DZISIAJ JEST
SOBOTA 22 LIPCA
Św. Marii Magdaleny
Bł. Nicefora
Św. Marii Magdaleny
Bł. Nicefora
Imieniny obchodzą:
Albin, Bolesława, Laurenty
 
 
PRAWA STRONA INTERNETU
wyszukiwarka
 
 
 
 
 

Paweł Chmielewski

Kardynał Kasper i rozwodnicy, czyli triumf z tego świata

Data publikacji: 2017-03-21 09:00
Data aktualizacji: 2017-03-22 13:20:00
Kardynał Kasper i rozwodnicy, czyli triumf z tego świata
fot.Fabio Frustaci / EIDON/MAXPPP/FORUM

24 lata trwały zmagania o dopuszczenie rozwodników do Komunii świętej. W roku 1994 kard. Józef Ratzinger odrzucił propozycję kard. Waltera Kaspera przedstawioną rok wcześniej jako niekatolicką. W roku 2017 za przyzwoleniem Ojca Świętego niemiecki episkopat poszedł „własną drogą” i tę samą propozycję uczynił obowiązującą. Kasper czekał długo, ale w końcu się doczekał.


Adhortacja apostolska Familiaris consortio opublikowana w 1981 roku była poważnym ciosem dla kościelnych progresistów, zwłaszcza w tych krajach, które masowo traciły wiernych wskutek rozchodzenia się nauki moralnej Kościoła z wyobrażeniami społeczeństwa przeżartego liberalną rewolucją seksualną. Ojciec Święty jednoznacznie zakazał przystępowania do Stołu Pańskiego tym rozwodnikom, którzy nie żyliby w ponownym związku w czystości. Silne kontruderzenie modernistów przyszło w roku 1993. Trzech niemieckich biskupów – Walter Kasper, Oskar Saier i Karl Lehmann – przygotowało list postulujący zmianę nauczania kościelnego. Tekst odczytano we wszystkich parafiach w zarządzanych przez nich diecezjach, odpowiednio Rottenburgu-Stuttgarcie, Moguncji i Fryburgu. Propozycja biskupów zakładała w zasadzie to samo, o czym słyszymy dzisiaj. Zasadniczo rozwodnicy w nowych związkach nie żyjący w czystości mieliby być nadal wyłączeni od sakramentów, ale… poza pewnymi wypadkami. Takimi jak niesprawiedliwe porzucenie przez małżonka czy też sytuacja pełnego przekonania o niedającej się wprawdzie udowodnić, ale mimo wszystko subiektywnie zachodzącej nieważności małżeństwa. Długie rozważanie na forum internum, pokuta,  wreszcie dojrzała decyzja sumienia miały otwierać w takich przypadkach drzwi do Komunii świętej.

 

Ratzinger nie pozwala

Odpowiedź Watykanu była szybka i wyraźna. Kongregacja Nauki Wiary kierowana przez kard. Józefa Ratzingera już w rok później wydała specjalny list poświęcony tylko tej kwestii. List sprzeciwił się rozwiązaniu zaproponowanemu przez niemieckich biskupów. Prefekt Kongregacji kard. Józef Ratzinger przypomniał, że choć taka „liberalna” droga była proponowana przez niektórych Ojców Kościoła i niekiedy była praktykowana, to nigdy nie uzyskała powszechnej zgody. Komunii dla rozwodników nie zaaprobowało Magisterium określające w wierności Pismu świętemu i Tradycji prawdziwy depozyt wiary. Ratzinger przypomniał słowa Jana Pawła II z Familiaris consortio: sytuacja rozwodników w nowym związku nie tylko obiektywnie zaprzecza unii Chrystusa i Kościoła. Dopuszczenie ich do Komunii świętej byłoby też wielkim zgorszeniem, siejąc wśród wiernych pomieszanie na temat kościelnej nauki o nierozerwalności małżeństwa.


„Struktura adhortacji [Familiaris consortio – red.] i ton jej słów dają jasno do zrozumienia, że praktyka, która przedstawiona jest jako wiążąca, nie może zostać zmodyfikowana ze względu na różne sytuacje. Wierni żyjący razem niczym mąż i żona z osobami innymi niż ich prawowici małżonkowie nie mogą otrzymywać Komunii świętej. Jeżeli uznaliby [jednak], że jest to możliwe, duszpasterze i spowiednicy, biorąc pod uwagę ciężką materię i dobro duchowe tych osób oraz powszechne dobro Kościoła, mają poważny obowiązek wskazania im, że taka ocena sumienia jawnie przeczy nauczaniu Kościoła” – pisała Kongregacja. Sprawa, wydawałoby się, została raz na zawsze rozstrzygnięta.


Pierwszeństwo Kościoła powszechnego nad Kościołem lokalnym

Propozycja trzech niemieckich biskupów wyrastała w dużej mierze z odmiennego rozumienia Kościoła. W 1992 roku Kongregacja Nauki Wiary w liście Communionis notio pouczyła, że istnieje historyczne i ontologiczne pierwszeństwo Kościoła powszechnego przed Kościołem lokalnym. Z tym Kasper nie chciał się zgodzić, wkrótce po publikacji listu wchodząc w polemikę z Ratzingerem. Odmienne rozumienie Kościoła Kasper przechował do dziś. Według Kaspera istnieje wprawdzie niepodważalne pierwszeństwo powszechnego Kościoła preegzystującego i eschatologicznego, ale już nie pierwszeństwo powszechnego Kościoła empirycznego, czyli ziemskiego. Relacja między powszechnym Kościołem ziemskim a Kościołami lokalnymi jest zdaniem Kaspera inna, niż uczy Kongregacja, polegająca jakoby na swoistej równości, w ujęciu Kaspera, powołującego się na myśl Henriego de Lubaca, jednoczesności występowania. Ta różnica ma daleko idącego konsekwencje. W ujęciu Kaspera to do Kościołów lokalnych należy rozstrzyganie wielu problemów, w których dotychczas wyrokował Rzym. „Jako biskup dużej diecezji obserwowałem, jak rodzi się i stale narasta rozdźwięk między normami ogłaszanymi w Rzymie dla Kościoła powszechnego, a potrzebami i praktykami naszego Kościoła lokalnego” – ubolewał Kasper na łamach jezuickiego magazynu America w 2001 roku. Ogólne reguły zalecane przez Rzym, skarżył się dalej, są niekiedy wprost szkodliwe wobec wysiłków podejmowanych przez biskupów miejsca. Przykładem choćby „kwestie etyczne, dyscyplina sakramentów i praktyka ekumeniczna”. „We wszystkim, co istotne, [Kościół ziemski – red.] musi zabiegać o jedność, dopuszczając jednak we wszystkim innym autonomię i różnorodność” – pisał Kasper po latach w podsumowującej jego rozumienie Kościoła pracy „Kościół katolicki. Istota, rzeczywistość posłannictwo”, w Niemczech wydanej w roku 2011, a w Polsce w 2014.


Papież Franciszek

Koncepcje Kaspera przez całe lata nie miały pożądanej przezeń siły przebicia. Kardynał Józef Ratzinger najpierw jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary, później jako papież Benedykt XVI, był przeszkodą nie do pokonania. Postulatu dopuszczenia rozwodników w nowych związkach do Komunii świętej na gruncie swojego rozumienia Kościoła Kasper jednak nie porzucił. W swojej głośnej książce o miłosierdziu, wydanej w 2012 roku, postawił go ponownie, przeciwstawiając obowiązek miłosierdzia nakładany przez Boga nazbyt surowej jego zdaniem kościelnej dyscyplinie względem rozwodników. Wytrwały kardynał nie ustawał w przygotowywaniu gleby, jakby czekając na zmiany na tronie piotrowym. Doczekał się. Gdy Benedykt XVI ustąpił, a kolejnym papieżem wybrano kardynała Jorge Maria Bergoglio, warunki zdecydowanie się zmieniły.


Błyskawiczna kampania

Teraz wydarzenia następują szybko. Już na styczniowym konsystorzu w roku 2014 papież Franciszek poprosił Kaspera o wygłoszenie przemówienia na temat miłosierdzia, później przez Ojca Świętego, jak sam zapewniał, wnikliwie studiowanego. Mowa została wkrótce wydana drukiem, a jej tezy odegrały ważką rolę na odbywającym się w tym samym jeszcze roku nadzwyczajnym Synodzie Biskupów. Wokół zgromadzenia narastały skandale, frakcja liberalna wydawała się przeć naprzód nawet wbrew woli ojców synodalnych, wykorzystując do tego przewagę w strukturze kierowniczej synodu. W dokumencie podsumowującym obrady, Relatio post disceptationem, zawarto jednak tylko zalecenie „ostrożnego rozróżniania i towarzyszenia pełnego szacunku”.


Prawdziwy przełom nastąpił na kolejnym, zwyczajnym już synodzie w roku 2015. W relacji końcowej w sprawie rozwodników w nowych związkach w zasadzie dosłownie przyjęto propozycję grupy niemieckojęzycznej, która obradowała pod przemożnym wpływem Kaspera. Teoretycznie wszystko było w porządku. W kluczowej sprawie Synod zalecił po prostu: „Proces towarzyszenia i rozeznania kieruje tych wiernych do uświadomienia sobie swojej sytuacji przed Bogiem. Rozmowa z księdzem, na forum wewnętrznym, przyczynia się do tworzenia prawidłowej oceny tego, co utrudnia możliwość pełniejszego uczestnictwa w życiu Kościoła oraz kroków mogących jemu sprzyjać i je rozwijać”. Problem w tym, że w omawianiu sprawy rozwodników nie zwracano uwagi na nakaz zachowywania czystości podkreślonego przez Jana Pawła II w FC, choć samą adhortację Synod cytował. Ojciec Święty w adhortacji apostolskiej Amoris laetitia poszedł jeszcze krok dalej. Tekst główny adhortacji jest zasadniczo bardzo zbliżony do dokumentu Synodu, ale w jednym z przypisów sugeruje się wprost możliwość dopuszczenia rozwodników do Komunii świętej, znowu pomijając wymóg życia w czystości.


Dokument episkopatu Niemiec

Już w lutym 2015 roku w sposób bez mała radykalny wyciągając konsekwencje z kasperiańskiego rozumienia Kościoła, kardynał Reinhard Marx, przewodniczący episkopatu Niemiec, wypowiedział słynną deklarację: „Nie jesteśmy filią Rzymu”. Idąc tym tropem i budując na gruncie dziwnej furtki umieszczonej w Amoris laetitia 1. lutego 2017 roku episkopat Niemiec dopiął swego, realizując wyrażane od dziesięcioleci marzenie progresistów i samego Kaspera. W dokumencie uchwalonym przy „zakładanej” aprobacie wszystkich biskupów, episkopat pisze wprost, że duszpasterze i spowiednicy muszą akceptować osobistą decyzję sumienia rozwodnika w nowym związku, który chciałby przystępować do Komunii świętej. O wymogu czystości ani słowa. To prawdziwa rewolucja, bo choć już wcześniej w niektórych niemieckich diecezjach praktyka i tak była odmienna od doktryny, teraz wszystko ma dziać się za oficjalną zgodą biskupów powołujących się przy tym całkiem otwarcie na autorytet Ojca Świętego. Żaden niemiecki hierarcha nie zgłosił votum separatum. Zmiana została dokonana.


Protestuje wprawdzie prefekt Kongregacji Nauki Wiary kardynał Gerhard Müller, w coraz to kolejnych wywiadach wzywając nienazwane konkretnie episkopaty do wierności Magisterium, ale te nie słuchają jego głosu. Papież nie odpowiada na dubia czterech kardynałów, Kongregacja Nauki Wiary nie wydaje żadnego dokumentu. Niemcy głośno rozpowiadają, że zrobili to, czego życzył sobie papież. Inni przejmują ich myślenie. Maltański arcybiskup Charles Scicluna klerykom, którzy mieliby odmienne rozumienie Amoris laetitia od liberalnego, pokazuje drzwi. Triumf Kaspera – ale triumf pozorny.


Znak sprzeciwu

Pozorny, bo nie można odnieść triumfu nad prawdą o małżeństwie, wyrażoną przez samego Jezusa Chrystusa i potwierdzaną w niezmiennym nauczaniu Kościoła katolickiego. Interpretacja Amoris laetitia wyrażona przez niemieckich biskupów na gruncie propozycji Kaspera jest w oczywisty sposób niezgodna z Magisterium. Na problem zakłamania katolickiego nauczania, w Niemczech czy innych krajach, w których biskupi pozwolili się ogarnąć błędnej ideologii kasperiańskiego „miłosierdzia”, zwraca uwagę wielu pasterzy Kościoła. To nie tylko czterech kardynałów – Walter Brandmüller, Raymond Leo Burke, Carlo Caffarra, Joachim Meisner. Ich prośbę do Ojca Świętego o jednoznacznie wyjaśnienie wątpliwych passusów Amoris laetitia poparli przecież liczni hierarchowie, by wymienić tylko kilku: kardynał Paul Cordes z Niemiec, kardynał Joeph Zen z Chin, kardynał George Pell z Australii, biskup Athanasius Schneider i inni biskupi Kazachstanu, biskupi polscy - bp Jan Wątroba i Józef Wróbel… Wiadomo też, że jeszcze przed publikacją papieskiej adhortacji do Ojca Świętego pisało aż 30 kardynałów, zwracając uwagę na zagrożenia związane z jej interpretacją. Wielu biskupów z całego świata, nawet jeśli nie przyłącza się głośno do prośby czterech kardynałów, wydaje dokumenty lub komentuje sprawę sporu wokół Amoris laetitia zdecydowanie podkreślając, że liberalna interpretacja dokumentu jest wykluczona; nazwisk ich wszystkich niepodobna wprost wymienić. To mocny znak sprzeciwu, którego nie da się zagłuszyć; to głos wierny nauczaniu Chrystusa niedający się zakrzyczeć obelgami i zarzutami o faryzeizm. Choć grono adherentów zmian pozostaje duże – część kardynałów i biskupów, nawet jeżeli nie wydaje żadnych wytycznych, otwarcie sprzyja liberalnej interpretacji adhortacji – to zgodnie ze słowami samego Pana nigdy nie zwyciężą naprawdę. Bramy piekielne nie zmogą Kościoła – fałszywa nauka nie może przykryć Ewangelii.


Pełzająca apostazja

Ta wyjątkowo trudna i groźna sytuacja podziału między biskupami może i musi znaleźć jakieś rozwiązanie. Czy czeka nas schizma? Biskup Schneider już w ubiegłym roku ostrzegał, że schizma jest faktem – nie formalna wprawdzie, ale ukryta. Pasterze deklarując jedność z Ojcem Świętym wkraczają tak naprawdę w stan zerwania z Piotrem, porzucając naukę Chrystusa. Musimy modlić się i mieć nadzieję, że papież Franciszek przerwie milczenie i jednoznacznie wyjaśni sprawę rozwodników, zatrzymując falę liberalnych głosów uzurpujących sobie prawo do zmiany nauczania Kościoła, choć w samej Amoris laetitia podkreśla się konieczność jej odczytywania zgodnie z Magisterium.  Jeżeli za tego pontyfikatu okazałoby się to niemożliwe, przyjdzie czekać na rozstrzygnięcie kolejnego następcy świętego Piotra.


Co jednak z episkopatami, które wykorzystując niejasność adhortacji uległy pokusie rozmycia wiary i zaczęły głosić błąd jako prawdę? W 1968 roku episkopat Niemiec opublikował głośną deklarację z Königstein, gdzie w ostrożny, ale jednak wystarczająco czytelny sposób sugerowano możliwość stosowania sztucznej antykoncepcji wbrew jednoznacznej nauce Kościoła. Deklaracja nie została nigdy skorygowana, ale spustoszenie, jakie wywołała wśród wiernych, poznajemy po jej owocach. Setki tysięcy katolików odpływa co rok z Kościoła, który przestał głosić nauczanie, na coraz to kolejnych polach poddając się duchowi czasu. To widać gołym okiem: tam, gdzie biskupi fałszują naukę Chrystusa, Kościół zanika. Dopuszczeniem rozwodników do Komunii świętej Niemcy poszli po prostu krok dalej na drodze do milczącej apostazji. Można spodziewać się, że inaczej nie będzie w innych miejscach, gdzie odchodzi się od zdrowej nauki.


Kasper odniósł triumf, ale jest to triumf z tego świata. Kościół Chrystusa, wstrząsany herezjami od samego początku istnienia, musi przetrwać nowy napór modernizmu tak, jak przetrwał wszystkie dotychczasowe kryzysy. O ile w czasach starożytnych czy w okresie reformacji heretycy formalnie dzielili Kościół, tworząc własne struktury niezależne od Piotra, dziś skutki fałszowania nauki będą chyba inne. To po prostu stopniowa utrata wiary, samolikwidacja. Kościół Chrystusa wszakże przetrwa – być może mniej liczny, ale głoszący zdrową naukę w wierności Panu. Naszą rolą pozostaje sprzeciwiać się progresistom bez względu na cenę, modląc się o dar mądrości Ducha świętego dla Piotra i duszpasterzy, z radością głosząc niezakłamaną Ewangelię. Reszta jest w rękach Pana – On zapyta na Sądzie Ostatecznym, kto kłaniał się Bogu, a kto ulegał duchowi czasu.  Co odpowiedzą mu ci, którzy rozwadniają prawdę o małżeństwie?



Paweł Chmielewski




 
baner
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 
POLECANE FILMY

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

..
Tomasz
KS Dr Dariusz OKO Ks Prof Tadeusz Guz bronią Doktryny Katolickiej.Pismo Święte i Tradycja oraz żywy Urząd Nauczycielski Kościoła stanowią organiczną całość.[por VATICANUM SECUNDUM Konstytucja DEI VERBUM]Każdy który komentuje Pismo Święte nie jest Teologiem.
r
Z tego jak ma przebiegać pożycie, wynika jakie są warunki wejścia w to pożycie. Wystarczy wyciągnąć logiczne wnioski, a nie czekać na łopatologiczne podanie na tacy. Biblia nie jest książeczką dla przedszkolaków, wiele prawd jest w niej podanych pośrednio. Dlatego nie każdy powinien samodzielnie studiować Biblię, gdyż niektórzy dochodzą w interpretacjach do absurdów, nawet teologowie. Ale to tak przy okazji. Jeśli małżonkowie przestaną być sobie poddani, ale w chwili zawierania małżeństwa szczerze chcieli wypełniać ten warunek, to małżeństwo jest zawarte przed Bogiem, gdyż w chwili zawierania nie była to "grzeszna umowa". Grzech nastąpił później, czyli małżonkowie nie dotrzymują umowy, ale to już nie ma wpływu na jej ważność. Gdyby jeden/oboje małżonków w chwili zawierania "umowy" byli nieświadomi zobowiązań lub mieli złe intencje, od początku nie byłaby ona zawarta przed Bogiem. Zmienić Doktrynę owszem, niektórzy próbują, ale im się nie udaje. Więc?
Tomasz
Kasia podaj rozdział i wersety Pisma Świętego z którego pochodzi cytowany fragment .
Tomasz
Kasia Święta Matka Kościół "nie unieważnia "Sakramentu Małżeństwa.Polecam Katechizm Kościoła Katolickiego WYD Pallotinum 1994 2002 Breviarium Fidei Wybór Doktrynalnych wypowiedzi Kościoła wyd Św Wojciech 1988 2007.Oraz Encykliki Papieży dotyczące Sakramentu Małżeństwa.Polecam lekturę Pisma Świętego.Własnego sumienia nie zakrzyczysz idź do Sakramentu Pokuty i Pojednania Trybunału Miłosierdzia Bożego gdzie skruszony grzesznik otrzymuje darowanie swoich win ale musi starć się nie powracać do swoich wykroczeń musi nieustannie prowadzić walkę duchową bo szatan będzie kusił do złego.
Kasia
"Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej"-dotyczy zasad pożycia małżeńskiego, a nie momentu zawierania małżeństwa. Jeśli małżonkowie przestaną być sobie poddani to małżeństwo wygasa? Doktryna, którą w każdej chwili można zmienić jest mało warta.
r
Kłamiesz że takiego tekstu w Biblii nie ma. Gdybyś chciała/potrafiła czytać ze zrozumieniem, wiedziałabyś że o regułach zawierania małżeństw podałem w części 3/3 i podałem tam właśnie dwa przykładowe cytaty z Biblii dotyczące tego zagadnienia. Dokładnie tak samo wyjaśniłem w części 2/3 że Doktryna Katolicka rozwija się z upływem czasu, dotyczy to również oficjalnego stwierdzania nieważności małżeństw. Słusznie zatem litujesz się nad samą sobą kończąc trollowanie w tym wątku, abyś więcej nie musiała się tutaj ośmieszać i mogła zostawić sobie jeszcze trochę kompromitacji na kiedy indziej. Myśleć i tak nie zaczniesz i nie ma takiej siły, która by Cię do tego mogła sprowokować. Ty po prostu chcesz mieć te katofobiczne klapki na oczach i boisz się ich zdjąć. Twoja sprawa :)
Kasia
@r Wiem, że nie doczekam się podania przez Ciebie, gdzie dokładnie Bóg mówi o regułach zawierania małżeństw. Kiedy małżeństwo jest zawarte ważnie, a kiedy nie ważnie. Takiego tekstu w Biblii po prostu nie ma. Tak samo nie doczekam się odpowiedzi, co takiego nagle się stało, że kościół zaczął stwierdzać nieważność małżeństw. Tym samym litościwie zakończę tę dyskusję (tak samo jak poprzednią) abyś więcej nie musiał się ośmieszać. Myśleć i tak nie zaczniesz i nie ma takiej siły, która by Cię do tego mogła sprowokować. Ty po prostu chcesz mieć te klapki na oczach i boisz się ich zdjąć. Twoja sprawa.
r
cz.3/3 Małżeństwo jest Sakramentem. Jakaś "umowa małżeńska" nie zawarta w stanie deklaracji uczciwości i miłości (o czym wspomniałem a co oczywiście celowo zlekceważyłaś) nie została zawarta przed Bogiem. Została zawarta przy chichocie i "błogosławieństwie" szatana. I to są właśnie umowy nieważnie zawarte w oczach Boga, bo nie są dla Boga ważnymi umowy bazujące na grzechu. Reguły by umowa małżeńska była uznana przez Boga podaje np. św. Paweł: "Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej" Ef5,21. Kto z założenia nie chce być poddany bojaźni Chrystusowej, nie zawiera małżeństwa przed Bogiem. Poza tym, nauki św. Jana o miłości: "Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością" 1J4,8. Jeśli ktoś jest egoistą dumnym ze swego egoizmu i nie ma w nim miłości ani Boga, ani bliźniego, także nie zawiera jakiejkolwiek umowy przed Bogiem. Co więcej, taki ktoś nie rozumie i nie zrozumie czym w ogóle jest umowa zawarta przed Bogiem.
r
cz.2/3 Kościół założony przez Pana Jezusa i Kościół Rzymsko-Katolicki to ta sama "historia". Doktryna Kościoła nie jest stała, bo świat się zmienia, ale ta zmienność Doktryny polega na rozszerzaniu zagadnień, a nie na unieważnianiu starych i wstawiania nowych. Proces stwierdzenia nieważności małżeństwa jest procesem kościelnym będącym SKUTKIEM nieważności przed Bogiem danego związku. Dalej do Ciebie nie dociera, że nie istnieje coś takiego jak "małżeństwo nieważnie zawarte wedle reguł Kościoła które jest małżeństwem ważnie zawartym przed Bogiem". Niniejszym oficjalnie potwierdzasz o sobie zdanie - to już nie beton katofobii. To żelbeton. Coś co zostało zawarte na wieki przed Bogiem jest umową małżeńską, a coś co nie zostało - nie jest, nawet jeśli "w papierach tak zapisano" gdy wskutek grzechu podano Kościołowi fałszywe dane do zapisania.
r
cz.1/3 O proszę, doszliśmy do stałego etapu Twojej "gry" tutaj, tzn. gdy nie posiadasz merytorycznych kontrargumentów, przechodzisz do "argumentrollacji". No dobrze, zgodnie z Twoim niewypowiedzianym życzeniem, dostosowuję się. Jak zwykle popisujesz się brakiem myślenia wierząc ślepo w to, w co każe Ci wierzyć doktryna katofobii którą zawzięcie wyznajesz. Jak zwykle popisujesz się brakiem umiejętności rozumienia czytanego tekstu. Jak zwykle popisujesz się całkowitym zamknięciem na argumenty drugiej strony. To wygląda tak, jakbyś bała się włączyć myślenie, jakbyś bała się choć przez chwilę podważyć w swoim umyśle to, czym Cię indoktrynowano od dzieciństwa. Jakbyś się bała zauważyć, że czarne jest czarne a białe jest białe. Może jakbyś potrafiła przez chwilę krytycznie pomyśleć o swojej nienawistnej doktrynie, to Twój rozum zacząłby kłócić się z Twoim rozumem? :)
Kasia
Swoją drogą, ciekawe ile osób, żyje w "nieważnych małżeństwach" i nawet o tym nie wie, bo gdyby przeprowadzono proces kościelny, okazałoby się, że nie spełnili jakiś warunków by to małżeństwo wg kościoła zawrzeć. Nawet sam Papież powiedział, że "zdecydowana większość naszych małżeństw sakramentalnych jest nieważna, bo mówią ?tak? na całe życie, ale nie wiedzą, co mówią, bo mają inną kulturę. Mówią to, mają dobrą wolę, ale brak im świadomości? .
Kasia
?"Reguły kościoła NIE są regułami Pana Boga" jest bowiem jawnie sprzeczna ze słowami "Kościół Mój" z Mt16,18.? ? Kościół wtedy kiedy te słowa były pisane i kościół teraz to są odrębne historie. Doktryna kościoła nie jest stała. Zmienia się. Ustalane są ciągle to nowe ?prawdy wiary?. Od tamtej pory kościół już tak odpłynął, że te słowa już go nie dotyczą ? w tej postaci w jakiej jest teraz. Proces stwierdzenia nieważności małżeństwa, w jakikolwiek sposób by się nie odbywał jest tylko procesem kościelnym. Nie bożym. Kościół stwierdza nieważność małżeństwa od bardzo niedawna. Co go nagle olśniło, że to robi?
Kasia
Jak zwykle popisujesz się brakiem myślenia wierząc ślepo w to, w co każe Ci wierzyć organizacja, do której przynależysz. Jak zwykle popisujesz się brakiem umiejętności rozumienia czytanego tekstu. Jak zwykle popisujesz się całkowitym zamknięciem na argumenty drugiej strony. To wygląda tak, jakbyś bał się włączyć myślenie, jakbyś bał się choć przez chwilę podważyć w swoim umyśle to, czym Cię indoktrynowano od dzieciństwa. Jakbyś się bał, zauważyć, że nie wszystko jest czarno białe i są różne punkty widzenia. Może jak przez chwilę krytycznie pomyślisz o swojej organizacji to Twój rozum zacznie kłócić się z Twoim rozumem?
Kasia
Dalej do Ciebie nie dociera, że małżeństwo nieważnie zawarte wedle reguł kościoła nie musi być małżeństwem nieważnie zawartym przed Bogiem. Niniejszym oficjalnie zmieniam zdanie na Twój temat. To już nie beton. To żelbeton. Ciągle nie potrafisz rozróżnić umowy małżeńskiej, którą można tak unieważnić jak i zerwać, od czegoś co zostało zawarte na wieki przed Bogiem. I tu nie ma nieważnie zawartych umów, bo Bóg nie określa kiedy umowa jest zawarta ważnie a kiedy nieważnie. W ogóle Bóg nie podaje żadnych reguł dotyczących samego momentu zawierania małżeństwa, nie definiuje również jakie warunki powinni spełnić ci co chcą małżeństwo zawrzeć. Mówi tylko, że małżeństwa nie można rozdzielać. To co cytujesz nie zawiera w żaden sposób wytycznych, kiedy małżeństwo jest zawarte nieważnie a kiedy ważnie. Nic nie mówi o tym kto, kiedy i w jaki sposób może zawrzeć małżeństwo.
r
Jak zwykle popisujesz się ignorancją, zabierając głos na temat religii katolickiej, a nie znając Biblii. Bzdura którą piszesz: "Reguły kościoła NIE są regułami Pana Boga" jest bowiem jawnie sprzeczna ze słowami "Kościół Mój" z Mt16,18. Teraz przedstawię fakty i logiczny wniosek, których jako zabetonowana w swej katofobii oczywiście nie zrozumiesz i dalej będziesz pisać bez sensu. Pan Jezus jest Bogiem. Pan Jezus nazwał Kościół: "Mój". Obecny Kościół Katolicki jest w bezpośredniej ciągłości Kościołem o którym mówił Pan Jezus. Wniosek końcowy: nie może się mieć "nijak do Boga" to co ustanawia Kościół Katolicki. Wręcz przeciwnie, to dokumenty uznane przez Kościół Katolicki mają największą zgodność z wolą Boga. Widać też że nie masz pojęcia o procesie stwierdzania nieważności. On jest jak proces sądowy (zbieranie dowodów, przesłuchania świadków). Inaczej: dużo szybciej i łatwiej jest zawrzeć nieważne "małżeństwo" niż stwierdzić jego nieważność.
r
Dalej do Ciebie nie dociera że w Kościele Katolickim nie ma żadnych przesłanek do unieważniania małżeństw, lecz co najwyżej do stwierdzania nieważności. W związku z tym widzę że mój beton jest wzorcem miękkości w porównaniu z Twoim zabetonowaniem :) Jakiegoś fragmentu? Proszę bardzo, Mt19,3-9. Przy okazji, jest tam o cudzołóstwie, choć faktycznie nie jest to przesłanka do stwierdzenia nieważności, no chyba że cudzołożniczy związek zaczął się przed "ślubem" i trwa po "ślubie", a "współmałżonek" w momencie ślubu o tym nie wiedział, czyli go okłamano. Natomiast istotą jest co już cytowałem: "Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela" (Mt19,6) oraz Mt19,9. Z nich wynika jedna reguła: zakaz rozwodów, czyli część przysięgi "nie opuszczę cię aż do śmierci". Niedojrzałość jest natomiast powszechnie uznaną regułą nieważności zawierania umów, dlatego np. umowa podpisana przez dziecko jest nieważna. Niby czemu "umowa małżeńska" miałaby tej zasadzie nie podlegać?
Kasia
?I niby które zasady ważności małżeństwa Kościół wymyślił sobie sam? Nie cudzołóż? Nie rozwódź się? Nie mów fałszywego świadectwa?? Akurat cudzołożenie / zdrada nie jest przesłanką do unieważnienia małżeństwa, prawda? Co sobie kościół sam wymyślił? Poszukaj jakiegoś fragmentu Biblii mówiącego o regułach zawierania małżeństw. Jak znajdziesz to daj znać :-) Tym bardziej jak znajdziesz np. coś o niedojrzałości zawierających małżeństwo to tym bardziej daj znać :-)
Kasia
do cz. 2/2 Widzę, że znów masz ogromny kłopot ze zrozumieniem czytanego tekstu. Kościół może sobie wpisywać do ksiąg kościoła cokolwiek chce. A to co jest w księgach lub to czego nie ma księgach kościelnych ma się nijak do tego co jest ważne lub nieważne przed Bogiem. Nieważnie zawarte małżeństwo w oczach kościoła może być ważnie zawartym małżeństwem w oczach Boga. Cały czas to piszę, czyli NIE zrównuje kościoła z Bogiem. Wręcz przeciwnie. Reguły kościoła NIE są regułami Pana Boga bo Pan Bóg nigdzie reguł dotyczących zawierania małżeństw (kiedy małżeństwo jest ważnie zawarte a kiedy nieważnie) nie definiuje. Ponadto, jeśli kościół się pomylił udzielając małżeństwa, równie dobrze może się pomylić uznając to małżeństwo za nieważnie zawarte bo np. jedna ze stron będzie kłamała.
r
cz.2/2 Uważając że oszukany Kościół nie powinien wpisać do ksiąg nieważnie zawartego "małżeństwa", tym roisz sobie jakoby Kościół był wszechwiedzący, czyli to Ty bezsensownie zrównujesz Kościół z Panem Bogiem. A tak nie jest. Reguły Kościoła są regułami Pana Boga, ale zdolność do oceny sytuacji nie jest zdolnością Pana Boga, stąd pomyłki w formalnych zapisach w przypadku wprowadzania Kościoła w błąd, ale nie są to pomyłki z winy Kościoła wbrew Twym katofobicznym opiniom. Oczywiście że Kościół nie może stwierdzić że małżeństwo które faktycznie przed Bogiem zostało zawarte, jest nieważne przed Bogiem, bo nie ma ku temu podstaw. Natomiast małżeństwo nieważne dla Kościoła jest nieważne dla Boga, ale mylisz kolejność - NAJPIERW jest nieważne dla Boga, POTEM nieważne dla Kościoła, nigdy odwrotnie. I niby które zasady ważności małżeństwa Kościół wymyślił sobie sam? Nie cudzołóż? Nie rozwódź się? Nie mów fałszywego świadectwa? Te zasady pochodzą bezpośred
r
cz.1/2 Wiadomo że każdy może sądzić o kimkolwiek wszystko, na tym polega prawo do posiadania własnej opinii. Czym innym są jednak opinie moje poparte przykładami, a czym innym Twoje do których nie podajesz przykładów, a wynikające z bezsilnej projekcji własnych cech. Kłamiesz jakobyś udowodniła że szabat obchodzony w niedzielę nie jest zgodny z Biblią, gdyż nie podałaś cytatu z Biblii z którego by wynikało że Pan Bóg nakazał, że ma być obchodzony właśnie w sobotę. Pan Bóg nakazał by sześć dni pracować a jeden dzień Mu poświęcić, i niedziela wypełnia ten warunek. Oczywiście jeśli jesteś Żydówką to masz prawo być tym zbulwersowana, gdyż narusza to Twoją narodową tradycję, ale nijak nie narusza to Prawa Bożego. Co więcej, gdy Ci wykazałem to kłamstwo, fochnęłaś się w tamtym wątku na amen. Nota bene, to była sensowna decyzja, gdyż dzięki niej odpuściłaś sobie tam dalszą autokompromitację :)
Kasia
"Przecież właśnie stwierdzenia nieważności dowodzą, że w tych przypadkach Kościół się mylił." Jasne, kościół się pomylił i według swoich reguł nie powinien był wpisać tego małżeństwa do swoich ksiąg. Ale kościół nie może stwierdzić, że to małżeństwo, które faktycznie przed Bogiem zostało zawarte (nawet wbrew regułom kościoła, które nie są regułami Boga) jest nieważne przed Bogiem. Jest nieważne dla kościoła, ale nie dla Boga. Bóg nigdzie nie mówi jakie są reguły zawierania małżeństw. Nie definiuje tego. Zasady obowiązujące w kościele kościół wymyślił sobie sam. Wobec tego, małżeństwo, które zostało zawarte przed Bogiem, mimo iż zostało zawarte niezgodnie z regułami kościelnymi jest ważne przed Bogiem. Kościół unieważniając takie małżeństwo przyczynia się do tego, że nieświadomi niczego ludzie mogą popełnić grzech cudzołóstwa wierząc, że ich małżeństwo jest nie ważne.
Kasia
"Na podstawie doświadczenia dyskusji z Tobą wnioskuję że nie chcesz poznać prawdy, gdyż ona zburzyłaby Twój dotychczasowy światopogląd wprawiając Cię w dyskomfort." I vice versa. Dokładnie to samo sądzę o Tobie. A to, że szabat obchodzony w niedzielę nie jest zgodny z Biblią, udowodniłam, tylko nie raczyłeś tego zauważyć.
r
@Kasia,cz.2/2: Przykład. Ktoś zawarł katolickie, ważne małżeństwo np. w Peru. Potem porzucił żonę, a w Polsce zawiera ponownie "małżeństwo" oświadczając Kościołowi że jest kawalerem. Czy za skutki jego kłamstwa winę ponosi Kościół? Uprawnienia o których piszesz są sprzeczne tylko pozornie. Podałem przykład z Twoimi uprawnieniami: masz prawo rzucić się pod pociąg, ale drugie Twoje prawo (prawo do posiadania chęci życia) nie pozwala Ci na korzystanie z pierwszego prawa. Jeśli już koniecznie chcesz nazywać postawę Kościoła sprzecznością, i gdybyś miała dobrą wolę w dyskusji, przyznałabyś że sama (i każdy człowiek) też jesteś wewnętrznie sprzeczna. Jeszcze raz wyjaśnię: gdyby Kościół wykorzystał w sprawie rozwodów uprawnienie "Wszystko, co ... rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie", wtedy zatwierdziłby grzech, czyli zaprzeczyłby swemu powołaniu, a w konsekwencji przestałby być Kościołem Chrystusowym. Czyli Kościół czasami NIE MOŻE skorzystać z tego prawa
r
@Kasia,cz.1/2: Twierdzisz jakoby Doktryna Katolicka nie szła w parze Biblią, a jakoś mimo wielu prób od dawna nie potrafisz tego twierdzenia udowodnić. Ot choćby tutaj w kwestii rozwodów, czy w innym wątku w kwestii szabatu. Na podstawie doświadczenia dyskusji z Tobą wnioskuję że nie chcesz poznać prawdy, gdyż ona zburzyłaby Twój dotychczasowy światopogląd wprawiając Cię w dyskomfort. Nie stawiam równości między Panem Bogiem a Kościołem. Pan Bóg jest ZAWSZE nieomylny, a Kościół czasami się myli. Dlatego NIE STAWIAM znaku równości między małżeństwem "zapisanym" w księgach kościelnych, a małżeństwem uznanym przez Boga. Przecież właśnie stwierdzenia nieważności dowodzą, że w tych przypadkach Kościół się mylił. Ale uwaga: mylił się nie ze swojej winy, lecz z powodu niedostatecznej informacji bądź nieprawdziwej informacji od strony osób chcących zawrzeć związek małżeński.
Tomasz
Kasia Pismo Święte i Tradycja oraz Urząd Nauczycielski Kościoła stanowią organiczną całość.[por VATYKANUM SECUNDUM Konstytucja DEI VERBUM].
Kasia
@r Według kościoła, kościół posiada dwa sprzeczne ze sobą uprawnienia. Nie może korzystać z jednego bo bo to będzie przeciwko drugiemu. Właśnie o tym cały czas pisze. Dokładnie to o czym piszesz Ty :-)
Kasia
@r Niepotrzebnie stawiasz znak równości pomiędzy małżeństwem ważnie zawartym z punktu widzenia kościoła, a małżeństwem uznanym przez Boga. Kościół to nie Bóg, Bóg to nie kościół. Jeśli Ty stawiasz znak równości pomiędzy tymi dwoma rzeczami to nie mamy pola do dyskusji.
Kasia
@Tomasz Ja wiem, że kk ma swoje zasady, swój katechizm i swoje doktryny. Wiem też, że jak ktoś chce być katolikiem musi zasad kościoła przestrzegać a nawet wierzyć w to co ten kościół mu podaje do wierzenia. Tylko, że niestety, jest wiele niejasności w samej Biblii. A do tego doktryna katolicka doktryną katolicką a Biblia Biblią. Te dwie rzeczy nie zawsze idą w parze.
r
@Kasia: Cały czas nie możesz pojąć że gdy jedna ze stron, lub obie, nie spełniają warunków do zawarcia małżeństwa, wtedy ich związek nie jest małżeństwem zawartym przed Bogiem i Bóg nie łączy tych ludzi. Zaś co do hasła "rozwody i Komunia dla rozwodników" (w sensie: dla tych którzy kiedyś zawarli małżeństwo ważne, a więc uznane przez Boga, które nadal trwa przed Bogiem mimo rozwodu cywilnego). Nie może być to hasło zrealizowane, gdyż Kościół Chrystusowy nie ma uprawnień do występowania przeciwko nauce Pana Jezusa: "Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela". Gdyby Kościół wykorzystał w tej sprawie uprawnienie "Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie", wtedy zatwierdziłby grzech, czyli zaprzeczyłby swemu powołaniu, a w konsekwencji przestałby być Kościołem Chrystusowym. Tak, wiem że to dla wielu trudne do zrozumienia, a niektórzy zapewne do końca życia tego nie ogarną :)
Tomasz
Kasia proponujesz relatywizm moralny.W Świętej Matce Kościele nie istnieje "rozwód "tylko unieważnienie Sakramentu Małżeństwa.Rozwodnicy którzy żyją w grzechu ciężkim cudzołóstwa które jest wykroczeniem przeciwko szóstemu przykazaniu nie mogą otrzymywać Najświętszej Eucharystii.[por C.I.C 1983 c.a.n 915-916]Polecam Katechizm Kościoła Katolickiego wyd Pasllotinum 2002 lekturę Pisma Świętego .Kto występuje przeciwko Urzędowi Nauczycielskiemu Kościoła staje się heretykiem .Herezja jest grzechem ciężkim wykluczającym ze społeczności wierzących mocą samego prawa.[por C.I.C 1983 C.A.N 915-916]
Kasia
@marco Z drugiej strony biorąc pod uwagę słowa: "Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie." i zakładając, tak jak zakłada to kościół, że są to uprawnienia dane właśnie kościołowi, możliwe są, zwyczajne rozwody. Kościół może coś związać jak i rozwiązać na ziemi i będzie to miało swoje konsekwencje w niebie. Wobec tego rozwody kościelne i komunia dla rozwodników powinna być możliwa, prawda?
Kasia
@marco Biorac pod uwage słowa: "Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela" kościół nie może stwierdzić nieważności małżeństwa zawartego przed Bogiem. Sam Bóg złączył ludzi, bo przecież Ci ludzie jednak pobierają się przed Bogiem a nie przed kościołem, prawda? Kościół czyli ludzie, może stwierdzić, że małżeństwo zostało zawarte nieważnie. Ale będzie to stwierdzenie nieważności małżeństwa według reguł kościelnych. Przed Bogiem to małżeństwo już istnieje, zawarcie tego małżeństwa jest faktem. Dla kościoła może ono nie istnieć ale przed Bogiem istnieje. Dla kościoła jako instytucji małżeństwa nie ma, a dla Boga jest.
Tomasz
marco Święta Matka Kościół "nie unieważnia małżeństw "Sakramentów w Kościele nie można "unieważnić".
r
@Kasia: czyli potwierdzasz że NIE ROZUMIESZ czytanego tekstu. Taki analogiczny przykład: z jednej strony MOŻESZ skoczyć pod pociąg (bo co, trzyma Cię ktoś siłą byś tego nie zrobiła?), ale z drugiej strony NIE MOŻESZ, bo NIE CHCESZ, gdyż za bardzo kochasz życie. I co, czy taka postawa to sprzeczność? Jeśli uważasz że sprzeczność, to znaczy że jesteś hipokrytką, bo wytykasz Kościołowi coś co dotyczy Ciebie, a czego przecież sobie samej nie wytykasz. A jeśli powiesz że nie sprzeczność, to znaczy że wolisz pokazać się jako nielogiczna byleby tylko nie przyznać racji katolikom :)
marco
Może rzeczywiście wyraziłem się nieprecyzyjnie na początku. Ale chyba wszystko jest jasne. W Kościele nie ma rozwodów, a "stwierdzenie nieważności małżeństwa", ma zastosowanie w szczególnych przypadkach. Nawet Kościół nie może unieważnić legalnie zawartego małżeństwa. Naprawdę Kasia nie wiem czego ty nie rozumiesz. Ten cytat z Mateusza w tym kontekście mógł być przez ciebie zle zrozumiany.
@r
Ja ROZUMIEM czytany tekst i widzę sprzeczność, która istnieje naprawdę. Z jednej strony kościół może coś zrobić, ale z drugiej strony nie może.
r
@marco: nie mąć, w Kościele Katolickim nie ma czegoś takiego jak "unieważnienie małżeństwa". Istnieje za to "stwierdzenie nieważności małżeństwa".
marco
@Kasia. Unieważnienie małżeństwa nie jest rozwodem choć efekt jest podobny. Osoba taka jest wolna i może zawrzeć ponowny ślub kościelny. Jednakże unieważnienie jest możliwe tylko w niektórych sytuacjach, muszą być spełnione pewne warunki. Np. zatajenie choroby psychicznej, niedobrowolne wstąpienie w związek małżeński, zatajona niechęć do posiadania dzieci (uporczywa antykoncepcja) itd. Także to nie jest takie proste i nie każdy może to uzyskać.
r
@Kasia: na podstawie słów Pana Jezusa które zacytował @marco Kościół MÓGŁBY unieważnić ważnie zawarte małżeństwo czyli orzec rozwód, ale tego NIE ROBI gdyż to byłoby zaprzeczeniem polecenia Pana Jezusa: "Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela". Tak więc nie dość że popisujesz się niewiedzą, to dodatkowo nierozumieniem czytanego tekstu i dlatego roisz sobie sprzeczności tam gdzie ich nie ma :)
Kasia
Do marco To jednak kościół może unieważnić małżeństwo czy tylko orzec, że małżeństwa nigdy nie było?. Dopiero co r pouczał mnie, że popisuję się niewiedzą, bo kościół może tylko uznać czy małżeństwo zostało zawarte ważnie czy nieważnie. Czyli może co najwyżej stwierdzić, że małżeństwa zgodnie z prawem kanonicznym nigdy nie było. Widzę więc pewną sprzeczność. Z jednej strony mamy: ?Co Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela" z drugiej ?Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie?. To może jednak kościół może udzielić rozwodu i może tacy rozwodnicy mogliby przystąpić do komunii?
marco
@Kasia. ?(18) Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.? (Mat.18:18) Kościół ma taką władzę, iż może unieważnić małżeństwo. I zostanie to uznane przez Boga. Odnośnie fragmentu "z wyjątkiem nierządu" to interpretacja niejasnych fragmentów Pisma Świętego należy do Kościoła Świętego, a stanowisko jest takie, że nawet gdy żona, mąż zdradzi współmałżonka nie można się rozwieść.
r
@Kasia: Nie rozumiesz. Stan nieważnego małżeństwa to taki, gdy wobec Pana Boga ślubowanie było nieważne, gdyż np. jedna ze stron oszukała drugą, albo nie była władna podjąć decyzję o ślubie. Wtedy fakt jest taki, że małżeństwo nie jest wobec Boga zawarte, gdyż nie zostało złączone przez Boga. A Kościół Katolicki tworzy reguły na podstawie uprawnień nadanych przez Boga.
Kasia
@r Jedna osoba ślubuje drugiej przed Bogiem. Wobec tego przed Bogiem małżeństwo jest zawarte. Bóg ?łączy? tych dwoje ludzi jako męża i żonę. Nagle okazuje się, że według reguł kościoła, które są stworzone przez ludzi, a nie przez Boga, to małżeństwo nie mogło być zawarte. Ale fakt jest taki, że ono już istnieje. Stało się. Bóg już złączył tych dwoje ludzi. Jedyne co może zrobić kościół, to stwierdzić, że do tego małżeństwa nie powinno było (według reguł kościelnych) dojść i dla kościoła takie małżeństwo jest nieważne. Nie oznacza to jednak, że takie małżeństwo jest nieważne dla Boga. W tym sensie ludzie (przedstawiciele kościoła) próbują rozdzielić to co zostało złączone przez Boga.
r
@Kasia. A co to zmienia w sensie Twojego pytania: "Jaki jest więc sens tzw. rozwodów kościelnych?" zadanego w kontekście: "Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela"? Przecież skoro nie ma małżeństwa, więc nie ma mowy o rozdzielaniu. Stwierdzenia nieważności małżeństw nie rozdzielają niczego co Bóg złączył.
@r
Przecież napisałam tzw. rozwodów kościelnych a nie rozwodów kościelnych. Napisałam tak nie bez powodu :-)
r
@Kasia: kolejny raz popisujesz się niewiedzą. Nie istnieją "rozwody kościelne", czyli rozwiązania ważnego małżeństwa. Istnieją "stwierdzenia nieważności małżeństwa", czyli oficjalne potwierdzenia że dane związki nigdy nie były małżeństwami. A co do żałowania wierzących, to cóż - rozsądny człowiek woli pocierpieć krótko i lekko teraz, niż długo i ciężko w przyszłości. Dlatego żałowanie rozsądnych nie jest rozsądne, kiedyś się o tym osobiście przekonasz. Co do "potępienia na wieki", kto tak mówi? Nikt tu nie wyrokuje czy ktoś za swe grzechy pójdzie do piekła czy do czyśćca. Ta decyzja nie należy do osób postronnych.
Ja
"Z tą Komunią dla rozwodników jest jak z "małżeństwem" dla homoseksualistów. W zasadzie to nikt tego nie potrzebuje, bo w obu przypadkach jest raczej "hulaj dusza"" xxx Nie nikt, tylko rozwodnicy i homoseksualiści tego potrzebują. Jak się nie jest chcącym przynależeć do kk rozwodnikiem ani homoseksualistą, to łatwo się wypowiadać...
Tomasz
Ja cudzołóstwo jest grzechem ciężkim wykroczeniem przeciw 6 przykazaniu dekalogu czyli czystości.Osoba żyjąca w grzechu ciężkim nie przystępować do Najświętszej Eucharystii tak długa aż nie zrezygnuje z grzesznego życia.
Kasia
"Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela". Jaki jest więc sens tzw. rozwodów kościelnych?
Ja
Czytając różne dyskusje temat małżeństwa nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wiele osób postrzega małżeństwo głównie poprzez pryzmat łóżka. A przecież małżeństwo to przede wszystkim wspólne życie. Życie, które polega na przyjaźni, szacunku i zrozumieniu. Wspólne życie to wspólne rozwiązywanie problemów dnia codziennego, wspólne płacenie rachunków, wspieranie się w chorobie, dodawanie sobie otuchy w trudnych sytuacjach. Wspólne życie to robienie z drugą osobą różnych zwyczajnych rzeczy takich jedzenie i przyrządzanie posiłków, zakupy, urządzanie mieszkania, podróże, świętowanie sukcesów itp. Szkoda mi ludzi wierzących, którzy zostali porzuceni przez swoich małżonków. Szkoda, że takiemu skrzywdzonemu człowiekowi odmawia się prawa do szczęśliwego życia, życia jakie prowadzą ludzie dookoła. Odmawia mu się prawa do otrzymywania miłości od drugiej osoby, mówiąc mu, że jest grzesznikiem i będzie potępiony na wieki, jeśli zdecyduje się dzielić życie z kimś innym....
Tomasz
Sprostowanie miało być C.I.C 1983
Tomasz
Rozwodnicy którzy żyją w grzechu ciężkim cudzołóstwa nie mogą otrzymywać Najświętszej Eucharystii.[por C I C 1963 c.a.n 915-916].
r
@asd: wyjątek "w wypadku nierządu" z Mt19,9 zezwala na separację, ale nie na rozwód. Rozwodu bezwzględnie zakazuje Pan Jezus w Mt19,6: "Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela". Taką interpretację potwierdza 1Kor7,10-11: "Tym zaś, którzy trwają w związkach małżeńskich, nakazuję nie ja, lecz Pan: Żona niech nie odchodzi od swego męża! Gdyby zaś odeszła, niech pozostanie samotną albo niech się pojedna ze swym mężem. Mąż również niech nie oddala żony."
asd
Po co kombinować i szukać usprawiedliwienia dla zawartego małżeństwa. Kiedyś była miłość, a dziś już jej nie ma. Nikt nie odniósł się do słów "nierządu" z Pisma Św. To słowo jest nie jasne nawet w przekładach religijnych. Ja bym to słowo podciągnął pod sytuacje mojego znajomego. Biblia uczy rozsądku, zakazując pracy w niedziele jednak gdy wół wpadnie do studni -to musimy go wyciągnąć. Są związki, które wyraźnie do siebie nie pasują. Wiem, że takie przyzwlenie może pociągnąć za sobą mnóstwo rozwodów oraz nowych związków, ale wyjątki zdarzają się nawet w naturze, a Jezus określił go mianem "nierządu". Przynajmniej ja staram się to tak interpretować.
Tomasz
ma ale który C I C ten 1917 czy 1983?
Krzysiek
Co nie udało się Krzyżakom siłą i podstępem ponad 600 lat temu a potem jeszcze prusaczyźnie w ciągu jej prostestantyzaji. To w końcu udoło się zażydzonemu neo-marksizmowi. Trauma dwóch wojen i nierozliczony nazizm. Ja to nazywam Syndrom Judasza, który zdradzając swego Nauczyciela nie uwierzył w jgo Miłosierdzie, odoszedł i się powiesił. "Lepiej by mu było żeby się był nie narodził". Niemcy kroczą śladami judaizmu i skończą duchowo tak jak oni. Jest takie powiedzenie że historia kołem się toczy. Mówi się że Niemcy to państwo poważne, Krzyżacy takimi się stroili potem, Bismarck ze swym prusackim pożądkiem a potem Hitler i jego narodowy socjalizm. To może były poważne idee ale oderwane od rzeczywistości i to się zawsze dla nich i ich sąsiadów źle kończyło. Teraz Kościół Niemiecki powraca na tą drogę przymusu a to się dla nich źle skończy. Pozdrawiam, Z Bogiem!
ma
Aj te długie dyskusje... Kan 188 - co do abdykacji Benedykta XVI i kan. 1374 co do honorowej przynależności kard. Bergoglio do "Rotary Club" w trakcie konklawe.
Tomasz
To masoneria kościelna niszczy Świętą Matkę Kościół .Ale zwycięstwo przyjdzie przez Maryję .W tym roku w maju jest 100-lecie Fatimy Matka Boża i jej syn Jezus Chrystus nie pozwolą na zniszczenie Świętej Matki Kościoła tylko Różańce w dłoń i szturm modlitewny szatan nienawidzi Różańca .
Megi
@aaa oczywiście DIABELSKICH CELÓW POLITYCZNYCH notabene argumentowanych niezmiennie od czasów pierwszego upadku człowieka perfidnym zatroskaniem o dobro człowieka,ktory jak wiemy pozwolił szatanowi na wejście w swoje życie i to poprzez PPŻĄDLIWOŚĆ,która była i jest początkiem pożądania zakazanego owocu i do dnia dzisiejszego POŻĄDLIWOŚĆ jest źródłem zła grzechu i wszelkiej obrzydliwości a Sodoma i Gomora jest tego najlepszym przykładem. Nawiązując do Polityki diabła jest ona niezmienna i cel ten sam ZNISZCZYĆ DZIEŁO BOGA ZBESZCZEŚCIĆ CIAŁO I KREW NASZEGO PANA, SPROFANOWAĆ KOŚCIÓŁ CHRYSTUSOWY.To ze polityka diabła nastawiona na niszczenie KK istnieje to nie dziwi.Przerażającym jest to, że w łonie KK jawnych cudzołożników stawia się na piedestał a wiernych i oddanych Bogu małżonków żyjących w czystości i wierności STAWIA POD KORCEM I POZOSTAWIA SAMYM SOBIE nikt im nie pomaga bo pasterze są zatruci szatańskim indyferentyzmem , otumanieni jego relatywizmem. Panie Jezu ratuj bo
Roman Dorna
Przepraszam za brak polskich liter. Sytuacja staje sie coraz bardziej dramatyczna i grozna, ale mam wrazenie,ze zaden z komentujacych nie chce zobaczyc prawdy,ze poczatek tej tragedii,bierze sie od rewolucji francuskiej,dokonanej na Soborze Watykanskim II. Tam masonskie ziarno zostalo rzucone i trafilo na podatny grunt.Lawina ruszyla,WSZYSTKO zostalo rozwodnione, zainfekowane,a szczytem bluznierstwa byl Asyz.A byly tylko ochy i achy !I kanonizacje.Jezeli "lud bozy" przelknal zabe w postaci slepoty na lamanie przykazania "nie bedziesz mial bogow cudzych przede Mna", a do kogos, kto pelni role glowy Kosciola, pisze "ojcowskie prosby",zeby byl po prostu katolickim biskupem,to teraz nie czas na lamenty.Mamy rozum i wolna wole,oraz jakas ilosc biskupow i wiernych,wiernych Bogu. Czas ratowac Kosciol,a nie dyskutowac.Przeciez musza istniec procedury koscielne,prowadzace do oczyszczenia Kosciola z herezji.Masowo wolajmy do naszych biskupow o ratunek,dla nas i dla Nich !
aaa
Z tą Komunią dla rozwodników jest jak z "małżeństwem" dla homoseksualistów. W zasadzie to nikt tego nie potrzebuje, bo w obu przypadkach jest raczej "hulaj dusza". Popyt niewielki. Potrzeby rzeczywiście wydumane. To służy raczej jako taran do osiągnięcia określonych celów politycznych - w jednym i drugim przypadku.
c-a
ads@ - TRZEBA SIĘ STARAĆ O SPRAWDZENIE ważności nałżeństwa . Chodzi o to żeby samemu nie być sędzią we własnej sprawie .
tradycja
@Megi - Szczególnie dzieci z kolejnych związków po rozwodzie są oswajane z cudzołóstwem, bo to właśnie dla ich wychowania Kościół dopuścił życie w związkach nieślubnych. Jaką naukę wyniosą takie dzieci? Ano zapewne taką, że rzekome "dobro" dzieci z nieprawych związków jest ważniejsze niż Dekalog, zakaz rozwodów i nierozerwalność małżeństw. Nietrudno się domyślić jaki będzie długofalowy skutek tej nauki.
Megi
Z uwagi na niedokończone zdanie pozwolę zadać pytanie KIEDY KOŚCIÓŁ KATOLICKI POCHYLI SIĘ NAD PORZUCONYMI MĘŻAMI I ŻONAMI , NAD ODRZUCONYMI DZIEĆMI? KIEDY POWSTANIE DUSZPASTERSTWO DLA ŻYJĄCYCH W WIERNOŚCI UCZCIWOŚCI I MIŁOŚCI MAŁŻEŃSKIEJ Jak narazie w KK dla porzuconych i skrzywdzonych przez niewiernego współmałżonka nie ma NIC. A jak nie ma NIC to diabeł WYMYŚLIŁ i postarał się ,trzeba przyznać skutecznie stara się o wynaturzenie i spaskudzenie tego co ŚWIĘTE. Profanacja sakrum małżeństwa i rodziny to dzieło z piekła rodem. W tym szatańskim planie ujawnia się perfidna antypedagogia dążąca do zdeprawowania i wynaturzenia przede wszystkim dzieci oswajanych i uczonych życia w cudzołóstwie. KK niestety połknął szatański hak pseudo troski o zbawienie niesakramentalnych i staje się sojusznikiem piekła. Czy nikt tego nie widzi, że wchodząc w dyskusję z diabłem jak Adam i Ewa popełniamy grzech przeniewierstwa i zatruwamy duszę PYCHĄ co zresztą widać w moralnym indyferentyz
Diuram
Nawet gdyby kosciol uznal ze rozwodnik w nowym zwiazku moze przestepowac do komunii wciaz dochodziloby do swietokradztwa.
sp
Ta schizma zaczyna się objawiać właśnie od czasu pierwszych publicznych sprzeciwów względem "Humanae Vitae" Pawła VI.
[email protected]
Najpierw opróżnili z wiernych kościoły Niemiec, Austrii i BeNeLuxu - teraz zabrali się za resztę Europy.
lubomirski
Kościół niemiecki i tak juz jest zdegenerowany, może i lepiej że przestali się z tym kryć.
Rafał
@Kasper: Nie jest wydumany. Tu nie chodzi o sprawdzenie czy ktoś przystępując do komunii jest rozwodnikiem. Rozwodnik przystępujący do komunii popełnia ciężki grzech, nawet jeżeli nikt się o tym nie dowie. Gdyby Kościół był władny (a nie jest) i oficjalnie uznał to za dopuszczalne, wtedy ten człowiek nie popełniałby grzechu.
marcin
herezja
marco
@ads Jest wielu, którzy tak jak mówisz są "skazani na samotność" bo wybrali Chrystusa zamiast nieczystego związku. Więc jest to możliwe. Pytanie otwarte: kogo bardziej kochasz? Jezusa Chrystusa, czy potencjalną kochankę/ka.
Tomasz
Herezja to grzech ciężki wyłączający ze społeczności wierzących,[por C.I.C 1983 c.a.n 915-916]
Kasper
Problem jest trochę wydumany. Ksiądz na ogół nie wie komu udziela Komunii św. Ustalenie że próbujący przyjąć Komunię osobnik jest rozwiedziony i nie powinien przystępować jest możliwe tylko w małych miejscowościach, gdzie wszyscy się znają i ksiądz ma rozeznanie kto jest kto. W wielkich miejskich parafiach gdzie ludzie są anonimowi skontrolowanie tego jest praktycznie niemożliwe, ba nie da się sprawdzić czy przystępujący do Świętej Komunii człowiek w ogóle jest katolikiem i czy jest ochrzczony.
Megi
@ads co ma robić ojciec, który kocha synka? . Pięknie żyć w czystości i jako mężczyzna pokazywać synkowi co to znaczy być prawdziwym facetem.Wiernym do końca MIŁOŚCI, uczciwe żyjącym z synkiem i dla synka w jedności z Bogiem w Obiczu, Którego zobowiązał się do życia z jego wyrodną matką . Jego synek zasługuje na życie , gdzie jego kochający tatuś nauczy go wierności i odpowiedzialności. Co do opieki i troski KK dla jawnogrzeszników domagających się Ciała i Krwi Naszego Jezusa Chrystusa, jest to DEMORALIZACJA wołająca jako grzech sodomski o pomstę do nieba. I to nie z uwagi na mamusię czy tatusia żyjących w nowym związku, ale dzieci OSWAJANE I UCZONE cudzołóstwa.Czy papież, hierarchowie,biskupi są w ogóle świadomi konsekwencji prawa, które jest bardzo niebezpieczna dla prawidłowego kształtowania duchowości i osobowości dziecka żyjącego w dualizmie moralnym.A propo ciągłego pochylania się KK nad niesakramentalnymi. Co z pomocą dla porzuconych i zdradzonych. Kiedy oni będą otocze
Rafał
Do ads: Do póki jego żona żyje, chłopak ma zachować wstrzemięźliwość. Jeżeli by umarła, może ponownie wejść w związek małżeński. W Kościele Katolickim Pismo Święte nie jest jednoznacznym wyznacznikiem prawdy; tak jest u protestantów. Są nimi Tradycja i Pismo Święte. Jezus nie zostawił nam Biblii tylko Kościół. Biblia została ułożona przez Kościół pod natchnieniem Ducha Świętego.
u
@ads: Być może są przesłanki, które wskazują na nieważność małżeństwa od samego początku. Trzeba to ustalić. Wtedy chłopak będzie wolny, aby zawrzeć małżeństwo z kimś innym. Nie może jednak sam decydować o sobie, ponieważ nikt nie jest dobrym sędzią we własnej sprawie. A jeśli okaże się, że małżeństwo jednak zostało zawarte ważnie... to dobrze jest pozostać wiernym sobie i słowu, jakie się rzekło. Ponieważ małżeństwo to obietnica BEZWARUNKOWEJ miłości. Ja obiecam Tobie, jeśli Ty obiecasz mnie. Ale jeśli Ty się nie wywiążesz ze swojej obietnicy, to nie ma to wpływu na ważność mojej obietnicy. Nieważność małżeństwa zachodzi np., gdy jedna ze stron tak naprawdę nie chciała obiecać (brak intencji serca lub kłamstwo). Wtedy, po OBIEKTYWNYM stwierdzeniu nieważności, obie strony są wolne, gdyż NIGDY nie były związane.
gość
Pozostaje zagadką, dlaczego biskupi Kasper i Lehmann zostali kardynałami. Wygląda na to, że za swoje heretyckie poglądy zostali wynagrodzeni. Za pontyfikatu Jana Pała II. Nie było wiernych nauce Kościoła biskupów godnych kapelusza kardynalskiego? Pytanie retoryczne.
tradycja
Autor pisze:"Ojciec Święty jednoznacznie zakazał przystępowania do Stołu Pańskiego tym rozwodnikom, którzy nie żyliby w ponownym związku w czystości". Czy Pan nie widzi sprzeczności w tym zdaniu? Wszak z niego wynika, że w Kościele Kat.są dopuszczalne rozwody i kolejne związki o ile para rozwodników żyje- 'w czystości'. Przecież to jest zaprzeczenie nauki P.Jezusa o nierozerwalności małżeństwa i zakazie ponownych związków po rozwodzie. Taką naukę wprowadzono dopiero 20 wieków po Ewangelii poprzez adhortację z 1981 roku, czyli Familiaris Consortio i już wtedy otwarto furtkę do Komunii świętej dla ludzi, którzy żyją wbrew nauce Ewangelii o nierozerwalności małżeństwa. Jak wiemy FC stawiała warunek ""wychowania dzieci", ale teraz nawet ten wątpliwy warunek nie jest już wspominany i wystarczy sama "czystość". Teraz wychodzą skutki fatalnych błędów FC: oswojenie katolików z rozwodami i ponownymi związkami i dalsze odstępstwa wprowadzane przez Franciszka.
ads
Opowiem wam o przypadku z mojej miejscowości blskich mi. Chłopak i dziewczyna wzieli ślub, pojawiło się dziecko i od tamtej pory kłótnie. Dziewczyna była nie do wytrzymania. Na ostatku odeszła zostawiając synka z ojcem. Wyjechała do UK i tam kogoś poznała i znów zaszła w ciążę. Teraz siedzi z innym. Co ma zrobić ten chłopak z synkiem? Ma być skazany na samotność tylko dlatego ,ze ktoś go kopnął w tyłek? Proszę o odpowiedz. Pismo Św. zawiera dość nieokreślony zwrot "nierząd" jako jedyny dopuszczalny środek unieważnienia małżeństwa.
o
Myślę, że trzena nazwać sprawy po imieniu i głośno mówić o schizmie episkopatu Niemiec. Ich "subiektywne odczucie", że są w Kościele, przypomina subiektywne odczucie rozwodników, że ich małżeństwo jest nieważne - wbrew oczywistym faktom. Próba pogodzenia tych dwóch stanowisk wprowadza zamieszanie. Ja sama zaczynam mieć wątpliwości - kropla drąży skałę. Kościół niemiecki jest gangreną Kościoła powszechnego. To martwa tkanka, którą trzeba oficjalnie ogłosić martwą - inaczej sama nie odpadnie, a będzie rozlewać śmierć na zdrowe tkanki. Kościół niemiecki jest okiem, które Pan Jezus nakazał wykolić, ponieważ gorszy.
gość
Kasper się cieszy,Czy Pan Jezus też?
r
"W dokumencie ... episkopat pisze wprost, że duszpasterze i spowiednicy muszą akceptować osobistą decyzję sumienia rozwodnika w nowym związku, który chciałby przystępować do Komunii świętej" - to po co w ogóle spowiednik? Nie może grzesznik sam sobie udzielić rozgrzeszenia? A w zasadzie, jaki tam grzesznik, skoro uważa że cudzołożąc nie grzeszy? A skoro taki święty, to może niech sobie sam udzieli "komunii" i odczepi się od Kościoła Katolickiego.
małe kroczki
małymi kroczkami... i dokonali spustoszenia !
..
 
..
..
INFORMUJ
Wiesz o ważnym wydarzeniu?
Nie ma go na naszym portalu? Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
..
 
...

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.