DZIŚ JEST:   15   WRZEŚNIA   2019 r.

NMP Bolesnej
XXIV Niedziela zwykła
Św. Katarzyny Genueńskiej
Św. Emila z Kordoby
 
 
 
 

Cóżeś ty Rosji zrobił, Mikołaju?

Cóżeś ty Rosji zrobił, Mikołaju?
fot. Piotr Mecik / FORUM

W nocy z 16 na 17 lipca 1918 roku w poduralskim Jekaterynburgu zakończył życie car Rosji (i czy nam się to podoba, czy nie faktyczny władca większości ziem Rzeczypospolitej) Mikołaj II Romanow. Zginął wraz z całą rodziną i czwórką wiernych poddanych z rąk bolszewickich egzekutorów w piwnicy domu zarekwirowanego przez czerwoną władzę miejscowemu kupcowi. Padli od kul i bagnetów, a szczątki ich ciał polanych żrącym kwasem, poćwiartowanych i spalonych ciśnięto w otchłań szybu opuszczonej kopalni, obrzucając je dodatkowo granatami. Bez formalnego aktu oskarżenia i sądu, w mroku i tajemnicy, bez możliwości obrony czy odwołania zostali po prostu złożeni w całopalnej ofierze demonowi nowoczesności, stając tym samym na czele stumilionowego pochodu męczenników nowego czerwonego świata. Mord założycielski XX stulecia ukazał pełnię jego szatańskiego oblicza. „Wokół samo tchórzostwo, kłamstwo i zdrada” – zauważył tuż po abdykacji ostatni rosyjski monarcha. Wkrótce Rosja, a potem cały świat ujrzy jeszcze więcej: podłość, bestialstwo i zwyrodnienie.

 

Mikołaj II nie spodziewał się losu, jaki przypadł mu w udziale – wyraźnie na to wskazują ostatnie notatki w jego osobistym dzienniku (były monarcha dziwi się, dlaczego nagle zakratowano okna…). Przyznawałoby to rację licznej rzeszy kontestatorów cycerońskiej maksymy o historii jako magistra vitae. Ale tylko na pozór – Klio bowiem nie tyle jest nauczycielką kiepską, co zdecydowanie najbardziej pogardzaną w całej szkole życia. Mikołaj Romanow stanowi wręcz perfekcyjne tegoż fenomenu ucieleśnienie. Czyżby obca mu była wiedza o losach jego koronowanych poprzedników w szponach rewolucji: Karola I Stuarta i Ludwika XVI Burbona? Żadną miarą! Przecież odebrał edukację, w której programie historia zajmowała miejsce nader honorowe; sporo czytał i wbrew temu, co mu do dziś imputuje nieprzychylna plotka, wcale nie miał ograniczonych horyzontów. A znajomość wspomnianych kwestii historycznych należała wówczas do sfery, którą Sherlock Holmes zwykł zbywać pobłażliwym: Elementary, dear Watson

 

Czyżby nie wiedział, że rewolucja strąca korony wraz z głowami? Przecież to jej raison d'être, jej fundamentalna zasada. Dlaczegóż miałaby się jej wyrzec akurat w jego przypadku? Czyżby naprawdę sądził, że nowe władze pozwolą mu zamieszkać w charakterze osoby prywatnej w letniej rezydencji na Krymie, odmówiwszy pozwolenia na wyjazd do Anglii? Tam zresztą też wcale nie kwapiono się go przyjmować („kuzynek Georgie”, piąty tego imienia władca Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii, żywił wyraźną wątpliwość – jak wynika z pisma skierowanego przez kancelarię królewską do ministra spraw zagranicznych – „czy wskazane jest, by rosyjska rodzina carska znalazła tutaj swe miejsce zamieszkania”).

 

A może sądził, że czeka go – jak obu jego królewskich poprzedników w rewolucyjnej niewoli – proces, który on, w odróżnieniu od tamtych wygra? Jest przecież niewinny – nigdy nie działał na szkodę państwa i narodu. A angielski Karol i francuski Ludwik działali? Jedyną ich winą było przyjście na świat w królewskiej rodzinie.

 

Mikołaj zupełnie nie rozumiał rewolucji – jej reguł, jej dynamiki, jej celu. A przecież w roku 1905 poznał ją doświadczalnie, i to nie „dzieckiem w kolebce”, lecz jako trzydziestosiedmioletni władca z jedenastoletnim stażem na tronie. Fakt, że mógł sobie wyrobić nieco wykrzywiony obraz tejże. Oto bowiem porządek w stolicy bez specjalnych trudności przywrócili wierni pretorianie korony, gdy on siedział sobie spokojnie w Carskim Siole, ponadto manifestanci nie przejawiali najmniejszej wrogości ku osobie monarchy, przeciwnie: nieśli jego portrety śpiewając: „Boże, chroń cara”.

 

Determinacji nigdy za dużo

 

Dwanaście lat później początkowo wszystko na pozór wyglądało dokładnie tak samo: kraj toczył wojnę, Petersburg ogarnęła fala strajków, uaktywniły się żywioły rewolucyjne. I cara nie było w stolicy. Ale „niepodobna wstąpić dwukrotnie do tej samej rzeki” – jak uczy Heraklit z Efezu. Nic nigdy po raz drugi nie dzieje się tak samo jak za pierwszym razem. W roku 1917 wojna była nieporównanie cięższa, a nastroje społeczne nieporównanie bardziej radykalne, i żywioły rewolucyjne drapieżniejsze niż kiedykolwiek. W stolicy zaś brakło wiernych pretorianów korony.

 

Jeden wszakże parametr sytuacji nie uległ zasadniczej zmianie – mianowicie: pośród rozlicznych haseł i postulatów protestującego ludu wciąż nie widać było ani jednego hasła czy też transparentu skierowanego przeciw carowi. I ten właśnie czynnik należało do cna wykorzystać. Mikołaj powinien był na pierwszą wieść o niepokojach w stolicy ile pary w maszynie ruszyć z kwatery głównej w Mohylewie do Petersburga. I to pociągiem pancernym, wioząc ze sobą Batalion Świętego Jerzego oraz kilka sotni Kozaków specjalnie wybranych pod kątem wierności dynastii. A jednocześnie rozkazać dwóm frontowym dywizjom otoczyć zanarchizowaną stolicę, w której wojsko zaczynało właśnie odmawiać posłuszeństwa władzy (nawet elitarne pułki jak pawłowski czy preobrażeński – składające się akurat z samego świeżego rekruta z zapadłych obłasti, któremu na front wcale się nie spieszy, chętnie za to pohula w wielkim mieście), wyjaśniwszy starym wiarusom, że trzeba przetrzepać skórę dekownikom. Frontowcy lubią taką retorykę w stopniu równym niechęci do dekowników…

 

Sam zaś Mikołaj powinien był udać się konno, w kozackiej asyście na spotkanie manifestantów i wjechawszy głęboko w tłum, z obnażoną szablą w prawicy, lewą dłonią dzierżąc ikonę, zwrócić się do swych poddanych płomiennymi słowy:

 

– Dzieci moje, co się z wami dzieje? Wróg depcze naszą ziemię, a wy czynicie w kraju zamęt? Wbijacie mi nóż w plecy? Wiem, że wam ciężko: wojna trwa długo, przyszła sroga zima i brakuje chleba, ale ja też nie mam lekko. Muszę tę wojnę wygrać – dla was i dla waszych dzieci, i dla Matuszki Rossiji, aby była wielka, potężna i zawsze zwycięska. Dzieci moje, wszelkie nadużycia, na które się słusznie skarżycie, zostaną ukrócone, a winni ich – ukarani. Chleb będzie się wydawać przed Pałacem Zimowym – dla nikogo nie zabraknie. Wracajcie do domów, dzieci kochane, wracajcie do pracy, wasz batiuszka czuwa!

 

Nikt w Rosji nie cieszył się wśród ludu autorytetem porównywalnym do autorytetu cara. Z dziada-pradziada Rosjanie nie mieli innego batiuszki. Tylko on był w stanie uspokoić społeczne wzburzenie, zwłaszcza, że dziewięćdziesięciu dziewięciu procentom manifestujących na petersburskich ulicach przez myśl nawet nie przemknął zamiar obalania caratu, tak dla nich oczywistego jak Pan Bóg w niebie. Lud rosyjski wręcz czekał na taki gest – uspokojeni głosem samego cesarza Rosjanie rozeszliby się do domów, a wywrotowy margines wkrótce wypleniliby odpowiednio zmotywowani Dońcy.

 

Historię łatwiej się pisze szablą

 

Samodzierżca powinien był wspomnieć radę wiernego ministra Sergiusza Witte udzieloną sobie przezeń w gorących dniach rewolucji 1905 roku: „Wasza Wysokość ma dwa wyjścia: wprowadzić dyktaturę albo monarchię parlamentarną opartą na żądanej ze wszech stron konstytucji”. Wówczas opowiedział się za drugim wyjściem i co? Praktyka przyznała rację nie mniej wiernemu oberprokuratorowi Świątobliwego Synodu Rządzącego Konstantinowi Pobiedonoscewowi, którego zdaniem „parlamenty służą tylko osobistym karierom posłów, a nie państwu”. Sytuacja dojrzała zatem do zastosowania sugestii Juana Donoso Cortésa (ciekawe, czy znanego w Rosji?), który wobec dyktatury sztyletu zalecał wybrać dyktaturę szabli. Kozacka szaszka byłaby w sam raz.

 

Rewolucja skończyłaby się, zanim się na dobre zaczęła. A zaraz potem należało zrewidować dotychczasową politykę, zarówno wewnętrzną, jak i zagraniczną. Nieuchronnie bowiem szło nowe, z którym trzeba było skutecznie wziąć się za bary.

 

Ale Mikołaj II Romanow nie był zdolny do tak nietypowego działania. Brakowało mu elastyczności, spontaniczności i skłonności do posunięć niekonwencjonalnych. Nie miał w sobie charyzmy wielkiego męża stanu, batiuszką był jedynie przez dziedziczenie. Nie sprawdzał się w sytuacjach kryzysowych. Był miłym, dobrym, uczciwym człowiekiem, o silnym poczuciu moralności, wiernym wartościom wyższym i wpojonym zasadom, jednak – jak napisał z perspektywy czasu marszałek carskiego dworu, hrabia Paul Benckendorff – „brak mu było równowagi i umiejętności pojmowania zasad niezbędnych dla kierowania tak wielkim imperium. Stąd wywodziły się jego niezdecydowanie i zmienność, jakie przejawiał w czasie swych rządów. Był bardzo inteligentny, w lot pojmował, w czym rzecz, ale nie potrafił doprowadzić do harmonii swych decyzji z zasadniczymi regułami polityki, ponieważ ich nie miał. Był bardzo dobroduszny i zawsze gotów komuś pomóc lub spełnić czyjeś życzenie, czasami jednak nie zdawał sobie sprawy, czy to, co zamierza, jest w ogóle wykonalne, czy nie przyniesie więcej szkody niż pożytku.”

 

Jerzy Wolak

 

 

Przeczytaj także: Ostatni car. Bestialskie morderstwo w imię władzy lud


DATA: 2018-07-17 15:11
AUTOR: JERZY WOLAK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
13
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Do @stasiu Ten problem jest skomplikowany. Rzeczywiście warto postawić sobie pytanie, czy lepiej żyć pod berłem rosyjskiego monarchy czy "dopuścić" do zamordowania ok. 100 mln ludzi. Pan Stanisław Michalkiewicz zalicytował kiedyś, odpowiadając na sugestię pewnego dyskutanta, że komunizm fajny był, bo jego matka mogła zostać tramwajarką a on skończył studia i został księgowym, że w sumie to w kapitalizmie też jeżdżą tramwaje a jego dobre samopoczucie kosztowało zamordowanie, ograbienie i represjonowanie ok. pół miliarda ludzi. Niepodległość to fajna rzecz, ale czy za wszelką cenę?
ponad 1 rok temu / Grze
 
@trooper Po pierwsze "sukces" 11 listopada czyli rozbrajanie Niemców w Warszawie to żadana nasza zasługa. Po drugie walki na froncie zachodnim skończyły się sukcesami tylko dzięki interwencji aliantów. W Wielkopolsce dostawaliśmy w tyłek i tylko interwencja Francji i Wielkiej Brytanii powstrzymała niemiecką kontrofensywę. Na Górnym Śląsku powstania były (podobnie) militarną klęską i politycznym, co prawda niewielkim, ale jednak sukcesem.
ponad 1 rok temu / empiryk
 
Nie wiem czy naiwności Cara Mikołaja nie można porównać do naiwności ostatnich Burbonów. Rewolucja z jednej strony była wydarzeniem nagłym, z drugiej zaś poprzedziły ją lata infiltracji i narodu i elit przez masońskie elementy rewolucyjne. Polecam książkę XIX-wiecznego angielskiego katolickiego biskupa Georga F. Dillona "Masoneria zdemaskowana", w której w pierwszych rozdziałach szczegółowo jest opisana infiltracja francuskiego społeczeństwa i dworu przez loże masońskie i później iluminatów. Autor wyraźnie zwraca uwagę na bierność i kunktatorstwo władzy w momencie kiedy proces ten można było jeszcze zatrzymać. I to samo chyba stało się w Carstwie Rosyjskim, co prawda schizmatyckim i niewiernym Kościołowi, ale i tak lepszym niż ZSRR.
ponad 1 rok temu / krisbac
 
Cóż za melancholia w artykule. Tęskno autorowi tekstu za kibitkami? Car wydawał na śmierć tysiące Polaków i innych uciskanych narodów, a tutaj pisze się niemal peany na cześć Mikołaja. Pytanie, dlaczego?
ponad 1 rok temu / ollek
 
strasznie się wzruszyłem..."taki dobry był i mało pił" tylko kto posłał setki tysięcy młodych ludzi na śmierć w okopach I wojny światowej" w tym pewnie min. 200 tys. naszych rodaków z zaboru rosyjskiego ?? No i jeszcze ci źli Anglicy ten cały zgniły zachód (czy to nie tezy jednego z autorytetów na tym portalu??) Nic tylko naprawić ten błąd historii i wybrać nowego cara który ojcowska opieką otoczy nasz kraj. Knadydat już jest :)
ponad 1 rok temu / maciek
 
? Dzieci moje, co się z wami dzieje? Wróg depcze naszą ziemię, a wy czynicie w kraju zamęt? Wbijacie mi nóż w plecy? Wiem, że wam ciężko: wojna trwa długo, przyszła sroga zima i brakuje chleba, ale ja też nie mam lekko. Muszę tę wojnę wygrać ? dla was i dla waszych dzieci, i dla Matuszki Rossiji, aby była wielka, potężna i zawsze zwycięska. Dzieci moje, wszelkie nadużycia, na które się słusznie skarżycie, zostaną ukrócone, a winni ich ? ukarani. Chleb będzie się wydawać przed Pałacem Zimowym ? dla nikogo nie zabraknie. Wracajcie do domów, dzieci kochane, wracajcie do pracy, wasz batiuszka czuwa! 1. I kto, by taki kit kupił? 2. Car wziął kraj w niepotrzebną wojnę i ludzie za to pokutowali. Mieli prawo mieć dość 3. Car abdykował zamiast przemawiać. @empiryk Z zaboru pruskiego musieliśmy się wyzwalać krwią i walką. @stasiu Dobrze, że nie znasz smaku carskiego knuta i buta Bismarcka.
ponad 1 rok temu / trooper
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.