykuł. Dziękuję. Proszę o więcej. Przepraszam , ale wyczyny SZALEŃCÓW , którzy szukają problemów a nawet śmierci podpadają pod przypadek kliniczny. Nadto , taki przymus - WYZWANIE narażające życie człowieka na niebezpieczeństwo można uważać za OBSESJĘ; POKUSĘ i NAWOŁYWANIE ZŁEGO. Prawdziwym BOHATEREM JEST TEN, który MOZOLNIE każdego dnia wypełnia swoje powołanie rodzinne i osobiste w cichości i miłości do tych którzy go otaczają. Ci co uciekają od obowiązków i swojego powołania poprzez ucieczkę w realizowanie marzeń alienują się od realnego świata. Dlatego uważam , że interesowanie się takimi informacjami jest wymuszane przez media i nieprawdą jest , że >Cała Polska wstrzymała oddech w oczekiwaniu na wieści z wyprawy ratunkowej na Nanga Parbat.< Nie cała Polska tylko ogłupiałe i ogłupiające MEDIA.
8 miesięcy temu / iskierka
 
Jeśli są ludzie , którzy realizując swoje marzenia i pasje stawiając na szali swoje życie to jest to ich wolny WYBÓR. Jednakże ten wybór w wielu wypadkach inspirowany jest także przez chęć zaistnienia w MEDIACH , stania się sławnym CELEBRYTĄ pokazywanym opinii publicznej jako bohater i korzyści finansowych związanych z reklamą. W wielu wypadkach przemilcza się cierpienie i lęk rodziny w tym dzieci pozostającej w domu. Żadne infantylne tłumaczenia nie są w stanie usprawiedliwić egoistycznych powodów narażania życia. W tej rzeczywistości media szukające zdarzeń z pogranicza podwyższających ADRENALINĘ wykorzystują takie sytuacje ku uciesze gawiedzi żądnej wrażeń.Całymi tygodniami , na wszystkich kanałach towarzyszą swoim >bohaterom
8 miesięcy temu / iskierka
 
co innego gdy wiadomo, że wypadek się może zdarzyć, a co innego, gdy idziesz ze świadomością, że nikt tego nie dokonał i pewnie zginiesz
8 miesięcy temu / @trooper
 
cz.2 A co powiecie o pracownikach budowy ( tak, to na budowach występuje najwięcej wypadków w pracy) czy saperach? Oni też mają rodziny i wychodzą i istnieje prawdopodbieństwo, że nie wrócą cali i zdrowi.
8 miesięcy temu / trooper
 
Aleksander Lwow, polski himalaista twierdzi, że partnerki wspinaczy dzielą się na te, które otwarcie nie akceptują pasji bliskich oraz takie, które ten brak ukrywają w sobie. Ale mogą być też takie, które to akceptują i z mężami jadą w góry na szczyt. Jeżeli nasze pasje, zainteresowania, wysiłki i ciężka praca podporządkowana jest zaspokajaniu próżności i egoizmów (...). Każde realizowanie pasji służy zaspokajaniu próżności. Czy kolekcjoner płyt winylowych, znaczków, akwarysta robi takie rzeczy, które w przyszłości mogą się przydać ludzkości? Nie. Realizowanie pasji, hobby jest tylko na czas życia doczesnego, CO NIE OZNACZA, że przeszkadzają one w osiągnięciu zbawienia. @Jan Śmierć bez sakramentów nie wyklucza osiągnięcia zbawienia. A co powiecie na to, że Karol Wojtyła, Achille Rati i Alojz Stepinac także wchodzili na górskie szczyty? A co powiecie o górnikach, którzy ryzykują życie, aby wydobyć coś tam z ziemi? A co powiecie o pracownikach budowy
8 miesięcy temu / trooper
 
Bardzo mądry artykuł.Himalaiści to okazy dla psychiatrów, a może nawet dla ornitologów.I tylko to sprawia, że nie schodzą z tego świata w grzechu śmiertelnym!!!
8 miesięcy temu / wojwoj
 
Gdy byłam z synkiem w szpitalu i po nieprzespanej nocy musiałam się zebrać i stawiać czoła szpitalnej rzeczywistości (zabieg, niedoinformowanie, nieżyczliwości personelu) i tak przez kilka dni po rząd, zrozumiałam, że zdobyłam już mój Mount Everest. Nasza sytuacja na szczęście trwała krótko. Są matki, które żyją tak miesiącami i latami! Pamiętajmy o tych cichych bohaterkach i starajmy się je wspierać. One staczają codziennie walkę ze sobą i swoimi słabościami (i nie tylko) i robią to DLA SWOICH DZIECI, a nie tylko dla siebie. Oddając cześć pamięci Tomasza Mackiewicza (którego historia także jest niebagatelna), nie zapominajmy o bohaterach i bohaterkach żyjących pośród nas.
8 miesięcy temu / Reselka
 
Nareszcie mądry komentarz! Brawo! Dziękuję za te słowa. Od początku uważam himalaizm na głupią i bezsensowną pasje! Mackiewicz igrał z życiem, które jest Bożym darem, to nie heroinizm - to głupota!!!
8 miesięcy temu / Nick
 
A już myślałem że tylko jak tak patrzę na życie i świat jak autor. Cieszę się że jest nas przynajmniej dwoch
8 miesięcy temu / Ojciec4dzieci
 
Wydaje mi się że życiowym celem tego Śp człowieka było po pierwsze zbawienie duszy (a śmierć gdzieś na szczycie góry bez sakramentów to już Mega tragedia) a po drugie wychowanie dzieci i bycie mężem a nie szukanie przysłowiowego "guza" takie jest moje zdanie o trzeba to powtarzać aby nie znalazło się więcej takich " bohaterów"
8 miesięcy temu / Jan
 
Zabrakło wiary do Boga,sami chwalili się że niosą z sobą talizmany !!! To czego się spodziewali ? Pan Bóg na górze z kim ma rozmawiać ? Z niewierzącym?
8 miesięcy temu / Wyszło jak wyszło
 

Skomentuj ten arytukuł
 
 
 
Święta Rita
Św. Ojciec Pio
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Św. Maksymilian Kolbe
Różaniec Twoją obroną
 
 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.