DZIŚ JEST:   18   LISTOPADA   2017 r.

Św. Odona, opata
Bł. Karoliny Kózkówny
 
 
 
 

Żywot, śmierć i pogrzeb rycerza chrześcijańskiego

Żywot, śmierć i pogrzeb rycerza chrześcijańskiego
Portrety trumienne szlachty polskiej w Muzeum Narodowym w Warszawie. By Adrian Grycuk (Own work) [CC BY-SA 3.0 pl (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/pl/deed.en)], via Wikimedia Commons

Żywot godny, czyny chwalebne, zasługi nieprzebrane; wierność Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie niczym niezmącona – takich mężów stanu miała niegdyś Rzeczpospolita.

 

Po sarmackich niebiosach galopuje chrześcijańskie rycerstwo. Liczne. Pośród tego rycerstwa

 

Ociec ojczyzny przed wszystkimi mija,

Krzyż kawalerski z chorągwią rozwija;

Po drugiej stronie orzeł z białym lotem

W czerwonym polu z welum szczyrozłotem

 

jak rymował w roku 1628 pewien polski poeta nawrócony z wolnej miłości na Miłość Bożą. On jeszcze słyszał ten śpiew i rżenie koni!

 

Taki też widok ujrzał pewnego dnia Roku Pańskiego 1841 uczony ksiądz Teodor Dyniewicz, miłośnik narodowych pamiątek, przybywszy do Czarnkowa. Z krypty wydobyto właśnie niezwykłej piękności sarkofag, na którym rycerski zastęp galopuje pod rozwianą chorągwią z krzyżem kawalerskim. Mocniej zabiło serce kapłana, który zaraz począł wodzić okiem i palcami po łacińskich inskrypcjach, aż – obszedłszy naokoło trumnę, stanąłem w jej głowach (…) z niemałem podziwieniem dostrzegłem drzwiczki. Ciekawością zdjęty, coby się pod niemi ukrywało, otworzyłem, a po otwarciu małych podwoi, niespodzianie pokazał się za niemi wizerunek rycerza, malowany na miedzi (…) na którego twarzy marsowej widać obok męztwa wielką powagę, bystrość oka przenikającego myśl człowieka

 

W ten oto sposób odkryty został jeden z najpiękniejszych, a przede wszystkim najstarszy (o ile mi wiadomo) znany dziś staropolski portret trumienny – wyobrażający Adama Sędziwoja Czarnkowskiego (starszy widnieje tylko na sarofagu króla Stefana, ma tam jednak „nieklasyczną” postać miniaturki przytwiedzonej do wieka). Portret Adama Sędziwoja to dzieło nie byle jakiego mistrza, zapewne przybyłego z Gdańska. Nie powstał jednak po śmierci rycerza: podobnie jak w przypadku większości innych portretów trumiennych oblicze namalowano według wcześniejszego wizerunku, na którym Adam Sędziwój objawiał się w sile wieku, arcypolsko, w całej swojej senatorskiej powadze, żupanie, delii, kołpaku i przy szabli. Jedna z replik tego nieznanego dziś oryginału pozostaje w zbiorach florenckich Uffiziów.

 

Spójrzmy w to oblicze. Portrety trumienne kojarzą się nam zwykle – nam, Polakom XXI wieku – ze szlachecką zadzierżystością, barwurą, pychą, przesadą. Ten należy do innej rzeczywistości niż tamte. Jest senatorsko stateczny, spokojny, pełen mocy, acz nie idealizowany (świadkiem brodawka pod okiem z całą skrupulatnością zarejestrowana przez malarza).

 

Spojrzenie w przeszłość

 

Adam Sędziwój Czarnkowski konał w Kaliszu we wrześniu 1627 roku. Miał lat siedemdziesiąt i dwa. Był gorącym katolikiem i kawalerem maltańskim, jednym z najznaczniejszych senatorów Rzeczypospolitej. Umierał spokojnie, pojednany z Bogiem, rozporządziwszy majątkiem i pożegnawszy rodzinę pogrążoną w modlitwie pospołu z zaprzyjaźnionymi kapłanami. Gdy zamknął oczy, obecni powiedzieli – może po łacinie, a może według wydanego podówczas polskiego modlitewnika – Racz mu dać, Panie Jezu Chryste,

wiekuiste odpoczynienie: a światłość wieczna

niech mu zaświeci. Amen.

 

Kantor zaśpiewał De profundis, nastąpiły czuwania, odprawiono oficjum za zmarłych. Doczesny zewłok z szacunkiem przebrano i złożono w prostej – na razie – trumnie. Cała służba otrzymała nowe, czarne odzienie, odpowiadające powadze chwili. Z Kalisza kondukt powędrował do Poznania, do tutejszej kolegiaty Świętej Marii Magdaleny. Rodzina zamówiła u konwisarza Jakuba Kanadeja piękny sarkofag. W dniu wyprowadzenia ciała – 3 kwietnia 1628 roku – stał on zapewne na katafalku pośrodku świątyni, między zapalonymi świecami, lśniąc w ich migotliwym blasku. Tymczasem lud wypełnił zasłonięte kirem nawy, aby pożegnać lubianego i cenionego starostę generalnego Wielkopolski, wojewodę łęczyckiego, starostę pyzdrskiego i międzyrzeckiego.

 

Patriarchowie chrześcijańscy

 

Kaznodzieja, ksiądz dominikanin Jacek Choryński, zaczął:

 

Wielkiego y zacnego senatora, nie tylko wy (…), ale i wszytka Oyczyzna y Korona płacze (…) Żałuie król Jegomość, Pan nasz miłościwy, iako poddanego wiernego, senatora mądrego (…) Wielka Polska miłośnika swego wielkiego (…) Religia Katholicka obrońcę wiary Chrystusowey y promotora gorącego płacze.

 

Skupił się teraz na rodowodzie nieboszczyka i jego rodzinie. Było co roztrząsać. Przecież w owych czasach ledwie przestała zagrażać Polsce protestancka rewolucja, ściągnięta rękami wielkich rodów, między któremi – mówił Choryński – tak wiele heretyków, arianów, kalwinów. Czarnkowscy jednak jako raz na krzcie wiarę świętą, prawdziwą y powszechną katolicką przyięli, nigdy oney nie mienili: y heretyka, ani inny religiey odszczepieńca w domu swym nie mieli.

 

Właśnie. Ale chrzest święty był dla Czarnkowskich ważny także przez wzgląd na tradycję rodzinną. Myślę, że kaznodzieja wybrał się osobiście do Czarnkowa, aby to sprawdzić. Tam bowiem w kolegiacie farnej obejrzeć mógł nagrobną płytę przodków Adama Sędziwoja; nie omieszkał też pewno zerknąć do herbarza pióra Bartosza Paprockiego. I wiedział, że przodek panów na Czarnkowie, Dzierżykraj (lub, jak kto woli, Gniewomir), książę na Człopie (jakby kto nie wiedział, na zachód od Piły), został przywiedziony do wiary chrześcijańskiej osobiście przez króla Bolesława Chrobrego, który praszczurom Czarnkowskich sam krzcząc swemi rękami głowy zawięzował.

Dziś wiemy, że to tylko piękna legenda, ale wielce sensowna. W średniowieczu chrzest (a potem bardzo długo chrzest dorosłych) łączono z bierzmowaniem. Po namaszczeniu czoła olejem świętym przez biskupa osoba towarzysząca ceremonii przewiązywała bierzmowanemu głowę chustą – „nałęczką”, osłaniając namaszczone miejsce. Herb Nałęcz wyobraża taką właśnie chustę. Było się więc czym chlubić.

 

Pochwaliwszy przodków, kaznodzieja dodał przecież, i słusznie, że honory twoje światowe, wszystko to wiatr śmiertelny prędziuchno powarzy. Szczęściem nieboszczyk dbał o życie wieczne i dobrodziejem zakonów był nie tylko na pokaz, a że sprawował się nabożnie, świadczyła codziennie odmawiana cząstka różańca, o czym wiedzą pokoiowi y służba; mówiły o tym spowiedzi częste i dociekliwe badanie własnych uchybień, wreszcie przystępowanie do Naświętszego Sakramentu z ućciwością y z płaczem serdecznym.

 

Sarkofag

 

W tej chwili kaznodzieja wskazał – jak myślę – stojący pośrodku świątyni sarkofag lśniący srebrem, złotem, błękitem i czerwienią wypukłych medalionów w liczbie siedmiu.

 

…w iakim grobie tego wielkiego senatora ciało chcecie wżdy pochować? (…) połóżcie po iedny stronie dzigi treckie, strzały y łuki tatarskie, szpady y działa niemieckie (…) Tatarzyna związanego, Moskwicina zwyciężonego, Turka upokorzonego, Szweda uciekającego

 

Wszystko to tam było misternie wyrzeźbione – począwszy od pierwszego do ostatniego medalionu kaznodzieja mógł wyciągniętą dłonią wskazywać koleje rycerskiego losu:

 

Z małych lat swoich młodym panięciem będąc, za króla sławney pamięci Stephana, w Moskwie (…) pierwiastki animuszu y serca swoiego oświadczył (…) podczas onej strasznej woyny Tureckiey (…) na pomoc y obronę Oyczyzny swey stanął [w Kamieńcu] (…) potym przeciwko Tatarom wyprawieł kosztem swoim 200 koni

 

I tak dalej. Acz wszystko to były czyny zadzierżystej młodości. Kres tejże położył rokosz Zebrzydowskiego. Zebrzydowski – choć katolik – spiknął się przeciw królowi z kalwińskim Radziwiłłem i rzeszami malkontentów (czy słusznie niezadowolonych, o tym kiedy indziej). Adam Sędziwój wpierw powstrzymał wielkopolską szlachtę przed buntem, potem zaś skutecznie mediował między resztą zbuntowanych a monarchą. Okazał polityczną dojrzałość i za to wnet został starostą generalnym Wielkopolski. Pierwszym w swoim rodzie. Otrzymał zaś ten urząd za realne zasługi, nie z automatu.

 

Począwszy od tej sceny, każdy następny medalion ujęty został w obramienie liści palmowych – oznaczających szczyt kariery Adama Sędziwoja.

 

Nie ostatnie to przecież zasługi i wyczyny. Jego żołnierze byli pod Chocimiem, a kiedy w roku 1626 Szwedzi najechali Prusy Królewskie, iako Senator życzliwy, życzący sam zdrowie swoie łożyć na placu dla obrony Oyczyzny swey miłey przybył osobiście do obozu. Na tę wieść sam król szwedzki Gustaw Adolf wnet tyły podawszy, wstydliwie z pola zjeżdżał. Na odpowiednim medalionie widać pozostawiony przez uciekającego monarchę nieporządek: wywrócony tron, porzuconą koronę, popękane bębny, rozerwane namioty.

 

Epilog

 

Ksiądz opuścił ambonę, a sarkofag chrześcijańskiego rycerza poznańską farę, by w uroczystym kondukcie podążyć do fary czarnkowskiej. Po dwu dniach stanąl u jej wrót. Znów zabrzmiało: Exultabunt…, Subvenite…, Dies irae… Otwarła się krypta, posypały łzy, bryły ziemi, aż blask zgasł w ciemności podziemia. Salve Regina.

Mrok rozświetlił dopiero ksiądz Teodor Dyniewicz, ujrzawszy sarkofag w dziennym świetle, opisawszy go, wreszcie kończąc tak:

 

Nie mogłem się dość napatrzeć poważnej twarzy Czarnkowskiego: zdawał się ów rycerz po dwuwiekowym śnie nagle przebudzony (…) chcieć chciwie zapytać: Jak się ma ojczyzna? Co robią Tatarzy, Turcy, Szwedzi, Moskale? Co robią jezuici? Lecz same drzwiczki, jakoby ze wstrętu przed odpowiedzią, ukryły Czarnkowskiego przed memi oczyma, który do swego wrócił zacisza.

 

Tym morałem i ja zakończę, bo jest aż banalnie aktulany. Cóż poradzić?

 


Jacek Kowalski – historyk sztuki, poeta i pieśniarz, profesor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, miłośnik kultury staropolskiej.



Tekst pochodzi z 56. numeru magazynu „Polonia Christiana”

 


 

 


DATA: 2017-07-04 14:39
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

W umysłach i sercach chrześcijan nie ma już cnót i zasad tworzących chrześcijański charakter osobowy i jego etos. Dzisiaj mamy "prawa" czy to obywatela czy to człowieka usprawiedliwiające wady i zboczenia ludzkie. Człowiek szlachetny i zasadniczy jest dzisiaj oskarżany i wyśmiewany o bycie autorytatywnym i "niesprawiedliwym". Do tego doprowadziło społeczeństwo i państwo "prawa", a gdzie moralność i etyka? Ah oczywiście to są takie zacofane poglądy chrześcijańskie, dla nich niema miejsca w "państwie prawa".
4 miesiące temu / Krzysiek
 
A dziś ? Gdzie jest rycerstwo katolickie ? Gdzie są szkoły rycerskie ? Gdzie jest etos rycerski ? Gdzie jest ecclesia militans ? - Wszędzie kościół spacyfikowany, prawie wszędzie kościół zjudaizowany !
4 miesiące temu / z nostalgią
 
A miała, miała, póki nie zaczęli się szwendać po zachodnich "lupanarach wiedzy i postępu". Z wojaży po Oświeconych Dworach wracali nie tylko z "francą" ale i bez mózgu.
4 miesiące temu / agricola
 
Pan Jacek jak zwykle pięknie prawi.
4 miesiące temu / MiraS
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
REKLAMA
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres kontakt@pch24.pl. Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.

 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI