DZIŚ JEST:   19   LISTOPADA   2017 r.

XXXIII Niedziela zwykła
Św. Mechtyldy z Helfty
Bł. Salomei, księżnej
 
 
 
 

Małżeństwo. Wzorem Chrystus czy Hollywood?

Małżeństwo. Wzorem Chrystus czy Hollywood?
fot. REUTERS / FORUM / pch24

„Tygodnik Powszechny” próbuje skłonić polskich biskupów do dołączenia do niemieckich, argentyńskich, maltańskich i belgijskich hierarchów, którzy uznali, że rozwodnikom żyjącym w nowych związkach należy się Komunia Święta, a katolicką doktrynę można zmieniać, jeśli tylko uzna się, że „przyszedł na to czas”. Polscy „katolicy otwarci” wykorzystują do promocji takich decyzji niebywały chaos w Kościele i będący tego owocem tekst watykańskiego kardynała.


W „Tygodniku Powszechnym” datowanym na 18 czerwca ukazał się tekst Artura Sporniaka pod wielce wymownym tytułem: „Doktryna ruszyła”. Artykuł stanowi autorskie omówienie publikacji kardynała Francesca Coccopalmerio, który postanowił „wyjaśnić” katolikom niejasności dotyczące papieskiej adhortacji Amoris laetitia.


Zarówno z tekstu kardynała, jak i (choć w większej mierze) z tekstu Sporniaka wynika, że katolicką doktrynę dotyczącą małżeństwa i sakramentów świętych można zmienić. Wskazuje na to nie tylko tytuł tekstu z „TP”, ale także liczne inne użyte w tekście frazy, takie jak „reforma doktryny”, „papież zmienia dotychczasowe nauczanie”, czy „papież poszerza rewolucję doktrynalną”. To uwaga o tyle ważna, że dotychczas promotorzy zmian w nauce o nierozerwalności małżeństwa, a także ich pomysłodawcy z kardynałem Walterem Kasperem na czele, zawsze mówili o niezmiennej doktrynie, ale o zmiennej „praktyce duszpasterskiej”. Ta swoista schizofrenia teologiczna (jak nazwał takie podejście kardynał Robert Sarah) wydaje się właśnie kończyć – nie ma już bowiem mowy o „zmianie podejścia”, ale o zmianie, reformie czy „ruszeniu” doktryny.


„Nie cudzołóż” zawieszone

Czym jest wspomniany tekst kardynała Coccopalmerio, który wbrew Sporniakowi pisze, że „doktryna została zachowana” (s.27)? Otóż wydana przezeń broszura „Radość miłości” to jego interpretacja niejasności zawartych w Amoris laetitia. Skrajnie różne opinie o papieskiej adhortacji sprawiły bowiem, że kapłani i wierni na całym świecie dostrzegają olbrzymie zamieszanie w arcyważnej sprawie – nauki o małżeństwie. Chociaż papież był proszony o wyjaśnienie tych wątpliwości i choć proszono o to również Kongregację Nauki Wiary, nadal żadnej formalnej odpowiedzi nie otrzymaliśmy. To intrygujące, bowiem to właśnie Kongregacja Nauki Wiary powołana jest do publikowania interpretacji papieskich dokumentów dotyczących wiary i moralności. A autor broszury reklamowanej w „TP”, kardynał Coccopalmerio, jest przewodniczącym zupełnie innej dykasterii - Papieskiej Rady ds. Tekstów Prawnych.


Artur Sporniak, co ciekawe, dostrzega, że papież napisał swą adhortację „w niejasny sposób, co wywołało gorący spór wokół interpretacji”. Wyraźnie cieszy się zatem, że znalazł się ważny watykański hierarcha, który tekst „wyjaśnia”. Publicysta „TP” jest zarazem zachwycony tekstem kardynała, nazywa broszurę „watykańskim bestsellerem”, przypomina, że jej cały nakład rozszedł się w kilka dni. Sugeruje w związku z tym, że skoro „się sprzedaje” to jest znakomita! Nie wyciąga jednak innych wniosków, które nasuwają się same – skoro taka broszura tak szybko się rozeszła, oznacza to przecież ni mniej ni więcej, że chaos wywołany różnymi interpretacjami słów papieża jest doprawdy ogromny i wierni potrzebują pilnych wyjaśnień. Nie może zatem zaskakiwać, że sięgają po jedyny do tej pory wydany przez Watykan dokument, który się do zamieszania odnosi.

Niestety, dokument ten – o którym pisze w promocyjnym zapale Artur Sporniak jako o „przejrzystym, precyzyjnym, konkluzywnym i przekonującym” – stanowi autorską interpretację zgodną z linią progresistów. Nic więc dziwnego, że „Tygodnik” postanowił wydać broszurę po polsku i dołączyć ją do jednego ze swych wydań.

I tak oto kardynał, a za nim „TP”, przekonuje, że skoro rozwodnik żyjący w nowym związku „nie zawsze znajduje się w stanie obiektywnego grzechu ciężkiego” (tak głosi Amoris laetitia) to nie powinno być problemu z dopuszczeniem ich do Komunii Świętej. Autor dostrzega jednak, że owo „niepozostawanie w stanie grzechu” to już nie tylko rozpoczęcie ze względu na dobro dzieci „wspólnego życia jak brat i siostra”, do którego dopuszczał Jan Paweł II, ale także inne sytuacje. Sporniak nazywa to „poszerzeniem rewolucji doktrynalnej”. 


To rzeczywiście rewolucja, bo kardynał Coccopalmerio w kontekście nowych, niesakramentalnych związków cytuje – za Franciszkiem – uwagę z soborowej konstytucji Gaudium et spes, według której: gdzie zrywa się intymne pożycie małżeńskie, tam nierzadko wierność może być nastawiona na próbę a dobro potomstwa zagrożone. Wtedy bowiem grozi niebezpieczeństwo zarówno wychowaniu dzieci, jak i zdecydowanej woli przyjęcia dalszego potomstwa. Tak więc, do związków niesakramentalnych od teraz ma się odnosić nauka dotycząca… małżeństw!!! Oczywiście, cały czas podkreśla się, że „w niektórych przypadkach” – na przykład w takim, w którym ktoś cierpi z powodu urazów psychicznych po pozostawieniu go przez prawowitego małżonka.

Spróbujmy przełożyć te zapisy na język codzienności. Mężczyzna, którego małżeństwo sakramentalne wciąż trwa, żyje z inną kobietą. Ma z nią dzieci. Nie powinien próbować wracać do prawowitej żony i do dzieci ze związku z nią, ale może dla dobra tych nowych dzieci i nowej partnerki trwać w związku z nią. Co więcej, jeśli brak mu „intymnego pożycia” może je praktykować (bo tego potrzebuje, gdyż brak intymności mógłby sprawić, że jego psychiczne cierpienie się powiększy), by „nie wystawiać na próbę wierności”. Ale wierności komu? Żonie? Nie, nowej konkubinie! A jeśli jest to jego druga czy trzecia konkubina, to której ma pozostać „wiernym”? I co w ogóle w tym kontekście oznacza „wierność”? Tylko i wyłącznie nieutrzymywanie „intymnych relacji” z kimś innym? Do tego sprowadzamy 2000 lat nauczania Kościoła o wierności?


Kościół już nie uniwersalny?

Zarówno z tekstu kardynała, jak i publicysty „TP” wynika, że nie obowiązują nas już odwieczne zasady, potwierdzane wielokrotnie w dokumentach papieży, w tym Jana Pawła II. W Veritatis splendor pisał on: W określonych sytuacjach przestrzeganie prawa Bożego może być trudne, nawet bardzo trudne, nigdy jednak nie jest niemożliwe (…) Wreszcie, jest zawsze możliwe, że przymus lub inne okoliczności mogą przeszkodzić człowiekowi w doprowadzeniu do końca określonych dobrych działań; nie sposób natomiast odebrać mu możliwość powstrzymania się od zła, zwłaszcza jeżeli on sam gotów jest raczej umrzeć niż dopuścić się zła. Te słowa zdają się już nie być aktualne. Sporniak pisze bowiem bazując na tekście kardynała Coccopalmerio, niejako w kontrze do powyższych słów Jana Pawła II, że w „ontologii człowieka” trzeba wyróżnić dwie warstwy: tę która zawiera cechy łączące wszystkich ludzi (ontologia uniwersalna) oraz ontologię indywidualną, zawierającą cechy szczególne, w tym słabości charakterystyczne dla danego człowieka. „Można powiedzieć, że normy ogólne biorą pod uwagę właśnie ten uniwersalny rys człowieka. Miłosierdzie zaś ma na uwadze rys drugi – indywidualny” – pisze Sporniak. A kardynał Coccopalmerio wyjaśnia: „Jeśli mamy wrażenie, że Kościół w różnym czasie podkreślał wagę pierwszego typu ontologii, to dziś jest sytuacja wręcz przeciwna – więcej uwagi wydaje się poświęcać temu drugiemu”.


Zatrzymajmy się na chwilę i zastanówmy wspólnie, co właśnie przeczytaliśmy? Otóż pogląd wyrażony przez hierarchę sugeruje, że istnieje jakiś typ idealny człowieka (obowiązuje go rzeczona ontologia uniwersalna) i typ nieidealny (do którego stosujemy ontologię indywidualną). Czy typ idealny jest w którymkolwiek z nas? Nie! Dlatego ogólne normy nie obowiązują w rzeczywistości nikogo – każdy ma bowiem swoje przypadłości! Czy tak? Czy zatem każdy z nas powinien mieć indywidualny dekalog? Credo? Prawdy wiary?


Indywidualne podejście do każdego człowieka jest przecież oczywistością – Kościół praktykuje to od momentu, w którym apostołowie wzięli sobie do serca słowa Chrystusa: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane (J 20,19-23). Od momentu wynalezienia spowiedzi świętej Kościół podchodzi do każdego grzesznika indywidualnie (inaczej niż czynią to choćby protestanci), w konfesjonale, kapłan rozmawia z nim, radzi mu, wysłuchuje go, stosując normę ogólną w tej indywidualnej sprawie. Nie oczekuje od grzesznika bycia ideałem ale jednak prowadzi go w tym kierunku. Nie potrzeba było do tego produkcji indywidualnych przepisów dotyczących każdego przypadku – mądrość Kościoła nigdy tego nie wymagała.


Jakie konsekwencje może przynieść aplikacja do nauczania Kościoła rozwiązań promowanych przez „Tygodnik Powszechny”? O teologicznych aspektach tej zdumiewającej sprawy można by napisać całe tomy – miejmy nadzieję, że uczynią to wykształceni w tej materii teologowie. Zastanówmy się, co nowa sytuacja przyniesie konkretnemu człowiekowi. Czy nie stanie się tak, że za kilka lat małżonkowie heroicznie trwający mimo ogromnych kłopotów w małżeństwie, stwierdzą, że są zwykłymi frajerami? Że skoro inni mogą się rozwieźć, to dlaczego nie oni? Że skoro sąsiad ma żonę, ale z jakichś przyczyn żyje z kimś innym tak jak żyje się z żoną, i udzielana jest mu Komunia Święta, to i on może sobie pozwolić najpierw na zdradę, a potem na opuszczenie rodziny? Czy ludzie sugerujący swą bliskość względem „zwykłych ludzi” doprawdy nie dostrzegają tego zagrożenia? Czy naprawdę oczami swej niewątpliwie bogatej wyobraźni nie widzą Kościoła za 10-20 lat, w którym co trzeci katolik żyje w związku niesakramentalnym, bo tak jest łatwiej, bo nie stawia się mu już wymagań, ponieważ są one „zbyt ogólne”?


Warto postawić sobie w tym kontekście jeszcze jedno pytanie – po co w ogóle Kościołowi małżeństwo? Skoro można żyć w konkubinacie i przystępować do Komunii Świętej, to po co jest sakrament, który tylko krępuje i sprawia kłopoty w „dochowaniu wierności” któremuś z kolejnych partnerów życiowych?


Czy doprawdy nikt w środowiskach postępowych nie widzi, że robimy dziś z Kościoła poletko do zagospodarowania raczej przez Hollywood niż przez Chrystusa? Że na naszych oczach zmieniamy się we wspólnotę, która traktuje związek kobiety i mężczyzny jak reżyserzy amerykańskich komedii romantycznych, w których ważne jest, by być z kimkolwiek, teraz, a jutro z kimś innym, byle w danej chwili móc współżyć? A przecież małżeństwo jako katolicki sakrament polega na czymś zupełnie innym! Sakrament nie ma nic wspólnego z rozplenioną dziś dzięki popkulturze ckliwością czy romantyzmem, bo pochodzi od Boga, który był w tych sprawach niezwykle surowy, kategorycznie zakazując oddalenia żony i sugerując, że lepiej wyłupić sobie oko, niż pożądliwie spojrzeć na obcą kobietę (Mt 5, 27—28).  


Ale żeby zdawać sobie z tego sprawę, trzeba wierzyć w Boga i w to, że oczekuje on od nas wewnętrznej walki z grzechem i własnymi słabościami, a nie poddawania się im licząc po prostu na Jego miłosierdzie. Wszak „grzeszyć zuchwale w nadziei Miłosierdzia Bożego” to pierwszy spośród grzechów przeciwko Duchowi Świętemu!


Pułapka na biskupów

„Tygodnik Powszechny” z całą pewnością opublikował „watykański bestseller” kardynała Coccopalmiero, by wpłynąć na polskich biskupów. Ale nie będzie to działanie skuteczne. Nasi hierarchowie pozostaną wierni nauczaniu Jana Pawła II. To on ich wychował i ukształtował. Co więcej, wśród odpowiedzialnych za wytyczne duszpasterskie po Amoris laetitia jest arcybiskup Hoser, który podczas obrad synodów poprzedzających wydanie tej adhortacji powiedział, że „Kościół zdradził Jana Pawła II, nie poszedł za głosem papieża, a nawet nie zapoznał się z jego nauczaniem”.


Polscy biskupi zapowiedzieli, że dokument powstanie we wrześniu. Kościół jest instytucją hierarchiczną, trudno więc dziwić się duchownym, że czują się w obowiązku udzielenia jakiejś odpowiedzi na wezwanie papieża do wdrożenia jego zaleceń w każdym kraju.


Ale nie mogą to być rozwiązania pisane pod dyktando „Tygodnika Powszechnego”, nie mogą być to rozwiązania sprzeczne z nauką Głowy Kościoła. Nauką, której w żaden sposób nie da się zmienić z powodu mody czy zmian w kulturze, ani za tego pontyfikatu, ani za poprzednich, ani za żadnych kolejnych.

 


 

Krystian Kratiuk





DATA: 2017-07-08 00:17
AUTOR: KRYSTIAN KRATIUK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

@tradycja: Szanowna Pani raczyła wcześniej (komentarz Pani pod innym artykułem) napisać, że "nie ma sensu dyskutować ze mną (Stroke)". To nie jest tak, że obraża się Pani zabiera zabawki i opuszcza piaskownicę i może wrócić kiedy Jej się podoba bez słowa pokory ("pokora", tu: widzenie w prawdzie). Nawet dzieci w piaskownicy znają takie zasady. Oczywiście pamiętam o Pani w modlitwie (uważam, że nie ma przypadków w świecie ogarniętym Bożą Opatrznością). (prawdopodobnie) zareaguję (to nie dyskusja) gdy zobaczę, że pisze Pani herezje/nieprawdę. Z poważaniem.
4 miesiące temu / Stroke
 
@Stroke - piszę jeszcze raz i proszę zajrzeć do komentarza do kanonu 2356 KPK z 1917 roku ks.A.Gościmskiego. Jeśli nadal Pan nie zrozumie różnicy pomiędzy KPK z 1917 roku, a KPK z 1983 roku to już nic na to nie poradzę. Ale sam fakt, że w KPK z 1983 zmieniono zapis i NIE MA teraz nawet użytego słowa "bigamia", ani nie ma sankcji ekskomuniki świadczy o tym, że materia ta została całkowicie zmieniona. Gdyby chciano pozostać przy dawnej ochronie nierozerwalności małżeństwa i dawnych sankcjach za bigamię, to przecież powielono by kanon 2356 w nowym KPK z 1983 roku tym samym brzmieniu, co był w 1917 roku, a nie nadawano mu nową treść i całkiem inny sens. I proszę nie zarzucać mi nieprawdy w sytuacji, gdy Pan po prostu nie rozumie problemu.
4 miesiące temu / tradycja
 
@prezydent Trump: Panie Prezydencie - jeżeli to faktycznie Pan, to wierzę, że mój email nie jest niedostępny i proszę przez NIEGO się komunikować, a nie oczekiwać, że napiszę na [email protected] God bless Poland.
4 miesiące temu / Stroke
 
Redakcja: prosimy o dokładne przedstawienie poruszonego przez Pana problemu związanego z niemożliwością wejścia na naszą stronę internetową. [email protected] Z Panem Bogiem
4 miesiące temu / Do Stroke
 
Być może Pani wie, że portal pch24.pl korzysta z zewnętrznego mechanizmu udostępniania treści - CloudFlare (i innych "bajerów"). CF raz na jakiś czas traktuje mnie jak element niepożądany i nie mogę wejść na pch24. Z koniem kopać się nie mam czasu i jak nie to - nie. Przykro mi, że otrzyma Pani odpowiedź później. Natomiast co do Pani pytania do mnie: " właściwie to czego usiłuje Pan dowieść?" - jeżeli teraz uważa Pani, że nie ma sprzeczności w naszych poglądach to nie ma sensu dowodzić ani dyskutować. Poza tym trudno jest dyskutować gdy jedna ze stron pomija istotne argumenty/pytania drugiej milczeniem. Zjawisko, które zgodziliśmy się nazywać bigamią jest opisane w KPK i tradycji KK przede wszystkim ze względu na ochronę sakramentu małżeństwa. Przepisy i ochrona ta nie zmieniły się w swej istocie w nowym KPK w odniesieniu do Tradycji KK. Tym bardziej nie zostały usunięte. To co Pani napisała to po prostu nieprawda. Odpowiadam na szybko.
4 miesiące temu / Stroke
 
cd.2. To prawda, że w kanonie 2356 KPK z 1917 roku nie ma słów "po rozwodzie", ale jakie to ma praktyczne znaczenie? Celem mojego komentarza nie była ścisła formalno-prawna analiza kanonu 2356, lecz zwrócenie uwagi, że w nowym KPK z 1983 roku nie zawarto już tamtego przepisu, który jasno i logicznie wskazywał na popadnięcie w bigamię osoby, która zawarła kolejny związek cywilny będąc związana sakramentalnym węzłem małżeńskim. Od roku 1983 o tym się milczy, nie ma wyraźnego kanonu w KPK, nie ma też sankcji karnej w postaci ekskomuniki, czyli nie ma wykluczenia tych osób z Kościoła ( aby ustrzec przed zgorszeniem i naśladowaniem) .Te wszystkie zmiany doprowadziły, że czyny kiedyś moralnie naganne, będące śmiertelnym grzechem i zgorszeniem zyskują akceptację coraz większej rzeszy katolików.
4 miesiące temu / tradycja
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
REKLAMA
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.

 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI