DZISIAJ JEST
SOBOTA 23 WRZEŚNIA
Św. Ojca Pio z Pietrelciny
Św. Tekli, męczennicy
Św. Ojca Pio z Pietrelciny
Św. Tekli, męczennicy
Imieniny obchodzą:
Pius, Bogusław, Tekla
 
 
PRAWA STRONA INTERNETU
wyszukiwarka
 
 
 
 
 
Polonia Christiana nr 58       CYWILIZACJA
Tomasz A. Żak

Kołodziej naszego losu

Kołodziej naszego losu

Wiem, że w znanym powiedzeniu na temat ludzkiego losu chodzi o kowala, a nie o kołodzieja, ale tak naprawdę każdy zawód i każda życiowa powinność niosą ze sobą możliwość świadomego kształtowania własnego życia. W przypadku artystów może nawet bardziej niż u tych, którzy wykuwają podkowy. Chyba właśnie tak to rozumiał plastyk i scenograf, Marian Kołodziej, kiedy po pięciu dekadach milczenia o swoim uwięzieniu w niemieckim obozie koncentracyjnym zdecydował się sztuką opowiedzieć o Auschwitz.

 

 

W dziejach współczesnej sztuki polskiej, w niezbyt licznym gronie artystów naprawdę wielkich, niewielu jest takich, którzy mając talent prawdziwy, nie rozmienili go na drobne paskudnym życiem, komunistycznym odurzeniem czy wręcz podłą zdradą wiary ojców i ojczyzny. Wiedzy o takich jak Zbigniew Herbert, autor słów: Ocalałeś nie po to, aby żyć – masz mało czasu – trzeba dać świadectwo, potrzeba nam jak przysłowiowej wody na pustyni.

Polacy nie znają Mariana Kołodzieja. Nie wszedł on bowiem nigdy na salony III RP. Może dlatego, że po stanie wojennym w jego życiu coraz bardziej istotna stawała się wiara i Kościół. Nic więc dziwnego, że nie znalazł uznania u dzisiejszych kuratorów sztuki, stąd nie zajmują się jego twórczością medialni recenzenci subkultur mających zastąpić prawdziwą europejską kulturę ufundowaną w czasach Christianitas na takich mistrzach jak Dürer, Bosch, Grünewald, Memling. Kołodzieja możemy spokojnie umieścić obok tych postaci. Nie tylko dlatego, że malarskim, graficznym warsztatem wcale im nie ustępuje, ale również dlatego, że jego twórczość wyrasta z dogłębnej wiedzy o piekle. O piekle prawdziwym i o tym, które ludzie potrafią zgotować innym ludziom.

Miał dziewiętnaście lat, kiedy w czerwcu 1940 roku znalazł się w pierwszym transporcie do Oświęcimia, gdzie Niemcy zaczęli budować obóz śmierci. Nie wiedział, że kiedyś będzie artystą plastykiem, ale już wtedy poznał swój numer, którym go naznaczono na całe długie życie. Bo Häftling Nummer Vierhundertzweiunddreißig wyrokiem Bożej Opatrzności przeżył Auschwitz, a potem kolejne obozy: Groß‑Rosen, Buchenwald, Sachsenhausen, Mauthausen‑Gusen – i marsze śmierci, aż do alpejskiego Ebensee w Austrii, gdzie więźniów wyzwolili Amerykanie. Był maj 1945 roku. Kołodziej miał dwadzieścia cztery lata i ważył trzydzieści sześć kilogramów.

Po wojnie nosił koszule z długim rękawem. Prawie nikt nie widział jego przedramienia z obozowym numerem 432. Zostawił za sobą pięć lat ziemskiego piekła, choć to tam właśnie namaszczono go na artystę. Tak to wspominał:

Spotkania z aktorami: Stefanem Jaraczem, Tadeuszem Końskim, Zbyszko Sawanem, reżyserem Leonem Schilerem, były tajne. Odbywały się niedzielnymi popołudniami w dwugodzinnym czasie wolnym, tuż po odwszaniu. „Ku pokrzepieniu serc” recytowano Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego, Norwida, Wyspiańskiego. Słuchaliśmy z wielkim wzruszeniem. W zwyrodniałym życiu obozu bito nas przecież nie tylko batem, pomagano sobie słowem brutalnym, ohydnym, ordynarnym, najpotworniejszymi przekleństwami. Świąteczne dwie godziny najczystszych przeżyć, nareszcie w Polsce tak pięknie wyczarowanej w natchnionej, genialnej interpretacji Jaracza. Moja rola scenografa sprowadzała się do zasłaniania okien kocami, żeby było bezpieczniej i ciszej.

Po wojnie Marian Kołodziej został studentem scenografii na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Po dyplomie (u legendarnego Karola Frycza) zamieszkał w Gdańsku, gdzie w roku 1951 zadebiutował w Teatrze Wybrzeże. Potem były kolejne przedstawienia (zrealizował w różnych teatrach około dwustu projektów scenograficznych), wielcy reżyserzy oraz praca dla filmu.

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

zamów e-wydanie   zamów wydanie papierowe
 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie
..
..
 
..
INFORMUJ
Wiesz o ważnym wydarzeniu?
Nie ma go na naszym portalu? Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
...

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.