DZIŚ JEST:   23   LISTOPADA   2017 r.


Św. Kolumbana Młodszego
Św. Klemensa I, papieża
 
 
 
 

La La Land. Promyczek w smogu

La La Land. Promyczek w smogu
Fot. materiały filmowe dystrybutora

Większość ludzi w głębi duszy wcale nie chce oglądać filmów mrocznych, strasznych i bezecnych. Zostali jednak tak skutecznie wytresowani, że trudno im w ogóle to sobie uświadomić.

 

 

 

Film o miłości, w którym nie ma ani jednej sceny erotycznej, a mimo to sale kinowe pękają w szwach. Banalny musical z niezobowiązującą muzyczką, a publika wali drzwiami i oknami.


Co jest grane? Przecież zewsząd się słyszy, że dzisiejszy widz szuka w kinie wyłącznie seksu, przemocy, krwi, flaków, spiętrzenia zaskakujących zwrotów akcji, strumienia adrenaliny i ciarów na plecach – a wszystko w oprawie technołomotu albo wściekłego riffu nafuzowanej na maksa gitary. Tako rzeką rozmaite raporty rozmaitych gremiów rozmaitych ekspertów od popkultury. To samo zalecają rozliczne instrukcje, wedle których tworzy się dziś filmy i seriale. Trudno zresztą, aby było inaczej, skoro piszą je te same sztaby tych samych ludzi.

Jak zatem rozumieć oszałamiający sukces bezpretensjonalnego filmowego tralala, w którym ani emocje nie buzują, ani adrenalina nie skacze, ani dreszcze nie wstrząsają?


Przecież to tylko ot, taka sobie opowiastka o chłopaku i dziewczynie, których połączył wspólny obojgu nieudaczny los, a kiedy do osobistego szczęścia zaczyna doszlusowywać powodzenie zawodowe oboje zżerani ambicją nie potrafią sobie ustawić priorytetów. Historia aż uderza swą niewymuszoną codziennością. A przy tym trudno się oprzeć odczuciu jej niedzisiejszości. Podobnie główni bohaterowie są jacyś tacy niedzisiejsi – chłopak nie wygląda jak szmaciarz, dziewczyna nie wygląda jak lafirynda. A wszystko przy dźwiękach dżezu, czyli muzyki sprzed wymarcia dinozaurów, mniej więcej.


Skąd więc ten jednogłośny zachwyt publiczności i krytyków? Skąd prawdziwy deszcz wyróżnień – trzydzieści nagród i czterdzieści pięć nominacji, w tym czternaście do Oskara? Skąd entuzjastyczne recenzje wieszczące „największe olśnienie sezonu Oskarowego”, piętrzące epitety w rodzaju „mistrzowski”, „zjawiskowy”, „bliski ideału”, a jednocześnie tchnące żalem, że „takich filmów już się nie robi”?

 

Skąd? Z tęsknoty

Z tęsknoty za jasną stroną świata, za światłem, harmonią, porządkiem, prostotą. Wszak taki wzorzec został głęboko zakodowany w duszy każdego człowieka (również tego, który w ogóle nie podejrzewa istnienia u siebie takiego organu, jak i tego, który niezłomnie dzień w dzień podejmuje bezskuteczne próby wykorzenienia go).


Naturalnym habitatem istot ludzkich nie jest duszny mrok, lecz zalane światłem bezkresne przestrzenie. Naszą życiową przestrzeń ma stanowić nie strach, lecz spokój; nie wojna, lecz miłość; nie wrogość, lecz życzliwość, nie wyuzdanie, lecz czystość. A sztuką mają rządzić nadrzędne reguły pozwalające w czytelny sposób klasyfikować wywoływane przez nią wrażenia – tylko wtedy ma ona sens.


Dziś, spowici gęstym smogiem wyziewów tego świata, „żyjemy w ciemności i działamy w ciemności, i nie wiemy, dokąd dążymy, ponieważ ciemności dotknęły ślepotą nasze oczy” (1 J 2, 11). I nawet sobie tego nie uświadamiamy, dopóki nagle, niespodziewanie i z niewytłumaczalnej przyczyny przez powłokę mroku nie przebije się promyczek światła. Wówczas wszystkich ogarnia zachwyt i gotowi są przypisywać promyczkowi – choćby najwątlejszemu – wszystkie atrybuty źródła światłości.


Dokładnie taki mechanizm zadziałał w przypadku „La La Land” – filmu ani wybitnego, ani odkrywczego, ani wnoszącego jakąś szczególną wartość w domenę „dziesiątej Muzy”, lecz po prostu uroczego i właśnie jako taki mającego za zadanie przekazać prawdę większą od niego samego. Zupełnie tak samo jak pewna oślica w Księdze Liczb (Lb 22, 2-36), której Bóg kazał przemówić w celu uświadomienia jej właścicielowi tego, czego on sam nie umiał dostrzec, mimo iż był prorokiem. Oślica Balaama nie była ani mądrzejsza, ani droższa, ani lepszej rasy niż tysiące innych oślic zamieszkujących Mezopotamię w XIII wieku przed narodzeniem Chrystusa. Miała wypełnić konkretną misję w konkretnym punkcie czasu i przestrzeni, i wypełniła ją. I tylko tyle. Aż tyle.

 

A jaką prawdę ma do przekazania „La La Land”?

Dwojaką. Po pierwsze, pokazuje, że młodzi twórcy z nostalgią zaczynają oglądać się wstecz, w sztuce czasów dawniejszych szukając inspiracji, co może im wyjść wyłącznie na dobre, bo bez sięgania ku dziedzictwu przeszłości nie ma mowy o żadnym artystycznym rozwoju. I trzeba wówczas zjadać własny ogon (co zachodnia kinematografia od kilku dekad czyni z uporem godnym nieporównanie lepszej sprawy).


Po drugie, skąd ten promyczek? Oto gdzieś poza czarnym całunem ograniczającym nasze horyzonty – jak brezentowa kopuła z wymalowanym postapopejzażem w „Seksmisji” – jest światło i życie. I bocian. I prawda, dobro i piękno. A fakt przenikania podobnych promyczków budzi domniemanie, że być może płachta już mocno zetlała i wystarczy silniej szarpnąć, by się porwała na strzępy.


Ćwierć wieku temu obraz w podobnym tonie powszechnie skwitowano by pełnym pogardy oskarżeniem o eskapizm. Dziś podobne obiekcje nikomu to nie przychodzą do głowy. Zbyt mocno zajmuje nas gorączkowo pulsujące pod skórą podświadome pragnienie ucieczki z koszmarnej klatki współczesności.

 


Jerzy Wolak

 

„La La Land” – scenariusz i reżyseria: Damien Chazelle; w rolach głównych: Emma Stone, Ryan Gosling; USA 2016, 126 minut.

 


DATA: 2017-02-27 09:11
AUTOR: JERZY WOLAK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Do zZapytaniem. Dla nielubiących music halli to nie będzie ciekawy film. Muzyka jest tam niemal w roli głównej. Ale jest to muzyka moim zdaniem piękna, subtelna. I tak w ogóle uważam że bardzo warto iść na ten film, bo jest po prostu uroczy :-)
8 miesięcy temu / Aga
 
Dzięki za recenzję, może pójdę w końcu do kina z żoną, nie byłem z 10 lat bo strach iść. Ostatnio jak byliśmy w kinie bez zapoznania się wcześniej z opinią to wyszliśmy po 5 minutach. Chciałbym, żeby na pch24 częściej pojawiały się recenzje filmów. dziękuję
9 miesięcy temu / Adam1980
 
Już sam tytuł jest świetny. Materiał również bardzo rzeczowy (ad rem). Dziękuje. Mam jeszcze tylko pytanie; czy nie można zastąpić słowa nieudaczny polskim nieudany? Rosyjskie "nieudacza" ma bardzo pejoratywny sens.
9 miesięcy temu / Jurek
 
Gorąco zachęcam do obejrzenia tego filmu. Byłam i zapewniam, że warto. Owszem, widz jest zaskoczony zwyczajnością i prostotą filmu ale film ten przenosi nas w świat, którego już nie ma. Świat ten to piękno ludzkiej miłości ukazanej bez wulgaryzmu, erotycznych scen i skrzywienia wszelkiego rodzaju. Dawno nie widziałam filmu równie subtelnie dotykającego najpiękniejszej sfery naszego życia -miłości między kobietą i mężczyzną. Uderza również wygląd bohaterów. Nie przypominają oni współczesnych ludzi gustujących w modzie bez smaku i elegancji. Po wyjściu z kina film nazwałam perełką współczesnej sceny filmowej. Czas nam wrócić do piękna...
9 miesięcy temu / Bożenka
 
recenzja zachęca do obejrzenia, ale ja bardzo nie lubię filmów gdzie jest bardzo dużo muzyki... mimo tego myślicie, że warto?
9 miesięcy temu / zZapytaniem
 
Bylem na tym filmie z dziewczyną, dla mnie takie 7/10. Tak swoją drogą - nie lubie jazzu, uszy bola od tej kakofoniii
9 miesięcy temu / Pwl
 


 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
REKLAMA
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.

 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI