DZIŚ JEST:   14   PAŹDZIERNIKA   2019 r.

Św. Małgorzaty Marii Alacoque
Bł. Radzima Gaudentego
 
 
 
 

Bitwa o reparacje. Niemcy kłamią na potęgę

Bitwa o reparacje. Niemcy kłamią na potęgę
fot. Zbyszko Siemaszko / FORUM

W sprawie reparacji Niemcy kłamią, kłamią i jeszcze raz kłamią. Z lubością sięgają po argumenty albo wątpliwe, albo z gruntu fałszywe. Nie wahają się też przed cynicznym oskarżaniem Polski o współsprawstwo w wybuchu wojny. Oto ich największe grzechy.

 

Stan prawny

 

Od strony prawnej kwestia reparacji jawi się pozornie jako skomplikowana. W istocie wszystko rozbija się o to, czy w okresie stalinowskiej okupacji Polska mogła uchodzić za suwerenne państwo. Na konferencji w Poczdamie ustalono, że Polska otrzyma prawo do reparacji wojennych o Niemiec. Mieliśmy otrzymać je za pośrednictwem ZSRR. Sowiety Polaków jednak oszukały. W 1945 roku Moskwa zobowiązała się odstępować Polsce 15 proc. swoich dostaw reparacyjnych. Jednocześnie jednak całkowicie zniwelowała jakiekolwiek potencjalne korzyści dla Warszawy. Po pierwsze w tej samej umowie z Tymczasowym Rządem Jedności Narodowej zmuszono Polskę do dostarczania przez wiele lat od 8 do 13 mln ton węgla rocznie – po cenie dziesięciokrotnie niższej od rynkowej. Tuż po 1956 roku szacowano, że straciliśmy na tym ok. 836 mln dolarów. Po drugie Sowiety zmusiły Warszawę do wykupu 2000 poniemieckich parowozów – które zgodnie z ustaleniami konferencji poczdamskiej należały do Polski, bo znajdowały się na polskim terytorium. Po trzecie wreszcie trafiające do Polski dobra reparacyjne były często bezużyteczne. Szacuje się, że aż 10 proc. wartości dostaw stanowiło 6 mln polskojęzycznych książek z zakresu marksizmu-leninizmu, w tym 1 mln egzemplarzy „Krótkiego kursu historii WKP(b)”. Po czwarte już w 1947 roku ZSRR zmniejszyło o połowę udział Polski w swoich dostawach reparacyjnych.

 

Przełom przyszedł w roku 1953. Mocarstwa zachodnie podjęły w Londynie decyzję o zawieszaniu przez Niemcy spłat reparacyjnych aż do czasu podpisania traktatu pokojowego. ZSRR uczynił to samo podpisując odpowiednią umowę z NRD. Na Polsce wymuszono jeszcze więcej. Rząd Bolesława Bieruta rzekł się w 1953 „w całości tej części reparacji, która przypadła PRL z umowy zawartej między PRL a ZSRR”. Z dniem 1 stycznia ówczesne komunistyczne władze zrezygnowały z wszelkich reparacji, co więcej nie tylko od NRD, ale od „narodu niemieckiego” w ogóle. Była to więc rezygnacja dużo głębsza niż ta, którą podjął sam ZSRR. I właśnie tamta decyzja Bieruta aż po dzień dzisiejszy jest dla Niemców koronnym argumentem na rzecz niewypłacania nam reparacji. Problem w tym, że ówczesne zrzeczenie się nie może uchodzić za wiążące. PRL w 1953 roku była całkowicie zależna od ZSRR. Formalnie uchodziła za suwerenny podmiot prawa międzynarodowego, ale jest poza wszelką wątpliwością, że Sowiety tę suwerenność naruszały, tym samym łamiąc prawo międzynarodowe. Stąd na przykład Jan Sandorski, profesor prawa i specjalista prawa międzynarodowego, uważa decyzję Bieruta za od początku nieważną. Niemcy, choć szafują deklarację z 1953 roku, mają świadomość słabości tego argumentu. Dlatego w kolejnych latach nieustannie domagali się potwierdzania przez Polaków ówczesnej rezygnacji. Nierzadko nawet już w wolnej Ojczyźnie takie potwierdzenie otrzymywały, co świadczy o potężnej słabości polskiej polityki. Jeszcze za komunistycznej niewoli w 1970 roku przed podpisaniem układu PRL-RFN premier Józef Cyrankiwicz ustnie potwierdził ważność deklaracji. To samo uczynili później wszakże między innymi: Krzysztof Skubiszewski odpowiadając w 1989 roku na interpelację poselską; ustnie Marek Belka i Włodzimierz Cimoszewicz po spotkaniu z Gerhardem Schröderem w 2004 roku; w 2017 roku wreszcie odpowiadając na zapytanie posła Arkadiusza Mularczyka wiceszef MSZ, Marek Magierowski, powołując się na deklarację z czasów Belki stwierdził, że „nic się nie zmieniło”. Kwestii reparacji nie poruszono ponadto przy okazji podpisywania traktatu „2+4” w 1990 roku oraz traktatu o dobrym sąsiedztwie w 1991 roku; według Niemców milczenie oznacza, że Polacy potwierdzali ważność deklaracji z 1953 roku. Tak przecież nie jest. Kluczowe, że nie można uznać za obowiązującej deklaracji z 1953, gdyż Polska suwerenna była tylko pozornie.

 

Kłamstwo o Ziemiach Odzyskanych

 

Niemcy doskonale o tym wiedzą – i bezczelnie wykorzystują inny jeszcze argument, całkowicie nieprawdziwy, ale budzący olbrzymie emocje. Twierdzą często, że Polska otrzymała już reparacje w postaci Ziem Zachodnich i Północnych. W istocie?

 

Na konferencji w Poczdamie wyraźnie określono, że Pomorze, Śląsk, część dawnych Prus i inne ziemie zwane dziś Odzyskanymi Polska otrzyma nie jako reparacje, ale jako rekompensatę za utracone na rzecz ZSRR województwa wschodnie. Co istotne, te ziemie Polska straciła przecież wskutek niemieckiej agresji 1 IX 1939 roku oraz podpisanego kilka dni wcześniej paktu rozbiorowego między III Rzeszą a Sowietami. Powtórzmy: Polskie „przesunięcie na zachód” (niem. Westverschiebung) nie jest zatem skutkiem wynagrodzenia naszego kraju przez Niemcy za straty wojenne, ale tylko i wyłącznie formą zadośćuczynienia za utracone wskutek niemieckiej agresji ziemie wschodnie. Nie ma to zatem nic wspólnego z kwestią odpłaty za niezliczone mordy, bestialstwa i zniszczenia, jakich dopuścili się w Polsce i na Polakach Niemcy.

 

Tymczasem po kłamstwo o ziemi jako elemencie reparacji sięgał nawet kanclerz Helmut Kohl na marginesie negocjacji z Polakami w latach 1989-1991. Twierdził, że skoro Niemcy mają ostatecznie zrezygnować z części obszaru dawnej Rzeszy, to nie można domagać się od nich reparacji. Ten z gruntu fałszywy argument wykorzystuje się do dziś. Gdy PiS w 2017 roku pierwszy raz wystąpiło z kwestią reparacji, czołowy i związany z CDU dziennik niemiecki „Frankfurter Allgemeine Zeitung” natychmiast straszył rewizją granic i nową wojną. Historyk Gregor Schöllgen, wieloletni współpracownik MSZ RFN, przekonywał wówczas na łamach „FAZ”, że Ziemie Odzyskanie to właśnie reparacje – i jeżeli Polacy chcą dziś pieniędzy, to na nowo otwierają problem europejskich granic, co musi się skończyć źle; to w jego ocenie „igranie z ogniem”. Wtórował mu wtedy także jeden z najbardziej opiniotwórczych tygodników, „Der Spiegel”.To samo dzieje się przy okazji 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej. „Tagesspiegel” pisze, że Polska „otrzymała już materialne wyrównanie” w postaci dawnych niemieckich ziem, które były w dodatku „bardziej rozwinięte niż te, które Polska straciła na rzecz Sowietów”. Bawarski „Merkur” publikuje z kolei list jednego z czytelników, według którego kwestia reparacji automatycznie „kładzie na stole ziemie wschodnie [scil. wschodnie z perspektywy Niemiec]”. A jeszcze ostrzej sprawę stawiają internauci w komentarzach pod artykułami o reparacjach.

 

„Chętnie zapłacę. Wezmę jednak za to na powrót Prusy Wschodnie, Pomorze i Śląsk!; Zapłacimy (ostatecznie!) i dostaniemy za to część skradzionego nam wschodniego terytorium.; To niewiarygodne. Polacy brutalnie wygnali 12 mln Niemców, wzięli pod okupację ponad 100 tys. km2 kraju i przywłaszczyli sobie bezprawnie majątek tamtych ludzi. A teraz jeszcze te bezwstydne żądania!; Jeżeli Polacy chcą teraz raczej pieniędzy, to mogą je oczywiście dostać, ALE tylko wówczas, gdy zwrócą już otrzymane reparacje rzeczowe”. To tylko kilka przykładów dość typowego podejścia do sprawy; taką narrację można spotkać zarówno na lewicowych, jak i na prawicowych stronach. Pokazuje to tylko jedno: w powszechnej świadomości Niemców Ziemie Zachodnie to reparacje. A to przecież czystej wody kłamstwo – i polscy politycy muszą to uwzględnić, organizując poważną kampanię uświadamiającą naszym sąsiadom status terytoriów przyłączonych po wojnie do Polski.

 

To Polska jest winna wojny?

 

Ale na tym nie koniec, bo zdarza się jeszcze większy cynizm. 31. sierpnia na łamach blisko związanego z konserwatywno-nacjonalistyczną partią AfD gazetą „Junge Freiheit” ukazał się znamienny artykuł. Karlheinz Weissmann, ceniony przez środowisko niemieckiej prawicy historyk, oskarżył Polskę o parcie do wojny z Niemcami w 1939 roku i w ten sposób złożył na nasze barki część winy za jej wybuch. W swoim tekście Weissmann usiłuje wykazać między innymi bezzasadność polskich oczekiwań reparacyjnych. W celu wybielenia Niemców i oczernienia Polaków cytuje publikowane prawie 40 lat temu na łamach „FAZ” wypisy z notatek brytyjskiej ambasady z okresu przedwojennego. Czytamy w nich, że Polacy są bardzo agresywni i prą do wojny z Niemcami, marząc o przemarszu przez Bramę Brandenburską; Polacy mieliby dążyć do rozszerzenia swojego terytorium kosztem Niemiec, przede wszystkim o Prusy Wschodnie. Weissmann przekonuje, że „niemiecko-polskiego konfliktu [w 1939 roku] nie da się wyjaśnić wyłącznie parciem Hitlera do wojny lub grą między Rzeszą a Związkiem Sowieckim”. Choć historyk nie pisze tego wprost, wniosek jest domyślny: Niemcy napadli na Polskę także dlatego, że się nas bali… A skoro tak to dlaczego Berlin miałby płacić Warszawie jakiekolwiek odszkodowania?

 

Polska nie dostała jeszcze nic

 

Przy tym wszystkim jest poza dyskusją, że Polska, nawet jako niesuwerenne państwo satelickie Sowietów, nigdy nie zrzekła się prawa do indywidualnych roszczeń. Chodzi o domaganie się rekompensat od państwa niemieckiego przez poszczególne skrzywdzone przez nazistowski reżim osoby. Po 1945 roku w Bonn chętnie udzielano takich odszkodowań – ale głównie samym Niemcom i Żydom. Polaków bardzo skrupulatnie wykluczano z systemu spłat, sprytnie konstruując przepisy. W efekcie aż do dziś Niemcy wypłacili Polakom zaledwie 6 mld zł, głównie za pośrednictwem Fundacji „Polsko-Niemieckie Pojednanie”. Co więcej nie były to od strony formalnej odszkodowania, a jedynie dobrowolna pomoc humanitarna.

 

W istocie mamy więc następującą sytuację: Polska nie otrzymała nigdy żadnych reparacji (szczątkowe zyski w latach 1945-1953 zagarniały Sowiety); Polacy w sposób suwerenny nigdy się reparacji nie zrzekli; Polacy nigdy nie otrzymali żadnych odszkodowań. Mówiąc krótko, za masowe zniszczenia i mordy nie otrzymaliśmy zupełnie nic. Niemcy twierdzą tymczasem, że „sprawa jest zamknięta”. Nie jest – i jeżeli polski rząd będzie tę kwestię podnosił naprawdę na serio, Niemcy będą musieli wreszcie zapłacić. Tego wymaga prawdziwe pojednanie i budowa autentycznego polsko-niemieckiego partnerstwa. A Niemcom przecież na tym zależy – prawda?

 

Paweł Chmielewski


DATA: 2019-10-03 07:35
AUTOR: PAWEŁ CHMIELEWSKI
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
28
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

mogli by też oddać dobra skradzione, dzieła sztuki a nawet słoiki z zębami złotymi które ich dziadkowie wywieźli z Polski. Za te dobra pobudowali wiele majątków rodowych, z których tak chętnie korzystają ich wnukowie. Można śmiało powiedzieć że to paserzy!
7 dni temu / Paweł.S
 
Jak dla mnie, z uwagi na fakt, że niemcy dwukrotnie byli autorami wojen światowych, to jako państwo nie powinni istnieć od co najmniej 1945r. Inna kwestia jest wymuszenie na ruskich przywróćenia panowania Polski na naszych ziemiach które utraciliśmy na rzecz zsrr.
8 dni temu / odszkodowania
 
Dobrze ,że zgodzili się dopłacić do polskich dzieci jak do krówek i tuczników te 500+ horror show ,czy żydowska okupacja?
8 dni temu / ziuk
 
Niemcy są nam winni odszkodowania za mordy i okrucieństwo na Polakach, nieprawdopodobną grabież praktycznie wszystkiego, co miało wartość oraz wszelkie działania ukierunkowane na eksterminacje etniczną narodu polskiego i przede wszystkim jego elit, jak również grabież dzieł sztuki. Warszawa jest ciągle jaskrawym przykładem i niezagojoną raną. Jeśli komuś należą się odszkodowania za II wojnę światową od Niemców, to przede wszystkim POLAKOM. To ważne żeby Niemcy zrozumieli, że w świetle faktów, Polacy nie domagają się od Niemiec cudzych pieniędzy, nie chcą od nikogo żadnych pieniędzy, które się im nie należą. Jako Polacy chcemy tylko to, co nam się słusznie należy za zbrodnicze i grabieżcze działania narodu niemieckiego wobec Polski i Polaków. Jeśli Niemcy zaprzeczają i podważają reparacje, które się Polsce należą, totak, jak by zaprzeczali wszystkim swoim zbrodniczym działaniom, których się dopuścili w Polsce. Gdy chodzi o "zapłatę" ziemią, Niemcom brakuje za77tyskw
8 dni temu / No cóż,...
 
Jak ma być sprawiedliwości to każdy powinien dostać to co jego ,Niemcy swoje ziemie zachodnie A Polska wschodnie A później można mówić odszkodowaniu za wojnę światową i wątpię że rząd Polski by tego chciał.
8 dni temu / Fred
 
Marzyciel. Kto poprze Polskę?
8 dni temu / Sceptyk
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2019 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.