DZIŚ JEST:   19   LISTOPADA   2017 r.

XXXIII Niedziela zwykła
Św. Mechtyldy z Helfty
Bł. Salomei, księżnej
 
 
 
 

Czy Naczelnik naprawdę kochał armię?

Czy Naczelnik naprawdę kochał armię?

Latem roku 1920 na Warszawę maszerowali żądni polskiej krwi bolszewicy. Zostali pokonani. Za sprawą cudu? A może, jak twierdzą miłośnicy Józefa Piłsudskiego, „czerwonych” pobił swoim geniuszem Marszałek? Niezależnie od odpowiedzi na pytanie dotyczące bitwy warszawskiej warto pochylić się nad problemem podejścia Naczelnika do armii.

 

Przedziwnie złożyło się w historii naszego ostatniego etapu walki o niepodległość, że w ogromnym stopniu zawdzięczamy ją – oprócz zawsze godnym pamięci nieznanym szerzej patriotycznym społecznikom – pianiście zaprzyjaźnionemu z prezydentem USA, który traktat przywracający Polskę na mapy Europy podpisał wspólnie z autorem rozprawy naukowej o wymoczkach. Z kolei zakończoną sukcesem militarną walką o kształt granic i utrzymanie niepodległości kierował wojskowy pasjonat i amator bez oficerskich szkół, który – z pogwałceniem wszelkich reguł – sam siebie ogłosił marszałkiem Polski.

 

Józef Piłsudski, chociaż marzył o roli polskiego Napoleona, nie był przecież wojskowym. Przeczytał dziesiątki rozpraw o armii, ale żadnej szkoły w tym kierunku nie ukończył. Ktoś może poczytywać mu to za wartość – wojskowe nauki w tamtym czasie mógłby odbierać tylko w państwach zaborczych – jednak fakt pozostaje faktem: późniejszy Naczelny Wódz to cywil, który, delikatnie mówiąc, z podejrzliwością traktował prawdziwych wojskowych, w szczególności tych, którzy nie mieli ochoty bezgranicznie poddać się jego woli.

 

Losy Wojska Polskiego w czasach Józefa Piłsudskiego jak i niektórych wyższych oficerów oraz cywilnych krytyków sanacji pokazują, że Marszałek owszem, kochał armię, ale tylko rozumianą na zasadzie „armia to ja”. Kto nie był przedstawicielem wielbiącej go sitwy, nie mógł czuć się pewnie. Los wybitnego dowódcy, gen. Józefa Hallera, który po zamachu majowym w roku 1926 został przeniesiony w stan spoczynku, był najłagodniejszym, co mogło spotkać krnąbrnych wojskowych i zbyt odważnych w krytyce władzy cywilów.

 

Gdzie jest generał Zagórski?

 

To pytanie nurtowało opinię publiczną w roku 1927. Pozostało bez odpowiedzi do dzisiaj.

 

Włodzimierz Zagórski herbu Ostoja był oficerem armii austriackiej. Pełniąc służbę w wywiadzie nadzorował pracę agentów CK Armii, w tym Józefa Piłsudskiego. Za współpracę socjalistyczny konspirator otrzymywał pieniądze, przeznaczane na działalność konspiracyjną. W czasach II RP były austriacki wojskowy miał chwalić się posiadaniem dowodów na wstydliwą dla Marszałka współpracę ze służbami państwa zaborczego.

 

Przed rokiem 1926 gen. Zagórski pełnił różne funkcje. W trakcie wojny z bolszewikami był Szefem Sztabu Frontu Północnego. Tuż przed zamachem majowym został oskarżony o udział w aferze z zakupem samolotów z Francji. Nie znaleziono jednak dowodów świadczących o winie dowódcy dbającego o rozwój polskiego lotnictwa.

 

W trakcie wojny domowej rozpoczętej przez piłsudczyków generał Zagórski poparł legalny rząd, a po zwycięstwie odniesionym przez ludzi Marszałka został aresztowany. Bezprawnie przetrzymywano go w więzieniu do sierpnia roku 1927.

 

Wtedy też, w niejasnych do dzisiaj okolicznościach, został zwolniony z więzienia w Wilnie. Zgodnie z relacjami sanacyjnych wojskowych został przetransportowany do Warszawy, gdzie miał spotkać się z Piłsudskim. Jako że Marszałka nie było w stolicy – przebywał na zjeździe Legionistów – gen. Zagórski został zwolniony i… ślad po nim zaginął.

 

Do dzisiaj nie wiadomo, co się stało. Istnieją w tej kwestii różne hipotezy, od ucieczki wojskowego za granicę, by handlować w Egipcie i wycofanie go przez wywiad francuski, którego rzekomo miał być agentem, po zamordowanie generała przez piłsudczyków bez wiedzy lub nawet na rozkaz Marszałka. Całej sprawie mrocznej aury dodaje fakt, że śledztwo ma ewidentne znamiona matactwa. Władzy, delikatnie mówiąc, nie zależało, by rozwikłać zagadkę.

 

Co się stało z generałem Rozwadowskim?

 

Tadeusz Jordan-Rozwadowski, podobnie jak Włodzimierz Zagórski, swoją wojskową karierę rozpoczynał w Armii Austro-Węgier. U zarania II RP był jednym z najwybitniejszych polskich wojskowych. Niektórzy to jemu przypisują główne zasługi w pokonaniu bolszewickiej nawały w roku 1920 – pełnił wtedy funkcję Szefa Sztabu Generalnego.

 

Gdy Piłsudski zdecydował się wypowiedzieć posłuszeństwo legalnemu rządowi, generał Rozwadowski stanął na czele obrony Warszawy. Po zakończeniu walk Marszałek nie zapomniał kto stawiał mu opór, mimo deklarowanej chęci narodowego pojednania.

 

Podobnie jak inni generałowie broniący rządu – Zagórski, Malczewski i Jaźwiński – również i Tadeusz Rozwadowski trafił do więzienia. Warunki, w jakich przebywali – mimo braku dowodów na stawiane im zarzuty natury kryminalnej oraz wbrew prawu – wybitni wojskowi, urągały wszelkim standardom. Nic dziwnego, że niemłody już generał Rozwadowski mocno podupadł na zdrowiu.

 

Po publicystycznej interwencji rektora Uniwersytetu Wileńskiego profesora Mariana Zdziechowskiego gen. Rozwadowski został wypuszczony na wolność. Utraconego zdrowia jednak nie odzyskał – jego stan stale się pogarszał, także za sprawą stresu wywoływanego ciągłym przekładaniem rozpraw sądowych, brutalnym atakowaniem go przez prasę piłsudczykowską oraz zaginięciem gen. Zagórskiego.

 

Gen. Rozwadowski zmarł 18 października roku 1928. Co było przyczyną zgonu? Nie wiadomo, gdyż władza zakazała przeprowadzenia sekcji zwłok. Stąd też powstało podejrzenie, że generał został otruty. Z powodu dramatycznego załamania się stanu zdrowia przetrzymywanego w wileńskim więzieniu wojskowego pojawiły się podejrzenia o pomalowanie jego celi farbą z arszenikiem. Z kolei sam dowódca zwracał uwagę, że w trakcie transportowania go do Warszawy po wypuszczeniu z więzienia podano mu dziwny posiłek, który mógł zawierać końskie włosie niszczące jelita.

 

Sanacyjna władza zdecydowała, że pogrzeb generała odbędzie się w godzinach porannych, by na ceremonię przyszło jak najmniej osób. Mimo tego uroczystość na Cmentarzu Obrońców Lwowa, gdzie – zgodnie z wolą wojskowego – spoczął wśród swoich żołnierzy, zgromadziła tłumy. Licznie obecni byli duchowni oraz generałowie. Niestety, dzisiaj ewentualna sekcja zwłok generała jest niemożliwa gdyż… jego grób jest pusty. Najpewniej w latach 70. XX wieku ktoś przeniósł ciało, by uchronić je przed sowiecką profanacją. Miejsce pochówku Tadeusza Rozwadowskiego pozostaje nieznane i zapewne nigdy nie dowiemy się, co stało się z tym niezwykłym dowódcą.

 

A wystarczyło, by Marszałek powiedział „nie” bezprawnemu przetrzymywaniu w nieludzkich warunkach generała, agresywnej kampanii medialnej przeciw niemu oraz akcjom utrudniającym dotarcie do prawdy o śmierci gen. Rozwadowskiego.

 

Sadyści u władzy, czyli kogo by tu pobić?

 

W Polsce Józefa Piłsudskiego nikt nie mógł być pewny swojego bezpieczeństwa. Sanacja wprowadziła nad Wisłą nowy element uprawiania polityki – pobicia.

 

„Nieznani sprawcy”, niestety często w mundurach, napadali i poważnie ranili przeciwników „odnowy moralnej państwa” (bo taka jest geneza terminu sanacja), hańbiąc w ten sposób honor Wojska Polskiego.

 

Najbardziej znane ofiary ludzi Józefa Piłsudskiego (acz nie wiadomo, czy Marszałek zlecał pobicia, wiedział o planach swoich podwładnych, czy jedynie już post factum chronił ich przed konsekwencjami) to: pisarz i publicysta Tadeusz Dołęga-Mostowicz krytykujący sanację w znanej powieści „Kariera Nikodema Dyzmy”, która powstała na fali tego, co go spotkało z ręki władzy (został porwany, pobity i wrzucony do dołu w ziemi w lesie); dramaturg i działacz społeczny Adolf Nowaczyński, którego trzykrotnie pobito w wyniku czego stracił oko oraz Jerzy Zdziechowski, poseł narodowej demokracji, pobity przez ludzi w mundurach. W tej sprawie wypowiedział się nawet sam Marszałek mówiąc: Niech sobie Zdziechowski sam szuka winowajców, ja nie będę stróżem jego. Najgorszy los spotkał jednak ludowca Jana Dąbskiego. Byłego ministra „nieznani sprawcy” w mundurach pobili niedługo po przebytej operacji żołądka, w wyniku czego zmarł.

 

Na tle „nieznanych sprawców” wyróżnia się znany z nazwiska sadysta na usługach Józefa Piłsudskiego – pułkownik Wacław Kostek-Biernacki, z racji pełnienia obowiązków wojewody poleskiego nadzorujący Miejsce Odosobnienia w Berezie Kartuskiej, będące obozem koncentracyjnym w pierwotnym rozumieniu tego słowa, jako miejsca przetrzymywana, a więc koncentracji ludzi, nie zaś jako obóz zagłady.

 

Obóz Bereza Kartuska (a także twierdza Brześć) są hańbą dla Polski Józefa Piłsudskiego na wielu płaszczyznach. W obozie osadzano na podstawie decyzji administracyjnej, a nie wyroków. Chociaż pomysł stworzenia takiego miejsca zrodził się po zamordowaniu przez ukraińskich nacjonalistów ministra Bronisława Pierackiego, to jednymi z pierwszych więźniów zostali… narodowcy. Zamykanie w jednej celi zasłużonych dla niepodległości działaczy endeckich, ludowych czy nawet socjalistycznych oraz antypolskich bolszewików, ukraińskich terrorystów i zwykłych zbrodniarzy, było dla polskich patriotów poniżającą torturą. Oczywiście sanacyjni urzędnicy rozwijali gamę krzywd psychicznych i fizycznych, z biciem na czele. Ludzie po Berezie często zapadali na choroby psychiczne. Kilka osób nie wyszło żywymi z Miejsca Odosobnienia.

 

Armia – zabawka dla Marszałka

 

Tajemnicze zgony zasłużonych dla kraju generałów, brak dążenia przez Józefa Piłsudskiego do wyjaśnienia spraw i oddania wojskowym ostatniej przysługi, katujący krytyków władzy „nieznani sprawcy” w mundurach z Orłem Białym i obóz koncentracyjny nadzorowany przez oficera. To wszystko rzutuje na życiorys Marszałka, który – jak mówią jego apologeci – kochał wojsko. Jednak kochać, to także dbać o dobre imię.

 

Właśnie z miłości do armii Józef Piłsudski wypowiedział posłuszeństwo legalnej władzy. Jego naczelnym celem z roku 1926 było zachowanie i odzyskanie pełnego wpływu na siły zbrojne. Skoro niespecjalnie interesował się innymi sprawami, to powinien przynajmniej w zupełności poświęcić się sile i dobremu wizerunkowi Wojska Polskiego. Tak się nie stało.

 

Ponadto przez 9 lat sprawowania w Polsce dyktatury Marszałek nie przygotował do przyszłej wojny ukochanego wojska. I to pomimo faktu, że na siły zbrojne wydawaliśmy olbrzymią część budżetu.

 

Po śmierci Józefa Piłsudskiego władzę przejęli jego wychowankowie, ludzie nieprzygotowani do kierowania państwem, którzy nie tylko nie byli w stanie nadrobić straconych lat i unowocześnić armii nawet w takim stopniu na jaki pozwalały fundusze biednego państwa, ale dodatkowo zrobili wszystko, by Polska – wbrew „testamentowi” Marszałka, czyli pozostawionym przez niego szczątkowym sugestiom co do prowadzenia dalszej polityki – weszła do wojny jako pierwsza. Wojsko, które miało swoje państwo, przegrało. Z tragicznym dla całego narodu skutkiem.

 


Michał Wałach




  


DATA: 2017-08-19 07:52
AUTOR: MICHAŁ WAŁACH
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Józef Piłsudski naprawdę był marszałkiem-samoukiem.
2 miesiące temu / Jurek
 
To teraz poproszę o artykuł o poganinie Romanie Dmowskim. I jest to najłagodniejsze z określeń które mogłem użyć.
2 miesiące temu / dng
 
Dla wszystkich cmokających nad wielkością polskiego oręża w Bitwie Warszawskiej polecam ks. Józef Bartnik SJ, Ewa Storożyńska "Matka Boża Łaskawa a Cud nad Wisłą". Panu Prezydentowi też by się przydało poczytać, a nie bredzić o wielkim zwycięstwie polskiego oręża. Zwycięstwie - tak, tylko nie wojska, które gapiło się zdumione, że wróg ucieka w popłochu. Nikt nie odmawia odwagi i zasług polskiemu wojsku, ale brednie na temat bitwy pod Radzyminem wołają o pomstę do nieba.
2 miesiące temu / Golden
 
Dobrze, że autor porusza mało znany temat gnębienia ludzi w sanacji. Szkoda tylko, że nie wspomniano, że 1935 r. Piłsudski chciał wojny prewencyjnej z Hitlerem. Skutek pewnie byłby dobry. Co do braku działań w sierpniu 1920 to sprawa jest skomplikowana Polakom udało się przechwycić informacje o ruchach wojsk rosyjskich .Piłsudski wydał rozkaz gen. Rozwadowskiemu opracowanie planu uderzenia znad Wieprza. W tym czasie podał się do dymisji u Witosa, który jej nie przyjął. Gdyby Piłsudski nie wydał takiego rozkazu to sprawy potoczyłyby się inaczej. Dla przykładu podam coś innego car Piotr I/(Piłsudski) kazał wybudować Pałac Zimowy. Budową nadzorował inżynier/(Rozwadowski) i opracował plany pałacu. Pałac zbudowali robotnicy/ (żołnierze).
3 miesiące temu / trooper
 
Ruben - to taki DZISIEJSZY TOTALNY PO- krętny w myśleniu ANTYPOLAK BOLSZEWIK
3 miesiące temu / rado
 
Warszawę obroniła Matka Boża Łaskawa a nie żaden Piłsudski. Patrz wywiad z dr St.Krajskim na you tube. Jest dokładny opis.
3 miesiące temu / kation
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
REKLAMA
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres kontakt@pch24.pl. Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.

 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI