DZISIAJ JEST
WTOREK 22 LIPCA
Św. Marii Magdaleny
Bł. Nicefora
Św. Marii Magdaleny
Bł. Nicefora
Imieniny obchodzą:
Albin, Bolesława, Laurenty
 
NASZE SERWISY
KURSY WALUT
USD
KUPNO
3,0393
SPRZEDAŻ
3,1007
 
 
PRAWA STRONA INTERNETU
wyszukiwarka
 
 
 
 
 
Krzysztof Gędłek

„Kamienie…” rzucone naprawdę

Data publikacji: 2014-02-20 14:00
Data aktualizacji: 2014-02-26 08:31:00
„Kamienie…” rzucone naprawdę

Nie dajmy się zwieść tytułowi. Film „Kamienie na szaniec” nie jest opowieścią wyjętą z książki Aleksandra Kamińskiego. To wizja reżysera, Roberta Glińskiego. Wizja porywająca, zapierająca dech w piersiach i arcypolska.

 

Trawestując słynne powiedzenie niesławnego Woltera, gdyby filmu „Kamienie na szaniec” nie było, to prędzej czy później trzeba by go wymyślić. Wymyślić takim, jakim jest według Roberta Glińskiego. Przepraszam za tę szumną deklarację na samym początku tekstu, ale trudno nie być pod wrażeniem ładunku emocjonalnego, jaki niesie ze sobą film.

 

Kiedy ekran się ściemnił, kiedy delikatnie zaczęły migotać światła w kinowej sali, a z głośników wydobył się głos Dawida Podsiadły śpiewającego piosenkę „4:30”, autor tego tekstu próbował otrząsnąć się z natłoku wrażeń i oczyścić głowę z przykrej świadomości, że film Glińskiego będzie wyklęty przez część środowisk prawicowych.

 

Na wojence ładnie?

 

Ostro pisze o tym obrazie „Nasz Dziennik”. Dziennikarze powołują się nie na własne wrażenia – któż bowiem zajmowałby się takimi bzdurami jak obejrzeniem filmu, o którym chce się wygłosić opinię – ale na wrażenia harcerzy, tych, którzy przejęli spuściznę po Szarych Szeregach. Zarzuty są oczywiście proste i mało odkrywcze: film nie ukazuje prawdy historycznej i oczernia bohaterów. Bo przecież nie byli tacy, jakimi pokazał ich Gliński. To, oczywiście, oskarżenia mało poważne. Jacy byli bohaterowie „Kamieni na szaniec”? Czy tacy, jak ich przedstawił Aleksander Kamiński? A może tacy, jak wspominają ich przyjaciele? Niechby pierwszy z brzegu przykład: ojciec Jana Bytnara wszczepił synowi miłość do Piłsudskiego. Ileż tego Piłsudskiego w „Rudym” z „Kamieni na szaniec” Kamińskiego? Niezbyt wiele. I to – dajmy na to – będzie mój zarzut do Kamińskiego.

 

W ten sposób można toczyć nieustanne potyczki na cytaty, wspomnienia itp. W swojej kultowej książce Kamiński przerobił bohaterów historycznych  na bohaterów literackich. Gliński spojrzał na nich, jako na świetny materiał porywającej opowieści o przyjaźni, miłości i oddaniu Ojczyźnie. Brzmi sztampowo? Ale sztampowo nie jest. Film jest bardzo „polski” a być może – trochę strach używać takiego stwierdzenia – arcypolski. Jest młodzieńcza energia w służbie niepodległości Polski, gotowość do poświęceń plus ogromna brawura. Ale jest też ukazany wielki dramat młodych ludzi, rzuconych w wojenny wir. Bo – pojmijmy to wreszcie raz na zawsze – wojna to nie zabawa w bohaterszczyznę, ale dramat, wielka tragedia. To destrukcja w sensie egzystencjalnym. Dziw, że trzeba o tym przypominać w kraju, którego najlepsi synowie zostali wytłuczeni w powstaniach i wyniszczających działaniach okupantów. O czym mieli rozprawiać młodzi ludzie, których wysyłano na akcję z butelkami benzyny przeciwko  karnym i profesjonalnie uzbrojonym niemieckim żołnierzom? Może z humorem nucić, że „na wojence ładnie, kto Boga uprosi, żołnierze strzelają Pan Bóg kule nosi”? Gliński, zamiast łudzić widza naiwnie heroicznymi postawami, nadał bohaterom „Kamieni…” ludzkiego rysu. Oni naprawdę żyją i naprawdę giną po kolei „jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec”.

 

Rozumiem jeden zarzut, padający z ust harcerzy: bohaterowie są uwspółcześnieni, buntują się i romansują jak współczesna młodzież. To prawda. Gliński nie ukrywał, że bohaterów uwspółcześni. O tym, że film ma „odbrązawiać” mówił też odtwórca roli „Zośki”, Marcel Sabat. W ten sposób współczesny widz ma lepiej rozumieć ich postawy, zachowania i decyzje. To zabieg – zgodzę się – konieczny by zainteresować filmem szersze grono ludzi. Ale trzeba z nim niezwykle uważać. Pościg Zośki za więźniarką, w której wieziony był „Rudy”, wyglądał nie tylko nieco komicznie, ale i mało realistycznie. Bo filmowy Zawadzki niemal wjechał samochodem na Szucha, z wrzeszczącą w niebo głosy dziewczyną na siedzeniu pasażera. Dobra, dobra… przesadziliście tym razem reżyserze Gliński. Obok zupełnie niepotrzebnej sceny pościgu, reżyser – nie wiedzieć czemu – uparł się by pokazać scenę łóżkową. Nie ma w niej dosłowności, ale nie dziwią zarzuty harcerzy – etosowych przecież ludzi – że twórcy zajrzeli ich bohaterom w życie intymne. Owszem, młodzi harcerze kochali się w dziewczynach, starali się – w sensie pozytywnym – korzystać z życia, które w czasie wojny zdawało się być wyjątkowo kruche i ulotne. Po co jednak było zaglądać komuś do sypialni w filmie, który ma nieść - i niesie - ze sobą szalenie ważne przesłanie? Doprawdy trudno to uzasadnić.

 

To tyle w kwestii niepotrzebnego fantazjowania twórców. Ale w innych sytuacjach? Bunt młodych przeciwko rodzicom (konflikt „Zośki” z ojcem), czy spór z kierownictwem Kedywu mają swój jasno określony cel. Pierwszy spór to tak naprawdę element wielkiej polskiej debaty ideowej o to, czy lepiej walczyć na wyniszczenie z bronią w ręku, czy przetrwać i budować po wojnie Polskę. Młodzi, jak to młodzi, nie mają wątpliwości – walczyć. Starsi studzą ich zapały. Profesor Józef Zawadzki to intelektualista, fizyk, umysł ścisły. Stara się myśleć w kategoriach realizmu (co nie oznacza, że jest tchórzem!). Syn, Tadeusz chce chwycić do ręki broń i strzelać do Niemców. To znaczący akord arcypolskości tego filmu. Młodzieńcza chęć zmieniania świata, młodzieńczy idealizm, rozbijany w gruzy przez niemieckie granaty kontra dojrzałe rozumienie świata, jego cynizmu, trudnych do rozstrzygnięcia wyborów, szeregu odcieni bez czarno-białej barwy.

 

Podobnie można odczytać starcie poglądowe na walkę między Szarymi Szeregami a Kedywem, choć tutaj akurat dochodzi też płaszczyzna konfliktu dwóch, różnych przecież środowisk – młodzieńczo ideowych i do bólu zasadniczych harcerzy, z twardymi, dobrze wyszkolonymi wojskowymi. Ciekawie zaznaczył to Jan Łomnicki w filmie „Akcja pod Arsenałem”, gdy harcerze, kuszeni przez żołnierza papierosem, odpowiadają, że przecież im palić nie wolno. Na co kusiciel odpowiedział nieszkodliwą kpiną.

 

Inny

 

Film Glińskiego jest po prostu inny niż książka Aleksandra Kamińskiego. Skupia się na jednym wątku – przyjaźni „Rudego” z „Zośką”. Wokół tego zbudowano całą historię, opleciono tę przyjaźń siecią wątków, otoczono szeregiem wątpliwości dotyczących sposobu walki, problemu zabijania i sensu śmierci wielu młodziutkich chłopców - tych ze wspaniałego pokolenia II RP - jak ten kamień rzuconych na szaniec. Cieszy niezwykle, że młodzi aktorzy - szczególnie Marcel Sabat (Zośka) i Tomasz Ziętek („Rudy”) - udźwignęli niełatwe, bo bardzo dramatyczne, role. Ale dramatyzm filmu nie oznacza wcale, że zostajemy z brakiem odpowiedzi na pytanie o zasadniczy sens walki głównych bohaterów. Dziwne, ale jakże wymowne są słowa Niemca katującego „Rudego”: „jeśli przeżyjesz tę wojnę, to dla rodaków będziesz bohaterem”. Nie przeżył. Ale bohaterem został.

 

 

Krzysztof Gędłek



Kamienie na szaniec, Polska 2014, reż. Robert Gliński, scen. Dominik W. Rettinger, wyk. Tomasz Ziętek, Marcel Sabat, Kamil Szeptycki, Magdalena Koleśnik, Sandra Staniszewska, Andrzej Chyra. Premiera 7 marca.


fot. KamienienaSzaniec_MarcinMakowski_monolithFilms



 
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 
POLECANE FILMY

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

Patriotka
Recenzja spodobała mi się tak bardzo,że postanowiłam udać się na film.W połowie filmu wyszłam.
polak
Przecież u nas nie robi się filmów na faktach ! tylko wypacza historię aby zababrac prawdę i fakty, wyrugować pamięć tę prawdziwą pamięć. Nie czcimy i nie chołdujemy naszej historii jedynie robimy sobie krzywde jako naród oszukując siebie nawzaje. Fałszywe ubarwianie na swoje i czyjeś potrzeby ?
andy
Pan Gliński obraza swoim filmem ludzi którzy przeżyli tamten okres to byli ludzie których patrityczne wychowanie nie pozwalało sie tak zachowywac jak pokazuje tez byłem harcerzem i nie polecam tego filmu jako anty polskiego
Niktoś
Do@ewa Produkcja Hollywoodu jest właśnie pod niewybredną publiczkę w rodzaju kabaretowego 60-min/godz "fajny film wczoraj widziałem!!! - a momenty były???". Swego czasu Hanuszkiewicz zrobił inscenizację Balladyny na motocyklach by zyskać więcej widzów. Jeśli chodzi o p. Peszek to wystarczy np na Google Grafika wpisać jej nazwisko i niczemu się nie dziwić a zwłaszcza temu co głosi.
Lilka
Bardzo fajna recenzja. Zachęciła mnie do obejrzenia filmu. :)
ewa
do@Niktoś. Film zrobiony pod publiczkę, aby była oglądalność. Zmieniono zatem m.in. zachowanie młodzieży. Nie wiem czy należy tworzyć takie filmy. Mnie się to osobiście nie podoba. A do tego dzisiaj jedna z młodszych piosenkarek (bodajże Peszek) śpiewa, że ona by niczego dla Polski nie poświęciła. Same "dobre" przykłady, u jednych zachowanie, a u drugiej poglądy.
kinoman
Film widziałem na pokazie dla prasy i "kinarzy" i mam podobne wrażenia, film bardzo dobry - wart obejrzenia, emocje przestawione rewelacyjnie, gra młodych i doświadczonych aktorów jak Pan Chyra, Stenka, Globisz - znakomita. Jako stary harcerz, emocjonalnie związany z wartościami harcerstwa, a przede wszystkim jako patriota kochający Polskę po projekcji filmu byłem wzruszony i dumny z moich rodaków. Cała nagonka i ataki na film z prawicowej strony są żenujące i absurdalne - ale niczego dobrego nie można się po nich spodziewać jak pokazują kolejny raz... Nawet sceny zbliżeń tzw. sceny łóżkowe - wszystko jest subtelne, wyważone, delikatne, nie ma tam żenującej golizny oraz wstydliwych momentów- kolejny absurd. Proszę obejrzyjcie film sami - emocje gwarantowane. Dobry film, który mam nadzieje przez moment chociaż przybliży młodym trudne i dramatyczne czasy z naszej historii....
marekb54
Bardzo rozczarował mnie reżyser Gliński. Nie wziął pod uwagę lub zapomniał, że w tamtych czasach nie było telewizji a tym bardziej internetu, który ma wręcz degeneracyjny wpływ na psychikę ludzką. W tamych czasach myślenie wielu nawet młodych ludzi było na miarę m.in. Pileckiego. Pan Gliński nie powinien parać się zawodem związanym z filmem. Tak płytkie spojrzenie na ważne, bolesne problemy, wymaga dużej wyobraźni i realnego światopoglądu. i dużej dozy logiki.
Markopolo
...sprawa wydaje się bardzo prosta! Jeżeli film "Kamienie na Szaniec" nie sfilmowamą księżką, a tylko autorskim projektem opartyma na kanwie tej książki to nie powinien się nazywać "Kamienie na Szaniac" tylko np "Rudy i Zośka" i sprawa jasna. Postacie mogą się uwspółcześniać, przeklinać, kopulować i zachowywać wulgarnie. Moi rodzice pochodzili z tego pokolenia i podczas towarzyskich spotkań, czy wspólnych obiadków z przyjaciółmi mimo winka czy wódeczki nie przeklinali i nie zachowywali się wulgarnie. Nie używali też rusycyzmów jak to robią wszyscy dziś używając powszechnie ...urwy i ...macie i zajebiście. Najazd sowietów i lata komuny zmieniły słownictwo polskie nie jest ono podobne do tego jakim posługiwali się Polacy w przedwojennej Polsce.
Andy
"niemiec katujący Rudego" znacz dokładnie to samo co pies gryzący swym parszywym pyskiem Polaka!
Niktoś
Sceny łóżkowe, przekleństwa, wypaczenie postaci, przerobienie historii na odwyrtkę, to musi być naprawdę bardzo arcpolskie, a dla mnie zdala śmierdzi holywoodem
Sonia
Gratuluję odwagi, Panie Redaktorze! Nie stanął Pan w chórze narzekających i niszczących ten film, ale starał się Pan spojrzeć na niego jako na dzieło autonomiczne. Filmu nie widziałam, ale Pana uwagi brzmią zachęcająco, bo to nie laurka, ale spojrzenia na tamto pokolenie bez działań mitotwórczych. I to racja, że wojna to nie zabawa. Całe to pokolenie zostało naznaczone przez wojnę i nigdy się z niej nie otrząsnęło.
Vill
to jeżeli film jest inny, niż książka, to powinien nosić inny tytuł? i wtedy nie było by problemów żadnych, zawiedzionych oczekiwań.. Jeżeli nosi taki sam tytuł i w zasadzie opowiada o tym samym, to ludzie spodziewają się odwzorowania, pokazania jak było w książce.. Film mógłby się nazywać np. \'Arsenał\' czy jakoś tak i moim zdaniem byłoby lepiej. Dla filmu, książki, odbiorcy.
sawa
Bardzo arcypolski! Zwłaszcza te przekleństwa! Super,gratuluję wrażeń!
Wesprzyj Nas
..
 
...

Copyright by

STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ

IM. KS. PIOTRA SKARGI