DZIŚ JEST:   18   LIPCA   2019 r.

Św. Szymona z Lipnicy
Św. Brunona, biskupa
 
 
 
 

W związku ze śmiercią Umberto Eco

Czarna legenda Bernarda Gui

Czarna legenda Bernarda Gui
Kadr z filmu "Imię Róży"

Obraz epoki średniowiecza jaki wyłania się z kart powieści Imię Róży oraz filmu nakręconego na jej podstawie, nie ma zbyt wiele wspólnego z historyczną rzeczywistością. Największą ofiarą fantazji Umberto Eco jest historyczna postać dominikańskiego zakonnika - Bernarda Gui, który w XIV wieku był inkwizytorem francuskiej Tuluzy.

 

Rozjuszony, wściekły tłum goni pędzący wśród tumanów kurzu powóz. W pewnym momencie pojazd zbacza z obranej drogi i zawisa nad przepaścią. Osoba będąca w środku rozpaczliwie woła o pomoc, wszak siła dwóch czy trzech mężczyzn wystarczyłaby, by oddalić niebezpieczeństwo stoczenia się w przepaść i ocalić życie jadącego w nim człowieka. Jednak motłoch rzuca się w stronę powozu i spycha go w przepaść. Ze staczającej się z impetem kabiny wypada zakonnik ubrany w dominikański habit, na dnie przepaści nadziewa się na długie, wystające kolce, które na wylot przebijają jego ciało i brudzą krwią lśniącą biel habitu. Tak reżyser filmu „Imię Róży”, przedstawił ostatnie chwile jednego z najsłynniejszych inkwizytorów w dziejach.

 

Inna scena, diametralnie różniąca się od tej opisanej powyżej: wieczór, 30 grudnia 1331 roku, przeor klasztoru dominikanów w Limoges udaje się do kościoła na modlitwę. W jej trakcie widzi nagle bardzo jasne światło, które wychodziło z miejsca, gdzie klęczał, wzniosło się ku głównemu ołtarzowi i nagle znikło. W tym samym czasie, na zamku w Lauroux pogodnie umiera Bernard Gui. Szybko uznano, że światło widziane przez przeora było niczym innym jak odchodzącą do Boga duszą tego zakonnika, wielce zasłużonego współbrata i byłego przełożonego klasztoru w Limoges.

 

Jaka jest różnica między tymi dwiema scenami? Otóż pierwsza z nich zrodziła się w chorej wyobraźni autora scenariusza do filmu Imię Róży (doskonale wpisując się w powszechnie propagowaną przez nieprzychylne Kościołowi media czarną legendę inkwizycji), a druga scena to opis potwierdzonego źródło zdarzenia historycznego. Różnica aż nadto jaskrawa.

 

Bernard Gui stał się jednym z tych ludzi średniowiecza, których antykatolicka propaganda najczęściej kreuje na czarne charaktery.  Zarówno książka Umberto Eco Imię Róży jak i film pod tym samym tytułem w reżyserii Jeana Jacquesa Annaud’a są tego dobrym przykładem.

Kim zatem naprawdę był Bernard Gui? Oto kilka faktów biograficznych na temat jego osoby.

Urodził się około roku 1261 w Królestwie Francji, w małej miejscowości o nazwie Royere, położonej na południe od La Roche-l’Abeille na terenie diecezji Limoges. Nie zachowały się niestety żadne informacje o tym kim byli jego rodzice. Wiadomo jednak, że jego wuj zwany Bertrandem Auterii, był księdzem katolickim żywiącym ogromny respekt zwłaszcza dla zakonu franciszkanów. Za pewną sumę pieniędzy uzyskaną od wuja Bernard miał możliwość nabycia książek. Miał on najwidoczniej nieco inne od wujowskich zapatrywania monastyczne, wybrał bowiem nie franciszkanów, a dominikanów czyli Zakon Kaznodziejski (łac. Ordo Praedicatorum, w skrócie OP). Wstąpił do ich klasztoru w Limoges, a w 1280 roku złożył wieczysty śluby zakonne na ręce cieszącego się szacunkiem i sławą wybitnego uczonego Szczepana de Salanhac OP. Władze zakonne szybko uznały go za zdolnego do kontynuowania nauki: filozofii w Bordeaux oraz teologii w Limoges, gdzie dysponowano bardzo bogatym księgozbiorem. Gui wysłano również na dodatkowe studia do klasztoru w Montpellier. Ośrodek ten był czymś w rodzaju elitarnej szkoły dla przyszłych kadr kierowniczych Zakonu Kaznodziejskiego na południu Francji. W 1305 roku został przeorem macierzystego klasztoru w Limoges. Cieszył się on zaufaniem ówczesnego Papieża, Jana XXII, który powierzał mu ważne misje dyplomatyczne w Toskanii, a potem Flandrii. Z tytułu sprawowania ważnego urzędu generalnego prokuratora zakonu dominikanów uczestniczył w procesie kanonizacyjnym św. Tomasza z Akwinu, napisał jego biografię i wydał wykaz jego dzieł. Według wszelkiego prawdopodobieństwa był też osobiście obecny w czasie uroczystej kanonizacji Akwinaty, której dokonał Jan XXII w lipcu 1323 roku. Został mianowany biskupem Lodeve, gdzie sumiennie pełnił swe obowiązki. Był też uznanymi dziejopisem, napisał dzieje zakonu dominikanów, historię powszechną Flores chronicorum, a także dzieło hagiograficzne Speculum sanctorale, będące kontynuacją słynnej Złote Legendy Jakuba de Voragine.

 

A jakim był inkwizytorem? Z pewnością łagodnym. Urząd ten pełnił w latach 1308-1323. Wbrew temu, co mogłoby się wydawać wielbicielom słynnej powieści Eco, nigdy nie interesowało go gnębienie podsądnych, dręczenie ich czy pochopne skazywanie bez oglądania się na dowody. Zabrzmi to może banalnie, ale interesowało go przede wszystkim dojście do prawdy. Napisał jeden z najlepszych w średniowieczu podręczników dla inkwizytorów pt. Practica officii inquisitionis haereticae pravitatis (Sprawowanie urzędu badania heretyckiej nieprawości). Charakteryzuje się on zdumiewająco rzetelnym podejściem Autora do poruszanych kwestii. Jeśli chodzi o wyroki, które wydał Gui to niech przemówią liczby: otóż jednym z najczęściej ferowanych przez niego wyroków było… łagodzenie kar odbywanych już przez heretyków: na przykład zamiana więzienia na noszenie krzyży (wydał 139 takich wyroków) czy zamiana noszenia krzyży na pielgrzymkę (135). W 308 przypadkach zasądził wyrok więzienia, zaś w 136 noszenie krzyży.

 

Skazywał też na inne kary, zadecydował np. o rekoncyliacji miasta Cordes, potępieniu zbiegłych heretyków, ekshumacji zwłok nieżyjących już heretyków, wyburzeniu domów w których gromadzili się innowiercy, wydawał nakazy udziału w krucjacie czy nakazy odbycia pielgrzymki. Według badań Jamesa Givena, ramieniu świeckiemu wydał on, a było to równoznaczne z wyrokiem śmierci, 41 heretyków (przy czym aż 31 z nich było recydywistami), co stanowi zaledwie około 4 % wszystkich wyroków jakie ogłosił. Jak na kogoś cieszącego się w popkulturze ponurą sławą bezlitosnego psychopaty wysyłającego hurtem na stos całe rzesze niewinnych ludzi, jest to dziwnie mały odsetek.

 

Czytając te dane warto uprzytomnić sobie, że obowiązujące wówczas prawo świeckie było dużo bardziej surowe i bezwzględne w wymierzaniu kary śmierci i innych niezwykle dotkliwych kar. Co więcej, warto też wspomnieć jakiego rodzaju poglądy głosili oraz jakich czynów dopuszczali się katarzy, bo to z nimi Bernard jak inkwizytor Tuluzy miał do czynienia przede wszystkim. Zalecali i praktykowali zabijanie nienarodzonych dzieci (tzw. aborcję) i skazywali ludzi uznanych przez siebie za grzeszników na rytualną „oczyszczającą” śmierć głodową przez zamurowanie w bunkrze. Akt małżeński i prokreacja były ich zdaniem jedną z najgorszych zbrodni, a świat materialny był dziełem szatana itd.  To ich sądził Bernard Gui.

 

Dominikanin jakiego znamy z kart powieści Imię Róży i Bernard Gui znany ze źródeł historycznych to dwie różne osoby. Ten pierwszy, to wykreowany przez Eco na potrzeby zbudowania literackiego suspensu krwawy oprawca, dążący za wszelką cenę do skazania podsądnych bez oglądania się na sprawiedliwość. Prawdziwy Bernard Gui był bowiem człowiekiem wielkiego umysłu, który w swoim zakonie cieszył się wielkim poważaniem i zmarł w opinii świętości. Co więcej, przypisywano nawet mu kilka cudownych uzdrowień dokonanych za jego życia i po śmierci. Poza imieniem i sprawowaną funkcją, nie ma on nic wspólnego z rzeczywistą postacią historyczną. Jednakże czarna legenda tego zakonnika jest żywa po dziś dzień, powielana często bezkrytycznie także w niektórych polskich liceach, gdzie Imię Róży omawiane jest jako lektura dodatkowa.

 

 

 

Radosław Malicki

 

 

 Zobacz także:

 

Polonia Christiana nr 10. Czarna legenda inkwizycji

 

Polonia Christiana 10. Czarna legenda inwkizycji


DATA: 2018-07-24 10:59
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Jakim był inkwizytorem? Z pewnością łagodnym - tutaj się roześmiałem, ha ha ha
ponad 1 rok temu / moklej2222
 
@AM Tak zapisał kronikarz. W XX wieku też miały miejsce dziwne zdarzenia, cuda (Fatima, Akita, o. Pio) przy wielu świadkach idących w tysiące. Także przekaz źródłowy mówiący o czymś dziwnym nie musi być od razu tworem fantazji dziejopisa. Poza tym proszę przeczytać cały artykuł, niżej są konkretne liczby które wziąłem z literatury przedmiotu. Pozrawiam
ponad 3 lata temu / Radek Malicki, autor tekstu
 
Zwłaszcza to "bardzo jasne światło, które wychodziło z miejsca, gdzie klęczał" przekonało mnie zupełnie co do historycznej prawdziwości tego artykułu.
ponad 3 lata temu / AM
 
Należy odróżnić powieść "Imię Róży" od filmu w którym bez potrzeby a wbrew treści książki dorzucono polowanie na czarownice. Na temat inkwizytorów ks. Grzegorz Ryś http://www.katolik.pl/rozmowa-o-inkwizycji,55,416,cz.html Powieść Eco jest słabsza od "Kronik Braciszka Cadfaela" powstałych kilka lat wcześniej, sfilmowanych później przez co mniej znanych.
ponad 3 lata temu / JAQ
 
Doskonały tekst. Odkłamujecie historię.
ponad 3 lata temu / Ula
 
Więcej takich tekstów. Choć to i tak kropla w morzu potrzeb bo siła rażenia kłamliwych książek i filmów jest ogromna. Tak właśnie lewica kształtuje tzw. świadomość potoczną - kłamstwem i oszczerstwem.
ponad 3 lata temu / abc
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.