DZIŚ JEST:   26   WRZEŚNIA   2020 r.

Św. Wawrzyńca Ruiz i Towarzyszy
Św. Kosmy i Damiana
 
 
 
 

Był inny scenariusz

Był inny scenariusz
fot.Grzegorz Jakubowski / FORUM
#POLSKA    #HISTORIA    #WYBORY    #WAŁĘSA    #PZPR    #OKRĄGŁY STÓŁ    #1989    #ŁOPUSZAŃSKI    #MAGDALENKA

Postulaty polskie i katolickie - w tym postulaty określenia odpowiedzialności za zdradę i inne niegodziwości z czasów PRL, oraz postulaty nadania polityce Państwa Polskiego katolickiego i polskiego charakteru - były traktowane przez przedstawicieli układu okrągłostołowego jako bezpośrednie zagrożenie ich dążeń – podkreśla Jan Łopuszański, prawnik i publicysta.

 

Gdzie Pana zastała wiadomość o rozpoczęciu rozmów przy okrągłym stole i jak Pan zareagował na tę koncepcję „dogadania się” z władzą?

W moim środowisku wiedziano, że będzie coś takiego jak okrągły stół, zanim do niego doszło. W miarę na bieżąco obserwowaliśmy to, co stopniowo narastało. Natomiast dogadywanie się z komunistami z natury rzeczy musiało wikłać jego uczestników i zamykać perspektywy realizacji polityki istotnie polskiej. Stąd na przykład Wiesław Chrzanowski, który otrzymał propozycję uczestnictwa w pracach okrągłego stołu, po prostu odmówił.

 

Czy istniał katolicki program społeczno-polityczny wyjścia z komunizmu? Jeśli tak, to co się z nim stało? Dlaczego nie odniósł sukcesu?

Ciąg zdarzeń, który doprowadził  do okrągłego stołu miał przede wszystkim kontekst międzynarodowy. Głębokie zmiany ZSRR i jego oddziaływania, oraz przygotowania do przekształcenia Wspólnot Europejskich w sfederowane super-państwo kontynentalne. Rozmowy pomiędzy USA i ZSRR, a potem pomiędzy ZSRR i RFN i przygotowania do złączenia obu państw niemieckich. Potem dopiero, w realizacji uzgodnień międzynarodowych, rozmowy pomiędzy przedstawicielami władz PRL a tymi, których ustępujący komuniści sami sobie wyznaczyli za partnerów do rozmów. Najpierw uzgodnienia w Magdalence, potem okrągły stół. Był Lech Wałęsa, legalnie wybrany w 1981 roku przewodniczący Solidarności, więzień z Arłamowa, laureat Pokojowej Nagrody Nobla, więc stanął na czele opozycji przy okrągłym stole. Kościół poparł ten model działania, wysuwając swoich obserwatorów i uczestników rozmów, co było kluczowym sygnałem dla narodu. Dla ogromnej większości Polaków istotnym było uwolnienie Polski od kurateli Moskwy i odsunięcie komuny od rządów, więc naród poparł to działanie.

 

Co było zaskakujące dla uczestników okrągłego stołu, to skala negacji systemu komunistycznego przez naród, ujawniona w częściowo wolnych wyborach w dniu 4 czerwca 1989 roku. Bardzo się tego bali. Z tego lęku wziął się postulat Adama Michnika: „wasz prezydent, nasz premier”. Stąd były też bezpośrednie kontakty przedstawicieli strony solidarnościowej z przedstawicielami Moskwy. I uprzejmości typu „gruba linia”, ogłoszona przez premiera Tadeusza Mazowieckiego, której sens polegał na wspólnej ochronie pozycji obu stron rozmów i na stabilizacji układu okrągłostołowego. Osobną jest kwestią czy to było istotnie „wyjście z komunizmu” czy raczej jego przepoczwarzenie?


Postulaty polskie i katolickie - w tym postulaty określenia odpowiedzialności za zdradę i inne niegodziwości z czasów PRL, oraz postulaty nadania polityce Państwa Polskiego katolickiego i polskiego charakteru - były traktowane przez przedstawicieli układu okrągłostołowego jako bezpośrednie zagrożenie ich dążeń. W tych okolicznościach nie było warunków do realizacji katolickiego programu wyjścia z komunizmu. Ambicją moją w 1989 roku było zatem wbić się do Sejmu i wykorzystać tę pozycję do tworzenia alternatywy politycznej wobec układu okrągłostołowego. Będąc posłem, po to właśnie inicjowałem powstanie stronnictwa tyleż narodowego co katolickiego, po to chodziłem za Wiesławem Chrzanowskim i za innymi osobami. Oczywiście nie byłem jedyny, który takie działania podejmował. Udało się jesienią 1989 roku powołać ZChN, a wiosną 1991 roku wprowadzić je do Sejmu. W ciągu I kadencji (1991-1993) wiele okoliczności złożyło się na to, że ZChN nie spełniło pokładanych w nim oczekiwań. Przede wszystkim stoczyło się na pozycję jeszcze jednej partii establishmentowej, straciło zaufanie wielu swoich wyborców i wypadło z Sejmu w kolejnych wyborach. Były też inne próby, na przykład odtworzenie Chrześcijańsko-Demokratycznego Stronnictwa Pracy, ale przyniosły jeszcze mniejsze owoce niż ZChN. Scena polityczna w Polsce została zamurowana przez układ okrągłostołowy i jego sukcesorów. To dziełem ludzi tego układu jest uzależnienie polityki Państwa Polskiego od polityki niemieckiej i akcesja do Unii Europejskiej, a także wspieranie przekształcania Unii w super-państwo, któremu Polska została poddana. Dziełem ludzi tego układu jest wyprzedaż majątku polskiego w obce ręce. Dziełem ludzi tego układu jest systematyczna i coraz bardziej bezczelna walka z naszym katolickim dziedzictwem kulturowym.


Co wpłynęło na stosunkowo pokojowy i ciepły klimat, jaki można dostrzec obserwując rozmowy okrągłego stołu?

Swoi lubili swoich.


Jaki klimat i nastawienie wobec „stołu” panował w środowisku, w którym się Pan obracał?

Skoro złodziej oddawał narodowi 30% Sejmu, to należało brać co złodziej oddawał i żądać reszty. Powiedziałem o tym głośno z trybuny sejmowej, gdy już zostałem posłem. Bardzo tym rozbawiłem przedstawicieli środowisk okrągłostołowych.


Czy dostrzegał Pan inne możliwe scenariusze niż ten zaproponowany przez konstruktywną opozycję i obóz władzy?

Tak. Być zdecydowanie mniej „konstruktywnym”. Dopuścić w czasie parlamentu okrągłostołowego do kontynuacji rządów PZPR. Rozejść się z tymi, którzy parasol Solidarności nadużywali do dogadywania się z komuną – niech się topią razem. Przetrwać trudny czas i budować fundamenty przyszłej, niepodległej polityki polskiej, publicznie pokazując zdradę i manipulacje. Wspólnie z narodem wygrywać przyszłe wybory, które będą musiały nadejść.


Tyle tylko, że ci, którzy w takich kwestiach mogli wtedy podejmować decyzje, na przykład Wałęsa, wcale takiego scenariusza nie chcieli. Oni chcieli być „konstruktywni”. Dodam, że inni o wiele bardziej od Wałęsy. Tacy jak ja byliśmy za słabi, by stawiać wtedy podobne propozycje. Za to, stawiając kilka typowo polskich postulatów, podejmowałem próby indukowania konfliktów w środowisku okrągłostołowym. I rzuciłem pomysł na stronnictwo narodowe i katolickie, które politykę polską podejmie w przyszłości.


Kto więcej według Pana zyskał na porozumieniu: władza czy opozycja?

Polska straciła. Tamta władza nic by nie zachowała bez pomocy tamtej opozycji, a tamta opozycja nie stałaby się opozycją, gdyby jej w tej roli nie uznała tamta władza. I zobaczmy znamienny paradoks. Oto z czasem zmienili się aktorzy a wypracowane mechanizmy trwają. O czym, przykładowo, mieliby mówić dziś politycy z PO, gdyby im zabrakło przeciwników z PiS? I oczywiście vice versa. Czym zajmowałyby się media mainstreamowe, gdyby ni stąd ni zowąd podjęły decyzję, że koniec ze szczuciem jednych grup na drugie? Co wtedy przesłaniałoby narodowi rzeczywiste dylematy polityczne? A co, gdyby wtedy większość narodu zdołała się połapać w naturze manipulacji, którym Polska jest poddawana? Zatem zaciekła walka marionetek trwa, a istotni kreatorzy sceny politycznej, krajowi i międzynarodowi, pozostają w cieniu.


Ile w Polsce AD 2014 jest „republiki okrągłostołowej”?

A ile jej nie ma?


Co skłoniło Pana do zaangażowania się w politykę? W jaki sposób katolik może się odnaleźć w politycznym świecie niezbyt – mówiąc oględnie – mu przychylnym?

Pragnienie prawdziwie wolnej Polski, realizującej swoje własne dziejowe powołania. Dziś dodaję – Polski, która Panu Bogu będzie się podobać, a wtedy i dla Polaków okaże się pożyteczna. Wciąż jej pragnę. Wiem, że w tym pragnieniu nie jestem osamotniony.



Rozmawiał Łukasz Karpiel


DATA: 2014-03-08 07:32
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj artykuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

A co zrobił Kościół? Za to "eldorado" konkordatowe będzie milczał aż po grób. Niech sie wali wiara aby kasa była pełna... i stanowiska (generalów, półkowników, niechby nawet tylko katechetów)
ponad 6 lat temu / tom
 
No cóż, ma Pan Łopuszański rację! Ale wypowiadanie tych racji głosem umierającego, to cecha Pana Łopuszańskiego. A Polska potrzebuje donośnych głosów, na wybitnych tonacjach Gdzie Panu Łopuszańskiemu do tego??!! Tak po prawdzie został Polsce tylko Pan J. Kaczyński.Jakoś nie bardzo słychać głosu Pana Łopuszańskiego,by wspierał Pana Jarosława.Zaszył się w swoim kokonie i czeka na objawienie się prawdziwej RP.
ponad 6 lat temu / Jan Or..
 
Z całym szacunkiem do Wałęsy za jego determinację, ale nie miał on żadnych szans z doświadczonym przeciwnikiem.Nie możemy wymagać od prostego robotnika szerokich i głębokich horyzontów myślowych, ogłady politycznej. A nasza Organizacja Chrześcijańska będzie przeszkodą dla wszystkich, którzy chcą zrobić z ludzi niewolników fizycznych, moralnych i duchowych.
ponad 6 lat temu / marek54
 
Scenariusz był prosty: zmienić wszystko tak, by nic (albo niewiele) się zmieniło. Golicyn miał rację, z biegiem lat to jeszcze lepiej widać!
ponad 6 lat temu / John Galt
 
straty sa już nieodwracalne, najwyższy stopień zaniepokojenia budzi jednak nowe , zmanipulowane pokolenie, które juz wyzute zostało z państwowości. Kuszenie tzw "nowoczesnością\' zebrało owoce. Największy udział w tej transformacji w kierunku zerwania z polską trdycją i historią miąła Gazeta Wyborcza. To jej i jej środowisku zawdzięczamy obecny stan umysłów nowego pokolenia. Gdy zabraknie obcnych 50-latków oraz tych starszych, Polska będzie już zupełnie inna. I boje sie, czy jeszcze język polski będzie obowiązywał jako podstawowy. Bo zniknie pojęcie Naród i Ojczyzna. Oby dobry Bóg do tego nie dopuścił.
ponad 6 lat temu / andrzej
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.