DZIŚ JEST:   20   LIPCA   2018 r.

Św. Małgorzaty, męczennicy
Bł. Czesława Odrowąża, kapłana
 
 
 
 

Czy członkostwo w UE ma sens?

Czy członkostwo w UE ma sens?
fot. pixabay.com

Udział w projekcie o nazwie Unia Europejska ma dla Polski sens, jeśli wspólny rynek jest wolny, a nie skrępowany olbrzymią ilością regulacji. Niestety, Bruksela idzie właśnie w tym kierunku, co stawia coraz większy znak zapytania w sprawie polskiego członkostwa. 

 

Dyrektywa za dyrektywą

Fundamentalne znacznie ma sprawa dostępu do unijnego rynku, czyli możliwość wolnego handlu (korzystny jest zarówno eksport, jak i import) oraz wzajemnych inwestycji biznesowych. To bez dwóch zdań jest najważniejsza zaleta członkostwa w Unii Europejskiej. Niestety, jest ona coraz bardziej ograniczana przez brukselską biurokrację. W 2017 r. obowiązywało aż 1076 dyrektyw dotyczących jednolitego rynku. A to przy pomocy polityki klimatyczno-energetycznej niszczy się polskie górnictwo i cementownie oraz uderza w energetykę. A to Wspólna Polityka Rolna dobija polskie rolnictwo, które niesprawiedliwie otrzymuje mniej dopłat niż jego zachodnia konkurencja i z pewnością nie pomagają mu unijne sankcje na Rosję. A to unijna polityka dotycząca rybołówstwa nakazuje złomowanie polskich kutrów rybackich (na początku członkostwa). A to przy pomocy rozporządzenia REACH i tzw. dyrektywy antykadmowej uderza się w polskie zakłady chemiczne.

 

Nie zapominając o nakazie podnoszenia akcyzy na paliwa (jeszcze przed wejściem do UE w ramach dostosowywania się do unijnych przepisów!), co ogranicza konkurencyjność całej gospodarki.

Tymczasem najnowsze unijne regulacje godzą w prywatne sektory, które bardzo rozwinęły się właśnie dzięki wolnemu rynkowi w ramach państw członkowskich: samochodowy transport towarów i przemysł meblowy. W ten pierwszy uderza szeroko komentowana w mediach i niedawno przyjęta dyrektywa o pracownikach delegowanych. „Widać wyraźnie, że wspólny rynek w wydaniu UE to jest gra do jednej bramki. My otwieramy rynek dla ich kapitału i eksportu, ale jak nie wytrzymują gdzieś konkurencji, to natychmiast płaczą, że konkurowanie cenami jest nieuczciwe.

 

Czyli propozycja jest taka, że będziemy sobie konkurować, ale tylko tym, w czym oni są lepsi” – skomentował tę unijną dyrektywę europoseł Dobromir Sośnierz. „Unia to sztywny hol, ciągnie nas z wielką łaską w bezpiecznej odległości, pilnując, żebyśmy nie wyprzedzili tych, którzy są z przodu” – ocenił. Z kolei przemysł meblowy (i papierniczy) mocno zostanie dotknięty inicjatywą LULUCF, która na razie jest w fazie projektu przygotowanego przez Komisję Europejską na zlecenie lobbystów i ekologów. Efekt będzie taki, że tej perspektywicznej polskiej branży zwyczajnie zabraknie surowca, o stratach Lasów Państwowych, szacowanych na 8 mld zł rocznie, nie wspominając.

 

Co z budżetem i dotacjami?

Niektórym się wydaje, że wymiarem korzyści z członkostwa Polski w UE jest bilans transferów pomiędzy Brukselą a Warszawą, czyli ile pieniędzy dostajemy po odjęciu naszej składki członkowskiej. Dlatego wielkie mamy larmo na temat tego, że w perspektywie finansowej na lata 2021-2027 Polska uzyska z Unii Europejskiej mniej pieniędzy niż w aktualnej perspektywie 2014-2020 (swoją drogę czy te perspektywy nie przypominają nam dobrze znanych planów 3-, 5- i 7-letnich?). Ile mniej? Chodzi o ok. 2,6 mld euro rocznie. Czy to dużo w skali polskiej gospodarki albo chociaż wydatków publicznych? Wolne żarty. Te 11 mld zł to ledwie nieco ponad 0,5% aktualnego polskiego PKB i ok. 1,3% tegorocznych wydatków publicznych. Oczywiście w kolejnych latach, wraz ze wzrostem PKB i tychże wydatków, ta relacja będzie jeszcze malała.

 

Licząc długoterminowo, łączna wartość funduszy unijnych dla Polski wynosi ok. 3% PKB naszego kraju, a składka ok. 1% PKB. Tak więc w ramach transferów Polska dostaje zaledwie 2% PKB. Jeśli jeszcze uwzględnimy koszty pozyskiwania tych pieniędzy, to mają one marginalne znaczenie i przy liczeniu bilansu korzyści z członkostwa można je niemal całkowicie pominąć, jeśli nie zaliczyć na minus. Tym bardziej że dotacje często wydawane są na kompletnie niepotrzebne projekty wydumane przez urzędników, którzy zwykle nie mają pojęcia ani o rzeczywistych potrzebach gospodarczych, ani społecznych. Dochodzi do takich absurdów, jak ostatnio wyszło na jaw w Hiszpanii, gdzie w ciągu dwóch dekad zmarnowano fundusze publiczne na niewyobrażalną sumę niemal 100 mld euro poprzez niewłaściwe planowanie biurokratyczne i korupcję. W Polsce też takich „inwestycji” z unijnych dotacji można wskazać na pęczki.

 

Kaganiec na wolność

Poza sprawami gospodarczymi mamy ze strony Brukseli jeszcze inne nieprzyjemności, które bardziej przypominają państwo totalitarne, a nie wolne społeczeństwa, jak chce być postrzegana Unia Europejska. Unijne rozporządzenie RODO jest nie tylko zagrożeniem dla rozwoju technologii i działa na korzyść wielkich korporacji, a przeciwko małym firmom, które teraz gigantycznymi karami finansowymi będzie można łatwo zniszczyć. To będzie bardzo kosztowne dla wszystkich firm. O ile jednak wielkie firmy sobie poradzą, to małe firmy, które i tak borykają się z rozlicznymi problemami, poniosą ogromne koszty i będzie to dla nich duży kłopot – mówił na konferencji prasowej europoseł Michał Marusik. – RODO może doprowadzić do upadku wielu firm – głównie z powodu kar za niespełnienie tych standardów. Czyli znów tworzymy przywileje dla dużych firm. To taki pełzający korporacjonizm – usuwanie wolnego rynku i małych firm – dodał. Ale rozporządzenie RODO prowadzi także do utrudniania ludziom życia codziennego. Jednym z jej skutków jest blokowanie europejskich internautów przez firmy spoza UE.

 

Jeszcze bardziej niebezpieczna jest procedowana aktualnie w Parlamencie Europejskim dyrektywa o prawach autorskich i jednolitym rynku cyfrowym, która nie tylko oznacza cenzurę i inwigilację Internetu oraz uderza w serwisy, takie jak Facebook, Google czy choćby nasz Wykop.pl. Michał Dydycz z Partii Piratów uważa, że w dyrektywie nie tyle chodzi o ochronę kultury, co bardziej o ochronę interesów korporacji, które przespały rozwój cywilizacyjny, rozwój Internetu i starają się nadrobić stracony czas poprzez lobbowanie, które ma zapewnić im odpowiedni poziom dochodów. – Jeżeli nie ma wykluczeń à propos utworów zależnych, to ta dyrektywa hamuje rozwój cywilizacyjny, rozwój społeczny. Jeżeli nie możemy stworzyć utworu zależnego, to hamujemy cały rozwój społeczeństwa, kultury czy ewentualnie przemysłu. Powinniśmy się opierać na tym, że korzystamy i czerpiemy z doświadczeń i rozwiązań innych i je udoskonalamy – mówił Dydycz podczas debaty „Wojna o wolny Internet” zorganizowanej 16 czerwca w Centrum Wolności w Katowicach. – Chcą zlikwidować wolność słowa w Internecie. Chcą ocenzurować wszystko co piszemy, mówimy w Internecie. Chcą inwigilować każdy nasz ruch – mówił jeszcze bardziej złowieszczo europoseł Stanisław Żółtek. – Nie będzie możliwości krytykowania władzy. To jest cudowny kaganiec na wolność – dodał polityk.

 

Rozwiązaniem polexit?

W sytuacji groźby kar finansowych nie tylko za reformę sądownictwa oraz ciągłego ograniczania przez Brukselę i wolności gospodarowania (pamiętajmy też o planach ogólnounijnych podatków i o tym, że wisi nad nami konieczność przyjęcia euro), i wolności osobistych (nie zapominajmy ponadto o unijnej kulturze proaborcyjnej, naciskach w sprawie przyjmowania nielegalnych imigrantów czy legalizacji tzw. homomałżeństw) należy zadać sobie pytanie nie tylko, czy członkostwo w Unii Europejskiej nam się opłaca, ale czy w ogóle ma sens? To wygląda na karykaturalny chichot historii. Wyszliśmy z totalitarnego PRL-u i po kilku latach wolności zaczęliśmy z powrotem stopniowo zbliżać się do tamtego systemu poprzez implementację do naszego ustawodawstwa unijnych przepisów. Bo gospodarka Unii coraz bardziej przypomina dobrze nam znane, choć zgubne centralnie sterowanie z jednego ośrodka decyzyjnego. Może trzeba zacząć się zastanawiać nad opuszczeniem Unii lub przynajmniej stawiać warunki, że dalsze ograniczanie wspólnego rynku i wolności osobistych przez Brukselę i tym samym uderzanie w polską gospodarkę, naszą tradycję i kulturę skutkować będzie głębokim przemyśleniem sprawy członkostwa?

 

W takiej sytuacji totalnym nieporozumieniem jest propozycja prezydenta Andrzeja Dudy, by w referendum spytać Polaków, czy chcą wpisania do polskiej konstytucji zagwarantowania członkostwa w Unii Europejskiej. Sam pomysł – gdyby został zaakceptowany w plebiscycie – nie tylko jest absurdalny, ale przede wszystkim niebezpieczny, bo wytrąca nam z rąk przy negocjacjach z Brukselą bardzo istotny argument o wycofaniu się z członkostwa. Prezydent Duda powinien raczej spytać w referendum Polaków, czy są za dalszym członkostwem w UE. Ale powinien to zrobić dopiero po uczciwym przedstawieniu bilansu, a nie po nachalnej propagandzie, jak to miało miejsce przed referendum akcesyjnym w 2003 r.

 

Jak na razie za polexitem opowiadają się wolnościowcy spod znaku Wolności, KNP czy UPR, a także narodowcy. Ci ostatni podczas niedawnego kongresu podpisali „Deklarację Niepodległości 2018”, w której zapowiedzieli „podejmowanie działań zmierzających do wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej”. – UE zmierza w kierunku federalnego superpaństwa i to jest bardzo prosty wybór: czy chcemy Polski suwerennej, czy chcemy być kolonią innych ośrodków władzy – powiedział poseł Robert Winnicki, prezes Ruchu Narodowego w telewizji wPolsce.pl. Jednak jak na razie zdecydowana większość Polsków, nie zdając sobie nawet sprawy z wad Unii Europejskiej, opowiada się za pozostaniem w bloku.

 

Tomasz Cukiernik


DATA: 2018-07-02 08:58
AUTOR: TOMASZ CUKIERNIK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
17
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

należy przede wszystkim oddzielić politykę od gospodarki gospodarka to wróżenie z fusów i sama sobie poradzi z sobą.Ta Europa ,europejskośc o której pisał Dmowski doskwiera nam szczególnie na Śląsku ,gdzie żargon niemiecki wypiera polszczyznę nie tylko z biznesu ale i urzędów,doszło do tego ,że po liceum trzeba znać niemiecki ,angielski zamiast łaciny greki,aby dostać godną pracę.Jak lud zachowywał się w czasie powstań narodowych uczyli nawet komuniści.Nie zbudujemy elity i nie zbudowaliśmy od czasów wojny ucząc w liceach niemieckiego ,rosyjskiego i ....gościnności
16 dni temu / szadrach
 
No to wychodzimy!!!Trzeba ludzi,krok po kroku,uświadamiać.
16 dni temu / Piotr_Naiwny
 
Współczuję. Pobudka! :)
16 dni temu / do Ggfh
 
Gdy wyjdziemy z Unii co będzie z tymi wszystkimi biednymi politykami ? Co oni będą robić gdzie będą jeździć ? Gdzie ich dzieci będą studiować i pracować ? Dlatego musimy musimy i musimy.
16 dni temu / zenon
 
Cytując klasyka.. Kiedy rozum śpi budzą się demony
17 dni temu / Ggfh
 
Nie wiem skąd te dane ze większość Polaków jest za UE z wielu moich znajomych jest innego zdania nie jest tak różowo jak czytamy w mediach przecież nasz kraj został zrujnowany większość zakładów została sprzedana za tzw złotówkę dziś wiele tych zakładów odkupujemy za cieżko zarobione miliony a jesteśmy jednym z najbiedniejszych krajów w UE chyba za nami jest tylko Albania a w ogóle z każdego euro 70-80 euro centów wraca przedewszystkim do Niemiec i cześciowo Francji a my ochłap banki hipermarkety jak niepłacily podatków tak nie płaca itd itd pozdrawiam patriota Polak
17 dni temu / Kazimierz
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.