DZIŚ JEST:   20   LISTOPADA   2017 r.

Św. Rafała Kalinowskiego
Św. Feliksa Walezjusza
 
 
 
 

Mit Bastylii - studium zbrodni, kłamstwa i manipulacji

Mit Bastylii - studium zbrodni, kłamstwa i manipulacji
Jean-Pierre Houëll, "Zdobycie Bastylii", aresztowanie markiza de Launay. Ilustr.: Wikimedia Commons

Nie spodziewał się, zaiste, francuski król Karol V – pomimo przydomka Mądry – że wzniesiona przezeń w Paryżu twierdza zdobędzie międzynarodową i ponadczasową sławę. Tym mniej się tego spodziewał zasiadający cztery wieki później na paryskim tronie Ludwik XVI, tymczasem to właśnie za jego panowania staruszka Bastylia stała się miejscem narodzin mitu – niebezpiecznego, destruktywnego, kłamliwego, ale jakże żywotnego. Kłamstwo Bastylii stanowi akt założycielski Nowego Wspaniałego Świata. Kłamstwo Bastylii dało bowiem początek kłamstwu Wandei, to z kolei zapoczątkowało kłamstwo „wiosny ludów”, z którego zrodziło się kłamstwo komuny paryskiej, skutkujące kłamstwem "Aurory". I tak dalej – przez kłamstwo darwinizmu, kłamstwo dekolonizacji, kłamstwo sprawiedliwości społecznej, kłamstwo rewolucji obyczajowej, aż do… no, właśnie – dokąd nas to zaprowadzi?

 

Osiemnastowieczna Francja była bezsprzecznie największą europejską potęgą. Prężnie działała gospodarka – rosły kopalnie, rozwijał się przemysł metalurgiczny i włókiennictwo. Według wyliczeń ówczesnego ministra skarbu Neckera, w rękach francuskich znajdowała się połowa gotówki będącej wówczas w obiegu w całej Europie. Oto, co na ów temat pisze wybitny francuski historyk, Jacques Bainville: Wedle zgodnych świadectw, za panowania Ludwika XVI kwitnął wielki dobrobyt. Nigdy świetniej nie rozwijał się handel, nigdy mieszczaństwo nie było bogatsze. Kraj obfitował w pieniądze. Deficyt, aczkolwiek osiągnął wielkie rozmiary, mógł być pokryty przez powiększenie dochodu z podatków. Niestety, wysiłki reformatorskie ministrów rozbijały się o tradycyjne opory nie tylko warstw uprzywilejowanych, ale i wszystkich podatników, których stałym opiekunem był parlament.

 

Burżuazja nadęta pychą

Francuzi nie chcieli płacić podatków. Wbrew pozorom, największy wobec takiej konieczności opór pochodził nie od szlachty i duchowieństwa, ale – jak wskazuje Bainville – od licznych kategorii osób, prawie zawsze bogatych lub zamożnych, które dotychczas albo nie podlegały podatkom, albo też płaciły, co łaskawie chciały. Wśród nich zaś większość zaliczała się do mieszczaństwa, do trzeciego stanu, monopolizującego urzędy i godności sądowe, z którymi związane było zwolnienie od ciężarów fiskalnych.


Niestety jednak, przyszedł moment, gdy w państwowym skarbcu błysnęło dno, a władza nie była w stanie nic na to poradzić. Władza w Królestwie Francji nie była bowiem wcale absolutna. Trzymały ją na wodzy parlamenty. To wskutek ich matactw doszło do zwołania Stanów Generalnych. Stare wiadro Stanów Generalnych, wydobyte z rupieciarni przez miłośników pamiątek, miało napełnić się nowym winem – ironizuje Bainville. Okazało się ono jednak miotłą, wprawiającą w ruch wielkie wyprzątanie, w którym znikną przywileje, prerogatywy, stare swobody prowincjonalne, nawet parlamenty, rząd i monarchia – słowem: wszystkie te czynniki, które łudziły się, że przez powrót do dawnej instytucji utrwalą się albo się odmłodzą.


Zwołanie Stanów Generalnych ośmieliło górę stanu trzeciego do przekształcenia ich w Zgromadzenie Narodowe, doły zaś – czyli paryskie pospólstwo od dawna buzujące rewolucyjnymi nastrojami, karmione ochłapami salonowych elukubracji niedouczonych „filozofów” i, jak każdy element kryminogenny, w lot chwytające najsubtelniejsze nawet oznaki rozluźnienia dyscypliny – do zadymy.


11 lipca rozpoczynają się zamieszki – pośród wrzasku, sygnałów alarmu i fałszywych nowin, oszalały tłum miota się, to atakując nieliczne oddziały wojska, to oddając się pijatyce. Mnożą się napady na domy, sklepy i warsztaty. Panuje nastrój całkowitej anarchii. Paryżanie zabarykadowani w swych domostwach oddają ulicę na łup dzikiej bandy, która rozbiwszy gmach komendy policji oraz więzienie La Force zdołała się uzbroić i znacznie wzrosnąć w siłę.

 

Szlachta ogłupiona liberalizmem

14 lipca 1789 roku motłoch zbrojny w strzelby i piki ze splądrowanych magazynów rusza w kierunku stołecznej fortecy zwanej Bastylią (ze staroprowansalskiego bastida – zamek, twierdza), bronionej przez czterdziestu Szwajcarów i osiemdziesięciu inwalidów wojennych pod dowództwem Bernarda-René markiza de Launay. Potężna czternastowieczna twierdza, przekształcona w więzienie dopiero przez Ludwika XIV, pomimo tak szczupłej załogi mogła się długo bronić przed bezładną bandą cywilów. A raczej: mogłaby, gdyby chciano jej bronić. Jednak de Launay zbyt był oświeconym liberałem, by wycelować armaty w tłum. Nie tylko więc polecił je wycofać, ale kazał wręcz burzyć strzelnice, po czym zaprosił delegatów oblegających na układy.


Tymczasem zgraja pod murami rosła w zastraszającym tempie. Wkrótce też odezwały się armaty buntowników, co rzuciło strach na załogę – w obliczu niezdecydowania komendanta nie była ona w stanie stawić zdecydowanego oporu. Bierna postawa obrońców zwykle stanowi zachętę dla atakujących; tak też było i tym razem. Tłum bez wielkiego trudu wdarł się na pierwsze podwórze i po splądrowaniu budynków skierował lufy wszystkich czterech (!!!) dział na drugie wrota. Załoga odruchowo odpowiedziała strzałami, lecz po chwili, nie czując nad sobą silnej ręki dowódcy, zmusiła go do kapitulacji.


De Launay został z miejsca zamordowany; jego ciało wrzucono do strumienia, a głowę odciętą przez kuchcika, który – wedle relacji świadka – umiał obchodzić się z mięsem zatknięto na pikę i do wieczora obnoszono po mieście. Zginęli również trzej oficerowie; powieszono dwóch inwalidów, trzeciemu zaś obcięto rękę. W tym czasie trwały przeszukiwania więzienia, w którym znaleziono bynajmniej nie setki czy nawet dziesiątki „ofiar reżimu”, lecz siedmiu (sic!) więźniów i to wcale nie politycznych, tylko: czterech fałszerzy, dwóch wariatów i jednego młodego hrabiego, zamkniętego tam na prośbę własnej rodziny, oskarżającej go o kazirodztwo (mało kto jednak dowiedział się o tym, gdyż fałszerze natychmiast się ulotnili, wariaci trafili do zakładu dla psychicznie chorych w Charenton, jeden tylko uczeń markiza de Sade został przyjęty z wielką okazałością przez związki rewolucyjne, gdzie wygłosił rozczulające mowy przeciwko tyranii i despotyzmowi – jak to relacjonuje znamienity historyk francuski, Pierre Gaxotte. Oto, jakim „symbolem ucisku” okazała się być Bastylia.

 

Motłoch pijany krwią

Kim natomiast byli sprawcy jej upadku, dowiemy się najlepiej z lektury zapisków naocznego świadka koszmaru. François-René de Chateaubriand bacznie, choć z przerażeniem obserwował widowisko, które obłudnicy bez serca uważają za tak piękne. Wśród morderstw oddawano się orgiom, jak podczas zamieszek w Rzymie za Otona i Witeliusza. W dorożkach paradowali „zdobywcy” Bastylii, szczęśliwi pijacy ogłoszeni zwycięzcami w szynkach; ich eskortę stanowiły prostytutki i sankiuloci, którzy zaczynali już rządzić. Przechodnie z czcią strachu odkrywali głowy przed tymi bohaterami, z których kilku wskutek wyczerpania nie przeżyło triumfu. Mnożyły się klucze do Bastylii; rozsyłano je do wszystkich liczących się głupców na cztery strony świata.


Nocą 14 lipca 1789 roku do królewskiej rezydencji w Wersalu dotarły wieści o tragicznych wypadkach na ulicach Paryża. Wówczas to doszło do historycznej wymiany zdań – oburzony król wykrzyknął: C’est une révolte!, na co książę de la Rochefoucauld-Liancourt odparł: Non, Sire, c’est une révolution!


Noc położyła kres krwawemu rozpasaniu. Nazajutrz Paryż obudzi się z ogromnym „kacem moralnym” – trzeba więc tworzyć legendę. Przywódcy lewicy – pisze Pierre Gaxotte – wnet użyli wszelkich środków, ażeby popełnione zbrodnie przedstawić jako czyny bohaterskie i w ten sposób usprawiedliwić podżegaczy. Legenda o Bastylii zrodziła się w cztery godziny po jej zdobyciu. I oto 15 lipca rentierzy paryscy, którzy obudzili się rano zawstydzeni i zaniepokojeni z powodu ustąpienia przez siebie pola mordercom, dowiedzieli się nagle, że nigdy nie było żadnych morderców, że cały naród powstał dla obrony wolności i że zabójstwo de Launay’a i de Flesselles’a stanowiło po prostu wzniosły objaw wszechwładnej sprawiedliwości narodowej.


14 lipca 1789 roku władza we Francji przeszła de facto w ręce terrorystów. Panowie posłowie [do Zgromadzenia Narodowego – przyp. J. W.] deklamowali, a lud działał – zauważa Teodor Jeske-Choiński. Panowie posłowie rozprawiali całymi tygodniami, miesiącami o prawach człowieka i tym podobnych ładnych marzeniach, roztkliwiali się nad dobrocią, szlachetnością pierwotnego człowieka, budowali państwo z frazesów, a lud palił dalej zamki, klasztory, wycinał lasy, rozgrabiał zboże na targach miasta, niszczył wszelką cudzą własność. Zamiast ukarać wichrzycieli, Zgromadzenie Narodowe usiłowało ich przekonać dziecinnymi manifestami (…). A lud, który już polizał cudzej własności i zasmakował w bezkarnej kradzieży – palił, rabował dalej drwiąc sobie z panów posłów.


Żeby nie być gołosłownym i nie polegać wyłącznie na komentarzach historyków, jeszcze raz oddajmy głos Chateaubriandowi: Oto grupa obszarpańców zjawia się u końca ulicy; pośrodku wznoszą się dwie chorągwie, których nie widzimy dobrze z daleka. Kiedy zbliżyli się, ujrzeliśmy zniekształcone głowy o potarganych włosach, które ci poprzednicy Marata nieśli na pikach: były to głowy Foullona i Bertiera [generalnego kontrolera finansów oraz jego zięcia, intendenta Paryża – przyp. J. W.]. Wszyscy odeszli od okien; ja zostałem. Mordercy zatrzymali się przy moim oknie i wznieśli ku mnie piki śpiewając, tańcząc i skacząc, żebym lepiej zobaczył blade wizerunki. Oko jednej z głów, wypłynąwszy z orbity, zsuwało się po ściemniałej twarzy; pika przechodziła przez otwarte usta, zęby wgryzały się w żelazo.


– Zbóje – zawołałem w oburzeniu, którego nie mogłem pohamować – więc tak rozumiecie wolność?

Gdybym miał broń, strzeliłbym do tych nędzników jak do wilków. Z wyciem zaczęli uderzać co sił w bramę, chcąc ją wyważyć i dodać moją głowę do głów ofiar.


Na szczęście oprawcy nie zdołali wtargnąć do środka, jednakże – jak dalej opowiada Chateaubriand – te głowy i inne, które zobaczyłem wkrótce potem, odmieniły moje skłonności polityczne; mam odrazę do uczt kanibalów

 

Lewica nieuleczalnie chora

Z napompowanych mitologią lekcji historii w peerelowskiej szkole wynosiło się nieodparte przekonanie, iż proces burzenia Bastylii był błyskawiczny: oto – trawestując słowa Cezara – ruszyli, zdobyli, zburzyli. Tymczasem, choć tłum natychmiast przystąpił do burzenia twierdzy, rozbiórka jej trwała bez mała rok. Większych kamieni z Bastylii użyto między innymi do budowy Mostu Concorde, na mniejszych zaś kierujący rozbiórką majster nazwiskiem Palloy dorobił się majątku, sprzedając je jako souvenirs de la Revolution. W pierwszą rocznicę zdobycia Bastylii w miejscu wyburzonych murów dało się już zorganizować zabawę taneczną, pośród ruin zaś stanęła gilotyna, która w swoisty sposób potwierdziła podrzędność tego miejsca – podczas Wielkiego Terroru stracono tam zaledwie siedemdziesiąt trzy osoby!


Tak oto w rzeczywistości wyglądało zarówno „zdobycie” Bastylii, jak i późniejsze, nie mniej „bohaterskie” wyczyny „uciemiężonego ludu”. Warto pamiętać o tym nie tylko w lipcu, ale przez cały rok, gdyż mając w pamięci zmitologizowane wydarzenia sprzed dwu wieków łatwiej odnieść się do mitów tworzonych współcześnie. Lewica bowiem nigdy nie zrezygnowała – i nie zrezygnuje – z fabrykowania wyssanych z palca historyjek, gdyż niebezpieczna mitomania jest jej nieuleczalną chorobą.


 

Jerzy Wolak


DATA: 2017-07-16 11:35
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

ze w Bastylii znajdowalo sie 6-8 wiezniow, w tym markiz De Sade (ten od pojecia sadyzmu), aby bron boze nic mu sie nie stalo-zostal dzien przed "szturmem" przeniesiony w inne miejsce....czyli wszystko odbywalo sie zgodnie z planem...czyim ?...to tez jest ta sama bajka...ciekawe, czy obcinania glow podejma sie te masy "biednych" nachodzcow??? prawdziwi europejsczycy jakos nie maja teraz tego bojowego ducha
4 miesiące temu / warto dodac
 
O tym się za często nie mówi/pisze ale masoneria aktywnie działała w obu przeciwstawnych obozach, nawet jeśliby rewolucja została zdławiona to i tak tradycyjna Francja byłaby podkopywana i stopniowo przekształcana przez "oświeconych" monarchistów.
4 miesiące temu / Filip S
 
Rewolucja to było przebudzenie demona, który do dzisiaj, morduje, dzieli ludzi i sieje nienawiść. Pan Jakub myślę, czegoś nie rozumie, że motorem postępu świata jest ewolucja, nie niszczenie, ale doskonalenie porządku społecznego, prawnego i gospodarczego. Rewolucja we Francji to wielkie kłamstwo, jakim nas karmią od dwóch wieków chorzy liberałowie, ateiści i masoni. Jeśli ktoś uważa inaczej i głosi że to było dobrodziejstwo dla Francji i Europy, to proszę mi napisać dlaczego rewolucja pożarła swoje dzieci?
ponad 1 rok temu / Greg
 
le bon psychologia tlumu / programowanie ludzkiego umyslu / fluor zabija
ponad 2 lata temu / kwiaciarka
 
Panie Jakubie - dziękuję za słowa rozwagi.
ponad 3 lata temu / alex
 
Artykuł jest jednak mocno tendencyjny. Wykazywanie związków między zburzeniem Bastylii a bolszewizmem, a do tego w zasadzie się całość wynurzeń sprowadza, jest delikatnie mówiąc - ryzykowne. Sam dobór literatury przez autora jest już niestety za szczupły, aby poddać tekst dyskusji. Ze źródeł podano ledwie pana Chautebrianda, który w latach póxniejszych wpierw łasił się do Bourbonów i chwalił się, że ich w ich wprowadził znów na tron po upadku Napoleona. Jak okazało się, że zadnych profitów z tego nie uzyskał, zaczął ciepło odnosić się do Napoleona, którego wcześniej zsyłał do czeluści piekielnych.
ponad 3 lata temu / alex
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
REKLAMA
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.

 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI