DZISIAJ JEST
SOBOTA 30 LIPCA
Św. Leopolda Bogdana Mandicia
Św. Piotra Chryzologa, Doktora Kościoła
Św. Leopolda Bogdana Mandicia
Św. Piotra Chryzologa, Doktora Kościoła
Imieniny obchodzą:
Piotr, Julita, Ludmiła
 
 
PRAWA STRONA INTERNETU
wyszukiwarka
 
 
 
 
 

Bp Athanasius Schneider

Dokument końcowy synodu tylnymi drzwiami wprowadza neomozaistyczne prawo

Data publikacji: 2015-11-10 17:00
Data aktualizacji: 2015-11-12 09:07:00
Dokument końcowy synodu tylnymi drzwiami wprowadza neomozaistyczne prawo

14. Zgromadzenie Ogólne Synodu Biskupów (4-25 października 2015 r.), poświęcone tematowi „Powołania oraz misji rodziny w Kościele i świecie współczesnym”, wydało „Raport końcowy” zawierający niektóre propozycje duszpasterskie, przedłożone rozeznaniu Papieża. Dokument ten sam w sobie posiada charakter wyłącznie doradczy i formalnie nie ma żadnej wartości magisterialnej.


W trakcie Synodu objawili się jednak nowi uczniowie Mojżesza i nowi faryzeusze, którzy w punktach 84-86 „Raportu końcowego” otworzyli tylne drzwi bądź podłożyli bomby z opóźnionym zapłonem w celu dopuszczenia do Komunii świętej rozwodników żyjących w kolejnych związkach. Jednocześnie biskupi, którzy nieustraszenie bronili „wierności Chrystusowi i Jego prawdzie” (Jan Paweł II, „Familiaris Consortio”, 84), byli w niektórych doniesieniach medialnych niesprawiedliwie przedstawiani jako faryzeusze.


W trakcie dwóch ostatnich zgromadzeń synodalnych (w 2014 i 2015 r.) nowi uczniowie Mojżesza i faryzeuszy - pod pozorem takich określeń jak: „droga rozeznania”, „towarzyszenie”, „wytyczne biskupa”, „dialog z kapłanem”, „forum internum”, „pełniejsza integracja w życie Kościoła” - faktycznie podważyli nierozerwalność małżeństwa i niejako zawiesili szóste przykazanie, zapowiadając możliwość zdjęcia odpowiedzialności za grzeszne  współżycie z osób, żyjących w nieuregulowanych związkach (zob. „Raport końcowy”, 84-84).


Ta część „Raportu końcowego” zawiera tak naprawdę ślady neo-mozaistycznej praktyki rozwodu, choć jej redaktorzy umiejętnie i sprytnie uniknęli jakiejkolwiek bezpośredniej zmiany doktryny Kościoła. Dlatego wszystkie strony, tak promotorzy tzw. programu Kaspera, jak i ich przeciwnicy, są najwyraźniej zadowoleni stwierdzając: Wszystko jest w porządku. Synod doktryny nie zmienił. Taka perspektywa jest jednak naiwna, ponieważ lekceważy furtki i tykające bomby zawarte we wzmiankowanych akapitach. Ujawniają się one po uważnym przebadaniu tekstu wedle jego wewnętrznych kryteriów interpretacyjnych.


Choć w przypadku „drogi rozeznania” mowa jest o „pokucie” („Raport końcowy”, 85), to pozostaje wiele niejasności. De facto, zgodnie z twierdzeniami powtarzanymi przez kardynała Kaspera i podobnie myślących ludzi Kościoła, pokuta ta dotyczy dawnych grzechów popełnionych przeciwko małżonkowi z pierwszego, ważnie zawartego małżeństwa. Pokuta rozwodnika może nie dotykać kwestii aktów pożycia małżeńskiego z nowym, cywilnym partnerem.


Zapewnienia zawarte w punktach 85 i 86 „Raportu końcowego”, mówiące, że takie rozeznanie ma się odbywać w zgodzie z nauczaniem Kościoła, pozostają niejasne. Kardynał Kasper i podobnie myślący duchowni wielokrotnie empatycznie zapewniali, że dopuszczenie do Komunii świętej rozwodników żyjących w kolejnych związkach cywilnych nie dotyka dogmatu nierozerwalności i sakramentalności małżeństwa, a dokonywany w sumieniu osąd powinien być traktowany jako właściwy. Także wówczas, gdy rozwodnik dalej współżyje z drugą osobą na sposób małżeński. I że nie powinno się wymagać, by takie osoby żyły w całkowitej wstrzemięźliwości, jak brat i siostra.


Cytując osławiony punkt 84 Adhortacji Apostolskiej „Familiaris Consortio” Jana Pawła II w punkcie 85 „Raportu końcowego”, redaktorzy ocenzurowali tekst, wycinając decydujące stwierdzenie: Pojednanie w sakramencie pokuty — które otworzyłoby drogę do komunii eucharystycznej — może być dostępne jedynie dla tych, którzy żałując, że naruszyli znak Przymierza i wierności Chrystusowi, są szczerze gotowi na taką formę życia, która nie stoi w sprzeczności z nierozerwalnością małżeństwa. Oznacza to konkretnie, że gdy mężczyzna i kobieta, którzy dla ważnych powodów — jak na przykład wychowanie dzieci — nie mogąc uczynić zadość obowiązkowi rozstania się, postanawiają żyć w pełnej wstrzemięźliwości, czyli powstrzymywać się od aktów, które przysługują jedynie małżonkom.


Ta praktyka Kościoła opiera się na objawionym Słowie Bożym: spisanym i przekazywanym przez Tradycję. Stanowi ona wyraz nieprzerwanej Tradycji sięgającej Apostołów i przez to pozostaje niezmienna we wszystkich czasach. Już św. Augustyn potwierdzał: Kto oddala cudzołożną żonę i poślubia inną kobietę, o ile jego pierwsza żona żyje, trwale pozostaje w stanie cudzołóstwa. Jeśli taki mężczyzna odmawia porzucenia nowej żony, to nie czyni skutecznie pokuty. Jeśli jest katechumenem, nie może zostać dopuszczony do chrztu ponieważ jego wola pozostaje zakorzeniona w złu. Jeśli jest (ochrzczonym) pokutnikiem, nie może otrzymać (kościelnego) pojednania tak długo, jak nie zrywa ze swoją złą postawą (Św. Augustyn, "De adulterinis coniugiis", 2, 16, tł.wł.). Intencjonalna cenzura nauczania „Familiaris Consortio” – zaprezentowana w punkcie 85 „Raportu końcowego” – w przypadku każdej sensownej hermeneutyki stanowi klucz interpretacyjny do części tekstu (punktów 84-86) poświęconej rozwodnikom, którzy zawarli ponowny związek.


Obecnie istnieje ciągła i powszechna presja ideologiczna ze strony mass mediów, które prezentują poglądy zgodne z unikalną myślą narzucaną przez antychrześcijańskie siły na całym świecie, a których celem jest obalenie prawdy o nierozerwalności małżeństwa,  strywializowanie świętego charakteru tej Bożej instytucji poprzez upowszechnianie antykultury rozwodów i konkubinatu. Już 50 lat temu Sobór Watykański II nauczał, że współczesne czasy są zainfekowane plagą rozwodów ("Gaudium et spes", 47). Ten sam sobór ostrzegał, że małżeństwo chrześcijańskie, jako sakrament ustanowiony przez Chrystusa, nie może być nigdy profanowane przez cudzołóstwo lub rozwód (Gaudium et spes, 49).


Profanacja „wielkiego sakramentu” (zob. Ef. 5,32) małżeństwa przez cudzołóstwo i rozwód nabrała wielkich proporcji w alarmującym tempie, nie tylko w przypadku poszczególnych społeczeństw, ale także wśród katolików. Kiedy katolicy poprzez rozwód i cudzołóstwo w teorii i w praktyce odrzucają wolę Boga wyrażoną w szóstym przykazaniu, narażają się na poważne duchowe niebezpieczeństwo utraty zbawienia wiecznego.


Najbardziej miłosiernym aktem ze strony Pasterzy Kościoła byłoby zwrócenie uwagi na to zagrożenie poprzez jasne, a jednocześnie pełne miłości napomnienie o konieczności pełnej akceptacji szóstego przykazania Bożego. Musieliby nazwać rzeczy po imieniu upominając, że „rozwód to rozwód”, „cudzołóstwo jest cudzołóstwem”, a „kto świadomie i dobrowolnie popełnia ciężki grzech przeciwko Dziesięciu Przykazaniom – w tym przypadku, przeciwko szóstemu  i umrze bez skruchy - otrzyma wieczne potępienie, będąc na zawsze wyłączonym z królestwa Bożego”.


Takie napomnienie i wezwanie jest, jak nauczał Chrystus, prawdziwym dziełem Ducha Świętego: On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie (J 16,8). Tłumacząc dzieło Ducha Świętego w „przekonywaniu o grzechu” papież Jan Paweł II mówił: każdy grzech, gdziekolwiek i kiedykolwiek popełniony, zostaje odniesiony do Krzyża Chrystusa — a więc pośrednio również — do grzechu tych, którzy nie uwierzyli w Niego, skazując Jezusa z Nazaretu na śmierć krzyżową (Encyklika „Dominum et Vivificantem”, 29).


Ci, którzy prowadzą życie małżeńskie z partnerem, który nie jest ich prawowitym małżonkiem – jak w przypadku rozwodników, którzy zawarli kolejny związek cywilny – odrzucają wolę Boga. Przekonanie takich osób o grzechu jest dziełem prowadzonym przez Ducha Świętego i nakazanym przez Jezusa Chrystusa, a przez to zadaniem w najwyższym stopniu duszpasterskim i miłosiernym.


Niestety, „Raport końcowy” Synodu nie chce przekonywać rozwodników, którzy zawarli kolejny związek, o ich grzechu. Przeciwnie, pod pozorem miłosierdzia i fałszywej troski duszpasterskiej ojcowie synodalni, wspierający takie sformułowania punktów 84-86 „Raportu” starali się ukryć duchowe niebezpieczeństwo, wynikające ze stanu tych osób.


Mówią im de facto, że grzech cudzołóstwa nie jest grzechem, i z pewnością nie jest cudzołóstwem albo przynajmniej nie jest grzechem ciężkim, a ich życiu nie zagraża żadne duchowe niebezpieczeństwo. Takie zachowanie pasterzy jest w istocie przeciwne dziełom Ducha Świętego i przez to posiada anty-duszpasterski charakter. To dzieło fałszywych proroków, do których moglibyśmy odnieść następujące słowa Pisma Świętego: Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemności na światło, a światło na ciemności, którzy przemieniają gorycz na słodycz, a słodycz na gorycz! (Iż 5,20) oraz Prorocy twoi miewali dla ciebie widzenia próżne i marne, nie odsłonili twojej złości, by od wygnania cię ustrzec; miewali dla ciebie widzenia zwodnicze i próżne (Lm 2,14). Bez wątpienia takim biskupom święty Paweł powiedziałby dziś te słowa: Ci fałszywi apostołowie to podstępni działacze, udający apostołów Chrystusa (2 Kor 11,13).


Tekst „Raportu końcowego” nie tylko zaniedbuje obowiązek przekonywania rozwodników, żyjących w nowych związkach cywilnych, o cudzołożnym, a przez to grzesznym charakterze ich stylu życia. Pośrednio usprawiedliwia taki styl życia i pozostawia tę kwestię indywidualnemu osądowi sumieniu, a w przypadku żyjących wspólnie rozwodników niewłaściwie stosuje zasadę odpowiedzialności. W rzeczywistości zastosowanie zasady odpowiedzialności w przypadku publicznego, trwałego związku cudzołożnego jest nieodpowiednie i mylne.


Ograniczenie osobistej odpowiedzialności jest możliwe tylko wtedy, gdy partnerzy posiadają trwały zamiar życia w całkowitej wstrzemięźliwości i czynią w tym kierunku szczere wysiłki. Tak długo, jak partnerzy świadomie kontynuują grzeszne życie, nie może być mowy o zawieszeniu odpowiedzialności. „Raport końcowy” wywołuje wrażenie, jakoby publiczne życie w cudzołóstwie - jak ma to miejsce w przypadku osób zawierających kolejny raz związek cywilny - nie narusza nierozerwalnego charakteru sakramentalnej więzi małżeńskiej czy nie stanowi grzechu ciężkiego i podlega jedynie prywatnemu osądowi sumienia. Można zauważyć tu tendencję dryfowania w stronę protestanckiej zasady osobistego osądu spraw wiary i dyscypliny, jak i błędnej teorii „opcji fundamentalnej,” potępionej już przez Magisterium (zob. Jan Paweł II, Encyklika Veritatis Splendor, 65-70).


Pasterze Kościoła nie powinni nawet w najmniejszym stopniu promować wśród wiernych kultury rozwodów. Należałoby unikać najmniejszej nawet oznaki ulegania praktyce czy też kulturze rozwodów. Kościół jako całość powinien dać silne, przekonujące świadectwo nierozerwalności małżeństwa. Papież Jan Paweł II mówił, że rozwód jest „plagą, która na równi z innymi dotyka w coraz większym stopniu także środowiska katolickie, problem ten winien być potraktowany jako naglący” („Familiaris Consortio”, 84).


Kościół musi z miłością i cierpliwością pomagać rozwodnikom żyjącym w kolejnych związkach uznać własną grzeszność i pomóc im zwrócić serca ku Bogu i ku posłuszeństwu  Jego świętej woli, wyrażonej w szóstym przykazaniu. Dopóki publicznie dają oni antyświadectwo nierozerwalności małżeństwa i przyczyniają się do kultury rozwodu, rozwodnicy ci nie mogą pełnić w Kościele liturgicznych, katechetycznych czy instytucjonalnych posług, które ze swej natury wymagają zgodności życia publicznego z przykazaniami Bożymi.


Dla przykładu, to oczywiste, że osoby publicznie naruszające piąte i siódme przykazanie, jak właściciele klinik aborcyjnych, nie tylko nie mogą otrzymywać Komunii świętej, ale i – naturalnie – nie mogą być dopuszczane do służby liturgicznej i katechezy. Podobnie, osoby publicznie grzeszące przeciwko szóstemu przykazaniu – w tym rozwodnicy, którzy zawarli ponowny związek – nie mogą być dopuszczane do posługi lektorów, rodziców chrzestnych czy katechetów. Oczywiście, należy rozróżniać ciężar zła powodowanego przez promotorów aborcji i zepsucie wynikające z cudzołożnego życia rozwodników. Nie można umieszczać ich na równym poziomie.


Popieranie dopuszczenia rozwodników, żyjących w kolejnych związkach do roli rodziców chrzestnych i katechetów, nie ma na celu prawdziwego dobra duchowego dzieci. Jak się okazuje, jest instrumentalizacją przeprowadzaną w myśl określonego programu ideologicznego. To nieuczciwość i kpina z samej instytucji rodziców chrzestnych i katechetów, którzy wskutek publicznej przysięgi, podejmują się zadania nauczania wiary.


W przypadku rodziców lub katechetów, którzy się rozwiedli i ponownie zawarli związek, samo ich życie jest sprzeczne z tym co głoszą. Dlatego muszą się zmierzyć z napomnieniem Ducha Świętego, wypowiadanym językiem apostoła Jakuba: Wprowadzajcie zaś słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie (Jk 1,22). Niestety, „Raport końcowy” w punkcie 84 prosi o dopuszczenie rozwodników do urzędów liturgicznych, duszpasterskich i edukacyjnych. Taka propozycja stanowi pośrednie wsparcie dla kultury rozwodów i praktyczne zaprzeczenie istnienia obiektywnie grzesznych sposobów życia. W przeciwieństwie do tego papież Jan Paweł II wskazywał na następujące sposoby uczestniczenia w życiu Kościoła, mające na celu prawdziwe nawrócenie: Niech będą zachęcani do słuchania Słowa Bożego, do uczęszczania na Mszę świętą, do wytrwania w modlitwie, do pomnażania dzieł miłości oraz inicjatyw wspólnoty na rzecz sprawiedliwości, do wychowywania dzieci w wierze chrześcijańskiej, do pielęgnowania ducha i czynów pokutnych, ażeby w ten sposób z dnia na dzień wypraszali sobie u Boga łaskę („Familiaris Consortio”, 84).


Powinna istnieć zbawienna strefa wykluczenia (polegająca na niedopuszczaniu do sakramentów, stanowisk katechetycznych i posług liturgicznych), która by przypominała rozwodnikom, w jakim niebezpieczeństwie duchowym się znajdują. Jednocześnie powinna ona przyczyniać się do kreowania postawy pokory, posłuszeństwa i pragnienia prawdziwego nawrócenia. Pokora oznacza odwagę dążenia do Prawdy, a tylko ci, którzy pokornie podporządkowują się Bogu, otrzymują Jego łaski.


Wiernym, którzy nie posiadają jeszcze gotowości i woli do zerwania z cudzołożnym życiem, należy pomagać w wymiarze duchowym. Ich stan przypomina coś w rodzaju „katechumenatu” poprzedzającego sakrament pokuty. Mogą oni otrzymać ten sakrament  w Tradycji Kościoła nazywany „drugim chrztem” bądź „drugą pokutą”  tylko wówczas, gdy w sposób szczery zerwą z nawykiem jawnego, cudzołożnego życia i będą unikać publicznych skandali, podobnie jak katechumeni, przygotowujący się do chrztu.


„Raport końcowy” zaniechał wezwania rozwodników, żyjących w kolejnych związkach, do pokornego uznania, iż obiektywnie żyją w stanie grzechu. Nie zachęca ich, by w duchu wiary pogodzili się z niedopuszczeniem do Sakramentów oraz urzędów liturgicznych i katechetycznych. Bez takiego realistycznego i pokornego uznania własnego stanu duchowego nie ma skutecznego postępu w stronę autentycznego, chrześcijańskiego nawrócenia. W przypadku rozwodników, którzy zawarli kolejny związek, polega ono na życiu w całkowitej wstrzemięźliwości, zaprzestaniu grzeszenia przeciwko świętości sakramentu małżeństwa i zaprzestaniu publicznego okazywaniu nieposłuszeństwa wobec szóstego przykazania.


Pasterze Kościoła, a zwłaszcza publiczne teksty Magisterium, muszą wypowiadać się w sposób jak najbardziej klarowny.

 

Jest to jedna z charakterystycznych cech, jaką powinno się odznaczać oficjalne nauczanie. Chrystus zażądał od swoich uczniów, by mówili w sposób jednoznaczny: Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi (Mt 5,37). Jest to jeszcze prawdziwsze w przypadku nauczania Pasterzy Kościoła czy dokumentów Magisterium.


Punkty 84-86 „Raportu końcowego” stanowią niestety poważne odejście od tego Bożego nakazu. Wskazane fragmenty tekstu nie wzywają bezpośrednio do dopuszczania rozwodników do Komunii świętej, sam tekst unika nawet słów takich jak „Komunia święta” czy „sakramenty”. Zamiast tego - w myśl taktyki zaciemniania - wykorzystuje dwuznaczne stwierdzenia, jak: „pełniejsze uczestnictwo w życiu Kościoła” czy „rozeznanie i integracja”.


„Raport końcowy,” wskutek takiej praktyki zaciemniania, zawiera bomby z opóźnionym zapłonem i otwiera furtkę, umożliwiającą dopuszczenie do Komunii świętej rozwodników, którzy zawarli kolejny związek. Profanuje dwa wielkie sakramenty małżeństwa oraz Eucharystii i przyczynia się – przynajmniej pośrednio do szerzenia kultury rozwodów,  do „plagi rozwodów”(zob. Gaudium et Spes, 47).


W trakcie uważnej lektury dwuznacznej sekcji „Raportu końcowego” pt. „Rozeznanie i integracja”, można odnieść wrażenie bardzo zręcznie wypracowanej wieloznaczności. Przypomnieć można słowa św. Ireneusza z dzieła pt. „Przeciw herezjom”:  Ten, który utrzymuje w swoim sercu niezmienną regułę prawdy, otrzymaną wskutek chrztu, bez wątpienia rozpozna rzeczy, wyrażenia i przypowieści zaczerpnięte z Pism, ale w żadnym wypadku nie zgodzi się na bluźniercze ich wykorzystanie przez  pewne osoby. Dlatego, chociaż rozpozna perły, z pewnością nie uzna lisa przebranego na podobieństwo króla („Adversus Haereses”, I, 9,4, tł. wł.).


„Raport końcowy” wydaje się pozostawiać rozwiązanie kwestii dopuszczania rozwodników do Komunii świętej lokalnym władzom kościelnym: „towarzyszeniu kapłanów” i „wytycznym biskupa”. Kwestia ta tymczasem jest przede wszystkim w istotny sposób związana z depozytem wiary, to jest z Objawieniem Bożym. Niedopuszczanie do Komunii św. rozwodników publicznie żyjących w cudzołóstwie należy do niezmiennych Prawd katolickiej wiary, a przez to i do praw regulujących katolickie praktyki liturgiczne.


„Raport końcowy” wydaje się rozpoczynać w Kościele katolickim doktrynalną i dyscyplinarną kakofonię, zaprzeczającą samej istocie katolickości. Należy niektórym przypomnieć słowa św. Ireneusza dotyczące autentycznego kształtu Kościoła we wszystkich czasach i w każdym miejscu: Chociaż tę naukę i wyznanie wiary – jak mówiliśmy – odziedziczył Kościół rozsiany po całym świecie, to jednak strzeże jej pilnie, jakby jeden dom zamieszkiwał i jednakowo w te prawdy wierzy, jakby miał jedną duszę i jedno serce i jednozgodnie je głosi i naucza i podaje, jakby miał jedne usta. Choć bowiem na świecie jest wiele niepodobnych do siebie języków, to jednak moc tradycji jest jedna i ta sama. Ani też kościoły założone w Germanii inaczej nie wierzą, ani inaczej nie podają kościoły iberyjskie, ani celtyckie, ani libijskie, ani wschodnie, ani egipskie, ani w środku świata rozmieszczone (Palestyna), lecz jak słońce, twór boski, jedno i to samo jest, tak światłość głoszonej prawdy wszędzie świeci i opromienia wszystkich ludzi, którzy chcą przyjść do poznania prawdy. Żaden przeto z przełożonych Kościoła, nawet bardzo wymowny, innej od tej nauki nie głosi, (nikt bowiem nie jest ponad Mistrza), ani mniej wymowny nie uszczupli tej tradycji. Ponieważ tedy jedna i ta sama jest wiara, ani jej nie pomniejszy ten, co wiele o nie powiedzieć może, ani nie pomniejszy ten, co mniej ( „Adversus Haereses”, I 10,2, cyt. za: Ks. A. Bober, Światła Ekumeny, Kraków 1965, s. 31).

 


„Raport końcowy” w sekcjach poświęconych rozwodnikom żyjącym w ponownych związkach starannie unika wyznania niezmiennych zasad całej katolickiej tradycji: ci, którzy żyją w nieprawomocnym związku, mogą zostać dopuszczeni do Komunii świętej tylko pod tym warunkiem, że zobowiążą się do życia w całkowitej wstrzemięźliwości i unikać będą publicznego zgorszenia. Jan Paweł II, a także Benedykt XVI ciągle potwierdzali tę katolicką zasadę. Celowe uniknięcie wzmianki o niej i potwierdzenia jej w „Raporcie końcowym” można porównać z systematycznym unikaniem określenia „homoousios” ze strony przeciwników dogmatu na Soborze w Nicei (IV w.)  formalnych arian i tak zwanych semi-arian. Stale wymyślali oni inne określenia po to, by nie wyznawać bezpośrednio wiary we współistotność Syna Bożego i Boga Ojca.


Takie uchylenie się od otwarcie katolickiego wyznania wiary ze strony większości episkopatu z IV wieku poskutkowało gorączkową aktywnością Kościoła, wraz z ciągłymi spotkaniami synodalnymi i wzrostem liczby nowych formuł doktrynalnych, których wspólnym mianownikiem była chęć uniknięcia pojęciowej klarowności, to jest wyrażenia „homoousios”. Podobnie w naszych czasach ostatnie dwa synody o rodzinie unikały nazwania i wyraźnego wyznania zasady, wynikającej z całej katolickiej tradycji: że osoby żyjące w nieprawowiernym związku mogą zostać dopuszczone do Komunii świętej tylko pod tym warunkiem, że zobowiążą się do życia w całkowitej wstrzemięźliwości i unikać będą publicznego zgorszenia.


Fakt ten został dowiedziony także przez natychmiastowe i jednoznaczne reakcje świeckich mediów, jak i przez reakcje głównych zwolenników tej nowej, niekatolickiej praktyki. Dla przykładu, kardynał Kasper, kard. Nichols i abp Forte publicznie potwierdzili, że zgodnie z „Raportem końcowym” można zakładać, że drzwi do Komunii dla rozwodników zostały otwarte. Istnieje także znacząca liczba biskupów, księży i świeckich cieszących się z powodu tych tzw. „otwartych drzwi”, odnalezionych w „Raporcie końcowym”. Zamiast prowadzić wiernych wyraźnym i jak najbardziej jednoznacznym nauczaniem, „Raport” spowodował stan zaciemnienia, dezorientacji, subiektywności (osąd sumienia rozwodników, forum internum) oraz niekatolicki partykularyzm doktrynalny i dyscyplinarny w sprawach istotnie związanych z depozytem wiary przekazanej przez Apostołów.


Ci, którzy w obecnych dniach usilnie bronią świętości sakramentów małżeństwa i Eucharystii, są określani mianem faryzeuszy. W rzeczywistości jednak faryzeuszami nie są. Wciąż bowiem obowiązuje zasada logicznej niesprzeczności i zdrowy rozsądek.


Faryzeuszami są raczej osoby zaciemniające w „Raporcie końcowym” Bożą prawdę. By pogodzić życie w cudzołóstwie z przyjmowaniem Komunii świętej wprawnie wynaleźli nowe pismo, nowe prawo „rozeznania i integracji”, wprowadzające nowe ludzkie tradycje przeciwko krystalicznemu przykazaniu Boga. Te słowa Wcielonej Prawdy są skierowane do zwolenników tzw. programu Kaspera: znosicie słowo Boże przez waszą tradycję, którąście sobie przekazali (Mk 7,13). Ci, którzy w ciągu 2 tysięcy lat niestrudzenie i z najwyższą jasnością mówili o niezmienności Bożej Prawdy, często za cenę własnego życia, byliby w naszych czasach także piętnowani jako faryzeusze. By wymienić jedynie te najjaskrawsze przypadki: święty Jan Chrzciciel, św. Paweł, św. Ireneusz, św. Atanazy, św. Bazyli, św. Tomasz Morus, św. John Fisher, św. Pius X.


W odbiorze wiernych i świeckiej opinii publicznej prawdziwym skutkiem synodu było skupienie się na kwestii dopuszczenia do Komunii Świętej rozwodników. Można stwierdzić, że w pewnym sensie – w oczach opinii publicznej – synod poświęcony został cudzołóstwu, a nie rodzinie. Istotnie, wszystkie piękne stwierdzenia „Raportu końcowego” dotyczące małżeństwa i rodziny zostały przyćmione przez dwuznaczne stwierdzenia sekcji poświęconej osobom, które po rozwodzie wstąpiły w kolejny związek. A kwestia ta została już określona przez Magisterium dwóch ostatnich papieży, w wiernej zgodzie z dwu tysiącletnim nauczaniem i praktyką Kościoła. Dlatego też to naprawdę wstyd, że katoliccy biskupi – następcy Apostołów  wykorzystali zgromadzenie synodalne, by dokonać zamachu na ciągłą i niezmienną praktykę Kościoła dotyczącą nierozerwalności małżeństwa, czyli niedopuszczania do Sakramentów rozwodników żyjących w cudzołożnych związkach.


W liście do papieża Damazego święty Bazyli zarysował realistyczny obraz doktrynalnego zamieszania wywołanego przez ludzi Kościoła poszukujących pustych kompromisów i chcących przystosowania do ducha ówczesnych czasów: Tradycje są traktowane z pogardą, wynalazki innowatorów są w Kościołach w modzie, dziś ludzie są bardziej projektantami przebiegłych systemów niż teologami, mądrość tego świata zdobywa najwyższe nagrody i odrzuciła ona chwałę krzyża. Starszyzna lamentuje porównując teraźniejszość z przeszłością. Bardziej jednak należy współczuć młodym, bo nie wiedzą oni czego zostali pozbawieni (Ep. 90, 2, tł. wł.).


W liście do papieża Damazego i wschodnich biskupów święty Bazyli w następujący sposób opisał sytuację panującą wewnątrz Kościoła: Prawa Kościoła są zakłócone. Ambicje ludzi, którzy nie mają bojaźni Bożej, podążają ku wysokim stanowiskom, a wywyższony urząd jest powszechnie znany jako nagroda za bezbożność. Wskutek tego, im większym jest ktoś bluźniercą, tym lepszym wydaje się ludziom kandydatem na biskupa. Godność duchowna jest już rzeczą przeszłości. Nie ma już dokładnej znajomości kanonów. W grzeszeniu istnieje całkowita bezkarność, bo kiedy mężowie są ustanawiani na danym urzędzie wskutek ludzkiej przychylności, to są zobowiązani do oddania przysługi przez ciągłą pobłażliwość wobec złoczyńców. Sprawiedliwe wyroki należą do przeszłości, każdy postępuje zgodnie z pragnieniami własnego serca. Mężowie posiadający autorytet boją się przemawiać, a ci, którzy sięgnęli władzy dzięki ludzkiej interesowności, są niewolnikami ludzi, którym zawdzięczają ten awans. Teraz samo dochodzenie ortodoksji postrzegane jest w niektórych kręgach jako okazja do wzajemnych ataków; ludzie ukrywają złą wolę i udają, że ich wrogość wynika ze względu na prawdę. W tym czasie niewierzący się śmieją, ludzie słabej wiary są wstrząśnięci, wiara jest niepewna, dusze zalane są niewiedzą bowiem fałszerze słowa imitują prawdę. Co lepsi spośród świeckich stronią od kościołów jako szkół bezbożności, na pustyni ze wzdychaniem i łzami wznosząc swoje ręce do Pana w niebiesiech. Wiara ojców, jaką otrzymaliśmy, wiara, o której wiemy, że nosi ona pieczęć Apostołów  tej wierze daliśmy zgodę, tak jak i temu wszystkiemu, co w przeszłości zostało kanonicznie i zgodnie z prawem ustanowione (Ep. 92, 2, tł. wł.).


W historii Kościoła każdy okres zamieszania jest równocześnie czasem, w którym otrzymać można wiele łask, siły i odwagi, sposobnością do wyrażenia własnej miłości ku Chrystusowi – Wcielonej Prawdzie. To Jemu każdy ochrzczony, każdy kapłan i biskup, przyrzekał świętą wierność, każdy wg stanu, poprzez przyrzeczenia chrzcielne, śluby kapłańskie czy uroczystą przysięgę składaną w trakcie święceń biskupich. Każdy kandydat do święceń biskupich przysięgał zachować depozyt wiary czystym i nienaruszonym, zgodnie z Tradycją zachowywaną przez Kościół zawsze i wszędzie. Dwuznaczność odnajdywana w sekcji „Raportu końcowego” poświęconej rozwodnikom, którzy zawarli kolejny związek, przeczy tej uroczystej przysiędze.


Wszyscy w Kościele od zwykłych wiernych po dzierżycieli Magisterium powinni powiedzieć: “Non possumus!” Nie zaakceptuję niejasnej mowy ani umiejętnie zamaskowanych furtek prowadzących do profanacji sakramentów małżeństwa i Eucharystii. Nie przyjmę również kpiny z Szóstego Przykazania. Wolę być ośmieszany i prześladowany niż akceptować dwuznaczny tekst i nieszczere metody. Wolę krystaliczny obraz „Chrystusa – Prawdy, niż wizerunek lisa zdobionego perłami” (za św. Ireneuszem), „bo wiem, komu uwierzyłem”, „Scio, Cui credidi!” (2 Tm 1,12)

 


2 listopada 2015 roku
+ Athanasius Schneider, biskup pomocniczy archidiecezji Najświętszej Maryi Panny w Astanie.

 


Tekst artykułu został w j. angielskim udostępniony redakcji PCh24.pl przez autora.
mat




 
baner
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 
POLECANE FILMY

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

..
raf
Piękny tekst ukazujący w jakim strasznym kryzysie jest Kościół. Co będzie, gdy Rzym straci wiarę?
Tomasz
Wajdelota Instrukcja Kongregacji Nauki Wiary DONUM VERITATIS 24 maja 1990r IIPowołanie teologa.1567.11.1568.12.Wolność badań,która słusznie uważana jest przez ludzi nauki za jedno z najcenniejszych dóbr,oznacza gotowość do przyjęcia prawdy takiej,jaka jawi się na końcu tch badań,do których nie wkradł się żaden obcy element,niezgodny z wymogami odpowiadającej badanemu przedmiotowi.W teologii owa wolność poszukiwań jest wpisana w poznanie,którego przedmiot pochodzi z Objawienia,przekazanego i interpretowanego w Kościele pod zwierzchnictwem Urzędu Nauczycielskiego i przyjętego przez wiarę.Pominięcie tych mających zasadnicze znaczenie założeń oznaczałoby zaprzestanie uprawiania teologii.Aby dokładnie określić sposoby odniesienia teologii do Urzędu Nauczycielskiego,należy rozważyć jego rolę w Kościele[...]BREVIARIUM FIDEI Wyd Św Wojciech Poznań 2007 r
WAWA
weronikasiedlecka "Franciszek się myli mówiąc" bez urazy - jesteś świętsza od papieża?
Tomasz
Wajdelota Nie pisze muszą być niecenzuralne skoro moderator PCH24 ich nie opublikował widocznie zabrakło tobie argumentów,lepiej przygotuj się do dyskusji.
Leo
{Neomozaizm, "głupcze", po pierwsze neomzaizm}.
Rozczarowany
Tomaszu, pamiętaj, jeśli wajdelota pisze że jego wpisów nie zamieszczają, to znaczy że z braku argumentów napisał same bluzgi.
wajdelota
@Tomasz.Nie piszesz na temat ,a moich wpisów nie zamieszczają.
Tomasz
Wajdelota CD mogącymi prowadzić do błędu,może interweniować w kwestiach spornych,z którymi łączą się obok zasad stałych,elementy drugorzędne i miej ważne,a tym co drugorzędne.Gotowość do lojalnej interpretacji tego nauczania Urząd Nauczycielski w materii,która sama w sobie może stanowić regułę.Może się jednak zdarzyć,że w pewnych przypadkach teolog będzie miał wątpliwości stawiając pod znakiem zapytania,stosować formę czy nawet treść danego wystąpienia Urzędu Nauczycielskiego.Wówczas powinien sprawdzić,jakiego rodzaju autorytet,został zaangaźowany w tę wypowiedź,co wynika z natury dokumentów,z tego powodu,jaką wagę przywiązuje do przedkładanej nauki i z samego sposobu formułowania wypowiedzi[...]
Tomasz
Wajdelota Instrukcja Kongregacji Nauki Wiary.DONUM VERITAS 24 maja 1990 r 1572.23.Gdy podaje[Urząd Nauczycielski Kościoła]"w sposób definitywny"prawdy wiary odnoszące się do wiary i moralności,nie objawione wprawdzie przez Boga,a jednak ściśle i wewnętrznie związane związane z Objawieniem,powinno się je przyjąć w sposób zdecydowany.Gdy natomiast chcąc w sposób "definitywny".Urząd Nauczycielski podając pewną naukę,w celu głębszego zrozumienia Objawienia i tego wszystkiego co wyjaśnia jego treść,lub też po to,by zwróć uwagę na związek nauki z prawdami wiary,lub w końcu zapobiec koncepcjom niezgodnym z tymi prawdami ,wymaga się religijnego posłuszeństwa wiary i rozumu.Nie może ono być jedynie zewnętrzne i dyscyplinarne,lecz powinno zawierać w logice posłuszeństwa wiary i pod jej wpływem.1573.24.W końcu Urząd Nauczycielski mając na celu wierną służbę Ludowi Bożemu,a w szczególności ostrzegając go przed niebezpiecznymi opiniami mogącymi prowadzić do błędu
Rozczarowany
wajdelota, sam wzgardziłeś słowem Jezusa, interpretując je nie tylko wbrew doktrynie Kościoła, ale też wbrew zasadom logiki. Aby tylko podpasować je pod swój egoistyczny cel.
Tomasz
Wajdelota CD zasad[...]Trzy podstawowe normy tego rodzaju historyków i krytyków,jak powiedzieliśmy,są tymi samymi zasadami,które powyżej zostały wyprowadzone od filozofów: a mianowicie agnostycyzm,zasada przemiany rzeczy pod wpływem wiary i wreszcie coś do tego zbliżone,co naszym zdaniem można nazwać deformacją.Przypminamy,co z poszczególnych [norm] wypływa[...]907.Zasada agnostycyzmu wprowadzona do historii sprawia,że historia jest wiedzą jedynie o zjawiskach.Bóg zatem,jak i wszelka interwencja Boga w rzeczach ludzkich winna być odniesiona do kategorii wiary,jako wchodząca wyłącznie w jej zakres.W faktach zaś gdzie istnieje pomieszanie pierwiastka Bożego z ludzkim(Jezus Chrystus,Kościół,sakramenty,itp.),należy wyodrębnić oba pierwiastki tak,ażeby to co jest ludzkie,przeszło do historii,a to co boskie,do wiary.Stąd pospolite u modernistów rozróżnienie Chrystusa historycznego i Jezusa Chrystusa wiary,Kościoła,sakramentów historii i sakramentów wiary i podobnie[...]
Tomasz
Wajdelota jesteś niepoprawnym heretykiem.6.Sesja Soborowa o usprawiedliwieniu.Dekret o usprawiedliwieniu 13 stycznia 1547 r.Choć trzeba wierzyć ,że grzechy są lub były odpuszczane,dzięki Bożemu miłosierdziu,ze względu na Chrystusa,to jednak nikomu,kto chełpi się ufnością i pewnością odpuszczania grzechów;jakkolwiek może mieć miejsce u heretyków i schizmatyków,gdyż w naszym burzliwym czasie głosi się przeciw Kościołowi katolickiemu tę próżną i daleką ufność[...]Encyklika Papieża Piusa X PASCENDI DOMINICI GREGIS 8 września 1907 r Błędy modernistów w związku z zasadami historycznej i krytycznej wiedzy.906.Należy spośród modernistów oddających się studiom historycznym zastrzegają się,by nie uważać ich za filozofów[...]:obawiają się,aby nie posądzano ich o wnoszenie do historii gotowych poglądów i nie uważano ich jak twierdzą za mało obiektywnych.A jednak prawdą jest,że ich historię czy krytykę można nazywać filozofią,a wnioski ich wypływają z ich filozoficznych
wierząca
Piękne wyjaśnienie tekstu o Synodzie DZIEKUJĘ BISKUPIE SCHNEIDER.Cała PRAWDA I TYLKO PRAWDA .Jak dobrze że są jeszcze biskupi którzy nie boją się powiedzieć prawdy dziękuję.
wajdelota
"Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno by się nawróciły, siedząc w worze pokutnym i w popiele. 14 Toteż Tyrowi i Sydonowi lżej będzie na sądzie niżeli wam. 15 A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz! 16 Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał". Wzgardziliście słowem Jezusa,który prosto to ustanowił,ograniczając rozwodowe prawo Mojżeszowe do wypadku nierządu.
Tomasz
Tomasz zmień nick nie używaj tego samego nicku na pch24
Tomasz
K M T Kto porzuconą bierze za żonę popełnia cudzołóstwo"Jeżyli zawrzesz kontrakt cywilny z drugą kobietą popełniasz cudzołóstwo. Nie możesz otrzymać Eucharystii tak długo jak będziesz żył w grzechu.Cudzołóstwo do wykroczenie przeciwko szóstemu przykazaniu dekalogu.Magisterium Kościoła Rzymsko-Katolickiego jest niezmienne nawet Papież nie ma prawa go zmienić gdyż jest Namiestnikiem Jezusa Chrystusa na ziemi.Preczytaj KKK wyd Pallotinum 1992 Kompendium Społecznej Nauki Kościoła Papieska Rada IUSTITIA ET PAX Wyd Jedność Kielce 2005 r.
Tomasz
CD i rodziny chrześcijańskiej jest sakrament małżeństwa,który podejmuje i rozwija łaskę uświęcającą chrztu .Na mocy tajemnicy śmierci i zmartwychwstania Chrystusa,w którą małżeństwo chrześcijańskie na nowo się włącza,miłość małżeńska doznaje oczyszczenia i uświęcenia:"Tę miłość Pan nasz zechciał szczególnym darem swej laski i miłości uzdrowić i udoskonalić i wywyższyć"[...] 1515.Jak z sakramentu wypływa dar i zobowiązanie małżonków,ażeby co dzień żyli otrzymanym uświęceniem ,tak też z tegoż sakramentu pochodzą łaska i moralny obowiązek przemiany całego ich życia w nieustaną "ofiarę duchową".Również do małżonków i rodziców w odniesieniu do właściwych im spraw ziemskich i doczesnych,stosują się słowa wypowiedziane przez Sobór "W ten sposób i ludzie świeccy,jako zbożnie działający wszędzie czciciele Boga,sam świat Jemu poświęcają."BREVIARIUM FIDEI Wyd Św Wojciech Poznań 2007 r
Tomasz
Encyklika Papieża Leona XIII ARCANUM DIVINIAE SAPIETIALE 10lutego 1880r .68.Chrystus Pan wyniósł małżeństwo do godności sakramentu,a zarazem sprawił,że małżonkowie zdobywają świętość w samym związku małżeńskim,pod opieką i przy wsparciu Jego niebiańskiej niebiańskiej łaski,która płynie z Jego zasług .Ponadto w przedziwny sposób Chrystus upodobnił małżeństwo do wzoru,jakim jest Jego mistyczny związek z Kościołem i uszlachetnił miłość właściwą naturze małżeństwa,a nierozerwalną ze swej natury więź mężczyzny i kobiety ,połączył jeszcze mocniej węzłem miłości Bożej.Podbnie Apostołowie uczą,że Chrystus potwierdził jedność małżeństwa i umocnił jego trwałość,wymaganą od samego jego początku i nadał mu święty charakter oraz stwierdził,że nigdy nie wolno go rozerwać.Ahortacja Apostolska Papieża Jana Pawła II FAMILIRIS CONSORTIO 22 listopada 1981 rMałżeństwo jako źródło miłości.+ 1512.Właściwym źródłem i pierworodnym uświęceniem małżeństwa i rodzi
KMT
Łatwo jest forować opinię i wydawać wyroki jeżeli ona nie dotyczy nas. Zostałem porzucony przez żonę, która znalazła "lepszy model". Wyszła za mąż za niego i urodziła mu dziecko! Czy dlatego, że ja zostałem porzucony mam żyć do końca życia samotnie? Czy dlatego, że zostałem porzucony mam już nie kochać innej kobiety? Czy dlatego, że zostałem porzucony nie mam już prawa założyć szczęśliwego małżeństwa? Czy dlatego, że zostałem porzucony mam do końca życia...nie przyjmować Komunii? Czy dlatego, że zostałem porzucony, jestem czymś gorszym od Ciebie? Drogi bracie/siostro, zanim zaczniecie wydawać sądy na innych, spróbujcie siebie postawić w takiej sytuacji, że wasz małżonek porzuca wa, a wy od kościoła dostajecie jeszcze potępienie.
rst
@Murem; zauważ, że małżeństwo to związek duchowo-cielesny i nie można rozdzielać ciała od ducha. Załóżmy, że żyjesz w małżeństwie, ale poznajesz inną kobietę i zaczynasz poświęcać jej cały wolny czas, spotykasz się z nią, rozmawiasz, zwierzasz, zakochujesz się w niej. Nadal mieszkasz z żoną, lecz przestajesz się nią interesować, nie pomagasz, zaniedbujesz-całe swoje uczucie, miłość skierowałeś do tej drugiej. I jak myślisz, czy to nie jest grzech ciężki? Nawet jeśli nie współżyjesz z tą drugą kobietą, to przecież nie wypełniasz zobowiązań ślubnych, nie jesteś wierny żonie, nie jesteś względem niej uczciwy. Przypuszczam, że nie dostaniesz rozgrzeszenia, jeśli taki grzech wyznasz na spowiedzi i nie obiecasz poprawy. Zobacz, że w takim stanie żyją niesakramentalni cały czas; oni obdarzają miłością nie tę osobę, której ślubowali małżeństwo. Nie tylko cudzołóstwo jest tu ciężkim grzechem. A separacja, to co innego, wtedy nie wiążesz się z inną osobą, wiec nie
Mt 19,6
@Murem A co wtedy, gdy On ją zostawił z dzieckiem. Poznał kogoś nowego. Związał się. Mają dzieci. Małżonka jednak czeka na niego, może i nawet dostaje alimenty, ale nadal kocha męża. On ze swoją nową ?żoną? decydują się po pewnym czasie na wstrzemięźliwość seksualną, żeby móc przystępować do Komunii. Czy jednak to jest fair? Czy ktokolwiek pomyślał, jak się będzie czuć jego prawdziwa żona, patrząc jak mąż przystępuję do Komunii, a po Mszy bierze konkubinę pod rękę? Słabość tego punktu adhortacji polega na tym, że za bardzo łączy małżeństwo z seksem. Czy samo życie w związkach niesakramentalnych nie przeczy oblubieńczemu obrazowi Chrystusa i Kościoła? Czy rzeczywiście małżeństwo jest tylko wtedy jak jest współżycie? Co w takiej sytuacji zrobiłby Pan Jezus na miejscu tych małżonków?
Leo
--->Oli, racja.Prosimy o pośrednictwo redakcję PCh24. Warto. Niemniej na gruncie polskim dalej pozostaje trudność intelektualna w uzyskaniu definicji i zestawienia takich zagadnień jak właśnie ów "neomozaizm", "judeoprotestantyzm", "judaizacja" bądź "rejudaizacja" jedynie prawdziwej wiary katolickiej. Biskupi i profesorowie na emeryturze (bo tylko ci są do tego praktycznie zdolni) unikają namysłu nad tymi rzeczywiście istniejącymi fenomenami. Tak, istnieją opracowania Księdza Paradowskiego ale to praca emigracyjna. My Polacy chcemy aby te zjawiska były omówione w Polsce. To jest część intelektualna patriotyzmu.
PWL
Tak z innej beczki: kiedy będzie nowy nr. Polonii Christiany?
Marcus
Łodzią Piotrową targały i targają wichry i burze- nie zapominajmy jednak, że płynie z nami CHRYSTUS .
Murem
@rst Przedstawiając swoją wątpliwość jako: "życie po rozwodzie w drugim związku nie jest grzechem, gdy para obieca wstrzemięźliwość seksualną" popełniasz nadużycie, tworząc regułę tam gdzie jej nie ma. Rozumiesz na czym polega błąd? Św. Jan Paweł II wyraźnie zaznacza, że wyjątkowe przypadki kiedy, ze względu na wyjątkowe okoliczności, podjęcie życia w czystości umożliwia udzielenie rozgrzeszenia, nie stanowią podstawy do sądzenia, że oto cudzołożnikom i nierządnikom należy się rozgrzeszenie i dopuszczenie do komunii. Zbyt dużą wagę przykładasz do tzw. "zdrady duchowej", na ogół subiektywnie pojmowanej. Kościół wyrokuje w oparciu o obiektywizm współżycia płciowego, które należne jest tylko małżonkom i które jest właściwym wyrazem małżeńskiego zjednoczenia oraz dopełnieniem sakramentu. Obiektywnie nie jest nim (dopełnieniem) życie pod jednym dachem. Zauważ też, że św. Paweł dopuszcza separację dla dobra małżonków. Taka separacja nie sprzeciwia się węzłowi.
oli
Proponuję, abyśmy napisali do księdza czcigodnego biskupa Schneidera i podziękowali mu! To, co zrobił jest gigantyczne na tle całego świata i Kościoła! Takie słowa i nasza modlitwa na pewno będą dla niego wsparciem.
Rys
Potrzeba niemieckiego bisupa z Kazachstanu, by usłyszeć słowa Prawdy. Jak zawiłe są drogi Opatrzności.
stan
W kontekście wystąpień niektórych ojców synodalnych,domagających się pozwolenia Papieża na udzielanie komunii rozwiedzionym, żyjącym w ponownych związkach, wykład ks.bpa,jest omówieniem nauki Kościoła,względem rozwiedzionych,niestety bez podania nawet zarysu próby, rozwiązania zaistniałego sporu podczas Synodu. Papiez Franciszek przyszły rok oglosil, Rokiem Miłosierdzia. Przyznam,ze nie słyszałem odpowiedzialnych odniesień ojców synodalnych,do Orędzia M. Bozego i "narzędzi" uzyskiwania Łask,na przykład,w postaci Koronki do Miłosierdzia Bozego. Odmawianie Koronki nie jest dla nikogo ograniczone,wręcz jest jedynym narzędziem uzyskiwanie Łask,dla tych którzy nie mogą przyjmować w komunii sw. Najśw. Sakramentu.Przyznam takze,ze nie nie słyszałem w kwestii Oredzia i Koronki, wypowiedzi polskich ojców synodalnych,ani wypowiedzi krakowsko-Lagiewnickiej Stolicy Miłosierdzia,nazwanej tak przez sw.Jana Pawła II, w roku 1986,co jest dla mnie nie zrozumiale.No problem?
weronikasiedlecka@op.pl
Pozostawienie współmałżonka oraz dzieci i życie z inną osobą, choćby w tzw. czystości jest zdradą sakramentu, współmałżonka i dzieci. To jest obłudne, gdy usprawiedliwia się porzucenie rodziny ze względu na drugą, założoną poza związkiem sakramentalnym, rodzinę. Franciszek się myli mówiąc o ,,zamkniętych sercach ukrywających się za nauczaniem Kościoła,, jest bowiem odwrotnie: owe serca nie ukrywają się, ale eksponują ową naukę, natomiast ukrywają się za nią ci którzy chcą zmienić nauczanie i przykazania.
Jurek
Muszę ze smutkiem przypomnieć słowa Papieża w mowie kończącej obrady Synodu: "Synod ten obnażył serca zamknięte, które często się ukrywają nawet za nauczaniem Kościoła i dobrymi intencjami, aby zasiąść na katedrze Mojżesza i osądzać, niekiedy z poczuciem wyższości i w sposób powierzchowny, trudne przypadki i zranione rodziny." +++ A nieco później: ?Synod ten starał się poszerzyć horyzonty, aby przezwyciężyć wszelką hermeneutykę konspiracji i zawężanie perspektyw, aby chronić i promować wolność dzieci Bożych, aby przekazać piękno chrześcijańskiego novum, niekiedy pokrytego rdzą języka archaicznego, albo po prostu niezrozumiałego?. +++ "Pod Twoją obronę uciekamy się święta Boża Rodzicielko (Matko i Królowo nasza)..."
Jurek
@Leo... Podpisuję pod Twoją wypowiedzią, z uwypukleniem judaizacji wśród hierarchów Kościoła w Polsce (dlatego na koniec dziesiątka Różańca często do: "O Maryjo bez grzechu poczęta, /.../ a zwłaszcza za nieprzyjaciółmi Kościoła świętego i poleconymi Tobie" DODAJĘ: "a zwłaszcza za masonami, a zwłaszcza za masonami w Kościele").
Tomasz
Jak to dobrze i pożytecznie przeczytać jasne, logiczne, pobożne i żywe stanowisko katolickiego biskupa Schneidera. Nareszcie! Jest konkret w sprawie ostatniego synodu.
rst
Bardzo dobry tekst, po prostu świetny. Jedną mam tylko wątpliwość, jak to możliwe, że życie po rozwodzie w drugim związku nie jest grzechem,gdy para obieca wstrzemięźliwość seksualną? Przecież małżeństwo, to coś więcej niż współżycie seksualne, małżeństwo to jedność i ciała i DUSZY. Zatem nawet gdy niesakramentalni żyją w czystości seksualnej, to popełniają zdradę duchową bo nie obdarzają miłościa swojego ślubnego małżonka, lecz innego partnera. Czyż nie jest grzechem budowanie więzi duchowej, emocjonalnej i materialnej z niepoślubionym partnerem (po uprzednim pozostawieniu małzonka i często też dzieci)? Czy nie jest to złamanie wszystkich ślubów z przysięgi małżeńskiej (miłość, wierność, uczciwość)? Nawet życie we wstrzemięźliwości z drugim partnerem, jest grzechem przeciwko świętości i nierozerwalności małżeństwa. Małżonkowie zobowiązują się DOZGONNIE żyć w razem w jednym domu, a nie z innym partnerem - byle bez współzycia.
weronikasiedlecka@op.pl
,,Nie akceptuję niejasnej mowy ani umiejętnie zamaskowanych furtek prowadzących do profanacji sakramentów małżeństwa Eucharystii,,!!!
termo
A cenzura się sroży, oj sroży. Ale żeby być fair, to napiszcie w regulaminie, kogo krytykować nie wolno. Napiszcie jasno i wyrażnie, że nawet aluzje są niedozwolone. Jednak mówienie o objawach, bez mówienia o przyczynach, nie ma sensu. Zresztą ten kaganiec politycznej poprawności i tak nie zapobiega ujawnieniu pewnych spraw, bo media laickie piszą o tym wszystkim bez ogródek, tylko na portalach "katolickich" o tym wspominać nie wolno. Dla tego, który ten plan realizuje, najlepiej jest, żeby wierni bic nie wiedzieli o jego zamiarach.
Leo
+ Tekst warty wielokrotnej lektury. Jeden z lepszych jakie pojawiły się na PCh24. Ta wypowiedź Biskupa uprzytamnia nam jak bardzo elity kościelne(oprócz 2 czy 3 zmarginalizowanych hierarchicznie Kapłanów) w Polsce rozminęły się ze zrozumieniem współczesnych sił niszczących Kościół od wewnątrz. Można zaryzykować że znalazły się one (załóżmy miłosiernie ich nieświadomość)wewnątrz sił związanych judaizacją,(w wielu przypadkach tylko rejudaizacją)judeoprotestantyzacją wyznania rzymskokatolickiego. Neomozaizm!!! To jest to, na co polskie elity nie miały siły zareagować w szerokim rozumieniu tego zjawiska. Historii Kościoła na Wchodzie i Zachodzie nie są przecież obce te procesy!. PCh24 należą się gratulacje.
..
 
..
..
INFORMUJ
Wiesz o ważnym wydarzeniu?
Nie ma go na naszym portalu? Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
..
 
...

Copyright by

STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ

IM. KS. PIOTRA SKARGI