DZISIAJ JEST
ŚRODA 28 CZERWCA
Św. Ireneusza, biskupa i męczennika
św. Pawła I, papieża
Św. Ireneusza, biskupa i męczennika
św. Pawła I, papieża
Imieniny obchodzą:
Leon, Lubomir, Hektor
 
 
PRAWA STRONA INTERNETU
wyszukiwarka
 
 
 
 
 

Krzysztof Gędłek

Jak Brytyjczycy rzucili na Polskę niemieckie dywizje

Data publikacji: 2013-08-30 15:00
Data aktualizacji: 2013-09-03 22:06:00
Jak Brytyjczycy rzucili na Polskę niemieckie dywizje
Premier Wielkiej Brytanii Neuville Chamberlain i przywódca III Rzeszy Adolf Hilter

Dowództwo III Rzeszy planowało najpierw ekspansję na Austrię i Czechosłowację, potem na Francję. Polska wcale nie musiała być pierwszym obiektem agresji potężnych sił niemieckich. Wiele wskazuje na to, że machinę wojenną Hitlera skierowali na nas Brytyjczycy.

 

Brytyjski polityk, Hugh Williams w swojej książce „Wszystko, co powinniście wiedzieć o historii” postawił – delikatnie pisząc – karkołomną tezę, że to Polacy sprowokowali do ataku Adolfa Hiltera. Taka teza mogłaby zostać potraktowana jedynie jako kompletna bzdura, której miejsce jest w koszu na śmieci, gdyby nie fakt, że strategia Brytyjczyków w przeddzień drugiej wojny światowej wskazuje, że było wręcz przeciwnie – to rząd premiera Neville’a Chamberlaina wciągnął Polskę do wojny z Niemcami.

 

Pierwsza miała być Francja

 

W tzw. protokole Hossbacha (jego autorem jest niemiecki pułkownik, adiutant Hitlera) zapisany został przebieg posiedzenia najwyższych czynników III Rzeszy z Fuehrerem na czele, z 5 listopada 1937 roku. To wówczas rysowano strategię kolejnych podbojów. Pierwszym celem miały być Austria i Czechosłowacja, następnym zaś Francja.

 

Plany te były o tyle użyteczne, o ile Polska zadeklarowałaby przynajmniej neutralność podczas mającej się rozpocząć wojny. Berlin mógł rzucić swoją armię na podbój Francji upewniwszy się wcześniej, że za wschodnią granicą – przynajmniej przez jakiś czas – nikt nie będzie mu zagrażał.

 

To informacja szalenie istotna, bowiem buzujące żądzą wojny niemieckie wojsko nie musiało jako pierwsze podpalać Polski. Nie jest bowiem żadnym odkryciem, że największe straty poniósłby wówczas ten, kto zostałby zaatakowany jako pierwszy. Francja i Wielka Brytania doskonale o tym wiedziały. W Londynie podjęto więc misterną grę z czasem.

 

Naiwność czy podstęp?

 

Po konferencji monachijskiej (28-30 września 1938 roku), Chamberlain reklamował na lotnisku w Heston zawarte tam porozumienie, które akceptowało dominację III Rzeszy nad Czechosłowacją. - Przywiozłem wam pokój – mówił premier do swoich rodaków. – Porozumienie to oznacza pokój dla naszych czasów.

 

Taktyka Chamberlaina i jego reakcja na zawarty z Hitlerem i Mussolinim układ jest obecnie przedstawiana na lekcjach historii w polskich szkołach niemal z pogardą. Brytyjski premier miał być nie tylko ślepy na imperialne zakusy niemieckie, ale również nieskończenie naiwny, skoro uwierzył, że w Monachium uzyskał pokój na lata.

 

Zarzuty te nie bronią się jednak w świetle faktów. Chamberlain faktycznie miał prawo być dumny z tego, że przyniósł Brytyjczykom pokój i to nie tylko dlatego, że widmo kolejnego konfliktu śmiertelnie ich przerażało po ledwie dwudziestu latach od wygaszenia pierwszej, wielkiej wojennej pożogi. Przede wszystkim jednak premier uzyskał to, co było dla Wielkiej Brytanii warte więcej niż złoto – czas.

 

Brytyjczycy dopiero w latach 30. skończyli lizać rany po I wojnie światowej. Reperowali podupadające finanse, spłacali długi Amerykanom. Swoje siły militarne mogli zacząć odbudowywać na dobre właśnie w czwartej dekadzie XX stulecia. Kładli przy tym akcent na obronność, na utrzymanie swoich kolonii, nie planując wojny ofensywnej. Dynamiczne działania Hitlera były pewnym zaskoczeniem, ale przede wszystkim wyprzedzały znacznie posunięcia Brytyjczyków, którzy dopiero stopniowo stawali na nogi.

 

Chamberlain wiedział więc, że potrzebuje czasu. Mówienie o pokoju było zaledwie kąskiem rzuconym opinii publicznej. Za plecami premiera czaił się już co prawda „zły policjant” Churchill, który rzucił wówczas słynne słowa: „mieli do wyboru hańbę, albo wojnę. Wybrali hańbę, a wojnę dostaną i tak”.

 

Kierunek: Wschód

 

Oczywiście, zyskany czas należało wykorzystać jak najlepiej i to nie tylko rozwijając siłę militarną, ale także prowadząc intensywne działania dyplomatyczne. Skoro już udało się ugrać kilka miesięcy spokoju – kalkulowali Brytyjczycy – to może uda się oddalić widmo wojny co najmniej o kilka lat. Zasadniczy cel był jeden: skierować energię Hitlera na Wschód.

 

Najskuteczniejszą formą odciągnięcia przywódcy III Rzeszy od uderzenia - najpierw na Francję a później na Wielką Brytanię - byłby pakt z Rosją. Gdyby Brytyjczykom udało się wciągnąć do sojuszu Józefa Stalina to skutek byłby oczywisty: Hitler musiałby się powstrzymać od działań wojennych. Stalin jednak przejrzał grę Londynu. Od samego początku nie chciał wchodzić w alianse z Wyspiarzami z dwóch powodów. Po pierwsze, obawiał się, że wtedy to on stanie się obiektem agresji Niemiec, po drugie – i chyba najważniejsze – Stalin po prostu chciał, by wojna wybuchła. I to taka wojna, którą, przynajmniej przez kilka lat, prowadziłby rękami Hitlera. Już w 1933 roku, po tzw. nocy długich noży, która umocniła pozycję szefa NSDAP, Józef Wissarionowicz miał być wręcz wniebowzięty. Oto okazało się, że człowiek z którym wiązał wielkie nadzieje, twardo usadowił się na stołku przywódcy Niemiec.

 

Intryga sowieckiego wodza była genialna. Wymagała jednak długotrwałych i konsekwentnych działań. I tutaj pojawił się problem. Stalin przespał bowiem najważniejsze wydarzenia lat 30., czyli początki ekspansji Hitlera. Zajęty był wtedy dokonywaniem mordów na swoich politycznych przeciwnikach i wypełnianiem więzienia na Łubiance „wrogami ludu”. Bliski współpracownik Gruzina, Anastas Mikojan miał nawet powiedzieć wtedy o swoim wodzu, że „dostał bzika”.

 

W 1938 roku Stalin zorientował się jednak, że sytuacja wymyka mu się spod kontroli. Postanowił więc postawić na zdecydowane działania i zmusić Hitlera do sojuszu. Jak to zrobić? Zamiast prężyć muskuły i grozić palcem przywódcy III Rzeszy, Stalin zdecydował się na soft politic. Zaplanował więc przebiegłą grę z Brytyjczykami i Francuzami, którzy zabiegali o jego względy. Prowadzone z nimi negocjacje miały być straszakiem dla Hitlera.

 

Jeśli nie Rosja, to Polska

 

Brytyjczycy, obserwując działania Stalina, doskonale wiedzieli, że muszą zapewnić sobie jakiś bezpiecznik. Zdawali sobie sprawę, że na wypadek fiaska rozmów ze Stalinem – których szczytowy moment miał nadejść dopiero latem 1939 roku – powinni szukać jeszcze innego sojuszu. Najlepiej sojuszu, który upewniłby Hitlera, że jeśli w pierwszej kolejności uderzy na Zachód to jego wschodnia granica może być poważnie zagrożona. Wymagało to wciągnięcia do gry Polski.

 

Stojący wówczas na czele naszej dyplomacji Józef Beck chętnie aprobował kolejne układy z Brytyjczykami. Najpierw, 31 marca 1939 roku – gwarancje jednostronne. Potem, 6 kwietnia – gwarancje dwustronne i w końcu traktat sojuszniczy z 25 sierpnia. Polska zawarła też konwencję wojskową z Francją, ale z krajem tym nasza dyplomacja nie wiązała wielkich nadziei. Francuzi bowiem przesiąknięci byli niezdrowym wręcz pacyfizmem. Znamienna jest taka oto relacja Stanisława Cata-Mackiewicza z okresu, gdy Francja stała przed widmem niemieckiej agresji: „Narzekanie na wojnę praktykowało się we Francji głośno i jawnie. Jadę wagonem restauracyjnym z Paryża do Angers – elegancka kelnerka i elegancki maitre d’hotel wykrzykują głośno, że la guerreest inventee par les riches (wojna jest wymyślona przez bogaczy – KG), w obecności dwóch oficerów z generalskimi odznakami. Zapytuję, czy taka scena byłaby do pomyślenia w wagonie na linii Moskwa-Leningrad w czasie sowieckiej wojny z Hitlerem?”.

 

Francuzi nie byli więc żadnym poważnym gwarantem pomocy dla Polski. Skąd jednak w Becku wiara w skuteczność sojuszu z Brytyjczykami? Piotr Zychowicz w głośnej książce „Pakt Ribbentrop-Beck” ocenia sojusze Becka z Wielką Brytanią i Francją jako przejaw wielkiej naiwności. Zychowicz: „Józef Beck wiosną w 1939 roku triumfował. Wydawało mu się, że dzięki sprytowi, przebiegłości i zdecydowaniu zmontował właśnie potężny blok, który utemperuje rozwydrzonego kaprala Hitlera. (…) Niestety, jak wiemy, nie trwało to długo. A zderzenie z rzeczywistością było bardzo bolesne”. Publicysta historyczny ocenia sojusz Becka z Chambarlainem i premierem Francji Eduardem Daladierem bardzo krytycznie.

 

Jednak, mimo wielu słusznych uwag zawartych w książce Zychowicza, znacznie bardziej racjonalnie postępowanie Becka tłumaczy historyk Tadeusz Kisielewski: „Beck był znakomitym graczem politycznym i lubił grę polityczną. Można przypuszczać (nie ma na to dowodów), że zgoda na wzajemne gwarancje polsko-brytyjskie, ogłoszona 6 kwietnia 1939 roku i zapowiedzi układu polsko-brytyjskiego, co rozwścieczyło Hitlera i zmieniało jego politykę wobec Polski, była też ze strony Becka grą wobec Hitlera, obliczoną na to, że w obliczu sojuszu polsko-brytyjskiego wycofa się ze swoich żądań wobec Polski, utrzymując z nią nadal dobre stosunki”.

 

Beck więc niekoniecznie, jak chce Zychowicz, kierował się politycznym wishfull thinking. Wydaje się, że Kisielewski trafia w sedno. Pamiętający wielki trud, z jakim przyszło Polsce wywalczyć niepodległość, Beck nie chciał pozwolić na wasalizację swojego kraju poprzez sojusz z Niemcami. Podjął ryzyko, zagrał o wysoką stawkę i, niestety, przegrał. Nie wziął bowiem wystarczająco serio pod uwagę – i to obciąża jego hipotekę – zagrożenia ze strony Sowietów.

 

Wciągając Polskę w układ sojuszniczy Wielka Brytania upewniła Hitlera, że Warszawa nie pozostanie obojętna wobec ewentualnego ataku Niemiec na Francję. Ale wtedy gra nie była jeszcze skończona. Zbliżało się lato wielkiej politycznej gry o przychylność Stalina.

 

Gorące lato

 

Lato 1939 roku było niezwykle gorące. Rozpoczęła się licytacja o względy Stalina - między Niemcami a Francją i Wielką Brytanią. Jednak państwa Zachodu nie mogły dać Stalinowi tyle, ile żądał. Hitler natomiast gotów był się zgodzić na rozczłonkowanie Polski i utworzenie we wschodniej części Europy strefy niemiecko-sowieckich wpływów.

 

Hitler początkowo planował uderzyć na Polskę już 26 sierpnia, musiał więc działać niezwykle szybko. Wyścig z czasem zaczął się 15 sierpnia, gdy Mołotow oświadczył ambasadorowi Niemiec w Moskwie, Friedrichowi Wernerowi von der Schulenburgowi, że Rosja jest gotowa do negocjacji. 19 sierpnia sam Stalin uczynił kolejny krok, przedstawiając niemieckiemu ambasadorowi rosyjską wersję paktu o nieagresji – zmienioną wersję propozycji niemieckiej. W końcu 20 sierpnia negocjacje przyspieszyły. Hitler wysłał Stalinowi telegram zaczynający się od słów: „Drogi Panie Stalin”. Taka deklaracja gotowości do porozumienia przełamała lody. Stalin zaprosił do Moskwy ministra spraw zagranicznych Niemiec Joachima von Ribbentropa.

 

23 sierpnia o godzinie 13:00 osobisty samolot Hitlera Immelman III typu Condor wylądował na lotnisku w Moskwie. Na jego pokładzie był Ribbentrop. Gdy minister opuścił maszynę, usłyszał niemiecki hymn narodowy. Niedługo potem ustalał już ze Stalinem warunki paktu. Formalnie miała to być umowa dwustronna o nieagresji, ale faktycznie jej głównym elementem był tzw. tajny protokół dodatkowy, w którym dwaj dyktatorzy dzielili między siebie terytoria państw Polski, Łotwy, Estonii, Finlandii, rumuńskiej Besarbii i Litwy.

 

Chruszczow w swoich pamiętnikach zapisał, że Stalin, po zawarciu paktu z Hitlerem, nie krył radości: „udało mi się oszukać Hitlera”.

 

Sojusz egzotyczny

 

Czy Hitler parłby do układu ze Stalinem, gdyby nie brytyjska gra o czas, który był dla Londynu cenny ponad wszystko? Czy Mołotow podpisałby układ z Ribbentropem, gdyby Polska nie została wciągnięta przez Chamberlaina w sojusz, który służył przede wszystkim jej interesom?

 

Trudno lepić alternatywne historie. To łatwe z dzisiejszej perspektywy. Patrząc z dystansu kilkudziesięciu lat wypada jednak zgodzić się z Cat-Mackiewiczem, że sojusz Polski z Wielką Brytanią był sojuszem „egzotycznym”.

Mackiewicz: „Jeśli utrata niepodległości przez jakieś państwo pociąga za sobą utratę niepodległości innego państwa, to sojusz między tymi dwoma państwami jest sojuszem naturalnym, wskazanym. (…) Sojusz polsko-angielski przez Anglików nam nagle zaoferowany w początkach roku 1939 był typowym sojuszem egzotycznym. Utrata niepodległości przez Polskę bynajmniej nie pociąga za sobą utraty niepodległości Anglii”.

Marek Kazimierz Kamiński, historyk: „Brytyjczycy (po podpisaniu paktu Ribbentrop-Mołotow – KG) zdawali sobie sprawę z tego, że kończą się teoretyczne rozważania i zaczyna okres bardzo niebezpieczny dla Europy, wymagający zajęcia zdecydowanego stanowiska w obliczu wiszącej na włosku wojny”.

 

Włosek, na którym wisiał konflikt, zerwał się w ciągu paru dni. 1 września, o godzinie 4:45 niemiecki pancernik szkolny „Schleswig-Holstein” rozpoczął ostrzał Westerplatte. Brytyjczycy zyskali czas.

 

Krzysztof Gędłek



Wypowiedzi T. Kisielewskiego i M. K. Kamińskiego pochodzą z wywiadu jakiego obydwaj panowie udzielili W. Bułhakowi i B. Polak. Rozmowa ukazał się w "Biuletynie Instytutu Pamięci Narodowej" (nr. 5-6/2005).

 
baner
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 
POLECANE FILMY

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

..
asad
wsztstko super znane od lat 60/70 z ksiazek PRL a zychowicza odrzucam bo to mitoman
willi
Gdyby Beck był znakomitym graczem politycznym to nie zrobiliby z niego takiego idioty , a ty mistrzu Gędłek z siebie dając taki tytuł swoim wywodom , to nie Anglia rzuciła na nas wojsko ani klątwę , to Dyzmy u sterów II RP wciągnęły nas w to bagno , a później uciekły
WAWA
tak oczywiście to Churchill był Kanclerzem Rzeszy i podpisał pakt Ribbentrop - Mołotow
wwa
dowodzi to tego, że polacy nie umieją rządzić swoim krajem
marshaal
jesli to prawda to brytyjczycy nie maja honoru
ja
Tak. Ale "ktoś" pozwolił dojść do władzy Hitlerowi i się uzbroić, a potem zachęcał Polaków do walki głownie z hitlerowcami, a nie z sowietami. Ktoś walczył polskimi "rękami", a nie swoimi oraz uzbroił sowietów , a po wojnie nas zostawił samym sobie z "kolegą" Stalinem który opanował nasz kraj.
Ja O
To wszystko taka gadanina według własnego widzi mi się. Głownym sprawcą wybuchu II wś był po prostu Hitler i jego przydupnicy. Słabi historycy nie znają sprawy tzw. Paktu antykomiternowskiego, budowanego przez Hitlera. Tu leży głowna przyczyna uderzenia Niemiec na Polskę w 1939r. A to z tej przyczyny,że Polska odmówiła sporo razy Hitlerowi wstąpienia do tego paktu,którego celem była planowana wyprawa Hitlera i sprzymierzęńców na Moskwę. Ale to jest dość rozległy materiał historyczny. Dziwne,że bardzo rzadko omawiany przez historyków.
jagoda
W pewnym sensie może sprowokowano poprzez podpisanie porozumienia z Anglikami. Przy okazji inny temat. Jan Karski już w 1942 informował w Londynie o obozach zagłady ,a w 1943 informował Roosevelta. Rządy aliancie nie wierzyły i nie reagowały. A teraz się mówi o polskich obozach zagłady i inne ciekawostki jak tutejsza o sprowokowaniu Hitlera. Sami "przyjaciele" wokół. Mam nadzieję, że ktoś na to reaguje.
xx
Wiele niezależnych źródeł historycznych twierdzi, że Hitler planował odzyskać Alzację i Lotaryngię oraz inneutracone po I WŚ tereny, jak również chciał przywrócić dawną świetnosć i niezależność Niemcom, a że Anglia i Francja trzęsły portkami przed ówczesną armią III Rzeszy, to posłużyły się Józefem Beckiem i jego naiwnością. Ten właśnie pan podpisał pakt z Anglią, że w razie agresji Hitlera na Polske Ci nam pomogą, co jak wiemy, nie miało m-ca. Hitler do kwietnia 1939 roku W CALE nie miał w planach agresji na Polskę. Więcej na ten temat polecam poszukać w książce Piotra Zychowicza pod tytułem "Pakt Ribbentrop-Beck". Osobiście czytałam i POLCAM.
Rys
Anglio, twoje dzieło
Tiberias
@JJJJ: Incydent na Przełęczy Jabłonkowskiej, napad niemiecki na dworzec w Mostach Śląskich 26 sierpnia 1939 r. Incydent w Stodołach (Hochlinden) - dzisiejszej dzielnicy Rybnika o świcie 25 sierpnia 1939 r.
Maciej
Do Janusz> Z drugiej strony dobrze się stało. Polska armia miała i ma nadal w Afganistanie, praktyke w prowadzeniu wojny. Udział w działaniach wojennych to jest najlepsza forma szkolenia. Bez względu na to co bys powiedział.
janusz
Bardzo ciekawa analiza, wydaje się, że poprawna. Tym bardziej, że zgadza się z "tradycją" brytyjską rozgrywania konfliktów na kontynencie europejskim i w koloniach. A "tradycją" polską jest rola frajera, który za innych wyciąga kasztany z ognia. Najnowszy przykład, to rola "listka figowego" w wojnie przeciwko Irakowi w 2003 r., kiedy Polska była jedynym nieanglosaskim uczestnikiem tej napaści. Anglosasi połażyli rękę na irackiej ropie, a Polska "miała zaszczyt wykazać się w roli sojusznika". Jak się okazało, Irak nie posiadał broni masowej zagłady, nie uczestniczył też w zamachach terrorystycznych z 11 września 2001 r., wręcz przeciwnie, Al-Kaida była wrogiem Saddama. Małe sprostowanie do artykułu - "noc długich noży" miała miejsce w 1934, a nie w 1933 roku.
jjjj
najpierw zatakowany był wieluń a nie westerplatte.
bez bulu
czy to uzasadniało przedłużenie okresu utajnienia brytyjskich akt z tamtego okresu ? lepiej będzie dla wszystkich gdy te wysepki zdryfują na pozycje bardzo oddalone od Europy, najlepiej gdzieś pomiędzy Sachalinem i Murmańskiem aby było sprawiedliwie nie zapominając o egzotyce. Chyba sobie na to angole zasłużyli.
..
 
..
..
INFORMUJ
Wiesz o ważnym wydarzeniu?
Nie ma go na naszym portalu? Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
..
 
...

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.