DZIŚ JEST:   15   GRUDNIA   2017 r.

Św. Maryna
Św. Marii od Krzyża di Rosa
 
 
 
 


Polonia Christiana nr 58  >   CYWILIZACJA

Zwodniczy urok antywychowania

Zwodniczy urok antywychowania
Źródło: pixabay.com

Chcemy wychować dzieci jak najlepiej, dlatego sięgamy po porady autorytetów. Wiarygodnych wskazówek szukają nie tylko rodzice, lecz i wychowawcy. Niestety, od dłuższego czasu rynek wydawniczy zalewany jest propozycjami które na pierwszy rzut oka wyglądają na wartościowe, pełne są jednak szkodliwych pułapek. Dlatego warto, na podstawie studium przypadku, przyjrzeć się konkretnym manipulacjom modnych autorów.

 

Dzieciom mniej więcej do czternastego roku życia nie nakładajcie żadnych stałych obowiązków. W ciągu kolejnych kilku lat zostaniecie za to nagrodzeni z ich strony uczynnością, która jest dużo bardziej konstruktywna dla obu stron niż regularne wykonywanie wyznaczonych obowiązków – radzi Jesper Juul w książce zatytułowanej Twoja kompetentna rodzina.

 

Czy odzywa się u kogoś ostrzegawczy brzęczyk, czy wypowiedź ta wydaje się dziwna? Jesper Juul i jego liczni promotorzy uspokajają – to nie to, co myślisz. Oczywiście, że dzieci powinny wykonywać pewne zadania, jednak dlatego, że czują się za nie odpowiedzialne, z potrzeby serca, dlatego, że postrzegają rodzinę jako wspólnotę, a rodzice dają im przykład, wykonując własne obowiązki.

 

Jesper Juul to ciekawa postać. Duńczyk, absolwent progresywnego Marselisborg Seminarium kształcącego nauczycieli, które ukończył w specjalnościach: historia i religia. Następnie podjął studia magisterskie na uniwersytecie w Århus na kierunku historia, tych jednak nie ukończył.

 

Wraz z psychoterapeutą specjalizującym się w terapii Gestalt, Walterem Kemplerem, założył w roku 1979 Kempler Institute of Scandinavia. Jest też założycielem międzynarodowej organizacji Familylab International z siedzibą w Szwajcarii, mającą swoje filie w trzynastu krajach świata. Prywatne doświadczenie wychowawczo‑rodzinne Juula zamyka się w dwukrotnym rozwodzie i posiadaniu dorosłego jedynaka z pierwszego małżeństwa.

 

Jesper Juul jest autorem szeregu książek dotyczących wychowania, z których aż dziesięć przetłumaczono na polski. Choć sam nie stworzył ani jednej publikacji naukowej, wielokrotnie bywa cytowany w cudzych publikacjach. Najbardziej intrygujące w tej biografii jest pytanie, jak człowiek z takim wykształceniem i osobistym doświadczeniem mógł się stać autorytetem w dziedzinie wychowania? A jednak. Polski internet, szczególnie blogi parentingowe są pełne cytatów z Juula i zachwytów nad jego poradami.

 

Warto więc przyjrzeć się proponowanym przez autora treściom. Być może nie należy się przejmować jego biografią, gdyż treści przezeń przekazywane są tak wartościowe, że bronią się same?

Zajrzyjmy zatem do bestselleru Twoje kompetentne dziecko. W rozdziale zatytułowanym Ustalanie granic Juul przedstawia błędne w jego ocenie zasady wychowania i oferuje alternatywę. Jakie to zasady? Jaka alternatywa?

 

Masz prawo podważać każdą decyzję współmałżonka

Pierwsza idzie pod nóż zasada spójności podejścia wychowawczego rodziców. Obserwacje życia codziennego wykazują, jak ważny jest wspólny front rodzicielski. Jeżeli ojciec czegoś zakazuje, a mama pozwala (rzadziej na odwrót), dziecko szybko się uczy wykorzystywać tę różnicę i zwraca się do rodzica permisywnego. Jeśli jedno z rodziców w obecności dziecka podważa decyzję drugiego, kończy się to podobnie – dziecko szybko się uczy, jakimi słowami przedstawić swą sprawę tak, by jedno z rodziców zaraz wystąpiło przeciw drugiemu. Dzieci są inteligentne, czego często nie doceniamy, i błyskawicznie uczą się manipulacji. W praktyce oznacza to, że małżonkowie, aby dobrze wychować dzieci, muszą mieć ustalone zasady – na co dziecku pozwalać i w jakim zakresie oraz czego od niego wymagać, a jeśli zdarzy się różnica zdań – nigdy nie podważać decyzji współmałżonka w obecności dziecka, lecz różnicę tę przedyskutować na osobności. Jest to istotne, ponieważ różnice zdań między rodzicami powodujące napięcia dotyczą spraw ważnych, związanych z zasadami, moralnością, wyborami zdrowotnymi. Nie ma sporów między rodzicami dotyczących tego, czy dziecko ma kupić sobie zeszyt w kotki czy w kwiatki. Różnice podejścia w sprawach zasadniczych kończą się tragicznie dla dziecka.

 

Spójność zaś daje dziecku jasny komunikat, że nie da rady manipulować rodzicami i różnicą zdań dla zaspokojenia swych zachcianek. Wydawałoby się to oczywiste, jednak Juul zasadę spójności podejścia wychowawczego przedstawia w sposób karykaturalny, jako zasadę jednomyślności, utrzymując, że wymaga ona od rodziców absolutnej zgodności w każdym szczególe. Z tak postawionym chochołem walczy dzielnie, wykazując, że postulat ów jest niemożliwy do zrealizowania. Następnie wysnuwa daleko idące uogólnienie: Nie ma znaczenia, czy rodzice zgadzają się w kwestiach wychowawczych, czy nie. W zasadzie zgadzać się muszą tylko co do jednego: że różnica zdań jest dopuszczalna.

 

Do chochoła jednomyślności zostaje doczepiony komunikat, że błędem wychowawczym jest stanowczość, definiowana przez Juula jako mówienie przez rodziców: „nie”, gdy dziecko jest nieposłuszne. Zamiast tego poleca on osobisty dialog, uwzględniający pragnienia, marzenia i potrzeby zarówno dzieci, jak i dorosłych. Brzmi ładnie, jednak co ten frazes oznacza?

 

Przełóżmy to na konkret. Nastolatek informuje rodziców, że idzie spać do swojej dziewczyny. Rodzice nie mają prawa powiedzieć: „nie”, lecz podjąć dialog, ograniczony do przedstawienia swoich pragnień, marzeń i potrzeb w zakresie zachowań seksualnych.

 

Dzieci mogą wszystko, ty możesz najwyżej wyrazić opinię

Kolejną zasadą podważaną przez Juula jest zasada odpowiedzialności i władzy rodzicielskiej. Wydawałoby się, że skoro rodzic jest prawnie odpowiedzialny za wykroczenia i przestępstwa popełniane przez jego nieletnie dzieci, daje mu to prawo do wprowadzania zakazów i nakazów oraz wyciągania konsekwencji, gdy dziecko je przekroczy.

Wydawałoby się, że rodzic jako osoba dorosła, dojrzała, mająca doświadczenie życiowe, a co najważniejsze, odpowiedzialna za swoje dziecko, potrafi przewidzieć konsekwencje pewnych wyborów i ma prawo ich zakazać. Wydawałoby się, że gdy dziecko widzi sprawiedliwość w praktyce – że dobro jest nagradzane, a zło karane – uczy się rozróżnienia między dobrem a złem.

 

Nie dla Juula jednak. Posługując się pojęciem sprawiedliwości znów dokonuje on sztuczki erystycznej, utożsamiając sprawiedliwość z manipulowaniem poczuciem winy i zawstydzaniem dziecka. Utrzymuje, że karze zawsze towarzyszy generowanie w dziecku fałszywego poczucia winy i braku wartości przez tłoczenie mu do głowy komunikatu: Powinieneś się wstydzić, a następnie szantażowanie dziecka słowami: Powinieneś mi być za to wdzięczny. Dla Juula kara i zakaz są tożsame z przemocą. Co więcej, niejako mimochodem posuwa się do niczym niepodpartego twierdzenia, że dzieci protestują tylko w sytuacjach, kiedy zostają ukarane za coś, czego w rzeczywistości nie zrobiły.

 

Dalej posługuje się kolejnym chwytem, utrzymując, że słowo „sprawiedliwość” oznacza: „każdemu po równo”. Oczywiście dzielnie walczy i z tym chochołem.

 

Taki oto luźny ciąg sofizmatów Jasper Juul wykorzystuje do konkluzji, że jedynie podejście demokratyczne, w którym dzieci mają takie samo prawo decydowania jak rodzice (pozbawieni władzy rodzicielskiej, mogący co najwyżej wyrazić swe osobiste uczucia, pragnienia i marzenia) stanowi właściwe środowisko wychowawcze.

Czy jednak rodzic w ogóle powinien mieć jakieś narzędzia wychowawcze? Owszem, według Juula jest nim stawianie granic. Uwaga – nie dziecku. Sobie. To dorosły ma sobie postawić granice i ich pilnować, a jeśli dziecko je przekroczy, ma o tym poinformować komunikatem, na przykład: Wolałbym poczytać ci później, teraz chcę porozmawiać z mamą. Stawianie sobie granic i bezwzględna, nieoceniająca akceptacja dziecka oraz otwartość na dialog prowadzi zdaniem autora do sukcesu wychowawczego w postaci budowania poczucia własnej wartości i odpowiedzialności dziecka.

 

 

Konsekwencje podejścia Juula

W książce Nastolatki – kiedy kończy się wychowanie? Jasper Juul opisuje następującą sytuację: czternastoletnia córka wraca pijana do domu i następnego dnia ma potężnego kaca. Co powinien zrobić rodzic?

 

Następnego dnia przy śniadaniu ojciec spogląda na nią z troską i pyta: „Bardzo źle się czujesz?” Koniec. To wszystko. Według Juula, dzięki temu córka rozumie, że przekroczyła pewną ważną granicę i będzie chciała porozmawiać z rodzicami na ten temat. Nie muszą pouczać córki ani karać, ale przede wszystkim uważnie przysłuchiwać się temu, co mówi. Dzięki temu powinni nabrać więcej wiary w jej odpowiedzialność i przestać martwić się na zapas.

 

Przyjrzyjmy się temu przykładowi, bo jest symptomatyczny. Jak w ogóle doszło do sytuacji, że czternastolatka się upiła? Badania przedstawione w książce Nasze dzieci w dżungli życia Krzysztofa Wojcieszka – autora programów profilaktycznych zapobiegających alkoholizmowi u młodzieży – pokazują, że problem alkoholowy pojawia się z reguły u dzieci, którym brakuje prawdziwej więzi i dobrej komunikacji z rodzicami, za to mającymi tak zwane towarzystwo alkoholowe, czyli grono znajomych regularnie pijących alkohol. Jak w ogóle doszło do sytuacji, że córka ma przyjaciół podających w niekontrolowany sposób alkohol nieletniej? Jak doszło do tego, że rodzice nie mają żadnej kontroli nad tym gdzie i kiedy czternastoletnia córka chadza po nocy? Co konkretnie ma na myśli autor, polecając nie martwić się na zapas rodzicom dziewczynki, która zatruła się alkoholem? Jak konkretnie fakt upicia się przez nieletnią ma pogłębić wiarę rodziców w jej odpowiedzialność?

 

Nawiasem mówiąc, nie trzeba badań naukowych, aby zdać sobie sprawę, że gdyby kac był wystarczająco dobrą nauką, wystarczyłoby raz go doświadczyć, by już nie tknąć alkoholu. Ponieważ tak się nie dzieje, trudno uznać przekonywanie Juula, że rodzice nie muszą już tematu poruszać (chyba, że dziecko samo zechce, a na pewno zechce, skoro rodzice nie poruszają tematu, bo samo będzie czuło taką potrzebę, dzięki temu, że rodzice milczą).

Juul utrzymuje: Młodość składa się z tysięcy eksperymentów i człowiek ma szansę zdobyć dojrzałość tylko wtedy, gdy w wieku nastoletnim może się dzielić z rodziną także swoimi porażkami i błędami.

 

Przełóżmy i ten pięknie brzmiący slogan na konkret. Lekarz Leonard Sax na łamach pisma „First Things” w artykule Don’t Ask the Kids opisuje następującą sytuację: Przez trzy dziesiątki lat mojej pracy jako lekarz, kilkakrotnie byłem profesjonalnie zaangażowany w sprawy gwałtów, których ofiarami były dziewczynki lub młode kobiety. W pewnym przypadku, gdy rozmawiałem z matką ofiary, ta powiedziała: „Wiedziałam, że nie powinnam była jej pozwolić tam iść. Ma tylko piętnaście lat. To była impreza studencka. Wiem, że nie powinnam była jej pozwolić.” Część mnie chciała potrząsnąć nią i krzyknąć: „Więc dlaczego jej pozwoliłaś?” Oczywiście nie zrobiłem tego. Znałem odpowiedź. Ta mama chciała, żeby córka ją lubiła. Nie chciała jej zmartwić. Nie czuła się dobrze z wizją skorzystania z władzy rodzicielskiej.

 

I tak w konkrecie wygląda piękny slogan o wolności eksperymentowania i dzielenia się swymi doświadczeniami. To zrzucenie na barki dziecka odpowiedzialności za podejmowanie decyzji, do których nie jest przygotowane.

 

Dlaczego antypedagogika tak uwodzi?

Po części możemy mówić o doskonałym marketingu, w którym opisuje się Juula jako światowej sławy specjalistę i autora bestsellerów, pomijając jego rzeczywiste przygotowanie zawodowe. Po części o sposobie prowadzenia narracji dotyczącej wychowania, w której Juul okazuje się mistrzem sofizmatu rozszerzenia, czyli przedstawiania wykoślawionej wersji zasad wychowawczych (tworzeniu chochoła) i dzielnej walce z tak wykoślawionymi twierdzeniami. Chochoły te mogą odpowiadać doświadczeniom własnym młodych rodziców. Jeśli bowiem ktoś pochodzi z rozbitego czy pełnego toksycznych relacji domu, karykaturalne przedstawianie przez Juula normalnych koncepcji wychowawczych (których skuteczność potwierdzają badania naukowe), koresponduje ze skrzywioną wizją wychowania, której sam doświadczył. W tym momencie złote slogany i obietnice brzmią jak miód na serce młodego rodzica: Będę inny niż moi rodzice!

 

Z pewnością jedną z przyczyn popularności Juula jest wspomniane przez Leonarda Saxa pragnienie, by nasze dzieci nas lubiły. Wiele osób, które same są poranione lub przeżywają problemy w małżeństwie, własną potrzebę akceptacji zaspokaja za pomocą dzieci. Jednak za kluczowy problem uznaję brak rzetelnej wiedzy o rozwoju człowieka i o jego wychowaniu. Młodzi rodzice nie mają z czym porównać bestsellerów parentingowych (skoncentrowałam się tu akurat na Juulu, by pokazać konkretne przykłady, jest tego jednak więcej). Klasyczne, poprawne od strony antropologicznej i naukowej pozycje są często pisane stylem nazbyt ogólnym lub nazbyt naukowym. Jesper Juul i inni popularni autorzy przebijają klasykę lekkim piórem, porywającymi serce metaforami i prostą odpowiedzią na niewypowiedziane potrzeby rodziców bycia lubianymi przez dzieci. Nakłada się na to powszechna nieznajomość logiki i nieumiejętność rozpoznawania manipulacji językowych i sofizmatów.

 

Myślę, że istnieje potrzeba tworzenia i wspierania inicjatyw pokazujących porady wychowawcze, oparte na poprawnej antropologii i badaniach naukowych w czytelny oraz łatwy w odbiorze sposób. Dla przykładu – przydałby się ktoś, kto przełoży idee zawarte w Katolickiej etyce wychowawczej ojca Jacka Woronieckiego OP na konkretne porady, pomagające rodzicom w zmierzeniu się ze współczesnymi wyzwaniami.

 

Chciałabym w tym wszystkim oddać sprawiedliwość Juulowi. Jego książki dobrze się czyta. Odpowiada w nich perfekcyjnie na potrzeby zagubionego, pozbawionego oparcia współczesnego rodzica. W jego książkach można znaleźć też porady całkiem sensowne, lecz niepotrzebnie przedstawione jako przeciwstawne do klasycznych zasad wychowawczych.

 

Zakończę konkluzją kolegi – ojca czwórki dzieci:

 

– Narzekasz, że ludzie czytają bestsellery parentingowe. Dobrze, że w ogóle czytają, że starają się wychowywać dzieci według jakichś zasad. Spaczonych, ale zasad. Większość rodziców, jakich znam, w ogóle nie wychowuje. Dzieci sobie są, egzystują równolegle do rodziców. Lepsze jakiekolwiek wychowanie niż jego całkowity brak.

 

Wszystkie cytaty Jespera Juula pochodzą z książek Twoje kompetentne dziecko i Nastolatki – kiedy kończy się wychowanie?

 

Bogna Białecka – psycholog, stały współpracownik „Polonia Christiana”, redaktor portalu pytam.edu.pl.

 

Artykuł pochodzi z 58. wydania magazynu "Polonia Christiana".

 

Polonia Christiana nr 58

 

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 

Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
5
 
 
 

Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Tajemnica sukcesu p. Juula jest dokladnie taka sama jak tajemnica sukcesu Freuda I Darwina. Pewni ludzie uznali, ze jego "tworczosc" mozna wykorzystac do swoich celow I zrobiono z niego gwiazde
9 dni temu / pejot
 
Najlepsze jest zakończenie artykułu, że cenni są ci rodzice, którzy w ogóle zastanawiają się nad wychowaniem własnych dzieci. Myślę, że koncepcje p. Juula wyrastają z dziedzictwa protestanckiego, gdzie dominował "zimny" wychów dzieci (vide filmy Bergmana)i jeśli nie do końca zgodzimy się z jego koncepcjami, to dąży on do przekonania rodziców, aby utrzymywali kontakt emocjonalny z dziećmi, a reszta... No cóż, od czego jest zdrowy rozsądek? Nigdy nie da się porad wychowawczych zaaplikować na zasadzie "kopiuj-wklej". Najlepiej widać to w wielodzietnych rodzinach: te same metody skutkują tylko wobec części dzieci.
11 dni temu / Monika
 
Przeczytałam dwie książki tego autora, bo wszyscy chwalili, ze taki rewelacyjny i w ogóle autorytet. Po lekturze uznałam, że jest mi z nim nie po drodze i dałam sobie z nim spokój. Oczywiście zdarza mu się mieć rację, np. gdy mówi, że rodzice mają spełniać prawdziwe potrzeby dzieci a nie ich zachcianki, ale spokojnie można się obyć bez jego pseudoporadników, zwłaszcza mając do dyspozycji autorów katolickich!
11 dni temu / Reselka
 
Wydaje mi się (mimo wielkiej słuszności całego artykułu), że momentami autor żyje w jakimś równoległym świecie. Czternastoletnia córka może się nagle upić na zwykłych imieninach u koleżanki, a cała jej klasa gimnazjalna lub podstawówkowa może się okazać w dużej mierze "towarzystwem alkoholowym". W takiej sytuacji należałoby córkę ze szkoły wypisać i zapewnić jej edukację domową, odcinając ją od jakiegokolwiek realnego świata i umieszczając ją w takim równoległym wszechświecie, w jakim przebywa autor. Czy to by jej pomogło? 14-letnia skacowana córka powinna dowiedzieć się od rodzica, że źle postąpiła. Ale przede wszystkim powinna zrozumieć, że takich a nie innych zasad powinna przestrzegać dla siebie samej, dla swojej godności, dla własnego szacunku, i oczywiście dla Boga. A dla rodziców "między innymi", a nie "przede wszystkim". Inaczej taka córka wyjedzie potem na studia, a tam rodziców nie będzie. Więc nie będzie musiała nikogo zadowalać. I będzie pić.
11 dni temu / Czytelnik
 
To jest tak jak podczas jazdy autem!Masz prawo jazdy,siedzisz za kółkiem,jedziesz po ulicy pełnej znaków drogowych i sygnalizacji świetlnych,a obok siedzi pasażer,który ma tylko kartę rowerową,ale myśli,że już wszystko wie i gromkim głosem podpowiada jak masz prowadzić to auto i jak uważać na oznakowanie.Wkurzające,prawda!Każdy kiedyś doświadczył takiego pasażera w swoim aucie.Tu jest podobna sytuacja,ktoś kto ma niewielkie doświadczenie w wychowaniu dzieci(sądzę,że jego jedynaka wychowywała jednak matka)i kłopoty w stworzeniu więzi międzyludzkich,poucza resztę społeczeństwa.Biorąc pod uwagę wielkość sprzedaży jego "dzieł",chodzi tu o kasę i o nic innego.Pisze przystępnie,nie odwołuje się do trudnych zagadnień wychowawczych,psychologicznych,socjologicznych,pedagogicznych i dlatego jest zrozumiały dla wielu młodych,nowoczesnych rodziców.Należało by sprawdzić jak wychowano młode pokolenia duńskie i jakie są tego efekty i dopiero zasilić budżet pana Jula.
11 dni temu / berx
 
 

Znaczna ilość broni dostarczanej przez państwa zachodnie i kraje Zatoki Perskiej dla opozycji walczącej z siłami prezydenta Baszara al-Assada w Syrii została przekazana Państwu Islamskiemu - wynika z badań finansowanych przez Unię Europejską i niemieckie ministerstwo spraw zagranicznych.

 
 

Kilka dni temu niemieckie służby wraz z szefami landowych resortów spraw wewnętrznych podjęli decyzję o ścisłym nadzorowaniu środowiska preppersów, czyli ludzi przygotowujących się na czas kataklizmów, przewrotów społecznych itp. Funkcjonariusze policji i agenci służb specjalnych mają sprawdzić ich sympatie polityczne, zapasy broni oraz ewentualne powiązania z ruchami radykalnymi.

 

Po prawie siedmiu latach wojny w Syrii waży się przyszłość tego kraju. Początkowe cele, jakie wyznaczyły sobie mocarstwa Bliskiego Wschodu wspierające rebeliantów, nie zostały osiągnięte m.in. wskutek wkroczenia do wojny Rosji i jej sojuszników, w tym Iranu.

 

Ziarnko złożone do ziemi zostałoby w wiecznym spoczynku, gdyby nie było działania na nie z zewnątrz: słońca, wody, powietrza, wilgoci, wreszcie deszczów i burz. Są to jakoby pierwiastki rozkładające, a tymczasem rozwijają życie w ziarnku, do którego by ono nigdy nie było przyszło. To samo, co się dzieje w przyrodzie, dzieje się i w duszy naszej. Wiara, nadzieja, miłość, czystość, cierpliwość i wszystkie inne cnoty muszą przejść przez pokusy.

 

1948 – z połączenia Polskiej Partii Robotniczej (PPR) oraz Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS) powstała Polska Zjednoczona Partia Robotnicza (PZPR). Kongres zjednoczeniowy przygotowano starannie, wykluczając wcześniej z szeregów PPS członków niechętnych połączeniu. Utworzenie PZPR było zwieńczeniem procesu zyskiwania przez polskich komunistów pełnej kontroli w życiu politycznym.


Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.