DZIŚ JEST:   27   LUTY   2020 r.

Św. Gabriela Perdolente
Św. Prokopa
 
 
 
 

Co miesiąc powstanie


Strona główna   >   PCH

Co miesiąc powstanie
Ranny powstaniec, obraz Stanisława Witkiewicza

TEKST POCHODZI Z 30. NUMERU MAGAZYNU „POLONIA CHRISTIANA” (ROK 2013).

 

Polacy to urodzeni insurgenci – śmiało można powiedzieć, że powstanie mamy we krwi. Ostatnie dwieście pięćdziesiąt lat naszej historii wypełnia dwadzieścia większych bądź mniejszych zrywów przeciwko okupującej polskie ziemie obcej władzy, w rozmaitych jej formach ustrojowych – od absolutyzmu monarszego po narodowy i międzynarodowy socjalizm – aczkolwiek cywilizacyjnie zamkniętej w tej samej bizantyńsko-turańskiej skorupie.

 

Historia Polski roi się od dat najrozmaitszych zrywów powstańczych – praktycznie co miesiąc możemy świętować rocznicę jakiegoś powstania, ba, niektórym nawet nadano nazwy wywodzące się od miesięcy wybuchu. Ale niech się nie smucą inne miesiące, że ich tak nie uhonorowano – każdy z nich bowiem przynosi wspomnienie jakiegoś polskiego powstania.

 

Przesada? Skądże! Nie szukając daleko, oto właśnie 22 stycznia obchodzimy sto pięćdziesiątą rocznicę powstania styczniowego. 20 lutego przypada sto sześćdziesiąta siódma rocznica powstania krakowskiego 1846 roku. 24 marca przyniesie dwieście dziewiętnastą rocznicę wybuchu insurekcji kościuszkowskiej (1794). 19 kwietnia odbędą się z pewnością huczne odchody siedemdziesiątej rocznicy powstania w getcie warszawskim. 2 maja za to zupełnie bez echa przejdzie dziewięćdziesiąta druga rocznica trzeciego powstania śląskiego (1921).

 

28 czerwca wspomnieć należy czerwcowy zryw w Poznaniu (1956). 8 lipca to kolejna data, o której nikt nie będzie pamiętał, tymczasem bez lubelskiego lipca (1980) nie byłoby gdańskiego sierpnia.

 

Sierpień jednakowoż to bezsprzecznie miesiąc powstania warszawskiego. 2 września natomiast – kiedy to przed sześćdziesięciu ośmiu laty (1945) powstało Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość – przypomina o antykomunistycznym powstaniu przeciwko sowieckiej okupacji po zdradzie jałtańskiej.

 

Z niniejszego zestawienia na pierwszy rzut oka wyłamuje się październik, jednak po bliższym przyjrzeniu się naszym insurekcyjnym dziejom natychmiast znajdziemy stosowną datę. Oto bowiem 31 października 1769 doszło do istotnego wydarzenia na najwyższym szczeblu konfederacji barskiej, mianowicie: utworzono tak zwaną Generalność, czyli Radę Generalną Stanów Skonfederowanych – naczelny organ władz pierwszego polskiego powstania.

 

30 listopada po raz sto osiemdziesiąty trzeci odbędą się akademie upamiętniające powstanie listopadowe 1830 roku. Komplet comiesięcznych wspomnień zamknie 27 grudnia – niemal okrągła, bo dziewięćdziesiąta piąta rocznica powstania wielkopolskiego (1918).

 

Powyższa lista obejmuje wyłącznie zdarzenia najpowszechniej znane – bez trudu dostrzeżemy, iż zabrakło w niej chociażby insurekcji Deniski (czerwiec 1797), dwóch powstań wielkopolskich (listopad 1806 i marzec 1948), powstania zabajkalskiego (czerwiec 1866), rewolucji 1905 roku, powstania sejneńskiego (sierpień 1919), dwóch pierwszych powstań śląskich (sierpień 1919 i 1920) czy powstania czortkowskiego (styczeń 1940).

 

W służbie światowej Rewolucji

Analiza polskich powstań prowadzi do kilku ciekawych wniosków. Przede wszystkim, największe z nich stanowiły echo wydarzeń rozgrywających się na scenie międzynarodowej, ba, żeby tylko echo – najbardziej dziś hołubione w rodzimej mitologii zrywy powstańcze to przecież nic innego jak dywersja mająca na celu odwrócenie uwagi mocarstw wschodnioeuropejskich od wybuchających regularnie od końca XVIII stulecia rewolucji na Zachodzie.

 

Tak więc, insurekcja kościuszkowska wybuchła po to, by dać czas na okrzepnięcie rewolucji francuskiej; postanie listopadowe ocaliło zdobycze rewolucji w Belgii przed niedwuznacznym zamiarem cara Mikołaja II stłumienia jej siłą russkowo sołdata; tak zwana „wiosna ludów” miała umożliwić skuteczne obalenie monarchii we Francji w ramach rewolucji lutowej (1848); a powstanie styczniowe – przekierować na sprawę polską zainteresowanie Francji i Wielkiej Brytanii zanadto skupionych na rozgrywającej się właśnie za oceanem wojnie o przyszłość Stanów Zjednoczonych.

 

Najważniejsze polskie powstania: kościuszkowskie, listopadowe, styczniowe i dwa z trzech wielkopolskich (roku 1806 i 1848), a także – co tu ukrywać – powstanie warszawskie, służyły obcej sprawie, nie przybliżając (no, może z wyjątkiem wydarzeń wielkopolskich roku 1806) polskiej niepodległości ani o krok. Wręcz przeciwnie – nieodmiennie skutkowały one śmiercią, kalectwem, osieroceniem, zsyłką, konfiskatą własności oraz dodatkowym ograniczeniem i tak już wąskiego zakresu swobód.

 

Ciekawe, że polska historiografia od bez mała stulecia najbardziej ceni te właśnie powstania…

 

Może dlatego, że odniosły sukces? Tak jest, to nie żadna pomyłka: wszystkie polskie powstania organizowane przez międzynarodową masonerię zakończyły się zwycięstwem sprawy, o którą walczyły, tyle że nie na odcinku polskim, ten bowiem był wyłącznie polem dywersji. Francuska republika dwukrotnie ocalała, Belgia bez przeszkód rozpoczęła swą niezależną egzystencję, w Ameryce postępowa Północ pokonała konserwatywne Południe, a przekraczający Wisłę Sowieci zamiast kipiącego gniewem miasta nieujarzmionego napotkali wypalony bezmiar gruzów.

 

Dla międzynarodowej masonerii Polacy zawsze byli wyłącznie narzędziem, dlatego też niepodległość Polski nigdy w jej planach nie figurowała. Byłoby to wszak tworzeniem sobie pewnego wroga. Przecież odrodzone państwo polskie nieuchronnie stanęłoby w obozie katolickim i zachowawczym. Masońska recepta na polską państwowość, chwilowo urzeczywistniona w postaci koszmarnego Księstwa Warszawskiego, na dłuższą metę nie sprawdziłaby się…

 

Prawica – praktyczna i skuteczna

Nieprawdę powie ten, kto przerwawszy w tym miejscu lekturę, z uśmieszkiem lekceważenia rzuci niedbale:

 

– Polacy po prostu nie umieją należycie przygotować powstania, dlatego przegrywają. Co tu ma do rzeczy masoneria, która zresztą nie istnieje?! Polacy utracili państwo na własne życzenie i obudzili się z pretensjami do całego świata, gdy już było za późno, ot i wszystko!

 

Nieszczęsny, błądzisz po trzykroć. Po pierwsze, obudzili się nie ci, którzy państwo zmarnowali i nie z pretensjami, lecz z prośbą o pomoc (ku obopólnej zresztą, acz na Zachodzie zupełnie niedostrzeganej korzyści). Po drugie, akurat w upadku Rzeczypospolitej masoneria odegrała rolę nader istotną. Po trzecie wreszcie, Polacy doskonale umieją powstanie przygotować, przeprowadzić i wygrać, jeżeli tylko realizują własny, nie obcy interes.

 

Dowiodły tego ponad wszelką wątpliwość dwa powstania: wielkopolskie (1918) i trzecie śląskie (1921). Co je odróżnia od pozostałych naszych zrywów? To, że zostały zorganizowane przez prawicę. Odwrotnie niż w przypadku powstań z inspiracji lewicowej – od Kościuszki do Okulickiego – ich organizatorzy nie dali się zwieść bałamutnemu postulatowi egzaltowanego Wieszcza, by mierzyć siły na zamiary, lecz uczynili dokładnie to, od czego ów gorąco się odżegnywał – zmierzyli zamiar według własnych sił i słabości przeciwnika i uderzyli w odpowiednim momencie…

 

Absurdalny etos…

Prawda to niezaprzeczalna, a jednak – cóż z tego? To przecież nie powstanie o endeckiej proweniencji kształtuje naszą narodową mitologię, a zwalczający bezmyślny insurekcjonizm galicyjscy konserwatyści w powszechnej świadomości stanowią synonim służalstwa i bez mała narodowej zdrady.

 

Całe pokolenia Polaków wychowały się w kulcie powstańczych zrywów – kluczowe w tym względzie dziewiętnaste stulecie toczyło się wszak od powstania do powstania. Będzie to, co ma być – my zwyczajni – bój bez broni, katorga i knuty – jak to pięknie wyśpiewywał zmarły niedawno Bard.

 

Łatwo to krytykować i łatwo wyśmiewać. Łatwo dostrzec absurd kształtującego powstańczą mitologię założenia, że im bardziej poroniona inicjatywa, im bardziej opłakane jej skutki, tym większą czcią należy ją otoczyć. Łatwo wykazać, że do rangi narodowych świętości Polacy wynieśli kilka politycznych błędów i militarnych nieporozumień. Łatwo szydzić, że bici i poniewierani wytworzyli swoisty etos klęski, po każdej pocieszając się „moralnym zwycięstwem”. Łatwo to skwitować słowami Jerzego Czecha, że tu rozsądku rzadko się używa, a jedno, co naprawdę umiemy, to najpiękniej na świecie przegrywać.

 

Łatwo odczuwać wyższość wobec frajerów, którzy rozpoczęli wojnę w zimie, wobec wariatów, którzy z myśliwską dwururką lub zgoła kosą w dłoniach rzucili wyzwanie zajmującemu pół świata imperium Romanowów. Łatwo odrzucić powstańczą mitologię. Warto się jednak zastanowić, co nam po jej odrzuceniu zostanie?

 

…czy pustka?

Ostatnie ćwierćwiecze zanotowało znaczną erupcję retoryki antypowstaniowej w kręgach chętnie określających się mianem konserwatywnych. Padły w niej wszystkie wymienione powyżej zarzuty, a także wiele innych. Trudno się jednak do końca zgodzić z takim stawianiem sprawy.

 

Odrzuciwszy powstańczą mitologię, skonstatujemy ze zdziwieniem, że stoimy wobec pustki, albowiem ta właśnie mitologia zdominowała niemal bez reszty nasze narodowe dzieje. Niewiele nas łączy z Piastami, Jagiellonami, Chodkiewiczami, Koniecpolskimi czy Czarnieckimi. Wychowanemu w drugiej połowie XX wieku Polakowi znacznie łatwiej utożsamić się z Kilińskim, Trauguttem czy Emilią Plater. Naszą mentalność kształtują doświadczenia nie obywateli mocarstwa czy choćby tylko wolnego państwa liczącego się na arenie międzynarodowej, lecz członków narodu uciemiężonego (który jednakowoż na niewolę godzić się wcale nie ma zamiaru). Stąd we krwi mamy opór, stąd nieufność wobec władzy (co mimo, iż nierzadko w języku polskim swe komunikaty ku nam kieruje, bynajmniej po polsku nie myśli), stąd w lot pojmowanie zasad konspiracji i wagi tajemnicy, stąd odruchowa niechęć do „organów”, za to irracjonalna sympatia dla ściganych.

 

To dlatego tak ciepło myślimy o wszelkiej maści partyzantach, konspiratorach, wręcz rewolucjonistach. Taki nasz smutny los, że akurat te mocarstwa, które najusilniej próbowały zatrzymać przetaczającą się przez całe dziewiętnaste stulecie falę Rewolucji, jednocześnie skuwały nasz naród nieskruszalnymi kajdany, co skazywało nas na beznadziejne sojusze z burzycielami tradycyjnego ładu. To może doprowadzić do schizofrenii – aż dziw, żeśmy zachowali tyle zdrowej tożsamości…

 

Cóż więc daje nam prawo osądzać powstańcze zrywy naszych przodków chłodnym okiem obojętnego analityka (a może po prostu cynika)? Któż odmówi młodym ludziom ruszającym w bój bez broni albo tym, co na Tygrysy mają visy, czy tym, których piersi miały być Termopilami dla wrogów, patriotyzmu, męstwa, bezinteresowności, poświęcenia, umiłowania wolności i niezgody na tyranię? Czyż można nie uszanować morza krwi przelanej za Ojczyznę? Czy nie jest to postawa dogłębnie chrześcijańska?

 

Niestety jednak chrześcijańskie postawy parują z naszego narodu na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza z szybkością kamfory, przeto i duch insurekcyjny wyraźnie słabnie. Lokalni „realiści” powinni się cieszyć. Ciekawe tylko, czy zauważą, że miejsca po zanikającym w świadomości Polaków szlachetczyźnianym patriotyzmie awanturniczo‑insurekcyjnym nie wypełnia wcale mieszczański patriotyzm stateczno‑praktyczny, lecz ordynarny kosmopolityzm, pacyfizm i egoizm?

 

Tymczasem, jak dowodzi dziwna sekwencja dat naszych najważniejszych narodowych powstań (1768 – 1794 – 1830 – 1863 – 1918 – 1944 – 1980), do insurekcji zrywamy się średnio co trzydzieści trzy lata – znaczy to ni mniej, ni więcej, jak tylko, że kolejną miałby przynieść rok… bieżący?! Pomijając fakt, że to całkowity absurd – przeciwko czemu wszak mielibyśmy się dziś buntować, chyba tylko przeciw nieznośnej lekkości bytu na Zielonej Wyspie – kto obecnie poszedłby do powstania: Piotruś Pan w czerwonych rurkach, różowych adidasach i tęczowej bluzie, zainteresowany jedynie tym, czy mu się fluid nie rozmazał na buzi?

 

 

Jerzy Wolak

 

 

Tekst pochodzi z 30 numeru magazynu „Polonia Christiana”.

Aby go zamówić należy kliknąć TUTAJ.

  


DATA: 2020-01-24 07:01
AUTOR: JERZY WOLAK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
6
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Jedno małe sprostowanie do mojej wypowiedzi. W tym elementarzu dla dzieci z 1872 r., o którym piszę, nie użyto sformułowania "wolna wola" tylko "wola". Dokładnie jest napisane tak: "P. Kto cię oświecił? O. Duch Święty. P. Czem cię oświecił? O. Tem, że mi dał wolę, rozum i pamięć". Każdy może sobie ściągnąć skan tego elementarza ze strony CRISPA prowadzonej przez Bibliotekę Uniwersytetu Warszawskiego po wpisaniu hasła "nauka czytania pisma polskiego". W niektórych elementarzach te słowa zostały ocenzurowane więc trzeba odszukać właściwy. Moim zdaniem sformułowanie "wolna wola" i słowo "powoli" kryje w sobie pułapkę kłamstwa, która polega na tym, że nie mamy wolnej woli jeśli robimy coś powoli, małymi kroczkami. Wiele osób wpada w tą pułapkę małych kroczków i rzeczywiście robi rzeczy na które nigdy by się nie zgodziła gdyby była z nimi konfrontowana szybko. Takie gotowanie żaby powoli.
1 miesiąc temu / Krzysztof Z
 
Polska została przed nami ukryta. Ukryto przed nami polskich bohaterów. Ukryto przed nami polskie zwycięstwa. Ukryto przed nami polską tradycję. Ukryto przed nami słowa "rozum", "wolna wola" i "pamięć", słowa które nasi przodkowie wpisali do elementarza dla dzieci żeby uczyły się ich na samym początku. Ukryto przed nami znaczenie polskich słów. Nawet ukryto przed nami polskie produkty w sklepach. Żaden matrix nie jest konstrukcją trwałą dlatego co kilkadziesiąt lat dochodzi do różnych konfliktów śmiercionośnych mających na celu zniszczenie matrixa lub ustanowienie nowego matrixa. Fakt, że ja zacząłem dostrzegać że Polska jest ukryta i że zamiast rzeczywistości mamy matrix z kłamstw jest dowodem na to że ten nasz obecny matrix rozpada się. Fakt że obecnie Polacy wymierają, są zabijani aborcją, uciekają z Polski, trwa epidemia raka i innych chorób na niespotykaną skalę jest dowodem na to że już trwa kolejne powstanie lub upadek.
1 miesiąc temu / Krzysztof Z
 
brawo po stokroć brawo za artykuł
1 miesiąc temu / jonathan
 
Słusznie dystansując się od "legendy napoleońskie", nie popadałbym w nazywanie Księstwa Warszawskiego "koszmarnym". Jakie było, to było, ale przerwało marazm porozbiorowy. Na Kongresie wiedeńskim Aleksander dostał "na tacy autonomiczne parapaństewko polskie, na które ani politycy petersburscy, ani inni nie chcieli się zgodzić.
1 miesiąc temu / stasiu
 
Nasza polska mentalnoscia sa swary i niezgody, pijanskie bijatyki skloconej szlachty,powybijane szyby w sejmikach , a wszystko to w opisie zagranicznego podroznika.Nic dziwnego, ze po takim obrazie, ktos mial chrapke pogodzic polakow zajmujac tron polski.
ponad 6 lat temu / Prawda
 
Odnieśmy naród na grunt rodziny. Czy jeśli kto ma w rodzinie przodka, który błędy popełnił i to kardynalne. Czy wadami ma się chlubić, a może prędzej naukę na przyszłość dlasię wyciągnąć? A ileż jest rodzin, narodów bez wad?
ponad 7 lat temu / PK
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.