DZIŚ JEST:   25   LISTOPADA   2017 r.

Św. Katarzyny, męczennicy
Bł. Marii Franciszki Siedliskiej
 
 
 
 

Czy czeka nas kolejny rozbiór Polski?

Czy czeka nas kolejny rozbiór Polski?

Od kilku wieków najbardziej zmyślni myśliciele polityczni łamią sobie głowy nad tym, co począć z Polską, gdy z dwóch stron, niczym w kleszczach, ściskają nas dwa mocarstwa – Niemcy i Rosja. Jak zatem żyć, gdy dwóch sąsiadów łaso przygląda się nam, jak drapieżnik wpatrzony w smakowitą ofiarę?

 

Wydaje się, że z tego klinczu nie ma właściwie rozsądnego wyjścia. Próbowaliśmy bowiem niemal wszystkiego – a to polityki równowagi, a to poprawienia relacji z Rosją (kto dzisiaj pamięta nieudane działania na tym polu rządu Kazimierza Marcinkiewicza?), a to znów czołobitnych przemówień przed obliczem niemieckiej kanclerz, gdy minister Radosław Sikorski trudził się sztuką wygłaszania mowy poddańczej w Berlinie na specjalnie przygotowanym klęczniku, za sprawą którego wszyscy sądziliśmy, iż przemawia na stojąco. I nic. No, może wyłączywszy eksponowane medialnie stanowisko dla ówczesnego premiera, Donalda Tuska.

 

Jednak nic nie wskazuje na to, by działania rządów III RP w jakikolwiek sposób przybliżyły nas do udzielenia odpowiedzi na pytanie: jak żyć w tej niełatwej sytuacji geopolitycznej?

 

Między Wschodem a Zachodem

 

Piotr Eberhardt, w wydanej niedawno książce „Słowiańska geopolityka”, rozprawia się z licznymi mitami, w oparach których przyszło nam współcześnie żyć. Ukazuje bowiem przekrojowo myśl geografów, filozofów i polityków rosyjskich, dowodząc, iż bajania części sił politycznych na temat możliwego dzisiaj sojuszu Warszawy i Moskwy to mrzonka. Co więcej, neoimperialne zakusy postsowieckiego kolosa niemal w każdym calu stoją w sprzeczności z interesami naszego kraju. I nie jest wcale tak, jak zdają się sądzić niektórzy, iż Rosja mogłaby znaleźć z Polską wspólny język na niwie cywilizacyjnej. O ile Polacy nierzadko trafnie rozpoznają problem dekadencji współczesnej Europy (nie dotyczy to, rzecz jasna, sporej grupy psychoetuzjastów Unii Europejskiej), o tyle nikt przy zdrowych zmysłach nie uznaje, że chrześcijańska cywilizacja sama w sobie jest zepsuta. Ulega co najwyżej powolnej erozji, na skutek działań bezmyślnych polityków czy ogarniętych niezrozumiałym szałem nihilizmu ideologów.

 

Tymczasem rosyjscy myśliciele już od XIX wieku gardłowali przeciwko zachodniej cywilizacji, zgodnie postrzegając Polskę – do czasów współczesnego nam Dugina – jako istotny kłopot geopolityczny, niezrozumiały „wypadek przy pracy” lub po prostu efekt uboczny starcia cywilizacyjnego między wschodem a zachodem. Oto więc mamy być dziwnym tworem, wszak z jednej strony posiadamy korzenie słowiańskie, a więc pochodzeniem wpisujemy się idealnie w cywilizację wschodu, lecz z drugiej strony należymy do zachodu, czyli jesteśmy – cytując pogardliwe słowa Michaiła Danielewskiego – „zapadnikami” (w dosłownym tłumaczeniu: „zachodnikami”).

 

Co z nami uczynić, wymyślił więc Dugin, obecnie wpływowy choć nieco anachroniczny w swoich koncepcjach moskiewski ideolog: oddać Niemcom, wszak nasz katolicyzm nijak się ma do rosyjskiej doktryny geopolitycznej. Lepiej więc, byśmy trafili w strefę wpływów naszych zachodnich sąsiadów (co poniekąd ma zresztą miejsce, choć nie na zasadach ekspansji, jak chciałby rosyjski misjonista), a nade wszystko, by osłabić Kościół poprzez wspieranie sił wobec katolicyzmu destrukcyjnych. Kto czytał słynny wywiad Dugina z Grzegorzem Górnym, ten doskonale wie, o co chodzi.

 

Uciec, ale dokąd?

 

Najbardziej przerażające w książce Eberhardta jest to, że rysowane przez niego tradycje geopolityczne Rosjan, w połączeniu z koncepcją Mitteleuropy, która wprawdzie nie zawsze łączyć się z pruską polityką ekspansji, realizuje się w jakiś sposób na naszych oczach. Od Zachodu mamy Niemców, twardo dominujących w Europie i raczej potwierdzających swoją przewagę w jej środkowoeuropejskim megaregionie. W dodatku dystansujących się od Waszyngtonu, a przecież współczesne rosyjskie koncepcje geopolityczne właśnie taki scenariusz uznają za idealny. Z drugiej zaś, jest rzeczona Rosja – okrzyknięta kolosem na glinianych nogach, ale jednak zarzucająca Zachodowi zepsucie cywilizacyjne, bezsilność w walce z agresywnym islamem i, rzecz jasna, postrzegająca siebie jako dominatora. Moskwa znakomicie rozgrywa napięcie polityczne wokół kwestii energetycznych, dążąc do wzmocnienia więzi z Berlinem, tak by Waszyngton trzymał się ze swoim gazem z dala od Europy.

 

Eberhardt jednak nie tylko przeraża. Wskazuje bowiem, że Europa Środkowowschodnia nie jest zupełnie skazana na wieczną grę między Rosją a Niemcami. Ciekawie brzmią w tym kontekście chociażby koncepcje słowackiego polityka i myśliciela, Milana Hodży, który dostrzegał w tym regionie dynamikę polityczną, mogącą prowadzić do integracji, a wreszcie federacji. Na przeszkodzie, jak to zwykle bywa, stoją oczywiście narodowy egoizm krótkofalowych interesów, czego nie sposób lekceważyć, gdyż jak słusznie uczył Dmowski, polityka pozostaje nadal czynieniem możliwym tego, co realne.

 

Jednak z drugiej strony warto przeciwstawić słowom polskiego myśliciela pogląd kardynała Richelieu, iż polityka to czynienie możliwym tego, co konieczne. Pobrzmiewa w tym rzecz jasna nuta charakterystycznej dla czasów działalności tego hierarchy potrzeby sprawczości mimo wszystko i mimo woli wszystkich, ale przecież także potrzeba konsekwencji w działaniu. Przyczyną porażki polityki zagranicznej Polski w dwudziestoleciu międzywojennym nie były w końcu kiepsko poukładane sojusze (choć faktycznie zabrakło tutaj racjonalności), ale brak konsekwencji właśnie. Jak można było bić się u boku Niemców, by po chwili już deklarować walkę przeciwko Niemcom?

 

Kwestia budowy sojuszu państw Europy Środkowowschodniej jest mocno dyskusyjna, a – co pokazuje praktyka polityczna – nie jest to na pewno proces łatwy. Wymaga jednak żelaznej konsekwencji. Zaś o polityce zagranicznej III RP można powiedzieć dzisiaj niemal wszystko, poza tym tylko, że jest spójna i konsekwentna. Próbujemy bowiem różnych opcji, a czasu być jest coraz mniej. Eberhardt swoją książkę głośno nam o tym przypomina.

 


Krzysztof Gędłek

 


Piotr Eberhardt, Słowiańska geopolityka. Twórcy rosyjskiej, ukraińskiej i czechosłowackiej geopolityki oraz ich koncepcje ideologiczno-terytorialne, Arcana, Kraków 2017. 




  


DATA: 2017-08-28 11:50
AUTOR: KRZYSZTOF GĘDŁEK
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Nie potrzeba żadnego rozbioru. Polska się sama rozpadnie bo jej regiony mają silne konflikty gospodarcze, społeczne i polityczne. Już teraz widać wiele linii podziału.
2 miesiące temu / Stormer
 
Nietrafiony przykład. Akurat Rumunia skończyła tak jak Polska, czyli po niewłaściwej stronie żelaznej kurtyny. Dobrym przykładem zmiany sojuszu byłyby Włochy i nawet w dużym stopniu Finlandia. Jednak te kraje leżą "korzystniej" na mapie niż kraje Europy Środkowo-wschodniej. W naszej części Europy żadna zmiana sojuszy nic nie daje, jeśli na zachód i wschód od nas mamy znacznie silniejsze państwa. A wciąż je niestety tam mamy. Coś można ugrać jedynie, gdy obydwa te państwa są jednocześnie w kryzysie - jak to było po I wojnie światowej.
2 miesiące temu / do Pwl
 
Oczywiście ze mozna bylo sie bic po stronie Niemcow i zmienić sojusze. Prosze się przyjrzeć polityce Rumunii w tamtym czasie i wyciągnąć wnioski
2 miesiące temu / Pwl
 
Nie wiem skąd ta absurdalna teza że rząd Marcinkiewicza próbował w sposób realny naprawić relacje z Rosją. W dzisiejszych czasach Rosja nie posiada u nas żadnych realnych wpływów, militarnie i gospodarczo jesteśmy w 100% podporządkowani Zachodowi.
2 miesiące temu / Filip S
 
Polska powinna mieć dostęp do broni, silną armię i straszaka w postaci broni atomowej. Wtedy nikt nie podniesie ręki na nasz Nasz Dom - Polskę!
2 miesiące temu / Predator
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
REKLAMA
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.