Przeglądasz wersję mobilną portalu. Chcesz wrócić do desktopowej? Kliknij tutaj
DZISIAJ JEST
CZWARTEK 13 GRUDNIA
Św. Otylia z Hohenburga
Św. Łucji, męczennicy
Św. Otylia z Hohenburga
Św. Łucji, męczennicy
Imieniny obchodzą:
Łucja, Otylia, Lucjan, Roksana
 
Plinio Maria Solimeo

Wzór wojownika i chrześcijanina

Data publikacji: 2012-03-09 09:00
Data aktualizacji: 2012-03-12 13:20:00
OPINIE

Legenda średniowiecza, postać, którą opiewały rycerskie gestae, wpisana w poczet Dziewięciu Dzielnych obok Aleksandra Wielkiego, Juliusza Cezara, Jozuego, Dawida, Judy Machabeusza, Króla Artura i Karola Wielkiego. Bohater epickiego poematu Jerozolima Wyzwolona Torquata Tassa, w wagnerowskiej operze Lohengrin – Rycerz Łabędzia, duch w niebie Marsa ukazany przez Dantego na kartach Boskiej komedii. Jaki naprawdę był Gotfryd de Bouillon?

  

Gotfryd był synem Eustachego, hrabiego Boulogne oraz uważanej we Francji za świętą – Idy d’Ardenne, córki Gotfryda Brodatego, księcia Dolnej Lotaryngii i właściciela dóbr Bouillon. Wywodził się z rodziny o bardzo starych korzeniach, za swego przodka podającej Karola Wielkiego.

 

Według Wilhelma z Tyru, kronikarza opisującego dzieje Królestwa Jerozolimskiego pod koniec XII wieku, Gotfryd był ogólnie poważany, uczciwy, dzielny, łagodny, czysty, religijny, humanitarny, pięknego wyglądu i wysokiej postury, o rudych włosach. Zgadza się z tym inny kronikarz, Robert Mnich stwierdzając, iż Gotfryd był doskonałym wzorem chrześcijańskiego rycerza. Wysokiej postury, o miłym wyglądzie i manierach tak uprzejmych, iż wydawał się on bardziej mnichem niż wojownikiem. Jednakowoż uważano go za równie dobrego wojownika, co gorliwego chrześcijanina, a jego siła fizyczna była wręcz przysłowiowa: kroniki powiadają, że kiedyś jednym cięciem miecza przepołowił wzdłuż arabskiego wojownika.

 

Po wuju, Gotfrydzie III Garbatym (zamordowanym w roku 1076) odziedziczył Gotfryd hrabstwo Verdun, markizat Anvers i księstwo Dolnej Lotaryngii. Ten ostatni tytuł odebrał mu jednak Henryk IV, król niemiecki i jego senior, chcąc go utrzymać wyłącznie dla królewskiego rodu. Kiedy jednak Gotfryd wsparł późniejszego cesarza przeciw Rudolfowi Szwabskiemu w bitwie nad Białą Elsterą w roku 1080, poparł go w sporze z papieżem Grzegorzem VII o inwestyturę i pomógł mu w zdobyciu Rzymu w roku 1084, Henryk IV w roku 1087 przyznał mu w końcu tytuł księcia Dolnej Lotaryngii.


Jak podają niektórzy autorzy, to pragnienie pokuty za grzech wystąpienia przeciw papieżowi sprawiło, iż Gotfryd odpowiedział na apel Urbana II jako jeden z pierwszych, podejmując krzyż w roku 1096 wraz z dwoma braćmi ­Baldwinem i Eustachym. Dla sfinansowania krucjaty sprzedał wiele swych dóbr, co pozwoliło mu zgromadzić armię złożoną głównie z Walonów i Flamandów w liczbie 10 tysięcy jazdy i 30 tysięcy piechoty. 

 

Do Palestyny!

Najstarszym dostojnikiem krucjaty był Rajmund de Saint-Gilles (Rajmund IV, hrabia Tuluzy); uczestniczył w niej również (jako legat papieski) Ademar de Monteil, biskup Le Puy. W wyprawie nie wziął udziału żaden król, jednak nie zabrakło innych ważnych osobistości – w gronie krzyżowców znalazł się na przykład Hugo de Vermandois, syn króla Francji Henryka I, a także hrabia Robert II Flandryjski i Boemund z Tarentu. Oddzielnymi drogami – lądem i morzem – wszyscy zmierzali ku Konstantynopolowi.

 

Podczas przemarszu armii krzyżowców przez Węgry, król Koloman – pragnąc zagwarantować poprawne zachowanie Franków ze względu na grabieże dokonywane przez ich wojska, zażądał zakładnika, wskutek czego młodszy brat Gotfryda, Baldwin, pozostał w rękach Węgrów aż do momentu opuszczenia madziarskich ziem przez jego towarzyszy.


Jednak z cesarzem Bizancjum, Aleksym I Komnenem sprawy bardziej się skomplikowały i nie obyło się bez licznych sporów zanim krzyżowcy uzyskali zgodę na przekroczenie cieśniny Bosfor. Po długich negocjacjach Gotfryd złożył przysięgę wierności Aleksemu (niemniej jednak z pewnymi zastrzeżeniami), zobowiązując się zwrócić basileusowi zagarnięte przez Turków tereny cesarstwa, gdyby krzyżowcom udało się je odbić.

 

Gotfryd skłonił także innych do złożenia przysięgi, aczkolwiek nie wszyscy na to przystali z racji pogardy, jaką Frankowie żywili do ­Greków.

 

W Nicei i Antiochii

Pierwszego lipca 1097 roku przystąpiono do oblężenia Nicei, w którym to przedsięwzięciu, jak twierdzą jedni, Gotfryd niczym specjalnym się nie wyróżnił, podczas gdy wedle innych relacji dopiero, gdy nadszedł oddział dowodzony przez Gotfryda z grzmiącym na ustach okrzykiem „Bóg tego chce!”, zdecydowały się losy bitwy na korzyść chrześcijan.

Krzyżowcy zajęli następnie Edessę, zakładając tam hrabstwo, którego władcą mianowano brata Gotfrydowego, Baldwina.

 

W trakcie oblężenia Antiochii zimowa pora przyniosła deszcze i choroby, które zdziesiątkowały ludzi i zwierzęta, redukując liczebność wojska o połowę. Wraz z wiosną sytuacja uległa poprawie, a ponadto drogą morską nadeszły posiłki, dzięki którym udało się zdobyć miasto. Niestety, trzy dni później zjawiła się pod miastem turecka odsiecz. Tym razem krzyżowcy znaleźli się w oblężeniu. Nieprzygotowanych do takiej sytuacji wkrótce ogarnęły silne nastroje defetystyczne. Wtedy to pewien biedak z Prowansji, znany jako Piotr Bartłomiej, ogłosił, że we śnie ujrzał św. Andrzeja Apostoła, który ujawnił mu, gdzie leży zakopana Święta Włócznia, którą podczas ukrzyżowania przebito bok Jezusa. I rzeczywiście, niedaleko ołtarza w kościele świętego Piotra znaleziono włócznię. Owo nadprzyrodzone zdarzenie do tego stopnia natchnęło chrześcijan nową nadzieją, że przepojeni entuzjazmem ruszyli na muzułmanów, nie bacząc na ich liczebną przewagę. Niektórzy twierdzili potem, iż widzieli, jak sam św. Jerzy dowodził bitwą. Władzę w zdobytej Antiochii objął Boemund z Tarentu.

 

Zdobycie Jeruzalem

Podobny impuls mógł doprowadzić do natychmiastowego zdobycia Świętego Miasta. Jednak zmęczenie, niedostatek koni, a zwłaszcza spory między chrześcijańskimi książętami – nie wspominając o kolejnej zarazie, której ofiarą padły tysiące ludzi – zmusiły dowódców do odłożenia ofensywy na później. Silnie ufortyfikowanej Jerozolimy broniło wszak czterdzieści tysięcy zbrojnych.

 

7 czerwca 1099 roku krzyżowcy otoczyli Święte Miasto. Po raz kolejny rycerze krzyża zaznali wszelkich udręk przeciągającego się pod upalnym słońcem oblężenia, jednak to właśnie tu pamięć o Gotfrydzie z Bouillon miała się zapisać na kartach historii.

 

W końcu 15 lipca Gotfryd ujrzał na Górze Oliwnej mężczyznę z błyszczącą tarczą. – Święty Jerzy przybywa nam na pomoc! – wykrzyknął i pełni entuzjazmu krzyżowcy skierowali swe machiny oblężnicze ku murom. Gotfryd jako jeden z pierwszych przedarł się przez linię obrony, wkrótce zaś po nim, niby rozrywająca tamę wzburzona rzeka, wojska chrześcijańskie wdarły się do miasta, zabijając każdego na swej drodze. Krew spływała po schodach i zalewała końskie kopyta. Wolą Boga było – stwierdza Wilhelm z Tyru – aby ci, którzy zbezcześcili Sanktuarium Pana swymi zabobonnymi rytuałami i odebrali je wiernemu ludowi, odpokutowali swą zbrodnię własną krwią i zagładą.

 

Alberto de Aix, opisując w roku 1100 postawę Gotfryda z Bouillon zaraz po zajęciu Jerozolimy, mówi: Podczas gdy cały chrześcijański lud (…) dokonywał przeraźliwej rzezi na saracenach, książę Gotfryd powstrzymywał się od masakry. (…) Zdjął swój pancerz i odziany w wełnianą tunikę wyszedł boso poza bramy miasta, i podążając wzdłuż murów z całą pokorą wszedł ponownie przez bramę znajdującą się naprzeciw Góry Oliwnej, i stanął przed grobem Pana naszego Jezusa Chrystusa, syna Boga żywego, gdzie przelewał łzy, odmawiał modlitwy, wznosił do Boga hymny pochwalne i składał dziękczynienie za to, iż Bóg uznał go godnym ujrzenia tego, czego tak gorąco pragnął.


Pierwsze dni w zdobytym Jeruzalem upłynęły na oddawaniu czci świętym miejscom (krzyżowcy gremialnie je odwiedzali, aby ucałować z wielką gorliwością, pokorą i skruszonym sercem, pośród łez i łkań kamienie Świętego Miasta) oraz oczyszczaniu miasta z trupów. Później jednak należało pomyśleć o utrwaleniu zwycięstwa i ogłoszeniu Jerozolimy królestwem łacińskim.

 

W celu obrania króla nowo zdobytej ziemi 22 lip­ca zwołane zostało w kościele Grobu Świętego zgromadzenie starszyzny krzyżowej. Obecni tam zamierzali do godności królewskiej wynieść Rajmunda de Saint-Gilles. Ten jednak odmówił, uzasadniając, iż tytuł króla wydaje mu się nie na miejscu w tym mieście. Podobnie i inni odmówili wzięcia na siebie ciężaru, jaki niósł ze sobą ów tytuł. Wtedy – jak podają niektóre źródła – przesłuchano pod przysięgą wasali najlepiej rokujących książąt na temat życia ich seniorów. Niektórzy bojąc się, że będą musieli zostać w Jerozolimie i nigdy już nie powrócą do swych ojczystych ziem, opowiedzieli o rzeczach niestawiających ich panów w dobrym świetle. Kiedy nadeszła kolej Gotfryda z Bouillon, jedyną rzeczą, jaką jego wasale mieli do powiedzenia przeciw niemu było to, że za długo przebywał w kościele, nawet po skończonej Mszy, i wypytywał o każdy obraz i każdą historię, podczas gdy w domu stygło jedzenie, co sprawiło, że wyborcy wskazali go jednogłośnie jako osobę najbardziej godną pełnienia zaszczytnej funkcji.

 

Nie król, lecz obrońca

Wedle ówczesnych kronik, Gotfryd odmówił noszenia korony przez wzgląd na szacunek dla Tego, który w tym miejscu został ukoronowany Koroną Cierniową. Nigdy nie posłużył się tytułem króla (który pojawił się dopiero za panowania jego następcy), zadowalając się tytułem Księcia i Obrońcy Grobu Świętego. Wybór taki miał wielkie znaczenie, albowiem Gotfryd pragnął w ten sposób ukazać, że Ziemia Święta i Jerozolima to przede wszystkim własność ­Chrystusa. 

 

W niedługim czasie Gotfryd umocnił swą pozycję zwycięską bitwą pod Askalonem, w której dysponując zaledwie pięcioma tysiącami jezdnych i piętnastoma tysiącami piechoty pokonał dwustutysięczną armię Al-Afdala, fatymidzkiego wezyra z Egiptu. Pod jego rozważnym dowództwem chrześcijanie z wielkim męstwem rozbili szeregi Maurów już w pierwszym uderzeniu. Tak błyskotliwe zwycięstwo zapewniło Gotfrydowi sławę na całym Wschodzie.

 

Jak podaje legenda, pewien emir poprosił Gotfryda, aby jednym tylko zamachem swego miecza ściął szyję wielkiego wielbłąda, co wywołało uśmiech na twarzy księcia. Następnie zwykłym saraceńskim nożem ściął głowę drugiego wielbłąda, napełniając podziwem Arabów, którzy przekonali się, że pogłoski o jego sławetnej cudownej sile były prawdziwe. Jak podają niektórzy, gdy zapytano Gotfryda o źródło jego siły, miał on odpowiedzieć, iż zawdzięcza ją temu, że nigdy nie użył swych członków do popełnienia grzechu przeciw świętej czystości.

 

Gotfryd odznaczał się taką mądrością i sprawiedliwością, że nawet arabscy wodzowie poddawali pod jego werdykt swe spory. Chronił granice, sprzyjał handlowi i sprawował swą władzę z pełną ducha roztropnością i powagą. 


Z pomocą krzyżowców z Pizy Gotfryd odbudował miasto Jaffa z zamiarem uczynienia go portem, do którego będą przybijać chrześcijańscy rycerze. Planował oblężenie Akki, jednak Boska Opatrzność przewidziała dlań inny los: oto ten, który wyszedł obronną ręką z tylu niebezpieczeństw w czasie walk, miał umrzeć prozaicznie – na szpitalnym łożu, powalony w Cezarei przez zarazę. Powrócił do Jerozolimy, gdzie, po mianowaniu swym następcą własnego brata, Baldwina, odszedł do Pana w dniu 18 lipca 1100 roku w wieku trzydziestu lat. Został pochowany w Bazylice Grobu Świętego.

 

 

Plinio Maria Solimeo

 

Tekst ukazał się w nr. 11 dwumiesięcznika "Polonia Christiana"

 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 
Krzyżowiec 21 wieku
Chwała mu! Chwała!
SzaraEminencja
Bardzo dziękuję za ten artykuł :)