DZISIAJ JEST
ŚRODA 28 CZERWCA
Św. Ireneusza, biskupa i męczennika
św. Pawła I, papieża
Św. Ireneusza, biskupa i męczennika
św. Pawła I, papieża
Imieniny obchodzą:
Leon, Lubomir, Hektor
 
 
PRAWA STRONA INTERNETU
wyszukiwarka
 
 
 
 
 

Jerzy Wolak

Historia Roja - film dla zoologicznych antykomunistów

Data publikacji: 2016-03-08 14:00
Data aktualizacji: 2016-03-09 09:21:00
Historia Roja - film dla zoologicznych antykomunistów

Wszyscy zoologiczni antykomuniści – piszę to z dumą, gdyż słowo „zoologiczny” znaczy: naturalny; antykomunizm (i w ogóle antylewicowość) wpisany został w naturę człowieka już w samym akcie Stworzenia – a zatem: wszyscy zoologiczni antykomuniści wyniosą z kina pod powiekami wiele miłych scen.

 

Wypada zacząć od truizmu, że Polska wciąż nie jest normalnym krajem. Bo gdyby Polska była normalnym krajem, to coraz to nowe filmy poświęcone kluczowym momentom rodzimej historii wchodziłyby na ekrany kilka razy w roku, wskutek czego po z górą ćwierci wieku od chwili odzyskania normalności mielibyśmy takich obrazów co najmniej setkę. W takiej sytuacji samych filmów traktujących o Żołnierzach Wyklętych byłoby co najmniej kilkanaście i wtedy moglibyśmy sobie swobodnie dyskutować, który z twórców trzyma się bliżej historycznych realiów, który lepiej oddał klimat, a który po prostu piękniej wszystko opowiedział. Tymczasem pierwsza opowieść o antykomunistycznym powstaniu przeciw nowemu okupantowi musiała czekać na swe narodzenie ponad dwadzieścia lat od rzekomego odzyskania niepodległości, a potem kolejne pięć lat spędzić w areszcie cenzury. I trzeba było aż zmiany najwyższych władz państwowych, by film ten mógł trafić do kin…


Cieszymy się z tego filmu jak wariaci – z samego faktu, że w ogóle powstał i że w końcu udało mu się wejść na ekrany – bo wcale niewykluczone, że okaże się on jedynym obrazem poruszającym taką tematykę. Historia ostatnich dekad dostarcza dobitne tego przykłady. Ile powstało w tym czasie filmów poruszających zagadnienie zbrodni katyńskiej? Jeden. Ile mamy filmów o wojnie polsko-bolszewickiej? Jeden. O zmaganiach z komuną w Peerelu? Będzie z pięć. A o Wrześniu’39? Jeden. O reszcie drugiej wojny światowej? Uwzględniając wszystkie aspekty zagadnienia zbierze się tego bodaj nie więcej niż siedem…


Dlatego bezwzględnie trzeba obejrzeć „Historię Roja”, bo możemy więcej nie mieć okazji zobaczenia na dużym ekranie, jak żołnierze z ryngrafami Najświętszej Panienki na polskich mundurach, pięć lat po „wyzwoleniu” – jak do dziś jeszcze mówi niejeden – depczą czerwonego gada.   


I będziemy ten film wychwalać pod niebiosa – bo zmieniła się tylko tabliczka na drzwiach baraku. Bo życiem mieszkańców baraku III-RP nadal w najlepsze rządzi przysłowie: „Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma”.


Skłamałbym, gdybym zmilczał fakt, iż pierwszą refleksją, jaką wzbudziła we mnie „Historia Roja”, było wspomnienie, jak na początku lat osiemdziesiątych, gdy szeptaną propagandą po osiedlu rozeszła się wieść, że „dzisiaj coś rzucą”, całą rodziną rzuciliśmy się do domu towarowego, by po kilkugodzinnym przytupywaniu na mrozie dopaść cztery pary brzydkich jak nieszczęście zamszowych mokasynów męskich rozmiar 45. Choć żadne z nas nie nosiło takiego numeru, szczęście nasze nie miało granic. Nikt, kto nie żył w baraku PRL nie pojmie tego w ząb.

 

Film ze skazą…

„Historia Roja” to w ogólnym rozrachunku film niezły, zwłaszcza na tle powszechnej nędzy współczesnej kinematografii polskojęzycznej i drętwoty tych kilku produkcji z patriotyczną nutą w tle, które ostatnimi laty psim swędem znalazły się w przestrzeni publicznej. „Historię Roja” da się z przyjemnością oglądać, co jednak nie znaczy, że należy jej się wyłącznie zachwyt. Wręcz przeciwnie – uważny widz znajdzie w obrazie Jerzego Zalewskiego wiele mankamentów.


Film jest za długi – gdyby go skrócić o mniej więcej pół godziny, wycinając niepotrzebne dłużyzny: jakieś bezsensowne majaki leżącego w malignie żołnierza czy zalatujące tandetą zwolnione tempo, tylko by zyskał na spójności narracyjnej. Bo ta właśnie spójność nieco kuleje – zwłaszcza na początku trudno dopatrzeć się związku przyczynowo-skutkowego.


Film jest stanowczo zbyt artystowski – nieprzyjemnie podśmierduje peerelowskim kinem moralnego niepokoju. Z tejże artystowskości wynika z kolei brak umiaru w stosowaniu artystycznych środków specjalnych w rodzaju wspomnianego już zwolnionego tempa (stanowczo tu tego za dużo) czy kamery „uczestniczącej” – szczególnie nieznośne to w scenach batalistycznych, w których widz ma wrażenie, że kamerzysta wraz z walczącymi biegnie, przyklęka, upada, jedną ręką kręcąc, a drugą waląc długimi seriami ze sturmgewehra. Zamysł chwalebny (Amerykanie stosują go z powodzeniem), tylko w praktyce nie bardzo wyszedł, bo (znaj proporcją, mociumpanie) wiele scen bitewnych w filmie charakteryzuje chaos – widz nie znający historii bądź mający o niej pojęcie mgliste (a przecież do takiego głównie taki film powinien być kierowany) nie bardzo wie, kto do kogo strzela.


Ani dlaczego strzela? „Historii Roja” brakuje wyraźnego zawiązania akcji, tak aby widz – zwłaszcza wspomniany powyżej – otrzymał nie pozostawiający wątpliwości przekaz na temat motywacji młodych ludzi, którzy po zakończeniu działań wojennych pozostawali w lesie bądź z racji wieku dopiero wtedy włączali się w konspirację.

Zamiast tego już na samym początku mamy scenę, w której konspiratorzy omawiają plan działania w nowej sytuacji, po wkroczeniu na ziemie polskie Sowietów, siedząc sobie niefrasobliwie w knajpie.


A to nas prowadzi wprost do uchybień w sferze faktografii. Nie ma sensu wytykać twórcom filmu brak zgodności ukazanych wydarzeń z faktycznym stanem rzeczy, bo to różnice w sumie niewielkie, mogące co najwyżej drażnić historyków, dla przeciętnego Polaka zaś zupełnie bez znaczenia. Opowiadając historię Roja chcieli oni pokazać jak najszerszą panoramę życia i walki Żołnierzy Wyklętych, i chwała im za to. Może jednak lepiej byłoby nazwać film „W ziemi lepiej słychać”, a Rój przecież i tak by się w nim pojawił siłą rzeczy, by egzemplifikować fenomen.


Nieporównanie poważniejsze jednak zastrzeżenia budzi brak wierności realiom obyczajowym i postawom typowym dla przedstawionego na ekranie pokolenia. Dwa przykłady: nie do pomyślenia była sytuacja, aby kapralina z mlekiem pod nosem zwracał się do swojego dowódcy po imieniu, pociągając jednocześnie samogon „z gwinta”, albo żeby w jednej izbie córka uprawiała nierząd, a w drugiej jej zgorszona matka bezradnie odmawiała różaniec. Autor scenariusza chyba nigdy na wsi nie był – jeszcze trzydzieści lat temu przeciętna gospodyni przyłapawszy swoją córkę z gachem in flagranti skułaby latawicy gębę, a kochasia nie bacząc na mundur i szarżę wykopałaby z chałupy. A ojciec by jeszcze poprawił, a nie usprawiedliwiał obrazę Boską…


Bardzo szkodliwym procederem jest – powszechnie dziś, niestety, obecne – przykrawanie bohaterów z przeszłości do miary współczesnego człowieka. Bardzo szkodliwym, bo tamtych poważnie deprecjonuje, a nam uniemożliwia czerpanie wzoru z ludzi, których pod względem zasad moralnych i towarzyskich dzieli od naszego pokolenia dal równa odległości Drogi Mlecznej od Spółdzielni Mleczarskiej „Laktozja” (i wcale nie należy się obawiać zarzutów o uprawianie „brązownictwa”, bo przecież uczymy się od spiżowych pomników, nie od ludzików z plasteliny).


Dlatego polemika z Andrzejem Wajdą pod koniec filmu mija się z celem, bo kto z młodego pokolenia (a przecież głównie do niego trzeba takie filmy kierować) zna „Popiół i diament”? Znacznie łatwiej za to wyrobią sobie przekonanie, że chłopaki z lasu bez porządnej dawki gorzały w bój nie ruszali, i tak w ogóle to byli ciency, bo przecież całe kino już widzi, że to zasadzka, że zostali wystawieni, a ci zamiast umiejętnie się wymknąć, bo przecież tyle razy skutecznie to robili, chleją i biją pianę…


Roja, który w przebraniu wsiowej babiny zasiada wśród publiczności na pokazowym procesie kolegi z lasu, litościwie nie wspominam.

 

…ale i tak cieszy

Długo by jeszcze można – gdyby komuś na tym specjalnie zależało – wyliczać słabe strony najnowszego obrazu Jerzego Zalewskiego. Tylko po co? Za co już go tak dotkliwie wychłostałeś? – może ktoś spytać całkiem zasadnie. Z żalu – odpowiem mu jak najszczerzej potrafię. Ponieważ mam mu za złe, że nie jest doskonały, perfekcyjny, bez zarzutu. To właśnie mam mu za złe – że nie jest bez skazy.


Albowiem pominąwszy milczeniem wszystko, co powyżej napisałem – kierując się sercem wyłącznie, nie rozumem – zapiałbym gromkim peanem. Bo po raz pierwszy w życiu zobaczyłem w moim ulubionym medium, w kinie – normalnym kinie, nie w jakiejś ad hoc zaimprowizowanej zatęchłej salce – na wielkim ekranie, i do tego w tak wielkim natężeniu  coś, co od dziecka pragnąłem oglądać: jak nasze wojsko goni sowieckiego okupanta, jak bez pardonu strzela zdrajcy między oczy, jak nie hamletyzuje, nie dzieli włosa na czworo, tylko trwając w wierności przysiędze złożonej Ojczyźnie w obliczu Boga Wszechmogącego, z której nikt go nie zwolnił, broni Polaków przed potwornym wrogiem, którego wielu zaczyna z wolna uważać za przyjaciela. A czerwonym szmatom w obliczu uzbrojonego żołnierza, nie złachmanionego w ubeckich kazamatach więźnia, puszczają zwieracze.


„Historia Roja” to film dla zoologicznych antykomunistów. Wszyscy zoologiczni antykomuniści – piszę to z dumą, gdyż słowo „zoologiczny” znaczy: naturalny; antykomunizm (i w ogóle antylewicowość) wpisany został w naturę człowieka już w samym akcie Stworzenia – a zatem: wszyscy zoologiczni antykomuniści wyniosą z kina pod powiekami wiele miłych scen. A jednak przeważa wrażenie niedosytu. I niejasne przeczucie, że takie historie nie należą już do naszego pokolenia, bo my zawsze opowiemy je z jakąś skazą. Te historie należą do rówieśników tamtych chłopców z lasu – jeśli tylko dobrze się wczytają, wpatrzą i wmyślą w ich losy, rozsnują opowieść, na jaką nas nigdy nie było i nie będzie stać.

 


Jerzy Wolak

 



Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać; scenariusz i reżyseria: Jerzy Zalewski; w rolach głównych: Krzysztof Zalewski Brejdygant, Wojciech Żołądkowicz, Piotr Nowak, Mariusz Bonaszewski, Marcin Kwaśny, Tomasz Dedek; Polska 2016, 150 minut.




 
baner
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 
POLECANE FILMY

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

..
magdira
Świetna recenzja, bardzo dziękuję Panu Wolakowi za ten fragment: Nieporównanie poważniejsze jednak zastrzeżenia budzi brak wierności realiom obyczajowym i postawom typowym dla przedstawionego na ekranie pokolenia. Dwa przykłady: nie do pomyślenia była sytuacja, aby kapralina z mlekiem pod nosem zwracał się do swojego dowódcy po imieniu, pociągając jednocześnie samogon ?z gwinta?, albo żeby w jednej izbie córka uprawiała nierząd, a w drugiej jej zgorszona matka bezradnie odmawiała różaniec. Autor scenariusza chyba nigdy na wsi nie był ? jeszcze trzydzieści lat temu przeciętna gospodyni przyłapawszy swoją córkę z gachem in flagranti skułaby latawicy gębę, a kochasia nie bacząc na mundur i szarżę wykopałaby z chałupy. A ojciec by jeszcze poprawił, a nie usprawiedliwiał obrazę Boską?
misia
na film przyszlam bez przygotowania , nie znając historii Roja. Było mi rzeczywiscie trudno się połapac. Zgadzam sie, ze mogłby byc skrocony , uproszczony. Ale nie zgadzam sie ze nie powinien on zaistniec. Pokazuje prawdę historyczną.. Po filmie zaczęłam doczytywac.
ffa
Z komentarzy wnoszę, że nawet katolików gołe d**u i nieobyczajność nie razi. KONIEC ŚWIATA!.
ffa
To przykre, że nawet tu nie jest powiedziana prawda taka jaką ona jest. Ten film nie powinien zaistnieć. Powinien być za to bojkot i ostracyzm wobec wszystkich, którzy mają cokolwiek wspólnego zarówno z powstaniem tego filmu, jak też i jego dystrybucją, nie mówić już o afirmacji tak niemoralnego paszkwila na Polskę i polskość.
dziewczynka z Krakowa
Żałuję, że jest taki, a nie inny limit znaków, albowiem nie mogę wyrazić swojej opinii w jednym kawałku. Jeszcze jeden zarzut: absolutnie sztuczni aktorzy. Poza paroma wyjątkami dialogi jakby wymuszone. Moim faworytem pozostaje postać zupełnie nieistotna, ale tak fatalnie zagrana, że zostaje w pamięci na długo: wiejski chłop, krzyczący "nie strzelaj!" tak aktorsko, jak w przedszkolnym przedstawieniu.
dziewczynka z Krakowa
Jestem widzem poniżej 20. roku życia, posiadającym niewielką wiedzę historyczną, do czego się szczerze przyznaję. Film oglądałam w "zatęchłej salce" Domu Kultury w Tarnobrzegu, a mimo to jestem pod wrażeniem. W wielu punktach muszę się z niniejszą recenzją zgodzić:chaotyczne ruchy kamery w scenach batalistycznych i początek, którego, mówiąc językiem współczesnym, "nie ogarnęłam" - dlaczego konspiratorzy przydzielają sobie zadania w knajpie, gdzie pełno potencjalnych donosicieli? W ogólnym rozrachunku film niezły, ale przykładu z tych Żołnierzy Wyklętych bym nie brała. I myli się reżyser, z całym dla niego szacunkiem, określając Roja jako Piotrusia Pana czy Froda. Ani to Nibylandia, ani zniszczenie Pierścienia, choć można by do tego drugiego przypadku znaleźć podobieństwo. Mam trochę zarzutów, ale wynikają one prawdopodobnie z mojego wieku i małej wiedzy, co podkreślałam na początku. Za filmy o historii muszą wziąć się moi rówieśnicy, tylko nikt nam jej nie pokazuje.
Jacek
Brawo za podjęcie tematu przez reż. Zalewskiego ! Pała za jego wyreżyserowanie ! To sztuka, z bohaterskiego żołnierza zrobić pospolitego zabijakę, który sam nie wie po co tak naprawdę żyje. Sztuczne monologi i dialogi tego wrażenia nie zmienią...
Ela
Zgadzam się w pełni z pańską recenzją, jest bardzo trafna
rozczarowany
A cenzura się na portalu sroży. Słowo krytyki nie przejdzie - nie można nawet wytłumaczyć, co to znaczy zoologiczny, że jest to obraźliwe i wiąże się ze zezwierzęceniem. Jak to się jednak mówi: prawdziwa cnota krytyki się nie boi. Ciekaw jestem, kto cenzuruje wpisy i na jakiej podstawie, bo na pewno nie regulaminu powyżej. Na pewno nie powinni tego robić autorzy.
Z innej strony
Chciałbym zobaczyć fabularny film w reżyserii Grzegorza Brauna... Myślę, że on nie pozwoliłby na takie lekceważące potraktowanie przytoczonych w artykule faktów (choćby obyczajowych i związanych z bimbrem). Przecież to byli ŻOŁNIERZE, a nie miejscowe chłopaki z bronią!!!! Ale niestety - bez społecznej zrzutki taki film w reżyserii Grzegorza Brauna nie powstanie... Nawet w obiektywnie lepszej rzeczywistości tworzonej przez PiS :(
krajarek
Specjalnie wstrzymywałem się z przeczytaniem tej recenzji aż do osobistego przeżycia tej produkcji. I mam niemal identyczne odczucia jak jej Autor - może z wyjątkiem jednego: mi się ten film nie dłużył. Ale reszta trafiona w punkt. Dodam jeszcze, że niestety wiele się o historii Roja z filmu nie dowiedziałem (wróciwszy do domu musiałem trochę doczytać). I to właśnie jest dla mnie najsłabszą stroną filmu: brak klarownego wyjaśnienia tej historii dla ludzi nie znających szczegółowo losów Niezłomnych. Do tego pierwsze pół godziny obserwowania czegoś na wzór porachunków mafijnych z ciągłym pytaniem - który to Rój? Amerykanie zrobiliby z tego film prosty jak konstrukcja cepa a my niemal Kino Moralnego Niepokoju. Po wyjściu z kina takie mi się porównania nasunęły z Cristiadą - tam historia nie moja, zupełnie mi nie znana, a opowiedziana jednak klarowniej i wyraziściej. Szkoda też, że nie ma na końcu napisów dopisujących dalszy ciąg (np. śmierć Młota dopiero po 2000 r.)
wacek
film ponizej krytyki. pomieszanie z poplataniem. pijany kamerzysta fleszowal ujecia skaczac obiektywem - niedopuszczalne, dluzyzny, brak tresci w filmie, brak rzeczowego watku. kompletna porazka za co 25zl? film bardzo niskich lotow, nie nadaje sie nawet do tv. szkoda ze tak sie paprze polska historie.
Zapora
Jeden z najlepszych filmów wojennych ostatnich 25 lat. Mocny, ciekawie nakręcony, widowiskowe sceny walki, zapadające w pamięć dialogi, klimatyczna muzyka. A najlepsze jest to, że to dopiero początek. Już powstaje kolejny film pt. "Wyklęty" oraz dwa seriale opowiadające o tamtych czasach. Będzie co oglądać :)
Mr Q
Czyli klasyczny kiszkowaty film ktorego nikt poza kregiem zainteresowanych historia - nie zrozumie. Kolejne ogniem i mieciem, gdzie ukrainska tluszcza placze za Polskim krolem i nikt nie wie dlaczego, bo przeciez sie przeciwko Polskiej Koronie zbuntowala. Do pokazywania rzeczy w sposob czytelny trzeba miec niestety talent, a nie tylko checia i warsztat. I zeby nie bylo - inne tzw Polskie produkcje podobnie przyprawiaja mnie o rumience wstydu. Jedynie wrogowie KK i polskosci maja jakas koncepcje - i wychodzi im to niestety 2 poziomy lepiej. Biadolenie moje nie bierze sie z sufitu, ktos tam napisal o Gibsonie, a ja zwracam uwage na Joseph\'s Fiennes\'a, rezysera "Risen". Genialny obraz na wyjatkowo trudny temat. Pytanie tylko, kto sie podejmie zadania przekonania takich ludzi do zainteresowania sie Polska i nasz historia. Chesterton niestety juz nie zyje...
G.A.
Według mnie film nie jest za dŁugi, " majaki", jak je Pan określił, rannego żołnierza wcale nie są bezsensowne (chyba Pan nie zrozumiał). Film jest zrozumiały dla inteligentnego i dojrzałego widza,z pewną dozą wiedzy. Nie mam pojęcia, jak odbierają go ludzie poniżej 20 roku życia, którzy w życiu o żołnierzach niezłomnych nie słyszeli ani nie czytali. Ale czy tacy pójdą na ten film?
Tak!
Wincyj!
wwm
@Marcin Wawrzyniak Skoro napisał Pan "Dziękuję za celne uwagi" - to po co ciąg dalszy? Albo Pan dziękuje, albo Pan się obraża. Trochę logiki - drogi Panie.
ciusiek
W dwóch słowach; jest jak zawsze ...?
Raskolnikov1986
Dziękuję za ciekawą recenzję, film obejrzę z zainteresowaniem. Pan Jerzy Wolak pyta, dlaczego wcześniej nie mogły powstać takie filmy. Myślę, że z tych samych powodów, dla których jedną z wiodących formacji w latach 90. był postkomunistyczny SLD, a prezydentem partyjny aparatczyk. Tym wspólnym mianownikiem była "terapia szokowa" i przemiany gospodarcze, w wyniku których co czwarty Polak stracił pracę a co trzeci zaczął żyć w ubóstwie. PRL zaczął nagle jawić się wielu jako ostoja stabilizacji i bezpieczeństwa, w tym materialnego i socjalnego; bez bezrobocia, bezdomności, wykluczenia społecznego. W takim klimacie społecznym trudno było o kolejne reformy, a tym bardziej o rozliczenie zbrodni dawnego reżimu. I jeszcze jedna sprawa. Tak jak brakuje wciąż uczciwych filmów o Żołnierzach Wyklętych i "ciemnej nocy stalinizmu" w Polsce, tak brakuje również poważnych dzieł traktujących uczciwie o Powstaniu Warszawskich czy chociażby II RP.
masd
Ciekaw recenzja, zachęcająca do obejrzenia filmu. Po 1990 roku podobnych filmów o ZŁU jakim jest i był komunizm w Polsce powinno być co najmniej 75 (3 rocznie - oczywiście śmieję się i sobie robię kpinkę). Tylko - zawsze jest lecz lub ALE, LECZ kto miałby decydować o przyznaniu na produkcję demaskatorskich filmów o komunizmie i jego ludziach? Środowiska, kręgi i warstwy artystyczne, filmowe, kulturalne i telewizyjne, które w większości, tak lekko licząc w 99% były i są neokomunistyczne, postkomunistyczne, neożydokomunistyczne i postjudekomunistyczne? Te środowiska decydują na jakie produkcje filmowe, teatralne i telewizyjne mają iść publiczne oraz prywatne pieniądze. Więc ci ludzie nie dopuszczą od wyjaśniających, oskarżycielskich i zgodnych z faktami, z prawdą filmów, przedstawień teatralnych i seriali tv. Lepiej zrobić \'Idę\', \'Pokłosie\' czy \'Cud purynowy\' albo \'Bożą podszewkę\' i podobne antypolskie paszkwile. Te osoby są wśród nas i one decydują o polskiej sztuce.
Rozczarowany
+ Marcin Wawrzyniak (za trafne wypunktowanie chorobliwego wymądrzania nad formą wypowiedzi, a także za niezwykle celne przewidywanie tego co byłoby dalej, a czego ja osobiście doświadczyłem od tej osoby). ___ @Autor: "dopaść cztery pary brzydkich jak nieszczęście zamszowych mokasynów męskich rozmiar 45. Choć żadne z nas nie nosiło takiego numeru, szczęście nasze nie miało granic" - tylko że potem mokasyny, prywatnie, zostały wymienione z innym "szczęśliwcem" na pasujące buty - stąd szczęście, zgadza się? I podobnie z Pana recenzją o "Historii Roja" - Pańska recenzja, wybrzydzając na nieszczęście, aż kipi szczęściem :)
rebeliant80
Jak zwykle reżyser zamiast nakręcić normalny film biograficzny postanowił uwiecznić jakieś swoje wizje (twierdził, że dla niego "Rój" to trochę Piotruś Pan, a trochę ktoś tam inny) i zresztą opowiadał o tym z dumą. Może dlatego ten film przez tak długi czas nie doczekał się swojej premiery, bo nikt nie chciał dawać pieniędzy na kolejnego gniota. Moim zdaniem dobrych reżyserów to w Polsce niestety ze świecą szukać, chyba rzeczywiście ktoś z zagranicy musiałby podjąć temat, aby jakiś porządny film powstał.
Marcin Wawrzyniak
@wwm Dziękuję za celne uwagi. Rozumiem, że te dwa błędy w Pana/Pani oczach całkowicie dyskwalifikują moją opinię i mnie, jako osobę. Dobrze, że jest ograniczenie liczby znaków komentarza. Jeszcze rozpisałbym się nadmiernie i popełnił trzeci błąd, a wówczas Szanowna/-y @wwm musiałaby/musiałby mnie publicznie zrugać i zwyzywać od najgorszych, a być może, na żywo, i w twarz by mi napluł/a.
wwm
@Marcin Wawrzyniak "(...) trzeba zrobić ogólnonarodową zrzutkę na wynajęcie Gibbsona, czy Spielberga do wyreżyserowania jakiegoś dobrego filmu (...)". Pan zna jakiegoś "Gibbsona"? A z tym Spielbergiem to Pan oczywiście żartuje? "(...) filmu (...), który będzie można śmiało pokazywać w Polsce i zagranicą". Po polsku napiszemy: w Polsce i za granicą.
Michał
Z całym szacunkiem ale nie zgadzam się z Panem Wolakiem. Film jest wybitny. Wcale nie jest za długi. Ba, mógłbym go oglądać bez końca. Jedyny niedosyt jaki mi towarzyszy po jego obejrzeniu dotyczy tego, iż film mógłby być lepiej nakręcony pod względem technicznym, tak aby dorównywać współczesnym produkcjom. Rozumiejąc jaką drogę przeszedł reżyser nie mam mu jednak tego za złe. Cieszę się że ten film powstał i wreszcie wszedł na ekrany kin. Są w nim również momenty chwytające za serce. Pewne jest jednak to, że trzeba go zrozumieć, co dla osoby bez elementarnej wiedzy historycznej może być lekkim problemem.
Marcin Wawrzyniak
Jeszcze filmu nie obejrzałem, ale rozumiem ból recenzenta. Wspaniały temat na ekranizację osoby rtm. Pileckiego został zamieniony na film, który w dużej mierze zasłużenie nominowany został do nagrody Węża (polski odpowiednik Złotych Malin) w kategorii "Żenujący film na ważny temat". Podobnie z Miastem \'44, gdzie ważny temat został dobrze zekranizowany, ale kompletnie popsuty właśnie tym "uwspółcześnieniem" i brakiem jakiejś sensowej fabuły. Może po prostu trzeba zrobić ogólnonarodową zrzutkę na wynajęcie Gibbsona, czy Spielberga do wyreżyserowania jakiegoś dobrego filmu na temat Żołnierzy Wyklętych, który będzie można śmiało pokazywać w Polsce i zagranicą. A tak znowu ktoś się zepnie w patriotycznym uniesieniu i z dobrymi intencjami, ale w braku warsztatu i środków, wytworzy jakiegoś potworka.
..
 
..
..
INFORMUJ
Wiesz o ważnym wydarzeniu?
Nie ma go na naszym portalu? Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
..
 
...

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.