DZISIAJ JEST
PIĄTEK 21 LIPCA
Św. Wawrzyńca z Brindisi
Św. Apolinarego
Św. Wawrzyńca z Brindisi
Św. Apolinarego
Imieniny obchodzą:
Wawrzyniec, Daniel
 
 
PRAWA STRONA INTERNETU
wyszukiwarka
 
 
 
 
 

Wiatrak - Pierwsza pocztówka z Fatimy

Data publikacji: 2017-05-15 05:01
Data aktualizacji: 2017-05-15 20:15:00
Wiatrak - Pierwsza pocztówka z Fatimy
Jaskinia dzieci z Fatimy

Jest w nas taka pokusa, aby powiedzieć, że 100 lat temu wszystko wyglądało inaczej, wszystko było inne. Jeżeli takie założenie uznamy za słuszne, to wówczas łatwo się zdystansować do ludzi sprzed wieku. Od tego na przykład, co jedli, jak się ubierali, ale również od tego, jak się modlili. Ale to nieprawda, że kiedyś świat był inny – to my tylko zmieniamy dekoracje, aby przypadkiem nie musieć pamiętać, gdzie nasze miejsce w kosmosie, w Bożym planie. Mawia się: „Człowiek się mija, góry zostają”. Teraz, kiedy myślę o Fatimie, to zaczynam od gór.

 

Nazywać górami tę wyżynną krainę, to może za wiele, ale przecież portugalska ziemia jednak „faluje”, a wierzchołki tych fal przyozdabiają charakterystyczne tutaj budowle - wiatraki. I nie chodzi o te współczesne stalowe potwory raniące krajobraz i bezlitośnie kujące niebo. Fakt – jest ich tam dzisiaj bardzo dużo. Wydaje mi się nawet, że może najwięcej w Europie. Mnie chodzi jednak o te stare kamienne i ustawiane na wzgórzach wieże wiatraczne, które przez całe pokolenia obsługiwały okoliczne wsie i przysiółki. Dzisiaj są albo zrujnowanymi zwaliskami kamieni, albo – w najlepszym wypadku – skansenowo zrekonstruowanym (z reguły tylko zewnętrznie) obiektem turystycznym.

 

Wzgórze Cabeço, a w zasadzie góra, bo idąc śladem wspomnień Łucji dos Santos, powinniśmy tak nazywać to kluczowe dla objawień fatimskich miejsce, w którym kształtowały się charaktery trójki małych fatimskich pastuszków (co podkreślam poniżej). Miejsce opisane po latach przez Łucję, jako „świat wesołych czasów górskich” i „świergotania ptasząt”. Kiedy Łucja przejęła opiekę nad rodzinną trzodą, to wszyscy chcieli jej towarzyszyć w pierwszym wyjściu ze stadem i – jak wspomina – z wszystkimi umówiłam się, by iść w góry. Następnego dnia góry były pełne pastuchów i trzody. A zaraz pojawia się w tym kontekście ta „nasza” góra: Nazajutrz szliśmy na górę zwaną Cabeço. W innym miejscu: Weszliśmy z naszą trzodą prawie na sam szczyt góry. Bardzo szybko w tym pasaniu owiec pojawiają się przy boku Łucji jej odtąd nieodłączni towarzysze, kuzyni – Franciszek i Hiacynta Marto. A po pierwszym objawieniu Matki Bożej, tym z 13 maja, dzieci są wciąż i wciąż o to nagabywane. Hiacynta, zmęczona ciągłym wypytywaniem o „Dobrą Panią”, aby ukryć się przed ludźmi, którzy jej szukali, chowała się z braciszkiem w skalnej jaskini na zboczu góry, która leży naprzeciw naszej wioski.

 

No właśnie: jaskinia – Loca do Cabeço. W zasadzie taka skalna nyża, kiszkowata ślepa jama w białych skałach wykształcona i swym otworem skierowana ku wschodowi. Tych porozrzucanych przez naturę skał, kamieni porośniętych mchem jest tutaj wokoło pełno. Trochę tak jak na przykład gdzieś pod naszym beskidzkim Wierchem Kamieniem, ale tam mamy piaskowiec, a tutaj raczej granit i kwarc. W sumie nie dziwi, że dzieci ciągnęło do takiego miejsca – trochę dzikiego, trochę tajemniczego. Tajemniczo jest tam i dzisiaj, bo wybrukowane ścieżki-chodniczki, którymi opleciono Cabeço, kończą się od tej strony jakieś 100 metrów wcześniej, na miejscu objawień Anioła - Loca do Anjo. Dalej trzeba zejść z chodnika, a wtedy poprowadzi nas wydeptana ścieżka.

 

Główny chodnik zaczyna się Fatimie koło miejsca zwanego Rondem Pastuszków i wijąc się przekracza grzbiet tej naszej góry-niegóry, by zejść łagodnie w stronę Ajustrel, rodzinnej wioski trójki dzieci. Wygodną gładkość tego deptaka i jego niedopasowanie do prostoty świata objawień sprzed 100 lat łagodzą układane z polnych kamieni murki, no i okoliczna oliwkowa zieleń. Idąc tamtędy mijamy po drodze kilka pierwszych kapliczek Drogi Krzyżowej, która później odchodzi w bok grzbietem Cabeço. Fatimską Via Crucis zwie się Drogą Węgierską, gdyż ufundowali ją po 1956 r. polityczni uchodźcy z Węgier. W latach 90-tych niestety zmodernizowano również tutaj tradycję nabożeństwa adoracyjnego odtwarzającego drogę Jezusa na śmierć i dorobiono stację XV…  

           

Wróćmy do jaskini, do kamieni, do lasu. Tutaj można się schować. Dzieci lubiły bywać w tym miejscu, z którego widać było ich wioskę i dom rodzinny Łucji, a dalej miejscowości Casa Velha i Eira da Pedra. Często tutaj jadły zabrany z domu posiłek, potem się modliły, choć nieco sobie to modlenie „ułatwiały”, a to dlatego, by szybciej zacząć swoje ulubione zabawy. Łucja zanotowała: Mianowicie: przesuwaliśmy paciorki mówiąc jedynie „Zdrowaś Maryjo, Zdrowaś Maryjo, Zdrowaś Maryjo…”. Gdy doszliśmy do końca tajemnicy, robiliśmy dużą przerwę, wymawialiśmy jedynie słowa „Ojcze nasz”. W ten sposób w mgnieniu oka mieliśmy odmówiony różaniec. Dzieci bawiły się w kamienie lub w guziki. Polegało to na podrzucaniu jednego kamienia (guzika) w górę i jednoczesnym zgarnianiu reszty z ziemi i łapaniu wszystkich w dłoń. Mając już dwa w ręku, podrzuca się jeden z nich i łapie kolejne itd. Franciszek lubił ponadto grać na fujarce, a Hiacynta zbierała kwiatki, np. lilie, piwonie.

 

Między innymi to zbieranie prowadziło dzieci na sam szczyt góry, gdzie kwiatków było mnóstwo. Szczególnie koło wielkiej dziury w ziemi – tektonicznego, prawie okrągłego zapadliska o dobrych 6 metrach głębokości. Można było zajrzeć tę w straszną dziurę. I dzisiaj ona trochę straszy, choć musimy pamiętać, że w ową „czeluść” zaglądały po prostu dzieci - Łucja miała 9 lat, Franciszek 8, a Hiacynta 7. Maluchy kłady się na brzegu skalnej zapadliny i wychylając głowy patrzyły w dół. Może też rzucali do środka kamykami i słuchali jak uderzają o dno.

 

No, a na już nieodległym gołym szczycie stał kamienny wiatrak. To dopiero była atrakcja, szczególnie, gdy wiatr obracał jego skrzydłami. Dziś pozostały po nim ruiny, choć wciąż roztacza się z nich piękny widok, szczególnie w stronę kościoła parafialnego w Fatimie (tej właściwej, bo sanktuarium powstało przecież na miejscu dawnych pól i lasów). Ten wiatrak, który tutaj pracował to był klasyczny wiatrak wieżyczkowy, tzw. holenderski, znany od XIV wieku i służący oczywiście do mielenia zboża. Gdy pracował zgrzytało coś w nim, szumiało rytmicznie. Z oddali zdawało się, że ktoś gada, a może nawet słychać było głosy wielu ludzi, którzy wciąż jakby powtarzali te same słowa, te same zdania. Tak, w pracy wiatraka jest coś z modlitwy.

    

W sposobie odmawiania modlitw przez trójkę dziecięcych pastuszków wszystko się zmieniło mniej więcej na rok przed pierwszym objawieniem Matki Bożej. Dotąd dzieci, choć przychodziły na skały w gaju oliwnym, który należał do pana Anastazego, ojca chrzestnego Łucji, to jednak trochę bały się tam położonej jaskini. Pewnego dnia, wiosną 1916 roku, zdecydowały się wejść do środka po raz pierwszy. Przed południem zaczął padać deszcz, trochę większy od rosy – wspomina Łucja. – Weszliśmy po stoku góry, a nasze owieczki w ślad za nami, aby znaleźć schronienie w skalnej grocie.

 

Kiedy przestało padać i dzieci wyszły na słońce, zerwał się silny wiatr i potrząsał drzewami. To wtedy przyszedł do nich Anioł Pokoju, jak sam się przedstawił. To właśnie tego dnia przyszła do nich Tajemnica, zaczęło się przygotowanie do spotkania z Maryją. I Anioł uklęknąwszy i pochyliwszy głowę aż do ziemi modlił się tymi słowami:


O mój Boże, wierzę w Ciebie, uwielbiam Ciebie, ufam Tobie i kocham Cię. Proszę, byś przebaczył tym, którzy nie wierzą, Ciebie nie uwielbiają, nie ufają Tobie i nie kochają Ciebie.

 

Podczas tego pierwszego objawienia nie ucząc się nauczyły się dzieci tej modlitwy, która weszła im głęboko w serca. Tak to opisała Łucja: Te słowa wyryły się w naszej pamięci tak, że nigdy ich nie zapomnieliśmy. Odtąd padaliśmy często na ziemię i modliliśmy się słowami Anioła aż do znużenia. Aż do znużenia, aż modlitwa da mąkę, jak wiatrak, który miele zboże; da mąkę, z której może powstać chleb odkupienia.

 

Tomasz A. Żak

(13 maja 2017)





 
baner
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 
POLECANE FILMY

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

..
..
 
..
..
INFORMUJ
Wiesz o ważnym wydarzeniu?
Nie ma go na naszym portalu? Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
..
 
...

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.