Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi informuje, że strona pch24.pl wykorzystuje pliki cookies, aby umożliwić
i usprawnić działanie niektórych elementów witryny, jak również w celach statystycznych i marketingowych.

Aby wyrazić zgodę na korzystanie ze strony z użyciem plików cookies kliknij
 

Zapisywanie cookies można wyłączyć w ustawieniach przeglądarki – instrukcja dostępna jest tutaj.







 
DZISIAJ JEST
NIEDZIELA 28 SIERPNIA
Św. Augustyna, Doktora Kościoła
Św. Augustyna, Doktora Kościoła
XXII Niedziela zwykła
Imieniny obchodzą:
Augustyn, Aleksander, Patrycja
 
 
PRAWA STRONA INTERNETU
wyszukiwarka
 
 
 
 
 
Polonia Christiana nr 41       KOŚCIÓŁ I ŚWIAT
Rozmowa z biskupem Athanasiusem Schneiderem

Na przekór faryzeuszom

Na przekór faryzeuszom

Kościołowi i światu pilnie potrzeba nieustraszonych i szczerych świadków całej prawdy na temat przykazań oraz woli Boga; całej prawdy na temat tego, co Chrystus mówił o małżeństwie. Dzisiejsi kościelni faryzeusze i uczeni w Piśmie, którzy piastując urzędy biskupie i kardynalskie, w episkopalnych szatach palą kadzidło przed neopogańskimi bożkami ideologii gender oraz konkubinatu, nikogo nie przekonają do gorliwej wiary w Chrystusa oraz gotowości oddania za Niego życia – stwierdza JE Athanasius Schneider, biskup diecezji astańskiej w Kazachstanie w rozmowie z Izabellą Parowicz.

 

Co Ksiądz Biskup sądzi na temat zakończonego właśnie synodu poświęconego sprawom rodziny?

– Podczas synodu były chwile oczywistej manipulacji ze strony niektórych duchownych zajmujących kluczowe stanowiska w wydawniczych i zarządzających strukturach synodu. Wstępny dokument Relatio post disceptationem był bez wątpienia uprzednio sfabrykowanym tekstem bez żadnego faktycznego odniesienia do prawdziwych oświadczeń ojców synodalnych. We fragmentach dotyczących homoseksualizmu, seksualności i dostępu do sakramentów dla rozwodników w nowych związkach tekst ukazuje skrajną ideologię neopogańską. Nigdy w całej historii Kościoła nie zdarzyło się, by tak heterodoksyjny tekst został opublikowany jako dokument oficjalnego spotkania biskupów katolickich pod przewodnictwem papieża, choćby nawet miał charakter przygotowawczy.


Dzięki Bogu i modlitwom wiernych z całego świata odpowiednia liczba ojców synodalnych stanowczo odrzuciła tego typu program, który w trzech wyżej wymienionych tematach ukazuje zepsutą i pogańską mainstreamową moralność naszych czasów, narzucaną globalnie środkami nacisku politycznego, a także przez niemal wszechmocne oficjalne mass media, wierne zasadom światowego stronnictwa ideologii gender. Taki dokument synodalny, nawet tylko przygotowawczy, to prawdziwy wstyd i wskaźnik, w jakim zakresie duch antychrześcijańskiego świata przeniknął już tak ważne sfery życia Kościoła. Dla przyszłych pokoleń i historyków dokument ten pozostanie czarną plamą na honorze Stolicy Apostolskiej.


Na szczęście Przesłanie Ojców Synodalnych jest dokumentem prawdziwie katolickim, nakreślającym Boską prawdę na temat rodziny, bez przemilczania głębszej przyczyny problemów, czyli: grzechu. Dodaje ono katolickim rodzinom prawdziwej odwagi i pocieszenia. Zacytuję: Myślimy o brzemieniu, narzuconym przez życie w cierpieniu, jakiego może przysparzać dziecko specjalnej troski, ciężka choroba, podeszły wiek albo śmierć bliskiej osoby. Podziwiamy wierność tak wielu rodzin, które znoszą te próby z odwagą, wiarą i miłością. Nie postrzegają tego jako narzuconego na nich brzemienia, ale jako coś, co dają sami sobie, widząc cierpiącego Chrystusa w słabości ciała.


Małżeńska miłość, niezwykła i nierozerwalna, trwa pomimo wielu trudności. To jeden z najpiękniejszych, a zarazem najpowszechniejszych cudów. Miłość ta wzrasta poprzez płodność i produktywność, która zawiera się nie tylko w płodzeniu dzieci, lecz także w przekazywaniu Boskiego życia poprzez chrzest, katechezę i nauczanie.


Niech się unosi nad Wami obecność rodziny Jezusa, Maryi i Józefa w ich skromnym domu.

 

Czy jednak samo roztrząsanie i kwestionowanie fundamentalnych dla Kościoła zagadnień nie może otwierać drzwi dla poważnych nadużyć i podobnych prób rewidowania doktryny w przyszłości?

– W rzeczy samej, przykazanie Boże, w tym przypadku szóste przykazanie absolutnej nierozerwalności sakramentalnego małżeństwa czy przez Boga ustanowiona zasada niedopuszczania do Komunii Świętej ludzi w stanie grzechu ciężkiego, jak o tym naucza święty Paweł w swym natchnionym przez Ducha Świętego ostrzeżeniu zawartym w 1 Liście do Koryntian 11, 27–30, nie mogą być poddawane dyskusji, podobnie jak nie można poddawać dyskusji, na przykład, boskości Chrystusa.


Osoba związana nierozerwalnym węzłem sakramentalnego małżeństwa, a mimo to trwale żyjąca „na kocią łapę” z inną osobą, zgodnie z prawem Bożym nie może być dopuszczona do Komunii Świętej. Byłoby to publiczne i przez Kościół nikczemnie zalegalizowane zaprzeczenie nierozerwalności chrześcijańskiego małżeństwa, a tym samym unieważnienie szóstego przykazania Bożego: Nie cudzołóż.


Żadna ludzka instytucja, nawet papież czy sobór, nie ma władzy ani kompetencji do podważania choćby w najlżejszy i najmniej bezpośredni sposób żadnego z dziesięciu przykazań Bożych ani też Boskich słów Chrystusa: Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela (Mt 19, 6).


Bez względu na tę jasną prawdę, nauczaną ciągle i niezmiennie – bo jest ona niezmienna – przez wszystkie wieki przez Magisterium Kościoła aż do naszych czasów, na przykład, w adhortacji apostolskiej Familiaris consortio świętego Jana Pawła II, w Katechizmie Kościoła Katolickiego i nauczaniu Benedykta XVI, kwestia dostępu do Komunii Świętej dla tak zwanych rozwodników w nowych związkach została na synodzie poddana pod rozważanie. Fakt ten jest bolesny sam w sobie, bo ukazuje aroganckie podejście duchownych do Bożej prawdy i Bożego słowa.


Próba poddania Bożej prawdy i Bożego słowa dyskusji jest niegodna tych, którzy jako reprezentanci Magisterium muszą gorliwie przekazywać Boski depozyt. Przyznając rozwodnikom w nowych związkach Komunię Świętą, biskupi ci ustanawiają swoją własną, nową tradycję, w ten sposób przestępując przykazanie Boże, jak to powiedział Chrystus, besztając faryzeuszy i uczonych w Piśmie (Mt 15, 3). Sytuację pogarsza jeszcze usiłowanie legitymizowania niewierności słowu Chrystusa ze strony owych biskupów poprzez uciekanie się do argumentów typu: potrzeba duszpasterskamiłosierdzieotwarcie na Ducha Świętego.


Co więcej, bez krzty lęku czy skrupułów przeinaczają oni na sposób gnostyczny prawdziwe znaczenie tych słów, określając zarazem tych, którzy się im sprzeciwiają i bronią niezmiennego Bożego przykazania oraz prawdziwej, niepochodzącej od człowieka tradycji mianem nieustępliwych czy drobiazgowych albo też tradycjonalistów.


Podczas wielkiego kryzysu ariańskiego w IV wieku obrońców boskości Syna Bożego również nazywano nieprzejednanymi i tradycjonalistami. Święty Atanazy został nawet ekskomunikowany przez papieża Liberiusza, który swą decyzję uzasadnił argumentem, iż Atanazy nie pozostaje w komunii z biskupami Wschodu – w przeważającej części heretykami lub na poły heretykami. W tej sytuacji święty Bazyli Wielki stwierdza: W dzisiejszych czasach tylko jeden grzech karze się surowo: pilne przestrzeganie tradycji naszych Ojców. Z tego powodu dobrych wyrzuca się z ich miejsc i prowadzi na pustynię.


W rzeczy samej, biskupi popierający ideę udzielania Komunii Świętej rozwodnikom pozostającym w powtórnych związkach są nowymi faryzeuszami i uczonymi w Piśmie, ponieważ zaniedbują przykazanie Boże, przyczyniając się do tego, że z ciał i serc tych ludzi pochodzi cudzołóstwo (Mt 15, 19). Pragną oni pozornie „czystego” rozwiązania; sami też chcą się wydawać „czyści” w oczach tych, którzy mają władzę – mediów, opinii publicznej. Kiedy jednak pewnego dnia staną przed sądem Chrystusa, z pewnością ku swemu wielkiemu przerażeniu usłyszą Jego słowa: Czemu wyliczasz moje przykazania i masz na ustach moje przymierze ty, co nienawidzisz karności i moje słowa rzuciłeś za siebie (…) i trzymasz z cudzołożnikami (Ps 50, 16–18).


Końcowy dokument synodu zawiera niestety akapit na temat głosowania w kwestii Komunii Świętej dla rozwodników pozostających w nowych związkach. Kwestia ta nie uzyskała wymaganych dwóch trzecich głosów, co jednak w niczym nie zmienia niepokojącego i zdumiewającego faktu, iż absolutna większość obecnych biskupów głosowała za udzielaniem Komunii Świętej ponownie ożenionym rozwodnikom, odzwierciedlając tym samym prawdziwą jakość duchową katolickiego episkopatu w dzisiejszych czasach.


To smutne, że ów fragment, który nie uzyskał wymaganego poparcia większości kwalifikowanej, pozostaje jednak w ostatecznej wersji dokumentu i zostanie rozesłany do wszystkich diecezji w celu dalszego przedyskutowania. Z pewnością powiększy on jedynie doktrynalną dezorientację wśród księży i wiernych, wywołując wrażenie, że przykazania Boże, naukę Chrystusa oraz słowa świętego Pawła Apostoła oddano w ręce ludzkich grup decyzyjnych. Jeden z kardynałów, otwarcie i zdecydowanie popierający kwestię Komunii Świętej dla rozwodników pozostających w nowych związkach, a nawet haniebne zdania na temat „małżeństw” homoseksualnych zawarte we wstępnym Relatio, niezadowolony z ostatecznej wersji dokumentu, oświadczył zuchwale: Szklanka jest pełna do połowy, dodając, iż teraz należy pracować nad tym, żeby podczas przyszłorocznego synodu była całkiem pełna.


Musimy mocno wierzyć, że Bóg rozproszy zamiary kłamstwa, niewierności i zdrady. Chrystus niezawodnie dzierży ster łodzi swojego Kościoła pośród tak wielkiej burzy. Wierzymy i ufamy Temu, który prawdziwie włada Kościołem – naszemu Panu, Jezusowi Chrystusowi, który jest prawdą.

 

W jaki sposób należy rozmawiać z ludźmi, którzy padają ofiarą panującego dziś straszliwego zamętu i zamieszania doktrynalnego, aby wzmocnić ich wiarę i pomóc im na drodze do zbawienia?

– W tych szczególnie trudnych czasach Chrystus oczyszcza naszą katolicką wiarę, by dzięki tej próbie Kościół zajaśniał jeszcze mocniej i był naprawdę światłem i solą dla pozbawionego smaku, neopogańskiego świata dzięki wierności oraz czystej i prostej wierze przede wszystkim „maluczkich” w Kościele – Ecclesia docta (Kościoła uczącego się), który w dzisiejszych czasach wzmocni Ecclesia docens (Kościół nauczający, czyli Magisterium) w podobny sposób jak podczas wielkiego kryzysu wiary w IV wieku, o czym pisze błogosławiony kardynał John Henry Newman w eseju Arians of the Fourth Century:


To nadzwyczajny fakt, do tego z morałem. Być może Opatrzność dopuściła do tego w celu odciśnięcia na Kościele, wychodzącym właśnie wówczas ze stanu prześladowań, wielkiej ewangelicznej lekcji, iż nie mądrzy i potężni, ale ciemni, nieuczeni i słabi tworzą prawdziwą siłę. To przecież głównie dzięki wiernemu ludowi zostało przezwyciężone pogaństwo. To za sprawą wiernego ludu pod przewodnictwem świętego Atanazego i biskupów egipskich oparto się najgorszym herezjom i wyparto je z poświęconego terytorium. W tym czasie ogromnego zamieszania Boży dogmat o boskości Jezusa został proklamowany, wprowadzony, obroniony i (mówiąc po ludzku) zachowany o wiele bardziej przez Ecclesia docta niż przez Ecclesia docens. Gremium episkopatu okazało się niewierne swej misji, za to gremium laikatu – wierne swemu chrztowi. A to papież, a to patriarcha, metropolita czy inny wysoko postawiony hierarcha, a to znowu sobór, mówili to, czego nie powinni byli mówić lub czynili coś, co zaciemniało lub narażało na szwank prawdę objawioną, gdy z drugiej strony lud chrześcijański za sprawą Opatrzności Bożej był eklezjalną siłą Atanazego, Hilarego, Euzebiusza z Vercelli i innych wielkich samotnych wyznawców, którzy bez niego zawiedliby.


Musimy zachęcać prostych katolików do wierności katechizmowi, którego ich nauczono; do wierności jasnym słowom Chrystusa zapisanym w Ewangelii; do wierności tej wierze, którą przekazali im ich ojcowie i dziadowie. Musimy organizować koła naukowe oraz konferencje na temat odwiecznego nauczania Kościoła w kwestii małżeństwa i czystości, na które zapraszać należy przede wszystkim młodych ludzi i małżeństwa. Musimy pokazać piękno życia w czystości, piękno chrześcijańskiego małżeństwa i rodziny, wielką wartość krzyża i ofiary w naszym życiu. Musimy jeszcze częściej przywoływać przykłady świętych oraz osób stanowiących wzór do naśladowania, które pokazały, że pomimo iż cierpiały na takie same pokusy ciała, znosiły tę samą wrogość i szyderstwa pogańskiego świata, to jednak z pomocą łaski Chrystusowej wiodły szczęśliwe życie w czystości, w chrześcijańskim małżeństwie i rodzinie. Wiara – czysta i pełna wiara katolicka i apostolska – zwycięży świat (por. 1 J 5, 4).


Musimy zakładać i propagować młodzieżowe grupy czystych serc, grupy rodzinne, grupy katolickich współmałżonków oddanych sprawie dochowania wierności przyrzeczeniom małżeńskim. Musimy organizować grupy, które będą pomagać rodzinom przechodzącym kryzys moralny i materialny oraz samotnym matkom; grupy wspierające modlitwą i radą małżeństwa pozostające w separacji; grupy i pojedyncze osoby, które z troską pomogą ludziom rozwiedzionym, a pozostającym w ponownie zawartych „związkach małżeńskich” rozpocząć proces gruntownego nawrócenia, to jest uznania z całą pokorą grzesznej sytuacji, w jakiej się znajdują i porzucenia – z łaską Bożą – grzechów przeciwko Bożemu przykazaniu oraz przeciw świętości sakramentu małżeństwa.


Musimy tworzyć grupy, które z wyczuciem będą pomagać osobom ze skłonnościami homoseksualnymi wejść na drogę chrześcijańskiego nawrócenia – radosną i piękną drogę cnotliwego życia – a w końcu zaproponują im w sposób dyskretny kurację psychologiczną. Musimy współczesnym nam ludziom żyjącym w neopogańskim świecie pokazać i głosić wyzwalającą Dobrą Nowinę nauki Chrystusowej: że Boże przykazania (nawet szóste) są mądre i piękne: Prawo Pana doskonałe – krzepi ducha; świadectwo Pana niezawodne – poucza prostaczka; nakazy Pana słuszne – radują serce; przykazanie Pana jaśnieje i oświeca oczy (Ps 19, 8–9).

 

Podczas synodu arcybiskup Stanisław Gądecki z Poznania oraz inni wysoko postawieni hierarchowie publicznie wyrazili niezgodę na to, iż wyniki obrad odbiegają od odwiecznego nauczania Kościoła. Czy można żywić nadzieję, że pośród tego zamieszania dojdzie jednak do przebudzenia duchowieństwa oraz tych wiernych, którzy do tej pory pozostawali nieświadomi, iż w samym łonie Kościoła znajdują się ludzie podważający nauczanie Jezusa Chrystusa?

– Polskiemu katolicyzmowi wielki zaszczyt przynosi fakt, iż przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, arcybiskup Gądecki, tak wyraźnie i odważnie bronił Chrystusowej prawdy o małżeństwie i ludzkiej seksualności, przedstawiając się tym samym jako prawdziwy syn duchowy świętego Jana Pawła II.


Bardzo trafnie scharakteryzował liberalne stanowisko synodu w kwestiach dotyczących seksualności oraz rzekomo pełne miłosierdzia i prawdziwego duszpasterstwa poparcie dla udzielania Komunii Świętej rozwodnikom pozostającym w nowych związkach kardynał George Pell, mówiąc, że jest to jedynie szczyt góry lodowej oraz swoisty „koń trojański” w Kościele.


To, że w samym łonie Kościoła znajdują się ludzie podważający nauczanie Pana Jezusa, stało się faktem jawnym w oczach całego świata dzięki internetowi oraz pracy niektórych dziennikarzy katolickich nieobojętnych na to, co dzieje się z wiarą katolicką, którą uważają za skarb Chrystusowy. Z przyjemnością zauważyłem, że niektórzy dziennikarze katoliccy oraz internetowi blogerzy zachowali się jak dobrzy żołnierze Chrystusa, demaskując stanowiska podważające odwieczne nauczanie Jezusa. Kardynałowie, biskupi i księża, rodziny katolickie i młodzi katolicy muszą sobie powiedzieć: Nie zgadzam się z neopogańskim duchem tego świata, nawet jeśli szerzą go niektórzy biskupi i kardynałowieNie przyjmę ich zwodniczego i przewrotnego wykorzystania świętego miłosierdzia Bożego oraz „nowego Zesłania Ducha Świętego”Odmawiam spalenia kadzidła przed figurą bożka ideologii gender, przed bożkiem powtórnych małżeństw i konkubinatu. Nawet gdyby mój biskup tak czynił, ja tak nie postąpię. Z łaską Bożą będę wolał raczej cierpieć, niż wyrzec się całej prawdy Chrystusowej w kwestii ludzkiej seksualności oraz małżeństwa.


To świadkowie przekonają świat, nie nauczyciele – powiedział błogosławiony Paweł VI w adhortacji zatytułowanej Evangelii nuntiandi. Kościołowi i światu w istocie pilnie potrzeba nieustraszonych i szczerych świadków całej prawdy na temat przykazań oraz woli Boga; całej prawdy na temat tego, co Chrystus mówił o małżeństwie. Dzisiejsi kościelni faryzeusze i uczeni w Piśmie, którzy piastując urzędy biskupie i kardynalskie, w episkopalnych szatach palą kadzidło przed neopogańskimi bożkami ideologii gender oraz konkubinatu, nikogo nie przekonają do gorliwej wiary w Chrystusa oraz do gotowości do oddania za Niego życia.

W istocie bowiem wierność Pańska trwa na wieki (Ps 117, 2), Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki (Hbr 13, 8), a prawda was wyzwoli (J 8, 32). Można dodać: objawiona i w niezmienionej formie przekazywana Boska prawda na temat ludzkiej seksualności oraz małżeństwa przyniesie prawdziwą wolność duszom w Kościele i poza nim.


W czasach kryzysu w Kościele oraz złego przykładu moralnego i doktrynalnego niektórych współczesnych sobie biskupów święty Augustyn pocieszał prostych ludzi wiary tymi słowami: Jacy byśmy my, biskupi nie byli, bezpieczni jesteście wy, którzy Boga macie za swego Ojca a Jego Kościół za swą matkę.

 


Dziękuję za rozmowę. 

 


Anglojęzyczną wersję wywiadu z biskupem Schneiderem możesz przeczytać tutaj


 Against Pharisees

 

 


Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie
..
..
 
..
INFORMUJ
Wiesz o ważnym wydarzeniu?
Nie ma go na naszym portalu? Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
...

Copyright by

STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ

IM. KS. PIOTRA SKARGI