DZIŚ JEST:   11   GRUDNIA   2018 r.

Św. Damazego I, papieża
Św. Daniela, pustelnika
 
 
 
 

Cud w Sokółce – odpowiedź na znieważenie


Strona główna   >   PCH

Cud w Sokółce – odpowiedź na znieważenie
Fot. Piotr Mecik/FORUM

Cuda eucharystyczne stanowią odpowiedź na niewiarę bądź też świętokradcze postawy czy zachowania sług Ciała i Krwi Pańskiej. Nie inaczej stało się w podlaskiej Sokółce.

 

Zaistniały w Sokółce wielki cud przemiany hostii przeistoczonej (consecrata) w postrzegalne ciało ludzkie, a dokładniej – w mięsień serca, które jeszcze żyje, bardzo cierpi i jest w stanie agonalnym, jakby przedzawałowym [1], to wydarzenie nie tylko równające się z cudem w Anxanum (Lanciano), lecz pod pewnym względem nawet go przewyższające. Obydwa te wydarzenia są odpowiedziami Pana Jezusa na pewien stan albo krok ludzki.

 

W środkowych Włoszech, nad Adriatykiem, ponad tysiąc dwieście lat temu, podobna przemiana była odpowiedzią Pana na wątpliwości pewnego hieromónachos – greckiego księdza zakonnego, odnośnie do rzeczywistej obecności Ciała Chrystusa w chlebie przeistoczonym podczas Boskiej liturgii (osobnym zaś cudem było to, że grecka bryłka chleba kwaszonego po przeistoczeniu i przemianie w postrzegalne ciało, przyjęła zarys hostii łacińskiej). Natomiast cud, który się wydarzył na Podlasiu, był odpowiedzią na zbezczeszczenie świętej hostii za sprawą tamtejszego księdza.

 

Podczas udzielania Komunii hostia bez jego wiedzy [2], czyli z powodu niedbalstwa, spadła na stopień ołtarza. Zauważyła to klęcząca obok kobieta i wskazała księdzu. Co ten zrobił? Coś zupełnie innego niż to, co powinien był uczynić. Podniósł wprawdzie hostię, lecz jedynie po to, by ją zanurzyć w wodzie, w naczyńku stojącym obok tabernakulum, służącym jednak tylko do tego, by kapłan, udzieliwszy Komunii, zwilżył końce palców, a potem je wytarł, z oczywistego założenia, że osiadły na nich pyłki z dotykanych przezeń hostii.

 

Kłamstwo

Niech nikt się nie waży powielać kłamstwa, jakoby hostia, która upadła na ziemię, nie może być już ze względów higienicznych podana wiernym [3], jeśli do niedawna kromkę chleba, która spadła na ziemię, należało podnieść, ucałować, a następnie spożyć. Gdyby zaś nawet – wbrew rzeczywistości – nie miałoby się jej dać komuś z wiernych, to czy – nawet po ostrożnym jej otarciu płócienkiem mszalnym (purificatorium) – nie miałby jej spożyć kapłan, który z istoty jest sługą Ciała i Krwi Pańskiej? Który papież czy sobór coś takiego powiedział? Żaden, bo żaden tego uczynić nie mógł. Wręcz przeciwnie – także po Soborze Watykańskim II powtórzono odwieczną zasadę:

 

Jeśli hostia przeistoczona (consecrata) lub jakaś jej część spadłaby na ziemię, to z szacunkiem należy ją podnieść (reverenter accipiatur), a na miejsce, gdzie upadła, polać trochę wody i wytrzeć puryfikaterzem [4](czyli wspomnianym płócienkiem mszalnym).

 

Hostię należy więc podnieść ze czcią po to, by ją spożyć, a nie – zanurzyć w wodzie, i to jeszcze w naczyńku do zwilżania palców. To wykluczenie jest tak bezwzględne, jak wielka jest troska Kościoła o to, by nawet miejsce, gdzie hostia upadła, zostało ze czcią przemyte i wytarte lnianym płótnem od kielicha mszalnego. Niniejsze wykluczenie, a jednocześnie przestępstwo księdza, dodatkowo jaśnieje na tle dwóch innych rozporządzeń Kościoła:

 

Gdyby do kielicha [po przeistoczeniu] wpadło coś trującego (aliquid venenosum) lub powodującego wymioty, to wino przeistoczone (consecratum) należy przelać do innego kielicha napełnionego wodą, tak by postacie wina rozpuściły się, a taką wodę – wylać do naczynia poświęconego (in sacrarium). Do kielicha zaś należy wlać inne wino z wodą, by ponownie dokonać przeistoczenia.

 

Gdyby coś trującego dotknęło hostii przeistoczonej, to wtedy [kapłan] niech przeistoczy inną i spożyje tak, jak powiedziano, a tamtą [zatrutą] niech włoży do kielicha pełnego wody, jak wyżej (n. 36) powiedziano o Krwi. [5]

 

Nie bez znaczenia wprawdzie jest, że w obydwu przypadkach mowa jest o kielichu mszalnym, a nie o naczyńku do maczania palców, lecz najważniejsze jest, że niniejsze rozpuszczanie w wodzie dotyczy tylko hostii czymś zatrutej, a nie takiej, która spadła na ziemię. Znalazła się ona zresztą, ściśle biorąc, nie na ziemi czy na ziemistej podłodze jak w dawnych chatach – gdzie pobożny lud ze czcią podnosił i całował nawet kromkę chleba, a potem ją spożywał – lecz na stopniu ołtarza. W tym względzie ze wszech miar słuszna była uwaga innego księdza z tejże parafii podlaskiej, który podkreślił, że hostia upadła nie w żadne błoto, tylko na stopień ołtarza. [6]

 

Nawet zresztą gdyby wpadła w błoto, to i tak nie wolno byłoby jej zanurzać w wodzie w celu rozpuszczenia, lecz ostrożnie oczyścić puryfikaterzem – może lekko nawilżonym – a potem ze czcią spożyć. Według wspomnianego rozporządzenia Kościoła hostię rozpuszcza się w wodzie tylko wówczas, gdy dotknęło jej coś trującego, a tym przecież nie jest nawet błoto.

 

Kiedyś pewien nowicjusz zakonny dostrzegł hostię świętą, która spadła na posadzkę przy udzielaniu Komunii poza prezbiterium, a w kościele było wielu wiernych. W okamgnieniu podniósł ją i bez najmniejszego wahania włożył do złotej puszki komunijnej, którą trzymał kapłan. Ten zaś po Mszy, jeszcze nie ochłonąwszy z przerażenia na myśl o tym, co mogło się zdarzyć, nie miał słów wdzięczności dla tego „orlęcia” w zakonie.

 

Świętokradztwo

W Sokółce doszło więc do świętokradztwa, na które Pan Jezus odpowiedział cudem. Świętokradztwo (sacrilegium) jest to zniewaga osób, miejsc lub rzeczy Bogu poświęconych. Przypadek podlaski należy do kręgu trzeciego, gdzie zbezczeszczenie (profanatio) hostii przeistoczonej stanowi przypadek najcięższy. Nawet kościelne prawo zreformowane, na ogół mniej wymagające od poprzedniego, stanowi: Kto postacie przeistoczone wyrzuca albo w celu świętokradczym zabiera lub przechowuje, ten podlega ekskomunice wiążącej mocą samego prawa (latae sententiae), zastrzeżonej Stolicy Apostolskiej; [a] duchowny może być ponadto ukarany inną karą, nie wykluczając wydalenia ze stanu duchownego (kan. 1367). Kodeks tradycyjny, oparty na źródłach z całych dziejów Kościoła, a zasadniczo obowiązujący aż do roku 1983, orzekał bardziej stanowczo: Kto wyrzuciłby postacie przeistoczone lub w złym celu zabrał albo zatrzymał, jest podejrzany o herezję; popada w ekskomunikę wiążącą z samego prawa, która najściślej jest zastrzeżona Stolicy Apostolskiej; przez sam czyn jest on zniesławiony (infamis), a duchowny ma być wydalony ze stanu duchownego (kan. 2320).

 

Czyn księdza z Sokółki lokuje się bardzo blisko ostrzeżenia: Kto wyrzuciłby… Sam biskup przyznał, że pewne jest jedno: hostia nie została należycie uszanowana. Dodał wprawdzie, że dawniej, kiedy komunikant upadł na ziemię, myło się całą posadzkę kościoła, a to miejsce traktowało się z wielkim szacunkiem i czcią [7], lecz nasuwa się konieczne pytanie, co on sam w tej sprawie zrobił jako biskup. Otóż nie tylko nie zrobił nic, lecz nawet w pewnym sensie rzecz usprawiedliwił zdaniem: Ale to znak naszych czasów[8]. O wielkiej winie swojego księdza nie rzekł zaś ani słowa, zupełnie jakby w istocie wszystko było w porządku. Winny jest zatem nie ksiądz, lecz „czasy”…

 

Ignorancja

Podobną postawę zajął też bezpośredni przełożony, czyli proboszcz parafii pod wezwaniem świętego Antoniego. Biskup oświadczył wprawdzie, że o sprawie dowiedział się (chyba od niego) dopiero dwa, może trzy tygodnie później [9] – mimo że cud zauważono już po niespełna tygodniu [10]. Pan Jezus natomiast zadziałał wyraźnie; i to nie po to, by mnożono przesłodzone wywiady, artykuły i książki, w których brak poczucia rzeczywistości często idzie w parze z mierną teologią. Kara kościelna, która spada na sprawcę znieważenia hostii, na swój sposób dotyczy również jego przełożonych, którzy wykazali obojętność, a swoim milczeniem zdali się potwierdzać ten czyn.

 

Można wprawdzie wyobrazić sobie, że ów winny ksiądz zadziałał tak na skutek niewiedzy, lecz był to zawiniony brak wiedzy należnej (ignorantia), szeroko rozpowszechniony w kręgach katolicko‑reformowanych, gdzie, na przykład, niedawne oświadczenie Kościoła o nadużyciach przy sprawowaniu Eucharystii [11] nie miało i nie ma większego znaczenia, bo niestety księża mogą je łamać bezkarnie. Sprawa zaczyna się jednak najczęściej w seminarium duchownym jako owoc nauczania reformowanych wykładowców spod znaku „nowej teologii” (la théologie nouvelle), która niewiele ma wspólnego z nauką Kościoła. Zjawisko to trwa w seminariach co najmniej od lat siedemdziesiątych (najpierw zarysowało się we Francji i w Niemczech). To ono sprawia, że nowo wyświęcony ksiądz opuszczając seminarium, nierzadko kpi sobie z tego, przed czym klękał, wstępując doń.

 

Szkoda, że to zjawisko zarysowuje się także na Podlasiu – ziemi uświęconej krwią męczenników katolickich obydwu obrządków. Jeśli dzięki temu objawieniu – rzecze biskup – wzmocni się wiara ludzi i cześć do Najświętszego Sakramentu, to będziemy mogli mówić o rzeczywistym cudzie [12]. Lepiej nie mówić o ludziach, bo ci są wiernymi katolikami, którzy wierzą i czczą Najświętszy Sakrament. Trzeba myśleć raczej o księżach, których wiara blednie; trzeba myśleć o seminarium.

 

Z faktu, iż dzieci wprost za nim [owym winnym księdzem] przepadają, bo zawsze ma dla maluchów dobre słowo i uśmiech [13], niewiele wynika względem jego kapłaństwa, tym bardziej, że według relacji jedenastoletniej Kasi, odprawiał Msze nawet z taką małą żmijką. Uczył nas, że trzeba kochać wszystkich bliźnich i szanować naszą przyrodę [14]. Znamienne, że dziecko nie zapamiętało zachęt do kochania Pana Jezusa i szanowania Sakramentu Ołtarza. Wspomniane zaś przez nie nauki księdza mógłby przecież wcale nie gorzej wygłosić jakiś uczciwy żyd lub muzułmanin. Gdyby owemu księdzu wspomniana żmijka spadła na ziemię, a nawet w błoto [15], z pewnością z szacunku dla przyrody podniósłby ją, może przemył, lecz na pewno nie topiłby jej w wodzie jak coś zatrutego.

 

* * *

Pan Jezus po raz kolejny dokonał wielkiego cudu, by otworzyć oczy księżom, a zwłaszcza biskupom. Przedostatnim razem coś podobnego wydarzyło się w Argentynie szesnaście lat temu. 18 sierpnia 1996 roku w kościele parafialnym Santa María w Buenos Aires księdzu po Mszy powiedziano, że na podłodze kościoła leży porzucona hostia. Ksiądz ów działając na protestantyzującą modłę nie raczył oczyścić i spożyć hostii, ale zanurzył ją w wodzie, w naczyniu, które włożył do tabernakulum. Po kilku dniach spostrzegł, że hostia zmieniła się w coś krwistego, co w ciągu następnych kilku dni jeszcze się powiększyło. Niespecjalnie dziwi, że świętą hostię znieważył w ten sposób reformowany ksiądz w Argentynie, na wpół spoganiałej, gdzie na dodatek – jak w innych krajach Ameryki Łacińskiej – duchowieństwo jest jeszcze w części zamroczone tak zwaną „teologią wyzwolenia” będącą w istocie wyzwoleniem od teologii. Musi jednak dziwić i sprzeciw wywołać, jeśli podobna rzecz dzieje się w katolickiej Polsce, i to na świętym Podlasiu.

 

[1]          M. Piotrowski TChr, Sokółka – polskie Lanciano, „Miłujcie się!” 3 (2012), ss. 3–6.

[2]          Tamże, s. 3.

[3]          A. Kaszuba, Cud w Sokółce, Warszawa 2009, ss. 19–20.

[4]          Kongregacja Kultu Bożego i Sakramentów, De defectibus in celebratione Missae occurrentibus, n. 45, w: Taż, Ordo Missae, ritus servandus in celebratione Missae et de defectibus in celebratione Missae occurrentibus, Watykan 1965, s. 67.

[5]          Tamże, nn. 36–37, ss. 65–66.

[6]          A. Kaszuba, Cud w Sokółce, s. 18.

[7]          Tamże.

[8]          Tamże.

[9]          Tamże, s. 4.

[10]        M. Piotrowski TChr, Sokółka – polskie Lanciano, s. 3.

[11]        Kongregacja Kultu Bożego i Sakramentów, Instrukcja Redemptionis Sacramentum o tym, co należy zachowywać, a czego unikać w związku z Najświętszą Eucharystią (25 III 2004 r.).

[12]        A. Kaszuba, Cud w Sokółce, s. 8.

[13]        Tamże, s. 23.

[14]        Tamże.

[15]        Tamże, s. 18.

 

Benedykt J. Huculak OFM – dr hab. teologii dogmatycznej, autor m.in. książek: Chrześcijańskiej nadziei warunek konieczny oraz Słowo o jedności Katolickiego Kościoła Chrystusowego.

 


Zobacz także: 

Adwent. Czas oczekiwania na TEGO, KTÓRY JEST. Kiedy ostatni raz Go widziałeś?

 


DATA: 2018-12-05 11:44
AUTOR: BENEDYKT J. HUCULAK OFM
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
20
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Mam propozycję.Módlmy się.Przyjmnijmy Sw.Sakrament.Pokutujmy.A wtedy będziemy czerpać z Bożego Miłosierdzia,Jego Łaski. A cała reszta to tylko dewagacje co by było gdyby było.Amen
3 dni temu / marek z tar gór
 
Ciekawe, dlaczego ksiądz w Argentynie 16 lat temu i ksiądz w polskiej Sokółce postąpili z leżąca na posadzce Hostią tak samo: włożyli ją do wody. "Reformowany ksiądz" z Buenos Aires miał to zrobić na "protestantyzującą modłę". Protestanci zanurzają Hostie w wodzie?
4 dni temu / Hanka
 
Nie jestem specjalistą od Mszy św. i procedur obchodzenia się z Najświętszym Sakramentem ale jeżeli w tym artykule jest prawda to pojawia się kilka pytań: 1. Czy ten ksiądz był przeszkolony jak postępować z Najświętszym Sakramentem w takich wypadkach? 2. Jeżeli tak, to kto go szkolił, jakie były procedury? Czy one zawiodły? 3. Jeżeli rzeczywiście to wina kapłana i efekt jego niewiedzy to powinien zostać czasowo usunięty od pełnienia obowiązków i ponownie przeszkolony (tak robi się na kolei jeżeli ktoś popełni błąd i postąpi niezgodnie z procedurami) 4. Jak w pracy ktoś się ostro pomyli i np. przez budowlańca zawali się most, to wtedy on za to odpowiada. A ksiądz?
4 dni temu / trooper
 
Cud w Sokółce przestaje być widoczny. Nie przyjęliśmy jego przesłania! Oblicze Pana odwraca się od nas? Poszukajcie na YT: "Los Polski wisi na włosku" - Maciej Bodasiński (X 2018)
4 dni temu / Los Polski wisi na włosku
 
Wielu księży nadal twierdzi iż nie wiedzą dlaczego cud w Sokółce się wydarzył. Snują przypuszczenia wszelkie poza tym oczywistym. Cud zdarzył się z powodu zbezczeszczenia Najświętszej Hostii.
4 dni temu / Jacek
 
Jeżeli ktoś jest tam na miejscu niech otworzy oczy,da się tam zobaczyć inne cuda tylko potrzeba wiary.Byłem widziałem potwierdzam.
4 dni temu / gość
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.