REKLAMA
DZIŚ JEST:   11   GRUDNIA   2017 r.

Św. Damazego I, papieża
Św. Daniela, pustelnika
 
 
 
 

Historia upominania papieży przez wiernych

Historia upominania papieży przez wiernych
fot.pixabay.com/TreptowerAlex

Wbrew niebezpiecznym mitom, Kościół dopuszcza teoretyczną możliwość popełnienia przez biskupa Rzymu ludzkich błędów. W historii Kościoła to się zdarzało, a wierni jako swój obowiązek pojmowali upomnienie papieża. Wielu z upominających zostało później świętymi. Tak jak niektórzy upominani, którzy pokornie przyjęli słuszne uwagi braci w Chrystusie.

 

Zdarzało się w dziejach, że słowa lub zachowania papieża, czy to poprzez ich treść czy formę (np. brak precyzji, zbytnią ogólność wyrażonej myśli) mogły wprowadzać zamęt wśród wiernych. Jeśli były to wypowiedzi publiczne, wtedy też – ze względu na dobro Kościoła – wierni podejmowali interwencje. Czynili tak również święci, których uwagi wobec postawy biskupa Rzymu nie tylko nie zamknęły im drogi na Ołtarze, ale niekiedy były nawet argumentami za beatyfikacją.

 

Święty Piotr, żydzi, poganie i napomnienie świętego Pawła

Pierwszy przykład takiej sytuacji został opisany już w Piśmie Świętym. Wczesne lata istnienia Kościoła, jeszcze za życia bezpośrednich uczniów Pana Jezusa, charakteryzował spór dotyczący obowiązku wypełniania żydowskiego Prawa przez chrześcijan. Nawróceni żydzi uważali, że poganie włączani do Kościoła powinni przestrzegać zasad starego Zakonu. Z kolei dawni poganie (np. z Antiochii), wspierani w swoich racjach m. in. przez świętego Pawła z Tarsu, mieli przeciwne zdanie. Sobór apostolski zebrany w Jerozolimie rozstrzygnął sprawę przyznając rację nawróconym nie-żydom.

 

Przebywający później w Antiochii święty Piotr traktował nawróconych pogan zgodnie z postanowieniami soboru, jednak po przybyciu do gminy byłych żydów zmienił zachowanie. Z tego też powodu Apostoł Narodów publicznie upomniał pierwszego papieża, bowiem – zdaniem świętego Pawła – niejednoznaczna postawa świętego Piotra wprowadzała wśród wiernych zamęt! Apostoł z Tarsu tak opisuje tę historię w Liście do Galatów:

 

„Gdy następnie Kefas przybył do Antiochii, otwarcie mu się sprzeciwiłem, bo na to zasłużył. Zanim jeszcze nadeszli niektórzy z otoczenia Jakuba, brał udział w posiłkach z tymi, którzy pochodzili z pogaństwa. Kiedy jednak oni się zjawili, począł się usuwać i trzymać się z dala, bojąc się tych, którzy pochodzili z obrzezania. To jego nieszczere postępowanie podjęli też inni pochodzenia żydowskiego, tak że wciągnięto w to udawanie nawet Barnabę. Gdy więc spostrzegłem, że nie idą słuszną drogą, zgodną z prawdą Ewangelii, powiedziałem Kefasowi wobec wszystkich: Jeżeli ty, choć jesteś Żydem, żyjesz według obyczajów przyjętych wśród pogan, a nie wśród Żydów, jak możesz zmuszać pogan do przyjmowania zwyczajów żydowskich?”. (Ga 2, 11-14).

 

Tak więc jeden wielki święty upomniał innego wielkiego świętego, gdy dostrzegł, że jego zachowanie nie było – przez brak konsekwencji – wzorcowe. Nie zrodziło to jednak wzajemnych zarzutów dotyczących schizmy, herezji czy niewierności wobec papieża. Piotr był człowiekiem pokornym i mimo szczególnej misji powierzonej mu osobiście przez Chrystusa, przyjął i zastosował się do uwag Pawła. Dzięki temu ludzie przyjmowani do ówczesnego Kościoła nie musieli (i wciąż nie muszą) poddawać się np. obrzezaniu.

 

Liberiusz, arianie i święty Atanazy

Upomnienia zdarzały się i później. Wartym wspomnienia jest przypadek zagubionego papieża Liberiusza, którego pontyfikat przypadł na okres rozprzestrzeniania się herezji ariańskiej. Biskup Rzymu nie sprzyjał herezji i – co więcej – opierał się błądzącemu cesarzowi, który wymagał od następcy świętego Piotra tylko potępienia stanowczo walczącego z arianizmem Atanazego Aleksandryjskiego (dziś świętego). Potępienie takie byłoby jednak równoznaczne z poparciem antytrynitarskich błędów. Gdy jednak papież został wygnany z Rzymu, a w azjatyckiej niewoli spotkał się z długotrwałymi prześladowaniami, jego opór zmalał i w końcu doszło do ekskomunikowania Atanazego.

 

Później Liberiusz podpisał formułę wiary niezawierającą słowa homoousios. To bardzo istotne, gdyż oznaczało, iż według papieża Chrystus, Syn Boży, nie jest współistotny Ojcu. Formuła niezawierająca słowa homoousios sama w sobie nie była heretycka, ale pozbawienie jej niezwykle precyzyjnego określenia (a więc de facto rozmycie jej) było korzystne dla heretyków i ariańskiego cesarza. Ten, dopóki żył, domagał się od Liberiusza – który po podpisaniu formuły mógł już powrócić do Rzymu – milczenia. Odwagi nabrał dopiero po śmierci władcy, jednak okres chwilowej słabości osłabił autorytet papiestwa. Ostatecznie w całym Kościele zwyciężyły racje Atanazego, dziś czczonego jako wielki święty i Doktor Kościoła. To on miał wtedy rację, a nie ówczesny papież.

 

Honoriusz, monoteletyzm i konsekwentne potępianie

W VII wieku zaistniał w Kościele chrystologiczny spór między patriarchą Jerozolimy Sofroniuszem (dziś świętym), a patriarchą Konstantynopola Sergiuszem. Ten drugi, chcąc dokonać pojednania ze zwolennikami monofizytyzmu (heretyckiego poglądu o wchłonięciu ludzkiej natury Jezusa Chrystusa przez naturę Boską) stworzył równie heretyckie rozwiązanie „kompromisowe” – monoteletyzm. Z przyczyn politycznych wspierał go w tym cesarz Herakliusz, pragnący za wszelką cenę pokoju wśród chrześcijan. Błędom monoteletyzmu (zakładającego, że Chrystus ma dwie natury, ale jedną wolę – co wyklucza wiarę w znanej nam formie, zgodnie z którą Pan Jezus jest i prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem) sprzeciwił się właśnie Sofroniusz.

 

W tym czasie papieżem był Honoriusz. Nie wspierał on herezji, ale odpisując na list konstantynopolitańskiego patriarchy nie przyjrzał się zagadnieniu wystarczająco dokładnie, zaś odpowiedzi brakowało precyzji, na czym skorzystali wyznawcy błędnej nauki.

 

Zaskoczony takim rozwojem sytuacji patriarcha Sofroniusz wysłał swoich przedstawicieli do biskupa Rzymu, by pouczyli papieża. Ten jednak nie wsłuchał się w głos ludzi znających z własnego doświadczenia problemy Wschodu i wysłał do heretyka Sergiusza kolejny, równie niejednoznaczny list, przyczyniając się w ten sposób w rozwoju błędów.

 

Honoriusz zmarł w roku 638. 11 lat później, za pontyfikatu jednego z jego następców – Marcina I – odbył się w Rzymie synod (zwołany jeszcze przez poprzednika Marcina) poświęcony potępieniu monoteletyzmu i patriarchy Sergiusza. Postawę samego Honoriusza jednak grzecznościowo przemilczano. Oburzony owym synodem cesarz wpadł we wściekłość i wysłał do Rzymu armię, która dostarczyła do Konstantynopolu papieża. Nie ugiął się on jednak przed przemocą, nie wyparł się poprawnej wiary i zmarł na Krymie.

 

Dopiero po kilkunastu latach, gdy w stolicy Imperium władzę objął katolik, zwołano III Sobór Konstantynopolitański, który ostatecznie potępił monoteletyzm i papieża Honoriusza, nazwanego wprost heretykiem. Papież Leon II odstąpił od tej formy mówiąc, że jego poprzednik nie był heretykiem, ale był winny szerzenia herezji, i dlatego należy go potępić. Od tego momentu Kościół zaczął przywiązywać wielką wagę do precyzyjnego formułowania doktryny, by poprzez brak jednoznaczności nie wspierać żadnych błędów.  

 

Błądzący Jan, stanowczy król i ortodoksyjny Benedykt

Błędną doktrynę dotyczącą losów dusz po śmierci głosił z kolei papież Jan XXII. Uważał on, niezgodnie z nauką katolicką, że dusze po śmierci nie mogą oglądać Pana Boga w wizji uszczęśliwiającej (twarzą w twarz). Jego zdaniem ta łaska zostanie udostępniona zbawionym dopiero po sądzie ostatecznym.

 

Papież za swoje błędne poglądy był powszechnie krytykowany, a król Francji Filip VI miał nawet zadeklarować (w obliczu prób narzucenia herezji Wydziałowi Teologicznemu na Sorbonie), że jeśli Jan XXII przybędzie do Paryża to… zostanie spalony na stosie jako heretyk! Spośród duchowieństwa wyraźny opór wobec tez biskupa Rzymu prezentował cysters Jacques Fournier. Ostatecznie biskup Rzymu na łożu śmierci wyrzekł się przed wezwanymi kardynałami swoich błędów i wyraził skruchę. Przyznał też, że pogląd prezentował jako teolog, a nie jako papież.

 

Jego następcą został wspomniany wyżej cysters, który przeszedł do historii jako Benedykt XII. Jedną z decyzji papieża było ogłoszenie ex cathedra dogmatu o duszach, które umierając w świętości bez oczekiwania na sąd ostateczny dostępują wizji uszczęśliwiającej. W ten sposób oficjalnie Kościół potępił błędną koncepcję głoszoną przez… jednego z poprzednich papieży.

 

Miłość do Kościoła nie oznacza milczenia wobec błędów

Mimo, że w Kościele nie ma możliwości osądzenia urzędującego papieża, to na wiernych, zarówno świeckich jak i hierarchach, spoczywa obowiązek dbania o czystość nauczania. To jedno z głównych zadań biskupów, gdyż każdy z nich powinien być nauczycielem wiary i w ten sposób wyraźnie świadczyć o jedności w Kościele.

 

Interwencja konieczna jest zawsze w sytuacji gdy biskup Rzymu naucza tez niezgodnych z Prawdami Wiary, bądź – poprzez posługiwanie się nieprecyzyjnym językiem i niejednoznacznymi gestami – może przyczyniać się do zamętu lub rozprzestrzeniania się fałszywych doktryn. Papieży pouczali w historii nawet święci, czyli ludzie, którym nie sposób zarzucić podejmowania działań o charakterze schizmatyckim lub motywowanej pychą niewierności wobec Wikariusza Chrystusowego.

Człowiek może popełnić błąd. Kościół jednak nie może sobie na to pozwolić.

 

 

Michał Wałach

 

 


DATA: 2017-11-27 08:39
AUTOR: MICHAŁ WAŁACH
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
7
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Każdy MUR aby był MOCNY powinien mieć wiele warstw. Oby MUR , który budują tradycjonaliści był szeroki i długi. Murem za murem.
18 dni temu / Iskierka /> Murem
 
@lw Zatrute owoce Soboru Watykańskiego II oraz fakty i zeznania świadków ukazują wystarczająco, iż Sobór został "skradziony", a w jego dokumentach umyślnie i sprytnie zamieszczono karygodne błędy. Lecz spróbuj to w Polsce przekazać, gdzie tzw. kościelni samozwańczy "konserwatyści" lubują się w wyrafinowanej politycznej poprawności, która nakazuje im np. sądzić, że to od "Amoris" zaczął się wielki kryzys, który oczywiście ich, Polaków, nie dotyczy, bo we własnych oczach najświętsi są z całego świata. To najgorsze w Polsce przestępstwo przeciwko kościelnej poprawności, mówić, że rzeczywiście Kościół został okrutnie zaatakowany błędami w deklaracjach Vaticanum Secundum, zaś ich późniejsze tysiąckrotne powielanie i wprowadzanie w życie, również przez hierarchów i papieży, doprowadziło do największej w historii zapaści Kościoła, a wszystko wskazuje na to, że będzie coraz gorzej, że błędy powiodą aż do wyrugowania wiary i zanegowania Boskości Chrystusa.
18 dni temu / Murem
 
@Iskierka Pani Iskierko, nie istnieją "papieże równolegli". Ważnie urzędującym papieżem może być tylko jeden człowiek. Były papież nie jest więc też "emerytowanym papieżem". Wyrażenie "papież-emeryt" może być użyte tylko wobec ważnie urzędującego papieża, który "przeszedł na emeryturę", w rozumieniu np. zmniejszenia liczby zajęć na poczet wypoczynku. Czyli analogicznie do wyrażenia "biskup-emeryt" (wszak sakrament święceń nie wygasa). Rezygnując zaś, papież traci urząd i wszystko co przynależy do niego, a więc i jurysdykcję, i godność. Rezygnacja papieża NIE JEST "papieską emeryturą". Beztroskie nadużywanie formuły emerytalnej wprowadza niestety fałsz i chaos, które mogą zaowocować w przyszłości nawoływaniem do "papieskich emerytur", de facto rezygnacji. Nazywając kardynała Ratzingera wciąż Benedyktem, powinno się to czynić raczej z grzeczności, szacunku do niego, miłości do Kościoła, mając świadomość, że w rzeczywistości już nie jest papieżem.
18 dni temu / Murem
 
Obecny Papież od początku pontyfikaty stara się być >jak jeden z wielu< a nie PIERWSZY. Jego zachowanie , styl bycia, spoufalanie pozwala o Nim myśleć i opisywać jako jednego z nas zwykłych ludzi. Sygnały jakie wysyła nie są jednak przypadkowe wręcz zachęcają ludzi niekoniecznie należących do kościoła aby nie tylko się ZDZIWIĆ , wydać osąd ale zareagować wzburzeniem. Jeśli zatem dojrzały człowiek pełniący wysoki urząd zachowuje się nieodpowiednio do funkcji jaka została Mu powierzona to należy Go upomnieć - co już się stało (Dubia). Jeśli już raz nasze pokolenie stało się świadkiem precedensu - gdzie papież Benedykt przeszedł na emeryturę a inny wiekowy Biskup stał się równoległym papieżem to nie można wykluczyć innych precedensów mi.in.upomnień. Słowo Boże uczy o darze upominania dla dobra błądzącego i całej wspólnoty . To jest TEŻ akt MIŁOSIERDZIA.
23 dni temu / Iskierka
 
Czyż nie jest to wystarczający dowód na to, że wszystko ma znaczenie, a zwłaszcza to, w jaki sposób przekazuje się doktrynę, jakiego języka się używa czy precyzyjnego, czy mętnego? Polecam przeczytanie "Iota Unum" Romano Amerio. Mnie po przeczytaniu tej znakomitej analizy zmian w nauczaniu Kościoła nikt nawet końmi nie ruszy ze stanowiska, że SVII był zły dla Kościoła i to w nim tkwi zarzewie wszystkich współczesnych błędów, z jakimi mamy dziś do czynienia w nauczaniu. Od rzemyczka do koniczka. Zaczyna się od przysłowiowego już dodania "lub czasopisma", które pozornie nic nie zmienia, a kończy się na twierdzeniach graniczących z herezją, a niekiedy jawnie heretyckich. Oto macie swoje owoce apologeci Soboru Watykańskiego II! I nie płaczcie i nie biadolcie, co to się porobiło we współczesnym Kościele! Miejcie odwagę stanąć w prawdzie, bo dopóki nie sobie tego nie uświadomicie, nie zatrzymacie kryzysu w Kościele!
23 dni temu / Iw
 
"Od tego momentu Kościół zaczął przywiązywać wielką wagę do precyzyjnego formułowania doktryny, by poprzez brak jednoznaczności nie wspierać żadnych błędów." Toż właśnie na tym polega problem SVII, na nieprecyzyjnym formułowaniu doktryny, na rozwadnianiu jej pod pozorem uwspółcześnienia języka (pomijam kwestię ekumenizmu i wolności religijnej, które jawnie zaprzeczają wielowiekowemu Magisterium KK - ach gdzież są ci kardynałowie Burke, Sarahy i inni, którzy dziś tak gorliwie, i słusznie, sprzeciwiają się wypaczeniom doktryny, gdzież ich sprzeciw wobec tych heretyckich zmian w doktrynie?). Apologeci SVII mówią: "Przecież nic się nie zmieniło w nauczaniu, wystarczy tylko odczytywać dokumenty soborowe w duchu wierności Tradycji". A co z tą rzeszą ludzi złej woli, którzy rozumieją te dokumenty inaczej, i ludzi, którzy w dobrej wierze im ufają? Oni również śmiało mogą się powołać na dokumenty soborowe, i to robią, i nikt ich nie koryguje. Błąd się szerzy.
23 dni temu / Iw
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
REKLAMA
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.