DZIŚ JEST:   20   PAŹDZIERNIKA   2017 r.

Św. Jana Kantego
Bł. Jakuba Kerna
 
 
 
 

Spełnianie marzeń o potomstwie? Nie. To bezwzględny biznes!

Spełnianie marzeń o potomstwie? Nie. To bezwzględny biznes!

Naciąganie pacjentów na nieczytelne statystyki skuteczności ośrodków w tzw. leczeniu niepłodności metodą in vitro, uciekanie od polityki transferu pojedynczego zarodka czy niedozwolone klauzule w umowach z pacjentami. Słowem biznes i to w niezbyt jasnym wydaniu. Tak wygląda in vitro w Polsce. I trudno się dziwić, bo wszystko przecież zaczyna się od braku poszanowania dla życia i godności człowieka.


O blaskach i cieniach funkcjonowania klinik in vitro w Polsce traktuje raport opublikowany przez Stowarzyszenie na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji Nasz Bocian. Badaniom przyświecał cel jakim jest poprawa standardów opieki nad pacjentami w polskich klinikach in vitro. Wysiłek zwolenników metody zapłodnienia pozaustrojowego zaowocował udokumentowaniem szeregu nieprawidłowości w funkcjonowaniu klinik. I choć autorzy raportu podkreślili, że w ostatnich latach zaszły pozytywne zmiany, a większość ośrodków dostosowała swoje pomieszczenia do wymagań rozporządzenia ministra zdrowia oraz organizowała pracę w sposób uwzględniający potrzeby pacjentów,  to wciąż – pomijając kwestie moralne – problemów nie brakuje.

 

- W 2012 tylko jeden ośrodek miał standardy w zakresie polityki dawstwa i biorstwa, natomiast obecnie już pięć ośrodków prowadzi spójną politykę dawstwa i biorstwa, którą w wielu aspektach można nazwać modelową – podkreślono w raporcie.

 

Badania objęły 35 klinik. Zaciekawia to, dlaczego mimo spełnienia standardów większość ośrodków jednak nie działa „modelowo”. Jaka jest zatem jakość funkcjonowania klinik? Dalsza analiza dokumentu tylko potwierdza obawy przeciwników in vitro.

 

Okazuje się, że pacjenci nie mogą nawet liczyć na wiarygodne informacje na temat skuteczności oferowanego im tzw. leczenia. Tej kwestii nie reguluje prawo, zatem kliniki działają tu dość dobrowolnie.

 

- Ośrodki przygotowują wewnętrzne statystyki, ale najczęściej nie ujawniają metodologii, do czego również nie obligują ich przepisy. W efekcie niemożliwe jest podjęcie świadomej decyzji o wyborze ośrodka na podstawie pełnych informacji o jego skuteczności. Odnotowano bardzo duże rozbieżności w statystykach upublicznianych przez ośrodki i w sposobie ich prezentacji – napisano w raporcie.

 

Co ciekawe, trzy zapytane ośrodki odcięły się od „giełdy statystyk”. Jak tłumaczyły kliniki, pacjenci najczęściej szukają danych o tzw. odsetku ciąż. W związku z tym „publikowane są dane, które niestety są specjalnie statystycznie selekcjonowane (o ile nie są to liczby wymyślone na potrzeby marketingu).”!

 

Zwykle kliniki sięgają więc do danych takich pacjentów, którzy mają najlepsze rokowanie na powodzenie zabiegu. Ze świecą trzeba szukać też ośrodków, które prowadzą – zalecane przez UE – kontrolę stanu zdrowia i rozwoju dzieci urodzonych po zapłodnieniu pozaustrojowym. Takie badania są prowadzone przez pediatrę po 6, 12 i 24 miesiącu życia. Następstwem braku takich badań jest brak informacji o stanie zdrowia dzieci i ich rozwoju. A być może byłby to ważny argument „przeciw” dla par rozważających skorzystanie z in vitro.

 

W efekcie kliniki stosują różne metody, by przyciągnąć pacjenta. W raporcie zawarto nawet przykłady stosowanego, niezwykle optymistycznego, marketingu: „Aż 9 na 10 par spełnia z nami marzenia o dziecku! 43% pacjentek korzystających z leczenia in vitro i ponad 65% pacjentek z programu adopcji komórek jajowych zachodzi w ciążę już po pierwszej próbie”.

 

- Jednocześnie ośrodek nie poinformował, czy podane wartości odnoszą się do ciąż biochemicznych, z których część ulegnie jeszcze poronieniu, czy do ciąż klinicznych, a może do żywych urodzeń. Nie podano również informacji, czy wartość „43%” odnosiła się do wszystkich pacjentek rozpoczynających stymulację, czy może do pacjentek, które uzyskały komórki jajowe, udało się te komórki zapłodnić, rozwinęły się z nich zarodki i doszło do transferu – wskazano w raporcie.

 

Co ciekawe, autorzy raportu zauważyli istnienie zjawiska „transferowania większej ilości zarodków niż jeden w celu uzyskania ciąży biochemicznej i możliwości odnotowania jej w statystykach ośrodka dla potrzeb marketingowych”. To efekt braku centralnego systemu zbierania i monitorowania danych dotyczących skuteczności procedur tzw. wspomaganego rozrodu.

 

To nie jedyny problem. Bo choć zalecenia mówią o preferowaniu polityki transferu pojedynczego zarodka (SET) wobec określonych grup pacjentek, to praktyka jest zgoła odmienna. Znów chodzi wyłącznie o wyższą skuteczność. Tu nawet nie liczy się już nie tylko życie dziecka, ale też zdrowie matki. Autorzy raportu zjawisko określili mianem „celowej obstrukcji polityki SET”.

 

Praktyka klinik polegała na tym, że zniechęcały pacjentów do wyrażania zgody na transfer jednego zarodka. W podsuwanej pacjentom dokumentacji wprost sugerowano, że „po przeniesieniu 3 zarodków odsetek powodzenia wynosi 25-30%, przy 2 zarodkach ok. 20%, przy jednym 3–5%.” Przy czym pacjent nie otrzymywał informacji do jakich statystyk ma odnieść podsuwane mu dane.

 

Takie metody działania warto odnieść do innych praktyk klinik, które wprost zniechęcały pacjentów do programu refundowanego, który ograniczył transfery podwójne. Znów chodziło tylko i wyłącznie o biznes i zachęcenie pacjenta do skorzystania z oferty komercyjnej oraz wyboru dowolnej liczby transferowanych zarodków. Kwestie zdrowia matki i dziecka, zarówno w fazie prenatalnej jak i po narodzinach, przemilczano.

 

- Należy zauważyć, iż taka polityka zwiększa wprawdzie ilość ciąż biochemicznych (potwierdzonych pozytywnym testem z krwi beta HCG), którymi może się poszczycić ośrodek na swoich stronach, jednocześnie jednak zmniejszając bezpieczeństwo położnicze kobiet i rokowania noworodków, a wcześniej płodów – zauważono w raporcie.

 

Przy tego rodzaju nieprawidłowościach wyszukane przez Stowarzyszenie liczne klauzule niedozwolone w umowach między pacjentami, a klinikami (aż 229 wyłapanych takich zapisów), wydają się być już błahostką. I w tym wypadku okazało się, że pozwalając na funkcjonowanie klinik in vitro nie zadbano o odpowiednie regulacje prawne. I tylko część problemów załatwi wchodząca niebawem w życie ustawa o leczeniu niepłodności. Wciąż bowiem pozostanie główny problem – przyzwolenia na przedmiotowe traktowanie ludzkiego życia.

 

Jak ocenił w rozmowie z PCh24.pl ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz, TChr, etyk, tego rodzaju raporty wpisują się w wielopłaszczyznową propagandę dotyczącą reprodukcji in vitro.

 

- Jej punktem wyjścia i największym osiągnięciem jest rewolucja semantyczna w opisie samego zjawiska. Technika sztucznej reprodukcji, jak pierwotnie i uczciwie nazywano in vitro, stała się na krótko „metodą wspomagania prokreacyjnego”, a następnie „metodą leczenia niepłodności” - podkreślił.

 

Jak zauważył ks. prof. Bortkiewicz, tak technika została nazwana metodą, a reprodukcja – terapią gubiąc po drodze istotę sprawy, tj. świętość życia.

 

- W ten sposób wyparto fundamentalnie ważny problem: w in vitro (reprodukcji), człowiek jest produktem. I kropka. To znaczy człowiek jest rzeczą, a nie osobą, staje się przedmiotem manipulacji. Ten fakt ma logiczne konsekwencje. Jeśli go uznajemy, nie wolno nam sprzeciwiać się jakiejkolwiek manipulacji. Ale manipulacja i uprzedmiotowienie człowieka jest złem, i cała nasza kultura, cała cywilizacja ze sprzeciwu wobec tego zła wyrastają – zaznaczył.

 

Jak dodał, w tym kontekście mówienie o sukcesach in vitro, o korzyściach z niego płynących, czy też o warunkach poprawy przeprowadzania zabiegu, jest cyniczne. Zdaniem ks. prof. Bortkiewicza, tego rodzaju raporty mają jednak też swoją dobrą stronę, bo przy okazji „lukrowania zła”, wychodzą, mimo woli, ciekawe informacje. To chociażby sygnały o pozyskiwaniu większej liczby zarodków dla potrzeb ich transferu.

 

- To ważne przyznanie się do tego, że polityczno-prawne gaworzenie o 2 czy 3 zarodkach produkowanych dla potrzeb in vitro i sukcesywnie wszczepianych kobiecie, co miałoby uchronić przed eliminacją zarodków nadliczbowych, jest teorią zupełnie nierealną. Lekarz chcąc skutecznie przeprowadzić in vitro będzie produkował większą liczbę zarodków, by osiągnąć sukces. Wizja produkcji dwóch zarodków, ich sukcesywnej implantacji i porodu jest fikcyjna – wskazał.

 

Podsumowując, ks. prof. Bortkiewicz wskazał też na pewną prawidłowość dotyczącą postrzegania in vitro: naiwny - wierzy w sukces, krytyczny – powątpiewa, a rozsądny nie da szydzić z siebie, ani nie pozwoli niszczyć ludzkiego życia.

 

 

 

Marcin Austyn

 


DATA: 2015-10-03 08:22
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

@trooper Współżycie płciowe nie jest jakimś działaniem czysto mechanicznym lub automatycznym. Tak niestety chcieliby je widzieć propagatorzy tzw. "naturalnego planowania rodziny". Dla nich współżycie to kwestia odpowiedniej mechaniki i synchronizacji - np. w poniedziałek współżyć nie wolno, bo dojdzie zapłodnienia, a w piątek już wolno, bo nie dojdzie. Bóg natomiast tak zaplanował płciowość, aby współżycie małżonków było harmonijne oraz by małżonkowie realizowali płodność wg Jego planu, a nie wg ludzkiego planu. Fakt, że nie każde zbliżenie (co nazwałem wcześniej interakcją narządów płciowych) prowadzi do zapłodnienia jest częścią Bożego projektu. To nie oznacza, że człowiek może swobodnie próbować przejąć konrolę nad tym, co Bóg ustanowił dla harmonijnego i miłosnego (również spontanicznego) oraz płodnego pożycia małżeńskiego. W związku z tym odpowiedź brzmi: tak, każda interakcja narządów płciowych, która umyślnie nie prowadzi do zapłodnienia jest nadużyc
ponad 2 lata temu / Murem
 
@Murem 2) Czy każda interakcja narządów płciowych, która nie prowadzi do zapłodnienia jest nadużyciem?
ponad 2 lata temu / trooper
 
@trooper 1) Napisałem, że zjednoczenie jest drugorzędną cechą (uboczną), a nie funkcją. Skoro znasz definicję słowa "para" (a propos Twojej rozmowy z Panią Weroniką), znasz też różnicę między słowami "funkcja" i "cecha". Funkcją samochodu jest szybkie przemieszczanie się, zaś cechą drugorzędną to, iż (przy okazji) można np. posłuchać muzyki lub wygodnie usiąść. Jednak samochód nie służy ani do słuchania muzyki, ani do siedzienia w fotelu, lecz do transportu. Natomiast współżycie płciowe służy do rozmnażania. Przy tej okazji (rozmnażania) małżonkowie się jednoczą. Nie można stawiać drugiego na równi z pierwszym, bo drugie jest pochodną pierwszego. 2) Prawidłowa "interakcja" narządów płciowych służy wyłącznie rozmnażaniu, każda inna jest nadużyciem. Zarówno ejakulacja mężczyzny, jak i orgazm są temu celowi podporządkowane. 3) Bezpłodność jest przeszkodą. Chrystus mówi o ludziach niezdolnych do małżeństwa (Mt 19,12). Może jest możliwa dyspensa, nie wiem.
ponad 2 lata temu / Murem
 
@ Murem 1) Czyli jak sam stwierdziłeś współżycie służy nie tylko do rozmnażania ale także ma funkcję zjednoczenia małżonków 2) Pisałem o cyklu miesięcznym, bo Ty napisałeś o konsekwencjach iterakcji narządów płciowych. Jedną z takich interakcji może być TYLKO I WYŁĄCZNIE ORGAZM, a to zależy od cyklu miesięcznego. Myślałem, że pod słowem interakcje rozumiesz tylko i wyłącznie ciąże. Jeśli miałeś coś innego na myśli to masz rację, że niepotrzebnie pisałem o cyklu miesięcznym 3)Czyli jeżeli ktoś wstępuje w związek małżeński z osobą o której przed ślubem WIE, ŻE JEST BEZPŁODNA to takie małżeństwo jest nieważne, gdyż nie może mieć intencji spłodzenia?
ponad 2 lata temu / trooper
 
@trooper Pytanie zadałeś publicznie, nie prywatnie, stąd miałem prawo zabrać głos, bez wielkiego faux pas. 1) Do czego jeszcze służy współżycie, jeśli nie wyłącznie do rozmnażania? Gdyby współżycie miało służyć jeszcze do czegoś innego, nie dochodziłoby u mężczyzny do ejakulacji (biologia + logika). Zjednoczenie małżonków jest cechą drugorzędną, a nie funkcją podstawową. 2) Nie rozumiem co masz na myśli. Nic nie pisałem o cyklu, ani o hormonach, ani się do tego nie odnosiłem (przeczytaj ponownie, jeśli trzeba). 3) Małżonkowie zobowiązują się do płodnego życia, przyjęcia i wychowania potomstwa. Jeśli tego umyślnie nie wypełniają, łamią zobowiązanie. No i małżeństwo sakramentalne zawierane z intencją niespłodzenia dzieci jest małżeństwem zawartym nieważnie. W tym miejscu muszę wspomnieć (bo wielu dyskutantów ma fatalną polską manierę czytania tego, co nie zostało napisane), że sytuacja niepłodności lub bezpłodności wykrytej po ślubie stanowi wyjątek.
ponad 2 lata temu / Murem
 
@ Murem. Niepytany się odezwał ale odpowiem. 1) Pytanie było czy WYŁĄCZNIE, bo że współżycie służy do rozmnażania to wiadome 2) Fajnie, że wiesz do czego służą narządy rozrywkowe WRÓĆ rozrodcze. Teraz poczytaj sobie o cyklu mentsruacyjnym u kobiety, jak to na kobietę wpływa i jak hormonami można regulować ten cykl. Poczytaj także ws. niepewności własnej biologii o zaburzeniach cyklu miesięcznego 3)Co do płodnego życia. Bez niego małżeństwo pozostaje małżeństwem i nie jest konieczna jego realizacja, aby istniało małżeństwo
ponad 2 lata temu / trooper
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
REKLAMA
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.

 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI