DZIŚ JEST:   24   KWIETNIA   2018 r.

Św. Marii Pelletier
Bł. Mariana z Ratyzbony
 
 
 
 

Dobra zmiana w hymnie państwowym

Dobra zmiana w hymnie państwowym
Fot. Anatol Chomicz / FORUM

Zastąpienie Bonapartego Sobieskim to półśrodek – nie lepiej pomyśleć o wymianie mazurka na poważny hymn?

 

„Mazurek Dąbrowskiego” wpadł w historię Polski jak Piłat w Credo. Od bez mała stulecia jest polskim hymnem państwowym, choć niewiele ma wspólnego z duchem naszych tysiącletnich dziejów. „Mazurek Dąbrowskiego” to bowiem pieśń wyraźnie rewolucyjna. Trudno nie dopatrzeć się w niej inspiracji o kilka lat starszą „Marsylianką”. Podobnie trudno się zgodzić na obecność w nim kondotierów światowej rewolucji: Jana Henryka Dąbrowskiego – pustoszyciela posiadłości papieskich, oraz Kościuszki – grabarza Rzeczypospolitej na zlecenie francuskich jakobinów. Przede wszystkim zaś samego tejże rewolucji pierwowo zakapiora: Napoleona Bonapartego, który zaprzągł Polaków do rewolucyjnego rydwanu, zmuszając ich do przelewania katolickiej krwi – w dodatku narodów, z którymi nigdy nie dzieliła nas żadna waśń: Włochów i Hiszpanów.

 

Dał nam przykład Bonaparte? Czego? Jak ujarzmiać kraje wedle swej niepohamowanej ambicji i bezczelności? Jak instalować w nim prawo zrodzone z rewolucyjnej pychy? A ostatecznie: jak z kretesem przegrać. Czyż więc może dziwić, że Polacy powołujący się od dziewięciu dekad słowami hymnu narodowego na jego przykład ponoszą klęskę za klęską?

 

Dlatego postulat usunięcia nazwiska niesławnej pamięci Napoleona z naszego hymnu państwowego brzmi nader sensownie. Mały Korsykanin nie jest naszym bohaterem narodowym, ani postacią dla narodu polskiego zasłużoną. W najmniejszym stopniu nie zasługuje na nieprzerwaną od ponad dwóch stuleci sympatię Polaków, która wynika jedynie z naszego własnego zaślepienia spowodowanego monumentalnym dziejowym pechem. Oto trzech największych wrogów rewolucji francuskiej było jednocześnie mordercami Rzeczypospolitej, wskutek czego, wedle odwrotności starej indiańskiej zasady: „przyjaciele naszych przyjaciół są naszymi przyjaciółmi”, jedynym sprzymierzeńcem Polaków jawiła się międzynarodówka masońsko-rewolucyjna.

 

Precz z Napoleonem!

 

Bonapartego zatem należy bezsprzecznie z naszego hymnu wyrugować – czy jednak ma go zastąpić akurat Sobieski? Nie znajdzie się aby żaden większy bohater narodowy? Nie, w tym konkretnym kontekście Jan III wydaje się najlepszym kandydatem. Królem był co prawda takim sobie, ale miejsce przeznaczone dlań w tekście hymnu wyraźnie wskazuje na osobę, która dała nam przykład, jak zwyciężać mamy. A nie znajdzie się w naszych długich dziejach, pełnych spektakularnych zwycięstw, wiktoria świetniejsza od wiedeńskiej.

 

Podobnie jak nie znajdzie się w gronie wcale licznych w naszym narodzie militarnych triumfatorów zwycięzca, który z równą Sobieskiemu chrześcijańską pokorą postrzegałby triumf tej miary. „Przybyliśmy, zobaczyliśmy, Bóg zwyciężył” – toż to postawa godna największych biblijnych bohaterów, którzy ruszali do boju przekonani, że skoro bronią słusznej sprawy, Pan będzie walczył za nich. Oto przykład, jak zwyciężać mamy: nie tylko dla samych siebie, nie tylko dla własnej ojczyzny, ale dla Boga, Kościoła i cywilizacji chrześcijańskiej. Oto prawdziwy wzór cnoty wojskowej. Taki właśnie człowiek zdecydowanie powinien wymienić Bonapartego.

 

Trzeba będzie oczywiście znaleźć rym do Sobieskiego – zamiast: „przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę”. Ale to tylko wyjdzie na dobre aktualności tekstu. Przejść Wisłę i Wartę musiały legiony Dąbrowskiego w marszu z „ziemi włoskiej do Polski” – dzisiejsi Polacy nie mają takiej potrzeby. Wydaje się zatem, iż zmiana ta nie powinna nastręczyć trudności – czyż brak w naszym narodzie zręcznych poetów? Sam z miejsca służę propozycją:

 

Ród piastowski nasz, królewski – stądśmy Polakami.

Dał nam przykład Jan Sobieski, jak zwyciężać mamy.

 

Wątpliwości, wątpliwości, wątpliwości…

 

Powyższa sprawa skłania jednak do zastanowienia: po co nam również pozostałe elementy rewolucyjnej legendy? Po co nam w hymnie wspomnienie o żołnierzach mających przybyć z ziemi włoskiej (na którą wcześniej z rozkazu Napoleona brutalnie napadli, by zanieść tam pożogę i śmierć)? Kosmetyczne zmiany w poszczególnych miejscach tekstu będą jak przyszywanie nowych łat do starych ubrań, co – jak wiemy – na nic się nie zda, bo „nowa łata obrywa jeszcze część ze starego ubrania i robi się gorsze przedarcie” (Mk 2, 21)

 

Nieuchronnie zatem nasuwa się pytanie o sens korekty istniejącego hymnu – zbyt wiele w nim wszak miejsc budzących wątpliwości. Nie wspominając nawet, iż tego typu działanie stanowi gwałt na znanym, uznanym i cieszącym się długą historią dziele, czyli zbrodnię na literaturze. Czy nie lepszym rozwiązaniem byłaby całkowita zmiana hymnu narodowego: bądź to poprzez zastąpienie go inną znaną pieśnią patriotyczną, bądź przez napisanie zupełnie nowego utworu.

 

To z kolei nie takie proste. „Mazurek Dąbrowskiego”, który funkcję hymnu Rzeczypospolitej pełni od roku 1927 (rzecz nie mniej znamienna, że do godności pieśni nad pieśniami wyniosła go dopiero ekipa sanacyjnych rewolucjonistów po przewrocie majowym…), mocno zapisał się w naszej najnowszej historii i uświęcił krwią licznych bohaterów drugiej wojny światowej, którzy ginęli z jego słowami na ustach. Nie trzeba daleko szukać – czyż Żołnierze Wyklęci nie stanowią doskonałego wręcz ucieleśnienia słów: „Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy”? Tyle było Polski po roku 1944, ile oni byli w stanie swą ochroną objąć. Póty trwała, póki oni trwali z bronią w ręku (zwłaszcza na ziemiach wschodnich włączonych do Sowietów). Czy zmiana hymnu nie uderzy w ich pamięć? Ale z drugiej strony jednak, czy przelana krew powinna uświęcać błędy?

 

Jakiego hymnu nam trzeba?

 

Czemu powinien służyć hymn narodowy? Rozbudzaniu uczuć patriotycznych, czyli miłości do ojczyzny i dumy z przynależności do narodu. Powinien zatem w poetyckiej formie dostarczać niezafałszowanej wykładni ojczystej historii i formułować dziejową misję narodu. I to w sposób uroczysty i podniosły – aby dobitnie pokazać, że chodzi o sprawy najwyższej wagi. Dlatego nie powinien zawierać treści nie licujących z powagą jego funkcji – na przykład scen, w których zapłakani ojcowie informują swe zapłakane córki o zbliżającym się waleniu w bęben.

Nieporównanie lepiej pod tym względem wypadają kontrkandydaci „Mazurka Dąbrowskiego” do roli hymnu państwowego, mianowicie: „Boże, coś Polskę…” i „Rota”, i to nie tylko od strony tekstowej, ale i muzycznej.


Jednakowoż oba te utwory także nie spełniają wymagań stawianych hymnowi – jako pieśni okolicznościowe i w dodatku nader jednostronnie pozycjonujące wrogów i przyjaciół. Antyniemiecka „Rota” powstała wszak jako odpowiedź na nasilenie akcji germanizacyjnej w zaborze pruskim,  z kolei prorosyjskie „Boże, coś Polskę…” miało stanowić wyraz hołdowniczej postawy wobec cara Aleksandra I jako króla polskiego. Hymn państwowy nie powinien wyrastać z konkretnych wydarzeń historyczno-społecznych, tylko obejmować całą perspektywę dziejową narodu – od korzeni aż po spodziewane owoce.

 

Czy więc nie lepiej byłoby napisać nowy hymn dla Polski. Owszem, warto – ale dla nowej Polski. Zmiana symboli narodowych przy zachowaniu istniejącego ustroju oraz formy życia społecznego będzie bowiem działaniem – jako się rzekło – wyłącznie kosmetycznym, jak posypywanie pryszczy pudrem albo zdobienie starej chałupy stiukiem. Już to zresztą znamy – orzeł odzyskał koronę, a Czeciaerpe pozostała Peerelembis. Zanim się zacznie poprawiać symbole, należy naprawić sam gmach. Najpierw zmieńmy Polskę – niech będzie potężna, bogata, zbrojna, praworządna, sprawiedliwa, katolicka, wolnorynkowa, licząca się w świecie – potem dopiero wyraźmy to wszystko wierszem, który z niekłamaną dumą będziemy odśpiewywać przy stosownych okazjach. Nie wlewajmy młodego wina do starych bukłaków. „W przeciwnym razie wino rozerwie bukłaki – i wino przepadnie, i bukłaki. Młode wino należy wlewać do nowych bukłaków” (Mk 2, 22).

 

A może po prostu – do korzeni?

 

Z drugiej jednak strony, czyż to nie pieśń najlepiej zachęca do pracy? Pieśń też jest najwspanialszą modlitwą. „Kto śpiewa, ten się dwa razy modli” – uczy święty Augustyn. Potrzeba nam pieśni, która już dziś wzbudziłaby w coraz bardziej apatycznych Polakach zapał potrzebny do budowy opisanej powyżej Rzeczypospolitej – nie jedynie słowem i melodią, ale zawartą w niej inwokacją wzywającą nadprzyrodzonego wsparcia.

 

Jest taka pieśń – mamy ją od dawna. Sprawdziła się w boju – w bitwie o być albo nie być młodego państwa piastowsko-jagiellońskiego. Z nią właśnie na ustach dziadkowie grunwaldzkich zwycięzców przystępowali do odbudowy polskiej państwowości, ona towarzyszyła ich wnukom w kładzeniu fundamentów pod przyszłe Imperium Obojga Narodów.

 

„Bogurodzica” zawiera w sobie wszystkie postulowane powyżej elementy – jest poważna, wzniosła, nieco tajemnicza, wręcz mistyczna, do tego jej megaarchaiczny język podkreśla odwieczne trwanie polskiej państwowości – wydaje się zatem być hymnem idealnym. Mało tego, już pełniła taką funkcję, i to z wyśmienitym skutkiem. Może więc to byłby najlepszy wybór? Cóż wszak mądrzejszego mogą uczynić Polacy niż od najgłębszych fundamentów aż po zwieńczenie dachu swego życia społeczno-politycznego odwoływać się do majestatu Królowej Polski, a za jej przyczyną – do samego Króla Wszechświata?

 

I nie troskałbym się o to, czy wypada grać tak wzniosłą pieśń na stadionach. Świętość bowiem, wkraczając do najbardziej nawet światowych zakątków życia ludzkiego, nie jest w stanie się od nich zabrudzić, przeciwnie za to – może doprowadzić do ich nawrócenia. Pan nasz Jezus Chrystus jadał z celnikami i nierządnicami, i wcale go to nie zbrukało, za to niejeden z nich się nawrócił, a jeden nawet został Apostołem. Podobnie „Bogurodzicy” nie splami wykonanie na stadionie czy podczas politycznej manifestacji, za to w ich uczestników może wlać od wieków nieobecnego w naszym życiu publicznym ducha.

 


Jerzy Wolak





 


DATA: 2017-07-21 07:31
AUTOR: JERZY WOLAK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
2
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Nie zgadzam się z opinią autora na temat hymnu "Boże, coś Polskę". To niesprawiedliwe uproszczenie historii. Napisałem niedawno artykuł na ten temat: Wśród nas, katolików ortodoksyjnych, nie uznających obecnego formalnego hymnu narodowego, jakim jest Mazurek Dąbrowskiego, jest drobny spór o to który hymn powinien być oficjalnym hymnem Polski. Aż trudno mi było uwierzyć na początku, że może istnieć jeszcze jakikolwiek spór w sytuacji zanegowania Mazurka Dąbrowskiego. Wydawało mi się to być rzeczą oczywistą, że zgodnie za taki hymn uznajemy Boże, coś Polskę. Część osób ma jednak do niego pewne zastrzeżenia i opowiada się raczej za Bogurodzicą. Chciałbym odnieść się do ich zarzutów. Uważają oni, że trzeba zrozumieć kontekst historyczny w którym powstał hymn Boże, coś Polskę. Chodzi im zapewne o to, że? CAŁY TEKST: http://jednoczmysie.pl/spor-o-hymn-narodowy-boze-cos-polske/
4 miesiące temu / Teofil
 
Mam nadzieję że z Bożą pomocą uda się zmienić hymn na "BOGU RODZICA"
5 miesięcy temu / hammerc2969
 
Rota. Bogurodzica jest zawracaniem Wisły. Jest niedostepna melodycznie, a może i tekstowo najszerzej rozumianej populacji Polaków.
5 miesięcy temu / Gina
 
Bardzo słuszne uwagi.Masona Napoleona od wieków uwielbiaję nasi masoni, Którzy nawet zmusili Walewskiego, żeby oddał Napoleonowi swoją piękną żonę!Napoleońskie zwycięstwa na których mamy się wzorować, były odniesione w czasie ujarzmiania innych narodów!Jak Chrześcijanie Którymi podobno są Polacy mogli uwielbiać masońskiego zbrodniarza? Kto nas tak otumanił?
5 miesięcy temu / Andrzej Kaminski
 
Rota byłaby świetnym hymnem, zwłaszcza teraz, żeby pokazać Unii i Niemcom, że się im nie damy.
5 miesięcy temu / Marcin45
 
Zaraz, zaraz, nikt nie wspomniał o Gaude Mater Polonia! Pochodzi z połowy XIIIw. i nigdy nie przestała być hymnem. Zawsze się przy tym stoi. https://pl.wikipedia.org/wiki/Gaude_Mater_Polonia https://www.youtube.com/watch?v=NmWPHOggw6A Na stadionach z łaciną raczej nie powinno być problemu, natomiast z tą harmonią, szczególnie przy "Amen", to trzeba by poćwiczyć :)
8 miesięcy temu / koczis
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.