DZIŚ JEST:   21   LISTOPADA   2017 r.

Ofiarowanie NMP
Św. Gelazego I, papieża
Św. Alberta, biskupa
 
 
 
 

Grzegorz Braun ostro o demokracji!


Strona główna   >   PCH

Grzegorz Braun ostro o demokracji!
Adam Chelstowski / FORUM

Monarchie są po prostu tańsze – jak wynika z raportów finansowych Pałacu Buckingham, każdy mieszkaniec Wielkiej Brytanii na utrzymanie dworu królewskiego płaci rocznie sześćdziesiąt parę pensów (sic!). Zatem monarchini brytyjska (której zresztą, jako wywodzącej się z linii uzurpatorów, autor niniejszego tekstu bynajmniej jako wzorca nie rekomenduje) kosztuje podatnika ładnych parę milionów mniej, niż na przykład aktualny lokator Belwederu wraz ze świtą i latyfundiami. Czy to jednak dostateczny i jedyny argument w tej sprawie?

Na zadane przez Szanowną Redakcję pytanie - "dlaczego jestem monarchistą?" odpowiadam: przede wszystkim ze zdrowego rozsądku. Podpowiada mi on, że demokracja jako system oparty na fałszu i złudzeniach ostać się nie może. A fałszem są wszak rozliczne obietnice składane ludowi przez jego etatowych treserów i guwernerów – z trybun parlamentarnych, katedr akademickich i okienek medialnych. Oni sami nie ukrywają przecież, że demokratyczna procedura wymaga po prostu periodycznego rozhuśtywania nastrojów – co trudno pogodzić z szacunkiem dla nieszczęsnych „wyborców” i wiarą w istotne znaczenie rytualnych aktów, jakich periodyczne ponawianie zalecają demokratyczne ordynacje. Ponieważ, jak wiadomo: Gdyby wybory miały cokolwiek zmienić, już dawno byłyby zakazane – bez pokrycia w rzeczywistości pozostają demokratyczne frazesy z „władzą ludu” czy też „narodu” na czele. Z drugiej strony jednak, jak powiada inny klasyk: Demokracja, demokracja – ale ktoś tym wszystkim przecież musi rządzić. Toteż właśnie realnie rządzą loże, służby i kantory bankowe – starannie zakamuflowane i przezornie skryte za fasadą na poły marionetkowej i operetkowej władzy wybieralnej.

Demokratyczny frazes

Demokracja – jako zinstytucjonalizowany gwałt zaagitowanej większości nad przegłosowaną mniejszością – pozwala stanowić prawa podkopujące i kruszące fundamenty cywilizacji, obrażające poczucie przyzwoitości i sprzeczne z logiką. Niczego nie można być pewnym tam, gdzie właściciela wyzuć można z majętności „ze względu na ważny interes społeczny”; a już zwłaszcza sprawiedliwości nie należy oczekiwać tam, gdzie mówi się o „sprawiedliwości społecznej”. Ani rodzina, ani wiara, ani naród nie są bezpieczne, gdy ostentacyjną dewiację można ogłosić ustawową normą, bezczelnemu bluźnierstwu nadać rangę „wydarzenia kulturalnego”, a kłamliwej nowomowie przypisać „walory edukacyjne”. Jednocześnie z zastosowaniem demokratycznej procedury można z powodzeniem zakładać zręby państwa policyjnego albo dokonywać militarnej agresji. W obliczu bankructwa systemu trzeba bowiem własnych obywateli coraz mocniej trzymać w ryzach, a dla odwrócenia uwagi i podniesienia nastrojów najlepiej poprowadzić ich na jakąś wojnę.

 

Nieuchronnie stacza się bowiem demokracja w socjalizm, który – jeśli nawet aktualna „mądrość etapu” nie przewiduje rozwiązań krwawych – zawsze ma nam do zaoferowania: centralistyczny etatyzm, talmudyczny biurokratyzm i entropiczny fiskalizm. Urzędnicy i funkcjonariusze demokratycznego państwa muszą się spieszyć – czas jest bowiem krótki: mają na ogół nie więcej, niż jedną kadencję, by „ustawić się” na resztę życia. Naturalną konsekwencją jest zatem traktowanie państwa, jako żerowiska podzielonego na rewiry zastrzeżone dla rozmaitych gangów. Towarzyszy tej praktyce uprawianie fikcji „kreatywnej księgowości” i gospodarki rabunkowej na wszelkich możliwych polach. Okazja czyni złodzieja – a system demokratyczny jest jedną wielką okazją. Skoro urzędnicy mogą wydawać „zezwolenia” i składać „zamówienia publiczne”; skoro w parlamencie i radzie ministrów można obstalować dowolną ustawę – korupcja staje się normą. Co bardziej zdeterminowani i zaradni obywatele ratują się powszechnym odwrotem do szarej strefy, ucieczką na emigrację, a mniej odporni – na emigrację wewnętrzną.

 

Demokracja realna jest więc systemem nie tylko nie chroniącym obywateli przed bezprawiem, ale wręcz na bezprawiu opartym. W kategoriach kodeksowych jej fundamentalne zasady i instytucje ściśle wyczerpują znamiona, na przykład, kradzieży zuchwałej (system fiskalny), nakłaniania i przymuszania do niekorzystnego rozporządzania mieniem (system socjalny), zmowy kartelowej (system banków centralnych z FED na czele), itp. itd. Wszystko to razem składa się na materiał dowodowy aż nadto wystarczający do stawiania zarzutu najpoważniejszego, a mianowicie: sprowadzenia powszechnego niebezpieczeństwa na cały naród.

 

Demokratyczna awaria i dezorganizacja

 

Powie może ktoś dotknięty w swych „republikańskich” uczuciach, że to są tylko incydentalne nadużycia i usterki nie mające nic wspólnego z istotą systemu – że to efekt psucia demokracji, a nie jej rzeczywista natura. Odpowiem, że to argumentacja tyle samo warta, ile zapewnienia marksistowskich „rewizjonistów” – że komunizm dobry, tylko błędy i wypaczenia stalinizmu wszystkiemu winne. Ale w rzeczywistości demokracji nie da się już ani bardziej popsuć, ani też naprawić – jest ona bowiem ze swej istoty stanem permanentnej awarii aksjologicznej. Skoro każda zasada, każda wartość, każda prawda może być zakwestionowana w toku demokratycznej procedury – to znaczy, że żadnych zasad, wartości, ani żadnej prawdy nie ma.

 

Demokracja to stan pod każdym względem niebezpieczny. Nie tylko dla samego państwa – które systemową niewydolność i degenerację musi kompensować agresją (szukaniem wewnętrznych i zewnętrznych „wrogów demokracji”), albo też staje się atrapą podatną na sterowanie z anonimowych centrów władzy realnej (w przypadku III RP – zachodzi jedno i drugie naraz); stan niebezpieczny nie tylko dla ciała i majętności obywateli, którzy – pozbawieni realnej opieki i obrony ze strony własnego demokratycznie zdezorganizowanego państwa – łatwo paść mogą ofiarą i łupem innych państw, albo też rodzimych lub międzynarodowych mafii.

 

Jest demokracja również, a może przede wszystkim, stanem niebezpiecznym dla serca i umysłu, a i duszy ludzkiej. Liczne stwierdzenia, jakie składają się, na przykład, na Konstytucję III RP (owe „prawa człowieka i obywatela”, owe rozliczne „wolności”, „równości”, „równouprawnienia”, owo „otaczanie szczególną opieką” i inne frazesy) okazują się nie tylko empirycznie wątpliwe, lub wręcz kontrfaktyczne, ale i logicznie puste. W tej sytuacji „demokratyzm” – notabene niedefiniowalny ściśle i z reguły przywoływany jako aksjomat – staje się fetyszem, dogmatem niemającym potwierdzenia w empirii, a zatem należącym raczej do sfery wierzeń parareligijnych. To zaś czyni nieuniknionym konflikt „demokratyzmu” nie tylko z rozumem kierującym się logiką dwuwartościową, ale i z sumieniem uznającym zasady prawdziwej Wiary.

 

Ani rozum, ani sumienie nie pozwala bowiem respektować postulowanego i powszechnie akceptowanego dziś „w świecie demokratycznym”, po laicku pojmowanego „rozdziału Kościoła od państwa”; podobnie jak absurdalnej (bo logicznie kontradykcyjnej i faktycznie nigdy niezachodzącej) „neutralności światopoglądowej państwa”. Są to oszukańcze slogany – w praktyce politycznej republik demokratycznych konsekwentnie stosowane jako narzędzie służące do walki z Kościołem i rugowania jego nauki z przestrzeni publicznej. W ich miejsce zaś – za pomocą narzędzi propagandowych: państwowej edukacji, upaństwowionej nauki, kultury i sztuki, a także podlegających „demokratycznej kontroli” środków masowej dezinformacji, tj. mediów – wprowadza się właśnie ów świecki quasi-kult. Tak to ustrój, w którym żadnych świętości nie ma (skoro każdą można demokratycznie przegłosować) – sam uzurpuje sobie rangę wartości najwyższej i domaga się od nas strzelistych aktów „wiary w demokrację”.

 

Jedyna alternatywa dla zamordyzmu

 

Czas wyciągnąć wnioski: jeśli zatem nie demokracja, to co? Alternatywa jest aż nadto oczywista. Albo autorytaryzm świecki, czyli władza jakiegoś „mocnego człowieka”, lub, co bardziej prawdopodobne, kolektywnej junty – ów sekularny zamordyzm, będzie raczej nieprzyjemny i mało budujący, a w niektórych aspektach nie mniej od demokracji demoralizujący i wcale niestwarzający większych perspektyw ciągłości państwa. Albo – autorytaryzm uświęcony, sam szukający legitymizacji nie w chwiejnych nastrojach mas, nie w zmiennej konstelacji sitew partyjnych, ale w pokornym uznaniu sankcji najwyższej – Opatrzności Bożej; liczący nie na łaskawe przyzwolenie kolegium obcych ambasadorów, ale na wierną służbę własnych poddanych. Notabene: jakże negatywnych konotacji w polszczyźnie nabrało przez ostatnie stulecia słowo „służba” – od Krakowiaków i górali Bogusławskiego z rewolucyjnie trawestowaną przyśpiewką: Polak nie sługa, nie zna, co to pany (1794) przez pokolenia wbijaliśmy sobie do głów, że relacja pan-sługa jest czymś uwłaczającym ludzkiej godności, że być czyimś wiernym sługą, wiernym poddanym, to Polakowi nie honor. Trzeba także i tę fałszywą demokratyczną naukę zdecydowanie odrzucić.

 

A zatem kierujmy się przede wszystkim zdrowym rozsądkiem – bo jeśli nie wymodlimy w porę powrotu króla, wówczas zostaniemy, excusez le mot, wzięci za twarz przez zwykłych trepów, którzy (uprzedzam amatorów tego rozwiązania, jakich dziś już w Polsce nie brakuje) nie będą nawet smutnym cieniem Piłsudskiego, ba, nawet nieboszczyka Jaruzelskiego będzie można w tym nowym kontekście wspominać z niejakim sentymentem.

 

Jednakowoż taki wybór monarchii – jako konsekwencja odrzucenia demokracji (z prawdziwym wstrętem) i dyktatury (z nieukrywanym lękiem) – byłby w gruncie rzeczy wyborem dość smutnym, bo wyrachowanym z konieczności. Na szczęście jednak blask monarchii ma tyle siły i piękna, że warto otworzyć nań oczy niezależnie od lokalnych i aktualnych kontekstów.

 

Monarchia jest bowiem wyborem nie politycznym li tylko – ale również etycznym i estetycznym. Jest wszak po prostu piękna w swej prostocie i niezakłamana w swej jawności. Tu przynajmniej wiadomo, kto rządzi – wszyscy wiedzą, kim jest, kto go rodził i wychował, jaka kamaryla cieszy się aktualnie łaską królewską. W każdym razie za takim właśnie modelem tęskni i stanowczo opowiada się niżej podpisany: za monarchią legitymistyczną, a więc niepochodzącą, Boże uchowaj, z żadnej „elekcji”, lecz dziedziczną i realną – a więc taką, w której król będzie nie tylko panował, ale i rządził.

 

Monarcha potrzebny od zaraz

 

W tym miejscu, kiedy tylko mowa o tych sprawach, najczęściej pada pytanie o personalia: no to kto, proszę pana, niby miałby zostać tym królem? Otóż rutynowo odpowiadam, że nie mam pojęcia. Jeśli nawet przyszedł już gdzieś na świat, to przecież, jak przypuszczam, niczego nawet nie przeczuwa – jak król Artur, który sam nie wie, że jest królem, póki ku własnemu zdumieniu a podziwowi zebranych nie wyciągnie miecza z głazu. Warto wyciągnąć z tej legendy głęboką naukę, wręcz instruktaż: najpierw musi się w narodzie rozszerzyć tęsknota; najpierw muszą się ujawnić wierni rycerze, gotowi stanąć przy nim, gdyby się pojawił – a potem może Pan Bóg zdarzy… Dobrego króla może da się wymodlić, ale na pewno nie da się go wyłonić drogą telewizyjnego konkursu na męża opatrznościowego.

 

Inne często stawiane pytanie: po co dziś o tym mówić, skoro to nierealne? Na co odpowiadam, że co realne, a co nie – nie ludzie o tym decydują. A niespełna sto lat temu stała Polska przed takim właśnie całkiem realnym wyborem. Była już nawet w Warszawie Rada Regencyjna (1917–1918), niestety jednak skapitulowała wobec ducha czasu i bezwarunkowo oddała władzę ludziom, który zdecydowali o odrodzeniu Polski w ustrojowym kształcie republiki demokratycznej. Dlaczego Regenci skapitulowali wobec ducha czasu? Odpowiedź prosta i oczywista: nie było woli w narodzie – w poprzednich stuleciach Polacy zdemokratyzowali się i zrewolucjonizowali tak doszczętnie, że w momencie odzyskania niepodległości rzeczywiście mało kto marzył o powrocie króla. Ba, spośród polskich elit mało kto ze zrozumieniem odnosił się w ogóle do takich marzeń.

 

I dlatego właśnie trzeba o tym mówić dziś, aby w chwili kolejnego odwrócenia sojuszy i zmiany koniunktur wewnętrznych i międzynarodowych – kiedy może znów na moment otworzy się przed nami okno możliwości, a bodaj lufcik tylko – byśmy w dostatecznej liczbie i dysponując dostatecznym potencjałem mogli stanąć przy królu, który zechce podnieść i zdoła utrzymać Koronę Polską. A nie ma to przecież być jakiś antykwaryczny „powrót do przeszłości”, ani też poczciwa „grupa rekonstrukcji historycznej”. To ma być monarchia „hi-tech”, a nawet „sci-fi” – na miarę nielekkich czasów, które dopiero nadchodzą. Bo że Polska potrzebuje powrotu króla – to oczywiste. Ale potrzebuje go też całe chrześcijaństwo – i nie żaden to przypływ megalomanii narodowej, ale zagadnienie bardzo praktyczne – pilnie potrzebny jest Król Polski, ni mniej, ni więcej, jako wierny rycerz Ojca Świętego.

 

Im obu: temu papieżowi i temu monarsze z przyszłości – już dziś bądźmy wierni.



DATA: 2015-05-02 20:09
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

na czym polega taniość monarchii? nie ma tam "listy cywilnej" (wydatków na utrzymanie dworu przyznawanych przez parlament)?
ponad 1 rok temu / WAWA
 
Tylko gdzie istnieje granica między nowo narodzoną monarchią a możliwością jej transferu w faszyzm ? Obecna sytuacja społeczno - gospodarcza jest już zbliżona do sytuacji Niemiec z roku 1924. Również sytuacja międzynarodowa "łaknie" sprowokowania III wojny światowej. Masoni za wszelką cenę /za pieniądze FED-u/ chcą wywołać konflikt militarny w obawie przed utratą hegemonii na świecie. Ich sztandarowym hasłem jest "demokracja", więc jeżeli tylko spróbujemy budować jakąkolwiek formę autorytarną to możemy się spodziewać natychmiastowego, poważnego ataku ze strony "Głównych" władców obecnego porządku na świecie !!! Z tej racji między innymi Polacy nie mają zniesionych wiz na wjazd do USA !!! Bo oni wiedzą, że Polacy to wybitni indywidualiści w głowach których instynkt samozachowawczy jeszcze całkowicie nie wygasł.
ponad 2 lata temu / adam
 
- ci wszyscy co tak "jecza" ze krolowa Elzbieta nie ma "zadnego zdania" w U.K.? Ona sie nie musi "prosic o ponowny wybor" bo rzadzi w Krolestwie do smierci.To nie Cameron ma "panstwowe" zloto tylko "babcia Elizabeth".Nawet Niemcy u "niej trzymaja" - bo to jedyne pewne miejsce! Rzadzace "tymczasowo mafie" szybko by sie go pozbyly aby nabrac wiekszych dlugow. Polska ma jedno "wyjscie" - oglosic Chrystusa Krolem Polski a pod jego "rzadami" wybrac ze wszystkich najlepszych Polakow Rzad - bezpartyjny i wszystko zaczac od nowa.Niezaleznemu Prezydentowi dac prawo do zmiany rzadzacych/ministrow/ a nie premierowi "ich kumplowi".Tak wiec bedzie to Monarchia z Boza pomoca,ktorej jeszce na ziemi nie bylo /poza utworzeniem Swiata/
ponad 2 lata temu / M.M.Vancouver.
 
gość: "ale Polska to nie demokracja na pewno" ---> w pewnym sensie jak najbardziej. ...... "DEM" (starogrecki: podstawowa jednostka administracyjna i terytorialna w starożytnej Grecji, gmina, wioska) Rządy gminy, czyli w Grecji mniejszości tzn. TYLKO "ludności wolnej" - czyli "noszących miecz" (armia, WSI), prawowicie i na stałe zamieszkującej teren danego, konkretnego demu. Dem był zarządzany przez demarchę (demarchos) wybieranego na okres roku. Rozporządzał on księgami stanu cywilnego (rejestrami) obywateli demu. W obowiązkach pomagał mu skarbnik (tomios). Gmina posiadała nie tylko własnych urzędników, lecz także własne kulty, grunty i dochody. ---> Demokracja to rządy uprzywilejowanej kasty "ludzi wolnych" 10-15% populacji demu (a tym samym pewną formą dyktatury resortowego pomiotu) ... W Rzymie znane jako "Res Privata" i "Res Publica". Ludzie niewolni w Grecji ? będący także Grekami, nie mieli prawa do głosowania, byli podwładnymi (tzw. idios, "Res Publica")
ponad 2 lata temu / Tiberias
 
Daj nam Boże takiego prezydenta jak pan Grzegorz Braun. Takiego prezydenta ważącego każde słowo, myślącego co mówi a nie mówiącego co mu ślina na język przyniesie. Daj nam Panie Boże takiego władcę co nam przywróci naszą wiarę i dumę żeśmy są Polakami, potomkami tych mocarzy co to się obcym nie kłaniali, bo nie musieli. Daj nam, nasz Panie Jezu, nareszcie władcę takiego co ten antyludzki system rozwali w perzynę i na jego gruzach odbuduje Polskę katolicką, świetną i świętą. Oto moja modlitwa...
ponad 2 lata temu / Krzysztof
 
Dla malkontentów: DZIESIĄTKA RÓŻAŃCA DZIENNIE, CODZIENNIE. ZA OJCZYZNĘ! Anonimowym upuszczaniem sobie żółci na forum nic nie osiągniecie.
ponad 2 lata temu / Jarek
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
REKLAMA
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.

 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI