DZISIAJ JEST
PONIEDZIAŁEK 24 LIPCA
Św. Kingi, księżnej
Św. Krystyny z Bolsena
Św. Kingi, księżnej
Św. Krystyny z Bolsena
Imieniny obchodzą:
Krzesimir, Olga
 
 
PRAWA STRONA INTERNETU
wyszukiwarka
 
 
 
 
 

Krystian Kratiuk

Małżeństwo. Wzorem Chrystus czy Hollywood?

Data publikacji: 2017-07-05 13:00
Data aktualizacji: 2017-07-08 00:17:00
Małżeństwo. Wzorem Chrystus czy Hollywood?
fot. REUTERS / FORUM / pch24

„Tygodnik Powszechny” próbuje skłonić polskich biskupów do dołączenia do niemieckich, argentyńskich, maltańskich i belgijskich hierarchów, którzy uznali, że rozwodnikom żyjącym w nowych związkach należy się Komunia Święta, a katolicką doktrynę można zmieniać, jeśli tylko uzna się, że „przyszedł na to czas”. Polscy „katolicy otwarci” wykorzystują do promocji takich decyzji niebywały chaos w Kościele i będący tego owocem tekst watykańskiego kardynała.


W „Tygodniku Powszechnym” datowanym na 18 czerwca ukazał się tekst Artura Sporniaka pod wielce wymownym tytułem: „Doktryna ruszyła”. Artykuł stanowi autorskie omówienie publikacji kardynała Francesca Coccopalmerio, który postanowił „wyjaśnić” katolikom niejasności dotyczące papieskiej adhortacji Amoris laetitia.


Zarówno z tekstu kardynała, jak i (choć w większej mierze) z tekstu Sporniaka wynika, że katolicką doktrynę dotyczącą małżeństwa i sakramentów świętych można zmienić. Wskazuje na to nie tylko tytuł tekstu z „TP”, ale także liczne inne użyte w tekście frazy, takie jak „reforma doktryny”, „papież zmienia dotychczasowe nauczanie”, czy „papież poszerza rewolucję doktrynalną”. To uwaga o tyle ważna, że dotychczas promotorzy zmian w nauce o nierozerwalności małżeństwa, a także ich pomysłodawcy z kardynałem Walterem Kasperem na czele, zawsze mówili o niezmiennej doktrynie, ale o zmiennej „praktyce duszpasterskiej”. Ta swoista schizofrenia teologiczna (jak nazwał takie podejście kardynał Robert Sarah) wydaje się właśnie kończyć – nie ma już bowiem mowy o „zmianie podejścia”, ale o zmianie, reformie czy „ruszeniu” doktryny.


„Nie cudzołóż” zawieszone

Czym jest wspomniany tekst kardynała Coccopalmerio, który wbrew Sporniakowi pisze, że „doktryna została zachowana” (s.27)? Otóż wydana przezeń broszura „Radość miłości” to jego interpretacja niejasności zawartych w Amoris laetitia. Skrajnie różne opinie o papieskiej adhortacji sprawiły bowiem, że kapłani i wierni na całym świecie dostrzegają olbrzymie zamieszanie w arcyważnej sprawie – nauki o małżeństwie. Chociaż papież był proszony o wyjaśnienie tych wątpliwości i choć proszono o to również Kongregację Nauki Wiary, nadal żadnej formalnej odpowiedzi nie otrzymaliśmy. To intrygujące, bowiem to właśnie Kongregacja Nauki Wiary powołana jest do publikowania interpretacji papieskich dokumentów dotyczących wiary i moralności. A autor broszury reklamowanej w „TP”, kardynał Coccopalmerio, jest przewodniczącym zupełnie innej dykasterii - Papieskiej Rady ds. Tekstów Prawnych.


Artur Sporniak, co ciekawe, dostrzega, że papież napisał swą adhortację „w niejasny sposób, co wywołało gorący spór wokół interpretacji”. Wyraźnie cieszy się zatem, że znalazł się ważny watykański hierarcha, który tekst „wyjaśnia”. Publicysta „TP” jest zarazem zachwycony tekstem kardynała, nazywa broszurę „watykańskim bestsellerem”, przypomina, że jej cały nakład rozszedł się w kilka dni. Sugeruje w związku z tym, że skoro „się sprzedaje” to jest znakomita! Nie wyciąga jednak innych wniosków, które nasuwają się same – skoro taka broszura tak szybko się rozeszła, oznacza to przecież ni mniej ni więcej, że chaos wywołany różnymi interpretacjami słów papieża jest doprawdy ogromny i wierni potrzebują pilnych wyjaśnień. Nie może zatem zaskakiwać, że sięgają po jedyny do tej pory wydany przez Watykan dokument, który się do zamieszania odnosi.

Niestety, dokument ten – o którym pisze w promocyjnym zapale Artur Sporniak jako o „przejrzystym, precyzyjnym, konkluzywnym i przekonującym” – stanowi autorską interpretację zgodną z linią progresistów. Nic więc dziwnego, że „Tygodnik” postanowił wydać broszurę po polsku i dołączyć ją do jednego ze swych wydań.

I tak oto kardynał, a za nim „TP”, przekonuje, że skoro rozwodnik żyjący w nowym związku „nie zawsze znajduje się w stanie obiektywnego grzechu ciężkiego” (tak głosi Amoris laetitia) to nie powinno być problemu z dopuszczeniem ich do Komunii Świętej. Autor dostrzega jednak, że owo „niepozostawanie w stanie grzechu” to już nie tylko rozpoczęcie ze względu na dobro dzieci „wspólnego życia jak brat i siostra”, do którego dopuszczał Jan Paweł II, ale także inne sytuacje. Sporniak nazywa to „poszerzeniem rewolucji doktrynalnej”. 


To rzeczywiście rewolucja, bo kardynał Coccopalmerio w kontekście nowych, niesakramentalnych związków cytuje – za Franciszkiem – uwagę z soborowej konstytucji Gaudium et spes, według której: gdzie zrywa się intymne pożycie małżeńskie, tam nierzadko wierność może być nastawiona na próbę a dobro potomstwa zagrożone. Wtedy bowiem grozi niebezpieczeństwo zarówno wychowaniu dzieci, jak i zdecydowanej woli przyjęcia dalszego potomstwa. Tak więc, do związków niesakramentalnych od teraz ma się odnosić nauka dotycząca… małżeństw!!! Oczywiście, cały czas podkreśla się, że „w niektórych przypadkach” – na przykład w takim, w którym ktoś cierpi z powodu urazów psychicznych po pozostawieniu go przez prawowitego małżonka.

Spróbujmy przełożyć te zapisy na język codzienności. Mężczyzna, którego małżeństwo sakramentalne wciąż trwa, żyje z inną kobietą. Ma z nią dzieci. Nie powinien próbować wracać do prawowitej żony i do dzieci ze związku z nią, ale może dla dobra tych nowych dzieci i nowej partnerki trwać w związku z nią. Co więcej, jeśli brak mu „intymnego pożycia” może je praktykować (bo tego potrzebuje, gdyż brak intymności mógłby sprawić, że jego psychiczne cierpienie się powiększy), by „nie wystawiać na próbę wierności”. Ale wierności komu? Żonie? Nie, nowej konkubinie! A jeśli jest to jego druga czy trzecia konkubina, to której ma pozostać „wiernym”? I co w ogóle w tym kontekście oznacza „wierność”? Tylko i wyłącznie nieutrzymywanie „intymnych relacji” z kimś innym? Do tego sprowadzamy 2000 lat nauczania Kościoła o wierności?


Kościół już nie uniwersalny?

Zarówno z tekstu kardynała, jak i publicysty „TP” wynika, że nie obowiązują nas już odwieczne zasady, potwierdzane wielokrotnie w dokumentach papieży, w tym Jana Pawła II. W Veritatis splendor pisał on: W określonych sytuacjach przestrzeganie prawa Bożego może być trudne, nawet bardzo trudne, nigdy jednak nie jest niemożliwe (…) Wreszcie, jest zawsze możliwe, że przymus lub inne okoliczności mogą przeszkodzić człowiekowi w doprowadzeniu do końca określonych dobrych działań; nie sposób natomiast odebrać mu możliwość powstrzymania się od zła, zwłaszcza jeżeli on sam gotów jest raczej umrzeć niż dopuścić się zła. Te słowa zdają się już nie być aktualne. Sporniak pisze bowiem bazując na tekście kardynała Coccopalmerio, niejako w kontrze do powyższych słów Jana Pawła II, że w „ontologii człowieka” trzeba wyróżnić dwie warstwy: tę która zawiera cechy łączące wszystkich ludzi (ontologia uniwersalna) oraz ontologię indywidualną, zawierającą cechy szczególne, w tym słabości charakterystyczne dla danego człowieka. „Można powiedzieć, że normy ogólne biorą pod uwagę właśnie ten uniwersalny rys człowieka. Miłosierdzie zaś ma na uwadze rys drugi – indywidualny” – pisze Sporniak. A kardynał Coccopalmerio wyjaśnia: „Jeśli mamy wrażenie, że Kościół w różnym czasie podkreślał wagę pierwszego typu ontologii, to dziś jest sytuacja wręcz przeciwna – więcej uwagi wydaje się poświęcać temu drugiemu”.


Zatrzymajmy się na chwilę i zastanówmy wspólnie, co właśnie przeczytaliśmy? Otóż pogląd wyrażony przez hierarchę sugeruje, że istnieje jakiś typ idealny człowieka (obowiązuje go rzeczona ontologia uniwersalna) i typ nieidealny (do którego stosujemy ontologię indywidualną). Czy typ idealny jest w którymkolwiek z nas? Nie! Dlatego ogólne normy nie obowiązują w rzeczywistości nikogo – każdy ma bowiem swoje przypadłości! Czy tak? Czy zatem każdy z nas powinien mieć indywidualny dekalog? Credo? Prawdy wiary?


Indywidualne podejście do każdego człowieka jest przecież oczywistością – Kościół praktykuje to od momentu, w którym apostołowie wzięli sobie do serca słowa Chrystusa: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane (J 20,19-23). Od momentu wynalezienia spowiedzi świętej Kościół podchodzi do każdego grzesznika indywidualnie (inaczej niż czynią to choćby protestanci), w konfesjonale, kapłan rozmawia z nim, radzi mu, wysłuchuje go, stosując normę ogólną w tej indywidualnej sprawie. Nie oczekuje od grzesznika bycia ideałem ale jednak prowadzi go w tym kierunku. Nie potrzeba było do tego produkcji indywidualnych przepisów dotyczących każdego przypadku – mądrość Kościoła nigdy tego nie wymagała.


Jakie konsekwencje może przynieść aplikacja do nauczania Kościoła rozwiązań promowanych przez „Tygodnik Powszechny”? O teologicznych aspektach tej zdumiewającej sprawy można by napisać całe tomy – miejmy nadzieję, że uczynią to wykształceni w tej materii teologowie. Zastanówmy się, co nowa sytuacja przyniesie konkretnemu człowiekowi. Czy nie stanie się tak, że za kilka lat małżonkowie heroicznie trwający mimo ogromnych kłopotów w małżeństwie, stwierdzą, że są zwykłymi frajerami? Że skoro inni mogą się rozwieźć, to dlaczego nie oni? Że skoro sąsiad ma żonę, ale z jakichś przyczyn żyje z kimś innym tak jak żyje się z żoną, i udzielana jest mu Komunia Święta, to i on może sobie pozwolić najpierw na zdradę, a potem na opuszczenie rodziny? Czy ludzie sugerujący swą bliskość względem „zwykłych ludzi” doprawdy nie dostrzegają tego zagrożenia? Czy naprawdę oczami swej niewątpliwie bogatej wyobraźni nie widzą Kościoła za 10-20 lat, w którym co trzeci katolik żyje w związku niesakramentalnym, bo tak jest łatwiej, bo nie stawia się mu już wymagań, ponieważ są one „zbyt ogólne”?


Warto postawić sobie w tym kontekście jeszcze jedno pytanie – po co w ogóle Kościołowi małżeństwo? Skoro można żyć w konkubinacie i przystępować do Komunii Świętej, to po co jest sakrament, który tylko krępuje i sprawia kłopoty w „dochowaniu wierności” któremuś z kolejnych partnerów życiowych?


Czy doprawdy nikt w środowiskach postępowych nie widzi, że robimy dziś z Kościoła poletko do zagospodarowania raczej przez Hollywood niż przez Chrystusa? Że na naszych oczach zmieniamy się we wspólnotę, która traktuje związek kobiety i mężczyzny jak reżyserzy amerykańskich komedii romantycznych, w których ważne jest, by być z kimkolwiek, teraz, a jutro z kimś innym, byle w danej chwili móc współżyć? A przecież małżeństwo jako katolicki sakrament polega na czymś zupełnie innym! Sakrament nie ma nic wspólnego z rozplenioną dziś dzięki popkulturze ckliwością czy romantyzmem, bo pochodzi od Boga, który był w tych sprawach niezwykle surowy, kategorycznie zakazując oddalenia żony i sugerując, że lepiej wyłupić sobie oko, niż pożądliwie spojrzeć na obcą kobietę (Mt 5, 27—28).  


Ale żeby zdawać sobie z tego sprawę, trzeba wierzyć w Boga i w to, że oczekuje on od nas wewnętrznej walki z grzechem i własnymi słabościami, a nie poddawania się im licząc po prostu na Jego miłosierdzie. Wszak „grzeszyć zuchwale w nadziei Miłosierdzia Bożego” to pierwszy spośród grzechów przeciwko Duchowi Świętemu!


Pułapka na biskupów

„Tygodnik Powszechny” z całą pewnością opublikował „watykański bestseller” kardynała Coccopalmiero, by wpłynąć na polskich biskupów. Ale nie będzie to działanie skuteczne. Nasi hierarchowie pozostaną wierni nauczaniu Jana Pawła II. To on ich wychował i ukształtował. Co więcej, wśród odpowiedzialnych za wytyczne duszpasterskie po Amoris laetitia jest arcybiskup Hoser, który podczas obrad synodów poprzedzających wydanie tej adhortacji powiedział, że „Kościół zdradził Jana Pawła II, nie poszedł za głosem papieża, a nawet nie zapoznał się z jego nauczaniem”.


Polscy biskupi zapowiedzieli, że dokument powstanie we wrześniu. Kościół jest instytucją hierarchiczną, trudno więc dziwić się duchownym, że czują się w obowiązku udzielenia jakiejś odpowiedzi na wezwanie papieża do wdrożenia jego zaleceń w każdym kraju.


Ale nie mogą to być rozwiązania pisane pod dyktando „Tygodnika Powszechnego”, nie mogą być to rozwiązania sprzeczne z nauką Głowy Kościoła. Nauką, której w żaden sposób nie da się zmienić z powodu mody czy zmian w kulturze, ani za tego pontyfikatu, ani za poprzednich, ani za żadnych kolejnych.

 


 

Krystian Kratiuk




 
baner
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 
POLECANE FILMY

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

..
Stroke
@tradycja: Szanowna Pani raczyła wcześniej (komentarz Pani pod innym artykułem) napisać, że "nie ma sensu dyskutować ze mną (Stroke)". To nie jest tak, że obraża się Pani zabiera zabawki i opuszcza piaskownicę i może wrócić kiedy Jej się podoba bez słowa pokory ("pokora", tu: widzenie w prawdzie). Nawet dzieci w piaskownicy znają takie zasady. Oczywiście pamiętam o Pani w modlitwie (uważam, że nie ma przypadków w świecie ogarniętym Bożą Opatrznością). (prawdopodobnie) zareaguję (to nie dyskusja) gdy zobaczę, że pisze Pani herezje/nieprawdę. Z poważaniem.
tradycja
@Stroke - piszę jeszcze raz i proszę zajrzeć do komentarza do kanonu 2356 KPK z 1917 roku ks.A.Gościmskiego. Jeśli nadal Pan nie zrozumie różnicy pomiędzy KPK z 1917 roku, a KPK z 1983 roku to już nic na to nie poradzę. Ale sam fakt, że w KPK z 1983 zmieniono zapis i NIE MA teraz nawet użytego słowa "bigamia", ani nie ma sankcji ekskomuniki świadczy o tym, że materia ta została całkowicie zmieniona. Gdyby chciano pozostać przy dawnej ochronie nierozerwalności małżeństwa i dawnych sankcjach za bigamię, to przecież powielono by kanon 2356 w nowym KPK z 1983 roku tym samym brzmieniu, co był w 1917 roku, a nie nadawano mu nową treść i całkiem inny sens. I proszę nie zarzucać mi nieprawdy w sytuacji, gdy Pan po prostu nie rozumie problemu.
Stroke
@prezydent Trump: Panie Prezydencie - jeżeli to faktycznie Pan, to wierzę, że mój email nie jest niedostępny i proszę przez NIEGO się komunikować, a nie oczekiwać, że napiszę na [email protected] God bless Poland.
Do Stroke
Redakcja: prosimy o dokładne przedstawienie poruszonego przez Pana problemu związanego z niemożliwością wejścia na naszą stronę internetową. [email protected] Z Panem Bogiem
Stroke
Być może Pani wie, że portal pch24.pl korzysta z zewnętrznego mechanizmu udostępniania treści - CloudFlare (i innych "bajerów"). CF raz na jakiś czas traktuje mnie jak element niepożądany i nie mogę wejść na pch24. Z koniem kopać się nie mam czasu i jak nie to - nie. Przykro mi, że otrzyma Pani odpowiedź później. Natomiast co do Pani pytania do mnie: " właściwie to czego usiłuje Pan dowieść?" - jeżeli teraz uważa Pani, że nie ma sprzeczności w naszych poglądach to nie ma sensu dowodzić ani dyskutować. Poza tym trudno jest dyskutować gdy jedna ze stron pomija istotne argumenty/pytania drugiej milczeniem. Zjawisko, które zgodziliśmy się nazywać bigamią jest opisane w KPK i tradycji KK przede wszystkim ze względu na ochronę sakramentu małżeństwa. Przepisy i ochrona ta nie zmieniły się w swej istocie w nowym KPK w odniesieniu do Tradycji KK. Tym bardziej nie zostały usunięte. To co Pani napisała to po prostu nieprawda. Odpowiadam na szybko.
tradycja
cd.2. To prawda, że w kanonie 2356 KPK z 1917 roku nie ma słów "po rozwodzie", ale jakie to ma praktyczne znaczenie? Celem mojego komentarza nie była ścisła formalno-prawna analiza kanonu 2356, lecz zwrócenie uwagi, że w nowym KPK z 1983 roku nie zawarto już tamtego przepisu, który jasno i logicznie wskazywał na popadnięcie w bigamię osoby, która zawarła kolejny związek cywilny będąc związana sakramentalnym węzłem małżeńskim. Od roku 1983 o tym się milczy, nie ma wyraźnego kanonu w KPK, nie ma też sankcji karnej w postaci ekskomuniki, czyli nie ma wykluczenia tych osób z Kościoła ( aby ustrzec przed zgorszeniem i naśladowaniem) .Te wszystkie zmiany doprowadziły, że czyny kiedyś moralnie naganne, będące śmiertelnym grzechem i zgorszeniem zyskują akceptację coraz większej rzeszy katolików.
tradycja
@Stroke - właściwie to czego usiłuje Pan dowieść? że nie zachodzi FORMALNA bigamia w sytuacji, gdy ktoś mając ważny ślub sakramentalny, zawiera kolejny związek, choćby tylko cywilny? 1.Ale kanon 2356 mówił właśnie o takim przypadku: jeden ślub sakramentalny, czyli ważny z punktu widzenia Kościoła, a drugi cywilny, nieważny z punktu widzenia Kościoła - i ta faktyczna sytuacja została nazwana bigamią. KPK z1917 r. nie skupiał się na analizie, czy drugi związek jest ważny wg prawa kanonicznego, lecz na stanie faktycznym - i uznał, że bigamia faktycznie powstaje, gdyż jedna osoba ma dwóch małżonków: jednego sakramentalnego i równocześnie drugiego - cywilnego.
Stroke (odp. @tradycja)
cd - FC p.81 I tu także się zgadzamy. W komentarzu Pani, od którego zaczęla się nasza dyskusja napisała Pani ""amnestia" dla tych rozwodników, którzy żyli w kolejnych związkach". ... Proszę pozostańmy na gruncie prawa Kościoła Katolickiego. W KK nie ma rozwodu. Uznanie sakramentu za niezaszły nie spowoduje bigami poprzez zawarcie prawdziwego związku, wiemy o tym. W takim razie pisała Pani o rozwodach (cywilnych) i związkach cywilnych (wśród nich jest konkubinat). Tak to odebrałem i to jeden z powodów pojawienia się mego komentarza. Jeżeli zgodzi się Pani ze mną, że osoby opisane w FCp81, a także żyjące w innych relacjach (rodzina, przyjaciele itp) pod jednym dachem o ile spełniają wymóg życia jak brat z siostrą itp i nie gorszą publicznie, ani same siebie nie wystawiają na ciężką pokusę przeciwko VI mogą przystępować godziwie do sakramentu pokuty to mamy część dyskusji za nami.
Stroke (odp. @tradtcja)
Czyż ja nie zacytowałem: "...aliud matrimonium, etsi tantum CIVILE"? (nie lubię "czepiać się" szczegółów, ale pisze Pani nieprecyzyjnie: "po rozwodzie". Skoro dyskutujemy, starajmy się unikać takich mankamentów wobec prawdy, proszę). Poza tym jak Pani chce możemy mówić "bigamia", mi to nie przeszkadza, jeżeli nomenkulatura zostanie ustalona. Przeszkadza mi natomiast, że napisała Pani nieprawdę mówiąc, że PRZEPISY o bigami zostały usunięte w najnowszym KPK. Przepisy te NIE zostały usunięte, zlikwidowano tylko wieloznaczne słowo "bigamia" (itd). Niestety nie odniosła się Pani do tego. Trzymając się słowa "bigamia" nie może Pani także uogólniać, że każda kolejna relacja/związek, w trakcie prawdziwej sakramentalnej (pomijamy prawo państwowe), jest bigamią. Prawo kościelne wymaga jakiejkolwiek prawnej formy zawarcia tego związku. I tu się zgadzamy. Także FC p.84 jednoznacznie odnosi się do (Pani termin) bigami gdy ujmiemy go w kontekst ...cdn FC p.81 I tu także się /cdn
tradycja
@Stroke - proszę poszukać w google "ks. Antoni Gościmski: Przestępstwo bigamii w Kodeksie Prawa Kanonicznego 1917r" - szczegółowo wyjaśnia, że bigamia zachodzi w przypadku zawarcia po rozwodzie kolejnego związku nawet tylko cywilnego.
Stroke (odp @tradycja)
Pozwoli Pani, że będę odpowiadał w punktach, po kawałku. Kwestia jak to Pani pisze: "usunięcia" w KPK z 1983 roku przepisów o bigamii. W KPK z 1917r słowo (nie pojęcie!) "bigamia" występuje dwukrotnie (984n.4 i 2356) i ma dwa KOMPLETNIE różne desygnaty. Nas interesuje ten z 2356 czyli: "Bigami, idest qui, obstante coniugali vinculo, aliud matrimonium, etsi tantum civile". Odpowiada mu KPK1983 1085: "nieważnie usiłuje zawrzeć małżeństwo,kto jest związany węzłem poprzedniego małżeństwa, nawet niedopełnionego". Nie usunięto PRZEPISÓW! Usunięto SłOWO! Doprecyzowano i rodzielono wyraźniej prawo kościelne i cywilne. W Kościele Katolickim nie istnieje bigamia bo po prostu nie może (być ważnych dwóch slubów jednocześnie). Jeżeli już to możemy mówić o oszustwie kanonicznym czyli gdy ktoś będąc w jednym związku doprowadza do drugiego (oczywiście tylko w formie, nie materii) kanonicznego poprzez oszustwo. Mieszkaniu razem, to ew może być cudzołóstwo (KK). Bigamia to poj pr cyw
M.R.
5. Szatan nie jest w stanie znieść Wcielenia i tego że w Eucharystii Bóg przywraca utraconą jedność z człowiekiem, ten czas, na który Adam i Ewa czekali, gdy Bóg przychodził do nich w porze wieczornego wiatru, by z nimi obcować twarzą w twarz. Że Bóg sam staje się Człowiekiem, by nas przebóstwić. Tego ma nie być. Raz na zawsze. Takie jest nauczanie obecnego papieża i takie wnioski należy z niego wyciągnąć. Co z tego wynika? Ano na to każdy musi sobie sam odpowiedzieć. Przykro to mówić, ale z serwilizmu hierarchii kościelnej wynika, że Kościół instytucjonalny, przynajmniej na razie mu w tym nie pomoże. Inna rzecz, że rodzi to szereg pytań i ogromny niepokój: Dlaczego tak się dzieje? Ale to już zupełnie inna historia. Być może ten pontyfikat ujawnił nam pewną prawdę o obecnej kondycji Kościoła hierarchicznego, która do tej pory do nas nie docierała? Instytucja czy Ciało? Oto jest pytanie.
M.R.
4. W tej wersji, pod względem logicznego rozbioru zdania, ponieważ z definicji nie da się pogodzić grzechu z Bogiem, więc skoro to co dotąd było grzechem, arbitralną decyzją - grzechem być przestaje, Eucharystia zostaje pozbawiona Przeistoczenia - realnej obecności Boga, staje się zwykłą protestancką pamiątką (i jak taka przestaje być przeszkodą w inter-komunii, tak przy okazji) Po czwarte i ostatnie cały ten proces nie ma na celu ani zniesienia grzechów, ani zmiany definicji Eucharystii. To konsekwentne działanie szatana, który nie mógł znieść tego, że ludzie maja to, co on sam utracił i przywiódł ludzi do buntu, który zerwał komunię pomiędzy Bogiem i człowiekiem i doprowadził do wypędzenia człowieka z Raju. Tym razem to zerwanie ma być ostateczne.
M.R.
Do tej pory teologia katolicka twierdziła, że grzech skrzywił naturę człowieka, ale jej nie zepsuł (wszystko co Bóg stworzył, było dobre!). Stąd możliwy jest heroizm i człowiek z pomocą łaski Boże jest w stanie przezwyciężyć swoje naturalne skłonności, które grzech wykrzywił - jest możliwe dążenie do dobrego i praktykowanie cnót. Amoris laetitia przedstawia wizję pesymistyczną - człowiek jest zbyt słaby, by osiągnąć dobro, nie stać go na heroizm, więc należy mu towarzyszyć (Kościół musi mu towarzyszyć) w jego drodze, dokądkolwiek ta droga go zaprowadzi. Po trzecie i najważniejsze, skoro Kościół dopuszcza permanentnych grzeszników bez woli poprawy do Komunii Świętej, to zmienia definicję Komunii. Komunia przestaje być pokarmem niebieskim, w którym Bóg udziela się człowiekowi, by go przemieniać na swój obraz i podobieństwo, a staje się zwykłą pamiątką.
M.R.
2. JEŚLI POPEŁNIENIE JEDNEGO GRZECHU ŚMIERTELNEGO, A ŚCIŚLEJ UPORCZYWE W NIM TRWANIE BEZ WYRAŻENIA WOLI POPRAWY CO JEST DE FACTO GRZECHEM PRZECIWKO DUCHOWI ŚWIĘTEMU (zuchwała ufność (presumpcja) ? rozumiana jako stała i fałszywa pewność w zdobyciu zbawienia z wykluczeniem osobistego zaangażowania w jego osiągnięcie przy jednoczesnym braku bojaźni Bożej) UMOŻLIWIA PRZYSTĘPOWANIE DO KOMUNII ŚW., TO KAŻDY GRZECH UMOŻLIWIA PRZYSTĘPOWANIE DO KOMUNII ŚWIĘTEJ! Co to oznacza w praktyce? Po pierwsze zniesienie grzechu śmiertelnego jako takiego. Nie ma takiego grzechu, który wywoływałby skutki śmiertelne dla duszy mimo braku woli poprawy z niego. Innymi słowy - piekło jest puste - WSZYSCY BĘDĄ ZBAWIENI. Po drugie w przypadku tego akurat grzechu (ale przez analogię i wszystkich innych, dotąd śmiertelnych), przyjęcie przez antropologię katolicką pesymistycznej, protestanckiej wizji grzechu i człowieka.
M.R.
1. Po pierwsze pan Sporniak to nie jest nic nowego. Lata temu wywołał awanturę w istniejącym wtedy milenijnym dodatku do Gościa Niedzielnego w tzw. "temacie antykoncepcji". Z jego artykułu wynikało, że on w ogóle nie zrozumiał co to takiego ta antykoncepcja, a naturalne metody planowania rodziny, to dla niego to samo co naturalne metody antykoncepcji. Dyskusja, którą wtedy wywołał, doprowadziła do zamknięcia tegoż dodatku, przez wtedy jeszcze bardzo prawowierną i nienaznaczoną sprawą Alicji Tysiąc redakcję Gościa. Po drugie, ja nie bardzo rozumiem dlaczego dyskusja ogniskuje się wokół tzw. permanentnych cudzołożników. Tak jak gdyby sprawa Komunii udzielanej cudzołożnikom zmieniała tylko ten jeden punkt. Tymczasem trzeba to powiedzieć jasno: To nie jest kwestia jednego grzechu śmiertelnego!
tradycja
@Stroke - jest różnica, gdy mieszkają ze sobą osoby stanu wolnego np. rodzeństwo, a gdy mieszkają z kolejnymi partnerami cywilnymi osoby wcześniej rozwiedzione. Te ostatnie osoby żyją w bigamii, gdyż mają jednego małżonka sakramentalnego i kolejnego cywilnego. Takie osoby - nawet jeśli nie utrzymują kontaktów intymnych - popełniają grzech wiarołomstwa, bo nie dotrzymują przysięgi małżeńskiej. To, że FC nie mówi o bigamii jest wynikiem faktu, przepisy o bigamii zostały usunięte z kodeksu prawa kanonicznego akurat zaraz po tym, gdy ukazała się adhortacja FC. Czyli nie trudno zauważyć, że było to celowe i powiązane działanie. Ale mimo, że nie ma aktualnie konkretnego zapisu, to drugi związek cywilny - w czasie trwania ważnego pierwszego małżeństwa - JEST bigamią. I żadne życie "jak brat i siostra" nie likwiduje bigamii, ani wiarołomstwa, bo ten "brat i siotra" żyją jak małżeństwo (wspólny dom, więź, miłość) tylko bez współżycia intymnego.
Stroke
@Tradycja: czytam Pani wszystkie komentarze i na tej podstawie napisałem o idealistycznym podejściu do miłości - uważa Pani bezwarunkowo za grzech (ciężki) wiarołomstwa gdy ktoś mieszka pod jednym dachem z osobą niepoślubioną. Taki idealny współmałżonek pozostanie oczywiście wierny sakramentowi małżeństwa i osobie poślubionej. Dla mnie to swoisty idealizm, jeżeli źle zrozumiałem, nic na to chwilowo nie poradzę. I właśnie to zaimplikowało moje zdanie o rodzeństwie. Co do FC to p.84 nie mówi o bigami, a o życiu jak brat i siostra i jeszcze tłumaczy to dokładnie. I ten punkt i jego "sąsiedztwo" właśnie mówi dokładnie kiedy nie ma możliwości spowiedzi gdy żyje się w związku nieuporządkowanym i co można robić by porządkować te sytuacje. Jeżeli mieszkanie osoby stanu wolnego z niepoślubioną osobą (np rodzeństwo) nie jest automatycznie grzechem, to także mieszkanie nie ze współmałżonkiem nie może być z AUTOMATU i od razu traktowane jako grzech, tym bardziej ciężki.
tradycja
@Stroke - nie pojmuję o co chodzi? W ktorym miejscu wykazuję "idealistyczne podejście do miłości"? Albo co w moim komentarzu "wyklucza głęboką miłość pomiędzy rodzeństwem"? Nie piszę nic ani o idealnej miłości, ani o rodzeństwie.... Natomiast nie zgodzę się, ze pkt 84 familiaris consortio nie zaprzecza słowom Jezusa - bo wyraźnie zaprzecza, choćby w tym fakcie, że fc dopuszcza życie w grzechu 'dla wychowania dzieci'. Zaś Pan Jezus nie zezwalał na żaden grzech nawet w dobrym celu.
Nikt
To wszystko to konsekwencja spaczonej teologii Rahnera i jemu pochodnych, na gruncie ktorych wzrastali i ksztalcili sie obecni biskupi i kardynalowie. Na szczescie polskim hierarchom to nie grozi. Ciekawie sie zapowiada, jak zainterweniuje Bog?..
Stroke
@tradycja: mogę zrozumieć Pani idealistyczne podejście do miłości - jest O.K. w pewnym zakresie, na pewnym etapie dochodzenia do Prawdy. Ale na następnym etapie życzliwie polecam tp co mówi "ma". Poza tym Pani podejście nie pozwala na/wyklucza głęboką miłość (rodzinną) pomiędzy rodzeństwem - zauważyła to Pani? O FC p.84 - żelazna logika nie zaprzeczająca w niczym słowom Chrystusa sprzed 2000 lat. @Trąbka - ależ właśnie nauka KK/nauczanie Pana Jezusa dokładnie była i jest taka sama od 2000 lat. Nikt tego nie zmieni i "bramy piekielne go nie przemogą.
street
Pisze p.Kratiuk:?Tygodnik Powszechny? z całą pewnością opublikował ?watykański bestseller? kardynała Coccopalmiero, by wpłynąć na polskich biskupów. Ale nie będzie to działanie skuteczne. " Nie podzielam optymizmu Autora. Przecież nie kto inny jak biskup Wątroba, przewodniczący zespołu KEP ds.implementacji AL, powiedział ostatnio, że?Towarzyszenie tym, którym pierwsze małżeństwo się nie udało i weszli w kolejne związki jest być może najpilniejszym zadaniem dla Kościoła w Polsce?. Zatem wg hierarchy katolickiego istnieje pierwsze, drugie, ósme małżeństwo itd. Z kolei ks.Drąg, Krajowy Duszpasterz ds.Rodziny nie zastanawia się nad tym, czy cudzołożników dopuścić do Komunii Św. czy nie, bo zakłada że dopuścić, ale "czy będziemy umieli ich (tj.cudzołożników dopuszczonych do Komunii) przyjąć bez grymasu starszego brata". Czyli karty są już rozdane,a niedługo zacznie się tłuczenie po głowie Ewangelią.
vlad
A ja wątpię, że nasz Episkopat wyda coś jednoznacznego... bo trwa to zbyt długo.
stan
Tygodnik Powszechny jest Spółka z ograniczona odpowiedzialnością.Czy można się dowiedzieć za co T.P. odpowiada,a za co umywając raczki,być może ze i kosmate łapki, nie odpowiada?
Sting
Nie wiem dlaczego na tym portalu dość często jest mowa o Tygodniku Powszechnym ( WyborczejII lub pochodnej Trybuny Ludów}
Iw
Mnie tylko zastanawia, gdzie w tych w tych wszystkich dyskusjach znajduje się Pan Bóg jego świętość i obrażony majestat? Wszystko kręci się wokół człowieka i jego zranień, smutków, cierpień i nie wiadomo czego. A kto współczuje Chrystusowi tak skatowanemu, żeby wynagrodzić Bożej sprawiedliwości za nasze wszystkie grzechy? Czy po to dał się tak sponiewierać i zamęczyć, żebyśmy teraz my sobie mogli żyć lekko, łatwo i przyjemnie i tarzać się w grzechach? Człowieku - prochu marny!...chciałoby się sparafrazować.
PK
No to może przypomnijmy definicję małżeństwa? Separacja jest jak mówimy tradycyjnie od łoża i stołu. A zatem małżeństwo to nie tylko łoże, ale i stół, czyli wspólnie prowadzony biznes. To nie tylko wymaga wspólnego zamieszkania, ale wspólnego decydowania o tysiącach spraw. Najlepiej to przedstawił starszy pan, jako receptę na szczęśliwe małżeństwo: to proste, ja podejmuję decyzję w sprawach ważnych, a o reszcie decyduje żona.
tradycja
@ma - FC miało za zadanie "jednorazowe uporządkowanie sytuacji"? Skąd ten pomysł? To nie była jednorazowa "amnestia" dla tych rozwodników, którzy żyli w kolejnych związkach w chwili pojawienia się adhortacji. FC odnosi jak najbardziej do tego "co będzie", czyli do wszystkich "nowych" rozwodników w kolejnych zwiazkach.. Wprowadzono niedobrą praktykę, która 'rozwija się' w AL.
marek
I tak należy się cieszyć, że boniecki nie prosił o artykuł na ten temat charamzę - chimerę.
nik
juz dawno nie czytam tygodnika.zszedl na poziom zerowy lub nawet mniej. Jak sama nazwa wskazuje tygodnik mniej niz powszechny,
ma
@ma: skoro deon (i Jezuici) ma być autorytetem w sprawach wiary to ja się poddaję. Życzę powodzenia. A co do FC to proponuję przeanalizować tekst i zobaczyć, że z niego wypływa postulat jednorazowego uporządkowania sytuacji a nie propozycja stałej dyspozycji, ponieważ aby zaistniały następne związki niesakramentalne (po FC) musi zaistnieć zdrada. Jan Paweł II ustosunkował się do tego co jest by ludzie wrócili a nie do tego co będzie. A że zrobiono z tego praktykę... to mamy rzeczywiście w związku z tym ortodoksję product of Jezuici. Ale nawet jeśli iść za tym tokiem myślenia to i tak jest totalna akceptacja złamania reguły czystości czego żadną miarą nie można przypisać FC. Powtórzę: FC było próbą uporządkowania problemu, ratowania sytuacji. Zgodzę się że problematyczną. Ale dotyczyło tego co było a nie tego co będzie. Problem jednak tkwi w tym, że ludzie pobierają się bez zastanowienia. Na próbę w sumie bo taka jest narracja medialna. I jest to od dziesięcioleci.
tradycja
@ma - rozumiem, że trudno uwierzyć iż Jan Paweł II zapoczątkował proces udzielania Komunii świętej rozwodnikom w nowych związkach, ale fakty mówią same za siebie. Radzę przeczytać pkt 84 Familiaris Consortio. Poza tym niedawno były wypowiedzi polskich biskupów na ten temat, jak i innych duchownych, np jeden jezuita na deonie, o.J.Siepsiak napisał: "Jan Paweł II dokonał rewolucji, bo w Familiaris consortio pozwolił na Komunię św. rozwodnikom, a nawet żyjącym w powtórnych związkach, o ile zobowiążą się do życia "jak brat z siostrą"..(...) Franciszek idzie dalej tą drogą..." (tytuł artykułu: Rok po Amoris Laetitia)
Mt 19,6
Jakie to "dobro dzieci" w drugich niesakramentalnych związkach, które ma usprawiedliwiać zdradę, cudzołóstwo? Jak mają wychować dziecko do wierności i miłości rodzice, którzy sami nie są wierni i żyją w cudzołóstwie, którzy na co dzień w jego obecności łamią 6 i 9 przykazanie Dekalogu oraz własną przysięgę małżeńską?
ma
@Redakcjo: Dziękuję za umieszczenie mojego jednego tekstu, ale co z drugim, w którym napisałem, że od czasu AL dom publiczny jest obowiązującą ortodoksją?
Trąbka
Po raz kolejny na pch24 kolejna osoba - w tym wypadku - red. Konrad Kratiuk najzwyczajniej mija się z Prawdą i jeszcze innych w błąd wprowadza. Komentując broszurę kardynała Coccopalmerio i tekst z Tygodnika Powszechnego, napisał: "Do tego sprowadzamy 2000 lat nauczania Kościoła o wierności?", sugerując, że nauczanie Kościoła w tej sprawie jest niezmienne od początku jego istnienia. Jest to po prostu nieprawda. I dobrze, by red. Kratiuk zadał sobie trud sprawdzenia, jak to było w historii Kościoła z rozwodami, pokutą i dopuszczaniem rozwodników do Komunii św. Jeden przykład: reguły pokutne jednego z Ojców Kapadockich - św Bazylego Wielkiego (+379), które leżą u podstaw praktyki dopuszczania rozwodników do komunii św. w Kościele Wschodnim. Przypominam jednakże, że reguły te obowiązywały w czasie tzw. jedności z Rzymem. Na dłuższą metę mijanie się Prawdą nie przyniesie satysfakcji - ani intelektualnej, ani moralnej. Będzie dowodem trwania w iluzji. Tylko po co?
ma
@tradycja: czekam kiedy tzw. tradycjonaliści powieszą św. Jana Pawła II na najbliższej gałęzi. Szanowna Pani wali nieustannie tym samym tekstem nie znając na dobrą sprawę treści FC i tego co z tego tekstu wynika. Szanowna Pani jakoś tak zbieżna z tendencjami masońskimi co do JP II. A poza tym odpowiedzi już Szanownej Pani na zarzuty udzielałem ale jak grochem o ścianę. Ciekawe, Redakcja też podziela te zarzuty bo publikuje w nieskończoność ten sam tekst z nielicznymi modyfikacjami? A papież Franciszek ortodoksyjny u Was jednak jest. A Jan Paweł II "be". No to jest niezwykle interesujące...
tradycja
Mamy być wierni nauczaniu Jana Pawła II ? Ależ panie Redaktorze, to właśnie Jan Paweł II w adhortacji Familiaris Consortio pierwszy doprowadził do udzielania Komunii świętej rozwodnikowm w nowych związkach! Jan Paweł II uznał, że wierność odnosi się tylko do sfery seksualnej i jeśli ktoś żyje w nowym związku, z innym partnerem , ale z nim nie współżyje to... jest wierny swemu sakramentalnemu małżonkowi! JP II sprowadził wierność do nieutrzymywania intymnych stosunków z kimś innym. Czy to nie jest zaprzeczenie 2000 letniej nauce Kościoła?
PK
Świetny tekst, choć dłuuugi. Zauważę tylko, że katolicy otwarci jakoś zawsze wyczuwają prawdę etapu. W swoim czasie wystarczyć im do szczęścia miała reforma liturgii (co miało dać "pełne uczestnictwo") czy zmiana języka wobec heretyków schizmatyków i apostatów ("dialog"). A teraz jak mniemam etap po prostu dalszy. Następne będzie uduchowienie zwierząt. A na koniec jedną religia masońska. W ten sposób zreformujemy społeczeństwo, zdobędziemy Prawo i Własność - mówią zobacz Chiesa Viva wydanie specjalne Czy kościół świętego ojca Pio jest świątynią masońską?
..
 
..
..
INFORMUJ
Wiesz o ważnym wydarzeniu?
Nie ma go na naszym portalu? Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
..
 
...

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.