DZIŚ JEST:   10   LIPCA   2020 r.

Św. Kanuta, króla
Św. Antoniego Peczerskiego
 
 
 
 

Amerykańcy komentatorzy o ataku na Syrię. To nowa „zimna wojna”?

Amerykańcy komentatorzy o ataku na Syrię. To nowa „zimna wojna”?
Damaszek, Credit Image: © Ammar Safarjalani/Xinhua via ZUMA Wire

Amerykańsko-francusko-brytyjski atak rakietowy na Syrię sprowokował liczne komentarze i analizy w amerykańskich mediach. Publicyści i eksperci piszą o rozpoczęciu nowej zimnej wojny. Zastanawiają się nad możliwością rozprzestrzenienia konfliktu, a także nad prawnymi aspektami sytuacji. 

 

Peter Bernen na łamach CNN.com pisze, że amerykański atak na Syrię skłania do wielu pytań. Po pierwsze – czy Amerykanie w swojej polityce zagranicznej zmierzają do pokonania Baszara al-Assada, czy też jedynie starają się go powstrzymać od użycia broni chemicznej? Piątkowe wypowiedzi Donalda Trumpa wskazują raczej na drugą opcję. Jednak wcześniejsze wypowiedzi Nikki Haley, amerykańskiej ambasador w ONZ świadczą raczej o chęci pokonania Asada.

 

Po drugie – czy Stany Zjednoczone dysponują planem ochrony ludności cywilnej? Wszak podczas wojny zginęło już około pół miliona Syryjczyków. Czas pokaże czy Donald Trump zrealizuje swoje obietnice z kampanii wyborczej dotyczące utworzenia stref bezpieczeństwa dla nie-wojskowych Syryjczyków. 

 

Po trzecie – czy zatroskanie amerykańskiego prezydenta o ofiary użycia broni chemicznej przez Asada zmieni jego stanowisko w kwestii imigrantów z tego kraju do USA?

 

Pojawiają się także pytania o relacje amerykańsko-rosyjskie. Donald Trump, kiedyś skłonny do łagodzenia stosunków z Rosją, obecnie jest krytyczny wobec putinowskiego poparcia dla Syrii. Ponadto istnieją też wątpliwości czy decyzja prezydenta USA nie stanowi sposobu na odwrócenie uwagi od wewnętrznej krytyki?

 

Po piąte istnieją także wątpliwości odnośnie do zgodności działań prezydenta USA z amerykańską Konstytucją. Wszak na atakowanie celów syryjskich nie uzyskał on autoryzacji Kongresu.

Na problemy prawne zwraca uwagę także redakcja New York Times w swoim piątkowym edytorialu. Wskazuje, że większość specjalistów uważa, że w myśl amerykańskiej Konstytucji Kongres powinien uczestniczyć w podejmowaniu decyzji o wojnie – z wyjątkiem konieczności samoobrony. Jednak w najnowszej historii amerykańscy prezydenci niejednokrotnie podejmowali decyzje samodzielnie. Zresztą część prawników przychyla się do twierdzenia, że jest to niekiedy usprawiedliwione. 

 

New York Times zwraca też uwagę na problemy z usprawiedliwieniem uderzeń na Asada w świetle prawa międzynarodowego. Podkreśla, że zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych atak na inny kraj bez jego zgody może nastąpić wyłącznie w razie samoobrony lub zgody Rady Bezpieczeństwa ONZ. Tymczasem w tym przypadku Stany Zjednoczone nie zostały zaatakowane. Ponadto z powodu rosyjskiego weta nie uzyskano też zgody ONZ.  

 

Z kolei redakcja neokonserwatywnego National Interest w piątkowym tekście podkreśla, że żyjemy w czasie drugiej zimnej wojny. Po jednej stronie znajdują się Stany Zjednoczone z ich wschodnio-azjatyckimi i europejskimi sojusznikami (w tym byłymi członkami Układu Warszawskiego). Po drugiej zaś Rosja, Chiny i ich sojusznicy. 

 

Można zastanawiać się, kiedy rozpoczęła się druga zimna wojna. Czy stało się to podczas wojny w Gruzji w 2008 roku, czy też aneksji Krymu w 2014 roku? Czy też kluczowe okazały się dążenia Chin do zabezpieczenia swej dominacji na Morzu Południowochińskim?   

 

Z kolei Krishadev Calamur na łamach The Atlantic podkreśla, że syryjska wojna domowa to w gruncie rzeczy wiele wojen. Zauważa, że sytuacja w tym kraju stała się niezwykle skomplikowana. Wprawdzie Baszar al-Assad, prezydent Syrii wygrał de facto konflikt wewnętrzny. Jednak w sprawę zaangażowały się liczne inne państwa. To zaś, zdaniem ekspertów może opóźniać trwały pokój.

 

Publicysta wyjaśnia, że głównym powodem zaangażowania Stanów Zjednoczonych w sprawę Syrii jest walka z tak zwanym Państwem Islamskim (pokonanym już w zasadzie w tym kraju). Jednak zarówno Barack Obama, jak i Donald Trump nie zamierzają też tolerować prawdopodobnego użycia zakazanej przez prawo międzynarodowe broni chemicznej. USA utrzymywały w Syrii około 2000 żołnierzy, a na początku kwietnia Donald Trump zapowiedział ich wycofywanie. Z racji nagłego zaostrzenia konfliktu zapowiedź ta może okazać się jednak nieaktualna. 

 

Europejscy sojusznicy, tacy jak Wielka Brytania i Francja również byli zainteresowani Syrią głównie z powodu konieczności walki z samozwańczym Państwem Islamskim. Jednak i oni nie zamierzają też tolerować prawdopodobnego użycia broni chemicznej przez Baszara al-Assada. Świadczy o tym dołączenie Wielkiej Brytanii i Francji do ostatniego ataku rakietowego na syryjskie cele.   

Rosja zaś, również sprzeciwia się islamskim fundamentalistom. W przeciwieństwie do Zachodu popiera jednak Baszara al-Assada. Kraj ten już czasów zimnej wojny jest blisko związana z Syrią. To w Syrii właśnie istnieje jedyna morska baza Federacji Rosyjskiej. Konflikt w Syrii to także próba pokazania światu, że Rosja znowu liczy się w grze międzynarodowej. 

 

Z kolei Iran to sojusznik Syrii od 1979 rok. Ponadto traktuje on Syrię jako potencjalny bufor w razie wojny z Izraelem. Zaangażowanie Arabii Saudyjskiej (ale także Izraela) w sprawy syryjskie wynika zaś z dążenia do powstrzymania Iranu. 

 

Swoją rolę w Syrii odgrywa także Turcja. Początkowo sprzeciwiała się ona Assadowi i wspierała opozycję. Zmieniła jednak swoje stanowisko, gdy w wyniku destabilizacji wzrośli w siłę syryjscy Kurdowie – sprzymierzeni z wrogą wobec Turcji Robotniczą Partią Kurdystanu.

 

Z kolei Alex Ward z Vox.com twierdzi, że ryzyko wojny rosyjsko-amerykańskiej jest realne, choć niewielkie. Rosyjski odwet prawdopodobnie nastąpi, jeśli wskutek amerykańskich ataków straty poniesie sama Federacja Rosyjska. Tego zaś Amerykanie będą unikać. 11 kwietnia Donald Trump na Twitterze podkreślił, że amerykańsko-rosyjskie relacje są gorsze, niż kiedykolwiek. Zapowiedział jednocześnie, że potrzebna jest współpraca.  

 

 

Źródła: edition.cnn.com / nytimes.com / vox.com /  nationalinterest.org / theatlantic.com 

mjend 

 


DATA: 2018-04-18 10:14
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
3
 
 
 
Skomentuj artykuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Pokręć. Amerykanie nie walczą w obronie Ameryki. Przecież nikt na Amerykę nie napada, nikt jej nie atakuje, nikt jej nawet nie zagraża z daleka. Ich wojny, które prowadzą na całym świecie, nie są obronne lecz agresywne. Kościół nazywa takie wojny niesprawiedliwymi i je potępia. Poza tym Amerykanie coraz mniej dbają o pozory. W przypadku Iraku prowadzili długą kampanię wmawiając opinii publicznej, że Irak na pewno "gdzieś" ma broń masowego rażenia, trzeba go więc napaść, broń znaleźć i zlikwidować. Teraz w Syrii wystarczyła jakaś beczka z rozpuszczalnikiem, żeby rozpętać od nowa wojnę, która zaczęła wygasać. A być może nie było nawet żadnej beczki, tylko kłamstwa.
ponad 2 lata temu / TZ.
 
@Rys: Panowie świata się właśnie nauczyli świetnie! Po co się bić u siebie i rozwalać sobie szyby w domach i demolować własne podwórka, jak można zrobić sobie wygodnie ustawkę gdzieś daleko w Bogu ducha winnym kraju?
ponad 2 lata temu / Pokręć
 
@Leaf427: Właśnie o to chodzi - wojna być musi, czy się stoi, czy się leży. Lepiej jest ją więc wyeksportować gdzieś daleko niż zmuszać nowojorczyków czy filadelfijczyków do siedzenia w schronach i modlenia się o życie. To nic osobistego, to po prostu zwyczajny pragmatyzm, nic osobistego. Albo utworzysz front daleko od siebie, albo ten front przyjdzie na Twoje podwórko. Amerykanie już są przyzwyczajeni, że w obronie Ameryki walczą daleko od jej granic. W każdym razie - tych kontynentalnych.
ponad 2 lata temu / Pokręć
 
Tak mi się wydaje, że Amerykanów bardzo łatwo sprowokować, wystarczy zrzucić z helikoptera beczkę z gazem. Nawet z najprostszym chlorem. Nie będą się zastanawiać, kto to zrobił, dlaczego i po co, od razu przywalą. I następna beczka z jakimś świństwem spadnie na jakieś miasto, bo wtedy Amerykanie dowalą Asadowi i jego chłopcom. Fajny sposób. Amerykanie powinni odpuścić kilka takich ataków i zobaczyć, czy się będą powtarzać jednocześnie robiąc co się da, żeby dorwać tych, co za nie odpowiadają. Bo, jak widać, beczka wybielacza z amoniakiem rzucona tak sobie z helikoptera powoduje, że Asad dostaje od Amerykanów...
ponad 2 lata temu / Pokręć
 
@TZ: Nawet Jankesi zmanipulowani przez Izrael nie są chyba tak głupi, by porywać się na Iran. Wtedy III wojna światowa stałaby się faktem. A może ona już trwa?
ponad 2 lata temu / Jan
 
Polityczna poprawność każe tym komentatorom szerokim łukiem omijać prawdziwą przyczynę wojny z Syrią. A tą przyczyną jest interes polityczny Izraela, który bezpiecznie czuje się wśród swoich arabskich sąsiadów słabych i skonfliktowanych. Po Syrii przyjdzie kolej na Iran. Ciekawe jakie kłamstwo zaserwują nam USA, żeby uzasadnić napaść na ten kraj? Albo sprokurują jakieś wydarzenie w rodzaju np. 9/11, albo ogłoszą, że mają misję pokojową zniszczenia irańskich ośrodków atomowych (z bronią chemiczną to już ograny chwyt). Izrael nie potrzebuje żadnego pretekstu, żeby zaatakować, ale on lubi, żeby krwawą robotę wykonali za niego inni. Ameryka jednak jeszcze próbuje się usprawiedliwiać (nic to, że kłamstwem) - tyle tylko pozostało jej z czasów, gdy była sztandarem wolności i demokracji.
ponad 2 lata temu / TZ.
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2020 by
STOWARZYSZENIA KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
M. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.