DZIŚ JEST:   22   SIERPNIA   2018 r.

NMP Królowej
Św. Agatonika z Towarzyszami
Bł. Bernarda z Offidy
 
 
 
 

Czy każde wyzwanie ma sens?

Czy każde wyzwanie ma sens?
Nanga Parba By Muhammad Ashar (Own work) [CC BY-SA 3.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia Commons

Cała Polska wstrzymała oddech w oczekiwaniu na wieści z wyprawy ratunkowej na Nanga Parbat. Portale informacyjne co kilka minut aktualizowały przebieg operacji. Miliony ludzi było świadkami dramatycznej walki o życie, która rozgrywała się wśród niedostępnych himalajskich szczytów. Ostatecznie zdołano uratować jedną osobę, druga zginęła i pozostała w górach już na zawsze. Jak zawsze podczas takich wydarzeń powraca fundamentalne pytanie: po co? I czy w ogóle my, ludzie z „dolin” mamy prawo pytać?

 

Czy możemy zgodzić się na milczenie?

– Nie powinniśmy osądzać ludzi, którzy szukają niebezpieczeństwa w najwyższych miejscach świata, lub wymagać od nich odpowiedzi na pytanie o sens tego, co robią. (...) Kiedy płacą najwyższą cenę za swoją pasję, powinniśmy po prostu o nich pamiętać – te słowa legendy polskiego alpinizmu Wandy Rutkiewicz mają dzisiaj jeszcze głębszy wydźwięk. Oczywistym jest, że katolik nie ma prawa osądzać. Ta przestrzeń zarezerwowana jest dla Najwyższego, który jako jedyny zna ludzkie serce. Jest jednak różnica pomiędzy osądem a oceną. I do niej właśnie chcę nawiązać – milczenie bowiem, jest w tym przypadku pójściem na łatwiznę.

 

Dla Tomasza „Czapkinsa” Mackiewicza było to już siódme podejście na Nanga Parbat. Nazywana przez środowisko himalaistów „Killer Mountain” pozostawała niezdobyta zimą do 2016 roku. Mackiewicz także, za siódmym razem w końcu zdobył szczyt. Nie zdołał jednak zejść, osierocił trójkę dzieci. Zginął robiąc to co kochał.

 

Od heroinisty do himalaisty

Tomasz w przeszłości był nałogowym heroinistą. Po ciężkiej walce odstawił narkotyki, zaczął chodzić po górach, ożenił się i został ojcem czwórki dzieci. Do tego jeździł stopem, pomagał w ośrodku dla trędowatych. Wiódł życie obieżyświata, człowieka o którym mówi się „niespokojny duch”. Można powiedzieć, że wygrał walkę z nałogiem. Ale czy na pewno?

 

Każdy alpinista przyzna, że góry uzależniają. Nie tylko w duchowym sensie; góry uzależniają fizycznie. Wysokie ciśnienie, rozrzedzone powietrze, niesamowita przestrzeń, ekstremalnie niskie temperatury i poczucie spełnienia będąc na szczycie działają mocniej niż dawka narkotyku. Mało kto rezygnuje z gór po pierwszej wyprawie. Wspinaczka wciąga.

 

– Człowiek żyjący swoimi marzeniami jest bohaterem. Marzył o tym szczycie. Zdobył go. Nie dane nam jest oceniać. Każdy chciałby mieć choć odrobine jego odwagi – pisze na facebooku Asia.

– Czy naprawdę nie możecie zrozumieć, że każdy ma prawo żyć według własnych zasad? – dodaje Anita.

 

Naprawdę, sercem szczerze zgadzam się z tymi ludźmi, jednak część mnie - odpowiedzialna za rozum - ma wątpliwości. Można mieć pasję, nawet trzeba – nadaje ona koloru naszemu życiu i może nauczyć nas lekcji, które przydadzą się nam w codzienności. Ale z pasją, jak ze wszystkim łączy się odpowiedzialnosć. Kiedy zaczynamy być odpowiedzialni za drugiego człowieka, musimy przygotować się na ewentualność rezygnacji lub ograniczenia swoich pasji. Pozbywamy się pewnych egoizmów kosztem dobra dziecka, żony, itd. Ten proces dotyka większości mężczyzn.

 

– Znam dużo ludzi którzy mają pasje. Niestety jak zakładasz rodzinę, to trzeba być facetem (…) wziąć za nią odpowiedzialność, a pasję i przyjemności odlożyć na drugi plan. Dojrzały facet ma inne priorytety. Też z checią wsiadłbym na motor rozpędził go ponad 250 km/h i poczuł adrenalinę. Ale jest rodzina i czas na bycie nieogarniętym gówniarzem już minął – pisze w mocnych słowach Tom.   

 

Akceptacja do końca

Co w takich sytuacjach czują żony wspinaczy? Słyszy się głosy, że przecież „wiedzą za kogo wychodzą”, „mają świadomość, że kiedyś nie wróci z wyprawy”. Sądzę jednak, że nie do końca. Aleksander Lwow, polski himalaista twierdzi, że partnerki wspinaczy dzielą się na te, które otwarcie nie akceptują pasji bliskich oraz takie, które ten brak ukrywają w sobie.

 

– Himalaiści niewątpliwie przyciągają kobiety stylem swojego życia, ale później to ich życie zaczyna stanowić w relacji przeszkodę[…]wyjazdy po dwa, trzy razy w roku na okres około trzech miesięcy każdy. To nawet trzy czwarte roku poza domem! Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że nie ma takiej żony, która gdzieś tam głęboko nie chciałaby, żeby przestał jeździć […] oczywiście są nim (himalaizmem – przyp. red.) zafascynowane, ale jak przyjdzie co do czego, chciałyby tego faceta zatrzymać – twierdzi Lwow.

 

Zdobywca = bohater?

Dużo łatwiej widzieć nam heroizm w sytuacjach spektakularnych i dramatycznych. Podczas wojny, klęski żywiołowej, wyprawy w nieznane. W tak wyraźnie zarysownej sytuacji, która zmusza człowieka do podejmowania ciężkich decyzji łatwo dostrzec nam cechy prawdziwego bohatera. Odwaga, spryt, wiara w siebie, dążenie do celu, pokonywanie własnych słabości – to wszystko podziwiamy i czujemy sympatię do postaci, które w ten sposób przezwyciężają niebezpieczeństwa. Czy jednak osoba podejmująca codzienny wysiłek utrzymania rodziny, wychowania dziecka czy opieki nad chorym nie jest godna podobnego szacunku? Tylko dlatego, że nie podejmują spektakularnych działań nie powinni czuć się gorzej od ludzi mających „ekstremalne” pasje.

 

Sens

Na samym końcu przechodzimy do kwestii fundamentalnej, czyli sensu takich działań. W średniowieczu cały system tomistycznej nauki sprowadzał się do celowości działania. Człowiek wiedział po co żyje – dla zbawienia duszy. Dzisiaj coraz więcej osób miałoby trudności z odpowiedzą na pytanie – po co żyjesz? To samo tyczy się sensu naszego działania. Bóg obdarzył nas talentami byśmy potrafili wykorzystać je do ubogacania świata, pomocy ludziom, a przede wszystkim do wspierania na drodze ku zbawieniu. Jeżeli nasze pasje, zainteresowania, wysiłki i ciężka praca podporządkowana jest zaspokajaniu próżności i egoizmów, nasze istnienie przestaje mieć cel. Wielcy bohaterowie to ci, którzy ryzykują życie dla innych, nie dla siebie. Największym zaś z nich jest Chrystus, który złożył ze swojego życia Ofiarę.    

 

Nauka

Zbyt często w kontekście podobnych wydarzeń ludzie ograniczają się do milczenia. Nie jest dobrze przyjętym wypowiadanie się negatywnie o zmarłych. Zwłaszcza tragicznie. Oczywiście – w obliczu tragedii lepiej milczeć niż powiedzić coś głupiego. Nie należy jednak kończyć na milczeniu. Cisza jest potrzebna do refleksji, a ta z kolei pomaga w wyciąganiu wniosków na przyszłość – w kontekście całej drogi życiowej.

 

 

PR 

 

  


DATA: 2018-02-05 07:45
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
10
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

"Chcącemu nie dzieje się krzywda." I tyle w temacie.
6 miesięcy temu / agricola
 
@incuss Czy górnictwo jest niezbędne? To zależy. Czy wydobycie złota na błyskotki (pomijam fakt, że teraz złoto wydobywa się przy okazji) czy diamentów albo kamieni szlachetnych jest niezbędne? Po drugie. Pisałeś kiedyś, że jesteś genetykiem to jakie masz pojęcie o środkach wybuchowych? Poza tym skąd wiesz, że nie mam pojęcie o środkach wybuchowych? Czy w kopalni jest tylko zagrożenie wybuchem? W himalaizmie podobnie jak w górnictwie są procedury i ryzyko jest zmniejszone do poziomu tolerowanego. Czy lot w kosmos albo na Księżyc też był szukaniem adrenaliny?
6 miesięcy temu / trooper
 
@trooper Polecam jakąś lekturę uzupełniającą przed pisaniem komentarza, jakaś nauka czytania ze zrozumieniem z Ekoludkiem powinna być jak znalazł. Papieża chodzącego po górach widzę zostawiłeś już w spokoju, teraz jeszcze coś tam próbujesz z tym górnictwem, ale nie za bardzo wiesz jak by się tu za to zabrać. Po pierwsze dlatego, że jest to praca niezbędna, o czym napisałem już tu kilka razy, po drugie dlatego, że ryzyko jest zminimalizowane jak to tylko jest możliwe (popatrz sobie na statystyki, popatrz na procedury). Jak nie masz pojęcia na temat procedur związanych z użyciem środków wybuchowych w tych branżach, no to naprawdę się za taką argumentację nie bierz. Chcesz to porównać z wyprawą, przy której na pewnym etapie nie ma już bezpiecznego powrotu do bazy, akcja ratownicza jest niemożliwa, a statystki tych rzekomo w Twej ocenie bezpiecznych wypraw mówią same za siebie? To nie jest bohaterstwo, to jest szukanie adrenaliny. Kończę, bo zaczynam się powtarzać.
6 miesięcy temu / incuss
 
@incuss To w takim razie praca w górnictwie, saperstwie z materiałami wybuchowymi to też samobójstwo. Tak? Tam nawet pomimo stosowania procedur zdarzają się wypadki. Nie przewidzisz wszystkiego. Lot w kosmos czy na Księżyc też były samobójczymi próbami? Przecież istniała szansa, że coś może pójść nie tak.
6 miesięcy temu / trooper
 
Ten człowiek we wczesnym dzieciństwie zostawiony był sobie (rodzice emigrowali za pracą, wychowaniem zajmowali się dziadkowie). Co czuje takie dziecko: odrzucenie, pustkę w sercu, bycie kimś bez wartości (rodzic dla małego dziecka jest wszystkim, reprezentuje cały świat, dziecko nie przyswaja informacji, że istnieją słuszne powody takich porzuceń). Konsekwencją tej pustki w sercu była heroina, niezdolność do dojrzałego stabilnego związku (rozwód) i do bycia ojcem z bliska (na co dzień, a nie tylko między wyprawą a wyprawą), a także to ciągłe szukanie wyzwań i potrzeba wykazywania sobie i światu swej wartości. Módlmy się, by dobry Bóg przyjął go do swego Królestwa.
6 miesięcy temu / Vera
 
@ trooper tak, jest samobójstwem, w najlepszym wypadku graniem w rosyjską ruletkę z 4 załadowanymi nabojami. Żadne, nawet najlepsze przygotowanie nie jest w stanie tutaj znacząco pomóc, to już po prostu jest przekraczanie granic ludzkiej wytrzymałości. Jeśli ktoś mówi, że jakiekolwiek zabezpieczenia, procedury i inne takie wystarczą, to po prostu nie zna realiów tej branży, nie wie jaki to jest tytaniczny wysiłek. Podobne jest to do twierdzeń w stylu "sport wyczynowy to zdrowie". Na to nie da się w pełni przygotować, a oni sami o tym wiedzą doskonale, to co najwyżej media (jak mocno promujące tę wyprawę tvp info) nakręcają taką narrację.
6 miesięcy temu / incuss
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.