DZIŚ JEST:   12   GRUDNIA   2019 r.

NMP z Guadalupe
Św. Finiana z Clonard
Bł. Konrad z Offidy
 
 
 
 

Bolszewicy do pogonienia

Bolszewicy do pogonienia
#KOMUNIZM    #LEWICA    #KOLIBER    #BOLSZEWIK    #POMNIK

Chroniczne i nieuleczalne (jak dotąd) „zlewicowanie” polskiej elity nie jest bynajmniej sezonową zarazą przywleczoną zza granicy – polski szczep tego groźnego wirusa znajduje bowiem od pokoleń znakomitą pożywkę i sam wykształcił szereg niesłychanie oryginalnych, śmiercionośnych mutacji. A jakimiż to mianowicie drogami rozprzestrzenia się infekcja? Gdzie i jak myślący i czujący młody Polak wystawia się na ryzyko zarażenia socjalistyczną, konstruktywistyczną francą?

 

Zawdzięczamy to działaniu mechanizmu selekcji, do kultywowania którego – bo też istotnie rzecz ma wymiar świeckiego kultu – wdrożone zostały polskie elity jeszcze w XVIII wieku: to systemat państwowego, scentralizowanego nauczania, którego prototyp stanowi niesławnej pamięci Komisja Edukacji Narodowej. Wbrew potocznym frazesom nie jest bynajmniej ów system niezawodnym generatorem świętej miłości kochanej Ojczyzny – ale raczej niezawodnym narzędziem glajchszaltowania młodocianych serc i umysłów wedle wzorca odpowiadającego tej władzy, która aktualnie nim (owym systemem) zawiaduje. System ów dał początek prawdziwie rewolucyjnej przemianie: podniósł do rangi kasty wybranej… zetatyzowanych urzędników. Zrozumiałe więc, że od czasów KEN sukcesywnie zanika w polskich elitach – najpierw zdolność śmiałej obrony narodu przed zarazą etatyzmu, później zaś sama świadomość, że życie wolnych Polaków poza paradygmatem etatystycznym jest w ogóle możliwe.


Zagadką pozostaje dla mnie, skąd nawet najpoczciwsi, najpobożniejsi z nich czerpią niezłomną wiarę, że projekty polityczne z piekła rodem, inicjatorom których przyświecał wyraźny cel: zniszczenie Kościoła katolickiego (a więc, niejako po drodze, zniszczenie katolickiego narodu i państwa polskiego) można jakoś „nawrócić” i „ochrzcić”, by dobrze służyły Polsce i Rzymowi? Nie owijał przecież w bawełnę „ksiądz” Kołłątaj w swym tyleż programowym, ile autoapologetycznym Stanie oświecenia w Polsce: (…) Nie dano na to baczenia, że szkoły zakonne (…) nie należąc wcale do żadnej świeckiej krajowej zwierzchności były właśnie jak nasłane od dworu rzymskiego, żeby wychowywały młodzież w samych tylko widokach rzeczonemu dworowi dogodnych. Otóż do zaradzenia temu właśnie „złu” – zgubnemu, zdaniem oświeconych, wpływowi Rzymu na polską młodzież – powołana została w istocie Komisja Edukacji Narodowej.

 

Problem jest naprawdę głęboki, skoro i dziś, dwieście lat po śmierci Hugona Kołłątaja (1750–1812) powołują się nań, jako na jednego z „ojców założycieli” inteligencji polskiej, także aktywiści i publicyści p.o. prawicy – oto cytat z ostatnich tygodni: Ze średniowiecznego, scholastycznego uniwersytetu zrobił nowoczesną uczelnię (J.F.Staniłko dla „Uważam Rze” nr 3/2012). Rzeczywiście, nie przypadkiem słynną reformę Uniwersytetu Jagiellońskiego rozpoczął był Kołłątaj od, jakbyśmy dziś powiedzieli, „przeniesienia na wcześniejszą emeryturę” wszystkich profesorów teologii (sic!). W Szkole Głównej [tak oświeceni przechrzcili czterechsetletnią Alma Mater] nie wykładano już filozofii scholastycznej. Za to biblioteka jej wzbogaciła się o książkę, którą rektor Kołłątaj uważał za „dzieło prawie najpotrzebniejsze” – ENCYKLOPEDIĘ Diderota – pisze francuski badacz, A. Jobert (notabene entuzjasta KEN). Na uroczystych posiedzeniach publicznych nie rozbrzmiewała już więcej pompatyczna mowa łacińska. (…) Stypendyści Komisji Edukacyjnej powracali z Paryża upojeni duchem oświecenia, studiowali na protestanckich uczelniach w Getyndze lub w Anglii. Ot, „reforma” – następny porównywalny kataklizm przejdzie Uniwersytet Jagielloński dopiero za Stalina.

Skąd więc ta do dziś niezłomna, powszechna nawet wśród polskich katolików wiara, że obłędne koncepcje i praktyki, do których prymarną podnietą była chęć odłączenia Polski od związków z Rzymem, mają się dobrze Polsce przysłużyć?


A przecież jeśli nie same fakty, to niepokoić tu powinna przynajmniej łatwość, z jaką te szalbiercze, trucicielskie legendy adaptowane były na użytek sowieckiej propagandy w PRL (patrz np. A. Ostrowskiego: Kołłątaj – ojciec demokracji polskiej), jak konsekwentnie sączono w programach szkolnych i akademickich na przykład kult Kuźnicy Kołłątajowskiej czy reformatorskiej działalności i walki z ciemnogrodem Kostki‑Potockiego. Jak doskonale wspomagało to proces substytucji „nowej elity”. Bo żeby tym skuteczniej obsadzać zdrajców i sprzedawczyków w rolach „ludzi honoru”, trzeba było głęboko orać świadomość Polaków – nie zaniedbując fałszowania wzorców osobowych. I tu polska inteligencja sama wychodziła Sowietom naprzeciw – bo przecież już od dawna darzyła szczerym sentymentem Wielkiego Brata – który w naszej narodowej mitologii występuje pod szeregiem kryptonimów – na przykład Napoleona, co dał nam przykład w spełniającym wszelkie standardy postępowości Mazurku Dąbrowskiego. Nie było więc nawet specjalnej potrzeby narzucać Polakom jakichś całkiem nowych bohaterów „walki o wolność i demokrację” – sami dopracowali się znacznie wcześniej całego gwiazdozbioru swych wielkości urojonych. Ich panteon w polsko‑sowieckich podręcznikach otwierają oczywiście piekłoszczyk Kołłątaj z Ignacym Potockim, zaraz potem Kościuszko z Dąbrowskim – to jeszcze pół biedy – a za nimi cały szereg kondotierów światowej rewolucji spod ciemnej zaiste gwiazdy: Kostka‑Potocki, bracia kaliszanie, Zaliwski, Szymon Konarski, Heltman, Worcell, Krępowiecki, Mierosławski, Langiewicz, Kurzyna (to już czyste Biesy – vide: Dostojewski).

 

Póki więc pozostają oni dla polskiego inteligenta bohaterami pozytywnymi, póki ich imiona noszą niezliczone szkoły i ulice polskich miast, póki ich podobizny wiszą na ścianach klas szkolnych i sal sejmowych, a dzień KEN to „święto edukacji”, a nie jedna z czarniejszych kartek w polskim kalendarzu – tak długo nie ma cienia wątpliwości, że polska inteligencja literalnie niczego się nie nauczyła i nie pojmuje nawet własnego losu. Jakąż więc wkazówką może służyć polskiemu ludowi i w jaką przyszłość go poprowadzić?


Wspierając więc ze wszech miar sensowną akcję Goń z pomnika bolszewika, zainicjowaną ostatnio przez stowarzyszenie KoLiber, zważmy, że nie wystarczy oczyszczenie przestrzeni publicznej z reliktów propagandy li tylko peerelowskiej – bolszewików do pogonienia jest znacznie więcej.

 

Grzegorz Braun – reżyser, publicysta, zdeklarowany monarchista; autor i współautor m.in. filmów dokumentalnych: Eugenika – w imię postępu, New Poland, Towarzysz generał i Towarzysz generał idzie na wojnę.

 

Felieton ukazał się w numerze 25 dwumiesięcznika "Polonia Christiana".


DATA: 2012-03-20 16:01
AUTOR: GRZEGORZ BRAUN
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Autor tego pamfletu poniekąd zręcznie celuje go tytułem w "bolszewików", gdy całą retorykę faktycznie kieruje przeciw Oświeceniu. Dwie różne epoki, powiązane zapewne związkiem przyczynowym, ale bez wyłączności. Dziedzictwem Oświecenia jest bowiem znacznie więcej, niż IXX i XX-wieczne nurty lewicowe - również liczne wątki myśli prawicowwej, prawicowo centrowej, liberalnej, socjaldemokratycznej. Dokonując tej erystycznej sztuczki, wrzucając jadalne i trujące grzyby do jednego garnka, pichci autor trującą zupę nie mającą innego sensu i celu, jak zatruć rozum.
13 dni temu / Ararat
 
Zrzucał uczeń portret cara Ksiądz Ściegienny wznosił modły Opatrywał wóz Drzymała Dumne wiersze pisał Norwid ale może zdaniem Grzegorza Brauna wszystko to bolszewią trąci? A Napoleona (prześladowcy Kościoła) kult za PRL głosił i nadal głosi uważający się za tradycjonalistę Waldemar Łysiak.
ponad 6 lat temu / JAQ
 
Zarzuty "etatyzmu" i "wywrotowości" raczej się gryzą, do tego zarzut o "etatyzm" dziwnie brzmi w ustach p. Brauna mieniącego się monarchistą (swego czasu członka "Pomarańczowej Alternatywy").
ponad 6 lat temu / JAQ
 
i skąd właściwie autor czerpie te rewelacje? Kaliszanie domagali się respektowania przez cara Konstytucji którą sam własnowolnie nadał - jacy z nich rewolucjoniści? Kościuszko był kondotierem? To słowo oznacza najmitę walczącego nieważne z kim i o co. Konarski i Worcell mieli zupełnie rozbieżne plany, wrzucanie ich do jednego worka pożałowania godne. A przyrównywanie Zaliwskiego do "Biesów" to już szczyt. Czy Majora Hubala też tam autor dopisze? Lub Jana Piwnika "Ponurego" czy Zygmunta Szendzielarza "Łupaszkę"? Też byli partyzantami.
ponad 6 lat temu / JAQ
 
Czemu autor neguje zasługi KEN? I co to ma wspólnego z bolszewią ?
ponad 6 lat temu / JAQ
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.