DZIŚ JEST:   21   LISTOPADA   2017 r.

Ofiarowanie NMP
Św. Gelazego I, papieża
Św. Alberta, biskupa
 
 
 
 

Tusk jak Schettino – wielka ucieczka z tonącego okrętu

Tusk jak Schettino – wielka ucieczka z tonącego okrętu
Fot. MIROSLAW PIESLAK/FORUM
#RZĄD    #TUSK    #POLITYKA    #UNIA EUROPEJSKA    #UNIA    #KOPACZ    #RADA EUROPEJSKA    #SIEMONIAK

Towarzyszący nam od kilku dni medialny jazgot nie ustaje w karkołomnej argumentacji, że stołek szefa Rady Europejskiej dla Donalda Tuska to nobilitacja, jakiej nie widział świat. Bzdura. To nic więcej, jak ucieczka kapitana z tonącego okrętu.


W tym sensie Tuskowi blisko jest do słynnego włoskiego antybohatera ostatnich lat, kapitana Francesco Schettino, oskarżonego o spowodowanie katastrofy statku Costa Concordia. Przypomnijmy, że Włoch spotkał się ze społecznym ostracyzmem głównie dlatego, że jako jeden z pierwszych dał nogę z pokładu. A jak wiadomo, kapitan zawsze schodzi ostatni. Tusk o tym wcale nie zapomniał, a swoją ucieczkę zaplanował z pełną premedytacją. Nie było na to dla niego ani lepszego momentu, ani lepszej okazji.


Kłopoty Donalda

Jak wynika z ujawnionej przez tygodnik „Wprost” rozmowy jego bliskiego współpracownika Pawła Grasia z prezesem Orlenu Jackiem Krawcem, Tusk co najmniej od kilku miesięcy wahał się, czy walczyć o ważne stanowisko w Unii Europejskiej. Motywacje do przyjęcia brukselskiego stołka były dwie: po pierwsze, ryzyko możliwej porażki w wyborach parlamentarnych w 2015 roku i po drugie, splendor, jaki może zapewnić taki stolec. „To jest jednak duża rzecz, inna liga” – komentował Krawiec a Graś przytakiwał: „Ta, inna liga”.


Te dwa powody tłumaczą polityczną osobowość Donalda Tuska. Szef polskiego rządu (funkcję tę może pełnić do 1 grudnia, gdy obejmie nowe stanowisko) przez blisko osiem lat sprawowania władzy całkowicie uzależnił się od społecznych nastrojów. To, co wielu nazywało „słuchem społecznym”, było w istocie schlebianiem najniższym instynktom demokratycznej woli. Bycie lubianym stało się dla Tuska istotą polityki, co w czasach pop idoli typu „cool” przysporzyło mu rzeszę oddanych wielbicieli. Przyszły szef Rady Europejskiej ma przy tym charakter idealnie odpowiadający zewnątrz sterownej pacynce w rękach opinii publicznej. Politycy pamiętający go z czasów szefowania jego poprzedniej partii KLD, czy mozolnej kariery w Unii Wolności po dziś dzień nie mogą wyjść z podziwu, że ten sympatyczny chłopak popijający winko, oglądający mecze i haratający co i rusz w gałę został nagle najważniejszą postacią sceny politycznej.


Tusk, jako szef PO stał się, owszem, bardziej brutalny, wyrachowany, cyniczny, ale nie zmienił swojego chłopięcego charakteru, gdy – już jako szef rządu – w piątek kończył pracę wcześnie, by znaleźć się po południu w rodzinnym Sopocie i wrócić do Warszawy dopiero w poniedziałek, ale nie rano, lecz popołudniem. Nie wyzbył się cech wesołka i „chłopaka z sąsiedztwa”, co wydatnie pomagało mu zresztą w komunikacji ze społeczeństwem. Sztukę dbałości o własny wizerunek opanował przy tym do tego stopnia, że przez wiele lat przyszło mu cieszyć się poparciem społecznym, gdy jego rząd regularnie tracił w sondażach.


Nie zatopiła go afera hazardowa, jak po kaczce spłynęła po nim sprawa zaangażowania jego syna w ciemny biznes Amber Gold, ale za to autentycznie wstrząsnąć musiało nim ujawnienie przez „Wprost” tajemniczo zdobytych nagrań. Tamte poprzednie ciosy Tusk mógł bowiem kontrolować, otrząsając się – z wielką pomocą sprzyjających mu mediów – z kolejnych posądzeń raz lepiej, a raz gorzej udowadnianych. W przypadku tzw. afery taśmowej wszystko stało czarno na białym. W dodatku wiele wskazuje, że w jej rozpętaniu maczały palce służby specjalne, nad którymi ani on, ani minister Bartłomiej Sienkiewicz nie mają pełnej kontroli. Co mogło znaleźć się w kolejnych taśmach? Medialne doniesienia przebąkiwały o tym, że są nagrania z rozmowy Tuska z Kulczykiem oraz Tuska z synem o rzeczonej sprawie Amber Gold. Wiadomo, że do pierwszego spotkania doszło w kancelarii premiera, a to oznacza, że sprawa nagrań ma swoje bardzo mroczne i wielopiętrowe dno oraz, że stoją za nią znacznie poważniejsi ludzie, niż – jak starały się bagatelizować temat prorządowe media – mafia kelnerów.


Tusk przestraszył się perspektywy kolejnych kryzysów, bo każdy z nich mógł go zmieść ze sceny politycznej, pozostawiając na deskach jedynie jego kości. Zakładając nawet, że do wyborów parlamentarnych w roku 2015 żadna nowa taśma nie ujrzałaby światła dziennego, trudno już teraz jest tłumaczyć ludziom, iż nowobogacki charakter platformerskiej elity, płacącej za obiad znacznie ponad tysiąc złotych, pasuje do snutej od siedmiu lat opowieści o trosce o Polskę.


Okręt tonie

Znacznie ważniejszym powodem ucieczki Tuska do Brukseli jest marny stan państwa. Premier robił wszystko, by zapewnić sobie trwanie przy władzy, ale w końcu zorientował się, że dłużej już nie można. Wystarczy spojrzeć na rosnące zadłużenie państwa, fiasko emerytalnej umowy międzypokoleniowej czy – a to biorąc pod uwagę wojnę rosyjsko-ukraińską wydaje się być kwestią szczególnie palącą – marny stan polskiej armii.


Kończy się powoli czas robienia dobrej miny do złej gry. W końcu nawet otępiona propagandą opinia publiczna musi wystawić Tuskowi rachunek. A ten może być srogi, bo wiele wskazuje, że karą dla Platformy będzie zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości. I choć obydwie partie zagospodarowawszy emocje społeczne, zdominowały arenę polityczną, to otoczenie Tuska jest autentycznie przekonane, że Jarosław Kaczyński nie tylko już mówi o politycznym odwecie na rządzącej ekipie sobie a muzom, ale faktycznie taką planuje. Ucieczka do Brukseli jawi się w tym kontekście, jako zbawienne wyjście ewakuacyjne z nabrzmiałej gorącą atmosferą polskiej polityki.


Warto zwrócić również uwagę, że choć okręt dowodzony przez Tuska powoli tonie w morzu zaniedbań i troski o wąsko rozumiany interes polityczny, premier, miast zająć się ważkimi sprawami polityki wewnętrznej, od dawna robił wiele, by załatwić sobie szansę na opcję ucieczki do Brukseli. Bliskie kontakty z kanclerz, Angelą Merkel, sprowadzające się do sztafażu przyjaznych relacji a w istocie pociągające za sobą deklaracje prowadzenia polityki zagranicznej zorientowanej na wsparcie dominacji Niemiec w Europie, czy otwarcie się na genderowe nowinkarstwo w rodzaju Konwencji o zapobieganiu przemocy wobec kobiet – te wszystkie posunięcia nie miały wiele wspólnego z polską racją stanu, ale stanowiły oczywiste preludium do nominacji na ważne unijne stanowisko.


Żaden pożytek

Wbrew temu, co starają się nam wmówić media, nie będziemy mieli – jako wspólnota – żadnego pożytku z tego, czym Tusk będzie się zajmował przez co najmniej najbliższe dwa i pół roku. Jego funkcja nie jest decyzyjna, a o jej charakterze świadczy najlepiej to, jaki model przywództwa sprawował pierwszy polityk na tym stołku, Herman van Rompuy. Belg obejmował szefostwo w Radzie Europejskiej jako człowiek kompromisu, z mało wyrazistym charakterem i pozbawiony cech przywódczych. Początkowo jednym z jego kontrkandydatów był były brytyjski premier, Tony Blair lecz jego kandydatura szybko upadła z uwagi na niebezpieczeństwo zdominowania Rady Europejskiej przez zbyt silny polityczny temperament.


Wybór van Rompuya pokazał, jakiej Unii Europejskiej chcą Niemcy, Francuzi i Brytyjczycy. Zdecydowawszy o tamtej nominacji, dominujący w Europie przywódcy dali jasny sygnał, że centra decyzyjne w dalszym ciągu mają znajdować się w stolicach państw członkowskich. Warto o tym pamiętać, bo w najbliższych tygodniach rządowa propaganda nie będzie ustawać we wmawianiu nam, że szefowanie Radzie Europejskiej przez Tuska ochroni Polskę przed rosyjską agresją. To bzdura. Ostatnie wydarzenia pokazują najdobitniej, że wynik wojny na Ukrainie rozstrzygną między sobą Merkel i Putin. Polski głos będzie miał tutaj niewielkie znaczenie. Szczególnie zaś, jeśli popłynie z Brukseli, ze stołka, którego istota sprowadza się do obdzwaniania unijnych przywódców, umawiania ich spotkań i namawiania do kompromisu narzuconego przez Berlin, Londyn bądź – ostatnio już z rzadka – Paryż. Przesada? A jaki wpływ na nominację Tuska miał van Rompuy? Zdecydował o tym przede wszystkim kompromis dwóch wielkich przywódców –niemieckiej kanclerz i brytyjskiego premiera.


Tusk, odchodząc do Brukseli, zostawia Polskę w bardzo trudnym momencie, wymagającym wielu trudnych decyzji szczególnie w obszarze polityki międzynarodowej i obronnej. Biorąc pod uwagę decyzje, jakie podejmował on przez ostatnich siedem lat, nie musi to oznaczać, że ucieczka ta wyjdzie Polsce na złe. Ale wciąż pozostaje ucieczką.

 

 

Krzysztof Gędłek


DATA: 2014-09-03 14:48
AUTOR: KRZYSZTOF GĘDŁEK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

T U S K tonajwiekszy blamaz chanba dla narodu polskiego mozna postawic znak ruwnosci miedzy nim a hitlerem i staline dopuscil siedwa razy zamachu stanu sila i mordem doszedl do wladzy powinien stanac przed TRYBUNALEM SPRAWIEDLIWOSCI I PUBLICZNIE SPALONY RZYWCEM NA STOSIE
ponad 2 lata temu / TUSK
 
karierę w Ue robią ci co najbardziej szkodza Polsce. Lewandowski - ministre przekształceń własnościowych lat 90-tych, wiece zasłużony w wyprzedaży polskiego majątku Buzek, sprzedał polskich emerytów, pozamykał kopalnie i ma na swoim koncie kilka afer prywatyzacyjnych jak chociazby PZU - Eureko Tusk lider tego zestawienia, zlikwidowana gospodarka morska RP,mega zadłuzenie 3 biliony złotych, lista niekończących się afer. Oni wszyscy znaleźli w UE dalszą karierę.
ponad 3 lata temu / Jeremiasz
 
A ja nie szanuję Tuska ... bo I za co mam szanować? Za kłamstwa , za wyprzedanie majątku narodowego , za walkę z polską tradycją I patriotyzmem , za służenie obcemu kapitałowi I obcym mocarstwom ,za zdradę smoleńską , za pauperyzację Polaków biedę i bezrobocie , za deprawację młodieży i iwene wykonywanie postanowień Brukseli , za korupcję i trwonienie publicznych pieniędzy ......... Oj można by wyliczać bez końca. Przed sprawiedliwościa ludzką może i na 5 lat uciekł , ale czy ucieknie przed sprawiedliwością Boską. Srebrniki judaszowe chociażby i w EUR zostaną , a czyny za nim pójdą . Modlę się o jego nawrócenie , bo co innego mogw zrobić. A do tych co go szanują ..pamięjtajcie . Głosowanie za złem , pochwalanie zła , przyzwalanie na zło jest grzechem i to ciężkim. Z Bogiem.
ponad 3 lata temu / Moher matka
 
jakby co to ja pierwszy POrównałem donka do schettino w moich POstach
ponad 3 lata temu / szambelan
 
Przeczytałam: "Tusk jak Schetyna..."
ponad 3 lata temu / Venatrix
 
Przy okazji mała poprawka....Schettino był kapitanem statku pasażerskiego ----cywilna jednostka . Słowo okręt to wojenna jednostka pływająca . Przeciętny obywatel nie odróżnia statku od okrętu .Pozdrawiam !
ponad 3 lata temu / gacek
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
REKLAMA
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.

 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI