DZISIAJ JEST
ŚRODA 20 WRZEŚNIA
Św. Andrzeja Kim Taegon
Św. Pawła Chong Hasang
Św. Andrzeja Kim Taegon
Św. Pawła Chong Hasang
Imieniny obchodzą:
Eustachy, Faustyna, Filipina
 
 
PRAWA STRONA INTERNETU
wyszukiwarka
 
 
 
 
 

Grzegorz Kucharczyk

Znak czasów: niemiecka teolog bała się przyznać do zachwytu nad... tradycyjną liturgią katolicką

Data publikacji: 2017-08-01 07:00
Data aktualizacji: 2017-08-17 11:54:00
Znak czasów: niemiecka teolog bała się przyznać do zachwytu nad... tradycyjną liturgią katolicką
Zdjęcie ilustracyjne (Msza Święta w nadzwyczajnej formie Rytu Rzymskiego, 20 sierpnia 2015 r., Licheń, warsztaty Ars Celebrandi). FOT.HENRYK PRZONDZIONO/Foto Gosc/FORUM

Na początku lipca w liberalnej niemieckiej gazecie „Die Zeit” ukazał się tekst stałej publicystyki, katolickiej teolog Aliny Oehler. Autorka zaskoczyła swoim artykułem wszystkich, gdy przyznała się, do zafascynowania tradycyjną katolicką liturgią!

 

Z czym obecnie kojarzy się określenie „niemiecki teolog katolicki”? Mniej więcej z tym samym, co „niemiecki kardynał”, czyli z próbą destrukcji tradycyjnego nauczania Kościoła, ba, nauczania samego Chrystusa w imię „nowej, duszpasterskiej troski” oraz „nowego paradygmatu Kościoła” (vide: dywersja kardynałów Kaspera i Marxa oraz wspierającej ich rzeszy teologów z niemieckich fakultetów teologicznych w sprawie utrzymania nauczania Kościoła o nierozerwalności sakramentu małżeństwa i godnego przyjmowania Komunii Świętej).

 

Czegóż więc można spodziewać się, gdy na łamach liberalnego, mainstreamowego tygodnika ukazującego się w Niemczech „panią od spraw Kościoła” jest niespełna trzydziestoletnia teolog? Kierując się racjonalnymi przesłankami płynącymi z ogólnego obrazu współczesnej, akademickiej teologii niemieckiej w szybkim tempie rozkładającej się na naszych oczach, można by oczekiwać tylko najgorszego. A tymczasem…

 

Na początku lipca na łamach liberalnego „Die Zeit” ukazał się artykuł stałej publicystki tego czasopisma, dyplomowanej pani teolog Aliny Oehler (26 lat) pod tytułem „W zanurzeniu”. Autorka zaraz na wstępie przyznaje, że temat „palił ją pod paznokciami od tygodni”, a wszystko przez to, co zobaczyła w jednym z angielskich, katolickich kościołów.

 

Scenę opisuje następująco: „Duchowni klęczą w gotyckiej świątyni. Widzę ich od tyłu na zdjęciach, które przywiozłam z Warrington. Wszyscy spoglądają na główny ołtarz, na którym wystawiona jest Hostia, wpasowana w to architektoniczne arcydzieło. Promienie słoneczne załamują się w szybach tak, że ich blask w niesamowity sposób wpada do prezbiterium. Dwóch mężczyzn z przodu ma na sobie krótsze ornaty. Kapłańska szata jest od pasa w górę przewiązana nicią. Ci dwaj zostaną tego dnia wyświęceni na kapłanów. Na końcu liturgii szaty kapłańskie są rozwinięte. Jednego z kandydatów do kapłaństwa poznałam w Niemczech. Przed swoim powołaniem był surferem w Irlandii. Na jednym ze zdjęć widzę jego namaszczone ręce związane lnianą chustą. Chustę zdejmuje jego matka. Kiedyś chusta ta spocznie w jej trumnie. Poruszyło mnie to. Jednak znaki te stały się dzisiaj obce. To nie było żadne zwyczajne wyświęcenie kapłanów, ale uroczystość przeprowadzona w tradycyjnym rycie. Takim, jaki był odprawiany przed Drugim Soborem Watykańskim”.

 

Żadnych wydziwiań i inkryminacji pod adresem „nostalgicznych rygorystów”, żadnego utyskiwania z powodu „archaicznych obrzędów dalekich od potrzeb współczesnego człowieka”. Tekst napisany w zupełnie innym stylu niż oczekiwalibyśmy od dyplomowanego teologa niemieckiego piszącego regularnie w liberalnym czasopiśmie. Co ciekawe autorka zdaje się mieć świadomość, że coś z nią jest „nie tak”. Pisze przecież: „Dlaczego bałam się o tym napisać? Dlatego, że już słyszę zarzuty: Nie powinnam uważać takiej formy liturgii za piękną, ponieważ w ten sposób zdradzam wszystko to, co osiągnął drugi sobór watykański. Ponieważ w ten sposób wspieram klerykalizm. Ponieważ jestem tradycjonalistką. Dlaczego jednak tak wielu nie chce słyszeć o tym, że właśnie uczestnicząc w takiej liturgii czuję się bliżej Boga?” – pyta.

 

Gdzież ta dziewczyna się wychowała? Jak uzyskała dyplom z teologii katolickiej we współczesnych Niemczech? I pisze takie rzeczy na łamach liberalnego tygodnika! I jej to drukują!

 

A pisze przecież rzeczy, które w żadnym z oficjalnych (urzędowych) katolickich czasopism nie miałyby żadnych szans się ukazać. Jak choćby i takie słowa o swoim uczestnictwie w tradycyjnej liturgii: „Dla mnie właśnie tam odczuwalny był inspirowany platonicznie obraz niebiańskiej liturgii. Ciągle chciałabym zanurzać się w jej głębię i spotykać Chrystusa. To daje mi siłę. I nie chodzi tylko o mnie. Wystarczy spojrzeć na ławki kościelne: piękno, cisza i powaga starej Mszy przyciąga wielu młodych ludzi, ponieważ tam – oddzieleni od czasu i codzienności – mogą spotkać Boga i modlić się do Niego. Bez względu na to, który ksiądz akurat odprawia Mszę, ponieważ niemal znika on za formą”.

 

I dalej jeszcze bardziej wymowne słowa brzmiące jak swego rodzaju „porażające wyznanie” wobec ducha tego świata: „Wielu – podobnie jak ja – chodzi do takich miejsc potajemnie. Postanowiłam nie robić tego więcej w ukryciu. Nie twierdzę przez to, że stary ryt jest jedyną, doskonałą formą liturgii (w nowym zawarłam małżeństwo), ale on daje mi to, czego często na próżno szukałam: ramy, w których mogę się modlić bez nastawiania się na jakieś niespodzianki, które by mnie rozpraszały. Jestem wdzięczna, że mamy wybór”.

 

Oczywiście można domniemywać, że redakcja „Die Zeit” potraktowała wyznania młodej pani teolog jako wakacyjne curiosum, które całkiem spokojnie można zamieścić w sezonie ogórkowym. Jak by nie było, jest jednak dziwnym, gdy u naszych zachodnich sąsiadów liberalna prasa krytykuje niemieckiego kardynała za wypieranie się krzyża (zeszłoroczna wizyta kardynała Marxa w Jerozolimie i reakcje „Spiegla” czy „Bilda” na tchórzliwe zdjęcie krzyża napierśnego przez niemieckiego hierarchę na Wzgórzu Świątynnym) oraz publikuje apologię starej Mszy – a więc porusza tematy o których konsekwentnie i skutecznie milczy urzędowa katolicka prasa w Niemczech.



 

Grzegorz Kucharczyk




 

 
baner
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 
POLECANE FILMY

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

..
wk
Zachowanie dzieci i pozwalających im NA WSZYSTKO rodziców może przeszkadzac innym w godnym uczestnictwie we Mszy św, ale prosiłbym o więcej wyrozumiałości zwolenników, tego, żeby zawsze dzieci zastawiać w domach, bo nie mają jeszcze obowiązku uczestnictwa we Mszy. Myślę, że uczestnictwo wspólne rodziców i dzieci od małego ma wiele zalet w wychowywaniu. Oczywiście dziecko, ktore sie nie uspokaja i nadal przeszkadza innym, należy wyprowadzić z kościoła, ale utrzymanie dziecka w totalnej ciszy jest czesto niemożliwe, więc nie potępiajmy tych rodziców, którzy podejmują próby zabierania dzieci na Mszę, jeśli uspokajają je i szybko wychodzą ...Nie jest też rozwiązaniem msza tylko dla dzieci! - vide filmik ks.Kneblewskiego. Sam jestem mlodym ojcem i uczęszczając na mszę tryd. czasem idziemy razem z dzieckiem - ma 8 miesięcy , czasem sami, oddzielnie bez dziecka. Nam samym też jest trudniej o skupienie przy dziecku, nawet jesli jest cicho, ale to też trud wychowania...
Anglia
@Incuss Jestem swiadom wielosci nickow, wyjasnialem tylko ze moje komentarze dotycza malych dzieci, poniewaz zaczales pisac i znow piszesz o starszych. Nie wiem o jakiej branzy piszesz ale mam malo miejsca wiec musisz brac te dyskusje nieco szerzej a z grubsza wszyscy powtarzacie te same zarzuty. Co do wielu mszy - juz napisalem, teoria konczy sie kiedy pojawia sie dzieci (wazne: dzieci, nie dziecko). W Pismie Sw. stoi czarno na bialym jak Jezus traktowal dzieci, bez zadnych warunkow o samochodzikach i czesto stawial je za wzor doroslym, wiec jesli juz ktos traktuje Pismo wybiorczo to raczej Ty (choc naprawde rozumiem Twoje dobre checi i szczery zapal). Wracajac do istoty, nie widze nic zlego w pozwoleniu maluchowi wziecia autka do kosciola jesli alternatywa jest opuszczenie Mszy Sw. Jesli bedziesz stosowac ostracyzm wobec rodzin to one odejda, a "Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych..." Widzialem juz takie podejscie i owoce nie sa budujace...
incuss
@Anglia piszesz tak, jakby była tylko jedna msza danego dnia. Kiedyś zresztą tak to i bywało, że jeden rodzic chodził na mszę rano, aby potem jak już cała rodzina pójdzie na sumę, czekał na nich obiad. Traktujesz Pismo w sposób absolutnie instrumentalny albo nie czytasz moich komentarzy (wolałbym już to drugie), bo nie odmawiam żadnemu dziecku uczestnictwa w mszy, nie wiem skąd Ty to wymyśliłeś. Jeszcze mnie nazwij faryzeuszem, dalej. No serio, kończą Ci się argumenty, bo jakoś są rodziny, w których się to jednak udaje. Albo wierzysz w realną obecność eucharystyczną, wieczna lampka coś dla Ciebie znaczy i starasz się przekazywać ten szacunek, albo będziesz usprawiedliwiał samochodziki lalki i inne takie w kościele i potem się dziwić, że jak dziecko podrośnie, to ma za przeproszeniem w D cały ten cyrk, bo to im się nie składa, gdzie tu powaga, gdzie tu Chrystus w Najświętszym Sakramencie, skoro Komunia na wyciągniętą łapę i kompletna obojętność.
incuss
Dzieci naprawdę potrafią się zachować jeśli się tego od nich wymaga i jest się konsekwentnym, daje się sobą dobry przykład. Dzieci bardzo lubią aspirować do świata dorosłych, dla nich to jest COŚ. No wiem co mówię, bo często "wujkuję" dzieciom w różnym wieku, niektórzy znajomi aż myślą żeby mnie wynajmować i mieć chwilowy spokój z dziećmi ;) Nawet sobie nie wyobrażamy jak mądre potrafią być dzieciaki kiedy się ich nie traktuje jak małych gnojków, mógłbym mnożyć przykłady. No ale jak to ma wyglądać, skoro widzi olewkę wśród dorosłych? I znowu pytanie do innego kolegi, co proponować? Ano nic nie zastąpi poczucia przyzwoitości. No i jeszcze uwaga na koniec, polecam prześledzić może jeszcze raz uważniej komentarze i zwracać uwagę na nicki, bo jak przywołujesz przykłady "diabłów" (ja bym tak nigdy żadnego człowieka nie nazwał, bo siedzę nieco w pewnej że tak powiem branży i wiem, że to groźne) w odpowiedzi do mnie, to zastanawiam się, czy w ogóle Ci odpowiadać.
Anglia
@Emil M Co zatem proponujesz? Zakaz wprowadzania dzieci do kosciolow pod rygorem wykluczenia calej rodziny? A moze jakies podreczne czytniki decybeli przy kazdym dziecku i zolte kartki dla rodzicow za pierwsze przekroczenie halasu? Jak napisalem nizej (a tzw. "tradycjonalisci" powinni sami wiedziec o tym najlepiej): 1. Wspolnota Kosciola przyjela te dzieci do siebie i zobowiazala sie pomoc rodzicom w wychowaniu ich w wierze katolickiej (a nie krytykowac) 2. Kazdy moze zaofiarowac pomoc i zaopiekowac sie maly dzieckiem aby rodzice mogli w tym czasie SAMI pojsc do kosciola (a takze na nabozenstwo rozancowe, rekolekcje, romantyczna kolacje - niepotrzebne skreslic). 3. Jezus osobiscie zaprosil do siebie male dzieci i to takie, ktorych zachowanie w opinii doroslych nie licowalo z powaga jego misji. Jesli wychowales dzieci na wierzacych ludzi i masz doswiadczenia z linii frontu walki z pajdokracja ktorymi chcialbys sie podzielic to chetnie poslucham.
Anglia
@Incuss Niemowlaki nie maja obowiazku, maja go rodzice - czyz nie? Czy zamierzasz w przyszlosci opuszczac co druga Msze Sw. niedzielna (i to trydencka!) aby Twoje dziecko nie przeszkadzalo innym? Ewangelia ktora przytoczylem jest jak najbardziej na temat - "pozwolcie dzieciom przychodzic do mnie" vs. postawa apostolow ktora reprezentujesz. Jak widac problem byl dobrze znany juz 2 tys lat temu :) wiec argument chybiony. Podziwiam przygotowanie teoretyczne nt. zachowan dzieci, niestety teoria konczy sie przy pierwszej krytyce jakiegos zeloty ktoremu przeszkadzalo ze Twoje dziecko glosnej pisknelo. Takie postawy czynia wiecej szkody niz pozytku. Mysle ze sie nie zrozumiemy poniewaz kazdy musi sam to przejsc. Kilkuletnie dzieci to inny temat, dyskusja wywiazala sie na temat maluchow bawiacych sie autkami i krzyczacych jak "diably" (dyscyplina jest potrzebna, ale pozwalanie dziecku na bawienie sie samochodzikiem nie jest dla mnie przeslanka do pozniejszych apostaz)
Emil M.
Panie Anglia, czy gdyby tłumy nad jeziorem i na ulicach Jeruzalem miały smartfony, to robiłyby sobie selfie z Jezusem? Pewnie tak. A czy apostołowie klęczeli w obecności Pana? A czy my mamy naśladować tych, do których dopiero z czasem dotarło, z kim obcują? Bóg w centrum liturgii, czy pajdokracja?
incuss
1/2 A jakoś przez prawie 2 tysiące lat się dało, nieprawdaż? Mogę sobie dywagować, ale nawet jeśli nie ma w pobliżu bliskich, to można iść że tak powiem "na raty"- raz jeden, raz drugi rodzic. Nie ma obowiązku zabierania niemowlaków do kościoła, tak więc proszę tutaj nie przekonywać o jakimkolwiek związku z opisaną Ewangelią, proszę nie traktować instrumentalnie Pisma. Niemowlak nie kształtuje w ten sposób w żadnej mierze swojej pobożności. Co innego kilkulatek, tutaj zgadzam się całkowicie, tylko że dziecko w tym wieku już się da wychować pod tym względem i wpoić szacunek do miejsca świętego. To może i dobra rzecz, stworzyć (słusznie zresztą) taką aurę wchodzenia w "dorosłość", po raz pierwszy dziecko wie, że nie zostaje już w domu, lecz pójdzie z dorosłymi na mszę świętą. Widok pobożnego rodzica jest tu najlepszą katechezą. Często faktycznie, jak w opisie uzdrowienia młodzieńca, trzeba zając od rodzica, bo to tam tkwi istota problemu.
incuss
2/2 Dzieci są doskonałymi obserwatorami, same z siebie nie są wcale z góry zaprogramowane na to, by zachowywać się nieodpowiednio, są dużo mądrzejsze niż może się to nam wydawać. One po prostu odkrywają świat poprzez obserwację. Takie wybryki są często (choć nie chcę być tu krzywdzący) wiarą rodziców. Można by wręcz parafrazując rzecz "jak wierzysz, tak wychowasz". Rodzice posiadają niezmierzony autorytet u dziecka, mogą go co najwyżej stracić przez niekonsekwencję. I tutaj wracam do tej wizji pustych kościołów za 20 lat. Jak wspomniałem, jakoś kiedyś się dało, tak więc problem bardziej sobie stwarzamy. A jaki jest największy problem? Taki, że te same dzieci w wieku lat kilkunastu i tak wyjdą z Kościoła, również dlatego, że nie zostali nauczeni prawd wiary ani szacunku. Tym się zająć. Widziałem to w swojej parafii. Dzieci na Białym Tygodniu zachowywały się nierzadko skandalicznie, rozmowy, ostentacyjne gesty kpiące z wiary, a zaraz potem gitarka i "kochamy Jezusa".
Anglia
@Incuss, @tradycja - takie poglady weryfikuje zycie, szczegolnie gdy dzieci sie pojawia a nie ma nikogo bliskiego z kim mozna zostawic niemowle na czas Mszy Sw. Bo co byscie poradzili rodzicom dziecka nad ktorym "nie da sie zapanowac" - wypisanie sie z kosciola albo ogladanie mszy przez internet co by "poboznym" nie sprawiac dyskomfortu? Nie mowie ze kosciol to musi byc plac zabaw ale tez nie zgodze sie z porownaniem do opery - dzieci do opery sie nie zabiera a do kosciola... nalezy. Bo i czymze bylby kosciol (oraz Kosciol) bez dzieci? Niech naszym mottem bedzie zawsze ewangeliczne "pozwolcie dzieciom przychodzic do mnie" i nie badzmy jak owi apostolowie ktorzy rowniez byli zszokowani ze dzieciaki halasliwie bawily sie w konfesjonale, tzn. przepraszam, u stop Jezusa (a kto wie moze i - o zgrozo! - zrobily sobie przy nim tor przeszkod?). Przyznaje ze jestem nieco przekorny ale chce dac do myslenia bo kosciol bez dzieci dzis to pusty kosciol za 20 lat...
incuss
Nie wiem, może sam jestem jakiś mało empatyczny przez to, że jako dziecko nie miałem problemu z tym, by siedzieć cicho oraz to, że sam się na chwilę obecną przynajmniej nie doczekałem potomka, ale analogia z teatrem czy operą jak najbardziej trafna. Rozumiem jeszcze, że dziecko bywa kapryśne, że czasem pierwszego płaczu nie da się wyeliminować. Wielu wychodzi wtedy z dzieckiem z kościoła aby nie przeszkadzać innym, to się bardzo ceni. Zdarzają się też wręcz aniołki, które są grzeczne całą mszę, aż miło popatrzeć. Na samej mszy trydenckiej raz pamiętam sytuację, gdzie rodzice pozwalali dziecku wchodzić do konfesjonału i ogólnie buszować po całej świątyni, też byłem zdziwiony. Z jednej strony cieszy mnie to, że wynika te ze wzrostu popularności tej mszy, z drugiej strony- to z pewnością przeszkadza. I tak rekord świata padł na jednym NOM, gdy przyuważyłem pokaźny zestaw zabawek dla dzieci- samochodziki, którym ławka posłużyła za tor, lalki i inne tego typu rzeczy.
tradycja
@Anglia - myślę że nikt tu nie tyle gani zachowanie dzieci, co rodziców, którzy na takie zachowanie pozwalają i jednocześnie uniemożliwiają innym udział w Mszy świętej. Nie wyobrażam sobie, by na to samo odważyli się rodzice np. na koncercie, w teatrze, czy w operze. Zostaliby słusznie wyproszeni. Do kościoła nie zabiera się dzieci, nad którymi nie można zapanować, kościół to nie plac zabaw - o czym niektórzy rodzice zapominają.
Anglia
@mf, @Mix - rozumiem ze wychowaliscie gromadke dzieci i one nigdy Wam w kosciele nie zakrzyczaly lub co gorsza nie zastukotaly diabelskimi kopytami? Mysle ze wyrazem milosci chrzescijanskiej byloby pewne opanowanie w slowach... porownywanie malego niewinnego dziecka (rozumiem ze jednoczesnie jestescie przeciwko zabijaniu nieco tylko mlodszych niewiniatek?) do diabla jest nie na miejscu. Moze zamiast krytykowac podeszlibyscie do owych rodzicow i zaproponowali ze zajmiecie sie ich dziecmi w niedziele aby oni mogli wziac udzial we Mszy Sw.? Byc moze nie maja z kim zostawic dzieci? Na chrzcie swietym WSPOLNOTA wiernych przyjmuje i obiecuje pomoc rodzicom w wychowaniu dzieci, mysle ze taka pomoc to bylby dobry poczatek.
incuss
Czyżby państwo teologowie nie znali postanowień soborowych? Jak ta pani może w ogóle pomyśleć o tym, że msza trydencka sprzeciwia się postanowieniom soboru? Rozumiem, SVII otworzył kilka furtek, które skrzętnie wykorzystali moderniści, ale większość ojców soboru nawet nie podejrzewała, że powstanie NOM, po obradach odprawiali mszę zwaną teraz trydencką (oni sami nawet tak jej nie nazywali, bo nie było żadnej innej). To się również tyczy tych, dla których SVII to szataństwo źródło całego zła- konstruktywna krytyka jest tu bardzo wskazana, ale obie strony, dostosowując "wersję" pod tezy własne wypaczają prawdę na temat soboru.
Filip S
Ot, zwykły ludzki sentymentalizm który jeszcze o niczym nie świadczy. U nas w Polsce Tadeusz Pieronek był biskupem najbardziej przychylnym tradycyjnej liturgii mszy św.
vlad
A u nas w "katolickich" mediach mainstreamowych o Mszy Trydenckiej i o Tradycji cisza i zmowa milczenia. Za to pełno różnorakiego "nawiedzonego" badziewia...
mf
@tarnoviensis.O 14 msza trydencka jest w niedzielę w kosciele św.Antoniego w Bronowicach.
tarnoviensis
msza trydencka w Krakowie odbywa się w kościele Św Krzyża o 10:30 i 19:15 więc jak mogłeś być na takiej o 14:00? chyba że mowa o innym kościele? tak czy inaczej, błogo jest zaśpiewać CREDO, Salve Regina,czy też GLORIA , czego niestety na mszy Nowej nie da się uświadczyć. (chyba że na pogrzebie i to po polsku).
Kazio
Trydent przetrwa. Po prostu. I jest coś niesamowitego w byciu na Mszy za granicą kiedy słychać CREDO IN UNUM DEUM...
Tomcio
Ale przecież podobnie jest i u nas... Gdy niedawno wspomniałem znajomej siostrze (zakonnej), że interesuję się Tradycją, to spojrzała na mnie z przerażeniem... Dobrze, że się bidulka nie przewróciła :)
Mix
do @mf. Niestety dotarło to i do Naszego miasta. Ze zdziwieniem zaobserwowałem ostatnio rozwydrzone dziecko na Mszy trydenckiej oraz bierną postawę rodziców. O ile na NOM jest to sytuacja powszechna to nie spodziewałem się tego tutaj. Do tego czasu miałem pewność, że nigdy takiej sytuacji na Mszy trydenckiej nie zobaczę. Ponieważ miałem okazję uczęszczać na Mszę w innych miastach wiem, że nie musi to tak wyglądać i wiem jaki wpływ mają rodzice. Od razu widać kiedy dzieci traktują rodziców jak autorytet i okazują bezwzględne posłuszeństwo, a kiedy traktują ich jak opiekunów przeszkadzających w bezstresowej zabawie. Wszystko zaczyna się w domu.
Mix
Kto zacznie uczęszczać na Mszę Świętą Kościoła Katolickiego ten raczej odczuwa gigantyczny ból serca po powrocie na Mszę Soborowej Komisji Liturgicznej. Serca ani rozumu nie da się oszukać. Kiedy człowiek zaczyna uczęszczać na Mszę Świętą Kościoła Katolickiego wychodzi się z Matrixa, Ci którzy chodzą wiedzą o co chodzi. To droga bez powrotu do dawnego życie.
mf
Tradycyjna msza trydencka jest już dostępna w Krakowie od wielu lat.Niestety, wielu wiernym już spowszedniała. O ciszy i skupieniu na Bogu w czasie niedzielnej liturgii o którym mowa w artykule nie może być mowy, przynajmniej podczas mszy świętej o godzinie 14, w której uczestniczy relatywnie niewiele osób. Małe dzieci w wieku może 18-24 miesięcy całą mszę biegają po świątyni, hałasują, a dumni rodzice drepczą za swoim maluchem przez całe 45 minut.Kapłan głosząc kazanie musi przekrzykiwać się z dwulatkiem.Szczególnie bulwersuje fakt takiej bieganiny i wycia w czasie podniesienia.Czasem zastanawiam się czy to nie ryki diabła i stukot kopyt. Jeśli ci rodzice nie są egoistami powinni pójść ze swoją pociechą raczej na plac zabaw zamiast urządzać harce w kościele.Zaprawdę, będzie z tego większy pożytek, wyraz miłości Boga i bliźniego. Trudno nazwać zachowanie takich rodziców inaczej niż pospolitym chamstwem.
Wasyl-Krk
Przypomina mi to sytuację u nas. Jedynie gazeta WPROST byla w stanie na 4 stronicowym artykule wyłożyć kawę na ławę o co chodzi z bł. Rozalią Celak, intronizacją, uroczystościami w Łagiewnikach oraz o co chodzi ks. Natankowi w tej kwestii (w sensie ze ma zastrzeżenia).
Filip
Stary Ryt Mszy Św. Stary Ryt święceń Kapłańskich. Stary Ryt Chrztu Św. Stary, ale przepiękny, nadzwyczajny. Chrzcijcie swoje dzieci w rycie Trydenckim. Różnica jest ogromna. Boże proszę Cię, niech wszędzie powróci stary Ryt Sakramentów. To jest niepodważalne bogactwo Kościoła.
..
 
..
..
INFORMUJ
Wiesz o ważnym wydarzeniu?
Nie ma go na naszym portalu? Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
..
 
...

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.