DZIŚ JEST:   23   LISTOPADA   2017 r.


Św. Kolumbana Młodszego
Św. Klemensa I, papieża
 
 
 
 

Pierwszy września 1939. Czy aby wszystko jasne?

Pierwszy września 1939. Czy aby wszystko jasne?
Wehrmacht przekracza granicę Polski – łamanie szlabanu granicznego (niemieckie propagandowe zdjęcie pozowane, wykonane 14 września). By Hans Sönnke [Public domain], via Wikimedia Commons

1 września roku 1939 był końcem dawnej Polski, końcem dawnego narodu polskiego. Naród polski przetrwał zgotowaną nam przez hitlerowskie Niemcy i Związek Sowiecki hekatombę drugiej wojny światowej, ale wyszedł z niej bez elit solidarnie eksterminowanych przez obu okupantów.

 

Wyrok śmierci na Polskę, tajnie zaprotokołowany, został podpisany parę dni wcześniej w Moskwie – w obecności samego tow. Stalina. O wszystkim wiedzieli nasi zachodni alianci. Wiedzieli i nie powiedzieli, bo chodziło o to, by pierwsze uderzenie świeżego Wehrmachtu runęło na Polskę. Pierwszego września 1939 roku jeden z katów przystąpił do wykonywania wyroku. Siedemnastego września dołączy do niego drugi kat. Wraz z zapisaniem i wykonaniem wyroku śmierci na Polskę tamtego września, taki sam los został zapisany (tajny protokół) i rychło ziszczony wobec wszystkich narodów Europy Środkowej i Wschodniej – od Estonii po Rumunię. Polska jako najważniejsze państwo „Międzyeuropy” oddzielającej Niemcy od Rosji było w tej układance najważniejsze. Gdy ono upadło, nic już nie stało na przeszkodzie powstania bezpośredniej „granicy przyjaźni” między Niemcami a Związkiem Sowieckim.

 

Pierwszy września 1939 roku był końcem dawnej Polski, końcem dawnego narodu polskiego. Naród polski przetrwał zgotowaną nam przez hitlerowskie Niemcy i Związek Sowiecki hekatombę drugiej wojny światowej, ale wyszedł z niej bez elit solidarnie eksterminowanych przez obu okupantów, którzy mimo faktu, że od 22 czerwca 1941 roku pozostawali ze sobą w stanie wojny, to jednak przez cały czas nie ustawali w swoich wysiłkach duchowej, kulturowej i gospodarczej dekapitacji Polaków. Cały czas trwała eksterminacja polskiej inteligencji, polskiego duchowieństwa, polskich elit politycznych, polskiego ziemiaństwa oraz właścicieli mniejszych bądź większych zakładów przemysłowych. W takim stanie przyszło nam po 1945 roku stawić czoła polityce sowietyzacji. Przetrwaliśmy jako „naród przykościelny” (R. Legutko), dzięki takim wielkim mężom stanu i książętom Kościoła jak kardynałowie August Hlond, Adam Sapieha, a zwłaszcza Prymas Tysiąclecia – kardynał Stefan Wyszyński.

 

Jednak pierwszy września 1939 roku zdruzgotał – mówiąc dzisiejszym językiem – polskie szanse rozwojowe na długie lata. Musiało upłynąć pół wieku od tamtej tragicznej daty zanim mogliśmy rozpocząć odbudowywanie polskich (nie tylko z nazwy) elit. Wraz z oficerami z Katynia oraz innych miejsc kaźni polskiej elity na obszarze Sowietów, wraz z reprezentantami polskich elit eksterminowanych w niemieckiej akcji AB (1940 r.), wraz z setkami tysięcy ofiar Powstania Warszawskiego, zostały bezpowrotnie utracone dla Polski ich dzieci. Utracone, bo nie miały szans na zaistnienie. Tak rozerwano łańcuch pokoleń polskiej elity, który nie został naruszony nawet w najcięższych okresach niewoli rozbiorowej w dziewiętnastym wieku. Na opuszczone miejsce przyszły po 1945 roku nowe elity (tego słowa używam tutaj tylko w funkcjonalnym, socjologicznym sensie) sowieckiego chowu. Ale początek naszej narodowej tragedii nastąpił pierwszego września 1939 roku.

 

Kto jednak dzisiaj o tym wszystkim pamięta? Mając od kilkunastu lat stały kontakt dydaktyczny (wykłady, seminaria) z młodzieżą studiującą mogę obserwować jak wielkie spustoszenia w świadomości historycznej młodych Polaków poczyniły tzw. reformy edukacji realizowane w końcu poprzedniego wieku (reforma Handkego wprowadzająca „nową maturę” oraz gimnazja), których integralną częścią było stałe redukowanie liczby godzin historii w szkole. Zwłaszcza najnowszej historii Polski. Do dzisiaj słyszę odpowiedź pewnej studentki, która mniej więcej dziesięć lat temu na moje pytanie (z kategorii „pytanie ostatniej szansy”): „Czy ma Pani jakieś skojarzenia ze słowem Westerplatte w odniesieniu do historii Polski w dwudziestym wieku?”, głosem pewnym stwierdziła: „Westerplatte to było wzgórze we Włoszech, które zwycięsko szturmowała polska armia”. Albo pisemna odpowiedź pewnego studenta na pytanie o udział Polaków w drugiej wojnie światowej: „Polacy od początku bohatersko walczyli w drugiej wojnie światowej. Przykładem tego było Westerplatte, zaatakowane 1 września 1939 roku przez Sowietów. Sowieci podejrzewali bowiem, że Polacy przetrzymują na Westerplatte najnowsze technologie wojskowe”, etc. Zaręczam: no fake news, ale smutna rzeczywistość. Wypada mieć nadzieję, że obecna reforma edukacji nie zakończy się na zniesieniu gimnazjów (skądinąd bardzo słusznie), ale zrealizuje się jak najbardziej pozytywnie na newralgicznych kierunkach, jakimi są programy nauczania, podstawy programowe i podręczniki.

 

Skoro już ustaliliśmy, czym był pierwszy września 1939 roku, równie warto jest przypomnieć czym ta data nie była. Nie była więc nagłym zniknięciem z map Europy państwa niemieckiego zagarniętego w niebywałym, bo trwającym dobę, Blitzkriegu przez nazistów, którzy następnie rozwinęli w okupowanej Polsce oraz w innych krajach, które dostały się w zasięg ich władzy, cały wachlarz swojej zbrodniczej polityki. Nie. Pierwszego września 1939 roku Rzesza Niemiecka (tak, z takim przymiotnikiem, w oryginale: Deutsches Reich) nie zaniknęła i to agendy państwa niemieckiego prowadziły od tego dnia aż do 1945 roku na ziemiach polskich zbrodniczą politykę okupacyjną. To instytucje i agendy państwa niemieckiego zorganizowały i nadzorowały funkcjonowanie obozów zagłady na okupowanych ziemiach polskich. Eksterminacja polskich elit, począwszy od Sonderaktion Krakau (wywiezienie profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego do obozów śmierci w głąb Rzeszy Niemieckiej) aż po Powstanie Warszawskie nie była przedsięwzięciem partyjnym (NSDAP), ale była realizowana przez państwo niemieckie. Tak jak Westerplatte nie jest wzgórzem we Włoszech, tak i w Polsce od 1939 roku nie było „okupacji hitlerowskiej”, ale okupacja niemiecka. No fake news, tylko smutna rzeczywistość.

 

Należy zresztą pamiętać, że fakt ciągłości państwa niemieckiego (Rzeszy Niemieckiej) jest obecny w oficjalnej doktrynie prawnej demokratycznej RFN po drugiej wojnie światowej. Widać to było wyraźnie w przypadku kontrowersji związanych z uznaniem przez Bonn granicy Polski na Odrze i Nysie Łużyckiej. Po układzie między RFN Willego Brandta a władzami PRL z grudnia 1970 roku, który przewidywał uznanie tej granicy przez stronę niemiecką, Trybunał Konstytucyjny RFN stanął na stanowisku mówiącym o dalszym istnieniu Rzeszy Niemieckiej w granicach z 1937 roku. Dodajmy, że takie stanowisko nie zostało zrewidowane po zjednoczeniu Niemiec i po zawarciu układów polsko-niemieckich z 1990 i 1991 roku o granicach i dobrym sąsiedztwie. Skoro więc Rzesza Niemiecka w sensie prawnym ciągle istnieje według niemieckiego sądu konstytucyjnego, zasadne jest pojawienie się kwestii reparacji wojennych należnych Polsce ze strony państwa, które pierwszego września 1939 roku napadło na Rzeczpospolitą Polską, a nie na Polską Rzeczpospolitą Ludową, której komunistyczni wielkorządcy ze swoimi enerdowskimi odpowiednikami dogadali się w sprawie reparacji. Nie zrzekła się ich Rzeczpospolita Polska. Jeśli zaś sprawa ta przysłuży się skutecznej walce o prawdę historyczną i zwalczaniu kłamstwa (np. o „polskich obozach koncentracyjnych”. Tak swoją drogą, czy obozy w Sachsenhausen, Dachau czy Ravensbruck to też dzieła Polaków?) – to warto ją podjąć. Prawda jest bezcenna.

 


Grzegorz Kucharczyk




 


DATA: 2017-09-05 08:23
AUTOR: GRZEGORZ KUCHARCZYK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Panie Profesorze ja bym tak bardzo nie wierzył w te elity, które też wiały z Polski wraz z Kard. Hlondem. Wiarę i pamięć historyczno-patriotyczną przechował w latach okupacji zwykły obywatel, a po wojnie wykształcony w polskiej (tak!) szkole uczeń. Oczywiście prawdy o komunizmie i Katyniu nie uświadczył, ale o Niemcach jak najbardziej. Kłamstwem jest powtarzanie za obecną władzą, że kilkadziesiąt lat w polskiej szkole było dno. Daj Boże takiego dna w obecnej edukacji!
2 miesiące temu / katopol
 
Panie Profesorze. Felieton jest interesujący i pisany z pasją ale już nie z naukowym sznytem, jakiego spodziewałbym się po przedstawicielu środowiska akademickiego. Porusza Pan ważne kwestie, pomijając całkowicie inne. Zaczynając od czegoś lekkiego - historia jest dla nas ciekawa ale dla przeważającej części ludzi już nie. Poza tym jest tak obszerna, że nawet i 10 godzin tygodniowo byłoby mało. Ale co z tego? Dzieci i tak są przeciążone nauką i natłokiem informacji. Nie ma w programie nauczania przedmiotu Logika, który naprowadziłby dzieci na tory samodzielnego myślenia. Nie da się ludzi wszystkiego nauczyć, ale można ich nauczyć myśleć, by samodzielnie byli w stanie odróżnić ziarno od plew i byli odporni na indoktrynację. Sprawa kolejna - reparacje wojenne. Niewątpliwie słusznie nam się NALEŻAŁY. Wspominał Pan o ciągłości Niemiec wypadało by więc z naukową precyzją dodać, że istnieje taka sama ciągłość państwa polskiego. I obowiązują nas akty prawne PRL-u. :(
2 miesiące temu / Sebastian Ł.
 
Od dawna jestem zdania, że politycy AWS powinni odpowiedzieć przed trybunałem stanu i zwykłymi sądami karnymi za "reformy", złodziejskie prywatyzacje i inne osiągnięcia, z konfiskatą majątków włącznie. Za "reformę" edukacji Handke powinien siedzieć. To kill straconych pokoleń. Należy rownież jak najszybciej pozamykać pseudo-uczelnie wyższe produkujące niedouczonych frustratów jako kandydatów do nisko płatnej zarobkowej emigracji
2 miesiące temu / Caeterum Censeo
 
Czy Polska była pod okupacją niemiecką ? ...Szanowni blogerzy, komentatorzy, dziennikarze, naukowcy i inni, wbijcie sobie do głów, że po wrześniu 1939 r. do maja 1945 r. Polska w świetle prawa niemieckiego, i nie tylko, nie istniała.( Podobnie jak w okresie po III rozbiorze do roku 1918). Istniały; Protektorat Czech i Moraw, Słowacja, Litwa, Łotwa, Estonia, Węgry, Bułgaria, ?..... Polska jako jedyne państwo nie było objęte aneksją czy okupacją Niemiec tylko po prostu wykreślono Ją z map Europy. W kontekście Polski i II Wojny Światowej, o Niemcach można mówić jako o zaborcach, a nie okupantach......
2 miesiące temu / UPS
 
Niemcy i Sowieci to najeźdźcy, ale wojna była finansowana przez żydowskich bankierów, a za upadek Polski winę ponosi także polityka masońskiej sanacji a potem, podczas II wojny światowej masońskiego rządu gen. Sikorskiego.
2 miesiące temu / koteq
 
A my w dzień takiej dla Polski tragedii gramy mecz z Danią i się bawimy na stadionach i do tego to jeszcze piątek. Polscy kibice powinni w tak szczególny dzień nie przychodzić na zawody sportowe ze względu na pamieć żołnierzy i ludności cywilnej
2 miesiące temu / Andreas
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
REKLAMA
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.

 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI