DZISIAJ JEST
PIĄTEK 18 SIERPNIA
Św. Heleny, cesarzowej
Bł. Sancji Janiny Szymkowiak
Św. Heleny, cesarzowej
Bł. Sancji Janiny Szymkowiak
Imieniny obchodzą:
Helena, Bronisław, Ilona
 
 
PRAWA STRONA INTERNETU
wyszukiwarka
 
 
 
 

Bogna Białecka

Co się stało z młodzieńcami i pannami? Kidults – życie pasożyta

Data publikacji: 2017-08-11 07:00
Data aktualizacji: 2017-08-12 15:14:00
Co się stało z młodzieńcami i pannami? Kidults – życie pasożyta
fot. barnimages.com/Roman Drits

Dorosłość jest be, dzieciństwo cacy – tak w największym skrócie przedstawia się fundament mentalności lawinowo rosnącej rzeszy darmozjadów.

 

W krajach tak zwanych rozwiniętych masowo pojawia się nowe zjawisko społeczne – pasożytniczy single, nazywani też kidults. Są to osoby formalnie dorosłe, lecz żyjące na koszt rodziców – jak dzieci. Jeśli pracują i zarabiają, pieniądze przeznaczają na własne rozrywki, niekoniecznie dokładając się do budżetu domowego. Nie zakładają rodzin, choć miewają dłuższe lub krótsze „przygody erotyczne”. Zjawisko to, mimo iż coraz bardziej rozpowszechnione, nadal budzi zdziwienie. Jak to: dorosły, który nie zakłada rodziny, a nawet nie utrzymuje się samodzielnie? Dziwactwo.

 

Warto sobie jednak uświadomić, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu tak samo dziwacznym i trudnym do zrozumienia zjawiskiem było coś, co dziś uznaje się za normę, mianowicie nastolatek – osoba rozwinięta fizycznie i zdolna do podejmowania odpowiedzialności, lecz traktowana jak nieporadne dziecko. Oczywiście już wtedy młodzieńcy i panny uczyli się w tym bardziej ekskluzywnych szkołach, im bogatsi byli rodzice, jednak przeciętna osoba w wieku piętnastu lat już pracowała, choćby w gospodarstwie, łącząc obowiązki z nauką.

 

Wiele lat temu, pracując w korporacji, miałam okazję wysłuchać historii mojego przełożonego (zarabiającego wtedy w miesiąc tyle co ja przez rok). Człowiek sukcesu, doskonały w kontaktach międzyludzkich, potrafiący uszanować pracę każdego podwładnego, łącznie ze sprzątaczką. Okazało się, że pochodził ze wsi. Rodzice mieli gospodarstwo rolne, na którym pracowali wszyscy: zarówno dorośli, jak i dzieci. Gdy był w liceum, wskutek niesprzyjających okoliczności rodzina straciła niemal wszystko. Zamiast się załamać i pójść na zasiłek, po prostu zaczęli wszystko od nowa. Wszyscy wstawali o czwartej rano i po kilku godzinach pracy na gospodarstwie nastolatkowie biegli do szkoły, by po powrocie i odrobieniu lekcji dalej pomagać rodzicom. Rodzina odbiła się od dna, a nawyki skutecznej organizacji pracy i samodyscyplina zaowocowały udaną karierą biznesową. Po usłyszeniu tej historii zaczęłam patrzeć na mojego szefa jak na kogoś absolutnie wyjątkowego. Dopiero później uświadomiłam sobie, że dziś za wyjątkowość i heroizm uchodzi coś, co kiedyś było normą.

 

Zabawki diabła

 

Kiedy powstało zjawisko nastolatka? Pojęcie teenager pojawiło się w roku 1941 w „Readers Digest” w USA. Zaistniała bowiem potrzeba pojęcia opisującego wynik zmian społecznych. W Polsce określenie „nastolatek” weszło do użycia jeszcze później. Po raz pierwszy w roku 1959 w tekście Autentyczny widz, zamieszczonym przez Władysława Kopalińskiego w niedzielnym wydaniu „Życia Warszawy”.

Źródła tej przemiany opisuje Jeffrey A. Tucker w artykule z grudnia 2016 roku zatytułowanym Let the Kids Work na łamach portalu Foundation for Economic Education. Autor nawiązał do publikacji „Washington Post” wychwalającej zakaz pracy dzieci, ilustrowany zdjęciami młodocianych robotników z początku XX wieku. Owszem, widzimy na nich „małych starych”, czasem bez obuwia, czasem w brudnych ubraniach. Znamy opisy zniekształceń ciała, garbów czy utraty kończyn wskutek pracy. Trzeba sobie jednak uświadomić, że jest to skutek nie tylko długotrwałej pracy w ciężkich warunkach, lecz generalnie niskiego poziomu zdrowia w tamtejszym społeczeństwie – niewłaściwego odżywiania i zaniedbywania higieny. Były to wszak czasy, kiedy na przykład z reguły nie myto zębów. Jeffrey A. Tucker zwraca jednak uwagę na twarze tych dzieci, z których bije pewność siebie i zdecydowanie. To nie są dzieci, które wpadają w histerię, bo mają publicznie powiedzieć wierszyk, a wszyscy patrzą. To ludzie wiedzący kim są i znający własną wartość.

 

Jeffrey Tucker przypomina, w jaki sposób zakończyła się praca dzieci w amerykańskich fabrykach. Wskutek rozwoju technologii. The Economic History Association wykazuje wprost, że stopniowe ograniczenie w USA pracy zarobkowej dzieci, które pozwoliło ich rodzicom na luksus zatrzymywania dzieci w domu na dłużej, spowodowały: podwyższenie ogólnego dobrobytu społeczeństwa i rozwój technologiczny w latach 1880–1940. Nie oznaczało to odbierania dzieciom odpowiedzialności, po prostu zaczynały one zajmować się pracami lżejszymi, okołodomowymi, zyskując jednocześnie szansę na naukę pozwalającą zdobyć dobry fach. Gdyby dziś zniesiono ograniczenia dotyczące pracy młodocianych, nie oznaczałoby to powrotu do fabryk i ciężkich robót fizycznych, gdyż nie ma takiej potrzeby rynkowej. Młodzi wybieraliby raczej pracę w sklepach czy zakładach rzemieślniczych, handel internetowy i tym podobne.

 

Oficjalny zakaz pracy dzieci nie był zatem przyczyną, a ukoronowaniem procesu. Jednocześnie wprowadzono w USA coś innego – przymus szkolny. Zamiast nauki przez działanie – nauka przez siedzenie w ławce. Zamiast efektywnego spędzania czasu – lekcje, z których połowę zajmuje sprawdzanie obecności i próby spacyfikowania tych uczniów, którzy siedzą w szkole tylko dlatego, że muszą, a zatem nawet nie próbują się czegoś nauczyć. Jeffrey Tucker podsumowuje to następująco:

„Gdy byłem dzieckiem, można było obejść obowiązujące prawo, jeśli znało się właściwych ludzi. Można było skłamać w kwestii wieku. Tego już nie ma. Prawa bezwzględnie się przestrzega, a pracodawca, który by je przekroczył, podlega surowym karom. W teorii można pracować od czternastego roku życia, jednak możliwości są bardzo ograniczone, a papierologia tak rozległa, że w praktyce odstrasza. Podobnie, gdy się ma piętnaście lat. Szesnastolatek może rozpocząć pracę w ograniczonym wymiarze godzin, ma też niewielki wybór rodzajów pracy. Człowiek nie jest tak naprawdę wolny, póki nie skończy osiemnastu lat, a do tego czasu zdąży odkryć tyle różnorodnych propozycji rozrywek, że nawet nie myśli o pracy. Czy kogoś dziwi, że młodzież woli muzykę, popkulturę, alkohol, promiskuityzm seksualny, trolling internetowy i tym podobne rzeczy? Bezczynne dłonie są zabawką diabła – mówi przysłowie”.

 

O matko Dunko…!

 

Wygląda na to, że zjawisko pasożytniczych singli stanowi logiczną konsekwencję i rozwinięcie zjawiska odsuwania młodzieńców i panien od odpowiedzialności. Kidult to ewolucja nastolatka – czy taka postawa za chwilę stanie się normą?

 

Jednak sam „nastolatek” też ewoluuje. Kiedy pyta się rodziców o obowiązki ich nastoletniego dziecka, okazuje się, że z reguły mieści się w nich tylko nauka, sprzątnięcie od czasu do czasu własnego pokoju, ewentualnie wyniesienie śmieci, nakarmienie psa czy opróżnienie zmywarki. Innymi słowy, obowiązki z którymi daje sobie radę sześciolatek. Ponadto mówimy tu o zaangażowanych rodzicach, którzy w ogóle stawiają jakiekolwiek wymagania.

 

Aktualnie bestsellerami są poradniki antypedagogiczne – jak choćby twórczość duńskiego autora Jespera Juula. Wśród szeregu jego książek skierowanych do nieradzących sobie z dziećmi rodziców znajduje się pozycja zatytułowana: Nastolatki – kiedy kończy się wychowanie. W książce tej opisuje on między innymi historię Kacpra, który się nie uczy, oszukuje matkę, ucieka z domu, obrzuca matkę obelgami (opowieść nawet nie porusza takich tematów jak sprzątanie po sobie czy inne obowiązki domowe).

 

Co radzi Jesper Juul? Broń Boże, spróbować ukarać. To nie podziała. Trzeba więcej – trzeba przestać stawiać synowi ograniczenia, za to zaufać, że Pani syn zrobi wszystko, co w jego mocy, by dążyć do własnego dobra, mając do dyspozycji takie karty, jakie podarowało mu życie. Juul proponuje model, w którym nastolatek ma wszystkie przywileje dziecka i wszystkie przywileje dorosłego oraz żadnej odpowiedzialności. Rola rodzica ma się ograniczać do bezwarunkowej akceptacji i dbania o dobre relacje.

 

Dwunastoletni kapitanowie

 

A co na to wszystko nastolatki? Bardzo ciekawy wgląd daje twórczość Bretta i Alexa Harrisów – bliźniaków, którzy w wieku dziewiętnastu lat wydali książkę Rób trudne rzeczy. Oni także zauważyli, jak nienaturalny jest status nastolatka. Przytoczyli między innymi przykład Davida Farraguta, jednego z najwybitniejszych dowódców amerykańskiej wojny secesyjnej. David urodził się w roku 1801, niedaleko miasta Knoxville. Adoptowany przez wojskowego, w wieku dziewięciu lat zaciągnął się jako chłopiec okrętowy na statek, a w wieku lat dziesięciu został kadetem. Gdy miał jedenaście lat, po raz pierwszy zobaczył na własne oczy bitwę morską z pokładu okrętu wojennego (było to podczas brytyjsko‑amerykańskiej wojny roku 1812), a gdy osiągnął wiek lat dwunastu, powierzono mu dowództwo nad zdobytym w bitwie statkiem nieprzyjaciela. Polecono mu dostarczyć go wraz z załogą do amerykańskiego portu. Pojmany brytyjski dowódca z początku zbuntował się na wieść, że statkiem ma dowodzić dwunastolatek, jednak Davidowi szybko udało się go spacyfikować i były dowódca aż do końca podróży nie odważył się wyjść spod pokładu.

 

Oczywiście podany przykład opisuje osobę wybitną, jednak zdolność do podejmowania trudów, wyzwań i odpowiedzialności oraz osiągania realnych sukcesów przez osoby bardzo młode była kiedyś rozpowszechniona. A dziś? Dziś mamy Kacpra z książki Juula, który obrzuca matkę wyzwiskami i ucieka z domu przed straszliwymi reperkusjami w postaci rozmowy: Synu, nie czuję się zbyt komfortowo, gdy mnie wyzywasz od dam negocjowalnego afektu, ale rozumiem twoją potrzebę uwolnienia się spod mojej nadmiernej kontroli, kocham cię i ci ufam.

 

Brett i Alex doszli do wniosku, że oczekiwania i wymagania współczesnego świata wobec osób w wieku od jedenastu do osiemnastu lat są zwyczajnie żenujące. W rezultacie doszli do konkluzji dającej się streścić słowami świętego Jana Pawła II: Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali. Okazało się, że ich książka przyniosła niezwykłe owoce w postaci tysięcy nastolatków zdających sobie sprawę, że ich życie nie musi polegać na odbębnianiu byle jak zadań domowych i łapaniu Pokemonów, lecz na robieniu czegoś, co ma wartość.

 

Wnioski praktyczne? Mamy realia przymusu szkolnego i zakazu pracy młodocianych, mamy poradniki dla rodziców nakłaniające, by nawet nie próbować wychowywać swoich dzieci, a co dopiero nastolatków, mamy potężną machinę marketingową nakierowaną na sprzedawanie nastolatkom rozrywek. Mamy kulturę pokazującą dorosłość jako koniec prawdziwego życia, koniec rozrywek i nieskrępowanej niczym swobody. Mamy więc stada pasożytnicznych singli (ostatnio dostałam poważne zamówienie na artykuł podpowiadający, jak nakłonić dorosłe dziecko, by wreszcie podjęło pracę).

 

Co możemy zrobić dla swoich dzieci? Może jednak zachęcać je do wychodzenia ponad przeciętność i podejmowania odpowiedzialności (w ramach obowiązującego prawa oczywiście), co pozwoli im uzyskać prawdziwe poczucie własnej wartości wynikające z kompetencji i sukcesów zamiast gonienia za lajkami przy zdjęciach na Instagramie i zdobywania kolejnych poziomów w grze komputerowej?




 Bogna Białecka – psycholog, stały współpracownik „Polonia Christiana”, redaktor portalu pytam.edu.pl.

 



Tekst opublikowano w 57. numerze magazynu "Polonia Christiana"









 
baner
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 
POLECANE FILMY

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

..
do Leaf427
Wiem że tego nie napisał ks. Dąbrowski, lecz Ty. Naprawdę nie rozumiesz kto jest kim w analogii drzewo-owoc? Drzewo to przyczyna (nauczanie), owoc to skutek (efekt nauczania). Wiem że monarchia jest Panu Bogu miła, nie o to chodziło. Chodziło byś wykazał że to JEDYNY ustrój miły Panu Bogu, czyli że rzekomo każdy inny ustrój jest Mu niemiły. Zawsze deklarowałem niechęć do socjalizmu/komunizmu, gdyż system ten zwalczał (a co najmniej "olewał") Pana Boga i Jego Prawo. Jak więc w ogóle można próbować utożsamiać z nim pierwszą wspólnotę chrześcijańską? A skoro kończymy, to na deser taka uwaga: podatek 10% (w domyśle: obowiązkowy), którego tak zawzięcie bronisz, nie jest przejawem pełnej wolności (finansowej), lecz tylko 90-procentowej wolności. Tak więc licytacja między różnymi liczbami większymi od zera, to licytacja między mniejszym niewolnictwem a większym niewolnictwem.
Astrid
Do Pana podpisującego się jako Wolnościowiec: Współczuję Pana dzieciom, o ile będzie Pan je miał. Zwłaszcza jeśli będą to córki. Nigdy porządni ojcowie nie "wyganiali z domu" córek, nie dając im posagu i nie przekazując pod opiekę mężowi. Kochający ojcowie z porządnych rodzin, czy to szlacheckich, czy mieszczańskich, czy wiejskich strzegli córek jak oka w głowie i w razie staropanieństwa trzymali córki u siebie. To w dzisiejszych, chorych czasach panny szlajają się same po świecie, w ramach "usamodzielnienia się", co skutkuje nieraz złymi przygodami, na jakie narażona jest samotna, młoda kobieta. Dawniej szanująca się kobieta była przy rodzicach, a potem przy mężu, zatem zawsze miała obrońców. A szanujący się rodzice nie "chorowali" na ideologię usamodzielniania dzieci na siłę, bez względu na koszty psychiczne i moralne.
Leaf427
@Doso "sposób redystrybucji dóbr był zły" - ale przecież to nie napisał ks. Dąbrowski. Wciąż czekam na złe owoce tyczące się jego czcigodnej osoby. Ma z Pana ubaw w zaświatach. Co do monarchii jest to ulubiony ustrój Pana Boga bo oparty na hierarchii niebiańskiej. Sam król przestaje być osobą świecką, obrzęd koronacyjny podobny jest do wyświęcenia kapłana, namaszczenie świętymi olejami, szaty niemal identyczne z kapłańskimi etc. Polecam króciutki film ks. Kneblewskiego:"Kim był król?" No i obowiązkowa lektura Ksiąg Królewskich i Ksiąg Samuela. Cieszy mnie,że deklaruje Pan niechęć do socjalizmu. Pora chyba kończyć tą przydługą polemikę.
do Leaf427
Proszę bardzo, oto przykład takiego "owocu": "sposób redystrybucji dóbr był zły". A był dobry, gdyż był dobrowolny, nie był oparty na złodziejstwie i marnotrawstwie (mądry zarząd Apostołów), no i był miły Panu Bogu. To teraz wzajemnie, wykaż że JEDYNY system miły Panu Bogu to monarchia, oczywiście w kontekście tego świata. Bo przeczy temu choćby że w raju monarchii nie było, Pan Jezus też mówił że Jego Królestwo nie jest z tego świata. No i jakim prawem rzucasz oszczercze insynuacje że chcę oddawać cudze i że popieram złodziejski socjalizm? Czy to kolejny "owoc" bezmyślnego czytania, czy skutek frustracji z braku rzeczowych kontrargumentów?
Orion
Ha ha ! Niem ma to jak mianować kapitanem statku dwunastolatka :)Suuuper. To genialne ! Wolałbym wyskoczyć za burtę niż być pod rozkazami takiego szczyla.
Leaf427
@Dodo No to teraz pokaż mi Pan owoce ks. E. Dąbrowskiego, które są zaprzeczeniem Biblii. Czekam. Jedyny system miły Bogu to monarchia.Oddawać to sobie Pan możesz swoje ale od cudzego wara! A do tego sprowadza się popieranie złodziejskiego socjalizmu.
do Wolnościowiec
Z punktu widzenia doktryny Kościoła Katolickiego nie jest prawdą że każdy podatek jest złodziejstwem. Gdyby tak było, Pan Jezus nie nakazałby oddać Cezarowi to co należy do Cezara, gdyż Pan Jezus nie poparłby złodziejstwa. Podobnie św. Paweł nie nakazałby: "Oddajcie każdemu to, mu się należy: komu podatek - podatek..." Rz13,7. Ale to że uważasz jak uważasz, już wcale mnie nie dziwi. Przecież to nie pierwsza twoja herezja napisana na tym forum.
do Leaf427
Pokorę to ja mam wobec słów Pana Boga i wobec oficjalnego nauczania Kościoła. Prywatne wypowiedzi teologów, których "owoce" okazują się zaprzeczeniem Biblii, nie przekonają mnie. Bo powtarzam: gdyby tamten system był zły, Pan Bóg by go nie wspierał przymnażaniem wiernych. To że potem nie był w Kościele stosowany nie świadczy że był zły, tylko wprowadzono system bardziej odporny na ataki szatana. Samodzielnego myślenia trochę, a nie ulegania tytuło-, języko- i zasługo-poddaństwu. I owszem, gdyby współcześnie powstał jakiś system któremu Pan Bóg by błogosławił, to bym go zaakceptował, nawet oddając cały majątek. Możesz się z tego śmiać, proszę bardzo. Ja po prostu ufam Panu Bogu, gdyż nigdy mnie nie zawiódł. A ludziom - niekoniecznie.
Wolnościowiec
Gdy będę mieć swoje dzieci, to gdy ukończą 15. rok życia, dostaną 3 lata na zorganizowanie sobie przyszłości, bo po osiemnastce to już powinno się być na swoim. Ostatecznie po 19. roku życia, jeśli zechcą iść na studia. Wtedy akademik będzie ich nowym domem i na tym nowym etapie będą musiały pomyśleć, gdzie się podziać po nauce, bo do domu rodzinnego nie wrócą mieszkać. I tak powinniśmy i dziś postępować, by zniszczyć "człowieka sowieckiego" siedzącego gdzieś w naszej podświadomości. Dla dobra dzieci należy je wyganiać z mieszkań rodziców. Inaczej wyhodujemy sobie socjalistyczne pasożyty i wyborców partii Razem.
Wolnościowiec
@do Leaf427: Każdy podatek jest złodziejstwem, a następnie jest marnotrawiony przez państwo (chyba że rządzi taki PiS, co rozdaje pieniądze nie biedakom, ale polskim rodzinom na dzieci bez względu na dochody tejże rodziny - wtedy już nie takie oczywiste marnotrawstwo). Poza tym socjalizm nieuchronnie prowadzi albo do demokracji, która totalnie niszczy państwo i demoralizuje ludzi, albo prowadzi do czerwonej przemocy w stylu bolszewickim i wtedy prześladowane są elity oraz ludzie majętni - czyli klasa wyższa. Za to socjalizm został potępiony, a nie za "dobre intencje" (likwidacja biedy, podniesienie poziomu życia i inne lewackie urojenia).
Leaf427
Panie Dodo. Wygoogluj Pan ks. Eugeniusz Dąbrowski. Wybitny umysł, biblista, bohater wojenny, pierwszy po wujkowym przekład Nowego Testamentu, kilka języków perfect. Pokory trochę. My tu do pięt mu nie dorastamy. A wiedzę o pierwszych wspólnotach czerpał nie tak jak my tylko z Dz ale z opracowań historycznych i skarbca Tradycji. Pierwsza wspólnota nie była oczywiście zła tylko sposób redystrybucji dóbr był zły i " nie wytrzymał próby czasu". Gdyby był dobry to nie byłoby dóbr kościelnych a wszyscy katolicy do dziś wyzbywali by się majątków, zanosili biskupowi a potem mieszkali pod mostem albo na plebanii. Zresztą kto Panu broni iść tą drogą? Śmiało :) I któż Panu broni znaleźć mądrego mentora, mecenasa, patrona, który lepiej od Pana wykorzysta Pańskie pieniądze. Kupi Panu jedzenie, zapewni lokum, opiekę, trochę potrąci na koszta własne - do tego sprowadza się rola socjalistycznego państwa, takiego na 100%. Normalne państwo to:wojsko,sądy, policja czyli 10% :)
do Leaf 427
Nie każdy autor pisze mądre rzeczy, nawet jeśli jest księdzem, a spośród kapłanów tylko papieżowi, i to z pewnymi zastrzeżeniami, przysługuje przywilej nieomylnego nauczania. Dlatego po raz kolejny przypomnę że jeśli coś upada, wcale nie znaczy że jest złe. Może być właśnie bardzo dobre, co skutkuje wściekłymi atakami szatana pragnącego to dobro zniszczyć. Czy raj był zły? Nie, gdyż Pan Bóg nie stworzył nic złego. A upadł właśnie wskutek podstępnego ataku szatana. Gdyby pierwsza wspólnota chrześcijańska była zła, Pan Bóg by nie "przymnażał im codziennie tych, którzy dostępowali zbawienia", gdyż Pan Bóg nie współpracuje ze złem. Natomiast socjalizm został potępiony w Encyklikach za zło (m.in. kradzież, marnotrawstwo), a nie za wysokość podatków. To gdzie my z 83% podatków się plasujemy między dobrem a złem, zależy od tego jaka część tych podatków ulega zmarnowaniu i rozkradzeniu. "Na oko" jest to spora część, dlatego nie popieram obecnego systemu.
Wolnościowiec
Jak już wielu napisało, są to skutki socjalizmu, który świetnie się trzyma także w rządzonej rzekomo przez prawicę Polsce. Gdyby sprywatyzować wszystko i uwolnić w pełni ceny oraz zlikwidować kodeks pracy, płacę minimalną, rynek ładnie by się wyrównał i oferowałby każdemu pensję adekwatną do wykonywanej pracy i odpowiedzialności. Wiadomo, że ci, którzy opiekują się tym, co najcenniejsze, czyli pieniędzmi, nadal by zarabiali najwięcej (np. bankierzy), a np. sprzątaczki babrające się w śmieciach, czy sami śmieciarze, zarabialiby jeszcze mniej niż dziś. I to by było sprawiedliwe. Lenie wzięliby się do pracy, a analfabeci poszliby do prywatnej szkoły dokształcić się, by mieć lepszą pracę. Tylko państwo musi przestać wtrącać się w gospodarkę.
Leaf427
Gdyby państwo pobierało 100% to nikt by nie pracował. Taki podatek to był w obozach pracy. System niewolniczy był niewydolny. Co ciekawe niewolnicy w cesarstwie rzymskim mieli prawo do 10% zarobków + pan zapewniał im wikt i opierunek. Teraz pytanie: Gdzie my z naszymi 83% podatkami sytuujemy się na drodze pomiędzy wolnością a niewolnictwem? Jedynie dobrobyt wynikający z postępu technicznego sprawia, że nie wyjadamy szczawiu i mirabelek. Jeszcze raz polecam lekturę ww. autorów. Pora kończyć ten wątek.
Leaf427
Co do pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej z Dz ( wszystko mieli wspólne,sprzedawali majątki i składali u stóp apostołów, wydzielali każdemu według potrzeb etc.) po raz kolejny(!)przypomnę przypis z tłumaczenia ks. E. Dąbrowskiego: "Ta wspólnota dóbr nie wytrzymałą próby czasu." Pojawili się cwaniacy, którzy wykorzystywali dobre serduszka naiwnych chrześcijan i pasożytowali na nich. Także socjalizm upadł już w pierwszych latach chrześcijaństwa.Obecne państwa bawią się w socjalizm tzn. w redystrybucję dóbr - zabierają wszystkim i oddają niesprawiedliwie wg . aktualnej mądrości etapu, marnując i rozkradając po drodze. A rdzeniem socjalizmu jest zazdrość i kradzież.Jest to głęboko niemoralne i socjalizm został potępiony przez naukę KK w encyklikach. A wynikły z socjalizmu komunizm to już czyste diabelstwo. Bodajże dr.Przybył wspomina że, takie podatki spadkowe podpadają pod grzech wołający o pomstę do Nieba (szczególna kategoria)ponieważ godzą w dobro wdów i sierot.
do Leaf427
No właśnie, wolne żarty. Czy w Księdze Wyjścia bądź w Encyklikach potępiających socjalizm jest gdziekolwiek napisane że podatki nie mogą przekraczać 10%? Jeśli tak nie jest napisane, to Ty i @Anglia konfabulujecie. Problem bowiem nie tkwi w konkretnej liczbie, lecz w uczciwości systemu podatkowego. Gdyby państwo pobierało nawet tylko 10%, ale z tego marnotrawiło 6%, byłoby to niemoralne. Natomiast gdyby państwo pobierało choćby i 100% ale nic nie marnotrawiło, byłoby to moralne. Przykład: pierwsza wspólnota chrześcijańska, gdzie wszystko było wspólne (czytaj: podatek 100%), a Pan Bóg im błogosławił, co oznacza że nie grzeszyli, w tym: nie marnotrawili dóbr.
do sd
Nawet gdyby państwo nie brało żadnych podatków to pracodawcy i tak kombinowali by zeby tylko jak najmniej zapłacić. Nigdy w to nie uwierze,ze pracownik więcej by zatabial gdyby nie byly ściągane z wyplaty skladki,podatki.Niestety pracodawcy najchetniej zatrudniali by wolontariuszy.Czy mają duze zyski czy male wiecznie są nienasyceni pieniedzmi,ot taka mentalność.
Leaf427
@Dodo Wolne żarty. Księga wyjścia (dziesięciny) + encykliki potępiające socjalizm.Polecam prace prof. Michała wojciechowskiego, wypowiedzi prawdziwych prawicowców np. G. Braun. Przypominam, że jeszcze sto lat temu podatki wynosiły 3% w USA, 12% w Austrowęgrzech (słynna bieda galicyjska! Ludzie uciekali za ocean!)a po kilku latach socjaliści zrobili w Polsce sanację i podatki wzrosły do 25%. Obecnie Polacy musieliby płacić średnio 83% ale kombinują i oddają 50%. To jest wysoce niemoralne.
Stormer
Wywalać dzieciaki na swoje po zakończeniu edukacji i po kłopocie. Ja tak ze swoimi robię :-)
PK
Człowiek racjonalizuje swoje wybory, a Bóg oceni. Koleżanka z pracy powiedział, że będzie mieć jedno i koniec. Rodzice mieli dużo, ale to po to by im na roli pomagali (miała dziewięcioro rodzeństwa). Sama pracuję chwalebnie dla korporacji jako menedżer a dziecko w żłobku za 1/10 pensji.
Krystian
Mam dwóch synów i córkę . Razem z synami 6 i 5 lat wyhodowaliśmy sadzonki na żywopłot i do ogrodu w nowym domu warte z 15 000 zł.Ja z żoną wszystko szykowaliśmy a Chłopaki fajnie się bawili w przycinanie gałązek i podlewanie ( straty były ogromne ) a przy tym czegoś się uczą. Sami wyrywali mi nożyczki z rąk bo chcieli się bawić .Ich radość z kwiatków na sadzonkach które sami zrobili jest niesamowita. Tylko taką drogą mogą nauczyć się pracowitości. Przez zabawę :)
do Anglia
Fajnie by było gdybyś w końcu załapał że nick "do (inny nick)" jest właśnie wymyślonym nickiem, dodatkowo w pełni zgodnym z regulaminem forum. Co do dziesięciny jako "właściwego podatku" - czyli jeśli jakaś władza uzna że do poprawnego funkcjonowania państwa wystarczy podatek np. 4%, to i tak powinna ściągnąć (i zmarnotrawić) od obywateli te dodatkowe 6%, by osiągnąć wysokość biblijnej dziesięciny? W związku z tym, przyznaję że oczekiwałem sensownej odpowiedzi, szkoda że takowej nie potrafiłeś udzielić. Może @Leaf427 sprosta zadaniu?
Anglia
@"do Leaf427" - fajnie by bylo gdybys potrafil(a) sie choc podpisac jakims wymyslonym nickiem jesli oczekujesz sensownej odpowiedzi. A co do meritum Biblia jasno podaje dziesiecine jako wlasciwy podatek.
Adam
Czy każdy dorosły musi mieć dzieci ? Św. Paweł pisze o wyższości dziewictwa i radzi by się nie żenić. Czy nie można Bogu i ludziom służyć swoją pracą jako osoba świecka ? Więc nie uważamy tych co nie mają dzieci za nierobów. Może ktoś wybiera dziewictwo czy to kobieta czy mężczyzna.
100-letni młodzieniec
Ci młodzi często nie mają szans na zatrudnienie Bezrobocie!Fałszywe oferty pracy typu: zatrudnię dwudziestolatka z czterdziestoletnim doświadczeiem.
do Leaf427
"Podatki powyżej 10% to zdzierstwo wołające o pomstę" - kolejna prywatna opinia, czy ewangelizacja? Jeśli to drugie, to poproszę o oparcie na Biblii lub doktrynie Kościoła.
Samanta
Artykuł nietrafiony. W czasach gdy średnia długość życia się radykalnie wydłużyła, to byłoby przegięcie. Pewnie niektórym na rękę jest żeby ludzie zasuwali 100 lat w pracy, ale bez przesady. Po drugie większym problemem jest raczej to, w jaki sposób współcześni "dorośli" schlebiają i podlizują się dzieciakom. Teraz bachor jest autorytetem i doradcą. wszystko stoi na głowie. Dawniej dzieci chciały być dorosłe i naśladowały starszych, teraz dorośli zachowują się jak bachory. Taka prawda
Do Mirka
Polecam wstąpić do Pobudki Grzegorza Brauna. Tam są omawiane tematy związane ze szkołą i wychowaniem katolickim (nie postępowo pasozytniczym)
marian
To takie opowieści jak to kiedyś było dobrze. Świat się zmienia. Single kiedyś też byli i z rozrywek był tylko alkohol seks i ewentualnie książki jak kto umiał czytać i miał kasę aby je kupić. Teraz są większe możliwości. Młody człowiek i jego rodzice dobrze wiedzą że posiadanie dziecka to problemy. Trudno o pracę szczególnie w mniejszych miejscowościach. Nie wszyscy mogą zostać milionerami. A ta opowieść o szefie pracującym na roli w dzieciństwie co on "wszystko tymi ręcami" to trochę taki operetkowy przykład. Z doświadczenia wiem że jeszcze nikt sam w 100 % nie doszedł do bogactwa. Zawsze gdzieś po drodze byli życzliwi ludzie, tzw szczęście lub małżeństwo z rozsądku, spadek lub działania na granicy prawa. Nie żyjemy na bezludnej wyspie tylko w społeczeństwie. Tzw zaradność ma różne oblicza, raz jest to pracowitość, raz bezwzględność, spryt, egoizm. Dawniej jak było w rodzinie 10 dzieci to jeden zakładał rodzinę i opuszczał dom a drugi zostawał z rodzicami.
Mirek
Bardzo dobry artykuł. Temat jest ogromny i ma wiele wątków. Trzeba zmienić sposób wychowywania dzieci. Muszą pojawić się obowiązki i wymagania, jako norma. Powinniśmy zacząć coś zmieniać. Upowszechniać taką właśnie wiedzę o wychowaniu. Jak to zrobić? Zacząć od siebie i swojej rodziny ale też uruchomić jakieś forum gromadzące zainteresowanych. Jest pewnie jakaś literatura na ten temat i ludzie, którzy to czują i mają wiedzę, poszukajmy. Myślę, że pomoże też wsparcie modlitewne, jeśli będziemy polecali Panu Bogu również i te intencje.Trzeba z tym ruszyć, bo młodzi nie zdają sobie sprawy, że sami też nie są z tym szczęśliwi. Nie zakładają rodzin, nie zdobywają wielu doświadczeń, nie doświadczają wielu pięknych chwil i nie nabierają wiedzy życiowej.... Powinniśmy przejść od teorii do praktyki i to na szeroką skalę. Jak ktoś lepiej zna internet, to może założyć jakieś forum, rozpocząć spotkania, zainicjować konkretne działania.
Leaf427
Podatki powyżej 10% to zdzierstwo wołające o pomstę.
Tomek
@sd: Podatki to nie kradzież.
sd
do osoby,która nazwała pracodawców pasożytami: proszę założyć firmę i zobaczyć jak to pasożytnictwo wygląda. ludzie narzekają, że zarabiają 2000 na rękę. zapominajż, ze zarabiają dużo więcej, ale rząd ich okrada w podatkach. czy można się bulwersować, że pracodawca wymaga od pracownika dobrej pracy?
Andreas
Pisanie o singlach o jako wielkim problemie jest trochę nietrafione. To są czesto ludzie z rozwiedzionych związków, złych małżeństw gdzie brak było przykładu. Z tym pasożytnictwem to bardziej poróżnianianie niż jednanie.Każdy człowiek coś robi, pracuje coś dobrego w sobie ma.
PK
Antidotum? Trudno powiedzieć, ale na pewno czas przywrócić normalność czyli znieść przymus szkolny, bezpłatne studia i zakaz zatrudniania młodocianych i obniżyć wiek odpowiedzialnosci karnej. Ps. Zauważyłem że nawet 30latki zwią się dziś dziewczynami choćby miały za sobą naście epizodów...
r
@Tomek: Pan Jezus mówił o uniżeniu, nie o wrażliwości. Przecież przytoczyłem cytat.
marcin
takie tam bardzo ogóle gadanie, bardzo ogólne i w zasadzie nie wiadomo do czego się odnosić... antidotum na pewno jest przywrócenie starych wzorców edukacji i wychowania, małżeństwo ma tylko sens jeśli oparte jest wyłącznie na Bogu, miłości w Bogu.. bez tego nie ma co marzyć o poprawie i uzdrowieniu i pisać tego typu artykuły krytyczne i liczyć że jakoś to może się coś poprawi z siebie, że coś w postawie młodych ludzi się zmieni.. poza tym to wręcz systemowo tworzy się taki młodych i niedojrzałych wiecznie ludzi, beztroskich egoistów co to programowo wszelki krzyż w życiu odrzucają... fan society...
adam
Czy każdy dorosły musi mieć dzieci ? Św. Paweł pisze o wyższości dziewictwa i radzi by się nie żenić. Czy nie można Bogu i ludziom służyć swoją pracą jako osoba świecka ? Więc nie uważamy tych co nie mają dzieci za nierobów. Może ktoś wybiera dziewictwo czy to kobieta czy mężczyzna.
karuzelaśmiechu
psychografika szanuje!
Tomek
@r: Nie uniżone, tylko wrażliwe jak dzieci.
87
sowieci (czyli większość mieszkańców tego państwa) kompletnie nie potrafią wychować swoich dzieci. Tam gdzie nie trzeba są nadopiekuńczy a tam gdzie powinni pomóc są leniwi i bylejacy. Dziękuję Bogu że nie mam dzieci w tym syfie.
r
@Piotr: aby wynająć do remontu ekipę budowlaną, należy na nią zarobić. Można więc tyrać by zarobić i przez to nie mieć czasu na wychowanie dziecka, przez co dziecko będzie i niewychowane, i niepracowite. Ale można zrobić remont samemu (oczywiście gdy ma się ku temu talent), wtedy nie trzeba tyle harować na ekipę remontową, czyli ma się więcej czasu na wychowanie dziecka. Dodatkowo istnieje możliwość wspólnej pracy z dzieckiem, co jest właśnie dobrą okazją do wychowania go w pracowitości. No i wreszcie dziecko praktyczną pracą doskonali swoje talenty, co mu się przyda w przyszłym samodzielnym życiu. Same plusy. Ale przypominam: plusy dla rodzica który sam ma talent ku pracy, a nie dwie lewe ręce :)
r
@Tomek: proszę nie wyrywać fragmentu z kontekstu. Nie mamy być jak dzieci, tylko mamy być UNIŻENI jak dzieci: "Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim" (Mt18,3-4). Czyli należy wychowywać dzieci by były uniżone, a nie górujące.
do Lento
Zgoda, skoro rodzice wyhodowali sobie pasożyta, to niech ponoszą konsekwencję swoich czynów i niech utrzymują go dalej. Tylko co pasożyt zrobi gdy rodzice umrą? Kto go utrzyma?
do piotra
Życie zawsze jest takie same,zrozumiesz to wtedy gdy będziesz miał swoje dzieci.Kreatywność i nieszablonowe myślenie nigdy nie zastąpi miłości,szacunku,zrozumienia,umiejętności działania na rzecz wspólnoty,pomocy starszym i schorowanym dziadkom lub rodzicom,przekazywania historii rodu,wspólnego wypoczynku oraz pracy,dawanie oparcia,opieki i poczucia bezpieczeństwa.A jeśli jadasz obiady w pracy to znaczy,że albo pracujesz w ministerstwie,które posiada własną stołówkę,albo w korpo zasuwasz od rana do późnego wieczora z przerwą na tzw.lancz i dlatego do remontu mieszkania wynajmujesz robotników.No i kto wg ciebie tępo tyra?Rolnik,górnik,glazurnik,a może kierowca tira?
Piotr
@staragwardia: Tylko że nie rozumiesz, że świat się zmienia i syn nie musi już pomagać ojcu remontować mieszkania, bo do remontu wynajmuje się ekipę budowlaną, która robi ten remont szybciej i lepiej. Podobnie jest z gotowaniem obiadów - wy myślicie, że jak ktoś nie ugotuje obiadu dla swoich rodziców to jest jakaś patologia - a w rzeczywistości obiadu nie trzeba gotować, bo dorośli (w tym ja) jedzą obiady w pracy, dzieci też często mają stołówkę w szkole. Po prostu życie się zmienia, dzisiaj ważniejsza jest kreatywność i umiejętność nieszablonowego myślenia niż tępa tyrka od świtu do zmierzchu.
Tomek
Nie krytykujcie mentalności dziecka. Jezus w Biblii mówi, że jeśli chcecie wejść do Królestwa Bożego, musicie być jak dzieci. Zgodzę się jednak, że trzeba bardzo uważać na to czym się zajmujemy. Szatan podsyła nam dziś sporo diabelskich zabawek i niestety wycelowane są one właśnie w dzieci. Przykre. Trzymajcie się!
Kamil
Autorka poruszyła ważny temat. Ale musimy pamiętać, że otrzymaliśmy wolną wolę. Każdy ma prawo do układania sobie życia według własnej wizji. Tak samo ma prawo do wychowywania dzieci. I tu jest "pies pogrzebany", wszystko zależy od podejścia rodziców. Żeby odpowiednio przygotować dzieci do życia - należy im poświęcić czas, pilnować, prowadzić i uczyć. Wraz z rozwojem osobistym, zdobywaniem wiedzy i umiejętności, oraz podejmowaniem odpowiedzialności. Możemy dawać dziecku więcej swobody, aby uczyło się z niej korzystać. Przykład banalny ale oddaje sedno sprawy: - Od miesiąca nie przypominałem Ci o koszeniu trawy a to robiłeś zawsze na czas. W nagrodę możesz godzinę później chodzić spać. : Ta godzina więcej, to kolejny test, sprawdzian i przygotowanie. Jak dziecko ją wykorzysta, na co poświęci i na ile będzie odpowiedzialne.
staragwardia
Przegięcie w jedną stronę skutkuje niewolniczą pracą,w drugą zaś,powoduje nadmierną ilość nierobów.Istotny jest jeszcze jeden aspekt,mianowicie przyzwyczajenie do obowiązków.Najpierw domowych,potem szkolnych i zawodowych.I tutaj nie ma siły,jeśli rodzice od dziecka nie wymagają "bo jeszcze się narobi",to później jest mu trudno pogodzić naukę,z chociażby,obowiązkiem codziennych zakupów pieczywa.Niewdrożony młodzieniec nie pomoże matce w większych zakupach,a ojcu w remoncie mieszkania,bo się przecież uczy.Panna ,natomiast,nie ugotuje obiadu dla pracujących rodziców,mimo,że w domu jest dużo wcześniej niż oni.Jest tu duża wina rodziny,że nie wymaga od swoich pociech pomocy,samodzielności i wspólnego działania.Tego nie nauczy żadna szkoła,organizacja czy telewizja.Jak widzę drugoklasistów,którzy sami nie potrafią się ubrać w szatni i zawiązać butów,to zastanawiam się jak oni sobie poradzą w dorosłym życiu,jak długa mamunia będzie żyć za swoją progeniturę.
Anna
Zgadzam się z @Wojtek - Oczywiście występuje tendencja niedojrzałości i infantylizmu młodych ludzi wynikająca z różnych przyczyn, jednak system jest tak skonstruowany, że usamodzielnienie się w wieku 18 lat oznacza zostanie magazynierem lub kasjerką w Biedrze (mówię to z szacunkiem dla tych zawodów). Natomiast po skończeniu studiów trudno jest znaleźć pracę w zawodzie (przynajmniej podobnym), a kończyć studia, by zostać kasjerką lub magazynierem to bezsensu. Żeby się usamodzielnić, trzeba mieć się za co usamodzielnić.
Rekton
@Wwa: Raczej coraz lepiej. Tępy materializm, zasuwanie 24h/dobę, nieustanny wyścig szczurów - to się właśnie kończy bo młodzi nie wierzą w szczęście przez ciężką pracę. I słusznie bo szukanie szczęścia przez pracę to jak szukanie zdrowia przez palenie papierosów.
Angus
Jedynym ratunkiem jest powrót do przeszłości, czyli 12-godzinny dzień pracy, tydzień bez wolnych weekendów (cóż za okropny, nowomodny termin), rok bez urlopów. Praca na roli od świtu do nocy, a w zimie łuskanie fasoli i darcie pierza. W mieście- indywidualne zakłady rzemieślnicze, gdzie młodzież wysyła się na naukę do terminu. Wówczas wszystko wróci do normy.
Piotr
"Pasożytami" to są pracobiorcy, bezczelnie żądający, by każdy, od najmłodszych lat zapieprzał w pocie czoła na ich majątki. Na szczęście na świecie jest coraz więcej młodych ludzi, którzy orientują się, co się dzieje i mówią "walić to, mam to w dupie, chcę jeszcze trochę pożyć". Młodzi ludzie są paradoksalnie mądrzejsi od swoich rodziców i widząc, że rozpoczęcie kariery czy posiadanie dziecka to praktyczny koniec życia i początek niekończącego się znoju i stresu. Sam pracuję, ale jestem przemęczony i sfrustrowany, tęsknię za latami beztroski.
przytulkotka
W wiekszosci zgadzam sie z powyzszym artykulem. Z drugiej strony mam wrazenie ze autorka patrzy waskotorowo, skupia sie tylko na jednym aspekcie pewnych ksiazek, zachowan ludzi i niekompetencji rodzicow. Dziecko z ktorym mamy dobra relacje, szanujemy je I sami dobrze postepujemy nasladuje nas, rodzice sa pierwszym i niekiedy najwazniejszym autorytetem. Druga rzecz to szanowanie granic rodzicow. Jesli okreslimy je i nie pozwolimy ich przekraczac nastolatki beda uprzzejme pracowite kochajace I dobre ale tez beda potrafily podejmowac samodzielne decyzje, znaly wlasna wartosc dbaly o siebie I o innych i dazyly do rozwoju na kazdej plaszczyznie zycia
Wwa
Tak dziala socjalizm.. Zle wychowanie, glupota poprzednich pokolen, owczy pęd za dyplomem, ograniczenia swobody dzialalnosci goapodarczej, rozrywki ktorych 20 lat temu nawet sobie nie wyobrazaliscie. Bedzie coraz gorzej.
Lento
Praca to niewyobrażalny ból i cierpienie, do tego jest to niewolnictwo ponieważ jesteś zmuszony wstawać o określonych godzinach i wykonywać idiotyczne, absurdalne polecenia w pracy, z których ktoś zarabia na tobie pieniądze. Praca pochłania połowę życia, zabija radość życia oraz odbiera siły na realizację swoich pasji i marzeń. Skoro moi rodzice wiedzieli, jakim koszmarem jest "dorosłe życie" to po co mnie sprowadzali na ten świat? Ja się tutaj nie pchałem i nie prosiłem o sprowadzenie mnie. A skoro już zrealizowali swoją egoistyczną potrzebę posiadania dziecka to niech teraz utrzymują mnie do końca swoich dni.
Wojtek
Wielu tak zwanych kidults próbowało się usamodzielnić, ale nie mieli takiej możliwości. Nie znajdowali pracy przez lata, bo nie mieli doświadczenia. A skąd mogli je mieć skoro nikt nie chciał ich zatrudnić? Albo pracowali na umowach śmieciowych w fabrykach czy marketach. Żałośnie niskie zarobki i niepewność takiej pracy nie pozwalały na usamodzielnienie się. Z czasem pojawiło się zniechęcenie. Znam to z własnego przykładu i znajomych. Zacząłem szukać pracy na początku studiów zaocznych, w wieku 20 lat. Pierwszą poważną pracę - i tak zbyt nisko płatną, żeby wynająć mieszkanie - znalazłem siedem lat później.
Robert
Od dawna wszystkim powtarzam, że szkoła i zakaz pracy dzieci to żadne zdobycze cywilizacji tylko wręcz przeciwnie. I wszyscy się z tym zgadzają. A "kidults" już jest normą. Przypadki, że człowiek 18-letni się usamodzielnia prawie nie mają miejsca i są powodowane raczej ekstremalną sytuacją np. utratą rodziców. Większość idzie na studia, nawet jak wtedy podejmą jakąś pracę to wydają właśnie na swoje rozrywki. Dziś normalne jest, że dzieciństwo kończy się w wieku 26-lat (do tego wieku rodzice mają obowiązek utrzymywać swoje dzieci), a nie 18.
..
 
..
..
INFORMUJ
Wiesz o ważnym wydarzeniu?
Nie ma go na naszym portalu? Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
..
 
...

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.