DZISIAJ JEST
CZWARTEK 21 WRZEŚNIA
Św. Mateusza Ewangelisty
Bł. Marka z Modeny
Św. Mateusza Ewangelisty
Bł. Marka z Modeny
Imieniny obchodzą:
Janusz, Hipolit, Mira
 
 
PRAWA STRONA INTERNETU
wyszukiwarka
 
 
 
 
 

Przegrali bitwę, wygrali wojnę. 60. rocznica poświęcenia Krzyża w Nowej Hucie

Data publikacji: 2017-03-17 07:00
Data aktualizacji: 2017-03-20 19:11:00
Przegrali bitwę, wygrali wojnę. 60. rocznica poświęcenia Krzyża w Nowej Hucie

Dzisiaj przy Krzyżu stoi kościół pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa, a co niedzielę we wszystkich kilkunastu kościołach w Nowej Hucie regularnie modli się ponad połowa jej mieszkańców. Moim zdaniem to właśnie jest symbol prawdziwego zwycięstwa Boga nad brutalną siłą i przemocą serwowaną Polakom przez poprzedni ustrój – mówi dr Teodor Gąsiorowski (IPN).

 

 

Rok 1956 – początek „odwilży gomułkowskiej”. Jak kształtowały się wówczas stosunki na linii władza ludowa – Kościół?

 

Gomułka doszedł do władzy na fali hasła: „Teraz będzie lepiej”, czyli kończymy ze stalinizmem i budujemy nowy, fajny kraj. Towarzysz Władysław wiele Polakom obiecywał, a oni obiecywali sobie po nim jeszcze więcej.

 

Przez kilka miesięcy wydawało się, że rzeczywiście będzie lepiej. Przestano na siłę forsować kolektywizację, wypuszczono na wolność więźniów stalinowskich, w tym kardynała Stefana Wyszyńskiego, wydano zgodę na budowę kościoła w Nowej Hucie. To tylko niektóre z przykładów „dobrej zmiany” na początku tzw. odwilży.

 

Wiele osób wierzyło, że władza w końcu ułoży w jakiś „sensowny” sposób swoje stosunki z Kościołem. Niestety odwilż skończyła się szybciej niż ktokolwiek przypuszczał i wszystko wróciło do „normy”. Kurs został zaostrzony, a „finałem epoki” była masakra na Wybrzeżu w grudniu 1970 roku.

 

 

Nowa Huta niewątpliwie zasługuje na miano „oczka w głowie” komunistów. Dlaczego akurat tam chcieli oni stworzyć „miasto marzeń Marksa i Engelsa”?

 

W Nowej Hucie miał powstać potężny kombinat przemysłowy, a wokół niego ogromne miasto. Plany ówczesnych dygnitarzy zakładały gloryfikację Nowej Huty i niemal całkowitą marginalizację Krakowa, który miał pełnić co najwyżej funkcję przedmieścia nowoczesnego miasta socjalistycznego.

Howohucką klasę robotniczą tworzono całkowicie od podstaw. 99 procent budowniczych nowego miasta stanowili bowiem ludzie, mówiąc kolokwialnie, oderwani od pługa ze wsi, a nie robotnicy wielkoprzemysłowi. Podejrzewam, że nawet wśród kadry technicznej z wielkim trudem udałoby się znaleźć odpowiednich fachowców jak inżynierowie, wykwalifikowani elektrycy etc.

Kadry partyjne w trakcie realizacji tego „wielkiego dzieła” nie ustrzegły się jednak „naleciałości zgniłego kapitalizmu”. Nie tworzono osiedli Marksa, Engelsa, Lenina, Mołotowa i innych „wielkich” komunistów, tylko osiedla A, B, C, D numerując je jak w Nowym Jorku.

 

Skąd taki pomysł?

 

Nazywanie osiedli za pomocą cyfr czy liter było dużo bezpieczniejsze niż za pomocą nazwisk. Proszę sobie wyobrazić sytuację: sekretarzowi wojewódzkiemu zarządzającemu tym terenem nie podoba się nazwanie osiedla w zachodniej części miasta imieniem Stalina. Woli on, aby tak „zacnego” patrona posiadało osiedle w centrum. I co wtedy zrobić? Zmieniać nazwy, wymieniać dowody, wsadzić do więzienia projektantów?

 

Dlatego na planach budowy Nowej Huty posługiwano się cyframi i literami. Stanowiły one określenia stricte techniczne. Paradoks polega na tym, że nikt nie przypuszczał, że nazwy te nigdy nie zostaną zamienione i przetrwają 70 lat.

 

 

Jak interpretować słowa Gomułki dotyczące budowy kościoła w Nowej Hucie: „Nie stanowi to problemu. W razie czego pomożemy”? Czy szukał on przez to topniejącego poparcia wśród obywateli?

 

Tak, oczywiście. Zgoda Gomułki na budowę kościoła w Nowej Hucie spotkała się z ogromnym entuzjazmem. Uroczystości sprzed 60 lat związane z poświęceniem Krzyża na skrzyżowaniu ulic Marksa i Majakowskiego przyciągnęły tysiące ludzi. Celebrował je sam arcybiskup, metropolita lwowski Eugeniusz Baziak. Widać było, że wiara katolicka wyniesiona przez mieszkańców Nowej Huty z domów rodzinnych nie zostanie złamana przez różnego rodzaju pogadanki ideologiczne i inne działania uświadamiające organizowane przez komunistów.

 

Polacy jednak nie zdawali sobie wówczas sprawy z biurokratycznych praw rządzących państwem socjalistycznym.

Pierwszą przeszkodę stanowił kierownik urzędu do spraw wyznań religijnych wszczynający odpowiednią procedurę. Wydanie przez niego formalnej zgody na budowę kościoła trwało wiele miesięcy a niekiedy lat. Nie inaczej było w przypadku kościoła w Nowej Hucie.

 

Po uzyskaniu tejże zgody pojawiał się problem z miejscem budowy. Trzeba pamiętać, że cała ziemia na terenie dzielnicy Nowa Huta należała do Przedsiębiorstwa Budowy Nowej Huty. Dyrektor tej instytucji bardzo długo „zastanawiał się” nad lokalizacją kościoła. W końcu wskazał działkę pomiędzy trzema wielkimi osiedlami, co bardzo ucieszyło hierarchów kościelnych.

 

Kolejny „drobiazg”, o którym od samego początku wiedzieli przedstawiciele partii stanowiły asygnaty na materiały budowlane.

„Wiecie dobrze, towarzyszu biskupie, że mamy plan pięcioletni i wszystkie cegły są już rozdysponowane na budowę innych obiektów. Przyjdźcie za trzy lata jak będziemy opracowywać nowy plan, to was uwzględnimy i może dostaniecie asygnatę na materiały” - taką standardową formułę usłyszeli zapewne wszyscy hierarchowie angażujący się w budowę kościoła.

 

Następny problem to brak odpowiednich maszyn budowlanych, w efekcie czego po roku od wyznaczenia terenu budowy nadal nie rozpoczęto prac związanych chociażby z przygotowywaniem fundamentów.

 

Mógłbym mnożyć i mnożyć kolejne trudności związane z budową kościoła w Nowej Hucie. Stanowią one doskonały przykład „sprytu życiowego”, jakim byli obdarzeni ówcześni rządzący.

 

 

Stwarzanie przez władzę kolejnych utrudnień dało pretekst do zmiany planów. Władza zdecydowała, że zamiast kościoła w Nowej Hucie powstanie szkoła.

 

W dodatku pozwoliło to uruchomić potężną machinę propagandową. „Minęły trzy lata od pozwolenia towarzysza Gomułki na budowę kościoła w Nowej Hucie a budowa nadal nie ruszyła. Skoro duchowieństwo nie potrafi poradzić sobie z tym przedsięwzięciem, to lepiej aby państwo wybudowało tam szkołę” – głosiły nagłówki ówczesnych gazet. Na tej podstawie odebrano zgodę na budowę kościoła.

 

 

A na jakiej podstawie państwo odebrało pieniądze Komitetowi Budowy Kościoła?

 

Główny powód stanowił wielki lament bezpieki. Służbie Bezpieczeństwa nie udało się bowiem „wcisnąć” tam żadnego ze swoich wszelkiej maści współpracowników. Niepowodzeniem zakończyły się również próby zwerbowania kogokolwiek w Komitecie. Niewątpliwie stanowiło to ogromny szok dla towarzyszy z bezpieki.

W związku z tym uznali oni, że należy pozbyć się Komitetu w sposób najprostszy, czyli rzucając oskarżenia o malwersacje finansowe. Państwo, czytaj: partia, przejęło pieniądze, a KBK rozwiązano w trybie administracyjnym.

 

 

Kiedy zapada decyzja o usunięciu Krzyża w Nowej Hucie i kto ją podjął?

Każda władza hierarchiczna ma to do siebie, że między „szarym obywatelem” a „Bogiem i carem” jest ogromna drabina partyjno-administracyjna. Na każdym szczeblu tej drabiny jest jakiś pomniejszy „bożek i królik”, uważający się za wszechmocnego na danym terenie. Widać to wyraźnie w przypadku Krzyża w Nowej Hucie.

 

Kiedy na szczeblu centralnym zapadły decyzje o usunięciu Krzyża, wówczas zwołano naradę działaczy partyjnych w Komitecie Wojewódzkim. Ustalili oni, że owszem – Krzyż zostanie usunięty, ale nie zdecydowano kiedy to nastąpi. Znalazł się jednak jeden z nadgorliwych kacyków, który w kilka minut po zakończeniu konferencji, nie licząc się z nikim, zadzwonił do odpowiednich służb i kazał im natychmiast, czyli w praktyce następnego dnia rano usunąć Krzyż, co zaskoczyło niemal wszystkich uczestników „konferencji”.

 

Podejrzewam, że gdyby ktoś uprzedził aparat bezpieczeństwa kilka dni wcześniej o całej akcji, to do zamieszek w ogóle nie doszłoby.

 

 

Skąd takie przypuszczenia?

Gdyby razem z „budowlańcami” na miejsce przyjechał pluton milicji, to wówczas pierwsze grupy kobiet awanturujących się z robotnikami nie miałyby najmniejszych szans. Mówiąc brutalnie: zostałyby po prostu stamtąd wypędzone. Bezpieka miała bowiem pełną świadomość, że Krzyż w Nowej Hucie jest dla wielu czymś więcej niż tylko „jakimś tam” symbolem wiary katolickiej, i  dlatego ludzie tam mieszkający nie zgodzą się na jego usunięcie w biały dzień.

 

Sama akcja została, całe szczęście, przeprowadzona w sposób beznadziejny. Nieudolność milicji w początkowych starciach z protestującymi kobietami i młodzieżą była aż nadto widoczna. Na godzinę 14:00, kiedy kończyła się pierwsza zmiana w pracy, zaplanowano kolejny szturm na obrońców krzyża. Mężczyźni wracający wówczas z pracy przyłączyli się do protestu, aby bronić swoich żon, sióstr i dzieci atakowanych przez milicję.

 

 

Wyłącznie światła okazało się kompletną klapą i bardziej utrudniało działania milicji niż pomagało w nich. Podobnie było z wyłączeniem telefonów.

 

Zgadza się. Po pierwsze w latach 60. telefon stanowił „towar luksusowy”, na który pozwalano nielicznym. Druga sprawa: prawie wszyscy mieszkańcy Krakowa nie mieli w Nowej Hucie żadnej rodziny. Kraków, jako miasto reakcyjne, trzymano „z dala” od nowoczesnej, socjalistycznej Nowej Huty.

 

 

Po zamieszkach do Nowej Huty przybywa sam towarzysz Gomułka. Powraca retoryka z czasów stalinowskich. Obrońcy Krzyża zostają nazwani „resztkami antyspołecznych szumowin, które dały o sobie znać w najgorszych chuligańskich ekscesach”.

 

Gomułka celowo podgrzewał spór między władzą a Kościołem. Polacy mieli sobie uświadomić, że nie warto wierzyć w Boga. Jedyną godną uwagi wartością jest brutalna siła.

 

Efekt widać 10 lat później, kiedy na ulice Gdańska wyszło kilka tysięcy robotników. Czy słyszał Pan, żeby działo się wówczas cokolwiek w Nowej Hucie albo Krakowie? Pomijając blokadę informacyjną, pomijając komunistyczną propagandę - ludzie po prostu bali się.

Władza zezwoliła na użycie w Nowej Hucie ostrej amunicji. Władza aresztowała ponad 500 osób i skazała na wieloletnie więzienie ponad 100 z nich. W efekcie tego „pokazu” mieszkańcy Nowej Huty i Krakowa autentycznie czuli strach i ogromna większość z nich przez długie lata nie chciała się wychylać.

 

 

Co dzieje się z Krzyżem po zakończeniu starć w Nowej Hucie?

 

Na szczęście zostaje na swoim miejscu. Z niewiadomych przyczyn komuniści uznali, że nie należy przeciągać struny. Trzeba pamiętać, że przez kolejne dni ludzie nadal przychodzili bronić Krzyża. Milicjanci rozganiali ich i ustawiali pod Krzyżem specjalne warty.

 

 

Jaką rolę w całej walce o Krzyż w Nowej Hucie odegrał Karol Wojtyła?

 

Moim zdaniem, w samych walkach niewielką. Po ich zakończeniu - ogromną.

 

 

W jaki sposób?

 

Przede wszystkim pacyfikując nastroje. Biskup Karol Wojtyła odwoływał się do strony duchowej Polaków. „Mamy ten Krzyż. Kiedyś będziemy mieli tutaj kościół. Nie dziś to jutro. Nie jutro to za rok. Kościół jest wieczny i tak pozostanie” - powiedział podczas jednego z kazań. W efekcie ludzie odstąpili od dalszej walki z milicją i czekali na dalszy rozwój wypadków.

 

W krótkiej perspektywie może wydawać się, że działania późniejszego Ojca Świętego zakończyły się porażką. Mieszkańcy Nowej Huty sporadycznie modlili się pod Krzyżem i równie rzadko zapalali pod nim znicze bądź składali kwiaty. Dzisiaj przy Krzyżu stoi kościół pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa, a co niedzielę we wszystkich kilkunastu kościołach w Nowej Hucie regularnie modli się ponad połowa jej mieszkańców. Moim zdaniem to właśnie jest symbol prawdziwego zwycięstwa Boga nad brutalną siłą i przemocą serwowaną Polakom przez poprzedni ustrój.

 

 

Dziękuję za rozmowę.

 

 

Rozmawiał Tomasz Kolanek

 
baner
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 
POLECANE FILMY

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

..
..
 
..
..
INFORMUJ
Wiesz o ważnym wydarzeniu?
Nie ma go na naszym portalu? Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
..
 
...

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.