DZIŚ JEST:   08   SIERPNIA   2020 r.

Św. Dominika Guzmana
Św. Emiliana, biskupa
Św. Zefiryna z Malii
 
 
 
 

Australia w objęciach chińskiego smoka


Strona główna   >   PCH

Australia w objęciach chińskiego smoka

Canberra, stolica Australii. Odkrycie ciała brutalnie zamordowanego młodego człowieka rozpoczyna śledztwo, które prowadzi do zdumiewającej konkluzji: minister obrony jest już od wielu lat chińskim agentem. Co więcej, szpiegiem okazuje się również minister spraw wewnętrznych. Chiny pociągają wieloma sznurkami u wielu marionetek, a ich służby są wprost bezkarne. Spokojnie: to tylko streszczenie australijskiego serialu fabularnego Secret City. A więc fikcja? Niezupełnie…

 

Minister obrony w serialu Secret City to postać fikcyjna. Nie jest natomiast fikcją Joel Fitzgibbon, który w roku 2009 musiał zrezygnować z urzędu ministra obrony, gdy służby specjalne ustaliły, iż kobieta, z którą się przyjaźni i od której otrzymywał nawet pieniądze – Chinka z australijskim obywatelstwem – może mieć powiązania z chińskim wywiadem. Zdrady nie było, ale skandal pozostał. Był to zresztą zaledwie jeden z wielu skandali związanych z politykami otrzymującymi pieniądze od osób niejasno powiązanych z Chinami. Nic dziwnego, że Secret City okazał się tak wielkim sukcesem, bo rzeczywiście, od lat już mieszkańców Australii niepokoiły rosnące wpływy Chin, a przede wszystkim żyjąca wśród nich pokaźna chińska diaspora, stanowiąca już ponad pięć procent ludności kraju. I choć wielu Chińczyków szczerze pokochało swój nowy dom, większość zachowała jednak więzi z Chinami…

 

Cicha inwazja?

W roku 2008, w przeddzień olimpiady w Pekinie, odbyła się sztafeta z ogniem olimpijskim, niesionym z Grecji przez świat do Chin. Sztafeta, z racji zamieszek w Tybecie ostro stłumionych przez Chiny, spotkała się z wieloma protestami. W krajach Zachodu antychińskie protesty zwykle dominowały przekaz. Inaczej było w Canberze, stolicy Australii. Tam kilkusetosobowa manifestacja przeciw Chinom… została dosłownie otoczona przez wielokrotnie większą i agresywną grupę kontrmanifestantów. Kim byli? W przeważającej większości młodymi chińskimi studentami.

Wpuszczając rzesze chińskich studentów, władze Australii chciały wychować nowe, demokratycznie nastawione chińskie elity. Stało się inaczej. Większość przyjeżdżających Chińczyków jest albo neutralna politycznie, albo wprost prorządowa. Wpływa na to nie tylko chińska „edukacja patriotyczna”, ale przede wszystkim wzrost gospodarczy i technologiczny Chin, który sprawia, iż chińscy studenci – zwykle pochodzący z zamożnych rodzin – przybywają bez kompleksów, za to z silnie rozwiniętą dumą z osiągnięć własnego kraju.

 

Jednym ze świadków wydarzeń w Canberze był profesor Clive Hamilton. Zaszokowany, zaczął badać chińskie wpływy w Australii, co dziesięć lat później zaowocowało książką Cicha inwazja: Jak Chiny przekształcają Australię w państwo marionetkowe. Symbolicznym potwierdzeniem owej tezy okazała się (pomimo posiadania przez autora na koncie kilku udanych prac) odmowa publikacji książki ze strony kolejnych wydawców, którzy tłumaczyli wprost, iż obawiają się reperkusji ze strony rządu Chin oraz lokalnych chińskich organizacji. Odważny wydawca znalazł się dopiero, gdy parlamentarna komisja do spraw wywiadu zapowiedziała, że jeśli nikt inny książki nie wyda, parlament uczyni to własnym sumptem.

 

Bliska zagranica po chińsku

Obraz, który przedstawia Clive Hamilton, jest porażający. Chiny dążą wszelkimi środkami do przejęcia pośredniej kontroli nad Australią. Już w roku 2004 Partia Komunistyczna Chin zadeklarowała na wewnętrznym spotkaniu, iż uznaje Australię za część chińskich „peryferii” (określenie analogiczne do rosyjskiej „bliskiej zagranicy,” oznaczające tych sąsiadów, których Chiny uważają za swoją strefę wpływów). W przypadku Australii, chodzi nie tylko o uzyskanie wpływów głębokich, ale o przetestowanie metod wpływania na państwa o ustroju demokratycznym. Metody te opierają się na trzech elementarnych środkach: ludziach, pieniądzach i powiązaniach gospodarczych.

 

Ludzi Australia sama wpuściła i dalej wpuszcza, gdyż australijskie uczelnie są uzależnione od zagranicznych studentów. Większość z nich potem zostaje na stałe. Są też imigranci zarobkowi i potomkowie wcześniejszych migracji. Trzeba było tylko zadbać o ich świadomość, wpływając na rozmaitych wydawców chińskojęzycznych mediów w Australii, jak również innych biznesmenów chińskiego pochodzenia. Wpływ na nich można było uzyskać drogą kija i marchewki. Tych „grzecznych” fetuje się w ambasadzie, otrzymują prezenty, nagrody, tytuły, stanowiska w prorządowych organizacjach społecznych, „niepokorni” zaś mogą utracić możliwość odwiedzenia rodziny w Chinach albo dowiedzieć się, że ich rodzice czy inni krewni w Chinach zostaną aresztowani pod byle jakim zarzutem. Być może prawdziwych agentów chińskich służb jest w diasporze niewielu, ale reszta diaspory wydatnie przyczynia się do promowania chińskich interesów. Wielu głosuje według suflowanych przez media zaleceń ambasady. Wielu protestuje na ulicach, gdy ambasada się tego domaga. Większość zaś przynajmniej milczy dyskretnie w kluczowych sprawach, pozwalając, aby to „partyjny” punkt widzenia przebijał się do mediów głównego nurtu.

 

Kolejną formą wpływu są pieniądze. Współcześnie nie brakuje w Chinach ludzi bogatych czy wręcz miliarderów – i wszyscy zawdzięczają fortunę Partii. Chętnie inwestują oni w australijską gospodarkę, kupują nieruchomości – i angażują się w politykę, wpłacając datki na rzecz obydwóch głównych partii australijskich. Hamilton prezentuje długą litanię darczyńców i obdarowanych, ale to są tylko te przypadki, w których chińskie pieniądze wywołały publiczny skandal, gdy ujawniono powiązania darczyńcy z Partią Komunistyczną. A jeśli powiązań nie widać? Na tym polega demokracja, że partie przyjmują datki! Pieniędzmi obdarowuje się również uczelnie, przede wszystkim ośrodki badające myśl konfucjańską. Nikt nikogo do niczego nie zmusza… ale uczelnia otrzymująca pieniądze z Chin będzie unikać pewnych tematów w badaniach, aby przypadkiem tych pieniędzy nie stracić. Będzie też chętnie sprowadzać ekspertów z chińskich uczelni – ekspertów dokładnie sprawdzonych przez Partię…

 

A powiązania gospodarcze? Więzi handlowe zawiązują się nawet bez politycznych nacisków, dla wzajemnej korzyści. Jednak, gdy już więzi zaistnieją, potężniejsza strona może zawsze zagrozić ograniczeniem handlu. Chiny nieraz wprost karzą w ten sposób różne rządy – ot, chociażby Wielką Brytanię za spotkanie premiera z Dalajlamą. Bywają też subtelniejsze działania: przekazanie odpowiednich informacji w sieci chińskich mediów społecznościowych potrafi natychmiast wygenerować masowy, oddolny bojkot tej czy innej marki lub kraju. Skutkiem są zwykle błyskawiczne przeprosiny i dostosowanie do chińskich „wymogów”. Doświadcza tego wiele firm i państw, ale rzadko Australia. Oni bowiem już dawno nauczyli się zawczasu unikać czegokolwiek, co by oburzało Chiny…

 

Ale chodzi nie tylko o handel, również o inwestycje. Chińskie firmy inwestują w Australii we wszystko, od masywnych gospodarstw rolnych, poprzez energetykę, po infrastrukturę transportową: lotniska, porty. Każda taka inwestycja oznacza pośrednie, ale realne przejęcie kontroli nad tymi zasobami przez chiński rząd.

 

Tylko Australia? Bynajmniej!

Widzimy więc obraz kraju, w którym wiele z najważniejszych ośrodków badawczych już teraz łączą z Chinami pośrednie związki – czy to poprzez ludzi, czy przez pieniądze. Kraju, w którym rosnąca chińska diaspora pilnie uważa, aby nie zrobić niczego, co mogłoby wskazywać na nielojalność wobec dawnej ojczyzny. Kraju, w którym firmy bezpośrednio związane z obcym mocarstwem stoją za wieloma kluczowymi inwestycjami. Kraju, w którym bijący na alarm przeciw obcym wpływom, muszą się liczyć z atakami chińskiej ambasady, a ich głosy bagatelizuje prasa „użytecznych idiotów”, którzy wolą nie widzieć zagrożenia lub uważają, iż takie problemy mogą dostrzegać tylko rasiści. Kraju, którego rząd skutecznie związał sobie ręce, pozwalając obcemu mocarstwu na zdobycie wpływów w niemałej części społeczeństwa i gospodarki.

 

Australia jako poletko doświadczalne Chin z pewnością została najmocniej spenetrowana przez chińskie wpływy. Ale nie jest to jedyny taki kraj. Kanada, Nowa Zelandia, Afryka, Azja Środkowa, Ameryka Południowa, Grecja… A co z Polską? Oczywiście, warto rozwijać relacje gospodarcze z Chinami. Nie wolno jednak ignorować niebezpieczeństw z tym związanych. Dążące do zbudowania w Polsce infrastruktury związanej z nowym jedwabnym szlakiem Chiny niewątpliwie będą chciały zabezpieczyć tę inwestycję, pompując pieniądze w budowę swoich wpływów w naszej polityce. Dziś martwi nas potężny wpływ, jaki na polską politykę wywierają Amerykanie. Uważajmy jednak, aby dążąc do ograniczenia tych wpływów, nie wpędzić się pod nową, znacznie gorszą kuratelę.

 

Jakub Majewski – twórca i badacz gier komputerowych, miłośnik historii i teologii.

 

 

ARTYKUŁ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W 71 NUMERZE MAGAZYNU "POLONIA CHRISTIANA"

 


DATA: 2019-12-06 14:44
AUTOR: JAKUB MAJEWSKI
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
9
 
 
 
Skomentuj artykuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Polska zdaje się nie doceniać faktu, że mamy społeczeństwo jednorodne pod względem narodowościowym. Przed II wojną światową mieliśmy 30 % mniejszości narodowych - które nie zawsze były lojalne względem kraju osiedlenia. Choćby Żydzi i Ukraińcy, którzy formalnie nie mieli swoich państw narodowych, a pozwalali sobie na wspieranie irredenty w Polsce - komunistyczna "import" z ojczyzny proletariatu i "walka" o samostijną Ukrainę. Australia - kraj "imigrantów" większości z Wielkiej Brytanii, widocznie nie zdawał sobie sprawy z takiego zagrożenia, choć mając doświadczenie z kolonizowania i podporządkowywania słabszych gospodarczo państw w różnych częściach świata, powinien zachować ostrożność w radosnym zwiększaniu ludności Australii, poprzez niekontrolowany napływ imigrantów z Chińskiej Republiki Ludowej. Wiedząc,że nie są to uchodźcy polityczni- bo jakby oficjalnie wyjechali z ChRL ? -a zdając sobie sprawę z ich różnorakich powiązań z macierzą, mogą być V kolumną.
7 miesięcy temu / Druh Ryszard
 
Zachód płaci cenę głupoty w odniesieniu do swoich korzeni tożsamościowych. Głupcy rewolucji francuskiej dali początek zmian, które prowadzą prostą ścieżką do zagłady duchowej i materialnej społeczeństwa Zachodu. Człowiek, którego filozofią staje się jedynie pełna miska skazany jest na zagładę, choć jest to proces długofalowy. Autor pisząc o Chinach podał jedynie ogólny zarys problemu bez analizy obiektywnych źródeł dziejacego się zła. Australia bowiem umiera duchowo od dłuższego czasu. Człowiek bez pełnej świadomości wiary nigdy nie będzie bronił swoich przekonań, nawet za cenę życia, gdyż nie wierzy w wieczność. I tu jest pies pogrzebany. Ludzie Zachodu dla pelnej miski zdradzili Chrystusa i czynią to nadal... W wielu wypadkach łącznie ze swoimi duchownym...
8 miesięcy temu / Krskusik
 
Kwestią czasu jest totalna inwazja Chin na Rosję jest to ich naturalny kierunek ekspansji i przestrzeni życia dla przeludnionych Chin. Dziwne by było gdyby się to nie dokonało,dlatego sojusz Rosji z Ameryką jest geopolitycznie konieczny i się dokona - oby nie kosztem Polski,jako strefy kondominium rosyjskiego. Przykładów w historii jest aż nadto,by myślec inaczej.
8 miesięcy temu / t
 
Dobrzy Amerykanie zaczynają przyspieszać w tworzeniu narracji filmowej, w której zła Rosja została zastąpiona złymi Chinami.Wcześniej byli źli Indianie i dobrzy kowboje i osadnicy. Australia to oczko w głowie Usa, bo to taka ich strefa buforowa przed Chinami. Nam trzeba spokojnie obserwować rozwój wypadków, robić ze wszystkimi biznesy i za zaangażowanie polityczne z każdym, brać zapłatę z góry. Jak Chińczycy chcą budować w Polsce przemysł, proszę bardzo, ale ich pieniądze i technologie, a wyłącznie nasza polska siła robocza na różnych szczeblach. Nie żadni tam Chińczycy czy Ukraińcy. Amerykanie w Polsce?Proszę bardzo,ale wyłącznie technologie wojskowe i uzbrojenie obsługiwane przez wojsko polskie,a opłacane przez Amerykanów. Zostajemy w Unii Europejskiej? Oczywiście,proszę bardzo.Lubimy Niemców, Francuzów, ba, nawet City kochamy, ale za poparcie bierzemy profity z góry.Do wojny stajemy jak najpóźniej.Oczywiście wolność religijna, pod warunkiem, że jest to katolicyzm
8 miesięcy temu / lolek
 
Przepraszam, chodziło mi, oczywiscie o 1000-letnią historię nie tradycję.
8 miesięcy temu / Andy
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.