DZISIAJ JEST
ŚRODA 28 CZERWCA
Św. Ireneusza, biskupa i męczennika
św. Pawła I, papieża
Św. Ireneusza, biskupa i męczennika
św. Pawła I, papieża
Imieniny obchodzą:
Leon, Lubomir, Hektor
 
 
PRAWA STRONA INTERNETU
wyszukiwarka
 
 
 
 
 

Łukasz Karpiel

Apokalipsa lutowa

Data publikacji: 2017-02-28 08:00
Data aktualizacji: 2017-02-28 09:59:00
Apokalipsa lutowa
By Stanisław i Andrzej Tomczakowie (http://www.wodynski.info) [GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html) or CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia Commons

Czym dla Wołynia "krwawa niedziela", tym dla Wschodniej Małopolski 28 lutego 1944 r. Mieszkańcy Huty Pieniackiej oraz Korościatyna zostali brutalnie zamordowani właśnie dlatego, gdyż byli Polakami. SS-Galizien, UPA i okoliczna ludność ukraińska nie znali litości dla swych ofiar.


Wsi spokojna..

Po zamożnej i dobrze rozwijającej się - jak na owe czasy - wsi Huta Pieniacka nie ma dziś śladu. Pięknie położona, w otoczeniu lasów liściastych, liczyła według spisu z 1921 roku 724 mieszkańców. Uroku dodawały występujące w okolicy źródła, tzw. „Sine oko” i „Chowańce” będące lejkowatymi zagłębieniami o przepaścistych brzegach, zapełnione wodą w kolorze turkusowym. Jej zaradni mieszkańcy, oprócz rolnictwa i hodowli trudnili się ciesielstwem, kowalstwem czy bednarstwem. Pejzażu wsi dopełniały kościół, szkoła i świetlica. Wieś rozrastała się, w lutym 1944 roku liczyła 172 gospodarstwa i około 1000 mieszkańców.

 

Korościatyn był wsią niemal czysto polską. W 1939 r. zamieszkiwało ją prawie 900 mieszkańców. Nosząca obecnie nazwę Krynica wieś była był jedną z największych w powiecie buczackim na Tarnopolszczyźnie. Korościatyn posiadał szkołę i stację kolejową. W 1905 roku erygowano w tej wsi parafię, której powstanie było możliwe dzięki właścicielce ziemskiej Józefie Starzyńskiej, fundatorce murowanego kościoła. (hutapieniacka.blogspot.com)

 

W oddali słychać grzmoty i błyska się

Do wybuchu II Wojny Światowej stosunki z mieszkającymi w sąsiednich wsiach Ukraińcami układały się poprawnie. Jak kruche były podstawy dobrosąsiedzkich stosunków okazało się jednak we wrześniu 1939 roku, gdy Ukraińcy w przeddzień wkroczenia Czerwonej Armii dopuścili się mordów na ludności polskiej. Było to zaledwie preludium dramatycznych wydarzeń, jakie miały mieć miejsce na tych ziemiach.

 

W Hucie Pieniackiej schronienie znalazło wielu ocalałych z Rzezi Wołyńskiej. Uciekinierzy w obawie przed ukraińską rządzą mordu opuszczali swe gospodarstwa i znajome okolice, by już nigdy do nich nie wrócić. UPA wraz miejscowymi chłopami ukraińskimi systematycznie wymazywała z Kresów wszelkie ślady polskości: paląc, grabiąc i równając z ziemią. Mieszkańcom Huty nie dane było zaznać spokoju. W okolicy wciąż dochodziło do potyczek między AK, SS i radziecką partyzantką. Pewną nadzieje na ocalenie dawał pomysł by istniejący we wsi odział samoobrony postarał się unikać walki tak, aby stworzyć wrażenie, że wieś jest bezbronna. Przypuszczano, że zamieszkana przez samych starców, kobiety i dzieci miejscowość uniknie pacyfikacji…

 

W okolicach Korościatyna także wciąż było słychać strzały. Ginęli polscy sąsiedzi ukraińskich osad, żandarmi zabijali żołnierzy AK. Bycie Polakiem oznaczało wyrok śmierci.

 

Nie będzie poranka

Lutowa środa stała się dniem zagłady dla mieszkańców Huty i Korościatyna. Zagłada Huty Pieniackiej dokonała się rękami żołnierzy oddział 4 pułku policji SS wspomaganemu przez chłopów z okolicznych wsi. Już o poranku wieś została ostrzelana z moździerzy i karabinów maszynowych. Do osady wkroczyły dowodzone przez niemieckiego oficera formacje policyjno-wojskowe, w których składzie znajdowali się Ukraińcy. Ciągle liczono, że bezbronna wieś ocaleje…(Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski „Zagłada Korościatyna).

 

Mordercy mieli jednak inne plany. Rozpoczęła się systematyczna zagłada. Po wyłapaniu ukrywających się w domach, piwnicach i schronach mieszkańców napastnicy znęcali się nad nimi, nieraz od razu zabijali, rozrywali granatami, torturowali, ale zdecydowaną większość prowadzili do kościoła pw. św. Andrzeja Boboli. Oprawcy nie baczyli na wiek ofiar: siedemdziesięcioletnią Rozalię Sołtys ugodzono bagnetem, który rozpruł jej brzuch. Dla szatańskich kolumn nie było świętości. Aleksander Korman w książce „Nieukarane zbrodnie SS Galizien z lat 1943-1945” pisze: „W nocy z 27 na 28 lutego 1944 r. (…) Michalewską, z domu Bernacką, lat 26… zaatakowały bóle porodowe. Była przy niej położna – akuszerka. SS-owcy wtargnęli do jej domu, wyprowadzili wraz z położną i innymi mieszkańcami tej ulicy. Doprowadzili do kościoła, posadzili na stopniu ołtarza, a przy niej położną. Gdy bóle przybierały na sile, a (…) Michalewska bardzo jęczała i zaczęła rodzić, podszedł do niej SS-owiec, wyrwał z niej siłą dziecko, rzucił na posadzkę”. Każdy dom i zabudowanie było grabione przez przybyłych z wojskiem cywilnych Ukraińców, którzy zrabowany dobytek ładowali na wozy i wywozili.

 

I ponownie dr Aleksander Korman: „Do kościoła ludzie byli wpędzani przez zakrystię i wejście boczne od strony budynku nowej szkoły. Przechodzili przez dwurzędowy szpaler esesowców z bronią gotową do strzału, byli zmuszani do wchodzenia biegiem (…). Ukraińscy żołnierze SS Galizien, którzy stanowili 98% stanu dywizji, sprofanowali kościół rzymskokatolicki. Wnętrze (…) było zdewastowane, rozbite tabernakulum, przed ołtarzem rozsypane Hostie, a szaty liturgiczne leżały rozrzucone na posadzce, na której były widoczne ślady krwi (…)”. Gdy pojawiła się wiadomość, że świątynia została zaminowana wybuchła panika. Ponad odgłosami przejmującej trwogi i obłędu unosiła się jednak także żarliwa modlitwa: „Serdeczna Matko, opiekunko ludzi”. (Stanisław Srokowski, Zagłada Huty Pieniackiej, [w:]„Nasz Dziennik” Nr 146 (4685)).

 

Oprawcom było jednak za mało. Karmili się ludzkim strachem, bawiło ich dawanie złudnej nadziei na ocalenia. Gdy rozpoczęto wyprowadzać ludzi z kościoła kaci mrugając do siebie porozumiewawczo zapowiadali wyprowadzanym, że to już koniec, że niektórzy mogą już wracać do domostw. Nie dane było jednak ostygnąć lufom karabinów… rzeź wznowiono. Ogień trawił ciała i obejścia. Dzieci ginęły od szybkich i wprawnych pchnięć bagnetów.

 

Około godziny 17 nad nieistniejącą wsią unosił się już dym, a jęki ofiar mieszały się z stukotem butów i szumem silników – oprawcy opuszczali to miejsce. Ocalało 160 osób, cztery zabudowania położone na uboczu, kościół i szkoła. Zginęło 1200-1500 osób, mieszkańców Huty Pieniackiej, ale także uciekinierów z pobliskich wsi.

 

Rzezi w Korościatynie rozpoczęła się w nocy z 28 na 29 lutego 1944 r. Jak wspomina Jan Zaleski w „Kronice życia”: „W nocy z 28 na 29 lutego 1944 r. banderowcy rozpoczęli rzeź mieszkańców Korościatyna. Rozpoczęli żniwo równocześnie z trzech stron, trzech wylotowych dróg, od Wyczółek, od Zadarowa (ukraińskiej wsi) i od Komarówki. Działały trzy wyspecjalizowane grupy: pierwsza „pracowała" toporami, druga rabowała, trzecia paliła systematycznie domostwo po domostwie. Rzeź trwała niemal przez całą noc. Słyszeliśmy przerażające jęki, ryk palącego się żywcem bydła, strzelaninę. Wydawało się, że sam Antychryst rozpoczął swą działalność!". Także i w tej wsi istniała samoobrona dysponująca bronią palną, jednak oddziałom UPA udało się podstępem ją zaskoczyć. Mordercy wjechali do wioski posługując się obowiązującym hasłem i podając się za polskich partyzantów, co zmyliło wartowników. Hasło zdradziła Ukrainka ożeniona w Korościatynie. (Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, op.cit).

 

Liczący łącznie 600 osób odział UPA, wspierany przez miejscową ludność ukraińską opanował najpierw stację kolejową, gdzie przecięto druty telegraficzne oraz wymordowano obsługę stacji i ludzi oczekujących na pociąg.

 

Uzbrojeni w siekiery, kosy, widły i noże oprawcy rozpoczęli mordowanie ludności wsi. Palono zagrodę po zagrodzie. Zaskoczona samoobrona rozpoczęła rozpaczliwy opór, jej aktywność ocaliła wielu spośród mieszkańców. Oprawcy torturowali niektóre ofiary, wycinając im języki, wydłubując oczy, obcinając piersi kobietom. Zdaniem świadków napastnicy podzielili się na trzy grupy: jedna zajmowała się zabijaniem, druga rabunkiem mienia, które ładowano na sanie, a trzecia podpalaniem zabudowań. Jan Zaleski wspomina: „Rano rodzice udali się na zgliszcza Korościatyna i opowiadali potem rzeczy, od których włosy się jeżyły. Np. bandyci wpadli do mieszkania Nowickich w dawnej karczmie. P. Nowicki, przedwojenny sprzedawca w sklepie Kółek Rolniczych, zdążył w ostatniej chwili wymknąć się za dom. Żonę pochyloną nad łóżeczkiem kilkumiesięcznego dziecka banderowiec ściął toporem, rozpłatał też toporem głowę kilkuletniej córki Basi. Tenże Nowicki dostał po tym wszystkim pomieszania zmysłów i chodził z ocalałym niemowlęciem na ręku, ciągle mówiąc coś o ukochanej Basi. Sąsiedzi dożywiali go wraz z dzieckiem”. (Stanisław Srokowski, op.cit)

 

Cała wieś została spalona, ocalała jedynie plebania i kościół. Zamordowano łącznie 156 osób, w tym kilkanaścioro dzieci w wieku od 4 do 12 lat. Wśród ocalałych był ojciec ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego. Pomordowanych pochowano 2 marca 1944 r. we wspólnej mogile na korościatyńskim cmentarzu.

 

„A cóż to jest prawda?”

Ofiary i ich rodziny nie doczekały się jednoznacznego potępienia zbrodni ze strony ukraińskiej. Cześć środowisk oficjalnie zaprzecza odpowiedzialność ukraińskiej za popełnione zbrodnie, nazywając prawdę o nich „efektem radzieckiej propagandy”. Także po stronie polskiej trudno dostrzec – poza chlubnymi wyjątkami – wolę głośnego mówienia o tych zbrodniach w kategoriach ludobójstwa. Ukrainofilska optyka nadal wygrywa z prawdą.

 

 

Łukasz Karpiel

 

 

 

 
baner
 
 
 
 
 
drukuj
 
 
 
POLECANE FILMY

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
wyślij opinie

Regulamin forum portalu PCh24.pl:

1) Na forum nie wolno umieszczać komentarzy które:

- promują zachowania dewiacyjne, sprzeczne z prawem naturalnym;

- obrażają wiarę katolicką i Kościół katolicki;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej

- zawierają uwagi skierowane do redakcji PCh24.pl. (za te ostatnie jesteśmy bardzo wdzięczni, prosimy jednak o kontakt mailowy, tylko wówczas mamy bowiem pewność, że trafią one do osób odpowiedzialnych za treść serwisu).

2) Wszystkie komentarze naruszające pkt. 1 niniejszego Regulaminu będą usuwane przez moderatora

..
antyk
Zakazać możliwości kultywowania banderyzmu w Polsce. Powinni byli zrobić to zanim pierwszy Ukrainiec przekroczył granicę. Ale PiS tego nie zrobi, popiera Agendę2030, depopulację i zrównoważony rozwój. Powołuje się na Habermansa i kultywuje współczesny neomarksizm. Rzygać się chce.
jj
Czytając jakiekolwiek opisy zbrodni ukraińskich na Polakach wzbiera w człowieku pragnienie....pragnienie odwetu. Nieraz łapię się na tym, że wyobrażam sobie, co bym tym zwyrodnialcom zrobił i wiecie co...nie przynosi to żadnego ukojenia. Wręcz przeciwnie. Dlaczego? Bo nie ma żadnego sposobu na tej ziemi aby wynagrodzić ofiarom to co się stało. Żyję nadzieją, że jest taka sprawiedliwość po tamtej stronie. I wyobrażam sobie tę sprawiedliwość nie jako piekielne męki tego czy innego zabójcy, ale jako jego spotkanie ze swą ofiarą twarzą w twarz...A nam żywym poza pamięcią pozostaje jedno - zbroić się na okoliczność czegokolwiek podobnego. Żeby nikomu nie przyszło do głowy porywać się na Polaka i jego rodzinę, bo wie, że mu Polak tę głowę odrąbie. Tego zabrakło w II RP. Pamiętajmy!
Ludobójstwo na Kresach-prawda musi być ujawniona.
znamiona ludobójstwa - tak to widzi knesejm.
g12gilbert
Shameońsko-ecumeneński epista pilarri sutis tamtejszych agrotatorów mantronalnych panwakenajskiego paoleginu chasydzkiej szabajdy sięgnej terenami Galicei,przez nie-mniejsza abra volis quade ve gualle trokistycznego inowego haladziejcza Mosera znad asteralno-wschodniej ludwy Rusi Charkowsko-Chadżydzkiej..
marekb54
Ukraińskiej hydrze (m.in. UPA)zaczyna odrastać głowa.BOŻE, CHROŃ POLSKĘ.
SalisStatua
Doliczono się ponad 130 sposobów zabijania, stosowanych przez Ukraińców na Polakach...
halicz
Znam realia. moja śp babcia uciekała z miejscowości koło Lwowa przed Ukraińcami i widziała okrucieństwa: wypychanie brzuchów kobiecych świństwami po uprzednim wycięciu z łona kobiety dziecka, wieszanie kobiet i dzieci na płotach. Nie będę wyliczał resztę bo mnie skręca. Polacy musicie mieć świadomość, że tu tzn na wschodnich rubieżach doszło do prawdziwego ludobójstwa w odróżnieniu od tych \'rozbuchanych\' przez możnych tego świata.
ewa
Właśnie ostatnio o tym czytałam. Tragedia. A nic się o tym publicznie nie mówi. Przynajmniej ja nie słyszę. Mam nadzieję, że powstanie film o kresowiakach i ich losach. Wiem, że trwa praca nad scenariuszem. Uważam też, ze niebezpieczne jest gdy na Ukrainie odradza się skrajny nacjonalizm i mało kto na to reaguje.
..
 
..
..
INFORMUJ
Wiesz o ważnym wydarzeniu?
Nie ma go na naszym portalu? Napisz! Krótkie komentarze lub felietony - opublikujemy je na Pch24.pl
 
..
 
...

Copyright 2017 by
INSTYTUT EDUKACJI SPOŁECZNEJ I RELIGIJNEJ
IM. KS. PIOTRA SKARGI

Żaden utwór zamieszczony w Portalu pch24.pl (www.pch24.pl) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie, bez zgody Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi z siedzibą w Krakowie (Wydawca). Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody Wydawcy jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Prośbę o zgodę należy kierować do Redakcji Portalu na adres [email protected] Zgoda udzielana jest w formie pisemnej lub elektronicznej.

Rozpowszechnianie utworów, po uzyskaniu zgody, możliwe jest tylko pod warunkiem podania bezpośrednio pod publikowanym utworem informacji o źródle pochodzenia (PCh24.pl) oraz odnośnika do strony źródłowej (link z atrybutem rel=”follow”). Zgoda nie obejmuje ilustracji do tekstów. Niniejsza klauzula nie dotyczy użytkowników Portalu, linkujących utwory zamieszczone w Portalu w mediach społecznościowych.