DZISIAJ JEST
PIĄTEK 26 MAJA
Św. Filipa Neri
Św. Filipa Neri
Imieniny obchodzą:
Andrzej, Ewelina, Marianna, Paulina
 
 
PRAWA STRONA INTERNETU
wyszukiwarka
 
 
 
 
 

Roman Motoła

Rozwód po polsku i… katolicku (?)

Data publikacji: 2017-05-17 10:00
Data aktualizacji: 2017-05-20 18:13:00
Rozwód po polsku i… katolicku (?)

Na każdy tysiąc małżeństw zawartych w Polsce w roku 2014 rozpadło się aż 349. W ubiegłym roku rozwód sfinalizowało 64 tysiące par, a 1700 znalazło się w orzeczonej przez sąd separacji.

 

Katechizm Kościoła Katolickiego stanowczo potępia rozwody, w uzasadnionych przypadkach dopuszczając co najwyżej separację. Jednakże ogromna większość tych, którzy nie widzą w danym momencie możliwości życia pod jednym dachem ze współmałżonkiem, wybiera drogę na skróty.

 

Oto jeden z najbardziej jaskrawych przykładów rozziewu pomiędzy statystykami liczby ochrzczonych a konsekwencjami wynikającymi z wymagań wiary katolickiej. Dlaczego w kwestii tak zasadniczej – dotyczącej zarówno zbawienia wiecznego, jak i doczesnego szczęścia – poddajemy się tak łatwo?

 

– Dawniej społeczeństwo żyło w takiej mentalności, że jak coś się psuło, to się to naprawiało: lodówki, telewizory, cokolwiek się psuło. Dzisiaj, kiedy zepsuje się nam sprzęt, co robimy? Najczęściej wymieniamy go na nowy. Ta mentalność niestety wchodzi też w te sfery życia, w które nie powinna wchodzić – mówił w rozmowie z Radio 5 ksiądz Paweł Dubowik, krajowy duszpasterz Wspólnoty Trudnych Małżeństw.

 

W mieście rozwodem kończy się 44 procent małżeństw, na wsi 22,7 procent – wynika z raportu profesora Piotra Szukalskiego, demografa z Uniwersytetu Łódzkiego.

 

Rozwód znieważa przymierze zbawcze

Co zaś o złamaniu małżeńskiej przysięgi mówi Kościół? Rozwód jest poważnym wykroczeniem przeciw prawu naturalnemu. Zmierza do zerwania dobrowolnie zawartej przez małżonków umowy, by żyć razem aż do śmierci. Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne. Fakt zawarcia nowego związku, choćby był uznany przez prawo cywilne, powiększa jeszcze bardziej ciężar rozbicia; stawia bowiem współmałżonka żyjącego w nowym związku w sytuacji publicznego i trwałego cudzołóstwa (Katechizm Kościoła Katolickiego, 2384).


Opublikowany w 1992 roku Katechizm dopuszcza ewentualność cywilnego rozwodu, o ile ten pozostaje jedynym możliwym sposobem zabezpieczenia pewnych słusznych praw, opieki nad dziećmi czy obrony majątku, może być tolerowany, nie stanowiąc przewinienia moralnego (KKK 2383). Jak twierdzi jednak  Andrzej Szczepaniak, autor opracowania opublikowanego na stronie sychar.org, pojawienie się (siedem lat po opublikowaniu obecnej wersji katechizmu) w cywilnym prawodawstwie polskim instytucji separacji sprawiło, iż wymienione tu powody nie mają już w naszym państwie zastosowania.

 

– Innymi słowy, nie ma takiej sytuacji, która usprawiedliwiałaby z punktu widzenia nauki Kościoła katolickiego rozwód (występowanie z pozwem i zgodę współmałżonka) – przekonuje Andrzej Szczepaniak.

 

Równocześnie Katechizm podkreśla występującą na różnych polach odpowiedzialność osób doprowadzających do rozpadu rodziny: sprawców krzywdy współmałżonka i przeżywających ogromny wstrząs dzieci, a także gorszycieli w wymiarze powszechnym. Zły przykład dawany przez rozwodników to jedna z przyczyn ciągłego poszerzania zasięgu społecznej plagi, jaką stała się destrukcja instytucji rodziny. Proces ten z kolei wynika w istotnej mierze z przemian obyczajowych, jakie nastąpiły po tak zwanej transformacji ustrojowej i otwarciu granic. Jak mówią dane Głównego Urzędu Statystycznego oraz Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego, w latach 1989–2010 liczba kościelnych orzeczeń nieważności małżeństw potroiła się.

 

Kapitulacja przed grzechem?

Jak do plagi rozwodów odnosi się dzisiaj instytucjonalny Kościół? Czy zwraca większą uwagę na stopień przygotowania kandydatów do sakramentu małżeństwa? Czy dostrzega, jak ogromna rzesza młodych ludzi w ogóle nie powinna zostać dopuszczona do ołtarza? Otóż, wbrew protestom konserwatywnych hierarchów – jak na przykład kardynała Raymonda Leo Burke’a, byłego prefekta Trybunału Sygnatury Apostolskiej, czyli najwyższej sądowniczej władzy w strukturze Stolicy Apostolskiej – wraz z początkiem pontyfikatu Franciszka nastał czas wprowadzania znacznych ułatwień w procesach o stwierdzenie nieważności małżeństw.

 

To jednak, jak się szybko okazało, było jedynie wstępem do ogłoszenia pełnej kapitulacji. Zapisy posynodalnej adhortacji apostolskiej Amoris laetitia otworzyły bowiem drogę do interpretacji zmierzających wprost w stronę pogwałcenia nierozerwalności małżeństwa. Dobitny wyraz dali temu chociażby biskupi z Malty, którzy w dokumencie określającym zalecenia dla spowiedników wprost zakwestionowali prawdę wiary o wystarczalności Bożej łaski dla wytrwania w wierności Dekalogowi.

 

Arcybiskup Charles Scicluna oraz biskup Gozo Mario Grecha w oficjalnej wykładni praktycznego stosowania zapisów słynnego VIII rozdziału adhortacji napisali bowiem, iż biorąc pod uwagę okoliczności łagodzące, nie można po prostu stwierdzić, iż wszyscy żyjący w nieregularnej sytuacji [czytaj: rozwodnicy trwający w ponownych związkach – red.] pozostają w stanie grzechu śmiertelnego i pozbawieni są łaski uświęcającej. (…) istnieją skomplikowane sytuacje, w których wybór życia „jak brat i siostra” staje się po ludzku niemożliwy i prowadzi do większej szkody. To oczywiście bynajmniej nie wyjątek. W ten sposób interpretują dokument podpisany przez Franciszka biskupi z Niemiec (niemal wszyscy) i Stanów Zjednoczonych (niektórzy). Taką wykładnię przyjęła też diecezja rzymska, której bezpośrednim zwierzchnikiem jest sam papież.

 

Pomijając tutaj – omawianą już wielokrotnie i szczegółowo – elementarną kwestię pogwałcenia Dekalogu oraz sakramentów świętych, trzeba jednak zaakcentować aspekt społeczny faktycznego przyzwolenia na rozwody, jakim staje się w tym świetle wspomniana wyżej interpretacja adhortacji. Jaką rzeczywistość otwiera ona przed katolikami w Niemczech, Stanach Zjednoczonych, na Malcie i w innych krajach? Jakie skutki przyniesie otwieranie rozwodnikom furtki do sakramentów? Zmniejszy liczbę rozwodów czy wręcz przeciwnie? To raczej pytanie retoryczne.

 

Jednak przy okazji sporu o kwestię udzielania Komunii Świętej rozwodnikom żyjącym (i współżyjącym) w nowych związkach pomija się owe społeczne konsekwencje (zwłaszcza dla dzieci) rozpadu związku biologicznych rodziców. Uwaga zwolenników udzielania sakramentów świętych cudzołożnikom koncentruje się bowiem na poszukiwaniu okoliczności łagodzących dla obiektywnie ciężkogrzesznej sytuacji tych ostatnich. Druga strona – broniąca nauczania Kościoła o niemożności udzielania tym ostatnim rozgrzeszenia oraz o niedopuszczalności ich przystępowania do Komunii Świętej – z oczywistych przyczyn skupia się na kwestiach dogmatycznych i nie podejmuje na razie argumentu złych owoców (Mt 7, 17–20) rozpadu zawartych przed ołtarzem sakramentalnych związków.

 

Życiowa katastrofa

– O długotrwałych skutkach rozwodu w ogóle bardzo mało się mówi – mówi psycholog Agnieszka Marianowicz‑Szczygieł. – Rozpatrywanie go jako krótkotrwałego kryzysu życiowego, który przeminie, jest nieporozumieniem. Skutki społeczne i finansowe obciążają strony pokrzywdzone bardzo długo.

 

Z perspektywy czasu rozpad rodziny zawsze wspominany jest przez dorosłe już dzieci jako przeżycie traumatyczne. Jak pisze Józefa Brągiel, autorka opracowania Długoterminowy wpływ rozwodu rodziców na dzieci, sto procent badanych stwierdziło, że przyniósł im on poczucie nieszczęścia. 94 procent podczas rozwodu ojca i matki odczuwało strach oraz uczucie bezsilności. Wśród pozostałych, najbardziej dominujących uczuć towarzyszących rozpadowi rodziny socjolog odnotowała gniew (82 procent), wrogość otoczenia (trzy czwarte badanych) oraz poczucie utraty własnej wartości (niemal dwie trzecie odpowiedzi). Co szóste dziecko odczuwało z powodu rozwodu rodziców pragnienie własnej śmierci!


Amerykańska psycholog, profesor Judith S. Wallerstein pod koniec minionego wieku postanowiła zebrać naukowe dowody na tezę, iż najbardziej optymalnym rozwiązaniem w przypadku trudnej do naprawienia, konfliktowej, uciążliwej zarówno dla rodziców, jak i dzieci sytuacji rodzinnej, jest właśnie rozwód. Wyniki jej badań, opublikowane w roku 2000 pod tytułem The Unexpected Legacy of Divorce: A 25-Year Landmark Study (Nieoczekiwane dziedzictwo rozwodu. Przełomowe, dwudziestopięcioletnie studium), dowiodły jednak czegoś wręcz przeciwnego. Zestawiając przeżycia dzieci, których spotkała śmierć jednego z rodziców z przypadkami rozwodów, profesor doszła do wniosku, że półsieroctwo stanowi doświadczenie mniej traumatyczne!

 

Naturalną reakcją dzieci w obliczu rozpadu więzi pomiędzy ojcem a matką jest samoobwinianie się o sytuację, jaka zaistniała pomiędzy ich rodzicami. Dzieci mówią sobie: Prawdopodobnie to moja wina, bo nie zmywałem naczyń, bo zaniedbywałam obowiązki szkolne i pewnie dlatego rodzice się rozwodzą.

 

W jaki sposób dziecko przeżyło rozstanie rodziców, wychodzi na jaw bardzo często dopiero wtedy, gdy samo założy już ono własną rodzinę.

 

– To prawdziwa burza, niszcząca fala: złość, poczucie winy i bezradności, smutek, żal, zachwianie tożsamości – tak psycholog Agnieszka Marianowicz‑Szczygieł w rozmowie z „Polonia Christiana” opisuje dalekosiężne skutki rozpadu rodziny.

 

– Dziecko traci grunt pod nogami, gdy trwały, domowy świat zaczyna się zupełnie walić. Jako osoby dorastające dzieci takie mogą na przykład przejść do postawy cynizmu, przekonania, że nie warto inwestować w związki, a szczęśliwe małżeństwa nie istnieją. Dziewczynki, nie mając we własnym domu odpowiednich wzorców, nie wiedząc, jak mężczyzna powinien traktować kobietę, wchodzą łatwo w płytkie, lekkomyślne związki. Za wszelką cenę dążą do tego, by jakiś mężczyzna się nimi zaopiekował. W ich relacjach damsko‑męskich brak zdrowego punktu odniesienia.

 

Dzieci (obojga płci) dotknięte rozwodem rodziców z jednej strony reagują postawą obrazującą ogromną potrzebę zwracania na siebie uwagi (choćby poprzez nieakceptowalne zachowania), zaś z drugiej – nie widząc w rodzinnym domu wsparcia i poczucia bezpieczeństwa – szukają akceptacji pośród rówieśników, jakże często zdominowanych przez patologię. Pojawiają się w ich życiu narkotyki, alkohol, wczesne inicjacje seksualne, owocujące zbrodnią tak zwanej aborcji bądź niechcianymi dziećmi, których nie potrafi się kochać. Tak powstaje zamknięte koło prowadzące wprost do rozpadu społeczeństwa.

 

 

Roman Motoła




Artykuł został opublikowany w 56 nr magazynu "Polonia Christiana" maj-czerwiec 2017








 
baner
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 
POLECANE FILMY

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

..
c-a
Mnie najbardziej denerwują wypowiedzi osób , które się rozwodzą , bardzo często z pobudek egoistycznych - my bardzo kochamy swoje dzieci i w tej sprawie nic się nie zmieni . Jak można kochać , czyli być za nie odpowiedzialnym i fundować im taki LOS !!! Jak to się nie zmieni ? Dla dzieci zmienia się wszystko .
Piotr O.
"Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Kto chce oddalić swą żonę, niech jej da list rozwodowy. A Ja powiadam wam: Każdy, kto oddala swą żonę - poza wypadkiem nierządu - naraża ją na cudzołóstwo. A kto by oddaloną pojął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa" (Mt 5,31n; por. 19,3-9). Moja żona po wstąpieniu do wspólnoty Sychar znalazła sobie tam kochanka. Teraz czekam na termin sprawy rozwodowej...
Alek
Pan Jezus nakazał iść na cały świat i nauczać i chrzcić wszystkie narody. W świecie intenetu każdy ma szansę dowiedzieć się, jaka jest wola Boga w stosunku do małżeństwa, czyli że jest nierozerwalne. A nawet gdy dostępu do tej informacji nie ma, to jest wpisana w jego " sercu ", czyli odrobina zastanowienia się wystarczy. O nierozerwalności ze względu na potomstwo mówią dziś nawet ci psychologowie, którym do wiary katolickiej daleko. Bo zastanawiali się nad tym. Więc jeśli ktoś cudzołoży, robi to świadomie i poniesie konsekwencje.
r
@krzyżowiec: to prawda że z jednej strony Kościół ma władzę związać i rozwiązać co chce, ale z drugiej strony Pan Jezus powiedział: "Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela" Mt19,6. Gdyby Kościół wykorzystał upoważnienie nadane przez Pana Jezusa do przeciwstawienia się woli Pana Jezusa co do nierozerwalności małżeństwa, przestałby tym samym być Kościołem Chrystusowym.
r
@Kasia: działalność Kościoła Katolickiego jest oparta na Prymacie Piotrowym ustanowionym przez Pana Jezusa: "Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą". Skoro Bóg mówi o Kościele Katolickim: "mój", to znaczy że Kościół Katolicki ma legitymację pochodzącą od Boga, w tym legitymację do ustanawiania sposobu, zasad i warunków zawierania małżeństw. Czy jakiś inny kościół dostał tego rodzaju upoważnienie? A co do zabawności, to powtarzam: ten się śmieje kto się śmieje ostatni :)
do r
"Małżeństwem w oczach Boga jest to "jedno ciało", które On sam złączył. To działalność Kościoła, a nie USC, jest oparta na Prawie Bożym i ma "legitymację" od Boga." Pierwsze zdanie OK. Zgoda. Drugie zdanie jest kontrowersyjne. Bóg nie mówi w jaki sposób mają być zawierane małżeństwa, na jakiś zasadach i warunkach. Działalność Kościoła jest oparta na zasadach wymyślonych przez ów kościół. Wychodzi na to, że większość świata żyje w ciężkim grzechu cudzołóstwa, a garstka osób, którym przyszło urodzić się w tej a nie innej grupie wyznaniowej nie. Bo ich małżeństwa zostały zawarte w TYM kościele. To jest zabawne. Nie grzech, tylko to każdy uważa, ze to on ma rację :-)
krzyżowiec
czytam wasze komentarze ale jednak np. święcenia diakonatu papież może unieważnić ma taką władzę i jest to poważniejsza sprawa wszystko co zwiążesz bedzie związanie w niebie Chrystus powiedział a co rozwiążesz będzie rozwiązane w niebie jest coś takiego jak zdrowy rozsądek nie można być zbyt radykalnym nie można być zbyt pobłażliwym trzeba szukać wyjątków Dobry pasterz szuka zagubionych owiec nie wiadomo jak Bóg to widzi kto poznał zamysł Boga nie wiemy wiec i z małżeństwem papież ma władzę może orzec nieważność o ile są do tego podstawy ale nie można też ofiar stawiać z katami dlaczego kobieta którą mąż bije i poniewiera ma cierpieć gdzie jest tam miłość co ona jest winna lub jak jedna strona odchodz ia druga chcę trwać to są delikatne sprawy i nie można ich radykalizować znam przykład mąż dowiaduje się po zawraciu związku że żona jest lesbijką i co były pdostawy bo orzec nieważność zalecam powsciągliowść w sądzeniu
r
@Kasia: owszem, dla wielu osób grzech jest teraz zabawny, ale takim osobom po śmierci nie będzie wesoło. Zresztą, do tego nawiązuje nawet świeckie przysłowie: "ten się śmieje, kto się śmieje ostatni". A napisane jest choćby w Mt19,6: "A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela". Małżeństwem w oczach Boga jest to "jedno ciało", które On sam złączył. To działalność Kościoła, a nie USC, jest oparta na Prawie Bożym i ma "legitymację" od Boga. Dodatkowo, czym innym są potencjalnie możliwe przyczyny nieważności, a czym innym faktyczny stan ważności/nieważności konkretnego związku jako małżeństwa.
Krzysiek
@Filip S. Masz rację w tym przypadku. Problem w dużej mierze jest w światopoglądzie. Odkąd wychowaniem dzieci zajmuje się państwo i przemysł rozrywkowy a kultura czy też anty-kultura propaguje życie małżeńskie i rodzinne jako obciążenie i przeszkodę w "zdobywaniu sukcesu" i pędzie do "światowego szczęścia" to nic dziwnego że jesteśmy w takiej sytuacji. Wystarczy spojrzeć i porównać postawy chociażby prymasów Hlonda i Wyszyńskiego z postawami ostanich czterech prymasów to widać że ci ostatni nawet do kostek tym pierwszym nie sięgają. Kolegializm w Kościele zniszczył świadomość odpowiedzialności za dusze jemu powierzne. Jak pisał prof. Henryk Kiereś, spłeczeństwo dzisiaj przyjęło postawę roszczeniową w przciwieństwie do wyrzeczeniowej. Ludzie dziś nie chcą żyć po prostu, ludzie chcą używać, zażywać i przeżywać i cały czas jest im za mało, a małżeństwo jest w naszym światopoglądzie zawsze jedno. Pozdrawiam, Z Bogiem!
Romuald
Oczywiście droga Kasiu. Ale żeby to wiedzieć musiałabyś otrzymać dar rozeznania od Ducha Św., a o to trzeba prosić i się modlić. Ponadto wynika, że nie znasz jedynej prawdziwej wiary - wiary Chrześcijańskiej i jej nauki.
Kasia
Czytając Wasze komentarze, można dojść do wniosku, że tylko katolickie małżeństwa się liczą, a jakieś 80% świata cudzołoży. Całkiem zabawne.
Ja
do r "@ojbida: Nie, nie lepiej. Lepiej pozostać w czystości samotnym, niż uprawiać nierząd z kobietą nie będącą żoną. Bo papierek z USC nic nie znaczy dla Pana Boga." A skąd to wiesz? W którym Pan Bóg miejscu mówi, w jaki sposób zawarte małżeństwo coś dla niego znaczy? Nigdzie nie jest powiedziane, że tylko małżeństwo "pobłogosławione" przez kk jest coś warte.
@do Gość Janek
Biorąc pod uwagę przyczyny, dla których kościół może orzekać o tym, że małżeństwa nigdy nie było, tak naprawdę połowa małżeństw nie istnieje :-) Cudzołożymy i nawet o tym nie wiemy :-D
Leaf427
@krzyżowiec Taki twój krzyż.Cóż więcej mogę napisać teologowi?
do Irrec
W przypadku rozwodu cywilnego nie ma miejsca "postawienie prawa ludzkiego nad Boskim", gdyż akurat to prawo ludzkie (tzn. rozwód cywilny) nijak nie wpływa na Prawo Boskie - małżeństwo zawarte przed Panem Bogiem trwa nadal, mimo rozwodu cywilnego. Tak więc dopuszczenie przez Kościół cywilnego rozwodu jest, z punktu widzenia Prawa Boskiego, równoznaczne z dopuszczeniem separacji. A zezwolenie na separację ma podstawę Biblijną: "...chyba w wypadku nierządu..." Mt19,9.
krzyżowiec
dlaczego jeśli kobieta lub mężczyzna odchodzi do kochanki lub kochanka druga strona która żyje według przykazań w przypadku gdy nie ma dzieci ja znalazłem się w takiej sytuacji żona odeszła bo uznała że małżeństwo z jednym meżczyzną na całe życie to nie dla niej i co teraz mam płakać całe życie dzieci nie ma ale ja chcę żyć według przykazań w ddodatktu jestem teologiem i co na siłę mam ją zmusić by ze mną była powinny być wyjątki dlaczego mam cierpieć przez nią wydaje się rozsądne że trzeba szukać wyjścia stwierdzenia nieważności z powodu niedojrzałości drugiej osoby nie mam zamiaru żyć w grzechu ale teraz przez kobiety rozpadają się związki ponieważ myślą że życie to komedia romantyczna ślub to nie sakrament tylko show czerwony dywan gdy przychodzi życie problemy wtedy się rozwodzą taka jest prawda a matki tych żon tulą córeczki zamiast przemówić im do rozsądku druga sprawa to zbyt wcześnie nastolatki robią się dorosłe czyja to wina rodziców matek
Irrec
"Katechizm dopuszcza ewentualność cywilnego rozwodu, o ile ten pozostaje jedynym możliwym sposobem... ...OBRONY MAJĄTKU, może być tolerowany, nie stanowiąc przewinienia moralnego" -- Czyżby? A w którym to wersecie jest napisane? Czyż nie słusznie powiedział Pan Jezus ze stawiamy prawa ludzkie nad Boskie?
Megi
Cd.Nawet papież nie może pozbawić SACRUM MAŻEŃSTWA ZAWARTEGO W OBLICZU BOGA W TRÓJCY JEDYNEGO, dlatego monstrum niesakramentalne NIGDY ŁASKI SAKRAMENTU MAŁŻEŃSTWA NIE POSIĄDZIE,bo żyje w śmiertelnym grzechu cudzołóstwa, ZDRAJCA SPRZENIEWIERZA SIĘ ŚWIĘTOŚCI ŻYCIA z BOGIEM sprzeniewierza się życiu z SAKRAMENTALNYM M/Ż i sprzeniewierza się SOBIE tzn.bezcześci i hańbi swoją GODNOŚĆ dar życia z Bogiem wynikający z chrztu świętego. Najprościej ujmując sakramentalny jawnogrzesznik odrzuca MIŁOŚĆ BOGA ,Ż/M i dopuszcza się SWIĘTOKRACTWA względem samego siebie. No i tutaj mamy problem, bo żaden cudzołożnik nie chce widzieć PRAWDY, ze okryty jest hańbą cudzołóstwa bo postępuje obrzydliwie w stosunku do oswojej Ż/M i najgorsze jest to, że wcale się tego nie wstydzi bo dzisiaj KK w łagodnym miłosierdziu pozwala mu/ jej na jawne i bezwstydne życie w rozwiązłości dowodem czego jest isnienie niesakramentalnych .
P
A co ma zrobić mąż jak jego żona zostanie zwerbowana przez świadków Jehowy ci dopiero potrafią rozbijać rodziny
Tomasz
Zawarcie związku małżeńskiego w Urzędzie Stanu Cywilnego to w oczach Boga dalej życie w konkubinacie, czyli jawny grzech. Tylko sakramentalne małżeństwo zawarte w Kościele daje nam Boże łaski i boże błogosławieństwo. Polecam posłuchać sobie 4 godzinnego świadectwa Glorii Polo i o tym, co Bóg ukazal jej na temat Ślubu w Kościele. Jest tak ciekawe, że jak się zacznie słuchac, to nie można się oderwać.
Paweł
Do Stypart i innych tutaj piszących o "własnym prawie do szczęścia". Posłuchajcie kazania tego wiernego Bogu Kapłana, a zrozumiecie wasze błędne myślenie. To tylko 20 minut. Ale te 20 minut jestem pewny, że już niejednemu uratowały duszę. Nikt dotąd jeszcze nie powiedział tego tak jak ten wierny Bogu Kapłan. Dostępne w sieci bez problemu. Tytuł: Kazanie odpustowe na uroczystość św. Antoniego - ks. Grzegorz Śniadoch IBP - 13 czerwca 2016 r. Tylko szukajcie prawidłowo, żebyście znaleźni odsłuchali właśnie tego Kazania, z tego konkretnego dnia. To Kazanie jako Jedyne rozwiewa wszystkie wątpliwości w materii tu poruszanej. Ponadto polecam inny wykład Ks. Grzegorza Śniadocha pt: Walka w czasach ostatecznych. Stoimy dokładnie w samym środku tego o czym ten Kapłan mówi. Z Panem Bogiem. Obyście właściwie pojęli to co mówi w tych dwóch wykładach i uratowali swe dusze.
r
@ojbida: Nie, nie lepiej. Lepiej pozostać w czystości samotnym, niż uprawiać nierząd z kobietą nie będącą żoną. Bo papierek z USC nic nie znaczy dla Pana Boga.
r
@Stypart81: odpowiadam na pytanie "Bo niby czemu nie?". Bo Pan Jezus powiedział: "Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!" Łk9,23. W Pana przypadku zaparcie się samego siebie może polegać na trwaniu w samotności, paradoksalnie właśnie dlatego bo ma Pan całe życie przed sobą. Życie wieczne. Można je zyskać, odbierając po śmierci nagrodę za wierność tutaj Panu Jezusowi. Ale można je przegrać, szukając szczęścia w grzesznym życiu tutaj. Pański wybór i Pan poniesie jego konsekwencje.
do Gość Janek
Jak zwykle popisujesz się ignorancją. Nie istnieje coś takiego jak "katolickie unieważnienie małżeństwa". Czym innym jest oficjalne unieważnienie czegoś wcześniej istniejącego, a czym innym oficjalne potwierdzenie braku istnienia czegoś co nigdy nie istniało. Za trudne do zrozumienia?
Megi
Megi nie wymyśliła sakramentu małżeństwa.ZWIĄZEK M/K ZAWARTY W OBLICZU BOGA W TRÓJCY JEDYNEGO JEST NIEROZERWALNY, BO W TYM SAKRAMENCIE zawarty WĘZEŁ MAŁŻEŃSKI UŚWIĘCONY JEST KRWIĄ NASZEGO PANA,KTÓRY BŁOGOSŁAWI M/K DAJE SWOJE ŻYCIE-ZBAWIA-CZYNI ŚW.Otrzymana ŁASKA NA DRODZE WSPÓLNEGO ŻYCIA MA BYĆ OBRAZEM MIŁOŚCI CHRYSTUSA DO KOŚCIOŁA,który oddał swoje życie NIE NA NIBY.JEZUS JEST wierny MIŁOŚCI DO KOŃCA ŻYCIA ZBAWIENIE PRZYSZŁO PRZEZ KRZYŻA...PROWADZI DO PEŁNI ŻYCIA i małżonkowie w SM zobowiązali się do tej ofiary M/Ż,a Ż/M w MIŁOŚCI, która na wzór CHRYSTUSA poświęca i oddaje swoje życie dla ZBAWIENIA SAKRAMENTALNEGO MAŁŻONKA oznacza to ODPOWIEDZIALNOŚĆ za życie nie tylko tu i teraz, ale WIECZNE. Małżonkowie w SAKRAMENCIE ZAŚLUBIN OTRZYMUJĄ ŁASKĘ ŻYCIA W JEDNOŚCI o czym mówi PJEZUS co BÓG złączył człowiek niech nie rozdziela. Nawet papież SACRUM małżeństwa nie może pozbawić bo ŁASKA MiŻpochodzi od BOGA a świętokradców nsm NIE zawsze będzie PROFANUM,bo po
Alek
@ojbida Lepiej nie rozpoczynać współżycia seksualnego. Bo małżeństwo to nie kawałek papieru, który można podrzeć lecz coś, co tkwi głęboko w naturze człowieka. A co jest przyczyną rozwodów? Prócz wychowania to przede wszystkim antykoncepcja. Już 7 lat temu Amerykanie zbadali na małpach, że środki antykoncepcyjne zmieniają osobnika, do którego odczuwany jest pociąg. Antykoncepcja nie tylko psuje małżeństwo jako takie, ale i powoduje poszukiwanie przez kobietę złego mężczyzny, czyli takiego, z którym wyższe jest prawdopodobieństwo wad genetycznych.
Alek
Małżeństwo ze swej natury jest nierozerwalne. Stąd kontrakt cywilny nie jest małzeństwem, bo jest rozerwalny. Choć nie do końca, bo w licznych krajach po rowodzie kobieta ma prawo do dozgonnych alimentów ze strony "byłego" męża, który musi nadal na nią harować (np. Niemcy). czyli de facto cywilizacja zachodnia doszła do poligamii - stan faktyczny jest taki, że na utrzymaniu ma się po kilka żon, które cię zdradzają na dodatek. Co z tego wynika? W Niemczech co i raz "były mąż" lub "były przyjaciel" wraca do swej kobiety i zabija ją i / lub jej aktualnego kochanka. Bo nierozerwalność małżeństwa jest wyryta w ludzkiej naturze, a to, że Bóg nierozerwalność nakazuje, to jest jak inżynier, który do swego dzieła dodaje instrukcję obsługi. Jak sobie to i owo w tej instrukcji zmienimy, wykreślimy czy dostawimy, to pralka czy lodówka nie zmieni przez to swych własności. Więc spokojnie można powiedzieć, że rozwód to czysta głupota, zacofanie, nieuctwo i bezmyślność.
Polak
Wystarczy dodać że śluby cywilne wprowadził Napoleon, a w hymnie Polski musimy śpiewać że Bonaparte dał nam przykład - taki przykład na rozwody !
Gość Janek
Rozwód to pół biedy, o wiele gorszejest katolickie unieważnienie małżeństwwa, bo wtedy rozwód przestaje być grzechem - nieprawdaż autorze? Teraz doradzam autorowi i czytelnikom poguglania za motum proprio zawierającym listę przyczyn, dla których można uznać małżeństwo za nigdy nieistniejące. Łatwo tam zauważyć, iż łatwiej jest unieważnić małżeństwo w KK, niż uzyskać rozwód w sądzie.
Stypart81
Cóż... Nie zawsze wszystko jest proste. Gdy byłem ciężko chory, na tyle że lekarze zalecili hospicjum, moja żona powiedziała że odchodzi bo ma prawo do szczęścia i nie ma zamiaru być moją opiekunką i pielęgniarką. Potem łaskawie zgodziła się zostać jeśli zgodzę się aby miała licznych partnerów. Nie chciała terapii dla par. Chciała mieć wolną rękę. Nie była ważna nasza córeczka, dom... Więc rozwiodłem się. Wychowuje córeczkę. Nie mam zamiaru być sam i jeśli poznam kogoś będę starał się stworzyć ponowny związek. Bo niby czemu nie? Mam 35 lat i całe życie przed sobą.
Michu.
@Megi Jak Ciebie czytam Megi wnioskuję, że jesteś bardzo wierzącą osobą. Jednak masz kategoryczne sądy. Potrzeba jest więcej empatii i tolerancji. W życiu są różne sytuacje nie można np potępiać wszystkich rozwodników, tylko starać się zrozumieć. Nie jesteśmy idealni stąd różne słabości.
ojbida
Czyż nie lepiej zawrzeć związek małżeński w USC i na tym poprzestać? Taki wysnułem wniosek po przeczytaniu artykułu i poniższych postów.
ma
Tak się czają z tą Komunią Świętą dla rozwodników... A nie lepiej to od razu zlikwidować sakrament małżeństwa? Prościej, szybciej, duchowni będą mieli mniej roboty bo to i spowiedź już też niepotrzebna. Ot przyjdą se w niedzielę do kościoła zapalą świece, machną ręką na błogosławieństwo i wszyscy szczęśliwi. Nikt się nie będzie stresował jakimiś tam wymaganiami. Duchownym się wyznaczy stałą pensję, żeby tam mieli na lody i po ptokach.
Megi
Ależ oczywiście,że są wyjątki w KK,jest instytucja Sądu biskupiego zajmująca się czy małżeństwo w mocy prawa Bożego i kościelnego jest ważne czy zostało godziwie zawarte czy węzeł małżeński został w ogóle zawiązany
krzyżowiec
chciałbym zwrócić uwagę że teraz małżeństwa rozpadają się z winy kobiet niestety wychowanie w domu i co ma zrobić mężczyzn agdy nie ma dzieci żona odchodzi do kochanka nie chce już być z nim mimo że przysięgała on chce żyć zgodnie z prawem Bożym i co na siłę nic się nie da dlatego w takich przypadkach gdy nie ma dzieci logiczne jest by zbadać czy małżeństwo jest ważne dlaczego ofiara ma płacić za grzech drugiej osoby skoro chce żyć po Bozemu zapraszam do dyskusji czy ma być samotna aż do śmierci zapraszam do dyskusjii myślę że powinny być wyjątki które w takich przypadkach regulowały by takie rzeczy
darekpiotrek
Szkoda tylko ,źe z prawdą zawartą w tym artykule nie zgadza się głowa kościoła katolickiego .
Megi
Jeśli KK dżumę zarazę rozwodów leczył będzie cholerą niesakramentalnych związków, to nie liczmy na uzdrowienie życia małżeńskiego i rodzinnego w KK. Dlaczego tak uważam, bo tam gdzie jest grzech nieczystości i poróbstwo hańbi i bezcześci ŚWIĘTOŚĆ małżeńską ,dopuszcza się ŚWIĘTOKRACTWA bezcześci Boga,człowieka i siebie to tam nie ma BŁOGOSŁAWIEŃSTWA , bo BOG błogosławi MIŁOŚCI ,WIERNOŚCI I UCZCIWOŚCI ... BÓG NIE BŁOGOSŁAWI szatańskiej POŻĄDLIWOŚCI, ZDRADZIE I NIECZYSTOŚCI...i to jest dramat cudzołożących małżonków i sprzyjających im kapłanów nie mogą zmienić BOŻEGO PRAWA i jeśli Bóg mówi błogosławiony czystego serca ,wiernie żyjący w miłości małżeńskiej mąż /żona sakramentalni, to nigdy ci niesakramentalni którzy żyją w śmiertelnym grzechu NIE BĘDĄ BŁOGOSŁAWIONYMI, bo są na drodze NIE BŁOGOSŁAWIEŃSTWA,tylko wiecznego PRZEKLEŃSTWA
krusty
Kiepska sprawa, ale podejrzewam że w najbliższych latach będzie jeszcze gorzej np. na zachodzie mają po 70% rozwodów. Dla przeciętnego katolika małżeństwo jest teraz tylko przedłużeniem konkubinatu a ślub pretekstem do zorganizowania wesela.
Filip S
Takie są skutki posoborowia i demoliberalizmu
..
 
..
..
INFORMUJ
Wiesz o ważnym wydarzeniu?
Nie ma go na naszym portalu? Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
..
 
...

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.