DZIŚ JEST:   14   SIERPNIA   2018 r.

Św. Maksymiliana Marii Kolbego
Św. Elżbiety Renzi
 
 
 
 

Co dalej z Brexitem?

Co dalej z Brexitem?
fot.REUTERS/FORUM

Rezygnacja dwóch ministrów w rządzie Theresy May, która nastąpiła bezpośrednio po ogłoszeniu przez jej rząd wyjątkowo umiarkowanego stanowiska negocjacyjnego, znowu przywołała pytanie – czy Wielka Brytania w ogóle zdoła opuścić Unię? Czy kolejne miesiące, jak cały ostatni rok, będą ciągiem kolejnych ustępstw ze strony Wielkiej Brytanii? Czy doprowadzą w końcu do takiej sytuacji, gdzie Brytyjczycy, mając przed sobą traktat sprowadzający ich do roli państwa wasalnego, zdecydują się jednak pozostać w Unii?

 

Negocjacje, czy farsa

 

Doprawdy, negocjacje pomiędzy Wielką Brytanią a Unią Europejską nie przestają zdumiewać. Niespodzianek już tam od dawna nie ma, natomiast zdumienie pozostaje: trudno bowiem przypomnieć sobie w historii współczesnej polityki analogiczną farsę. Oto rząd Wielkiej Brytanii formalnie zobowiązany do wdrożenia decyzji o wyjściu z Unii, jest jednak prowadzony przez premiera i urzędników zgoła przeciwnych Brexitowi. Jest jasne iż rząd ustępuje bez walki na coraz to kolejnych polach negocjacji, jak gdyby zdeterminowany aby przegrać negocjacje z kretesem – wątpliwości mogą być tylko czy dzieje się tak ze względu na autentyczną wolę dokonania sabotażu, czy też jest to działanie wymuszone przez konieczność budowania konsensusu wewnętrznego z politykami przeciwnymi Brexitowi, tzw. remainerom. Ponieważ jednak ci ostatni – całe rzesze parlamentarzystów z obu izb, a także zawodowi urzędnicy – jawnie dążą do wymuszenia nowego referendum i wycofania się z Brexitu, te dwie opcje sprowadzają się do pytania: czy rząd sabotuje Brexit, czy tylko godzi się na sabotaż? Jakkolwiek by nie było, sabotaż jest: to właśnie w rządzie i administracji Wielkiej Brytanii są zgromadzone najpotężniejsze siły dążące do maksymalnego ograniczenia lub uniemożliwienia Brexitu.

 

Drugą stroną farsy jest Unia Europejska, gdzie również ścierają się dwie sprzeczne tendencje. Ze strony polityków, jak chociażby w ostatnich dniach Donalda Tuska, widzimy co rusz kolejne sygnały, mrugnięcia okiem do brytyjskich przeciwników Brexitu, że jeśli tylko oni zrobią swoje, to Unia przyjmie ich z powrotem z otwartymi ramionami. Jednak pod powierzchnią gładkiej politycznej gadki, ukrywają się twardogłowi europejscy biurokraci. Ci niewiele mówią otwarcie, ale ich dotychczasowe działania nie pozostawiają wątpliwości: celem numer jeden jest maksymalne sponiewieranie Wielkiej Brytanii, tak aby wszelkie inne ruchy eurosceptyczne wystraszyły się możliwych konsekwencji dążenia do wyjścia. Czy ta strona negocjacji, która traktuje Brytyjczyków jak pokonanego wroga, może faktycznie w skrytości pragnąć ich powrotu do Unii? Jeśli tak, to tylko jako pokonanego wroga właśnie. W razie zwycięstwa remain, warunki, na których Brytyjczycy wróciliby do pełnego członkostwa byłyby pod każdym względem gorsze niż wcześniej. Dlaczego by nie? Przecież dotychczas siłą Wielkiej Brytanii w Unii była właśnie niepewność, czy nadmierne naciski nie doprowadzą ich do wyjścia. Jeżeli więc okazałoby się, że brytyjskie klasy polityczne zbyt mocno już są związane z Unią aby doprowadzić do wyjścia nawet w sytuacji wyrażonej w referendum woli obywateli… to Wielka Brytania musi się już godzić na wszystko.

 

Tak jednak być nie musi. Zarówno Unia, jak i brytyjscy remainerzy nie doceniają siły emocji jakie doprowadziły do referendum, w którym przecież opcja wyjścia zwyciężyła pomimo zmasowanego nacisku rządu, mediów, i polityków wszelkich nacji. W polityce nie mają znaczenia tylko liczby, według których ilość zwolenników wyjścia – 52 proc. głosujących – może wydawać się niezbyt dobrym prognostykiem, zwłaszcza że ostatnie sondaże mają wskazywać na to iż być może dzisiaj referendum zakończyłoby się zwycięstwem opcji przeciwnej. Ale właśnie, te sondaże…

 

Co myślą Brytyjczycy?

 

Sondaże mają to do siebie, że dane można przedstawić na różne sposoby. Toteż kiedy niedawno, w dwa lata po referendum, przeprowadzono sondaż, media – nadal zdominowane przez zwolenników Unii – oczywiście wiedziały jak go zinterpretować. Faktycznie, więcej niż połowa Brytyjczyków powiedziała, że uważają iż Brexit był błędną decyzją. Ale kontekst: po pierwsze, w kolejnym pytaniu ponad połowa dodaje, iż Brexit mimo wszystko należy przeprowadzić. Po drugie, negatywne odczucia Brytyjczyków na temat Brexitu są zabarwione poczuciem zażenowania co do działań ich własnego rządu: 67 proc. Brytyjczyków uważa, iż rząd źle prowadzi negocjacje. To nie Brexitu żałują i obawiają się Brytyjczycy, ale partackich negocjacji…

 

  Najważniejsze jednak było ostatnie pytanie: jak czuł(a)byś się gdyby do Brexitu nie doszło? Tu widać jasno iż koniec końców, odwołanie decyzji byłoby wręcz katastrofalne dla rządzących konserwatystów. O ile bowiem wśród tych którzy głosowali za pozostaniem w Unii, najczęściej pojawiające się odczucia były oczywiście pozytywne – ulga, zadowolenie, radość – o tyle wśród zwolenników Brexitu dominowało poczucie zdrady, zawiedzenie, złość. Widzimy tu zgoła inny poziom intensywności – ktoś kto zaledwie z ulgą przyjąłby zmianę decyzji, jest faktycznie już pogodzony z Brexitem, i prawdopodobnie nie zaprząta sobie już tą sprawą głowy. Natomiast ktoś kto poczułby złość albo wręcz uznałby że został zdradzony, może postanowić odrzucić tych którzy go zdradzili. Dla konserwatystów więc, wycofanie się z Brexitu będzie zapowiedzią totalnej katastrofy wyborczej, gdzie partie protestu takie jak UKIP odbierają konserwatystom tak znaczny odsetek głosów, iż w ordynacji większościowej władza musi przejść do partii pracy – i to na długie lata.

 

Ciąg dalszy, czyli No Deal Brexit

 

Na początku swojego rządu, Theresa May zadeklarowała, że w negocjacjach z Unią lepiej nie mieć umowy, niż szkodliwą umowę. Wszystko wskazuje na to iż były to puste słowa, w które sama nie wierzyła, gdyż w ostatnich dniach właśnie perspektywą wyjścia z Unii bez umowy straszyła swoich podwładnych.

 

A jednak właśnie no deal Brexit jest teraz coraz bardziej prawdopodobny. Analitycy przewidują, że w obliczu ugodowego stanowiska Brytyjczyków, unijni biurokraci zagrają jeszcze ostrzej. W Wielkiej Brytanii emocje będą narastać, ale głównie po stronie zwolenników Brexitu. Co się więc wydarzy, jeśli Brytyjczykom zabraknie pola do ustępstw? Jeśli ugodowość napotka nieprzejednaną wrogość? Obecne propozycje Theresy May bronią właśnie zwolennicy Brexitu, tłumacząc, iż stopniowy Brexit jest nadal wielkim zwycięstwem które jeszcze kilka lat temu wydawało się niemożliwe. Ci sami obrońcy Theresy May dodają jednak, iż dalszych ustępstw już być nie może.

 

Gdyby eurokraci wierzyli, iż Brytyjczyków faktycznie nie można przepychać w nieskończoność, być może doszłoby do umowy w kształcie proponowanym przez rząd brytyjski. Tak jednak chyba nie będzie. Brytyjscy remainerzy będą w dalszym ciągu zachęcać Unię do jeszcze ostrzejszych warunków, licząc na to że w końcu publiczność brytyjska się złamie. Ale przecież dokładnie na to samo liczył pewien inny zwolennik jedności europejskiej w 1940 roku. Wyrażana w sondażach intensywność obaw zwolenników Brexitu, ten potencjalny wybuch wściekłości w wypadku wycofania się z wyjścia, jasno pokazuje, że jeśli remainerzy i eurokraci będą dalej dążyć do ostrych rozwiązań, dostaną właśnie najostrzejsze z możliwych: Brexit bez umowy. Dla Brytyjczyków – i dla reszty Europy – takie rozwiązanie dobre nie będzie na krótką metę, ale z czasem wszystko się ułoży. Tymczasem, o odwołanie Brexitu nie radziłbym się zakładać…

 

Jakub Majewski


DATA: 2018-07-14 07:08
AUTOR: JAKUB MAJEWSKI
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
2
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Po pierwsze Wielka Brytania jest już państwem wasalnym. I to od wielu lat. Wielka Brytania jest mianowicie wasalem landyńskiego City. I to ono decyduje jaka jest polityka WB. Nie żadne referendum, ani żałośni polityce d..kratyczni. Emocjami ludzi się steruje, a każdy polityk na świeczniku jest tam dlatego, że wisi na jakimś haku. Podsumowując do Brexitu dojdzie jeżeli w City uznają, że im się to opłaca lub nie dojdzie jeśli uznają, że nie. Podobnie z tekstem ewentualnego traktatu. To nie mityczni unijni biurokraci, ani urzędnicy zadecydują o jego kształcie. Zdecydują o nim panowie, którzy trzymają kasę po stronie wyspy i kontynetu. Unijni biurokraci to tylko wynajęci fachowcy od wykonywania poleceń, a nie jacyś demiurdzy. Zdrobią to co im każą niemieccy zarządcy UE z Franfurtu
30 dni temu / empiryk
 
W zasadzie się nie dziwię. Rządzenie na Wyspach opiera się WYŁĄCZNIE na ustępstwach. Oni nie potrafią o nic walczyć. Ustępują przede wszystkim muzułmanom, rzecz jasna. A co do negocjacji, to powinien je prowadzić NHS - śmierć Alfiego Evansa przeforsował pomimo sprzeciwu rodziców, społeczeństwa, papieża, a nawet nacisków międzynarodowych.
1 miesiąc temu / kid
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.