DZIŚ JEST:   23   LISTOPADA   2017 r.


Św. Kolumbana Młodszego
Św. Klemensa I, papieża
 
 
 
 

Niemiecka chadecja idzie na wybory

Niemiecka chadecja idzie na wybory
Fot. REUTERS/Reinhard Krause

W opublikowanym niedawno tekście o. Wolfgang Ockenfels OP – emerytowany profesor katolickiej nauki społecznej na wydziale teologicznym uniwersytetu w Trewirze – odniósł się do znanego od dawna i wielokrotnie opisywanego (także na tych łamach) zjawiska ideowej i programowej degrengolady niemieckiej chadecji, czyli jej największej partii – CDU (Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej).

 

O formacji, na której czele stoi obecnie Angela Merkel uczony dominikanin napisał między innymi: „Rozcieńczanie chrześcijańskiej substancji w warstwie programowej prezentowanej przez CDU jest pełzającym procesem, który nie zaczął się wraz z obecną przewodniczącą. Od dziesięcioleci partia ta oddala się od własnej tradycji i zatraca w ten sposób swoją własną tożsamość. To, co zostało z literki „C”, jest cienkim wywarem z tego, co nazywa się „chrześcijańskim obrazem człowieka”. To są retoryczne zaklinania o wzniosłych „wartościach”, takich jak godność człowieka, małżeństwo i rodzina. Jednak cały czas nie uznaje się ich prawno-instytucjonalnego znaczenia. Tak więc z programu rządzenia przedstawionego przez Unię [CDU], w którym mowa jest o „niepodzielnej godności człowieka”, która przecież przysługuje również nienarodzonym, nie wynikają bynajmniej prawne konsekwencje w postaci wzmocnionej ochrony życia”.

 

Rzeczywiście, literka „C” w nazwie CDU jest od dawna tylko częścią partyjnego logo pozbawioną jakichkolwiek substancjalnych odniesień. Ideowy wywar niemieckiej chadecji jest zaiste cieniutki. Dość przypomnieć sobie programowe wystąpienie kanclerz Angeli Merkel podczas nadzwyczajnego zjazdu partii  w dniu 22 października 2016 roku. Kongres odbywał się w samym środku imigracyjnego kryzysu made by Merkel i miał za zadanie odświeżyć wizerunek partii jako jedynej nadziei niemieckiego wyborcy, dla którego chrześcijańskie (kulturowe) korzenie mają jeszcze znaczenie (przypomniano sobie o czymś takim w obliczu fali muzułmańskich „uchodźców”).

 

Kanclerz Merkel zabrała się do „odzyskiwania” takich wyborców w sposób, który wiele mówi o jej własnej i jej partii duchowej tożsamości. „Ale przecież jesteśmy partią z literą „C” w nazwie. Czy jeszcze mamy właściwie własną tożsamość?” – mocno zaczęła wtedy pani kanclerz. Po czym jako pole odzyskiwania własnej duchowej tożsamości przez chadeków wskazała… śpiewanie kolęd bożonarodzeniowych, inkryminując jednocześnie, że zanik tego zwyczaju w niemieckim społeczeństwie jest pożywką dla wzrostu poparcia dla Pegidy oraz „Alternatywy dla Niemiec”. W wykładni zaprezentowanej przez kanclerz Merkel sprawa wydaje się więc dość prosta: im częściej w niemieckich domach śpiewana będzie „Cicha noc”, tym mniejsze szanse dla politycznych konkurentów CDU „na prawicy”. Przy czym szefowa niemieckich chadeków gładko przeszła do porządku dziennego nad „drobnostką”, że śpiewanie kolęd jest raczej zwieńczeniem długiego procesu (chrystianizacji w wymiarze społecznym oraz indywidualnym), a nie jego początkiem. Nie samo śpiewanie kolęd, ale wiara w ich treść jest istotą rzeczy.

 

W ostatnich tygodniach diagnoza postawiona przez o. prof. Ockenfelsa zyskała dodatkowe potwierdzenie w sposobie, w jaki kanclerz Merkel przesądziła o przegłosowaniu w niemieckim parlamencie ustawy zrównującej tzw. małżeństwa jednopłciowe z małżeństwami („Ehe fur alle”). Przewodnicząca CDU zapowiedziała przed kluczowym głosowaniem na początku lipca br., że posłowie CDU w tej sprawie nie będą związani dyscypliną partyjną, czy też programem partyjnym, z którym chadecy szli do wyborów w 2013 roku, a w którym nie było mowy o zgodzie na zrównanie związków dewiacyjnych z małżeństwami. Nic z tych rzeczy. Otóż posłowie CDU „mają kierować się sumieniem” – zapowiedziała pani kanclerz, dobrze znając stan sumienia większości członków swojej parlamentarnej frakcji. W ten sposób szlachetne słowo „sumienie” zostało użyte jako synonim zdrady programowych zobowiązań wobec swoich wyborców.

 

Kapitulacja CDU wobec żądań homolobby, które pierwszy sukces odnotowało w 2001 roku, gdy w czasie rządów „czerwono-zielonej” koalicji uchwalono w RFN ustawę o „rejestrowanym partnerstwie”, jest kolejnym etapem we wspomnianym na początku pełzającym procesie wypłukiwania chrześcijańskiej substancji z programu i działań niemieckiej chadecji. Zgoda na cios zadany rodzinie w postaci głosowania za ustawą „małżeństwo dla każdego” nie jest bowiem pierwszym symptomem odchodzenia CDU od wspierania w rzeczywistości społecznej współczesnych Niemiec chrześcijańskiej wizji rodziny.

 

W programie CDU z 1994 roku stwierdzano, że „małżeństwo jako partnerstwo męża i żony jest najlepszą podstawą dla dzielenia odpowiedzialności matki i ojca za edukację dzieci”. Tak więc jeszcze pod koniec dwudziestego wieku dla niemieckich chadeków małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny, na którym wspiera się rodzina. Kilkanaście lat później sytuacja nie była już tak jasna. W programie CDU z 2007 roku czytamy bowiem, że „rodzina istnieje, gdziekolwiek rodzice przyjmują odpowiedzialność za dzieci, a dzieci przyjmują odpowiedzialność za rodziców”. Ładnie, ale nie ma już mowy expressis verbis o matce i ojcu.

 

Na koniec przeskok do współczesności. Krótkie spojrzenie do programu wyborczego CDU zredagowanego na potrzeby elekcji parlamentarnej planowanej na 24 września br. Tam w rozdziale o rodzinie czytamy: „Nie przypisujemy rodzinom żadnych określonych wzorców życia rodzinnego. Respektujemy różnorodne formy wspólnego życia. Ludzie sami powinni decydować, jak kształtować sposób swojego wspólnego życia i jak będą organizować swoje życie codzienne. Odpowiedzialność jest podejmowana i przeżywana także w innych formach życia wspólnego obliczonych na trwałość, na przykład przez osoby samotnie wychowujące dzieci, rodziny patchworkowe, pozamałżeńskie wspólnoty życia oraz istniejące, zarejestrowane związki partnerskie”.

 

Nawet używając najbardziej czułego mikroskopu elektronowego nie sposób w tej deklaracji znaleźć najdrobniejszy ślad literki „C”. Całkowita programowa kapitulacja wobec przyjaznego dewiacjom ducha czasu. Także w warstwie językowej. Wygibasy w rodzaju „formy życia wspólnego obliczone na trwałość” jako eufemistyczne określenie konkubinatów są najlepszym dowodem na dalszą dechrystianizację Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej.

 

Wiele mówi również porównanie obecnych programowych enuncjacji CDU o rodzinie z analogicznymi sformułowaniami obecnymi w aktualnych programach wyborczych autorstwa innych partii niemieckiego politycznego mainstreamu. Na początek przyjrzyjmy się programowi SPD, partnera CDU w obecnej „wielkiej koalicji” rządowej. Przed niemal dwudziestoma latami socjaldemokratyczny kanclerz G. Schroder stwierdził, że „rodzina istnieje tam, gdzie są dzieci”. Obecnie jego partyjni koledzy zapisali w swoim programie wyborczym, że dla nich „rodzina jest tam, gdzie ludzie biorą za siebie nawzajem odpowiedzialność – od małżeństwa między mężczyzną a kobietą, po matki i ojców samotnie wychowujących dzieci, rodziny patchworkowe, aż do par jednopłciowych”.

 

Czym to sformułowanie różni się od obecnego podejścia CDU do istoty życia rodzinnego? Niczym. A może coś różni w tym względzie CDU od „Zielonych”? „Die Grunen” w swoim programie na tegoroczne wybory do Bundestagu zapisali następującą diagnozę: „Rodziny stały się tak różnorodne, jak różnorodne jest życie. Istnieją pary, które zawarły ślub i mają dzieci, istnieją osoby samotnie wychowujące dzieci, rodziny patchworkowe, rodziny pozamałżeńskie, rodziny tęczowe, rodziny opiekuńcze i rodziny pozbawione dzieci”. Czym się różnią w podejściu do rodziny niemieccy chadecy od kolejnej lewicowej partii, jaką są „Zieloni”? Odpowiedź jak wyżej – niczym.

 

A może istnieje jakaś różnica w tym względzie między CDU a jej zwyczajowym partnerem koalicyjnym, czyli demoliberalnymi „Wolnymi Demokratami” (FDP)? W ich deklaracji programowej czytamy m. in.: „Chcemy w odniesieniu do wszystkich par stosować zasadę „jednakowe obowiązki, jednakowe prawa”. Różnica? Żadna.

 

O duchowej oraz intelektualnej kondycji niemieckiej chadecji równie dużo mówi passus z aktualnego programów wyborczego CDU, któremu towarzyszy nagłówek: „Co spaja nasz kraj”. Na pierwszym miejscu wymieniona jest „wspólnota”, która sprawia, że „Niemcy odznaczają się wspaniałą jednością w różnorodności”. No dobrze, ale co spaja wspólnotę? Czytając program CDU można odnieść wrażenie, że jest to przede wszystkim sport, który jest wymieniony jako czynnik integrujący społeczeństwo niemieckie zaraz po „wspólnocie”. Dopiero po sporcie mowa jest o „Kościołach chrześcijańskich i wspólnotach religijnych”. Zwróćmy również uwagę na kolejność rzeczowników, gdy w programie wyborczym CDU z 2017 roku czytamy, że „oświecenie i nasze chrześcijańsko-żydowskie dziedzictwo aż do dzisiaj kształtują Niemcy i pozostają ważnym fundamentem”.

 

Pamiętając o tym, co przyniosła dla Niemiec i Europy reformacja (serię wojen religijnych, supremację państwa nad Kościołem, ostatecznie zaś sekularyzację życia społecznego) jeszcze dziwaczniej brzmi ten fragment programu CDU, w którym stwierdza się, że przypadający w tym roku jubileusz reformacji „raz jeszcze ukazał nam wyraziście, jak ściśle nasza historia i nasza kultura jest związana z chrześcijańskimi Kościołami”.

 

Mając przed oczyma programowy cienkusz niemieckiej chadecji nie za bardzo dziwi fakt, że w szeregach CDU całkiem poważnie nie tylko mówi się o możliwości kontynuowania koalicji rządowej z SPD, ale również pojawia się koncepcja stworzenia po wrześniowych wyborach „koalicji jamajskiej” złożonej z CDU, FDP i „Zielonych” (czerń – żółć – zieleń jak we fladze Jamajki). Szczególnie głośno domagają się tego działacze CDU młodszego pokolenia, którzy podobną koalicję testują już – jak twierdzą, z powodzeniem - w niektórych landach (np. w Szlezwiku-Holsztynie po niedawnych wyborach lokalnych).

 

Jeśli wierzyć sondażom, wrześniowe wybory w Niemczech wygra CDU, której programem jest rządzenie dla dobra dalszego rządzenia w imię jeszcze skuteczniejszego rządzenia. A literka „C”? Cóż, wystarczy kupić zestaw płyt CD z kolędami, przesłuchać je w grudniu – i będzie dobrze. W końcu mamy do czynienia z nowoczesną, zachodnioeuropejską chadecją, która nie wprowadza kwestii światopoglądowych do polityki, by nie dawać pożywki ekstremistom, której członkowie głęboko, baaardzo głęboko w sercu i w swoim sumieniu wyznają wartości chrześcijańskie, ale przecież doskonale znają realia i wymogi pluralistycznego społeczeństwa. Brzmi znajomo?

 


Grzegorz Kucharczyk





DATA: 2017-09-13 08:47
AUTOR: GRZEGORZ KUCHARCZYK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Nieżyjąca już znajoma z Niemiec mówiła mi jeszcze w latach 90., że dwie główne partie w Niemczech to totalne zakłamanie, bo od dawna nie są już ani demokratyczne, ani społeczne, a tym bardziej nie chrześcijańskie. Dziś widać, że w międzyczasie CDU stała się antychrześcijańska.
2 miesiące temu / Republikanin
 
@Krzysiek Chrześcijańska demokracja? A czy jest możliwe mieszanie wody z ogniem? Widziałeś kiedyś demokrację np. w armii? Jesteś w stanie sobie wyobrazić coś takiego? Demokracja to tzw. władza ludu. Przynajmniej w teorii, bo obecne pojęcie "demokracja" to wydmuszka, opium dla mas, hasło manipulacji. To system gdzie "uprzywilejowani" mieszają ludziom w głowach tak aby ci nie dość że tego nie zauważyli, to jeszcze działali zgodnie z intencją tego kto miesza. I to niestety im się udaje. Prawdziwe chrześcijaństwo to autorytarna władza boska. Tu wódz jest jeden, jak w armii. Oczywiście masz wolną wolę i wybór, czy iść Jego drogą czy nie, ale znasz też możliwe konsekwencje tego wyboru. Ale to z demokracją raczej niewiele ma wspólnego.
2 miesiące temu / Janchryzostompasek
 
Wszystkie te dywagacje na temat zmian poglądowych na życie społeczne są tylko jałowymi mniemaniami.
2 miesiące temu / nn
 
Chrześcijańska demokracja to kwadratowe koła podobnie jak żydo-chrześcijanin.
2 miesiące temu / Krzysiek
 
Przynajmniej graja w otwarte karty i nie proboja uwodzic wyborcow retoryka jakichs tzw chrzescijanskich wartosci, patosem....zreszta w tym spoleczensrwie najwyrazniej nie musza sie w to zabawiac-do tego uciekac...i to jest tak na prawde chyba jedyna roznica miedzy bundes rep a iii rp... Skromna-choc jeszcze dobrze o naszym spol swiadczaca poniekad
2 miesiące temu / mitoslaw
 
Naprawdę w to wierzysz? Bo ja myślę, że chcesz tylko uderzyć w naszych gości.
2 miesiące temu / Postępowiec
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
REKLAMA
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.

 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI