DZIŚ JEST:   20   LISTOPADA   2017 r.

Św. Rafała Kalinowskiego
Św. Feliksa Walezjusza
 
 
 
 

Co kręci w disco polo?

Co kręci w disco polo?
fot.Krzysztof Zatycki/Forum

W Polsce można uchodzić za człowieka pełnego kulturowej ogłady, nie mając pojęcia o muzyce klasycznej. Co innego dziury w kulturze dotyczące znajomości literatury czy kina. Dla nich „nie ma przebacz”. Na takim gruncie z łatwością wyrosła popularność disco polo.

 

W niełatwy temat popularności nurtu muzycznego zwanego disco polo doskonale wprowadza mały fragment leciwej, jak na ten gatunek twórczości, piosenki zespołu Medical, „My, Polacy”:

 

Jazz grają Murzyni, rocka grają wkoło
A my wszyscy, my, Polacy, kochamy disco polo.


Motyw silnych związków między disco polo a „byciem Polakiem” nierzadko pojawia się w twórczości nurtu zwanego jeszcze w latach 90. muzyką chodnikową. Patrząc na to, jaką popularnością cieszą się koncerty i różnego rodzaju gale, podczas których brzmią piosenki Zenka Martyniuka, zespołu Boys czy podobnych wykonawców, a także wysoki poziom oglądalności i słuchalności obecnych w eterze i sieci kanałów nadających tego typu muzykę, trudno nie przyznać racji istnieniu związków opiewanych przez grupę Medical.

 

Nad fenomenem popularności disco polo łamią sobie głowy socjologowie, kulturoznawcy i im podobni badacze ludzkich zachowań i wyborów. Odpowiedzi stawiane przez nich w wielu wypadkach obnażają osobliwą pogardę dla obiektu badań. Nierzadko ma ona znamiona wręcz nienawiści wymierzonej we wszystkich radośnie podrygujących na discopolową nutę.

 

Powtarzające się frazesy o prymitywizmie „tego społeczeństwa” i kulturowej zapaści, jaka jest udziałem „tego kraju”, są jednymi z najdelikatniejszych. W ostatnim czasie to utyskiwanie zyskało – dzięki obecności disco polo w kierowanej przez Jacka Kurskiego publicznej telewizji – wymiar polityczny. Fala hejtu na „pisowców słuchających Martyniuka” wylała się szerokim strumieniem. Trudno dociec, czy pomstujący na popularność disco polo sami są częstymi bywalcami sal koncertowych i scen operowych tudzież z wypiekami na twarzy czekają na kolejne muzyczne projekty pochodzące z tzw. górnej półki, czy też za ataki odpowiadają głębokie kompleksy żywione przez zawodowych poprawiaczy polskości.

 

Bach wielkim kompozytorem był?

Innym, mniej nacechowanym ideologicznie tropem w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie o źródła popularności disco polo pozostaje kwestia muzycznej edukacji, jaką Polacy mogą odebrać w murach placówek edukacyjnych. Nie jest z nią, mówiąc bardzo oględnie, najlepiej. Wielkie dzieła muzyczne są traktowane po macoszemu, w ich przypadku nie ma zastosowania zaczerpnięta z „Ferdydurke” słynna fraza, że „Słowacki wielkim poetą był”.

 

O ile wiedza dotycząca kanonu lektur stanowiących kamienie milowe w historii literatury trafia z mniejszym czy większym trudem „pod strzechy” uczniowskich głów, to w przypadku muzyki w wielu wypadkach sprawa wygląda dużo gorzej. Można odnieść wrażenie, iż przekonanie o konieczności choćby i szczątkowej znajomości kanonu tzw. muzyki poważnej niczym chopinowski fortepian, sięgnęło bruku….

 

Nie lepiej wygląda to w mediach publicznych, zapewniających przecież o realizowaniu misji. Ze świecą szukać w nich programów nawiązujących do prezentowanego w latach 90. cyklu „Z batutą i humorem” czy nieco bardziej formalnych i edukacyjnych poranków symfonicznych dla młodzieży pod batutą wielkiego maestro Leonarda Bernsteina. O istnieniu u polskiego słuchacza „głodu muzycznego” można było przekonać się podczas transmisji – realizowanych niemal na wzór sportowy – ostatniego Konkursu Chopinowskiego. Olbrzymia, oczywiście uwzględniając proporcję, oglądalność tej szlachetnej rywalizacji zaskoczyła telewizyjnych decydentów.

 

Można zatem upatrywać przyczyn zaistnienia fenomenu popularności disco polo w braku dobrze przygotowanej oferty muzycznej skierowanej do szerszego grona odbiorców. Niestety, ktoś podjął decyzję, iż Polaków edukować muzycznie nie należy, a medialne próby wzbudzenia zainteresowania klasyką są skazane na porażkę.

 

Oczywistym pozostaje fakt, iż niemal każde społeczeństwo ma swoje – różnie nazywane – disco polo, a natarczywe wytykanie Polakom ich zacofania i prymitywizmu stało się kolejnym narzędziem wbijania do głów naszych rodaków przekonania o ich upośledzeniu względem nowoczesnego Zachodu.

 

Kto wie, czy za falą popularności disco polo nie kryje się też zatem przekora, nakazująca postępować totalnie wbrew utyskiwaniu salonu – w myśl zasady: „jak oni tak, to my tak”.

 

Goło i niewesoło

Jednak to nie powody, dla jakich Polacy przedkładają i znają twórczość zespołu Weekend nad wytwory bachowskiego geniuszu, są najistotniejsze. Z muzyką disco polo wiąże się zjawisko o dużo większym ciężarze gatunkowym. Aby zrozumieć, gdzie powinniśmy dostrzegać niebezpieczeństwo, wystarczy kontakt z kilkoma teledyskami, którymi okraszone są discopolowe numery. Niestety, okres ich „niewinności” dawno się już skończył. Kiedy porównamy współczesne teledyski wypełniające ramówki discopolowych kanałów telewizyjnych z rubaszno-przaśnymi obrazkami pochodzącymi z lat 90., bez trudu stwierdzimy, iż dokonała się w nich seksualna rewolucja.

 

Nie znajdziemy w nich oczywiście homoideologii czy promocji innych genderowych szaleństw (w tej sprawie akurat discopolowi twórcy są dość konserwatywni), jednak obyczajowa obsceniczność niektórych teledysków niemal dorównuje swoim zachodnim wzorcom. Ta widoczna gołym okiem zmiana, która nie wiedzieć, dlaczego ma m. in. dowodzić profesjonalizacji polskiej sceny muzycznej, dotyczy nie tylko disco polo. Przesycenie erotyzmem treści popkulturowych jest dziś przeogromne. Nie można się dziwić, iż dotyka to również nurtu zwanego disco polo.

 

Niebezpieczeństwo tkwi zaś w tym, iż gatunek ten jest postrzegany jako swojski, tutejszy, o niemal rodzinnym charakterze. Oczywiście, wielu discopolowych muzyków wciąż nie ulega erotycznemu tsunami pędzącemu przez świat, jednak, jeśli przypatrzeć się tej scenie uważnie, z łatwością dostrzeżemy, że nie są oni w większości. Czas w tym przypadku nie działa na korzyść. Disco polo raczej nie okaże się bastionem, za którym mogłaby schować się przyzwoitość.

 

 

Łukasz Karpiel

 

 

 


DATA: 2017-07-19 14:42
AUTOR: ŁUKASZ KARPIEL
 
 
Podziel się:  
 
 
 
drukuj
 
 
 
DOBRY TEKST
0
 
 
 
Skomentuj arytukuł
Nick *:
Twoja opinia *:
wyślij opinie
Regulamin forum portalu PCh24.pl.
Kliknij aby przeczytać

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

 

Komentarze

Zachęcam ponownie (taka moja misja) do poznania polskiego dziedzictwa kultury tradycyjnej (z którą DP nie ma raczej nic wspólnego). W audycjach radiowych np. Muzyka źródeł etnografowie i znawcy tej muzyki wypowiadają się na jej temat i można odsłuchać nagrań, także rdzennych. Istotą jest nie to, że jaka jest melodia (na ogół prosta), ani nawet to, że rytmy rodzime (mazurek, polonez, polka), ale że najczęściej płynie przekaz nienaruszony. Jest to więc rodzimy, po prostu nasze. A kim jesteśmy, jeśli tego nie poznamy. Owszem, możemy znać dzieła jak mówi Benedykt XVI (sam pianistą będący) największej perfekcji artystycznej (muzyka poważna i klasyczna, to słabe określenia, bo jeszcze muzyka dawna, a i romantyczna, współczesna jak Killar, Górecki), gdy nie wiemy czym się inspirują, czym żyją, kim po prostu są z pochodzenia. Dlatego ze wszech miar należy rozpoczynać edukację muzyczną od ludowej, tak jak to wprowadzili u siebie Węgrzy. Tam domy tańca to coś zwyczajnego.
3 miesiące temu / PK
 
@do Wolnościowiec: Faktycznie, trochę sprzeczności. Co nie zmienia faktu, że nie lubię tej muzyki i że jednocześnie jest ona prawdziwie polska i inne państwa, nawet słowiańskie i katolickie, mogą nam jej pozazdrościć. Rzecz jasna, słowa w większości utworów gatunku pozostawiają wiele do życzenia, jednakże należy mieć na uwadze, że nie jest ta muzyka tworzona na poważne uroczystości, tylko na zabawy i to raczej te prymitywne, nie angażujące jakiegokolwiek myślenia. Jak to komuniści mówią, dla ludu - tego typowego wiejskiego i proletariackiego ludu. A że treści nie są rewolucyjne, tylko proste (by nie określić ich prostackimi), nie są niebezpieczne dla narodu. Rzeczywiście, rock nie zawsze jest satanistyczny, ale jest dość mroczny i ma w sobie coś diabelskiego. To nie muzyka dla każdego. Choć bardzo cenię RAC, czyli rock przeciwko komunizmowi, ale polska scena RAC jest bardzo uboga i ciężkostrawna (satanistyczne rytmy), dlatego od dawna nie słucham polskiego RAC.
3 miesiące temu / Wolnościowiec
 
Zadziwiasz swoim uwielbieniem do sprzeczności w poglądach. Na początku piszesz że nie znosisz DP, a potem piejesz peany na jej cześć. Poza tym, jak zwykle piszesz w oderwaniu od rzeczywistości, bo co jak co, ale teksty DP z patriotyzmem i katolicyzmem nie mają nic wspólnego. Kolejna sprawa, nie jest "dobrą zabawą" śpiewanie tekstów generalnie krążących wokół tematu promowania łamania przykazania "Nie cudzołóż". Satanistyczny rock??? Bzdury. Wpisz w wyszukiwarkę "Budzy i Trupia Czaszka", płyta "Uwagi Józefa Baki".
3 miesiące temu / do Wolnościowiec
 
Nie znoszę DP, ale trzeba przyznać, że jest to jakby muzyka narodowa - wybitnie polska i niepowtarzalna, co na pewno jest ważne dla wielu patriotów, gdyż stanowi pewną tożsamość. Z drugiej strony pewna "katolicka" sieć radiowa puszcza DP na okrągło. Więc może jest w tym coś narodowo-katolickiego? Oczywiście, żartuję. Natomiast jest to pewne spoiwo narodowe i to akurat pozytywna cecha. Inna taka, że olbrzymia część narodu niesamowicie szaleje przy tych dźwiękach. A dobra zabawa złem nie jest. I lepiej na pewno DP słuchać, niż satanistycznego z natury rocka czy muzyki tworzonej przez obcych nam kulturowo kolorowych jak jazz, blues czy nowoczesne agresywne rytmy rapowane lub tzw. R'n'B przepełnionego erotyką i cielesną zmysłowością. Pop też jest płytki i groźny (Madonna), a muzyka klubowa promuje wpadanie w narkotyczny trans. Na tle tych mainstreamowych gatunków DP okazuje się normalną cieszącą ucho muzyką. Chyba że wrócimy do korzeni - klasycznej. Ale kto słucha?
3 miesiące temu / Wolnościowiec
 
Odpowiadam: w disco polo kręcą mnie teledyski
4 miesiące temu / andrzej
 
Polecam cały ten tekst linkowany przeze mnie. Muzyka pop i rock nastawione są na "produkcję" (sprzedaż płyt). To niestety sprzyja banalizacji, spłyceniu. Oczywiście, może nie w tym tkwi problem, lecz w braku elit. Może gdybyśmy je mieli, albo gdyby nie sprzeniewierzyły się one swej misji (jak polskie salonowe damy i kawalerowie zapatrzeni w to co piszą francuskie gazety), dziś kultury masowej by nie było, tylko lokalsi i kultura współuczestnictwa...
4 miesiące temu / PK
 

 
Top Komentowane
 
1
1
1
1
1
 

Nie ma go na naszym portalu?
Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
 
REKLAMA
 
 
Święta Rita
Ojciec Pio
Święty Maksymilian
Fatima - orędzie tragedii czy nadziei
Różaniec - ratunek dla świata
 
 

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.

 

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI